Do yag-nik i tym podobnych:

26.01.11, 19:52
Czytajac Wasze opinie, nie po raz pierwszy dochodze do wniosku,
ze komunizm w dalszym ciagu w Polsce trwa - mentalnie.

Ludziska! Nie jest tak jak myslicie:
Ze mozna i nalezy isc "do jakiegos" lekarza i wymagac, co Wam sie podoba.
Nie tak, homines sovietici, non sic...

Podstawa wykonywania zawodu lekarza jest "o b u s t r o n n a relacja
zaufania i szacunku" (cytat z przemowienia ministra zdrowia Zjednoczonego Krolestwa).
A nie - jak Wam sie blednie wydaje - prawo do wyzysku lekarza w zwiazku z placeniem
...NFZ-owi. Wymagajcie - ludziska - od NFZ-u... To jemu placicie, nie lekarzowi.

Nie wyleczyliscie sie z komuny. Nie wyleczyliscie sie z chamstwa, po prostu.

Chama cechuje przewaga miec nad byc: cham nie wzdraga sie przed wyzyskiem
dobroczyncy...

Tymczasem w nie-chamskiej strefie, np. w Wielkiej Brytanii dawniej placono lekarzom
w gwineach - umownej walucie h o n o r o w e j. Jakby funty szterlingi nie wystarczaly...
Pomyslcie, chamy, dlaczego?
    • venus.z.milanowka Re: Do yag-nik i tym podobnych: 26.01.11, 20:18
      wyjasnij mi jedno, dlaczego zamiast isc na swoje i ustalac swoje ceny, kurczowo czepiasz sie panstwowej posady?
      • practicant Re: Do yag-nik i tym podobnych: 26.01.11, 21:05
        venus.z.milanowka napisała:

        > wyjasnij mi jedno, dlaczego zamiast isc na swoje i ustalac swoje ceny, kurczow
        > o czepiasz sie panstwowej posady?

        Ekhm,o ile sie nie myle,st.lucas podobnie jak ja olal cieplym moczem panstwowe "intratne" posady i jest juz daleko poza polska...
        • venus.z.milanowka Re: Do yag-nik i tym podobnych: 26.01.11, 21:16
          w porzadku, ale tu zabiera glos w obronie swoich polskich kolegow.
          • practicant Re: Do yag-nik i tym podobnych: 26.01.11, 22:16
            To z laski swojej pisz do nich-a nie do niego o tych "panstwowych posadach".Poza tym,w Polsce nie ma wolnego rynku medycznego-to i te "intratne" gabinety nie sa w stanie przeskoczyc pewnych cen.Bo i jak moglyby,skoro polak moze wydac 500 pln na ubrania,2000 na sylwestra,ale 200pln na lekarza to juz za duzo-lepiej poczekac rok w kolejce,ch... ze zdrowiem...?
          • off-sik Re: Do yag-nik i tym podobnych: 11.02.11, 03:12
            venus.z.milanowka napisała:

            > w porzadku, ale tu zabiera glos w obronie swoich polskich kolegow.

            regulamin mu tego nie zabrania
    • yag-nik Znowu do tablicy? :-) 26.01.11, 21:15
      > Czytajac Wasze opinie, nie po raz pierwszy dochodze do wniosku,
      > ze komunizm w dalszym ciagu w Polsce trwa - mentalnie.

      Mentalnie, hmm tak się składa że nie jestem w pełni Polką ale dobrze jak już chcesz mi powiedzieć że mam mentalność komunisty i jeśli Ci to ulży to proszę Cię bardzo.
      Ale najpierw mi to U D O W O D N I J i proszę podpieraj się przy tym argumentami a nie swymi przeczuciami czy też domniemaniami.

      > Chama cechuje przewaga miec nad byc: cham nie wzdraga sie przed wyzyskiem
      > dobroczyncy...

      St.lukac o kim teraz piszesz? O mnie? Jeśli tak to wyjaśnij proszę na jakiej podstawie mnie obrażasz?

      > Tymczasem w nie-chamskiej strefie, np. w Wielkiej Brytanii dawniej placono leka
      > rzom
      > w gwineach - umownej walucie h o n o r o w e j. Jakby funty szterlingi nie wy
      > starczaly...
      > Pomyslcie, chamy, dlaczego?


      > Pomyslcie, chamy, dlaczego?

      Brak mi słów...
      • wicek44 Re: Znowu do tablicy? :-) 27.01.11, 08:17
        Płacisz składkę zdrowotną i wymagasz aby internista zbadał Twoje dziecko. W dodatku wyznaczasz zakres badania- osłuchać i zbadać węzły. Jak za komuny. Należy się.
        • yag-nik Re: Znowu do tablicy? :-) 27.01.11, 11:58
          > Płacisz składkę zdrowotną i wymagasz aby internista zbadał Twoje dziecko. W dod
          > atku wyznaczasz zakres badania- osłuchać i zbadać węzły. Jak za komuny. Należy
          > się.

          Podobnie jak płacąc za wizytę prywatnie oczekuję usługi medycznej która będzie zadowalająca, tak samo jak idąc do sklepu oczekuję że zakupiony towar będzie dla mnie wystarczająco dobry, zapisując się na kurs języka X oczekuję że płacąc za to nauczą mnie.

          Jeśli doszukiwać się komuny to raczej w NFZ-cie i jego działaniu oraz jak ktoś tu już wspomniał wcześniej przymusu płacenia składek co jest chorym układem, zarówno z jednej jak i z drugiej strony.
          • yag-nik Re: Znowu do tablicy? :-) 27.01.11, 12:18
            A teraz doczytałam Wicek44 że to nawet Ty napisałaś.
          • off-sik Re: Znowu do tablicy? :-) 11.02.11, 03:16
            yag-nik napisała:

            > > Płacisz składkę zdrowotną i wymagasz aby internista zbadał Twoje dziecko.
            > W dod
            > > atku wyznaczasz zakres badania- osłuchać i zbadać węzły. Jak za komuny. N
            > ależy
            > > się.
            >
            > Podobnie jak płacąc za wizytę prywatnie oczekuję usługi medycznej która będzie
            > zadowalająca, tak samo jak idąc do sklepu oczekuję że zakupiony towar będzie dl
            > a mnie wystarczająco dobry, zapisując się na kurs języka X oczekuję że płacąc z
            > a to nauczą mnie.
            >
            > Jeśli doszukiwać się komuny to raczej w NFZ-cie i jego działaniu oraz jak ktoś
            > tu już wspomniał wcześniej przymusu płacenia składek co jest chorym układem, za
            > równo z jednej jak i z drugiej strony.

            oj babo, zastanow sie wreszcie co piszesz:
            prywatnie u lekarza, albo w sklepie p l a c i s z

            natomiast w przychodni n i e placisz

            a w kazdym razie nie placisz lekarzowi i o to chodzi
            a jeszcze bardziej chodzi o to, ze nie placac, stawiasz mu absurdalne wymagania
            i to jest wlasnie i chamstwo, i zlodziejstwo
            • pct3 Re: Znowu do tablicy? :-) 12.02.11, 14:05
              natomiast w przychodni n i e placisz
              a w kazdym razie nie placisz lekarzowi i o to chodzi


              Trudno o lepsze i krótsze wyjaśnienie.
              Ale to nie dociera. Nie dociera, że lekarze nie są entuzjastami przymusowych składek.
              I nie dociera, że realia są takie, że pacjent w żadnym razie nie jest płatnikiem, pracodawcą czy klientem lekarza. Nie ma przełożenia pieniędzy wnoszonych przez pacjenta w formie składek na późniejsze spotkanie lekarza z pacjentem. Co więcej, często jest tak że przyjście tego pacjenta jest dla lekarza i dla instytucji go zatrudniającej- stratą.
              Jak w takim układzie oczekiwać żeby lekarz traktował kogoś kto przychodzi "na fundusz" jako kogoś kto "płaci"? Nie ma realnie takiego przełożenia.
    • claratrueba proszę st.lucasa o odpowiedź 27.01.11, 07:44
      Nie wiem czy tkwię w komunie mentalnie czy tez może tkwię mentalnie w jakimś innym systemie, w którym sa TAK ZWANE UBEZPIECZENIA ZDROWOTNE. Że w moim kraju sa one tak zwane, obowiązkowe, państwowe i do d.. to sorry, tak samo moja wina jak i Twoja- tzn. nie poczuwam sie do jakiejkolwiek.
      Osobiście wolałabym tkwić w systemie realnych ubezpieczeń jakie daje normalna polisa normalnego tow. ubezp. Albo w systemie XIX-wiecznym i płacić w gwineach TYLKO wtedy gdy korzystam z usług Sz.P. lekarza za konkretnie wykonana usługę. Wolałabym byc nawet psem, którego wet operuje czy szczepi za żywą gotówkę i do którego wstanie od niedzielnego obiadu jeśli zwierzowi nagle coś się stanie. Bo moje chorowite psy i tak kosztują ułamek tego, co ich zdrowa jak tur pani odprowadza w formie składek ZUS.
      proszę zatem odpowiedz mi:
      1. jak nie płacic zusowskiego haraczu bez konieczności wizyty komornika
      2. czy dysponujesz wehikułem czasu bym przeniosła się do czasów płacenia lekarzowi do ręki- najlepiej by był to pojazd wieloosobowy- mam wielu chetnych
      3. czy masz może eliksir wielosokowy i różdżke czarodziejską bym obrosła sierścią i zaczęła obsikiwać drzewka
      4. czy proponujesz mi i milionom mi podobnych by mimo płacenia składki ZUS, która w moim przypadku równa się: suma wydawana na moje jedzenie+skórzane czółenka na szpilce+kilka książek na allegro.pl byli tak uprzejmi płacić za każda wizytę i usługę- co zresztą większośc z nas robi, bo musi.
      5. czy Twoje wynagrodzenie pochodzi z prostego układu "pacjentka płaci swojemu ulubionemu ginowi" czy tez może płaci Ci AOK?
      • wicek44 Re: proszę st.lucasa o odpowiedź 27.01.11, 08:20
        To samo może powiedzieć lekarz. Jak pozbyć się ZUSu, NFZu (wcześniej Kas Chorych), składek zdrowotnych, chorobowych i innych podatków?
        Układ lekarz pacjent jest wymuszony i z tego powodu chory.
        • snajper55 Re: proszę st.lucasa o odpowiedź 27.01.11, 11:37
          wicek44 napisał:

          > Układ lekarz pacjent jest wymuszony i z tego powodu chory.

          Jak to wymuszony??? Układ klient kasjerka w sklepie jest tak samo wymuszony. Układ mechanik zatrudniony w warsztacie - klient tak samo. Układ kelner - gość dokładnie tak samo. Lekarz pracujący na etacie jest zwykłym pracownikiem i warto o tym pamiętać.

          S.
          • wicek44 Re: proszę st.lucasa o odpowiedź 27.01.11, 12:58
            Relacja lekarz-pacjent powinna być inna niż klient-kasjerka w sklepie. Ale jeśli lekarz jest zwykłym pracownikiem ZOZu, to będzie traktował pacjenta "jak zwykle".
            • snajper55 Re: proszę st.lucasa o odpowiedź 28.01.11, 01:38
              wicek44 napisał:

              > Relacja lekarz-pacjent powinna być inna niż klient-kasjerka w sklepie. Ale jeśl
              > i lekarz jest zwykłym pracownikiem ZOZu, to będzie traktował pacjenta "jak zwykle".

              A niby dlaczego inna??? Jest to zwykła relacja pracownik - klient.

              S.
              • off-sik Re: proszę st.lucasa o odpowiedź 11.02.11, 03:20
                snajper55 napisał:

                > wicek44 napisał:
                >
                > > Relacja lekarz-pacjent powinna być inna niż klient-kasjerka w sklepie. Al
                > e jeśl
                > > i lekarz jest zwykłym pracownikiem ZOZu, to będzie traktował pacjenta "ja
                > k zwykle".
                >
                > A niby dlaczego inna??? Jest to zwykła relacja pracownik - klient.
                >
                > S.

                nie jest, bo lekarz jest zawodem zaufania spolecznego
                ale nie o to chodzi

                chodzi snajperku o twoj blad logiczny:
                nie odrozniasz rynku (wiele sklepow-wiele sklepowych, albo wiele warsztatow-wielu mechanikow) od monopolu (1NFZ-wielu lekarzy)
      • st.lucas Prosbie claratrueby nie odmowie... 28.01.11, 00:14
        ...pomimo, ze powinienem isc spac, bo jutro czeka mnie przejazdzka - ok.750km.

        claratrueba napisała:

        > (...)proszę zatem odpowiedz mi:
        > 1. jak nie płacic zusowskiego haraczu bez konieczności wizyty komornika

        Nie wiem.
        Ja wyemigrowalem.

        > 2. czy dysponujesz wehikułem czasu bym przeniosła się do czasów płacenia lekarz
        > owi do ręki- najlepiej by był to pojazd wieloosobowy- mam wielu chetnych

        Chwilowo dysponuje tylko samochodem - jak wyzej...

        > 3. czy masz może eliksir wielosokowy i różdżke czarodziejską bym obrosła sierśc
        > ią i zaczęła obsikiwać drzewka

        Nawet gdybym to mial, to tak milej i inteligentnej interlokutorce, bym tego nie dal.

        > 4. czy proponujesz mi i milionom mi podobnych by mimo płacenia składki ZUS, któ
        > ra w moim przypadku równa się: suma wydawana na moje jedzenie+skórzane czółenka
        > na szpilce+kilka książek na allegro.pl byli tak uprzejmi płacić za każda wizyt
        > ę i usługę- co zresztą większośc z nas robi, bo musi.

        Tak, to wlasnie sugeruje. A nawet uwazam to za pacjencki obowiazek moralny.
        Wiecej: za cos, co czyni pacjenta pacjentem (a nie "przypadkiem", albo "swiadczeniobiorca").

        > 5. czy Twoje wynagrodzenie pochodzi z prostego układu "pacjentka płaci swojemu
        > ulubionemu ginowi" czy tez może płaci Ci AOK?

        I z tego i z tego.
        Przyznaje, ze nieco czesciej i wiecej z KV (= Kassenärzte Vereinigung skupia lekarzy pracujacych za srodki z AOK i innych dziadostw.)

        Pozdrawiam serdecznie!
        • claratrueba nadal pytam 28.01.11, 07:36
          > 5. czy Twoje wynagrodzenie pochodzi z prostego układu "pacjentka płaci sw
          > ojemu
          > > ulubionemu ginowi" czy tez może płaci Ci AOK?
          >
          > I z tego i z tego.
          > Przyznaje, ze nieco czesciej i wiecej z KV (= Kassenärzte Vereinigung skupia le
          > karzy pracujacych za srodki z AOK i innych dziadostw.)

          Czy to oznacza, że pacjentka "z ubezpieczenia" daje Ci jakąś gratyfikację przy okazji wizyty? Pytam, bo bywam w Niemczech i nie chciałabym okazać się jakiś burakiem, który nie zna się na miejscowych relacjach lekarz-pacjent. Czy wymagana jest jakaś forma (koperta, pudełko fikuśne) albo jakaś specjalna formułka (typu "a rewanżuje się panu na parapecie"-cholera, jak jest parapet po niemiecku?!)?

          4. czy proponujesz mi i milionom mi podobnych by mimo płacenia składki ZU
          > S, któ
          > > ra w moim przypadku równa się: suma wydawana na moje jedzenie+skórzane cz
          > ółenka
          > > na szpilce+kilka książek na allegro.pl byli tak uprzejmi płacić za każda
          > wizyt
          > > ę i usługę- co zresztą większośc z nas robi, bo musi.
          >
          > Tak, to wlasnie sugeruje. A nawet uwazam to za pacjencki obowiazek moralny.
          > Wiecej: za cos, co czyni pacjenta pacjentem (a nie "przypadkiem", albo "swiadcz
          > eniobiorca").
          Wiesz, za kliencki obowiązek moralny i warunek obsłużenia uważane były kiedyś flaszka, rajstopy, czekoladki, gotówka w kolorze zielonym. Przez ludzi zatrudniony na umowę o prace w bardzo różnych instytucjach.
          Czy pamiętasz może jak sie ten okres historyczny w dziejach Polski nazywał?

          I na koniec propozycja: góra z góra się nie zejdą, ale człowiek z człowiekiem tak. Może kiedys trafisz do firmy, w której pracuję. Może będziesz klientem, który płaci ryczałt- to bardzo analogiczna zasada do ZUSowskego ubezpieczenia- płacisz za to, że ktoś zajmuje się Twoimi sprawami bez względu na ich zakres. Tylko wykonanie zobowiązań lepsze. Przez wiele miesięcy obsługiwanie Twoich spraw to będzie "bieżączka"- łatwe i niewymagające nakładów. Albo w ogóle nie będzie nic do roboty. A potem pojawi sie sprawa wymagająca od nas nieco wysiłku, ponoszenia kosztów. Rozumiem, że mimo tego, że płaciłes nam ten ryczałt, wyskoczysz ochoczo z kasy . By nam wynagrodzic trud, za który nasz pracodawca nam juz zapłacił.
          To zapraszam. Takich cudaków jeszcze nie widzielismy.
          I tak na koniec złosliwostka- zw. z pkt.4 i moim do niego komentarzem: Czy pamiętasz może co znaczyła sentencja Medice, cura te ipsum?
          • st.lucas Re: nadal pytam 16.02.11, 19:17
            claratrueba napisała:

            > Czy to oznacza, że pacjentka "z ubezpieczenia" daje Ci jakąś gratyfikację przy
            > okazji wizyty?

            Nie jeden raz.

            >Pytam, bo bywam w Niemczech i nie chciałabym okazać się jakiś bu
            > rakiem, który nie zna się na miejscowych relacjach lekarz-pacjent. Czy wymagana
            > jest jakaś forma (koperta, pudełko fikuśne) albo jakaś specjalna formułka (typ
            > u "a rewanżuje się panu na parapecie"-cholera, jak jest parapet po niemiecku?!)

            Wszystko jest formlos... i jawne. I nikt nie nazywa tego lapowka.
            N i g d y nie musialem kupowac kawy di ekspersu w mojej praktyce -
            dostawa trwa nieustannie. I nieustannie pacjentki doplacaja 30Euro do kazdego USG
            (z wyjatkiem ciezarnych, ktorym laskawie to funduje).
            Parapet to Geländer.

            A honorarium to Honorar.

            > Wiesz, za kliencki obowiązek moralny i warunek obsłużenia uważane były kiedyś f
            > laszka, rajstopy, czekoladki, gotówka w kolorze zielonym. Przez ludzi zatrudnio
            > ny na umowę o prace w bardzo różnych instytucjach.
            > Czy pamiętasz może jak sie ten okres historyczny w dziejach Polski nazywał?

            Nazywal sie okresem "przejsciowych niedoborow na rynku" czyli komunizmem.
            No i co?

            > I na koniec propozycja: góra z góra się nie zejdą, ale człowiek z człowiekiem t
            > ak. Może kiedys trafisz do firmy, w której pracuję. Może będziesz klientem, któ
            > ry płaci ryczałt- to bardzo analogiczna zasada do ZUSowskego ubezpieczenia- pła
            > cisz za to, że ktoś zajmuje się Twoimi sprawami bez względu na ich zakres. Tylk
            > o wykonanie zobowiązań lepsze. Przez wiele miesięcy obsługiwanie Twoich spraw t
            > o będzie "bieżączka"- łatwe i niewymagające nakładów. Albo w ogóle nie będzie n
            > ic do roboty. A potem pojawi sie sprawa wymagająca od nas nieco wysiłku, ponosz
            > enia kosztów. Rozumiem, że mimo tego, że płaciłes nam ten ryczałt, wyskoczysz o
            > choczo z kasy . By nam wynagrodzic trud, za który nasz pracodawca nam juz zapła
            > cił.
            > To zapraszam. Takich cudaków jeszcze nie widzielismy.

            I nie zobaczycie, przynajmniej mnie.

            > I tak na koniec złosliwostka- zw. z pkt.4 i moim do niego komentarzem: Czy pami
            > ętasz może co znaczyła sentencja Medice, cura te ipsum?

            Na koniec?... Czy aby claretruebo nie zartujesz?!
            O ile pojalem subtelny dowcip, to jestem chory umyslowo i wymagam (samo)leczenia
            z powodu domagania sie od wyzyskiwacza godnego wynagradzania jego ofiary...?!

            Mhhh... No tak, taki moj postulat jest dla polskiej, socjalistycznej mentalnosci rzeczywiscie conajmniej grubym nietaktem. Co tu duzo mowic: jest szalenstwem!
        • off-sik Re: Prosbie claratrueby nie odmowie... 11.02.11, 03:24
          st.lucas napisał:

          > claratrueba napisała:
          > > 4. czy proponujesz mi i milionom mi podobnych by mimo płacenia składki ZU
          > S, któ
          > > ra w moim przypadku równa się: suma wydawana na moje jedzenie+skórzane cz
          > ółenka
          > > na szpilce+kilka książek na allegro.pl byli tak uprzejmi płacić za każda
          > wizyt
          > > ę i usługę- co zresztą większośc z nas robi, bo musi.
          >
          > Tak, to wlasnie sugeruje. A nawet uwazam to za pacjencki obowiazek moralny.
          > Wiecej: za cos, co czyni pacjenta pacjentem (a nie "przypadkiem", albo "swiadcz
          > eniobiorca").

          lucas powiem krotko: moje nieustajace najglegsze uznanie
          mysle dokladnie tak samo
    • crazy.diamond Re: Do yag-nik i tym podobnych: 28.01.11, 01:38
      >
      > Nie wyleczyliscie sie z komuny. Nie wyleczyliscie sie z chamstwa, po prostu.
      >
      > Chama cechuje przewaga miec nad byc: cham nie wzdraga sie przed wyzyskiem
      > dobroczyncy...
      >
      > Tymczasem w nie-chamskiej strefie, np. w Wielkiej Brytanii dawniej placono leka
      > rzom
      > w gwineach - umownej walucie h o n o r o w e j. Jakby funty szterlingi nie wy
      > starczaly...
      > Pomyslcie, chamy, dlaczego?

      Może zacznę od tego, że sam jestem lekarzem.
      Aha, dodam jeszcze, co ważne, że pracuję całe życie w Polsce, od około 2,5 roku wyłącznie prywatnie.
      Przedtem, pracowałem na różnych "państwowych" posadach i nawet na wysokich stanowiskach, aby w końcu ( po "przejściach" z dyrektorami ZOZ i NFZ, jak również różnej maści partyjniakami) wylądować w POZ.
      Znam bardzo dobrze wszystkie realia pracy lekarzy, jak i ich zarobki, i rozumiem ich złość na sytuację w jakiej się znaleźli.

      Ja, mam dziś spokojna i ustabilizowana, a co najważniejsze dość dobrze opłacana pracę, co pozwala mi patrzeć bardziej spokojnie i obiektywnie na obie strony konfliktu ( oczywiście w "państwowej" , tzw."służbie zdrowia")
      I widzę, że ta chora sytuacja zaślepia lekarzy w nienawiści do pacjentów, a pacjentów wzajemnie, w nienawisci do lekarzy, gdy tymczasem cała wina za obecny stan spada na polityków.

      Oczywiste jest, że obecne ustawienie przymusowych warunków w opiece zdrowotnej wpędza pacjentów i lekarzy w konflikty, a twórcy tego systemu śmieją się za ich plecami, że - używajac słów premiera - "ograli" wszystkich.

      Rozumiem też pacjentów, że oszukani, przez państwo, i nie zdając sobie sprawy z tego, że lekarze- podobnie jak oni sami- też zostali oszukani, nie wytrzymują nerwowo, i rzucają obelgi na lekarzy, nie zdając sobie sprawy z tego , że to nie oni są winni.

      NIE ROZUMIEM JEDNAK KOLEGÓW LEKARZY, KTÓRZY WYZYWAJĄ PACJENTÓW OD CHAMÓW,
      w sytuacji, gdy ci chcą się grzecznie dowiedzieć o co tu chodzi w tym systemie, i co jest grane.

      yagg- nik nie odezwała się wcale po chamsku, ( przeczytałem jej posty bardzo uważnie!)
      -można to nazwać nieświadomością oszukanej przez NFZ osoby, albo ( ewentualnie ) naiwnością, ale nie chamstwem!

      Dlatego, chciałbym przeprosić yag-nik w imieniu swoim , jak i moich, jakże zaślepionych i zdemoralizowanych przez system kolegów.

      I zupełnie zgadzam się z tym, co piszą niektórzy pacjenci - skoro, Drodzy Koledzy, warunki pracy i płacy w POZ i innych placówkach związanych z NFZ wam nie odpowiadają - to co tam jeszcze robicie??

      Podpisaliście umowę o pracę na takich dziadowskich, można powiedzieć psich warunkach??
      Pytam się , wraz z pacjentami - DLACZEGO??

      Przecież lekarz, to - wierzcie mi! - nadal wolny zawód!!

      Wystarczy odrobina odwagi!! Naprawdę!!

      ALE SKORO JUŻ SIĘ NAJĘLIŚCIE ZA PSY - TO TRZEBA TERAZ WEJŚĆ DO BUDY I SZCZEKAĆ,
      a nie ubliżać zadającym rozsądne pytania, chociaż naiwnym pacjentom!
      • yag-nik Re: Do yag-nik i tym podobnych: 28.01.11, 11:42
        > Ja, mam dziś spokojna i ustabilizowana, a co najważniejsze dość dobrze opłacana
        > pracę, co pozwala mi patrzeć bardziej spokojnie i obiektywnie na obie strony
        > konfliktu ( oczywiście w "państwowej" , tzw."służbie zdrowia")
        > I widzę, że ta chora sytuacja zaślepia lekarzy w nienawiści do pacjentów, a pac
        > jentów wzajemnie, w nienawisci do lekarzy, gdy tymczasem cała wina za obecny st
        > an spada na polityków.
        >
        > Oczywiste jest, że obecne ustawienie przymusowych warunków w opiece zdrowotnej
        > wpędza pacjentów i lekarzy w konflikty, a twórcy tego systemu śmieją się za ich
        > plecami, że - używajac słów premiera - "ograli" wszystkich.
        >
        > Rozumiem też pacjentów, że oszukani, przez państwo, i nie zdając sobie sprawy z
        > tego, że lekarze- podobnie jak oni sami- też zostali oszukani, nie wytrzymują
        > nerwowo, i rzucają obelgi na lekarzy, nie zdając sobie sprawy z tego , że to ni
        > e oni są winni.

        Tak, większość postów które zostały napisane w wątku poniżej daje obraz jak wielką frustrację odczuwają lekarze i jak duża jest ich złość. Początkowo też posty o tym że to lekarze powinni stać na najwyższym szczeblu w tzw. hierarchii zawodów odebrałam jako zadęcie ale po krótkiej analizie muszę przyznać że zapewne jest to efekt niedocenienia w postaci niewielkiego wynagrodzenia. I to jest dla mnie zrozumiałe.

        Jak już wcześniej wspomniałam mam nikłe pojęcie o zarobkach lekarzy w Polsce, jedyny przedstawiciel środowiska medycznego jakiego znam prywatnie od lat pracuje poza PL. Sprawę z zarobkami naświetlił mi jeden z lekarzy (pc3) w moim wątku i szczerze mówiąc chwilę po zdziwieniu przyszło oburzenie.
        Nie, nie na lekarzy ale na system w jakim się znajdują oczywiście nie sami bo w tymże tkwimy również "my" czyli pacjenci.
        Jednak uważam za wielką przesadę aby zwalać winę tylko i wyłącznie na pacjentów.

        Dużą przesadą wydaje mi się post st.lucas który domaga się aby pacjenci dopłacali lekarzom, tzn. taki układ oczywiście już funkcjonuje, chodząc do ginekologa który ma swój prywatny gabinet płacę mu pieniądze bezpośrednio do ręki.
        Oczywiście zdaję sobie sprawę że to nie jest w 100% jego wynagrodzenie bo jeśli działa na własną rękę to musi opłacić z tego wynagrodzenia np. rachunek za prąd czy inne zobowiązania które się z takim gabinetem wiążą.
        Natomiast w przypadku układu poradnia medyczna < ---> pacjent uważam że proponowany przez niego sposób zapłaty jest nie do przyjęcia. Nie mówię tu tylko o tzw. państwowej służbie zdrowia ale i prywatnej.
        Weźmy taki przykład, ja jako pacjent płacę abonament do prywatnej placówki, jest to np pakiet średnio rozbudowany w zakres którego nie wchodzą np zabiegi chirurgiczne.
        Oczywiste jest że jeśli chcę mieć taki zabieg to powinna za to zapłacić dodatkowo natomiast wszystkie inne badania które znajdują się w moim pakiecie są z niego pokrywane.
        Dla mnie jest to logiczny układ.
        Ale tzw "państwowa służba zdrowia" nie wpisuje się w ten schemat działania.
        Jest jakaś pula pieniędzy ze składek odprowadzanych co m-c od pacjentów, są jakieś dramatyczne wynagrodzenia lekarzy, jest niezbyt sprawny sprzęt medyczny i pacjenci którym służba zdrowia należy się. Wszyscy mają o coś pretensje.
        Czy tak to wygląda?
        Zmuszenie w tym układzie pacjenta do dodatkowych opłat nic tu nie da, chyba że st.lucas chciałby powrócić do modelu przedwojennego gdzie każdemu lekarzowi płaciło się do ręki gotówkę a jak ktoś nie miał to... chorował.
        Tu jest potrzebna zmiana całego systemu! I uważam że jeśli sami zainteresowani czyli lekarze nie będą naciskać na rząd to nic się w tym temacie nie zmieni, patrząc na to co się dzieje u góry... mam raczej duże wątpliwości.

        > yagg- nik nie odezwała się wcale po chamsku, ( przeczytałem jej posty bardzo uw
        > ażnie!)
        > -można to nazwać nieświadomością oszukanej przez NFZ osoby, albo ( ewentualnie
        > ) naiwnością, ale nie chamstwem!

        Bardzo Ci dziękuję za to co napisałeś.

        > I zupełnie zgadzam się z tym, co piszą niektórzy pacjenci - skoro, Drodzy Koled
        > zy, warunki pracy i płacy w POZ i innych placówkach związanych z NFZ wam nie od
        > powiadają - to co tam jeszcze robicie??

        Tak, tylko czy jeśli wszyscy się zwolnią to tam u góry ktoś wpadnie na pomysł aby zmodyfikować system wynagrodzenia...?
        • wicek44 Re: Do yag-nik i tym podobnych: 28.01.11, 12:13
          Zawód lekarza jest jakiś durny i w ogóle, to raczej niepotrzebny.
          Przecież zdrowie nie zależy od jakiejś tam służby zdrowia.
          • claratrueba Re: Do yag-nik i tym podobnych: 28.01.11, 12:48
            wicek44 napisał:

            > Zawód lekarza jest jakiś durny i w ogóle, to raczej niepotrzebny.
            > Przecież zdrowie nie zależy od jakiejś tam służby zdrowia

            Gorycz zrozumiała. Istniejący niezaleznie od Ciebie, mnie i innych tu obecnych system opieki zdrowotnej spowodował, ze my pacjenci widzimy lekarza juz nie jako tego, który nam życie ratuje, pomaga je szczęśliwie bo zdrowo przeżyć, a tego, który nam co chwila czegoś odmawia. Nie jest nam z tym dobrze, a na Was skrupia sie nasze niezadowolenie.
            Zdrowie zależy od słuzby zdrowia ale w takim kształcie jaka ja mamy- to raczej od jej unikania. Stresu czy przyjmą, czy zlecą badania, czy dostaniemy leczenie. Od upokorzenia, że po latach płacenia składek jesteś intruzem. Od częstego braku elementarnego szacunku.
            To strasznie przykre, że w zrozumieniu stosunków między pacjentami a personelem w polskiej słuzbie zdrowia najbardziej pomocny jest Zimbardo i jego "Efekt Lucyfera. Jak dobrzy ludzie czynią zło."
        • off-sik Re: Do yag-nik i tym podobnych: 11.02.11, 03:57
          yag-nik napisała:
          Początkowo też post
          > y o tym że to lekarze powinni stać na najwyższym szczeblu w tzw. hierarchii zaw
          > odów odebrałam jako zadęcie ale po krótkiej analizie muszę przyznać że zapewne
          > jest to efekt niedocenienia w postaci niewielkiego wynagrodzenia. I to jest dla
          > mnie zrozumiałe.
          >
          he, he czyli gdyby wynagrodzenie bylo wlasciwe, to nasz zawod nie bylby najwazniejszy?

          > Jak już wcześniej wspomniałam mam nikłe pojęcie o zarobkach lekarzy w Polsce, j
          > edyny przedstawiciel środowiska medycznego jakiego znam prywatnie od lat pracuj
          > e poza PL. Sprawę z zarobkami naświetlił mi jeden z lekarzy (pc3) w moim wątku
          > i szczerze mówiąc chwilę po zdziwieniu przyszło oburzenie.
          > Nie, nie na lekarzy ale na system w jakim się znajdują oczywiście nie sami bo w
          > tymże tkwimy również "my" czyli pacjenci.
          > Jednak uważam za wielką przesadę aby zwalać winę tylko i wyłącznie na pacjentów
          > .
          pewnie, to lekarze sa winni, ze pacjenci ich wyzyskuja...
          a pacjenci nic o tym wyzysku nie wiedza, bo telewizji nie ogladaja i o strajkach z radia nie slyszeli...

          > Dużą przesadą wydaje mi się post st.lucas który domaga się aby pacjenci dopłaca
          > li lekarzom
          ja bym to lucasowskie roszczenie nazwal bandytyzmem!
          to lekarze powinni doplacac pacjentom...
          jak to robia do tej pory poprzez swoje komiczne wynagrodzenia

          > w przypadku układu poradnia medyczna < ---> pacjent uważam że
          > proponowany przez niego sposób zapłaty jest nie do przyjęcia. Nie mówię tu tyl
          > ko o tzw. państwowej służbie zdrowia ale i prywatnej.

          slusznie! dlaczego lekarz mialby cyckac tylko NFZ, a nie np. Promedis i Luxmed?
          dlaczego pacjenta maja obchodzic wynagrodzenia lekarzy?
          niech nie obchodza!

          tylko dlaczego zdziwienie, ze w tym samym miejscu maja lekarze "pacjentow"?

          > Weźmy taki przykład, ja jako pacjent płacę abonament do prywatnej placówki, jes
          > t to np pakiet średnio rozbudowany w zakres którego nie wchodzą np zabiegi chir
          > urgiczne.
          > Oczywiste jest że jeśli chcę mieć taki zabieg to powinna za to zapłacić dodatko
          > wo natomiast wszystkie inne badania które znajdują się w moim pakiecie są z nie
          > go pokrywane.
          > Dla mnie jest to logiczny układ.

          a dla mnie nie
          bo wymagac mozna i nalezy od tego komu sie placi
          a nie od lekarza!

          > Ale tzw "państwowa służba zdrowia" nie wpisuje się w ten schemat działania.
          > Jest jakaś pula pieniędzy ze składek odprowadzanych co m-c od pacjentów, są jak
          > ieś dramatyczne wynagrodzenia lekarzy, jest niezbyt sprawny sprzęt medyczny i p
          > acjenci którym służba zdrowia należy się.

          naleza sie niewolnicy... rozumiem, c h a m i e!

          >Wszyscy mają o coś pretensje.
          > Czy tak to wygląda?
          > Zmuszenie w tym układzie pacjenta do dodatkowych opłat nic tu nie da, chyba że
          > st.lucas chciałby powrócić do modelu przedwojennego gdzie każdemu lekarzowi pła
          > ciło się do ręki gotówkę a jak ktoś nie miał to... chorował.

          jak ktos nie mial, to pomagali mu pozostali czlonkowie spoleczenstwa
          a nie zrzucali ciezaru tej pomocy wylacznie na lekarzy

          > Tu jest potrzebna zmiana całego systemu! I uważam że jeśli sami zainteresowani
          > czyli lekarze nie będą naciskać na rząd to nic się w tym temacie nie zmieni, pa
          > trząc na to co się dzieje u góry... mam raczej duże wątpliwości.
          >
          czyli jednak radyjka sie nie sluchalo i TV nie ogladalo...

          > Tak, tylko czy jeśli wszyscy się zwolnią to tam u góry ktoś wpadnie na pomysł a
          > by zmodyfikować system wynagrodzenia...?

          po co, skoro wszystko jest OK?
      • off-sik Re: Do yag-nik i tym podobnych: 11.02.11, 03:36
        crazy.diamond napisal:

        > NIE ROZUMIEM JEDNAK KOLEGÓW LEKARZY, KTÓRZY WYZYWAJĄ PACJENTÓW OD CHAMÓW,
        > w sytuacji, gdy ci chcą się grzecznie dowiedzieć o co tu chodzi w tym systemie
        > , i co jest grane.
        >
        a ja rozumiem
        bo cham moze grzecznie pytac i nie miec nawet zlej woli,
        ale nie zmienia to faktu, ze (na podstawie jego zachowania) jest chamem

        > yagg- nik nie odezwała się wcale po chamsku, ( przeczytałem jej posty bardzo uw
        > ażnie!)
        > -można to nazwać nieświadomością oszukanej przez NFZ osoby, albo ( ewentualnie
        > ) naiwnością, ale nie chamstwem!
        >
        st.lucas zdefiniowal chamstwo nie jako ordynarne zachowanie,
        ale jako materializm godzacy w zycie
        podzielam te definicje i wynikajace z niej wnioski odnosnie autorki watku

        > Dlatego, chciałbym przeprosić yag-nik w imieniu swoim , jak i moich, jakże zaś
        > lepionych i zdemoralizowanych przez system kolegów.
        >
        wal sie kolego we wlasne piersi, od innych racz sie od-walic

        > I zupełnie zgadzam się z tym, co piszą niektórzy pacjenci - skoro, Drodzy Koled
        > zy, warunki pracy i płacy w POZ i innych placówkach związanych z NFZ wam nie od
        > powiadają - to co tam jeszcze robicie??
        >
        zarabiamy na zycie
        a monopol NFZ uniemozliwia nam np. operacje prostaty "na swoim"

        > Podpisaliście umowę o pracę na takich dziadowskich, można powiedzieć psich waru
        > nkach??
        > Pytam się , wraz z pacjentami - DLACZEGO??

        bo zmusilo nas do tego socjalistyczne panstwo i mentalnie komunistyczne spoleczenstwo
        >
        > Przecież lekarz, to - wierzcie mi! - nadal wolny zawód!!
        >
        czy kolega nie potrzebuje aby zazyc Rispoleptu?

        > Wystarczy odrobina odwagi!! Naprawdę!!
        >
        tej mi nie brakuje - codziennie lamie tzw. prawo

        > ALE SKORO JUŻ SIĘ NAJĘLIŚCIE ZA PSY - TO TRZEBA TERAZ WEJŚĆ DO BUDY I SZCZEKAĆ,
        > a nie ubliżać zadającym rozsądne pytania, chociaż naiwnym pacjentom!

        ha ha ha!
        "naiwnym"?
        • yag-nik Re: Do yag-nik i tym podobnych: 11.02.11, 11:02
          > st.lucas zdefiniowal chamstwo nie jako ordynarne zachowanie,
          > ale jako materializm godzacy w zycie
          > podzielam te definicje i wynikajace z niej wnioski odnosnie autorki watku

          cham
          1. posp. «o człowieku ordynarnym»
          2. daw. «pogardliwie o chłopie»


          Nie ma tu mowy o zdefiniowaniu chamstwa jako "materializm godzący w życie".
          Jeśli miał taki zamiar powinien użyć innego słowa.
          Użył słowa "cham" które oznacza to co powyżej.


      • pct3 Re: Do yag-nik i tym podobnych: 12.02.11, 14:00
        ALE SKORO JUŻ SIĘ NAJĘLIŚCIE ZA PSY - TO TRZEBA TERAZ WEJŚĆ DO BUDY I SZCZEKAĆ...

        Nie sposób odmówić racji temu argumentowi.
        Niemniej jednak, skoro tak, to pozostaje inne pytanie. Dlaczego ilekroć lekarze chcą wyjść z budy i przestać szczekać, są oskarżani, brani w kamasze, pojawiają się wywołujące odruch wymiotny teksty typu "lekarze grożą odejściem od łóżek pacjentów" - tak krzyczą media, a głos ludu im wtóruje?
        Znowu stary znany syndrom?
        Znowu: "ma willę - łapówkarz. Nie ma willi - mierny nieudacznik"?
        Znowu: "pracuje za dużo - skazać za błędy. Pracuje za mało - skazać za nieudzielenie pomocy"?
        Znowu: "nie pobiegł z gabinetu ratować chorą zasłabniętą w autobusie- ukarać za nieudzielenie pomocy. Pobiegł - ukarać za wyjście z gabinetu".
        I do tego:
        "Lekarze podpisują umowy które zrównują ich z psami i nie chcą szczekać - ukarać ich że nie chcą szczekać. Lekarze nie podpisują umów zrównujących ich z psami - ukarać za niepodpisanie umów".
        • seniorita15 Re: Do yag-nik i tym podobnych: 25.02.11, 23:11
          @pct3-niezle podsumowanie.
          To co st.lucas nazywa slusznym honorarium dla lekarzu, w kraju, w ktorym ja pracuje - pobiera to honorarium panstwo, przy kazdorazowej wizycie u lekarza. Czyli mam rozumiec, ze panstwo jest lapowkarzem? To ciekawe, ze zaden prawnik sie za to nie wzial. Czyli jak honorarium bierze lekarz to jest to lapowka, a jak panstwo to jest to spoleczna soldarnosc i nikt nie pyszczy. Sporo sie na tej podstawie mozna nauczyc. Dodam ,ze pacjent jest ubezpieczony. Za co placi pacjent? Za wizyte u lekarza, na izbie przyjec, za pogotowie, za rtg, za tomografie komputerowa, za porod, za dobe hotelowa w szpitalu, nawet za porade pielegniarki (bo do lekarza nie udalo mu sie dostac),za mammografie, za cytologie. Ciaze prowadzi polozna, a nie lekarz. Na izbie przyjec czeka sie godzinami. W mniejszych szpitalach izba przyjec jest zamykana na noc ,wiec pacjenci, ktorzy nie zdazyli zostac przyjeci, jada do wiekszego szpitala i po calonocnym oczekiwaniu ,wracaja rano ponownie do tego mniejszego. Nie ma calonocnie czynnych aptek. Witamy w jednym z najlepiej ocenianych krajow ze wzgledu na sluzbe zdrowia kraju na swiecie. I co ciekawe nie widac niezadowolonych pacjentow. A lekarze sa oplacani na calkiem przyzwoitym poziomie. Pokoj socjalny jest zaopatrzony w ekspres do kawy (wraz z zawartoscia), lodowke, zamrazarke,kuchnia i kuchenki mikrofalowe na uzytek personelu, telewizor . Pracodawca funduje owoce i warzywa oraz szkolenia (w tym zagraniczne) dla personelu. Kazdy lekarz na poziomie starszego asystenta ma wlasny pokoj z komputerem. I jak sie czlowiek raz do tego przyzwyczai, to juz nie wroci do tego co bylo. O ilosci wolnego juz kiedys pisalam, dla niektorych nie do uwierzenia. Minusem jest dlugi dzien pracy. Plusem - uprzejmi i wdzieczni pacjenci. Wymiar czasu pracy do uzgodnienia z pracodawca. Norma jest ,ze ktos pracuje w niepelnym wymiarze np.88% .
Pełna wersja