Dodaj do ulubionych

Czy każdy pijany pacjent jest alkoholikiem?

13.07.10, 18:17
menelem itp ?
pijaczkiem?
Wczoraj pogawędziłam sobie z super dr i zapytałam co uważa
na ten temat.?
Każdemu może to zdarzyć i nie traktuje każdego pijanego,
przywiezionego na IP jako pijaka itp

Jestem takiego samego zdania, choć alkoholu nie cierpię, ale
to nie upoważnia mnie, aby osądzać z góry każdego pijanego...
Obserwuj wątek
    • 0.9_procent Re: Czy każdy pijany pacjent jest alkoholiki 14.07.10, 10:23
      Różnica między pijanym, a menelem-alkoholikiem jest taka, jak
      różnica między gościem który przyjechał powodu zasłabnięcia, czy
      wypadku w pracy (budowie, ślusarni czy czego tam) i jest brudny bo
      taką ma pracę, że nie siedzi za biurkiem, a gościem z niezmienianymi
      od pół roku obs.ranymi gaciami.
      Ci pierwsi są zwykle zawstydzeni swoim stanem i co rusz
      przepraszają, ci drudzy zwykle mają dużo do powiedzenia o etyce i
      kulturze lekarzy.
    • oby.watel Czy każdy pijany lekarz jest alkoholikiem? 27.07.10, 11:34
      W poniedziałek tuż po godz. 21 oficer dyżurny otrzymał informację, że ordynator
      oddziału ginekologicznego pracuje będąc pod wpływem alkoholu. Na miejsce został
      skierowany patrol oraz powiadomiono lekarza dyżurnego szpitala. W obecności
      nadzorującego lekarza ordynator został przebadany. Miał ponad 2 promile
      alkoholu. Następnie na polecenie lekarza dyżurnego ordynator opuścił szpital,
      twierdząc, że idzie do domu.

      Po wyjściu ze szpitala radzyńscy kryminalni dostrzegli odjeżdżający z parkingu
      samochód. Podejrzewając, że może poruszać się nim nietrzeźwy ordynator, wezwali
      oznakowany radiowóz. Kilkakrotnie policjanci zatrzymywali poruszający się
      pojazd, lecz kierujący nie reagował na żadne sygnały dawane przez policjantów.
      Do pomocy przyjechał następny radiowóz, który zablokował drogę i pojazd
      zatrzymał się. Potwierdziło się, że za kierownicą siedział nietrzeźwy ordynator.
      Kolejne badanie wykazało 1,9 promila alkoholu w organizmie lekarza.

      Obecnie policjanci ustalają jakie czynności wykonywał lekarz na oddziale, czy
      nie doszło do narażenia pacjentek na niebezpieczeństwo utraty życia albo
      ciężkiego uszczerbku na zdrowiu. Ponadto za kierowanie w stanie nietrzeźwości
      grozi kara do 2 lat pozbawienia wolności.

      Pan wie kim ja jestem?

      Niedawno przetoczyła się dyskusja na temat śmierdzących pacjentów. Zataczający
      się, cuchnący alkoholem lekarz nie śmierdzi zgodnie z lekarskim odczuwaniem
      zapachów...
        • oby.watel Re: Jak to było? 27.07.10, 12:05
          Wyczytałeś, że czegoś dowodzi? A przytoczysz tok rozumowania który przywiódł Cię
          do takiego wniosku i zacytujesz wiesze, między którymi to wyczytałeś?

          A może wiesz, że chlanie w pracy jest przestępstwem i w większości zakładów
          można za to wylecieć z roboty? Popraw mnie jeśli źle coś pamiętam, ale czy
          przypadkiem lekarze nie domagali się, żeby kodeks pracy też miał zastosowanie do
          nich? Chodziło o cały, czy tylko we fragmentach dotyczących czasu pracy?
          • 0.9_procent Re: Jak to było? 27.07.10, 19:35
            oby.watel napisał:

            > Wyczytałeś, że czegoś dowodzi?

            Więc oświeć mnie, czym ma być przytoczenie fragmentu artykułu (bez
            linku – jak zwykle) jak nie dowodem popierającym tezę poniżej?
            Jedno jest jak widać jasne. Pojedynczy przypadek niczego nie
            dowodzi
            , chyba, że chodzi o doktora.
            • oby.watel Re: Jak to było? 27.07.10, 20:07
              0.9_procent napisał:

              > Więc oświeć mnie, czym ma być przytoczenie fragmentu artykułu (bez
              > linku – jak zwykle) jak nie dowodem popierającym tezę poniżej?
              > Jedno jest jak widać jasne. Pojedynczy przypadek niczego nie
              > dowodzi
              , chyba, że chodzi o doktora.

              Nie mogę Cię oświecić, bo to awykonalne. Jest wątek o pijących czy pijanych
              pacjentach, uznałem, ze nie ma sensu tworzyć wątku o pijanych lekarzach. Jedni i
              drudzy to Polacy. Z tym, że pijany pacjent przychodzi do lekarza pijany. A
              pijany lekarz pijany jest w pracy. Lekarz pijanego pacjenta może wywalić za
              drzwi. A pijanego lekarza?
              • 0.9_procent Re: Jak to było? 27.07.10, 20:19
                oby.watel napisał:

                > Nie mogę Cię oświecić, bo to awykonalne.
                Potrafię sobie wyobrazić, że po przedawkowaniu siarczynów wiele
                rzeczy jest awykonalnych.

                >Jest wątek o pijących czy pijanych
                > pacjentach, uznałem, ze nie ma sensu tworzyć wątku o pijanych
                lekarzach.
                Racja. Było już parę wątków o pijanych lekarzach, po co tworzyć
                kolejny.

                > Jedni i
                > drudzy to Polacy.
                Dużo musiałeś wypić, by dojść do tak odkrywczych wniosków?

                > Z tym, że pijany pacjent przychodzi do lekarza pijany. A
                > pijany lekarz pijany jest w pracy.
                Wcześniej pisałeś coś o samochodzie. Ordynator dorabiał jako
                taksówkarz?

                >Lekarz pijanego pacjenta może wywalić za drzwi.
                Aha. Spróbuj. Oburzony rzecznik pacjenta, oburzona pani z NFZtu i
                dzielny dziennikarz stający w obronie pokrzywdzonego pacjenta - PEWNI

                > A pijanego lekarza?
                Z pijanym lekarzem jest znacznie łatwiej. Wzywa się policję, która
                przyjeżdża, wchodzi do gabinetu niemal wyważając drzwi i sprawdza
                doktora alkomatem. Najwyżej się okaże, że ... pomyłka, trudno
                przypadki chodzą po ludziach.
                • oby.watel Re: Jak to było? 27.07.10, 20:38
                  0.9_procent napisał:

                  > Potrafię sobie wyobrazić, że po przedawkowaniu siarczynów wiele
                  > rzeczy jest awykonalnych.

                  To świetnie. Potrafisz coś jeszcze?

                  > Dużo musiałeś wypić, by dojść do tak odkrywczych wniosków?

                  Nie.

                  > Wcześniej pisałeś coś o samochodzie. Ordynator dorabiał jako taksówkarz?

                  Nie. Wsiadł do swojego, kupionego za jałmużnę samochodu i dowody wdzięczności.
                  To oczywiste, że musiał jechać, skoro był tak pijany, ze nie mógł chodzić.

                  > Z pijanym lekarzem jest znacznie łatwiej. Wzywa się policję, która
                  > przyjeżdża, wchodzi do gabinetu niemal wyważając drzwi i sprawdza
                  > doktora alkomatem. Najwyżej się okaże, że ... pomyłka, trudno
                  > przypadki chodzą po ludziach.

                  Jednym z podstawowych obowiązków pracownika jest zachowanie trzeźwości w miejscu
                  pracy, a tym samym niespożywanie alkoholu na terenie zakładu pracy. Każdy
                  pracownik powinien stawić się do pracy w stanie umożliwiającym jej wykonywanie
                  zgodnie z postanowieniami umowy o pracę. W stosunku do pracownika, który
                  świadczy pracę w stanie nietrzeźwości, mogą być stosowane różne środki, w tym
                  zwłaszcza kara porządkowa lub dyscyplinarne rozwiązanie umowy o pracę.
                  • 0.9_procent Re: Jak to było? 27.07.10, 20:58
                    oby.watel napisał:


                    > > Wcześniej pisałeś coś o samochodzie. Ordynator dorabiał jako
                    taksówkarz?
                    >
                    > Nie. Wsiadł do swojego, kupionego za jałmużnę samochodu i dowody
                    wdzięczności.
                    > To oczywiste, że musiał jechać, skoro był tak pijany, ze nie mógł
                    chodzić.

                    Hmmm. Wcześniej było
                    „A pijany lekarz pijany jest w pracy.”

                    A teraz jak powyżej.

                    Coś ci się
                    miesza.


                    > Jednym z podstawowych obowiązków pracownika jest zachowanie
                    trzeźwości w miejsc
                    > u
                    > pracy, a tym samym niespożywanie alkoholu na terenie zakładu
                    pracy. Każdy
                    > pracownik powinien stawić się do pracy w stanie umożliwiającym jej
                    wykonywanie
                    > zgodnie z postanowieniami umowy o pracę. W stosunku do pracownika,
                    który
                    > świadczy pracę w stanie nietrzeźwości, mogą być stosowane różne
                    środki, w tym
                    > zwłaszcza kara porządkowa lub dyscyplinarne rozwiązanie umowy o
                    pracę.

                    Czy ja to kiedykolwiek kwestionowałem?
                    Piszę tylko o sytuacji, która miała miejsce w moim szpitalu. Do
                    dyżurki trzeźwego jak ogórek doktora wparzyła o 3-ciej w nocy grupa
                    policjantów z pałkami w rękach mierzyć trzeźwość. Czyżby kodeks
                    pracy coś pisał o nocnych nalotach policji na pracowników? W którym,
                    przepraszam artykule ?
                    • oby.watel Re: Jak to było? 27.07.10, 21:20
                      0.9_procent napisał:

                      > Hmmm. Wcześniej było
                      > „A pijany lekarz pijany jest w pracy.”
                      >
                      > A teraz jak powyżej.

                      Z trudem, wierz mi, że z wielkim trudem powstrzymam się od złośliwości i
                      poproszę cię o wskazanie miejsca w poście, do którego podałeś link, w którym
                      pisałem coś o samochodzie. Bardzo Cię proszę.

                      >
                      > Coś ci się
                      > miesza.

                      Naprawdę sądzisz, że sugerując mi nadużywanie alkoholu jesteś dowcipny, albo
                      wyprowadzisz mnie z równowagi? Daruj sobie. Nie wszyscy czuja potrzebę kopania
                      psa, który ich obszczekuje. Nie bierz tego do siebie, broń Boże. Po prostu tego
                      typu bełkoty uważam za żałosny, a nie irytujący.

                      > Piszę tylko o sytuacji, która miała miejsce w moim szpitalu. Do
                      > dyżurki trzeźwego jak ogórek doktora wparzyła o 3-ciej w nocy grupa
                      > policjantów z pałkami w rękach mierzyć trzeźwość. Czyżby kodeks
                      > pracy coś pisał o nocnych nalotach policji na pracowników? W którym,
                      > przepraszam artykule ?

                      Gdyby do mnie p. dr odezwał się tak jak do ginekolog opisany w innym miejscu, to
                      też bym zadzwonił na policję z sugestią, ze jest pijany. Bo jednak od lekarza
                      oczekuję godnego zachowania, a nie języka menela spod budki z piwem. Pacjenci są
                      różni. I czasem bardzo niewdzięczni. Ale lekarz to w końcu elita, nie powinien
                      się zniżać do poziomu motłochu.
                      • 0.9_procent Re: Jak to było? 27.07.10, 21:53
                        oby.watel napisał:

                        > Z trudem, wierz mi, że z wielkim trudem powstrzymam się od
                        złośliwości i
                        > poproszę cię o wskazanie miejsca w poście, do którego podałeś
                        link, w którym
                        > pisałem coś o samochodzie. Bardzo Cię proszę.

                        A nic o samochodzie w tym wątku nie pisałeś? Ciekawe.
                        W przeciwieństwie do ciebie nie dokładam czegoś co kiedyś pisałeś w
                        innym wątku, odnoszę się to tego co napisałeś w tym. Każdy twój post
                        wątku należy traktować jako odrębną całość?

                        > Naprawdę sądzisz, że sugerując mi nadużywanie alkoholu jesteś
                        dowcipny, albo
                        > wyprowadzisz mnie z równowagi?

                        Czytając twoje posty trudno się oprzeć wrażeniu, że ta sugestia jest
                        prawdziwa.

                        > > Piszę tylko o sytuacji, która miała miejsce w moim szpitalu. Do
                        > > dyżurki trzeźwego jak ogórek doktora wparzyła o 3-ciej w nocy
                        grupa
                        > > policjantów z pałkami w rękach mierzyć trzeźwość. Czyżby kodeks
                        > > pracy coś pisał o nocnych nalotach policji na pracowników? W
                        którym,
                        > > przepraszam artykule ?
                        >
                        > Gdyby do mnie p. dr odezwał się tak jak do ginekolog opisany w
                        innym miejscu, t
                        > o
                        > też bym zadzwonił na policję z sugestią, ze jest pijany.

                        Taaaa. Jak się nie wie co odpisać, to najlepiej zmienić temat,
                        prawda?

                        >Bo jednak od lekarza
                        > oczekuję godnego zachowania, a nie języka menela spod budki z
                        piwem. Pacjenci s
                        > ą
                        > różni. I czasem bardzo niewdzięczni. Ale lekarz to w końcu elita,
                        nie powinien
                        > się zniżać do poziomu motłochu.

                        Naubliżać pielęgniarce od ku.rew, rzucić się z pięściami na doktora,
                        a później domagać się kultury. PIĘKNE !
                        Skoro oczekujesz od lekarza godnego zachowania, to godnie go traktuj.
                        Każdą rozmowę z pacjentem zaczynam uprzejmie, ale to nie oznacza, że
                        mam się godnie dać skatować przez kretyna, który uważa, że
                        jego tygodniowy wrzód na d.upie jest najważniejszy i „nie będzie
                        czekał aż skończymy reanimować jakiegoś ciula.” – wierny cytat.
                        I nie zamierzam być elitą z tetraplegią, bo pacjenci są
                        różni
                        , a niektórzy lubią „frajerowi przy.pier.dolić”.
                        • oby.watel Re: Jak to było? 27.07.10, 22:08
                          0.9_procent napisał:

                          > A nic o samochodzie w tym wątku nie pisałeś? Ciekawe.

                          Bardzo ciekawe. Twierdzisz
                          > Wcześniej pisałeś coś o samochodzie. Ordynator dorabiał jako
                          taksówkarz?
                          po czym dajesz link do wypowiedzi w której o samochodzie nie ma mowy. Czytając
                          Twoje posty trudno oprzeć się wrażeniu, że stale mówisz o piciu, bo masz z tym
                          problem.

                          > Taaaa. Jak się nie wie co odpisać, to najlepiej zmienić temat,
                          > prawda?

                          Się nie wie? A ile Twoich postów w tym wątku dotyczy tematu?

                          > Naubliżać pielęgniarce od ku.rew, rzucić się z pięściami na doktora,
                          > a później domagać się kultury. PIĘKNE !
                          > Skoro oczekujesz od lekarza godnego zachowania, to godnie go traktuj.
                          > Każdą rozmowę z pacjentem zaczynam uprzejmie, ale to nie oznacza, że
                          > mam się godnie dać skatować przez kretyna, który uważa, że
                          > jego tygodniowy wrzód na d.upie jest najważniejszy i „nie będzie
                          > czekał aż skończymy reanimować jakiegoś ciula.” – wierny cytat.
                          > I nie zamierzam być elitą z tetraplegią, bo pacjenci są
                          > różni
                          , a niektórzy lubią „frajerowi przy.pier.dolić”.

                          Masz całkowitą rację. Trzeba chamowi pokazać, że po drugiej stronie biurka też
                          jest cham tyle, że po ciężkich studiach. Lżej mu będzie znosić chorobę i koperty.
                            • oby.watel Re: kolejny poziom dna osiągnięty 27.07.10, 22:32
                              radeberger napisał:

                              > Twoja reakcja na cytat pacjenta WIELE mówi o tobie.
                              > To mój ostatni post do ciebie - bo zwyczajnie w świecie mam cię dość.
                              > Możesz nie odpisywać - nie zareaguję.

                              Jakoś nie mogę wykrzesać w sobie uczucia żalu po stracie takiego interlokutora.
                              Ale zawsze mogę sobie skopiować Twoją reakcję na cudzy post.

                              > I po kiego [radebergera] ciągniesz z nimi te filozoficzne dysputy znad "mocnej
                              wiśni"?
                          • 0.9_procent Re: Jak to było? 27.07.10, 22:27
                            oby.watel napisał:

                            > Się nie wie?
                            A wie się?
                            O pierdołach potrafisz się rozwodzić, a gdy przyjdzie się odnieść do
                            czegoś poważniejszego to...

                            ...pewnie odpowiedź jest objęta tajemnica państwową.

                            > A ile Twoich postów w tym wątku dotyczy tematu?
                            Ten
                            i
                            ten

                            I gdybyś nie dopisywał swoich radosnych uwag pewnie tylko te dwa by
                            zostały.


                            > > Naubliżać pielęgniarce od ku.rew, rzucić się z pięściami na
                            doktora,
                            > > a później domagać się kultury. PIĘKNE !
                            > > Skoro oczekujesz od lekarza godnego zachowania, to godnie go
                            traktuj.
                            > > Każdą rozmowę z pacjentem zaczynam uprzejmie, ale to nie
                            oznacza, że
                            > > mam się godnie dać skatować przez kretyna, który uważa, że
                            > > jego tygodniowy wrzód na d.upie jest najważniejszy i „nie będzie
                            > > czekał aż skończymy reanimować jakiegoś ciula.” – wierny cyta
                            > t.
                            > > I nie zamierzam być elitą z tetraplegią, bo pacjenci są
                            > > różni
                            , a niektórzy lubią „frajerowi przy.pier.dolić”.
                            >
                            > Masz całkowitą rację. Trzeba chamowi pokazać, że po drugiej
                            stronie biurka też
                            > jest cham tyle, że po ciężkich studiach. Lżej mu będzie znosić
                            chorobę i kopert
                            > y.
                            Nie. Trzeba zostawić „reanimowanego ciula”, a później dać się
                            skatować i na koniec zbadać alkomatem.
                            • oby.watel Re: Jak to było? 27.07.10, 22:38
                              0.9_procent napisał:

                              > Ten i
                              ten.
                              I gdybyś nie dopisywał swoich radosnych uwag pewnie
                              > tylko te dwa by zostały.

                              Gdybyś na nie nie odpowiadał, to z kim bym pogadał?

                              > Nie. Trzeba zostawić „reanimowanego ciula”, a później dać się
                              > skatować i na koniec zbadać alkomatem.

                              Uważam, że nie trzeba. Ale ja jestem pacjentem. Kultura to nie kult tura. Ani
                              tym bardziej wieprza.
        • igor14141 Re: Jak to było? 27.07.10, 18:26



          0.9_procent napisał:

          > Żartujesz? Pojedynczy przypadek
          > czegokolwiek dowodzi?

          >
          > Brawo autor!


          O,9%-panowie hydraulicy,mechanicy,a nawet na budowie juz dawno przestali
          pracowac za pół litra.Mają takie stawki i się cenią!
          A lekarze dalej przyjmują dowody wdzięcznosci w postaci najgorszych winiaków
          (koniaków ) z najniższej półki-efekty widać!
          Pojedyńczy przypadek rzutuje na całe środowisko.Sam Chyba nie pił?
          Ale żenada.
          • 0.9_procent Re: Jak to było? 27.07.10, 19:42
            igor14141 napisał:

            > O,9%-panowie hydraulicy,mechanicy,a nawet na budowie juz dawno
            przestali
            > pracowac za pół litra.Mają takie stawki i się cenią!
            > A lekarze dalej przyjmują dowody wdzięcznosci w postaci
            najgorszych winiaków
            > (koniaków ) z najniższej półki-efekty widać!

            Przyznaję ci rację. Całkowicie. Serio.

            Zresztą już kiedyś wyrażałem moją dezaprobatę do takiego postępowania
            Choćby tutaj
            • oby.watel Re: Jak to było? 27.07.10, 20:10
              0.9_procent napisał:

              > Zresztą już kiedyś wyrażałem moją dezaprobatę do takiego postępowania
              > Choćby tutaj

              Takiego, to znaczy jakiego? Żeby nie brać jakiegoś marnego koniaku, tylko od razu willę z basenem? Rżnąć szpital nie na dwie wiagry tygodniowo, tylko na co najmniej tira? Bo jak rozumiec ten wywód z Misia?
              • 0.9_procent Re: Jak to było? 27.07.10, 20:23
                oby.watel napisał:

                > Takiego, to znaczy jakiego? Żeby nie brać jakiegoś marnego
                koniaku, tylko od ra
                > zu willę z basenem? Rżnąć szpital nie na dwie wiagry tygodniowo,
                tylko na co na
                > jmniej tira? Bo jak rozumiec ten wywód z Misia?

                Ja wiem, że dla ciebie to trudne, ale ... wprost.
                Jako żywo stoi: „pieniądze należy zdobywać legalnie, a nie
                lewymi kombinacjami!”


                Rozumiem, że słowo ‘legalnie’ wywraca twój światopogląd, ale to nie
                mój problem.
                • oby.watel Re: Jak to było? 27.07.10, 20:29
                  0.9_procent napisał:

                  > Rozumiem, że słowo ‘legalnie’ wywraca twój światopogląd, ale to nie
                  > mój problem.

                  Rozumiem. Lekarze legalnie zdobywają pieniądze wykorzystując sposób
                  zaprezentowany w Misiu. Tylko dlaczego czepia się NIK, prokuratura, sąd? Może
                  jednak legalny przekręt nie jest do końca legalny?
                  • ola.42 Re: Jak to było? 27.07.10, 21:13
                    przeczytałam wszystkie posty nie wiele zrozumiałam
                    pomyślałam tylko ,ze gdyby ta potyczka miała miejsce w realu to polałaby się
                    nie" wóda"tylko krew
                    ktoś zapytał jaka jest różnica między pijakiem a alkoholikiem ,pijak pije bo
                    chce a alkoholik pije bo musi a "menel"to chyba taki ktoś kto chce i musi

                • qwas12 Re: Jak to było? 27.07.10, 20:59
                  a to nie Twoje slowa?

                  "A jak już kombinować to na ciężkie miliony a nie 20 złotych. "

                  ja sie tylko tak pytam. bo na pewno nie miales na mysli to co miales na mysli
                  tylko to co nie miales na mysli. ;)

                  ps. ale zeby jeszcze samemu takie kwiatki podrzucac? trzeba miec blyskotliwosc
                  procenta. ;) no, masz szczescie, ze pojawia sie tutaj jeszcze practicant. on to
                  nawet na Twoim tle blyszczy. ;)
                  • 0.9_procent Re: Jak to było? 27.07.10, 21:14
                    Tak, to moje słowa, i dobrze wiem co chciałem napisać.

                    Potrafię zrozumieć kasiarza, który czyści kasę banku dla 20 milionów.
                    Nie potrafię zrozumieć bandziora, który katuje na śmierć dla
                    telefonu komórkowego.
                    A tobie pewnie wsio ryba.
                    • oby.watel Re: Jak to było? 27.07.10, 21:29
                      0.9_procent napisał:

                      > Potrafię zrozumieć kasiarza, który czyści kasę banku dla 20 milionów.
                      > Nie potrafię zrozumieć bandziora, który katuje na śmierć dla
                      > telefonu komórkowego.
                      > A tobie pewnie wsio ryba.

                      No widzisz, qwas12? Wyjaśnił. Zapomniał tylko dodać, że czyszczenie na 20
                      milionów to „pieniądze zdobyte legalnie, a nie lewymi kombinacjami!”.
                    • qwas12 procentowa moralnosc 27.07.10, 22:40
                      0.9_procent napisał:

                      > Tak, to moje słowa, i dobrze wiem co chciałem napisać.
                      >
                      > Potrafię zrozumieć kasiarza, który czyści kasę banku dla 20 milionów.
                      > Nie potrafię zrozumieć bandziora, który katuje na śmierć dla
                      > telefonu komórkowego.

                      a kieszonkowiec od komorki vs katujacy za 20 mln?
                      tak tylko, z ciekawosci.


                      • cccykoria Re: procentowa moralnosc 28.07.10, 11:54
                        a skąd w ogole znacie nazwy tanich trunków,? ja musiałam
                        zagoglować:)

                        Może to śmieszne, więc znawcy owych trunków dr szczególnie
                        psychotropek może, napisze co to znaczy iż trunek może
                        wywoływać reakcje koniopędne?:)
    • imponeross A jesli jest to co? 31.07.10, 20:07
      cccykoria napisała:

      > menelem itp ?
      > pijaczkiem?
      > Wczoraj pogawędziłam sobie z super dr i zapytałam co
      uważa
      > na ten temat.?
      > Każdemu może to zdarzyć i nie traktuje każdego pijanego,
      > przywiezionego na IP jako pijaka itp
      >
      > Jestem takiego samego zdania, choć alkoholu nie cierpię,
      ale
      > to nie upoważnia mnie, aby osądzać z góry każdego
      pijanego...

      A jesli jest alkoholikiem to co? Nie nalezy go leczyc?
      • cccykoria Re: A jesli jest to co? 01.08.10, 11:17
        imponeross napisał:

        > cccykoria napisała:
        >
        > > menelem itp ?
        > > pijaczkiem?
        > > Wczoraj pogawędziłam sobie z super dr i zapytałam co
        > uważa
        > > na ten temat.?
        > > Każdemu może to zdarzyć i nie traktuje każdego pijanego,
        > > przywiezionego na IP jako pijaka itp
        > >
        > > Jestem takiego samego zdania, choć alkoholu nie cierpię,
        > ale
        > > to nie upoważnia mnie, aby osądzać z góry każdego
        > pijanego...
        >
        > A jesli jest alkoholikiem to co? Nie nalezy go leczyc?

        Należy go leczyć a decyzja zależy od uzależnionego..

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka