pct3
28.05.10, 14:40
Polityka nr 22, strona 34.
Artykuł o jakości opieki medycznej nad dziećmi w Polsce.
Sytuacja: facet chodzi z dzieckiem od gabinetu do gabinetu, chodzi o
decyzję co do usunięcia migdałków:
"Państwo musicie sami zdecydować, czy warto" - słyszy w
gabinecie.
I komentarz:
"Dlaczego w warsztacie samochodowym mechanicy na ogół wiedzą jak
zreperować samochód i nie pytają laików o zdanie?"
Ło matko! Kilkanaście lat walczono z - owszem, to prawda -
paternalistycznie nastawionym środowiskiem o współudział pacjenta w
procesie decyzyjnym u lekarza. Są efekty. No to teraz źle, że się
nie prowadzi za rączkę.
Jak już pisałem: zawsze źle, wszystkiemuśmy winni.
Plamom na słońcu, porażce piłkarzy, powodzi pewnie też.
Biedny lekarz- widać partacz.
Zamożny - łapownik.
Nie pyta pacjenta o zdanie - wywyższa się.
Pyta- nie zna się.
Nie daję już rady.