Dodaj do ulubionych

Ostre zapalenie trzustki - nagła śmierć

20.01.11, 15:07
Witam,
Czy mozliwe jest, że zdrowy na pierwszy rzut oka 32-letni facet umiera nagle na ostre zapalenie trzustki? W sobotę pełen życia, w niedzielę ostry ból, wymioty. W poniedziałek trafia do szpitala, po południu, 20 min. po obchodzie podczas ktorego rozmawia z lekarzem traci przytomność i zaraz potem umiera... Reanimowali go 30 min., nie udało się :((( Wcześniej skarzył się tylko na brak apetytu, w ostatnim miesiacu trochę schudł. Stwierdzono martwiczo-krwotoczne zapalenie trzustki.
Szukam jakiejś odpowiedzi, ciężko się z tym pogodzić, w sobotę śmieliśmy się razem, w poniedziałek już go nie było.
Obserwuj wątek
    • young_doc Re: Ostre zapalenie trzustki - nagła śmierć 20.01.11, 16:57
      Tak niestety jest to możliwe. Właśnie ta postać OZT miewa niejednokrotnie piorunujący przebieg i wiąże się ze śmiertelnością powyżej 50%. mimo zastosowania każdej dostępnej we współczesnej medycynie metody leczenia. Początek ma z reguły nagły, czasem u młodych osób. Bardzo mi przykro, ale przy tak szybkim przebiegu jest to choroba na ogół śmiertelna.

      Moje kondolencje.
      • practicant Re: Ostre zapalenie trzustki - nagła śmierć 21.01.11, 00:03
        aelithe napisał:

        > wygląda że coś się ciągnęło dłużej obstawiam guza trzustki
        > w tym wieku rzadkość ale sam widziałem zgony na raka trzustki u dwudziestoparol
        > atków
        > a zapalenie trzustki mogło być tylko gwoździem do trumny.

        Książkowo tak-ale ja w mojej krótkiej de facto karierze i jeszcze krótszej karierze związanej z chirurgią ogólną widziałem już kilku 25-30tolatków z ostrym OZT,którzy może niezbyt spektakularnie,ale za to dość szybko zakończyli swoje "kariery".Może ta zawyżona statystyka to specyfika Polski...?/w DE nie pracowałem w ogóle na visceral i raczej nie planuję/.W każdym razie-przy takim rozpoznaniu nie ma w tym nic dziwnego,pozostaje jedynie składać kondolencje...
    • 0.9_procent Aleście panowie nakombinowali 02.01.12, 22:45
      1. OZT może zabić w kilka godzin z powodu potężnej toxemii i śmierć jest wynikiem uszkodzenia mózgu przez toksyny.

      2. Nie kombinujcie panowie z przyczynami OZT. Podstawową przyczyna jest kamica żółciowa i alkohol, ale to kamica jest na pierwszym miejscu. Inne przyczyny są naprawdę rzadkie. I choć kamica żółciowa u młodych mężczyzn nie jest częsta miałem okazję operować ostre chole na podłożu kamicy u siedemnastolatka. Zaś co do alkoholu – widziałem co najmniej kilkanaście przypadków OZT gdzie cały wywiad alkoholowy to było jedno piwo do grilla. Więc "poalkoholowe" OZT to niekoniecznie pijaczek grzejący równo wódę.

      3. Hiperlipidemia jako przyczyna OZT to duża rzadkość. Widziałem dobrze ponad setkę pacjentów z OZT, w tym ŻADNEGO u którego przyczyną choroby była hiperlipidemia. Natomiast często na początku przebiegu OZT występuje hiperlipidemia tak duża, że uniemożliwia wykonanie części badań biochemicznych – i przychodzi wynik "surowica lipemiczna".
      • porzech8 Re: Aleście panowie nakombinowali 03.12.14, 23:35
        Zasadniczo zgadzam się, choć z pkt.3 nie. Nie hiperlipidemia, a hipertriglicerydemia (i mówimy tu o np. rodzinnej hipertriglicerydemii i mówimy tu o TG rzędu kilkuset mg% i wiecej jest jak najbardziej istotnym czynnikiem ryzyka OZT i nie ignorował bym go. Ale na pewno nie tak częstym jak kamica żółciowa i alkohol. Pacjent o którym mowa miał TG uwaga !! 2600 mg% , a więc uwaga !
        • 0.9_procent Re: Aleście panowie nakombinowali 04.12.14, 10:09
          porzech8 napisał:

          > I nie zgadzam się z pogladem, że hiperlipidemia towarzyszy OZT. Absolutnie nie
          > !

          Więc czym wytłumaczysz wyniki "surowica lipemiczna" u pacjentów z OZT, u których po kilku dniach leczenia wartości lipidów (w tym trójglicerydów) wracają do normy? Bo chyba nie napadową hipertrójglicerydemią?
          Ja nie przeczę i nie zamierzam udowadniać, że hiperlipidemia, czy dokładniej hipertrójglicerydemia nie są czynnikiem ryzyka OZT, ale wyniki jak wyżej w początkowym okresie OZT widziałem wystarczająco często by podtrzymywać swoje zdanie, że hiperlipidemia pojawia się w OZT, bez względu na to co piszą w książkach. Chyba, że przedstawisz jakieś sensowne wyjaśnienie, bo napadowa hipertrójglcerydemia jakoś mnie nie przekonuje.

          --
          Jeśli nie potrafisz odpowiedzieć na post - skasuj go.
      • fitness66 Re: Aleście panowie nakombinowali 04.12.14, 16:40
        0.9_procent napisał:

        >...
        > widziałem co najmniej kilkanaście przypadków OZT gdzie cały
        > wywiad alkoholowy to było jedno piwo do grilla. Więc "poalkoholowe" OZT
        > to niekoniecznie pijaczek grzejący równo wódę.

        Może więc w takich przypadkach to nie alkohol jest przyczyną wywołującą OZT?...
        • 0.9_procent Re: Aleście panowie nakombinowali 04.12.14, 18:12
          fitness66 napisał:

          > Może więc w takich przypadkach to nie alkohol jest przyczyną wywołującą OZT?...
          Masz pacjenta z OZT, który w wywiadzie poza jednym piwem nie ma niczego co może powodować OZT. Co wskażesz jako przyczynę?

          --
          Jeśli nie potrafisz odpowiedzieć na post - skasuj go.
          • fitness66 jabłko 04.12.14, 20:19
            0.9_procent napisał:

            > fitness66 napisał:
            >
            > > Może więc w takich przypadkach to nie alkohol jest przyczyną wywołującą O
            > ZT?...

            > Masz pacjenta z OZT, który w wywiadzie poza jednym piwem nie ma niczego co może
            > powodować OZT. Co wskażesz jako przyczynę?

            No właśnie nie wiadomo, bo jest bardzo mało prawdopodobne, by jedno piwo wywołało ozt. Byłbym ostrożny ze wskazywaniem na jedno piwo jako na przyczynę ozt w takim przypadku. Trzeba by sprawdzić, czy ozt jest statystycznie częstsze u osób po jednym piwie, niż u osób bez żadnego czynnika ryzyka, również bez jednego piwa. Pochopnie dopatrujemy się przyczynowości w czymś, co może być przypadkowa korelacja. Czy jedno piwo jest czynnikiem ryzyka? To może i zjedzenie jabłka nim jest, w jabłkach jest przecież niewielka ilość alkoholu etylowego.

            > Jeśli nie potrafisz odpowiedzieć na post - skasuj go.
            • 0.9_procent Re: jabłko 04.12.14, 21:13
              Jest coś takiego jak standardowa dawka alkoholu. I - jak widać - wśród produktów wymienione jest piwo, jabłek jakoś nie widzę. Widzę za to, że jedno duże piwo to więcej niż pięćdziesiątka wódki.
              Widziałem także zespół odstawienia u pacjenta, który nie pił wódki a piwo właśnie. Zespołu odstawienia u amatorów jabłek nie widziałem nigdy. Więc daruj sobie porównania na poziomie przedszkola.

              --
              Jeśli nie potrafisz odpowiedzieć na post - skasuj go.
    • mari.a83 Re: Ostre zapalenie trzustki - nagła śmierć 11.03.12, 17:50
      Witam
      Mój mąż 27 letni dobrze zbudowany facet w poniedziałek mógł góry przenosić energia go rozpierała w środę dostał ostrych boli ,wieczorem trafia do szpitala lekarze na dyżurze traktują go jak pijaczynę :( po 5 godzinach trafia na ostry dyżur tam ma problemy z oddychaniem. Cały czwartek lekarze szpikują go kroplówkami twierdza trzeba czekać.wieczorem wypraszają mnie z oddziału mówiąc jest już lepiej proszę o kontakt w razie pogorszenia ale nic. Kiedy przyjeżdżam w piatek 0 7.40 nikt nie chce mi udzielić żadnej informacji po czym wychodzi do mnie ordynator i mówi że niestety po 40 min reanimacji nie udało się uratować męża;((( stwierdzono ostre martwicze zapalenie trzustki ale dlaczego przez cały czwartek nie próbowali zrobić operacji tylko czekali ;( w styczniu minął już ponad rok a ja dalej nie mogę się pogodzić z tą tragedią :(
      • young_doc Re: Ostre zapalenie trzustki - nagła śmierć 11.03.12, 21:42
        Bardzo mi przykro z pwodu śmierci męża, ale leczenie operacyjne z całą pewnością nie jest pierwszą linią lecznia w OZT, gdyż w fazie ostrej ZWIĘKSZA ono śmiertelność.

        Nie mam natomiast złudzeń że i tak zapewne mi Pani nie uwierzy i może przyjąć to za dowód zmowy mafii medycznej... Cóż - jest to choroba na ogół śmiertelna.

        Jeżeli nie mosię Pani pogodzić z reczami których i tak już Pani nie zmieni, mogę tylko zaproponować pomoc psychologa - nie dlatego że próbuję zrobić tu z kogoś wariata, ale dlatego że jest jedyna metoda by komuś tu pomóc.

        I wolę naprawdę zostać zwyzywany od konowałów niż olać sprawę i nie udzielić wyjaśnień zakładając że i tak pewnie zosatnę zwyzywany... co mnie na podstawie paru lat doświadczeń nawiasem mówiac w ogóle nie zdziwi.

        Pozdrawiam.
        • anka03xx Re: Ostre zapalenie trzustki - nagła śmierć 24.03.12, 11:50
          Ja rok temu też przeszłam ostre martwicze zapalenie trzustki. Mam dopiero 26 lat. Moje wyniki dawały małe szanse na wyjście z tego. Jednak się udało. W szpitalu przeleżałam 3 miesiące ciężkie miesiące pod kroplówkami. Mam wycięty woreczek. Teraz jest ok jeżdżę na kontrole to jakiś czas badania krwi i usg i oczywiście dieta. Wiem co to za ból i bardzo współczuję tym którzy to przeszli.

          Pozdrawiam
        • mari.a83 Re: Ostre zapalenie trzustki - nagła śmierć 26.03.12, 17:38
          Nie chodzi o to żeby pouczać lekarzy,rozumiem że leczenie operacyjne nie jest może najlepszym wyjsciem ale dlaczego lekarze nie potrafili sie przyznać ze nie maja odpowiedniego doswiadczenia lub może sprzetu zeby leczyć męza :( bo jest to nieco dziwne że w godzinach wieczornych mówia że stan sie poprawia a rano maz umiera:( bo gdyby powiedzieli że moze nie maja sprzetu lub są bezradni szukałabym ratunku w iinnym szpitalu.Mam najwiekszy żal o to jak nas potraktowali w szpitalu nie chodzi tu o mnie a mojego męża. Bo gdy ja siedzac przy jego łóżku na izbie przyjęć słyszę jak pielegniarki rozmawiaja między soba:
          "jak sobie popijał to niech sobie pocierpi "
          a to ze ktos ma trzustkę w takim stanie to nie znaczy przecież odrazu ze jest alkocholikiem!!!
          Dziękuje za odpowiedz .
          Maria.
          • arty_6 Re: Ostre zapalenie trzustki - nagła śmierć 20.02.13, 20:40
            Witajcie a ty w szczególności Mario.
            Szczere kondolencje!!!! Moja Żona prawie musiała to sama przeżyć, w 2012 miałem ok 5% szans na wyjście z tego. Wracając do tematu podejścia na początku na SOR i oddziale to tez swoje usłyszałem i wszyscy wiedzieli lepiej, dopiero po badaniach i kilku wywiadach skończyły się komentarze. Było to bardzo przykre!! ale nawet w rozmowach z ludźmi skrót myślowy jest jeden, a nie żałowało się!!!!! Ogólnie jestem zadowolony z pomocy jaka otrzymałem w szpitalu!!
            Nie polecam nikomu OZT
            Pozdrawiam
            • fitness66 alkoholizm 04.12.14, 16:48
              arty_6 napisał(a):

              > Witajcie a ty w szczególności Mario.
              > Szczere kondolencje!!!! Moja Żona prawie musiała to sama przeżyć, w 2012 miałem
              > ok 5% szans na wyjście z tego. Wracając do tematu podejścia na początku na SOR
              > i oddziale to tez swoje usłyszałem i wszyscy wiedzieli lepiej, dopiero po bada
              > niach i kilku wywiadach skończyły się komentarze. Było to bardzo przykre!! ale
              > nawet w rozmowach z ludźmi skrót myślowy jest jeden, a nie żałowało się!!!!! Og
              > ólnie jestem zadowolony z pomocy jaka otrzymałem w szpitalu!!
              > Nie polecam nikomu OZT
              > Pozdrawiam

              W Polsce jest ogólnie negatywne nastawienie służby zdrowia do alkoholików, stąd jeśli ktoś trafi do szpitala z chorobą, która częściej zdarza się u alkoholików, jest automatycznie podejrzewany o alkoholizm i traktowany gorzej.
              • 0.9_procent Re: alkoholizm 04.12.14, 18:18
                fitness66 napisał:

                > W Polsce jest ogólnie negatywne nastawienie służby zdrowia do alkoholików, stąd
                > jeśli ktoś trafi do szpitala z chorobą, która częściej zdarza się u alkoholikó
                > w, jest automatycznie podejrzewany o alkoholizm i traktowany gorzej.
                Gdybyś systematycznie miał do czynienia z narąbanymi jak messerschmitt delikwentami, którzy jako jedynych argumentów używają wyzwisk i pięści - a taki jest częsty obraz alkoholika w Polsce - to też byś do nich nie pałał sympatią. A porządnego zespołu odstawienia pewnie w życiu nie widziałeś.
                Zastanawiam się też, czy poza "służbą zdrowia" wszyscy mają takie pozytywne nastawienie do alkoholików.

                --
                Jeśli nie potrafisz odpowiedzieć na post - skasuj go.
                • fitness66 Re: alkoholizm 04.12.14, 20:13
                  0.9_procent napisał:

                  > fitness66 napisał:
                  >
                  > > W Polsce jest ogólnie negatywne nastawienie służby zdrowia do alkoholików
                  > , stąd
                  > > jeśli ktoś trafi do szpitala z chorobą, która częściej zdarza się u alko
                  > holikó
                  > > w, jest automatycznie podejrzewany o alkoholizm i traktowany gorzej.

                  > Gdybyś systematycznie miał do czynienia z narąbanymi jak messerschmitt delikwen
                  > tami, którzy jako jedynych argumentów używają wyzwisk i pięści - a taki jest cz
                  > ęsty obraz alkoholika w Polsce - to też byś do nich nie pałał sympatią.

                  Nie przeczę, ze taki jest mechanizm tego zjawiska, tzn. zjawiska negatywnego nastawienia służby zdrowia do alkoholików, przez co służbie zdrowia wydaje się, ze każdy, kto ma jakąś chorobę częściej występującą u alkoholików, jest alkoholikiem. Dlatego nie-alkoholicy z ozt tez traktowani są negatywnie i lekceważąco.

                  > A porzą
                  > dnego zespołu odstawienia pewnie w życiu nie widziałeś.
                  > Zastanawiam się też, czy poza "służbą zdrowia" wszyscy mają takie pozytywne nas
                  > tawienie do alkoholików.

                  Nie, w Polsce alkoholicy ogólnie i generalnie traktowani są lekceważąco, z wyjątkiem osób, które maja zawodowo z nimi do czynienia, np. psychiatrzy, pracownicy opieki społecznej, czy psycholodzy na oddziałach odwykowych. Bo alkoholizm to przecież choroba, i nieleczona jest często śmiertelna. Wywołuje tez spustoszenie w zdrowiu alkoholika i spustoszenie w środowisku wokół (rodzina, dzieci). Alkoholizm zasługuje co najmniej na refleksje, a nie na lekceważenie.

                  > --
                  > Jeśli nie potrafisz odpowiedzieć na post - skasuj go.
                  • 0.9_procent Re: alkoholizm 04.12.14, 21:25
                    fitness66 napisał:

                    > Nie przeczę, ze taki jest mechanizm tego zjawiska, tzn. zjawiska negatywnego na
                    > stawienia służby zdrowia do alkoholików, przez co służbie zdrowia wydaje się, z
                    > e każdy, kto ma jakąś chorobę częściej występującą u alkoholików, jest alkoholi
                    > kiem. Dlatego nie-alkoholicy z ozt tez traktowani są negatywnie i lekceważąco.
                    Takie krzywdzące uogólnienie niewątpliwie istnieje. Choć nie widziałem by pacjentów z OZT na podłożu kamicy traktowano jak alkoholików.
                    Zaś co do samych krzywdzących uogólnień. Akurat pracownicy ochrony zdrowia mogliby na ten temat dużo powiedzieć. Każde niepowodzenie leczenia opisywane jest w mediach jako "błąd lekarski" wszystko jedno czy takim błędem rzeczywiście było, czy nie. Wystarczy poczytać komentarze pod takim tekstem, by się dowiedzieć że lekarze w Polsce to kupa łakomych na kasę durniów, a pielęgniarki to leniwe baby, które w nocy bzykają się z lekarzami między oglądaniem kolejnych seriali.

                    > Nie, w Polsce alkoholicy ogólnie i generalnie traktowani są lekceważąco, z wyją
                    > tkiem osób, które maja zawodowo z nimi do czynienia, np. psychiatrzy, pracownic
                    > y opieki społecznej, czy psycholodzy na oddziałach odwykowych. Bo alkoholizm to
                    > przecież choroba, i nieleczona jest często śmiertelna. Wywołuje tez spustoszen
                    > ie w zdrowiu alkoholika i spustoszenie w środowisku wokół (rodzina, dzieci). Al
                    > koholizm zasługuje co najmniej na refleksje, a nie na lekceważenie.
                    Ale obraz polskiego alkoholika bardzo często wygląda tak jak opisałem.
                    A poza tym w świadomości społecznej istnieje przekonanie, że alkoholik sam sobie zapracował na swoją chorobę, bo "nikt mu przecież do kieliszka nie nalewał".

                    --
                    Jeśli nie potrafisz odpowiedzieć na post - skasuj go.
                    • fitness66 Re: alkoholizm 04.12.14, 23:59
                      0.9_procent napisał:

                      > Takie krzywdzące uogólnienie niewątpliwie istnieje.

                      Oczywiście, ze ono istnieje, i to nie wśród niedokształconego ogółu, lecz wśród oświeconej służby zdrowia....

                      >Choć nie widziałem by pacje
                      > ntów z OZT na podłożu kamicy traktowano jak alkoholików.

                      Tu niealkoholik byl traktowany jak alkoholik (tzn. źle):
                      forum.gazeta.pl/forum/w,305,121154694,142684167,Re_Ostre_zapalenie_trzustki_nagla_smierc.html
                      > Zaś co do samych krzywdzących uogólnień. Akurat pracownicy ochrony zdrowia mogl
                      > iby na ten temat dużo powiedzieć. Każde niepowodzenie leczenia opisywane jest
                      > w mediach jako "błąd lekarski" wszystko jedno czy takim błędem rzeczywiście był
                      > o, czy nie. Wystarczy poczytać komentarze pod takim tekstem, by się dowiedzieć
                      > że lekarze w Polsce to kupa łakomych na kasę durniów, a pielęgniarki to leniwe
                      > baby, które w nocy bzykają się z lekarzami między oglądaniem kolejnych seriali

                      Przede wszystkim 99,9% niepowodzeń leczenia nie jest w ogóle opisywanych.

                      • 0.9_procent Re: alkoholizm 05.12.14, 08:16
                        fitness66 napisał:

                        > Oczywiście, ze ono istnieje,
                        No przecież napisałem, że istnieje.

                        > i to nie wśród niedokształconego ogółu, lecz wśród
                        > oświeconej służby zdrowia....
                        Z moich obserwacji wynika, że komentuje zwykle średni i niższy personel, lekarze wyraźnie rzadziej. A czy wszystkie pielęgniarki są takie oświecone to bym dyskutował.

                        > >Choć nie widziałem by pacje
                        > > ntów z OZT na podłożu kamicy traktowano jak alkoholików.
                        >
                        > Tu niealkoholik byl traktowany jak alkoholik (tzn. źle):
                        > forum.gazeta.pl/forum/w,305,121154694,142684167,Re_Ostre_zapalenie_trzustki_nagla_smierc.html
                        A niealkoholik napisał coś o tym, że u niego podłożem OZT była kamica? Bo nie widzę.
                        I czytałeś co ja napisałem trzy lata temu? "Więc "poalkoholowe" OZT to niekoniecznie pijaczek grzejący równo wódę." To teraz przeczytaj jeszcze raz co napisałem akapit wyżej.

                        > Przede wszystkim 99,9% niepowodzeń leczenia nie jest w ogóle opisywanych.
                        He he ciekawe skąd wziąłeś 99,9%.
                        Ale przyznaję, zdanie "Każde niepowodzenie leczenia opisywane jest w mediach jako "błąd lekarski"" jest źle sformułowane. Powinno być: Opisywane w mediach niepowodzenia leczenia są zawsze traktowane jako błąd lekarski. Myślę, że tym razem wiadomo o co chodzi.
                        A że pacjenci oczekują wyleczenia także w chorobach w których zatrzymanie jej postępu jest sukcesem terapeutycznym, oczekują powrotu do pełni zdrowia np. po urazie, który jest tak rozległy, że to wyklucza ("konowały mnie źle poskładały" - poszukaj sobie na forum) no to "niepowodzeń leczenia", pardon "błędów lekarskich" mamy znacznie więcej niż można by oczekiwać.
                        Zaś co do komentarzy pod artykułami - widzę, że nawet nie próbujesz negować tego co napisałem.

                        --
                        Jeśli nie potrafisz odpowiedzieć na post - skasuj go.
                        • fitness66 Re: alkoholizm 10.12.14, 16:17
                          0.9_procent napisał:

                          > > Tu niealkoholik byl traktowany jak alkoholik (tzn. źle):
                          > > forum.gazeta.pl/forum/w,305,121154694,142684167,Re_Ostre_zapalenie_trzustki_nagla_smierc.html
                          > A niealkoholik napisał coś o tym, że u niego podłożem OZT była kamica? Bo nie w
                          > idzę.

                          Napisał, jak był traktowany (tzn. źle) - z tego powodu, ze podejrzewano go o używanie alkoholu (z powodu zapalenia trzustki). Skrót myślowy: zapalenie trzustki = alkoholizm = trzeba tego człowieka źle traktować.

                          Tu masz inny ciekawy przykład, jak służba zdrowia podchodzi do pacjentów po spożyciu alkoholu:
                          lublin.gazeta.pl/lublin/1,35640,17107576,Owsiak_do_Arlukowicza__Blagam__niech_pan_pilnie_zareaguje_.html#MT
                          Mozna powiedzieć - sam sobie winien, mógł nie pic. Mógł tez nie iść do piwnicy :)
                          • 0.9_procent Re: alkoholizm 10.12.14, 19:06
                            fitness66 napisał:

                            > 0.9_procent napisał:
                            >
                            > > > Tu niealkoholik byl traktowany jak alkoholik (tzn. źle):
                            > > > forum.gazeta.pl/forum/w,305,121154694,142684167,Re_Ostre_zapalenie_trzustki_nagla_smierc.html
                            > > A niealkoholik napisał coś o tym, że u niego podłożem OZT była kamica? Bo
                            > nie w
                            > > idzę.
                            >
                            > Napisał, jak był traktowany (tzn. źle) - z tego powodu, ze podejrzewano go o uż
                            > ywanie alkoholu (z powodu zapalenia trzustki). Skrót myślowy: zapalenie trzustk
                            > i = alkoholizm = trzeba tego człowieka źle traktować.
                            A zrozumiałeś co napisałem poza zacytowanym fragmentem? Czy nie zrozumiałeś, bo to niewygodne?

                            >
                            > Tu masz inny ciekawy przykład, jak służba zdrowia podchodzi do pacjentów po spo
                            > życiu alkoholu:
                            > lublin.gazeta.pl/lublin/1,35640,17107576,Owsiak_do_Arlukowicza__Blagam__niech_pan_pilnie_zareaguje_.html#MT
                            > Mozna powiedzieć - sam sobie winien, mógł nie pic. Mógł tez nie iść do piwnicy
                            > :)
                            Takie rzeczy się zdarzały, zdarzają i zdarzać będą tak długo jak system ratownictwa nie będzie w istocie systemem ratownictwa.
                            Dla mnie wezwanie karetki powinno ZAWSZE skutkować przyjazdem karetki i zabraniem chorego do szpitala. Jeśli pacjent nie wyraża zgody - kara administracyjna, bo to znaczy, że karetka została wezwana niepotrzebnie. A w SORze segregacja i jak się okaże że delikwentowi nic poważnego nie jest to spędzi w poczekalni 7-10 godzin. Jeśłi się samowolnie oddali - kara administracyjna bo to znaczy, że wzywał karetkę niepotrzebnie. Idę o zakład, że liczba wezwań zmaleje co najmniej o połowę.
                            Nie bierzesz pod uwagę, że system ratownictwa tak jak cała ochrona zdrowia jest niedofinansowana i dyspozytor nie jest w stanie wysłać karetki do każdego wezwania, więc dokonuje selekcji z lepszym lub gorszym skutkiem. A dlaczego tak jest?
                            Bo polaczki - cwaniaczki zamawiają w POZ wizytę domową - w założeniu dla osób obłożnie chorych, ale pytają kiedy lekarz przyjdzie, bo mają jeszcze coś do załatwienia na mieście.
                            Bo polaczki - cwaniaczki zgłaszają się wieczorami do SORów/izb przyjęć - bo "musicie mnie przyjąć i zrobić badania a w poradni są terminy".
                            Bo polaczki - cwaniaczki nie będą się zgłaszali na bezpłatne badania profilaktyczne, ale gdy zachorują będą się domagali najlepszego leczenia i to natychmiast. Gdyby polaczek - cwaniaczek po niezgłoszeniu się na badanie miał podniesioną składkę ubezpieczenia zdrowotnego to pobiegłby w podskokach.
                            Z mojego własnego podwórka. Polaczki - cwaniaczki nie zgłaszają się do badania rentowego "bo są obłożnie chorzy i nie ruszają się z domu", a gdy się pojedzie na badanie domowe to "akurat wyjechali do lekarza" - pewnie na łóżku.
                            Wreszcie polaczki - cwaniaczki traktują karetki jak poradnię na kółkach. Proponowane i na krótko wprowadzone kary za nieuzasadnione wezwanie spowodowały powszechną histerię, więc z pomysłu się wycofano i można karetkę zupełnie bezkarnie wezwać praktycznie do wszystkiego z przysłowiowa już bolesną miesiączką włącznie. A że polaczki - cwaniaczki wzywając karetkę opowiadają niestworzone historie - bo inaczej pogotowie odmówi przyjazdu, to później można zobaczyć "nieprzytomnego" który siedząc przed telewizorem dojada kolację.

                            --
                            Jeśli nie potrafisz odpowiedzieć na post - skasuj go.
                            • fitness66 Re: alkoholizm 10.12.14, 22:41
                              0.9_procent napisał:

                              > Skrót myślowy: zapalenie t
                              > rzustk
                              > > i = alkoholizm = trzeba tego człowieka źle traktować.
                              > A zrozumiałeś co napisałem poza zacytowanym fragmentem? Czy nie zrozumiałeś, bo
                              > to niewygodne?

                              Niektórzy piszą takim stylem, ze biez pół litra nie razbieriosz.

                              > > Tu masz inny ciekawy przykład, jak służba zdrowia podchodzi do pacjentów
                              > po spo
                              > > życiu alkoholu:
                              > > lublin.gazeta.pl/lublin/1,35640,17107576,Owsiak_do_Arlukowicza__Blagam__niech_pan_pilnie_zareaguje_.html#MT
                              > > Mozna powiedzieć - sam sobie winien, mógł nie pic. Mógł tez nie iść do pi
                              > wnicy
                              > > :)
                              > Takie rzeczy się zdarzały, zdarzają i zdarzać będą tak długo jak system ratowni
                              > ctwa nie będzie w istocie systemem ratownictwa.
                              > Dla mnie wezwanie karetki powinno ZAWSZE skutkować przyjazdem karetki i zabrani
                              > em chorego do szpitala.

                              W Szwajcarii tak chyba jest, ze jeśli ktoś zadzwoni pod nr pogotowia i się w ogóle nie odezwie, to karetka i tak przyjeżdża w ciągu kilku minut.
                              • 0.9_procent Re: alkoholizm 11.12.14, 10:09
                                fitness66 napisał:

                                > Niektórzy piszą takim stylem, ze biez pół litra nie razbieriosz.
                                Mogę jedynie wyrazić ubolewanie, jeśli do rozebrania zdania Takie krzywdzące uogólnienie niewątpliwie istnieje potrzebujesz pół litra. Ale to tłumaczy twoje zainteresowanie tematem alkoholizmu.

                                > W Szwajcarii tak chyba jest, ze jeśli ktoś zadzwoni pod nr pogotowia i się w og
                                > óle nie odezwie, to karetka i tak przyjeżdża w ciągu kilku minut.
                                Właśnie do tego zmierzam. Telefon do pogotowia = wyjazd karetki. No to wezwij sobie w Szwajcarii karetkę do "bo mi się leki skończyły" jak to się zdarza w Polsce. Zobaczymy ile te leki będą cię kosztować.
                                Ciekawe że nie odniosłeś się do całej reszty tego co napisałem.

                                --
                                Jeśli nie potrafisz odpowiedzieć na post - skasuj go.
                                • fitness66 Re: alkoholizm 11.12.14, 17:47
                                  0.9_procent napisał:

                                  > fitness66 napisał:
                                  >
                                  > > Niektórzy piszą takim stylem, ze biez pół litra nie razbieriosz.
                                  > Mogę jedynie wyrazić ubolewanie, jeśli do rozebrania zdania Takie krzywdzące u
                                  > ogólnienie niewątpliwie istnieje
                                  potrzebujesz pół litra. Ale to tłumaczy
                                  > twoje zainteresowanie tematem alkoholizmu.

                                  Przy czym nie wystarczy tu 0,9%... :(

                                  > > W Szwajcarii tak chyba jest, ze jeśli ktoś zadzwoni pod nr pogotowia i si
                                  > ę w og
                                  > > óle nie odezwie, to karetka i tak przyjeżdża w ciągu kilku minut.
                                  > Właśnie do tego zmierzam. Telefon do pogotowia = wyjazd karetki.

                                  Oczywiście. A ponieważ możliwa jest identyfikacja numeru i adresu, to karetka wie, gdzie jechać, nawet jeśli nikt nie nie odezwie w słuchawce. Teoretycznie mógł to być przecież ktoś, kto nawet nie zdążył powiedzieć ani słowa, lecz stracił przytomność w trakcie wybierania numeru - z powodu zawalu, udaru, krwawienia itp.

                                  > No to wezwij s
                                  > obie w Szwajcarii karetkę do "bo mi się leki skończyły" jak to się zdarza w Pol
                                  > sce. Zobaczymy ile te leki będą cię kosztować.

                                  Karetka nie przyjedzie w takim przypadku.

                                  > Ciekawe że nie odniosłeś się do całej reszty tego co napisałem.

                                  Bo reszta nie była ciekawa...

                                  > --
                                  > Jeśli nie potrafisz odpowiedzieć na post - skasuj go.
                                  • 0.9_procent Re: alkoholizm 11.12.14, 18:50
                                    fitness66 napisał:

                                    > Przy czym nie wystarczy tu 0,9%... :(
                                    Rzeczywiście nie wystarczy bo 0.9% to jest stężenie chlorku sodu w roztworze izotonicznym, a nie stężenie alkoholu. Ale nie jestem zaskoczony, że ty "procent" kojarzysz z jednym.

                                    > Oczywiście. A ponieważ możliwa jest identyfikacja numeru i adresu, to karetka w
                                    > ie, gdzie jechać, nawet jeśli nikt nie nie odezwie w słuchawce. Teoretycznie mó
                                    > gł to być przecież ktoś, kto nawet nie zdążył powiedzieć ani słowa, lecz straci
                                    > ł przytomność w trakcie wybierania numeru - z powodu zawalu, udaru, krwawienia
                                    > itp.
                                    Owszem. Tyle, że identyfikacja numeru i adresu w Polsce niekoniecznie jest możliwa.

                                    > > No to wezwij s
                                    > > obie w Szwajcarii karetkę do "bo mi się leki skończyły" jak to się zdarza
                                    > w Pol
                                    > > sce. Zobaczymy ile te leki będą cię kosztować.
                                    >
                                    > Karetka nie przyjedzie w takim przypadku.
                                    Nie udawaj bardziej naiwnego niż jesteś. Jest oczywiste, że takich wezwań nie ma. Wezwanie jest do chorego na serce, który ma wysokie ciśnienie i mdleje. Dopiero na miejscu się okazuje, że "leki mi się skończyły, a jak przestaję brać to się źle czuję".

                                    > > Ciekawe że nie odniosłeś się do całej reszty tego co napisałem.
                                    >
                                    > Bo reszta nie była ciekawa...
                                    Prawda ma to do siebie, że rzadko kiedy jest ciekawa, znacznie częściej boli...

                                    --
                                    Jeśli nie potrafisz odpowiedzieć na post - skasuj go.
                                    • fitness66 Re: alkoholizm 12.12.14, 00:51
                                      0.9_procent napisał:

                                      > fitness66 napisał:
                                      >
                                      > > Przy czym nie wystarczy tu 0,9%... :(
                                      > Rzeczywiście nie wystarczy bo 0.9% to jest stężenie chlorku sodu w roztworze iz
                                      > otonicznym, a nie stężenie alkoholu. Ale nie jestem zaskoczony, że ty "procent"
                                      > kojarzysz z jednym.

                                      0,9% to po prostu stężenie, czego w czym to zależy co z czym w jakiej ilości się wymiesza...

                                      > Owszem. Tyle, że identyfikacja numeru i adresu w Polsce niekoniecznie je
                                      > st możliwa.

                                      Technicznie tak.

                                      > Nie udawaj bardziej naiwnego niż jesteś. Jest oczywiste, że takich wezwań nie m
                                      > a. Wezwanie jest do chorego na serce, który ma wysokie ciśnienie i mdleje. Dopi
                                      > ero na miejscu się okazuje, że "leki mi się skończyły, a jak przestaję brać to
                                      > się źle czuję".

                                      Nie wiem, co w takim przypadku robi szwajcarskie pogotowie. Tam przecież nie jeżdżą lekarze w karetkach, wiec wezwanie do wypisania recepty jest bez sensu. Teoretycznie rzeczywiście pacjent z nadciśnieniem, który nie wziął leku (obojętnie z jakiego powodu) może mieć stan zagrażający życiu, np. krwotok śródczaszkowy.

                                      > > > Ciekawe że nie odniosłeś się do całej reszty tego co napisałem.
                                      > >
                                      > > Bo reszta nie była ciekawa...
                                      > Prawda ma to do siebie, że rzadko kiedy jest ciekawa, znacznie częściej boli...

                                      Kiedy przynudzasz, to nie chce mi się odpowiadać.

                                      > --
                                      > Jeśli nie potrafisz odpowiedzieć na post - skasuj go.
                                      • 0.9_procent Re: alkoholizm 12.12.14, 09:57
                                        fitness66 napisał:

                                        > 0,9% to po prostu stężenie, czego w czym to zależy co z czym w jakiej ilości si
                                        > ę wymiesza...
                                        Taaa. A pół litra jest jednostką objętości. Ale wątpię, byś pisał o pół litrze mleka.

                                        >
                                        > > Owszem. Tyle, że identyfikacja numeru i adresu w Polsce niekoniecz
                                        > nie je
                                        > > st możliwa.
                                        >
                                        > Technicznie tak.
                                        Teoretycznie tak. Ale praktycznie potrzebne są pieniądze (kur.na znowu pieniądze, jakby dobra wola, empatia, czy nastawienie nie wystarczało) by taki system stworzyć. A póki co taki system nie istnieje, więc czasami dyspozytor wysyła karetkę zupełnie nie tam gdzie należało (bo np. pomylił przysiółek z wsią o tej samej nazwie) i później można śmiało pomstować na konowałów, że się 40 minut na karetkę czekało.

                                        > Nie wiem, co w takim przypadku robi szwajcarskie pogotowie. Tam przecież nie je
                                        > żdżą lekarze w karetkach, wiec wezwanie do wypisania recepty jest bez sensu.
                                        Nic nie robi, bo w Szwajcarii nikomu nie przyjdzie do głowy by wzywać pogotowie z takiego powodu. Co innego w Polsce. Od kiedy w karetkach zaczęli jeździć tylko ratownicy dochodziło do awantur, że nie ma kto wypisać recepty.
                                        Wiesz, ja się bardzo cieszę, że Owsiak wymachuje książeczką ze standardami postępowania, ciekawe co w tych książeczkach piszą o "nieprzytomnych" oglądających telewizję.

                                        > Te
                                        > oretycznie rzeczywiście pacjent z nadciśnieniem, który nie wziął leku (obojętni
                                        > e z jakiego powodu) może mieć stan zagrażający życiu, np. krwotok śródczaszkowy
                                        > .
                                        Taaa. Stan zagrażający życiu z powodu pominięcia jednej dawki. Bo rano wziął leki, a jak chciał wziąć wieczorem, to się okazało, że tabletek już nie ma, bo najwyraźniej krasnoludki ukradły. No to skąd wieczorem wziąć doktora, co by receptę przepisał? No jak to skąd ! 999 i doktorek przyjedzie, a żebyśmy długo nie czekali to powiemy, że dziadek/babcia jest umierający/a. Proste? I jak się idealnie komponuje z moim przynudzaniem.
                                        Wiesz dlaczego najbardziej przes.rane są piątkowe dyżury? Bo w piątek złażą się wszyscy ci, którzy od tygodnia czy dwóch "myśleli, że im przejdzie" i właśnie doszli do wniosku, że trzeba poszukać jakiegoś doktora. A co zaradniejsi dzwonią na pogotowie (umiera! - chyba oczywiste) bo wtedy można kolejkę ominąć.

                                        > Kiedy przynudzasz, to nie chce mi się odpowiadać.
                                        Aaa, no tak. Opowiadanie o wrednych doktorach, którzy są winni całemu złu w ochronie zdrowia jest znacznie ciekawsze. I znacznie łatwiejsze, szczególnie dla zmęczonych po pół litrze.

                                        --
                                        Jeśli nie potrafisz odpowiedzieć na post - skasuj go.
                                        • 0.9_procent Re: alkoholizm 12.12.14, 10:14
                                          0.9_procent napisał:

                                          > Taaa. A pół litra jest jednostką objętości.
                                          Nie tyle jednostką, co miarą objętości, albo po prostu objętością.

                                          --
                                          Jeśli nie potrafisz odpowiedzieć na post - skasuj go.
                                          • klioes To mi przypomina pewien dowcip: 13.12.14, 18:05
                                            Co to jest NIC?
                                            NIC jest to pol litra dla dwoch... :-)

                                            Najbardziej spodobala mi sie z twoich ripost ta:
                                            "Zastanawiam się też, czy poza "służbą zdrowia"
                                            wszyscy mają takie pozytywne nastawienie do alkoholików."

                                            To jest clou problemu!
                                            Lud oczekuje od "sluzby zdrowia" swietosci, ktorej sam bynajmniej nie przejawia.
                                            Ba! Nie ma najmniejszej ochoty przejawiac.

                                            Taki rodzaj podwojnego standardu:
                                            "Oni musza sie poswiecac dla nas. A my nie musimy dla nich nic robic,
                                            przede wszystkim nie musimy ich uczciwie wynagradzac."

                                            Gorzej, powiedziec mozna: "My bedziemy ich nauczycielami moralnosci." (!!!)
                                            Jak to juz kiedys trafnie spuentowal st.lucas, jest to faryzejska OBLUDA.
                                            Nic innego.
                                            Wyjmowanie, a raczej wypominanie rzekomej drzazgi w oku blizniego
                                            w sytuacji permanentnie tkwiacej belki w oku wlasnym.

                                            Dlatego trafiles z riposta. Pozdrawiam.

                                            ---
                                            • 0.9_procent Re: To mi przypomina pewien dowcip: 13.12.14, 23:29
                                              klioes napisał:

                                              > Gorzej, powiedziec mozna: "My bedziemy ich nauczycielami moralnosci." (!!!)
                                              > Jak to juz kiedys trafnie spuentowal st.lucas, jest to faryzejska OBLUDA.
                                              > Nic innego.
                                              > Wyjmowanie, a raczej wypominanie rzekomej drzazgi w oku blizniego
                                              > w sytuacji permanentnie tkwiacej belki w oku wlasnym.
                                              Dokładnie.
                                              Jak w innym dowcipie. Tym o Jezusie, który słysząc jak to źle się dzieje w polskiej służbie zdrowia postanowił sam sprawdzić, zstąpił do jednego z gabinetów i zaczął sam przyjmować.
                                              Durnym polaczkom nie dogodzisz i zawsze będzie źle, jeśli jeden domaga się holistycznego podejścia, a drugi uważa za niemożliwe by lekarz był w stanie ogarnąć trzy uzupełniające się dziedziny medycyny. Jakbyś nie zrobił to polaczkom nie dogodzisz. No bo przecież jak to możliwe żeby kardiochirurg znał się na kardiologii. Pozostaje czekać na następnego "mundrego' który wyrazi zdziwienie, że neurochirurg potrafi przeprowadzić badanie neurologiczne - przecież od tego są neurolodzy, nie?
                                              Pozdrawiam.

                                              --
                                              Jeśli nie potrafisz odpowiedzieć na post - skasuj go.

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka