dlaczego?

28.05.10, 14:40
Polityka nr 22, strona 34.
Artykuł o jakości opieki medycznej nad dziećmi w Polsce.
Sytuacja: facet chodzi z dzieckiem od gabinetu do gabinetu, chodzi o
decyzję co do usunięcia migdałków:

"Państwo musicie sami zdecydować, czy warto" - słyszy w
gabinecie.

I komentarz:

"Dlaczego w warsztacie samochodowym mechanicy na ogół wiedzą jak
zreperować samochód i nie pytają laików o zdanie?
"

Ło matko! Kilkanaście lat walczono z - owszem, to prawda -
paternalistycznie nastawionym środowiskiem o współudział pacjenta w
procesie decyzyjnym u lekarza. Są efekty. No to teraz źle, że się
nie prowadzi za rączkę.

Jak już pisałem: zawsze źle, wszystkiemuśmy winni.
Plamom na słońcu, porażce piłkarzy, powodzi pewnie też.
Biedny lekarz- widać partacz.
Zamożny - łapownik.

Nie pyta pacjenta o zdanie - wywyższa się.
Pyta- nie zna się.

Nie daję już rady.
    • r.urzowa Pytanie... 28.05.10, 14:52
      ...czy lekarz w sposob zrozumialy dla "faceta" omowil z nim dokladnie stan
      pacjenta, czy przedstawil wszystkie za i przeciw? Jesli tak to faktycznie masz
      prawo "nie dawac rady".
      • pct3 Re: Pytanie... 28.05.10, 14:56
        tego nie wiemy.
        • r.urzowa Re: Pytanie... 28.05.10, 14:59
          W takim razie, nie nakrecalabym sie.
        • pct3 Re: Pytanie... 28.05.10, 15:04
          chodziło mi o to, że oczywiście odpowiedź powinna być oparta na
          takiej wiedzy, ale artykuł jej nie daje- natomiast oskarżenia że
          mechanik wie a lekarz nie wie, formułowane są jasno.
          Tak więc nawet jeśli lekarz nie udzielił pełnej informacji, i
          tak "nie mogę", bo oskarża się lekarza bez naświetlenia sytuacji. Po
          prostu: winny jest lekarz.
          BO TAK.
          I to boli.
    • bubster Re: dlaczego? 28.05.10, 16:01
      Chodzi o to, żeby wypośrodkować. Owszem, jestem za tym, żeby pacjent
      mógł decydować o sobie. Ale też uważam, że może to zrobić dopiero
      wtedy, jak lekarz przedstawi mu za i przeciw, konsekwencje wykonania i
      niewykonania procedury.

      Artykułem w Polityce się nie przejmuj - nie od dziś wiadomo, że
      dziennikarze często piszą jednostronnie. I nie tylko dotyczy to spraw
      zwiazanych z zawodem lekarza.
    • oby.watel Re: dlaczego? 28.05.10, 16:06
      Och jacyż ci lekarze biedni. A pismaki tylko czyhają, żeby im dowalić.

      Polityka nr 22, str. 34
      Łukasz Malczewski był spostrzegawczy, ale nie dość szybki. Jego trzyletnia córka
      Nina o mało nie straciła słuchu, ponieważ powtarzające się zapalenia migdałków
      leczyło kilku pediatrów i każdy robił to po swojemu. Pierwszy kazał czekać i
      obserwować. Drugi podawał przeciwalergiczny Zyrtec. Trzeci leczył antybiotykami.
      W końcu zdezorientowani rodzice trafili do lekarza, który uznał, że być może
      trzeba migdałki usunąć. „Państwo musicie zadecydować, czy warto" - usłyszeli w
      kolejnym gabinecie. - A ja liczyłem na to, że w końcu lekarz weźmie
      odpowiedzialność za swoje decyzje i sam powie, jak wyleczyć dziecko - opowiada
      Malczewski. - Dlaczego w warsztacie samochodowym mechanicy na ogół wiedzą,
      jak zreperować samochód i nie pytają laików o zdanie?
      • pct3 Re: dlaczego? 28.05.10, 16:17
        no i......?

        Twój cytat jest dłuższy, gratuluję pracowitości w przepisywaniu.
        Wydźwięk jest ten sam: stek bzdur.

        1. mechanicy pytają klienta, o ile widzą że ten ma blade pojęcie w
        odróżnianiu silnika od tapicerki. Pytają: oryginał czy zamiennik.
        Popychacze robimy teraz, od razu, ale będzie +700, czy kiedyś przy
        okazji, bo można jedździć, tylko hałasują. Pompujemy zwyczajnie czy
        azotem? Felga do prostowania czy do wymiany - można tak albo tak;
        wymiana drożej, prostowanie taniej, i też ujdzie. Itd.

        2. skąd wiadomo że mała Nina "omal" nie straciła słuchu?

        3. o co w ogóle chodzi skoro od lat pacjenci także rękami mediów
        apelowali do lekarzy by ci pytali pacjentów o wybór decyzyjny?

        4. co dziwnego w tym że każdy pediatra "leczy po swojemu" w kraju
        gdzie nie ma standardów postępowania medycznego i nie jest to winą
        lekarzy?

        • oby.watel Re: dlaczego? 28.05.10, 16:45
          Chyba rozumiem. Popraw mnie jak nie do końca. Idę do warsztatu. Mechanik mówi
          "błotnik trzeba wyklepać bo telepie". Idę do drugiego "gaźnik trza wyregulować,
          bo telepie". Idę do trzeciego "silnik trzeba wymienić, bo rzęzi".

          W kraju, gdzie panuje socjalistyczny system ochrony zdrowia nic nie jest winą
          lekarzy. Ani przyjęcie długopisu za 32 gr od firmy, ani przyjęcie koperty za 35
          gr od pacjenta.
          • pct3 Re: dlaczego? 28.05.10, 16:56
            Bardzo trafnie przedstawiłeś sytuację z mechanikami. Jest w 100% tak
            jak napisałes, z tym że część mechaników zapyta: "trza błotnik
            wymienić, bo telepie. Ale można wyklepać. Klepiemy czy wymieniamy?
            No i z rachunkiem, czy bez?".

            W kraju, gdzie panuje socjalistyczny system ochrony zdrowia nic
            nie jest winą lekarzy.


            O przepraszam. Winą lekarzy jest błąd w leczeniu lub diagnozie
            wynikły z nie dość rzetelnego podejścia. Mi chodzi o to żeby nas nie
            obarczać winą za plamy na słońcu, co jest notoryczne.

            ani przyjęcie koperty za 35 gr od pacjenta.

            Przypomniał się styl i błyskotliwość dawno tu nie widzianego casio.
            Co mi po kopercie za 35 gr od pacjenta? Pusta - to absurd.
            Ewentualnie z zawartością - nie przyjmuję, jak wiadomo. Zresztą to
            kolejny stereotyp. Owszem, zdarzało się że widziałem kopertę w
            rękach pacjenta (nie wiem co w niej było, może była pusta? Tajemnicę
            pacjent zabrał z poworotem ze sobą.). Kilka razy na przestrzeni
            wielu lat. A pracuję dość intensywnie. Mity, mity, panie, mnożycie
            mity.


            • slav_ Re: dlaczego? 28.05.10, 17:20
              Nie warto, pct.

              Po prostu przyplątał się kolejny frustrat jakich tu było wielu. Rozgrywa własną prywatną "wojenkę" z lekarzami i chce sobie popluć na lekarzy pod pozorem dyskusji. W realu by się nie odważył. Może mu od tego lżej.
              Ani on oryginalny ani ciekawy. Przypadek (i "argumenty") banalne i typowe do bólu.
              • oby.watel Re: dlaczego? 28.05.10, 17:37
                Doktorze slav_, może załóż wątek na mój temat, skoro tak Cię kręci opisywanie
                moich cech charakteru i chcesz pochwalić się wspomnieniami? Będziesz mógł
                zabłysnąć nietypowymi argumentami.

                @pct3 Mówiąc o obarczaniu winą lekarzy za plamy na Słońcu miałeś kogoś
                konkretnego na myśli? A jeśli lekarz twierdzi, że pacjenci to frustraci, sami
                nie wiedzą czego chcą i że śmierdzą to jest to uprawnione, prawda? Pacjenci to
                wasi wrogowie? Tak jak w PRLu spekulanci czyli wszyscy konsumenci?
                • pct3 Re: dlaczego? 28.05.10, 20:09
                  A jeśli lekarz twierdzi, że pacjenci to frustraci, sami
                  nie wiedzą czego chcą i że śmierdzą to jest to uprawnione, prawda?


                  Uprawnione o tyle że to prawda.

                  1. frustraci. Tak, ale traktujemy to jako objaw chorobowy (nerwica, depresja, niedoczynność tarczycy, IBS, szumy uszne, ch. Crohna, itd.) próbując diagnozować i leczyć

                  2. nie wiedzą czego chcą - jak każdy klient. W sklepie, w warsztacie, w wesołym miasteczku. Tak, nie wiedzą czego chcą- rolą profesjonalisty jest radzić sobie z tym w kontakcie z klientem (pacjentem), nie ma jednak zakazu rozmowy o tym i stwierdzania tego oczywistego faktu.

                  3. śmierdzą. Taka rzeczywistość. Lekarz latem po trzecim dyżurze też może nie pachnieć najpiękniej - jak wiesz ja osobiście nigdy nie oceniałem "śmierdzenia" pacjentów (i lekarzy), nie będę jednak zaprzeczał temu faktowi.
                  Wynika on z chorej rzeczywistości, która jest jednak spójna jak widać. Pacjenci nie myją się z zasady, lekarze - czasem- w wyniku patologii polegającej na chodzeniu z pracy do pracy- nie w każdej są prysznice.
                  • gaba58 Re: dlaczego? 29.05.10, 12:36
                    "brak standardów to nie wina lekarzy" - to kto ma te standardy uzgodnić
                    - urzędnicy? spróbuj zebrać 3 profesorów medycyny i wydobyć z nich
                    jakiekolwiek uzgodnienia - medycyna jest sztuką i każdy z nich
                    prezentuje inny kierunek. W cywilizowanych krajach standardy
                    wypracowują stowarzyszenia zawodowe
                    • pct3 Re: dlaczego? 29.05.10, 12:52
                      w dalszym ciągu to nie wina lekarzy.
                      Ja nie jestem i nie będę profesorem medycyny. Znam swe miejsce w
                      szeregu. Jestem od czytania i stosowania, a nie od tworzenia
                      standardów. I takich jak ja jest przytłaczająca większość. Nie naszą
                      winą jest brak porozumienia między profesorami.

                      Więc nie rozumiem zaczepnego tonu Twojego postu. Owszem, lekarze z
                      góry hierarchii mają to uzgodnić. Ale zarazem oznacza to że brak
                      standardów nie jest winą lekarzy w globalnym rozumieniu słowa
                      lekarz. A to globalne rozumienie przynosi raczej wizerunek kogoś
                      góra z doktoratem pochylającego się nad ropiejącą raną niż wizerunek
                      nobliwego pana (niekoniecznie starego) przy eleganckim biurku, w
                      jedwabnym krawacie, odpisującego na mail z Kliniki Mayo, dotyczący
                      uzgodnień nowych wytycznych.
                      Jeden i drugi wizerunek to prawda, ale wizerunek nr 1 to 99 %
                      lekarzy i to o nich mówiłem że nie są winni brakowi standardów. No
                      chyba że są winni, podobnie jak są winni plamom na słońcu.
                      Przywykłem już do tego i jak widać kolejna, niby rzeczowa, dyskusja-
                      prowadzi do stałych wniosków.
                      Cóż, nie moja wina że - jakże typowa sytuacja - głosząc prawdę wołam
                      na pustyni i pośród puszczy.
            • cavitramina pusta... 28.05.10, 17:36
              Pusta - to absurd.

              Najoczywistsza deklaracja- choć pozornie zaprzeczona.
              Szkoda że ubrana w bełkot funkcjonariusza kesonu.
              Równie pusty, jak absurdalna koperta.
Pełna wersja