waść powinien skończyć i wstydu oszczędzić...

13.08.10, 07:17
jednak...

co by tu zrobić, by sprawę przewlec i stołkowi nie zaszkodzić...
    • claratrueba Re: waść powinien skończyć i wstydu oszczędzić... 13.08.10, 10:38
      To wcale nie jest proste- jak większość spraw plagiatu w pracach naukowych. Mamy
      sprzeczne opinie ekspertów i w większości takich praw też są sprzeczne,
      nierzadko przy znacznie większej liczbie ekspertów. Czy popełnia plagiat osoba,
      która korzystając z tych samych danych co autor innej pracy na ten sam temat
      dochodzi do identycznych konkluzji? Nie, choć takie wrażenie można odnieść
      czytając prace. Popełnia niewątpliwie plagiat osoba przepisująca czyjeś
      stwierdzenia i podająca za swoje- ale taki głupi to może być ściągający uczeń ze
      szkoły podst., nie naukowiec. Poczekajmy na rozstrzygnięcie komisji- odległy
      termin jest zrozumiały- wszyscy muszą zapoznać się dokładnie z inkryminowana
      pracą, jej materiałami źródłowymi, pracami, które jakoby miały być
      splagiatowane, dokonać analizy porównawczej języka i treści, opiniami i
      uzasadnieniami opinii dotychczas wypowiadających się ekspertów.
      Mnie intryguje jeszcze coś- znam (b. pobieżnie) kilka spraw o plagiat prac
      naukowych. Z zarzutem plagiatu występowali: naukowcy, których prace były ich
      zdaniem użyte, promotor pracy, recenzent, egzaminator na obronie pracy. Nigdy-
      działający na uczelni zawiązek zawodowy.
      • oby.watel Re: waść powinien skończyć i wstydu oszczędzić... 13.08.10, 11:20
        claratrueba napisała:

        > Poczekajmy na rozstrzygnięcie komisji- odległy termin jest zrozumiały-
        > wszyscy muszą zapoznać się dokładnie z inkryminowana pracą, jej materiałami
        > źródłowymi, pracami, które jakoby miały być splagiatowane, dokonać
        > analizy porównawczej języka i treści, opiniami i uzasadnieniami opinii
        > dotychczas wypowiadających się ekspertów.

        I to jest prawdziwy głos rozsądku. Poczekajmy, posprawdzajmy, poszukajmy
        naukowców, którzy bez mrugnięcia okiem będą sygnowali swoimi nazwiskami, że nic
        nie zauważyli. Panowie profesorowie Henryk Samsonowicz, Jan Hartman, Jerzy
        Szacki to w sumie żadne autorytety. Autorytetem jest prof. Czesław Stankiewicz z
        Uniwersytetu Medycznego w Gdańsku, który niczego nie dostrzegł. W ogóle nie da
        się w niecałe dwa lata porównać ze sobą trzech prac naukowych, z których w
        jednej znajduje się 90 fragmentów pozostałych dwóch. To po prostu jest awykonalne.

        Polska nauka, która nigdy - poza bardzo nielicznymi wyjątkami - nie brylowała w
        świecie, nie eliminuje ze swoich szeregów miernot i wszelkiej maści oszustów.
        Dzięki temu jest, jaka jest i dalej się stacza. To nie pierwszy przypadek,
        zamieciony pod dywan. To nie pierwszy przypadek, że oszust uczy studentów. Tylko
        jaka jest właściwie różnica między sfałszowaniem dyplomu a sfałszowaniem pracy
        magisterskiej, czy doktorskiej? To drugie jest bardziej etyczne?
        • claratrueba Re: waść powinien skończyć i wstydu oszczędzić... 13.08.10, 11:51
          Obywatelu,
          prof. Samsonowicz jest mediewistą. Wybitnym.
          Prof. Harman- filozofem. Wybitnym.
          Prof. Szacki socjologiem, politologiem. Wybitnym.
          Oceniali pracę medyczną. Mogli to zrobić jedynie językowo, treściowo. Choć mnie
          bardziej przekonałby językoznawca, nawet z "mniejszym nazwiskiem". Ale być może
          ich opinia jest słuszna a rektor winny- nie wiem.
          Prof. Stankiewicz jest medykiem. Ma inne spojrzenie niż specjalista od
          Średniowiecza, metafilozofii i historii myśli społecznej. Ma też wiedzę nt. prac
          z zakresu medycyny. Czy jego stanowisko jest słuszne- nie wiem.
          A "wiedzieć trzeba" by kogoś osądzić i odsądzić ponad wszelką uzasadnioną
          wątpliwość.
          Ogólna syt. polskiej nauki nie ma zastosowania w przypadku konkretnej osoby. Jak
          słuszna opinią o pijaństwie Polaków w przypadku Polaka-abstynenta. Są tacy.
          • oby.watel Re: waść powinien skończyć i wstydu oszczędzić... 13.08.10, 12:19
            Nie trzeba być wybitnym fizykiem i rozumieć teorię względności, żeby porównać ze
            sobą dwie prace na ten sam temat. Dziwi mnie to co mówisz. Plagiatem nie jest
            cytowanie cudzych opinii czy badań z wyraźnym zaznaczeniem i podaniem źródła.
            Plagiat jest wtedy, gdy przepisujesz fragmenty cudzych opracowań nie wyróżniając
            tego w żaden sposób, nie uwzględniając w bibliografii przypisując je sobie.
            Jesteś w stanie uwierzyć, że to mój wierszyk, jeśli zaczyna się tak: Polsko,
            ojczyzno moja, ty jesteś jak zdrowie...

            Nawiasem mówiąc zdumiewa tak gorliwa obrona nieuczciwych. W obronie oszusta w
            kitlu niektórzy tutaj daliby się pokroić i mieszają z błotem tych, którzy
            nieuczciwość nazywają po imieniu i piętnują. Do obrony oszustów partyjnych
            rzucają się zwolennicy danej partii. Ale oburzają wszystkich działania władzy
            sugerujące, że każdy jest oszustem i państwo musi to kontrolować i "ukrócić"...

            Jestem ciekaw jak byś się czuła na wykładach człowieka, o którym wiesz, że jest
            hochsztaplerem, a który tłumaczy zasady etyki. Nie daje Ci do myślenia, że
            zapożyczenia dostrzegli nawet przedstawiciele związku zawodowego?
            • claratrueba Re: waść powinien skończyć i wstydu oszczędzić... 13.08.10, 12:39
              Widzę, że już osądziłeś.
              Gratulacje. Sędziom, komisjom etycznym to zwykle trochę dłużej zajmuje.
              Również zajęło jednej ze znanych mi spraw-pracy o enancjomerach chiralnych i
              achiralnych. Ekspertom z uczelni polskich i amerykańskich.
              Specjalistom w dziedzinie farmacji i chemii (tego dot. praca, nie fizyki).
              Filozofów nikt nie powołał," obywatelskiego głosu" też. pewnie dlatego wyrok był
              "niewinny".
              • oby.watel Re: waść powinien skończyć i wstydu oszczędzić... 13.08.10, 12:52
                Oczywiście, że osądziłem. Brzydzę się oszustwem. Wywołuje u mnie odruch
                wymiotny. Znam wiele spraw tego typu. Ewidentnych, gdzie całe strony były
                identyczne co do przecinka. A mimo to "uczeni" stwierdzali, że żadnego plagiatu
                nie było. A nawet jak był, to oszustowi włos z głowy nie spadł. Ale to
                szlachetnie z Twojej strony, że stajesz w obronie oszusta.

                Rozumiem, że tu też jesteś po stronie "sprawiedliwości":
                Czterej mężczyźni zmuszając do picia upoili dziewczynę, a potem nieprzytomną
                gwałcili. Trzej dostali wyroki od 3 lat do 3,5 roku więzienia. Czwarty dostał
                wyrok w zawieszeniu, bo... dziewczyna, którą chciał zgwałcić, nagle odzyskała
                przytomność, wyrwała mu się i uciekła...

                Zgodnie z logiką, którą prezentujesz, sąd postąpił słusznie, ponieważ nie można
                skazywać za niepopełniony czyn...
                • claratrueba Re: waść powinien skończyć i wstydu oszczędzić... 13.08.10, 13:17
                  Oszustwem brzydzę się nie mniej niż Ty. Szlachetna nie jestem, ale dzięki.
                  Gwałt ma się tu nijak, więc pominę. Choć rzeczywiście, trudno skazać za
                  gwałt,którego się nie dokonało (za zamiar się nie karze wyj.przepisy o zamiarze
                  ewentualnym tu- bez zastosowania). Dostał za pomocnictwo lub cos innego nie
                  zgwałcenie.
                  Natomiast oszustwo w pracy naukowej to cięzki orzech do zgryzienia. W tej pracy
                  o enancjomerach padały identyczne sformułowania. To było podstawą oskarżenia.
                  Ale innych- po prostu nie ma. Słownictwo jest tak hermetyczne, że nie do
                  zastąpienia. Laik w dziedzinie, choćby mędrzec w innej powie, że splagiatowane.
                  Ekspert nie będzie miał tej pewności. Tak może być w pracach medycznych. Dlatego
                  konieczna jest analiza nie tylko tekstu, ale innych materiałów.
                  • igor14141 Reniedawno temu w Ameryce.. 13.08.10, 13:48
                    Komentarz T.Wysockiego


                    Przed kilkoma laty rektorowi uniwersytetu w Illinois zarzucono, że w jednej ze
                    swoich prac przepisał kilkanaście stron z książek innych autorów. Czego nie
                    zrobił rektor? Nie zaprzeczał, nie straszył sądem oskarżycieli, nie tłumaczył,
                    że zapomniał dać przypisy. Natychmiast przyznał się i oddał do dyspozycji rady
                    nadzorczej uczelni. Rada uznała, że taki facet może być rektorem

                    Można i tak! z tym ze Polska to nie Ameryka.W Polsce działaja inne mechanizmy
                    oparte na wzajemnych koteriach,w Ameryce tego nie ma.
                    • claratrueba Re: Reniedawno temu w Ameryce.. 13.08.10, 14:24
                      OK. Pochwalam przyznanie sie do winy jeśli jest się winnym.
                      Ale jeśli nie?
                      Czy Ty przyznałbyś się do popełnienia winy, jeśli jej nie popełniłeś?
                      Nie mówie tu o syt. kiedy stawką jest życie. Choć podziwiam bohaterów, którzy
                      woleli umrzeć niż "przyznać się" w obliczu fałszywych oskarżeń (procesy członków
                      AK) Nie potępiam też tych, którzy "się przyznali".
                      • oby.watel Re: Reniedawno temu w Ameryce.. 13.08.10, 15:36
                        Chyba mówimy o czym innym. Dwoje ludzi nie jest w stanie napisać na ten sam
                        temat identycznie brzmiącego wypracowania, nie różniącego się od siebie nawet
                        przecinkiem. Nie ma takiej możliwości. Choćby nie wiadomo jak bardzo było
                        specjalistyczne. Poza tym zwróć uwagę, że Centralna Komisja ds. Stopni i Tytułów
                        nakazała Radzie Wydziału Lekarskiego Akademii Medycznej we Wrocławiu, która
                        nadała stopień doktora habilitowanego Andrzejakowi, ponowną ocenę habilitacji.
                        Rada ponad rok odwlekała sprawę - nowych recenzentów wyznaczyła dopiero w
                        czerwcu. Wierzysz w to, że zwłoka jest spowodowana oczywistą niewinnością
                        plagiatora, a nie próbą przeczekania? A w ilu przypadkach taka taktyka była
                        skuteczna?

                        W innym wątku zgadzamy się praktycznie całkowicie. A przecież rząd podziela
                        Twoje rozumowanie. Bo jeśli nikogo za rękę nie złapano, to nie można odbierać
                        dziesiątków miliardów nieuczciwym, skoro można wycisnąć z uczciwych kilkanaście.
                        Przy okazji dbając o to, żeby nieuczciwość stała się jeszcze bardziej opłacalna.

                        Od razu wyjaśniam, że nie chodzi mi o procesy pokazowe czy innego typu polowania
                        na czarownice. Chodzi mi o zmniejszenie szarej strefy, która sięga 28 % co daje
                        ok. 300.000.000.000 zł (słownie: trzysta miliardów złotych). A szarej strefy nie
                        udało się nigdy i nigdzie ograniczyć podniesieniem podatków. Szkoda że premier
                        "liberalnego" rządu i minister finansów tego nie wiedzą. Może powinni pilnie
                        poczytać notatki z wykładów Jan Vincenta-Rostowskiego?
                      • igor14141 Re: Reniedawno temu w Ameryce.. 13.08.10, 15:50

                        claratrueba napisała:

                        > OK. Pochwalam przyznanie sie do winy jeśli jest się winnym.
                        > Ale jeśli nie?
                        > Czy Ty przyznałbyś się do popełnienia winy, jeśli jej nie popełniłeś?
                        > Nie mówie tu o syt. kiedy stawką jest życie. Choć podziwiam bohaterów, którzy
                        > woleli umrzeć niż "przyznać się" w obliczu fałszywych oskarżeń (procesy członkó
                        > w
                        > AK) Nie potępiam też tych, którzy "się przyznali".


                        Do winy której nie popełniłem bym się nie przyznał.

                        Ale gdybym powiedział ,że sprawe skieruję do sadu to bym tak uczynił,czego pan
                        rektor nie zrobił.

                        Cytat;

                        Badanie pracy rektora zlecił serwisowi dr Jarosław Pająk wraz z uczelnianą
                        "Solidarnością '80". To właśnie Pająk w listopadzie 2008 roku zarzucił
                        Andrzejakowi, że ściągnął swoją habilitację z prac innych autorów. Rektor
                        zdecydowanie zaprzeczył i zapowiedział, że poda go do sądu za to pomówienie.
                        Nigdy tego nie zrobił. W międzyczasie Pająk stracił pracę w Akademii.

                        To wszystko kwalifikuje sie jako rozgrywki personalne i związkowe.Badania
                        przeprowadzone przez serwis Plagiat.pl w 12% potwierdzają ,że rektor popełnił
                        plagiat,ale nie jest to opinia wiążąca dla Rady Uczelni.
                        • enterka05 Re: Reniedawno temu w Ameryce.. 13.08.10, 18:19
                          > Badania
                          > przeprowadzone przez serwis Plagiat.pl w 12% potwierdzają ,że rektor popełnił
                          > plagiat,ale nie jest to opinia wiążąca dla Rady Uczelni.

                          Jeśli wynik "badań przeprowadzonych przez serwis Plagiat.pl" to tzw. współczynnik podobieństwa obliczany przez ten system, to warto wiedzieć, że on sam bez dalszej analizy podobieństw niewiele oznacza.

                          Po pierwsze - na stronie plagiat.pl jest wyraźnie napisane, że nawet absolutnie "czysta" praca może uzyskać "współczynnik podobieństwa 1" do 5%, ze względu na "nadgorliwość" systemu sprawdzającego. Cytat ze strony www.plagiat.pl/webplagiat/main.action?menu=help#subject:
                          "Ze względu na przyjęte metody poszukiwania podobieństw System może czasami zaznaczyć jako skopiowane wyrażenia, które są po prostu często wykorzystywane w języku polskim, takie jak np: „z tego też powodu”, „można odnieść takie wrażenie”, „warto pamiętać o tym, że”."

                          Po drugie, system może uznać za skopiowane także fragmenty opatrzone przypisami (informacja o tym na stronie cytowanej wyżej).

                          Po trzecie (to już nie z systemu, a z doświadczenia): w różnych dziedzinach wiedzy (przynajmniej w tych z którymi mam bliską styczność, przy czym medycyna to nie jest) istnieją pewne rzeczy, które funkcjonują w tych dziedzinach od dawna i zazwyczaj nikt nie opatruje ich odniesieniem do źródła, a pisze zazwyczaj w taki sam sposób (a nawet tymi samymi słowami). Przykłady to na przykład ;-) treść zasad dynamiki w fizyce, twierdzenie o trzech ciągach w matematyce, czy składnia i semantyka logiki CTL* i jej podlogik w informatyce teoretycznej. System porównujący może uznać takie fragmenty dwóch prac za skopiowane, ale żaden specjalista z danej dziedziny nie uzna ich identyczności za naganną. Dodatkowo - w pracach naukowych te fragmenty są zazwyczaj elementami wprowadzenia do zasadniczej części, w której autor/autorzy przedstawiają swoje oryginalne wnioski, teorie itd. Trudno uznać, że dwóch autorów prac z informatyki, z których jeden testował poprawność protokołu sieciowego badając jego własności wyrażone formułami logiki CTL* (i jego praca była o tym czy protokół jest poprawny czy nie), a drugi opisywał nową metodę testowania własności wyrażonych w tej logice (i jego praca była o tej teoretycznej metodzie), popełniło plagiaty względem siebie tylko dlatego, że obaj we wprowadzeniu do zasadniczej części pracy zdefiniowali tymi samymi słowami i znaczkami matematycznymi tę logikę (i ew. plagiat.pl to wyłapał jako powiedzmy półtorej strony identyczne w obu pracach - zakładając oczywiście że obaj pisali po polsku ;-) Jaki to procent zgodności przy pracach np. 15-stronicowych?... ;-) )

                          Tak że samo 12% od systemu, bez żadnej dalszej analizy z czego ono wynika, to NIE JEST podstawa do odbierania komukolwiek czegokolwiek, bo niewiele mówi...
                          • igor14141 Re: Reniedawno temu w Ameryce.. 13.08.10, 20:23
                            Tak enterka05 masz rację,te 12% od systemu,bez żadnej analizy z czego ono
                            wynika,to nie jest podstawa do odbierania komukolwiek,czegokolwiek,bo niewiele
                            mówi...ale wiele mówi ten cytat dlaczego ta sprawa ciągnie sie tak długo.


                            Sprawa trafiła do Ministerstwa Zdrowia i do Centralnej Komisji ds. Stopni i
                            Tytułów. Minister Ewa Kopacz powołała rzecznika dyscyplinarnego, który miał
                            zweryfikować zarzuty wobec profesora. Po kilku miesiącach badań uznał on jednak,
                            że sprawa powinna być umorzona. Nigdy jednak nie ujawniono uzasadnienia tej decyzji"

                            .Decyzja o umorzeniu sprawy rektora AM ma być jawna..czego domaga sie
                            profAntonowicz-Juchniewicz.

                            Co może wyniknąć dobrego gdy sprawą zajęła się p.minister KOPACZ.
                            Dlaczego o sprawie nie wypowiadają się autorytety z AM we Wrocławiu.
                            Jaka panuje atmosfera na AM ?
                            • oby.watel Re: Reniedawno temu w Ameryce.. 13.08.10, 21:07
                              Dziennikarze zapoznali się z ustaleniami rzecznika dyscyplinarnego z Gdańska.
                              I dosłownie zbaranieli. Profesor zajmuje się w nim głównie badaniem statutu
                              związku zawodowego Solidarność ’80 i dowodzi, że nie miał on prawa interesować
                              się pracą habilitacyjną rektora z Wrocławia. Samemu meritum, czyli temu, czy
                              mamy do czynienia z plagiatem, poświęca mniej uwagi. Definicję plagiatu bierze z
                              Wikipedii, dywaguje o dozwolonych zapożyczeniach z cudzej pracy, w końcu uznaje,
                              że nie można rozstrzygnąć, czy te z badanej przez niego są dozwolone, czy nie, i
                              wnioskuje o umorzenie całej sprawy. Po lekturze tego tekstu dla dziennikarzy
                              jasne stało się, dlaczego ministerstwo nie chciało go nikomu pokazać.


                              Jak dotąd najwięcej przykrości spotkało dr Jarosława Pająka. który zamiast
                              odważnie chować głowę w piasek, ujawnił niecne czyny swojego przełożonego. Żaden
                              ze stróżów etyczności nie zareagował! Na próżno szukać jakiś przejawów
                              dezaprobaty KRASP – w końcu korporacji rektorów najznamienitszych polskich
                              uczelni, mającej na swoim koncie opracowanie kodeksu Dobre Praktyki w Szkołach
                              Wyższych, no i lata walki retorycznej o poziom etyczny środowiska akademickiego.
                              Niestety jakoś retoryka nie chce się przekładać na etykę, stąd z etyką rektorzy
                              KRASP mają poważne kłopoty.
                              .
                            • enterka05 Re: Reniedawno temu w Ameryce.. 13.08.10, 21:56
                              igor14141 napisał:
                              > Dlaczego o sprawie nie wypowiadają się autorytety z AM we Wrocławiu.
                              > Jaka panuje atmosfera na AM ?

                              Akurat dlaczego nie wypowiadają się "autorytety z AM we Wrocławiu", nietrudno moim zdaniem zrozumieć. Przede wszystkim wydaje mi się że grono odpowiednich autorytetów jest mocno ograniczone, bo żeby wypowiadać się kompetentnie powinny być to raczej autorytety z danej dziedziny. Znów - nie wiem na pewno jak jest w medycynie, ale np. w fizyce nie oczekiwałabym, żeby uczelniane guru w dziedzinie promieniowania kosmicznego oceniało poziom czyjejś pracy habilitacyjnej powiedzmy z optyki (bo trzeba do tego znać literaturę i ostatnie wyniki badań z danej "działki", a wszystkich "działek" nie da się śledzić). Wszystkie pozostałe osoby mogą wypowiadać się co najwyżej w stylu "to taka uczciwa osoba, ona by na pewno nie popełniła plagiatu", albo w stylu "w przypadku tej osoby wcale by mnie plagiat nie zdziwił, więc na stos z nią". Mało merytoryczne i raczej rozgrywkami personalnymi zatrąca...
                              No i jeszcze osoba która miałaby się wypowiadać powinna znać treść pracy habilitacyjnej danej osoby oraz prace względem których ta praca ma być plagiatem. Zazwyczaj prac habilitacyjnych czy doktorskich kolegów się nie zna (a już na pewno nie ze szczegółami, tak żeby oceniać czy to plagiat)... Komuś musiałoby się chcieć przeczytać, porównać... Jeśli nie musi (tzn. nikt tego od niego nie wymaga), to może zwyczajnie nie mieć czasu albo ochoty na osobiste sprawdzanie, czy to osoba X chce dołożyć osobie Y i ją pomawia, czy też Y zachował się paskudnie.

                              Kolejna sprawa, o tym dlaczego powołanie nowych recenzentów się ciągnęło - pośrednie wyjaśnienie jest chyba w tym artykule: wroclaw.gazeta.pl/wroclaw/1,88047,7393506,Wymuszona_kontrola_habilitacji_rektora_Andrzejaka.html :
                              Inaczej do sprawy podeszła Centralna Komisja ds. Stopni i Tytułów. W kwietniu nakazała bowiem uczelni powtórzyć przewód habilitacyjny rektora. W tej sytuacji powinni być powołani czterej recenzenci, którzy zweryfikują jego jakość i wezmą pod uwagę zarzuty. Do dziś jednak przewodu nie powtórzono, bo dziekan Wydziału Lekarskiego prof. Jolanta Antonowicz-Juchniewicz od miesięcy wymienia pisma z Ministerstwem Zdrowia oraz komisją, w których kwestionuje zasadność decyzji tej ostatniej. Resort zdrowia ostatecznie stanął po stronie komisji.
                              Recenzentów można było powołać dopiero kiedy zapadła decyzja o powtórzeniu przewodu. Poza tym znalezienie ich zdaje się może trochę potrwać, zwłaszcza w tak kontrowersyjnej sprawie (np. powinny być to inne osoby niż recenzujące pracę poprzednio, poza tym potencjalny recenzent może się chyba nie zgodzić na zostanie nim, np. ze względu na osobistą znajomość z "oskarżonym" itp).

                              Niestety moim zdaniem może być i tak, że rektor popełnił plagiat, i tak że go nie popełnił, ale ktoś oskarżył go o to, licząc że "należy rzucać, coś się zawsze przyczepi" - a media opisują całą sprawę w taki sposób, żeby przede wszystkim było co poczytać i na co się pooburzać....
                              • claratrueba Re: Reniedawno temu w Ameryce.. 14.08.10, 07:17
                                Kilka spraw:
                                1. niewniesienie pozwu o zniesławienie jest zrozumiałe- postepowanie dowodowe
                                byłoby dokładnie takie samo jakie będzie w ramach komisji. A zatem celowe jest
                                wniesienie pozwu gdy ten materiał profesora oczyści.
                                2.opieszałość w powoływaniu komisji wynika prawdopodobnie z niechęci udziału w
                                niej innych naukowców. Typowe ale i znaczące. W znanych mi przypadkach takich
                                spraw tylko dwa razy byłi chętni do bycia "komisarzami": jedna- plagiat
                                ewidentny (choć to osoba, która go popełniła postawiła taki zarzut faktycznemu
                                autorowi- wyjątkowa ohyda)druga- podejrzany o plagiat był nielubiany prze grupę
                                kolegów po fachu.
                                3. "Oskarżenie padło ponad rok temu. Sam obwiniany zgłosił sprawę ministrom
                                zdrowia oraz nauki." Czyli podjął działanie, które rozwinęło całą sprawę. Bez
                                niego być może byłoby to kolejne oskarżenie, które rozeszłoby się po kościach.
                                Czy winny domaga się rozpoczęcia postępowania?



                        • claratrueba Re: Reniedawno temu w Ameryce.. 14.08.10, 07:23
                          > Do winy której nie popełniłem bym się nie przyznał.

                          No właśnie, ja też.
                          >
                          > Ale gdybym powiedział ,że sprawe skieruję do sadu to bym tak uczynił,czego pan
                          > rektor nie zrobił.

                          A ja nie. Nie przed uzyskaniem pozytywnej opinii komisji. Bo wożenie sie po
                          rozprawach sadowych parę lat już ćwiczyłam. To nie jest fajne. Z twardym
                          dowodem- opinią- tak.
      • loraphenus a dzis... 01.10.10, 22:44
        wroclaw.gazeta.pl/wroclaw/1,88047,8448749,Wydzial_Lekarski_za_kare_bez_uprawnien_do_habilitacji.html
    • loraphenus a dziś znów... 28.10.10, 15:14
      wzór dla innych...

      wiadomosci.gazeta.pl/Wiadomosci/1,80269,8581770,Zawieszony_rektora_do_minister_Kopacz__Nie_mozna_mnie.html
Pełna wersja