Dodaj do ulubionych

zbluzgałam lekarkę i dobrze mi z tym

13.02.11, 11:53
W ciągu 2 lat byłam u lekarza 2 razy, i 2 razy u tej samej lekarki, ponieważ akurat do niej nigdy nie ma kolejek i łatwo się dostać (ciekawe czemu?).

wizyta nr 1

poszłam po skierowanie do endokrynologa, zadałam też ogólne pytanie, czy w ostatnich czasach wiele kobiet ma problemy z tarczycą, usłyszałam: "ja statystyk nie prowadzę"
No ręce i nogi mi opadły.

wizyta nr 2

poszłam ze skręconą nogą, kuśtykając. Pani doktor zażądała dowodu ubezpieczenia, mimo że pokazywałam już w rejestracji. Prowadzę własną działalność, więc pokazałam jej wydruk bankowy ostatniej wpłaty do ZUS.
Ona nawet tego nie wzięła do ręki, tylko luknęła z ukosa na papiery i mówi: "a co mi tu pani przyniosła!? to nie jest żaden dowód, proszę iść i wyjaśnić to w recepcji"
I tu k.r.w.a mać coś we mnie pękło,
to ja mam lecieć ze skręconą nogą, bo babiszon ma jakieś nieuzasadnione obiekcje?!
to ja płacąc haracz co miesiąc mam udowadniać, że nie jestem wielbłądem?
to co ona sobie wyobraziła, że ja przyniosę poświadczenie notarialne że zapłaciłam, a może cyrograf z ZUS podpisany krwią?
No szlag, szlag, szlag!!!
Objechałam babona z góry na dół, zachowałam się skandalicznie, krzyczałam, bluzgałam. Babie szczena zjeżdżała coraz niżej...........w końcu zajęczała "proszę nie podnosić głosu"
i wypisała drżącą łapką skierowanie do chirurga.
Capnęłam skierowanie i bez słowa wystrzeliłam na z gabinetu siarczyście trzaskając drzwiami.

Mieliście kiedyś takie "puszczenie nerwów"?

Mnie zdarzyło się to pierwszy raz, chociaż wcześniej bywałam w wielu podobnych sytuacjach złośliwa i nieustępliwa, ale takie coś nigdy. Myślę, że to jest tak jak z pierwszym uderzeniem, jak raz się zdarzy to już trudno będzie powstrzymać. Może zostanę osiedlową pieniaczką?
Ale to i tak chyba lepiej niż życiową ofiarą!

Obserwuj wątek
    • radeberger Re: zbluzgałam lekarkę i dobrze mi z tym 13.02.11, 12:12
      > to ja płacąc haracz co miesiąc mam udowadniać, że nie jestem wielbłądem?

      Dokładnie tak. Żyjesz w państwie, które tak pisze przepisy, przyzwyczajaj się.

      > Mieliście kiedyś takie "puszczenie nerwów"?

      Owszem. Ale ja potrafię zjebać ludzi bez darcia ryja i bluzgania.

      > . Może zostanę osiedlową pieniaczką?

      Jeśli takie są twoje życiowe ambicje.. Polecam jednak jakiś sport by się wyładować.
      • barbibarbi Re: zbluzgałam lekarkę i dobrze mi z tym 13.02.11, 12:34
        radeberger napisał:

        > > to ja płacąc haracz co miesiąc mam udowadniać, że nie jestem wielbłądem?
        >
        > Dokładnie tak. Żyjesz w państwie, które tak pisze przepisy, przyzwyczajaj się.

        Otóż mylisz się, tak samo jak ta lekarka, nie wiem o jakich przepisach piszesz. Rzecz w tym, że przyniosłam prawidłowy dowód ubezpieczenia, ale łaskawa pani doktor preferuje przerost formy nad treścią aby zakamuflować brak wiedzy merytorycznej i jest zwyczajnie niedouczona.

        www.nfz-rzeszow.pl/zasady_zgl.php
        • pct3 Re: zbluzgałam lekarkę i dobrze mi z tym 13.02.11, 12:39
          mylić się jest rzeczą ludzką.
          Ale w twoim beznadziejnym przypadku - jakże częstym - mylisz się i w zaparte sugerujesz błędy innych. Otóż informacja ze strony NFZ jest niekompletna. W przypadku przedsiębiorcy, owszem, ważny jest dowód przelewu, ale razem ze zgłoszeniem do ubezpieczenia (czyli bodaj ZUZ ZFA, czy jakoś tak, w każdym razie druk zgłoszenia.).
          • barbibarbi Re: zbluzgałam lekarkę i dobrze mi z tym 13.02.11, 13:49
            pct3 napisał:

            > adku przedsiębiorcy, owszem, ważny jest dowód przelewu, ale razem ze zgłoszenie
            > m do ubezpieczenia (czyli bodaj ZUZ ZFA, czy jakoś tak, w każdym razie druk zgł
            > oszenia.).

            czy jakoś tak?.................hmmm

            nie jakoś tak, tylko ZUS ZZA.

            Dla twojej wiadomości ten druk od dawna leżał w rejestracji skserowany i dołączony do dokumentów. Lekarce chodziło o to, że przedstawiłam jej wydruk wpłaty składki z konta firmowego, dla niej to nie jest dokument, ponieważ nie ma pieczątki i jest "tylko wydrukiem", ona jest przyzwyczajona do formularzy, oświadczeń, zaświadczeń, wydruk jej nie pasuje.

            wcześniej odstałam swoje w rejestracji, wszystko było OK, nawet jest tam wywieszona informacja, jakie dokumenty trzeba przedstawić. Jest napisane jak wół "dowód wpłaty ostatniej składki zdrowotnej i druk ZZA" Tylko pani doktor nie wie podstawowych rzeczy, zapytałam co zatem powinnam przynieść skoro wydruk bankowy jest nieodpowiedni, nie potrafiła mi odpowiedzieć.
            Odnoszę wrażenie, że pracownikom służby zdrowia nie jest na rękę uproszczenie przepisów, wolą aby wszystko było zawiłe, wtedy łatwiej schować się za pieczątkami i ukryć własną niekompetencję.
            Moje zachowanie było odzewem na jej grubiaństwo, ton jej głosu, wcześniejsze z nią doświadczenia. Moim zdaniem ciężko sobie na to zapracowała. Nie żałuję.

        • radeberger Re: zbluzgałam lekarkę i dobrze mi z tym 13.02.11, 13:26
          Lekarka nie wiedziała jaki dokument jest dowodem ubezpieczenia. Najlepiej drzeć na nią ryja - to ją nauczy jakich papierów ma oczekiwać :)))

          Podziękuj państwu za rozległą paletę papierków - lekarza bardziej interesują choroby.

          I między bogiem a prawdą - wolę lekarza "niedouczonego" w papierach, ale znającego się na chorobach.

          Fakt - jak ktoś przychodzi "wydrzeć skierowanie" to wiedza merytoryczna lekarza ma znaczenie.. znikome.
    • pct3 Re: zbluzgałam lekarkę i dobrze mi z tym 13.02.11, 12:25
      ponieważ akurat do niej nigdy nie ma kolejek i łatwo się dostać (ciekawe czemu?)


      hahahahaha. Jak są kolejki, to winny jest lekarz że są kolejki. Napisałbym że ostatnio czytanie wypocin pacjentów powoduje u mnie odruch wymiotny, gdyby nie to że przykrywa to niepohamowany wybuch śmiechu od nagromadzenia bzdur.

      to ja mam lecieć ze skręconą nogą, bo babiszon ma jakieś nieuzasadnione obiekcje?!

      Uzasadnione. To ty masz nieuzasadnione pretensje.


      to ja płacąc haracz co miesiąc mam udowadniać, że nie jestem wielbłądem?

      Tak, bo tak stanowi prawo.

      Capnęłam skierowanie i bez słowa wystrzeliłam na z gabinetu siarczyście trzaskając drzwiami.

      Nie musiałaś dodawać tego detalu. To ci że słoma z butów wystaje, widać i czuć od razu. Uwiarygadniać tego kolejnym szczegółem nie musisz.
      • barbibarbi Re: zbluzgałam lekarkę i dobrze mi z tym 13.02.11, 14:03
        pct3 napisał:
        > Nie musiałaś dodawać tego detalu. To ci że słoma z butów wystaje, widać i czuć
        > od razu. Uwiarygadniać tego kolejnym szczegółem nie musisz.


        No tak, wolałbyś aby mi koperta z kieszeni wystawała, Co?

        Muszę cię zasmucić. Nie ma tak dobrze, czasy wiejskich bab, które od progu całowały "dochtorów" po rękach i obowiązkowo coś miały w koszyku i w kieszeni bezpowrotnie mijają.

        Teraz mamy bardziej świadome społeczeństwo, ludzie podróżują, widzą jak są traktowani w innych krajach, nie tak łatwo wciskać teraz ciemnotę. Wystarczy podnieść słuchawkę, albo sprawdzić w internecie jakie są np. obowiązkowe dowody ubezpieczenia.

        > to ja płacąc haracz co miesiąc mam udowadniać, że nie jestem wielbłądem?
        >
        > Tak, bo tak stanowi prawo.

        prawnik się znalazł od siedmiu boleści (nomen omen)
        Moja rada - nie wykraczaj poza własną profesję, bo się ośmieszasz.


        • pct3 Re: zbluzgałam lekarkę i dobrze mi z tym 13.02.11, 14:39
          uważaj bo zbliżasz się do granicy pomówienia - to w sprawie wystawania koperty.

          Moja rada - nie wykraczaj poza własną profesję, bo się ośmieszasz.


          odnoszę wrażenie że ty ośmieszyłabyś się również i we własnej dziedzinie, o ile w ogóle jest taka.
        • loraphenus Re: zbluzgałam lekarkę i dobrze mi z tym 13.02.11, 14:51
          ja nie wiedziałem że neostrada tak powszechnie trafia pod strzechgy i że gnidy schamiałe stać na ryanaira.

          zapamiętaj rtylko że podróż za euro chociażby do lizbony z plebejskiej chamskiej gnidy kulturalnej pani nie czyni.

          a teraz prowincjuszko popatrz na najnowsz epromocje lotów ryanair, coby światowca z siebie zrobić. Tylko nie zapomnij bagaży ze słomy oczyscić, no i kanapek z mielonym na pokład nie wnoś.
          • barbibarbi Re: zbluzgałam lekarkę i dobrze mi z tym 13.02.11, 15:11
            loraphenus napisał:

            > ja nie wiedziałem że neostrada tak powszechnie trafia pod strzechgy i że gnid
            > y schamiałe stać na ryanaira.
            >
            > zapamiętaj rtylko że podróż za euro chociażby do lizbony z plebejskiej chamskie
            > j gnidy kulturalnej pani nie czyni.
            >
            > a teraz prowincjuszko popatrz na najnowsz epromocje lotów ryanair, coby światow
            > ca z siebie zrobić. Tylko nie zapomnij bagaży ze słomy oczyscić, no i kanapek z
            > mielonym na pokład nie wnoś.

            oto jak łatwo wyciągnąć szczere wyznania od zakompleksionego prowincjonalnego felczera!

            Czyżby na studiach uczyli pogardy do ludzi?
            Jak może wykonywać swój zawód osoba która tak nienawidzi innych?
            W pracy też odkrywasz swoją prawdziwą twarz, czy się kamuflujesz?
            A jak przyjdzie do ciebie prawdziwa chłopka rodem ze wsi to ją na kopach z gabinetu wynosisz?
            Myślisz, że jesteś elitą społeczeństwa?
            Mylisz się, nie jesteś.
            Myślisz, że twój zawód jest szanowany?
            Mylisz się, nie w tym kraju.
            • loraphenus Re: zbluzgałam lekarkę i dobrze mi z tym 13.02.11, 15:24
              napisałem ci w innym poscie.

              nie obchodzą mnie twoje przemyślenia bowiem sa on eprzemysleniami opluwajacej sie u byle lekarki, zakompleksionej chamki.

              i mam w nosie twoje opinie o mnie. Jestem cyniczny. kultur e mam dla ludzi ich godnych.

              A Ty - upajaja się byciem swiatowcem, dowartosciowuj się awanturami u lekarek, nie zapominaj jednak ze choc z wsi wyszlas, szpanujesz bioarding card, polecisz sobie low cost airlines za 1 złoty gdziekolwiek - to dalej jestes tym, kim bylas,

              chamka i prostaczka opluweajaca sie u lekarki ze wsi wyszal, wies z niej nigdy nie wyjdzie. Nie zmienia tego boarding card, zakupy u diora ani inne rzeczy.

              niestety lub stety nie jestes swiadoma swych intelektualno-poznawczych ograniczen.

              i niech samopoczucie twe poprawi szpan pod remiza. Kup wiecej tanich lotow, niech kumoszki zazdroszcza.

              bop klasy nie masz za grosz. Zwykłaś prowincjonalna zakompleksiona malomioasteczkowa dzioucha szpanujaca opluwaniem sie u lekarek i boarding card.

              zdradze ci jeden sekkret. Z chamstwemn twego pokroju nie mam kontaktow jakichkolwiek od wielu lat.

              wiec szpanuj swoimi podrozami i prostactwem intelektualna prostaczko i prowincjuszko, nic wiecej ci wszak nie pozostało. Ale twe opluwanie sie u lekarki interesuje mnie w takim samym stopniu jak twa defekacja na kibelku, kiedy nie uda sie kupic taniego lotu za zlotowke do lizbony czy barcelony i nie ma czym poszpanowac pod remiza.

              jestes d,la mnie obiektem niewartym zainteresowania. Ot, taka zwykla wiejska chamka pieniaczka rozwodzaca sie na forum, ze oplula sie u learki. Dobrze sie sie ne zes.ralas u niej, bo jeszcze nie daj boze nie bylo by papieru i swiatowa musiala by sie boarding card podetrzec.

              milego opluwania sie prostaczko. Kup wiecej lotow za zlotowke, poszpanuj tam, gdzie pozazdroszcza a najlepiej pocaluj mnie czule w rima ani, najlepiej z jezyczkiem, poniewaz nie interesuja mnie przezycia wiejskiej prowincjonalnej chamki i kwoki, ktora opluwa sie z kompleksow bycia wiesniaczk ai chamka u lekarki.

              najlepiej napisz o ty,m do dzoany krupy, a dodatkowo do bravo girl. Tam cos wymysla.

              • barbibarbi Re: zbluzgałam lekarkę i dobrze mi z tym 13.02.11, 16:17
                loraphenus napisał:


                > jestes d,la mnie obiektem niewartym zainteresowania. Ot, taka zwykla wiejska ch
                > amka pieniaczka rozwodzaca sie na forum, ze oplula sie u learki. Dobrze sie sie
                > ne zes.ralas u niej, bo jeszcze nie daj boze nie bylo by papieru i swiatowa mu
                > siala by sie boarding card podetrzec.

                jaki ty monotemetyczny jesteś,

                tylko gmina, wieś, słoma, remiza, tanie loty, boarding card, chłopstwo itd
                Chyba wyjątkowo bliskie są ci te tematy. Ale do mnie w żaden sposób nie pasują.

                Ale też nie myślę tak jak ty, aby prości ludzie ze wsi nie byli godni szacunku, prędzej uszanuję prostą babę niż lekarkę krętaczkę i naciągaczkę, która robi mi łaskę że mnie przyjmie! bardziej do mnie przemawia prosta uczciwość niż wyedukowana podłość. Ale to temat nie dla ciebie, poza twoim zrozumieniem.

                Jeśli nie interesują cię moje wpisy to po co odpisujesz i tak się zapowietrzasz?

              • loraphenus Re: zbluzgałam lekarkę i dobrze mi z tym 13.02.11, 15:32
                slav_ napisał:
                > Ale loraphenus pracuje już w kraju gdzie jego zawód (i on sam) jest szanowany.

                i co najważniejsze, pacjenci szanują a ja nie muszę im odpowiadać w stylu forumowym. Szanuje sie ludzi, wartych szacunku.

                ludzie oczekuja jednostronnego szacunku. A ja wyznaję zasadę - wymagasz szacunku- okazuj go innym.

                zasada ta nie jest możliwa do zrozumienia u prowincjuszy którzy choć gmin opuścili, gmin reprezentują. Nie zmienią tego żadne czynniki, gmin to stan umysłu.

                A mi z chamstwem miło, zwłaszcza że trafiam celnie, do chama inaczej nie dotrze.

                Ponadto - dlaczego szacunek miałby być stosowany zawsze, wobec agresji słownej? Skoro rzucam kwami na prawo i lewo, gnidami i innymi epitetami, to nie oczekuję niczego innego niż poziomu z rynsztoka, nieprawdaż?
              • barbibarbi Re: zbluzgałam lekarkę i dobrze mi z tym 13.02.11, 21:20
                slav_ napisał:

                > Ale loraphenus pracuje już w kraju gdzie jego zawód (i on sam) jest szanowany.

                Szanowany?
                To jednak potrafi polskie buractwo schować do kieszeni? Używa sobie i pluje chamstwem tylko na polskich forach? Tak z tęsknoty zapewne?

                Za garść monet ząbki szczerzy do zagranicznych emerytek i ogonkiem merda z zadowoleniem. Ciekawe czy mruczy? A jeśli nie, to za większą garstkę miedziaków na pewno zamruczy.

                Loraphenus, jak ci prostaczka spod remizy z Grójca odpowiednio zapłaci to ukryjesz obrzydzenie i też zamerdasz ogonkiem? No zamerdaj! no...nie daj się prosić, prostaczki lubią takie tanie odpustowe przedstawienia............
                • igor14141 Re: zbluzgałam lekarkę i dobrze mi z tym 13.02.11, 21:39
                  barbibarbi napisała:

                  > Loraphenus, jak ci prostaczka spod remizy z Grójca odpowiednio zapłaci to ukryj
                  > esz obrzydzenie i też zamerdasz ogonkiem? No zamerdaj! no...nie daj się prosić,
                  > prostaczki lubią takie tanie odpustowe przedstawienia.

                  Nie tylko zamerda ogonkiem ,ale i zaszczeka i ładnie będzie służył....
                • slav_ Re: zbluzgałam lekarkę i dobrze mi z tym 13.02.11, 21:57
                  > Za garść monet ząbki szczerzy do zagranicznych emerytek i ogonkiem merda z zado
                  > woleniem. Ciekawe czy mruczy? A jeśli nie, to za większą garstkę miedziaków na
                  > pewno zamruczy.

                  A po co miałby to robić?
                  Płacą mu dobrze za pracę bez merdania i mruczenia.
                  Szanują loraphenusa bo jest lekarzem i potrafi pomóc w ich problemach zdrowotnych a on szanuje swoich pacjentów. Po co miałby "merdać"?

                  >Używa sobie i pluje cha
                  >mstwem tylko na polskich forach?


                  "zbluzgałam lekarkę i dobrze mi z tym"

                  ten topic bardzo dużo mówi o... jego założycielce

                  bo człowiek mający jakąkolwiek klasę napisałby "zbluzgałem lekarkę i czuję się z tym źle"/nieswojo/głupio BEZ WZGLĘDU na okoliczności takiego "zbluzgania" - po minięciu sytuacji w której "stracił nerwy" co może się zdarzyć każdemu

                  tym się właśnie różni człowiek z klasą od chama - człowiek z klasą nikogo nie "zbluzga" a jeśli zdarzy mu się "zapomnieć" to będzie się czuł tym zawstydzony
                  dobrze ze "zbluzganiem" (kogokolwiek) będzie się czuł tylko cham
                  • barbibarbi Re: zbluzgałam lekarkę i dobrze mi z tym 13.02.11, 22:13
                    slav_ napisał:
                    > bo człowiek mający jakąkolwiek klasę napisałby "zbluzgałem lekarkę i czuję się
                    > z tym źle"/nieswojo/głupio BEZ WZGLĘDU na okoliczności takiego "zbluzgania" -
                    > po minięciu sytuacji w której "stracił nerwy" co może się zdarzyć każdemu
                    >

                    nie czuję się źle, może następnym razem nie podniosę tak głosu, ale tak potraktowana zrobię to samo.
                    Nie pozwolę sobie, aby dla jakiegoś widzimisię, wysyłano mnie z chorą nogą, abym biegała po schodach i wyjaśniała to, czego lekarka umysłem nie obejmuje. Szanowna pani doktor w takiej sytuacji powinna sama podnieść swój szacowny odwłok, i nie pozwolę aby zwracano się do mnie tym tonem. To była sytuacja rodem z wczesnego Gierka, a lekarka rodem z Barei, tylko że te piękne dla was czasy minęły, proszę państwa doktorstwa! Miejcie to na uwadze.

                    Twoim zdaniem osoba z klasą uśmiecha się gdy jej plują w twarz i udaje, że deszcz pada?
                      • barbibarbi Re: zbluzgałam lekarkę i dobrze mi z tym 13.02.11, 22:57
                        slav_ napisał:

                        > Moim zdaniem Twój kolejny post potwierdza że loraphenus ma rację.
                        > Używa dosadnego słownictwa i sformułowań których ja zapewne bym nie użył ale ma
                        > dużo racji w tym co pisze.

                        niewiele ci potrzeba aby postawić diagnozę. Swoich pacjentów też diagnozujesz na podstawie takiego pobieżnego "wywiadu"?
                        Nie szukam poklasku i twoja aprobata nie jest mi do szczęścia potrzebna.

                        A swoją drogą dlaczego takie figury jak ty i loraphenus nie śmigają po specjalistycznych zamkniętych forach i nie wymieniają się medycznymi doświadczeniami w międzynarodowym środowisku? Tam byłbyś bezpieczny i w doborowym towarzystwie, mógłbyś zabłysnąć wiedzą, a tutaj musisz się bratać z pospólstwem. Hmmmmm.....ciekawe czemu?
                        • loraphenus jejku. 14.02.11, 00:00
                          barbibarbi napisała:


                          >
                          > A swoją drogą dlaczego takie figury jak ty i loraphenus nie śmigają po specjali
                          > stycznych zamkniętych forach i nie wymieniają się medycznymi doświadczeniami w
                          > międzynarodowym środowisku? Tam byłbyś bezpieczny i w doborowym towarzystwie, m
                          > ógłbyś zabłysnąć wiedzą, a tutaj musisz się bratać z pospólstwem. Hmmmmm.....ci
                          > ekawe czemu?

                          nie wiem dlazego miałbym się spowiadać ze swojej aktywności chamkom i gnidom ze wsi, które swoje kompleksy nadrabiają chamstwem i pluciem się u byle lekarek.

                          to co robię to moja sprawa,

                          tak jak sprawą gnid i scierwa schamiałego jest zapluwanie się u lekarek rodzinnych, tudzież naprawianie swego ego robieniem pod siebie.

                          powtarzam po raz kolejny - chamka ze wsi wyjść może - wieś z chamki nigdy,

                          nie widzę potrzeby tłumaczenia się z mojego życia niektórym użytkownikom, których publiczne chwalenie się jak zachowują się w miejscach uzytku publicznegio, kwalifikuje tych użytkowników do tak zwanej kasty gnid ii społecznego ścierwa

                          i powiem więcej - chamka zapluwająca się u lekarki - jest dla mnie tylko ścierwem zakompleksionym, bez względu na dochody. Ścierwem , któremu wydaje sie, ze jest kims, a jest tylko intelektualnym gownem, rownym temu, co na chodniku czasem lezy.

                          bo w życiu liczy się coś więcej niż szpan, ale tego niektórym użytkownikom tłumaczyć nie muszę. Ścierwo zagnidzione robiące awantury - nigdy nie zrozumie, bo choć ze wsi wyszło- wieś mentalną i poziom psiego goowna soba reprezentuje.

                          nie zagłuszą u takich ludzi tego ani perfumy od chanell ani suknie diora. Chamka opluwająca sie u lekarki jest tylko scierwem gminnym godnym pożałowania.

                          czegoż wiećej?

                          i nie będę się przed ścierwem, które ludzkie formy przybrało ładnie i kulturalnie wyrażał. Kultura scierwu zaoplutemu to rzecz obca, wiec zbedna w mych wypowiedziach.

                          Moj prywatny cynizm i wyrachowanie - to cos, co nakazuje mi szacunek i poprawne słownictwo wobec uzytkownikow na to zasługujących - a gnidy i chamskie scierwo traktuje dokładnie tak, jak owe scierwo na to zasługuje. Chamce opluwającej swój świński ryj mogę powiedziec tylk cos za pomoca soczystych epitetow. Bez ubierania w kwiatki, bo bezwzglednie świadomym jestem, ze takowa gnida, co ze wsi wyszła (lecz mentalnie i kulturowo w niej tkwi nadal)- niczego nie zrozumie.

                          po prostu jestem przekonany że chamka i ścierwo owe, pieniacze dowartościowujące sie u lekarki - zapluwając swa chamską mordę i lecząc swe kompleksy - podświadomie wie że jest tylko kupą góowna. A ta podswiadomosc boli- i scierwo to rzuca sie niczym wesz na grzebieniu, zapluwajac sie obficie. Inaczej poprostu chamka nie umie, nie nauczono. Zostaje wiec tylko to. A czy robi na kikms wrazenie?

                          Nie sadze, podobnie jak me pełne chamstwa posty.

                          Goowna nienawidzącego innych, ze znaczą coś więcej. Goowna i ścierwa przeżywającego swe kompleksy.

                          A na tyle mało inteligentnego, ze jeszcze na dodatek chwalącego sie tym publicznie na forum.

                          Scierwa intelektualno-poznawczego nic nie zagłuszy. Użytkowniczka jest skazna na swój intelektualno-kulturalny goowienny byt, w swoich ograniczeniach mentalno-poznawczych i jedyne co może zrobić to zapluć sie u lekarki, z tymczasowym mniemaniem wyższości, które w istocie odpowiada poziomowi psiej kupy.

                          no - powiedzmy, ze może jeszcze sie zes.rac w gabinecie, mając przekonanie o swej wyższości, skoro zaplucie sie nie pomoże.

                          tylko tyle i az tyle.

                          W realnym życiu takim społecznym gnidom, rzekomo należącym do gatunku homo sapiens nie naplułbym w ich chamski i wieśniaczy ryj, ponieważ mają go już zaplutego swoim chamstwem.

                          nie mówiąc o kopnięciu takiej chamskiej gnidy w zad.

                          szkoda nogi.

                          kultura i szacunek jest nalezna tym, ktorzy wiedza, co te pojecia znacza.

                          chamce wsiowej zapluwajacej się u lekarki i chwalącej publicznie - nawet nie trzeba pluc w jej chamski ryj, sama sie wszak opluwa.

                          i nic tego nie zmieni.

                          Zostaje temu intelektualnemu ścierwu tylko publiczne chwalenie sie swoim chamstwem, jak to scierwo zapluło swój świński ryj u lekarki.

                          Cóż, brawo, jestem pod wrażeniem. Przy okazji pokazywania kumoszko0m w remizie można się pochwalić, napewno pozazdroszczą.

                          a lekarze maja do czynuienia z różnymi przypadkami, chamstwo przaśne nie robi na nich wrażenia.

                          ot co, spuszczam wodę spłukując zaplutą wieśniacką gnidę i przechodzę do porządku dziennego. Bo miałbym pamiętać to coś, co goownem pachnie i zaplute od stóp do głów?
                          • barbibarbi Re: jejku. 14.02.11, 08:36
                            loraphenus napisał:
                            > nie wiem dlazego miałbym się spowiadać ze swojej aktywności chamkom i gnidom ze
                            > wsi, które swoje kompleksy nadrabiają chamstwem i pluciem się u byle lekarek.
                            >

                            to po co się tłumaczysz oszołomie?
                            Wyplułeś wypracowanie na kilka stron, ale nikt tego nie przeczyta, bo tego bełkotu nie da się czytać.
                            Jak widzę, jesteś takim forumowym głupkiem i wszyscy cię tu znają. To tak jak wsiowy głupek, każda wieś ma swojego głupka i każde forum jak widać też.
                            • protozoa Re: jejku. 14.02.11, 15:40
                              Biedna barbi - chciała zostać lekarzem, nie udało się. Była za głupia, za prymitywna, za mało inteligentna. Poprzestała na maturze. I usiłuje pokazać czym to ona nie jest ( stawiam na handlarkę z bazaru- "własna działalność ) i otwiera buzię usiłując odegrać sie na lekarce za własne życiowe niepowodzenia.
                              Mysle, że się nie mylę.
                              • barbibarbi Re: jejku. 14.02.11, 16:03
                                protozoa napisała:

                                > Biedna barbi - chciała zostać lekarzem, nie udało się.

                                bardzo się mylisz, we wszystkim.
                                Dosyć dobrze znam wasze lekarskie środowisko od środka, niejedno świństwo widziałam, niejedną miernotę studiującą medycynę i ciągniętą za uszy przez rodzinę, niejedną sprzedajną dupę, która za plecami śmiała się ze swojego narzeczonego, ale wyszła za niego bo był najlepszy na roku i miała nadzieję że ją też poholuje na swojej opinii prymusa. Widziałam nepotyzm, wżenianie się w środowisko, załatwianie za dupę stażu, pogardę dla innych zawodów.
                                Panna, niezbyt lotna, która na studiach dorabiała sobie podcierając dupy emerytom w USA i sprzątając amerykańskie kible, nagle po dyplomie zapomniała o wszystkim i teraz pogardza wszystkimi którzy nie są lekarzami, pielęgniarka to dla niej prymitywna pielęgniara. Długo mogłabym opowiadać, wielu znałam lekarzy, z niektórymi mam do dzisiaj kontakt, ale nie widziałam tam jakoś asów intelektu, raczej miernoty osadzone w układach i zmuszone do morderczego zakuwania na pamięć.
                                Widzisz, ja na moich studiach i w obecnej pracy mam kontakt z wieloma dziedzinami życia, mogłam rozwijać swoje zainteresowania, nie byłam przykuta łańcuchem do atlasu anatomii. Wielu lekarzy ogranicza się jedynie do swojego zawodu, inne tematy dla nich nie istnieją, sztuka to abstrakcja, no chyba że chcą zaszpanować i kupić za grubą kasę jakąś rzeźbę, czy obraz i wtedy tak łatwo im wmówić, że to "inwestycja".
                                  • barbibarbi Re: jejku. 14.02.11, 16:22
                                    radeberger napisał:

                                    > Czyli magister pielęgniarstwa.

                                    FALSE

                                    nigdy nie podjęłabym się tego typu pracy, ani pielęgniarka, ani lekarz fuj. Obcowanie z krwią, odleżynami, wydzielinami, zaglądanie do gardeł, uszu, oglądanie ran, złamań, strupów.........coś strasznego.
                                    Dla mnie dentysta, lekarz, pielęgniarka, weterynarz pracują na takim samym poziomie obrzydliwości, a jedynie lekarze kreują swój zawód na misję, a siebie na elitę. Śmiechu warte.
                                      • barabara6 Re: jejku. 14.02.11, 21:14
                                        "> Informatyczka?
                                        > Nauczycielka?"

                                        To są zawody wymagające matury. W tym przypadku raczej o maturze trudno mówić (no, chyba że to giertychowa maturzystka)
                                        • barbibarbi Re: jejku. 14.02.11, 21:58
                                          barabara6 napisał:
                                          > To są zawody wymagające matury. W tym przypadku raczej o maturze trudno mówić (
                                          > no, chyba że to giertychowa maturzystka)

                                          chciałbyś co? pokrako w białych drewniakach. Nie ma tak dobrze, nie tylko lekarze kończą studia. Mam wykształcenie uniwersyteckie i twoje gdybanie tego nie zmieni.

                                          Możesz sobie zgadywać jaki zawód wykonuję do końca świata i tak nie zgadniesz. Gdybyście nie byli tacy tępi, zauważylibyście jedną małą wskazówkę którą nieopatrznie chlapnęłam.

                                          Jak fajnie popatrzeć jak psy ujadają, wystarczy rzucić kość.
                                          Mam nadzieję, że jak najwięcej osób wejdzie na to forum, takich spoza lekarskiego towarzystwa wzajemnej adoracji, będą mogli zobaczyć poziom chamstwa samozwańczej "elity".
                                          Dawaj Loraphenus! rzygnij więcej pomyj do rynsztoka!
                                            • barbibarbi Re: czy wyksztalcona madralko wiesz aby 14.02.11, 22:50
                                              felinecaline napisała:

                                              > dlaczego "pokraka" nosi biale drewniaki?

                                              nie wiem dlaczego pokraki noszą białe drewniaki, spytaj pokraki ;-)

                                              > Co do zawodu - ja tu dosc jasno widze "prawniczke z gatunku ziobrowato - kempow
                                              > atych.
                                              > Hobbystycznie: milosniczka bajek Dorna, w szczegolnosci o "wysylaniu w kamasze"
                                              > .

                                              Czarujesz, czarujesz .... ale przynajmniej z wdziękiem,
                                              jedyna osoba w tym wątku z poczuciem groteski.
                                              • felinecaline Re: czy wyksztalcona madralko wiesz aby 15.02.11, 22:55
                                                oooo, to mnie ominal arcy-ewenement - to aron opuscil sluzbowke?
                                                Nie martwcie sie, kochani - jak widac natura nie znosi pustki, zajrzalam po dluuuugiej nieobecnosci i widze, ze czy to z aronem czy bez atmosfera jest ta sama a wlasciwie nie atmosfera ale miazmaty.
                                                Wyglada na to, ze nie brak jego nastepcow.
                                                Zycze powodzenia wszystkim wysoko zniewazajacym sie stronom.
                                                • pct3 Re: czy wyksztalcona madralko wiesz aby 15.02.11, 23:04
                                                  zajrzalam po dluuuugiej nieobecnosci i widze, ze czy to z aronem czy bez atmosfera jest ta sam a a wlasciwie nie atmosfera ale miazmaty.

                                                  A jaka ma być atmosfera na polskim forum z polskimi forumowiczami, na dodatek wchodzącymi w rolę pacjentów gnojących także i tu garstkę rozpaczliwie broniących się, przypartych do muru forumowiczów-lekarzy?
                                                  • barbibarbi Re: czy wyksztalcona madralko wiesz aby 16.02.11, 08:59
                                                    pct3 napisał:

                                                    > A jaka ma być atmosfera na polskim forum z polskimi forumowiczami, na dodatek w
                                                    > chodzącymi w rolę pacjentów gnojących także i tu garstkę rozpaczliwie broniącyc
                                                    > h się, przypartych do muru forumowiczów-lekarzy?

                                                    hę? no prawie się popłakałam, tak mi was szkoda.

                                                    Może należałoby wysnuć wnioski, że skoro tak was nienawidzą, to może coś w tym jest.
                                                    Skąd się biorą te negatywne o was opinie? To spisek jakiś?

                                                    Musicie głośno przyznać, że jest wiele czarnych owiec w waszym stadzie, a wy chroniąc się nawzajem pogarszacie tylko sytuację.

                                                    Uczciwie wykonujący swoją pracę lekarz powinien odciąć się od machlojek, grubiaństwa, łapówkarstwa, zaniedbań, nieuctwa, alkoholizmu i innych uzależnień, nepotyzmu innych lekarzy. Ale wam to nie w smak, wolicie ukrywać niedociągnięcia kolegów, to nie dziwcie się, że potem was wszystkich wrzucają do jednego worka.

                                                    Prawidłowy odzew uczciwego lekarza na mojego posta powinien być mniej więcej taki:

                                                    "lekarka nie zachowała się prawidłowo, nie miała podstaw aby żądać innych dokumentów, od prowadzenia dokumentacji jest rejestracja, a wysyłanie chorego pacjenta na spacer po przychodni też jest oznaką braku wyobraźni. Odpowiedź "ja statystyk nie prowadzę" też jest objawem ignorancji i lekceważenia pacjenta.
                                                    Jednak w takiej sytuacji wszczynanie burd jest niedopuszczalne, dużo lepiej świadczyłoby o autorce gdyby nie dała się zbić z tropu, jednak w drodze kulturalnej rozmowy. Jedyne co może tłumaczyć wybuch gniewu, to być może właśnie problemy z tarczycą. Polecam dokładniejsze przebadanie tarczycy i powściągnięcie emocji"

                                                    Ja na taki post spłonęłabym rumieńcem wstydu. Ale niestety takiej figury wśród szanownych forumowiczów nie ma, a szkoda, choć zdarzały się wypowiedzi bardzo kulturalne.

                                                    Zamiast tego spłynął na mnie deszcz pomyj, aż trudno uwierzyć, że dorośli, wykształceni ludzie mają w swoim słownictwie takie inwektywy. I jak tu o was dobrze i ciepło pomyśleć?
                                                  • felinecaline Re: czy wyksztalcona madralko wiesz aby 16.02.11, 11:38
                                                    jesli:..."uczciwie wykonujący swoją pracę (tu dodam jedno slowo: polski)lekarz powinien odciąć się od machlojek, grubiaństwa, łapówkarstwa, zaniedbań, nieuctwa, alkoholizmu i innych uzależnień, nepotyzmu innych lekarzy. Ale wam to nie w smak, wolicie ukrywać niedociągnięcia kolegów, to nie dziwcie się, że potem was wszystkich wrzucają do jednego worka".. to cholerka, drodzy krajowi konfratrzy nie pozostaje Wam nic innego niz odciac sie od Waszych pacjentow.
                                                    Wiecie przeciez, ze towymieniono objawy choroby zakaznej zwacej sie "syndromem jz jakim przestajesz takim sie stajesz".
                                          • radeberger Re: jejku. 14.02.11, 22:38
                                            barbibarbi napisała:

                                            > chciałbyś co? pokrako w białych drewniakach. Nie ma tak dobrze, nie tylko lekar
                                            > ze kończą studia. Mam wykształcenie uniwersyteckie i twoje gdybanie tego nie zm
                                            > ieni.

                                            Szkoła Główna Gospodarstwa Wiejskiego w Warszawie?

                                            Czytać wnikliwie twoje posty? Nużanie sie w gó...e nie warte możliwych rezultatów..

                                            Ignore.
                                • slav_ Re: jejku. 14.02.11, 17:02
                                  > Dosyć dobrze znam wasze lekarskie środowisko od środka, niejedno świństwo widzi
                                  > ałam, niejedną miernotę studiującą medycynę i ciągniętą za uszy przez rodzinę, (...)

                                  > Panna, niezbyt lotna, która na studiach dorabiała sobie podcierając dupy emeryt
                                  > om w USA i sprzątając amerykańskie kible, (...)

                                  > ektórymi mam do dzisiaj kontakt, ale nie widziałam tam jakoś asów intelektu, ra
                                  > czej miernoty osadzone w układach i zmuszone do morderczego zakuwania na pamięć (,,,)

                                  > Widzisz, ja na moich studiach i w obecnej pracy mam kontakt z wieloma dziedzina
                                  > mi życia, mogłam rozwijać swoje zainteresowania,(...)

                                  Kompleksy, frustracje i poczucie niskiej wartości wyłażą z Ciebie wszystkimi porami.
                                  I słoma butów.
                                  • protozoa Re: jejku. 21.02.11, 07:38
                                    Niestety jest to bardzo charakterystyczne dla chorych psychicznie. Nienawidzą lekarzy, bo zostali przez nich zamknięci w psychaitryku. Barbiebarbie pewnie ma za soba taki epizod.
                                    Podejrzewam, że jest to rzut schizofrenii po remisji.
                                    Nie jestem psychaitrą, ale na to mi wygląda.
                                    • cccykoria Re: jejku. 24.02.11, 22:55
                                      protozoa napisała:

                                      > Niestety jest to bardzo charakterystyczne dla chorych psychicznie. Nienawidzą l
                                      > ekarzy, bo zostali przez nich zamknięci w psychaitryku. Barbiebarbie pewnie ma
                                      > za soba taki epizod.
                                      > Podejrzewam, że jest to rzut schizofrenii po remisji.
                                      > Nie jestem psychaitrą, ale na to mi wygląda.

                                      Od stawiania diagnoz odnośnie "zdrowia psychicznego" jest psychiatra i dobrze o tym wiesz. Nie masz takiego prawa i dobrze o tym wiesz.
                                  • barbibarbi Re: jejku. 21.03.11, 12:02
                                    slav_ napisał:

                                    > wartości wyłażą z Ciebie wszystkimi po
                                    > rami.
                                    > I słoma butów.

                                    słoma, powiadasz.......
                                    To tylko kwestia nomenklatury, dla ciebie to słoma, a dla mnie sianko wigilijne.
                                    • slav_ Re: jejku. 21.03.11, 15:15
                                      > To tylko kwestia nomenklatury, dla ciebie to słoma, a dla mnie sianko wigilijne

                                      Zmartwię Cię, to tak nie działa.

                                      Słoma wyłażąca z butów to nadal słoma wyłażąca z butów nawet gdy się ją nazwie siankiem wigilijnym czy polewa perfumami by sobie poprawić samopoczucie.
                                • plaskorzezba1977 Re: jejku. 23.02.11, 15:12
                                  A tu "odkrycie".....ciekawe skąd wiesz aż tyle o środowisku medycznym? Ja nie mam takiej wiedzy. "Sprzedajna dupa" ( nie doooooopa) też świadczy o kulturze osoby wypowiadającej te "mądrości". Wyjątkowo agresywna odpowiedź.
                            • kzet69 Re: jejku. 09.03.11, 22:28
                              Barbi ty masz zdaje się tylko jeden problem: długotrwały brak orgazmu, więc zamiast wylewac swoje frustracje na forum, ruszaj w swiat znaleźc sobie odpowiedniego chłopa, z pozytkiem dla siebie i społeczeństwa.

                              ps. nie wiem czy prowokujesz czy z nieświadomości lub głupoty robisz za forumową "blondynkę-barbi"?
                    • protozoa Re: zbluzgałam lekarkę i dobrze mi z tym 14.02.11, 15:35
                      Powtarzam, gdybyś trafiła na mnie i zachowała się w podobny sposób miałabyś naprawdę bardzo duże kłopoty. Gdybyś tknęła mnie palcem- znaleźliby się świadkowie pobicia , naruszenia nietykalności cielesnej i skończyłoby się to 2 sprawami w sądzie - karną wniesiona przez prokuratora z urzędu i cywilną wniesioną przeze mnie.
                      Myslę, że jesli my sie nigdy nie spotkamy spotkasz innego kolegę lub koleżanke, którzy są świadomi swoich praw. A wtedy do składek będziesz musiała doliczyc grzywnę- czego szczerze i serdecznie ci życzę.
    • young_doc Re: zbluzgałam lekarkę i dobrze mi z tym 13.02.11, 12:26
      DOWÓD UBEZPIECZENIA

      Korzystając z bezpłatnych świadczeń osoby z nich korzystające muszą za każdym razem przedstawić dowód potwierdzający prawo do świadczeń.
      (...)
      Osoby prowadzące działalność gospodarczą
      * druk zgłoszenia do ubezpieczenia zdrowotnego oraz aktualny dowód wpłaty składki na ubezpieczenie zdrowotne

      www.nfz-krakow.pl/stronadlapacjenta/index.php?site=art&idd=3
      Tak, Twoim obowiązkiem jest przedstawić dowód ubezpieczenia przed rozpoczęciem leczenia (za wyjątkiem stanów zagrożenie życia).
      Nie, skręcona kostka nie stanowi stanu zagrożenia życia.
      Nie, to nie lekarze wymyślili te przepisy. Nam prościej byłoby bez nich.
      Nie, nie należy do obowiązków lekarza wyjaśnianie czy jesteś ubezpieczona, czy nie.
      I nie, nie masz prawa do uzyskiwania informacji o tym na jakie choroby chorują inni pacjenci.

      I tak, uważam że Twoje zachowanie świadczy o Tobie. Nie najlepiej.

      Ale chociaż nie masz racji, przynajmniej możesz teraz wpisać poniżej listę doskonale mi zresztą znanych wyzwisk (konowały, mordercy, chciwcy, etc.).
      Jestem więcej niż przekonany ze poprawi Ci to samopoczucie i potwierdzi Ciebie w przekonaniu o własnej moralnej wyższości. Z całą pewnością przecież nic tak nie nauczy kultury osobistej lekarzy jak regularne obrzucanie ich wyzwiskami...

      Rozczaruje Ciebie tylko prostym stwierdzeniem że takich osób jak Ty jest pełno na izbach przyjęć i takie epizody zdarzają się kilka razy dziennie, my nawet nauczyliśmy si nie przywiązywać do nich uwagi.
    • wadera3 Re: zbluzgałam lekarkę i dobrze mi z tym 13.02.11, 13:56
      barbibarbi napisała:


      > Objechałam babona z góry na dół, zachowałam się skandalicznie, krzyczałam, bluz
      > gałam. Babie szczena zjeżdżała coraz niżej...........w końcu zajęczała "proszę
      > nie podnosić głosu"
      > i wypisała drżącą łapką skierowanie do chirurga.
      > Capnęłam skierowanie i bez słowa wystrzeliłam na z gabinetu siarczyście trzask
      > ając drzwiami.


      Faktycznie odważna jesteś -gratulacje.
      Masz szczęście, że na mnie nie trafiłaś, równie szybko byś wyszła, ale w asyście SM , albo Pana Policjanta.
      Burdy możesz bezkarnie robić w swojej firmie.
      Kolejna bomisiowa pani:/
    • kamusia3333 Re: zbluzgałam lekarkę i dobrze mi z tym 13.02.11, 15:36
      Dosc czesto jestesmy ofiarami tzw.lekarzy ktorzy nie wysilaja sie azeby pacjentowi pomoc. Jaki przyszedles do lekarza taki wyjdziesz.Po wykupieniu lekow okaze sie ze one nie pomagaja.Jakby tak wiekszosc pacjentow zareagowala glosno i dosadnie to moze lekarze nie mieliby sie za bogow.
      • loraphenus Re: zbluzgałam lekarkę i dobrze mi z tym 13.02.11, 15:40
        kamusia3333 napisała:

        > Dosc czesto jestesmy ofiarami tzw.lekarzy ktorzy nie wysilaja sie azeby pacjent
        > owi pomoc. Jaki przyszedles do lekarza taki wyjdziesz.Po wykupieniu lekow okaze
        > sie ze one nie pomagaja.Jakby tak wiekszosc pacjentow zareagowala glosno i do
        > sadnie to moze lekarze nie mieliby sie za bogow.

        a w domeczku to wszyscy zdrowi?
      • slav_ Re: zbluzgałam lekarkę i dobrze mi z tym 13.02.11, 15:45
        > sie ze one nie pomagaja.Jakby tak wiekszosc pacjentow zareagowala glosno i do
        > sadnie to moze lekarze nie mieliby sie za bogow.

        Lekarze nie maja się za Bogów. Nikogo takiego nie znam.
        To PACJENCI czasami za takich ich uważają.
        Wyznają też czasem inne mity.

        Np. uważają że jak lekarz przepisze lek to on zawsze musi pomóc. A tak nie jest. Zazwyczaj pomaga czasem nie pomaga czasem SZKODZI czasem - jedno i drugie jednocześnie.
      • imponeross salus aegroti suprema lex 13.02.11, 23:01
        kamusia3333 napisała:

        > Dosc czesto jestesmy ofiarami tzw.lekarzy ktorzy nie wysilaja sie azeby pacjent
        > owi pomoc. Jaki przyszedles do lekarza taki wyjdziesz.Po wykupieniu lekow okaze
        > sie ze one nie pomagaja.Jakby tak wiekszosc pacjentow zareagowala glosno i do
        > sadnie to moze lekarze nie mieliby sie za bogow.

        Salus aegroti suprema lex - pierwsze przykazanie lekarskie lekarze w Polsce maja po prostu w d... Mimo, ze utrzymywani sa przeciez ze skladek i oplat pacjentow.
    • aelithe Re: zbluzgałam lekarkę i dobrze mi z tym 13.02.11, 19:53
      widzisz to jest właśnie powód dla którego wolę pracować za granicą.

      W moim poprzednim szpitalu pisało:

      Szanowny pacjencie nie musisz czekać kilka godzin na zbadanie przez lekarza. Możesz skorzystać z lekarskiej pomocy doraźnej w moim rejonie to było D-Doc

      co charakterystyczne - ta informacja była jedynie w języku polskim.
      • imponeross wylecialbys z pracy od razu 13.02.11, 22:53
        aelithe napisał:

        > widzisz to jest właśnie powód dla którego wolę pracować za granicą.
        >
        > W moim poprzednim szpitalu pisało:
        >
        > Szanowny pacjencie nie musisz czekać kilka godzin na zbadanie przez lekarza. Mo
        > żesz skorzystać z lekarskiej pomocy doraźnej w moim rejonie to było D-Doc
        >
        > co charakterystyczne - ta informacja była jedynie w języku polskim.

        To sprobuj kiedys za granica zachowac sie wobec pacjenta tak jak zrobila to lekarka opisana w glownym poscie - wylecialbys z pracy od razu na zbity pysk (no chyba, ze ta zagranica gdzie pracujesz to Rosja czy Kazachstan).
        • aelithe Re: wylecialbys z pracy od razu 14.02.11, 23:05
          w cywilizowanych kraju zatrudniony lekarz nie zajmuje się sprawdzaniem ubezpieczeń
          od tego są inni ludzie
          w moim poprzednim miejscu system automatycznie wystawiał rachunek jeśli nie miałem ubezpieczenia lub jeśli ubezpieczyciel nie wyraził zgodny na sfinansowanie porady, np. utrata uprawnień.
          Pacjent bez uprawnień to skarb dla szpitala. Płaci za wszystko.

          W cywilizowanym kraju nikt nie uchwala aktów prawnych , w myśl których lekarz ma być detektywem ubezpieczeniowym, a jeśli da się oszukać to będzie karany finansowo.
      • barbibarbi Re: zbluzgałam lekarkę i dobrze mi z tym 14.02.11, 10:16
        aelithe napisał:

        > widzisz to jest właśnie powód dla którego wolę pracować za granicą.
        >
        > W moim poprzednim szpitalu pisało:
        >
        > Szanowny pacjencie nie musisz czekać kilka godzin na zbadanie przez lekarza. Mo
        > żesz skorzystać z lekarskiej pomocy doraźnej w moim rejonie to było D-Doc
        >
        > co charakterystyczne - ta informacja była jedynie w języku polskim

        "było napisane" a nie "pisało" przedstawicielu elity intelektualnej.
        poza tym drobnym błędem doskonale rozumiem co masz na myśli.
        • aelithe Re: zbluzgałam lekarkę i dobrze mi z tym 14.02.11, 22:56
          Zaliż dyć Mościa Panna polskiej mowy nie rozumie? Musi tłumaczyć na profesorską mowę??

          A serio mówię jak mówię. Tak mi się podoba. Mogę pisać: byłem napisałem czy byłem zrobię. Używanie nawet najbardziej archaicznej formy nie zmienia sensu wypowiedzi. A tym bardziej jej nie umniejsza.
          Czepianie się języka świadczy o braku możliwości znalezienia odpowiednich argumentów merytorycznych.
    • imponeross Dobrze! 13.02.11, 22:49
      barbibarbi napisała:

      ...
      > wizyta nr 2
      ...
      > Objechałam babona z góry na dół, zachowałam się skandalicznie, krzyczałam, bluz
      > gałam. Babie szczena zjeżdżała coraz niżej...........w końcu zajęczała "proszę
      > nie podnosić głosu"
      > i wypisała drżącą łapką skierowanie do chirurga.
      > Capnęłam skierowanie i bez słowa wystrzeliłam na z gabinetu siarczyście trzask
      > ając drzwiami.
      > Mieliście kiedyś takie "puszczenie nerwów"?
      > Mnie zdarzyło się to pierwszy raz, chociaż wcześniej bywałam w wielu podobnych
      > sytuacjach złośliwa i nieustępliwa, ale takie coś nigdy. Myślę, że to jest tak
      > jak z pierwszym uderzeniem, jak raz się zdarzy to już trudno będzie powstrzymać
      > . Może zostanę osiedlową pieniaczką?
      > Ale to i tak chyba lepiej niż życiową ofiarą!

      Zrobilas bardzo dobrze!
      • loraphenus Re: Dobrze! 13.02.11, 23:39
        imponeross napisał:
        > Zrobilas bardzo dobrze!

        ależ oczywiscie, zachowała się podobnie jak inne gnidy w postaci impotentow intelektualnych.

        Tu gdzie pracuje gdyby podniosła głos - wyszła by w towarzystwie policji a intelektualny oszołom gdyby zaczał sięstawiac miałnby areszt.

        nie wuiem czy dla debili i intelektualnego gowna napisali coś w wikipedii o zachowaniu się wmiejscach publicznych, jednak użytkownicy którzy tylko na podstawie internetu próbują się wymądrzać to zwykjła hołota, niewarta splunięcia.

        zapraszam wieśniaczkę i intelektualnego oszołoma do mnie - jak podniesie ton -wyląduje na dołku i jeszcze zapłaci kilkaset euro.
        • iza42 Re: Dobrze! 14.02.11, 04:32
          loraphenus napisał:

          > imponeross napisał:
          > > Zrobilas bardzo dobrze!
          >
          Ja pacjentow, ktorzy zachowuja sie wobec mnie po chamsku i bluzgaja ublizajace mi epitety , badz klna itd po prostu wyrzucam z gabinetu bez dyskusji, a jezeli nie chca wyjsc strasze policja. Zwykle dziala. I nigdy takiego pacjenta nie chce juz widziec na oczy. Pracuje za granica. Dodam, ze zdarza mi sie to nieslychanie rzadko.
          • claratrueba pytanie o kwestie formalne 14.02.11, 07:15
            Pozwolę sobie ominąć "część artystyczną"- wystep autorki bez oceny. Było ich już sporo.
            Natomiast tak" na zaś" chciałabym zapytać o kwestie formalne. Cyt:
            "Pani doktor zażądała dowodu ubezpieczenia, mimo że pokazywałam już w rejestracji."
            Rozumiem, że tam został, bo gdyby nie został, toby okazała i już.
            Skoro lekarz w placówce, gdzie istnieje rejestracja nadal ma prawo/obowiązek żądać dowodu ubezp. na zasadzie rewizji do rejestracji to czy aby uniknąć chodzenia w tę i z powrotem (w tym czasie lekarz przyjmuje czy nie przyjmuje?) należy posiadać takowego dowodu kopię? Jeżeli tak, to jaką? Ksero wystarczy czy poświadczoną notarialnie, czy przez kierownika USC lub sekretarza gminy (mają prawo poświadczać, choć to zwykle o testamenty chodzi)?
            • cccykoria Re: pytanie o kwestie formalne 14.02.11, 12:54
              to dr sprawdza, czy pacjent jest ubezpieczony?, skoro pielegniarki to już zrobiły? ma na to czas? Dobre:) Co takiego oburzającego jest w zachowaniu barbi? słusznie postąpiła...
              Trafiła kosa na kamień:)
            • snajper55 Re: pytanie o kwestie formalne 14.02.11, 15:02
              claratrueba napisała:

              > Pozwolę sobie ominąć "część artystyczną"- wystep autorki bez oceny. Było ich ju
              > ż sporo.
              > Natomiast tak" na zaś" chciałabym zapytać o kwestie formalne. Cyt:
              > "Pani doktor zażądała dowodu ubezpieczenia, mimo że pokazywałam już w rejestracji."
              > Rozumiem, że tam został, bo gdyby nie został, toby okazała i już.

              Nie, w rejestracji nie zostawia się dowodu ubezpieczenia. Dowód tren miała przy sobie, ale pokazała go, bo wolała odreagować jakieś swoje frustracje na pani doktor. To nie tak łatwo znaleźć sobie kogoś do bezkarnego zbluzgania. A przecież na kimś trzeba się wyżyć.

              S.
              • barbibarbi Re: pytanie o kwestie formalne 14.02.11, 15:43
                snajper55 napisał:

                > claratrueba napisała:
                >
                > Nie, w rejestracji nie zostawia się dowodu ubezpieczenia. Dowód tren miała przy
                > sobie, ale pokazała go, bo wolała odreagować jakieś swoje frustracje na pani d
                > oktor. To nie tak łatwo znaleźć sobie kogoś do bezkarnego zbluzgania. A przecie
                > ż na kimś trzeba się wyżyć.
                >

                odwróciłaś kota ogonem. Pokazałam wydruki z konta ponieważ tego zażądała, a nie dlatego że chciałam sobie wszcząć awanturę.
                Były jak najbardziej prawidłowe, próbowałam jej tłumaczyć, że nawet na szybie rejestracji jest wykaz wymaganych dokumentów i że te właśnie wymagane jej przyniosłam, jednak ich nie zaakceptowała. Nie potrafiła mi powiedzieć czego wymaga, twierdziła w kółko, że "to na pewno nie są dowody, to są jakieś wydruki"

                Odesłała mnie do rejestracji ze zwichniętą nogą (rejestracja na innym piętrze), mimo że przed chwilą tam byłam!

                Nie wiem jak prościej można wytłumaczyć.
                oczywiście twoim zdaniem powinnam pokornie pokuśtykać po schodach?

                Zostałam sprowokowana, moje zachowanie było odpowiedzią na jej grubiaństwo.

                Teraz z perspektywy czasu widzę, że nie była to karczemna awantura, raczej ostra wymiana zdań podniesionym głosem. Według moich dotychczasowych standardów zachowałam się skandalicznie.

                Jednak po lekturze niektórych wypowiedzi na tym forum, zweryfikowałam swoje standardy i oceniam się dużo łagodniej.

                W wielu postach można zobaczyć tak wielkie nagromadzenie prostackich wulgaryzmów, odrażającego grubiaństwa i zwykłego chamstwa z rynsztoka , że przystaje to raczej do kryminalistów a nie do zawodu lekarza medycyny. Na tym tle to ja jestem mały pikuś, i nie będę się zniżać do tych poziomów.
                • pct3 Re: pytanie o kwestie formalne 15.02.11, 08:57
                  W wielu postach można zobaczyć tak wielkie nagromadzenie prostackich wulgaryzmów, odrażającego grubiaństwa i zwykłego chamstwa z rynsztoka , że przystaje to raczej do kryminalistów a nie do zawodu lekarza medycyny.

                  Jak zwykle. Zauważ moja droga, że duża część społeczeństwa wręcz utożsamia lekarza z kryminalistą. Więc o co chodzi? Znowu plamy na słońcu? Lekarz zachowuje się godnie, używa języka intelektualisty i nosi krawat - znaczy wywyższa się. Ale gdy lekarz dostosowuje się po pierwsze do poziomu wątku, po drugie do powszechnej opinii o zawodzie, to wtedy oskarża się go że to przystaje do kryminalistów. Po to by zapewne za chwilę i obok ogłosić że konowały to łapówkarze i mordercy - ergo kryminaliści w sensie ścisłym.
                  Odrobinę konsekwencji. Ja już nie oczekuję ani godnych zarobków, ani zrozumienia, ani szacunku, ani sensu w działaniach lekarza w polskich realiach.
                  Ale naprawdę rzygać mi się chce w konfrontacji z niekonsekwencją.
                  Jak nas, pacjenci, cwe.licie nieustannie i skutecznie, to nie pier.dolcie że się wywyższamy.
                  Jak nas uważacie za kryminalistów, to nie oskarżajcie nas o język kryminalisty.
                  Bo to jest śmieszne. Żałosne. Nudne. Upierdliwe.
                  Rzygać się chce.
    • protozoa Re: zbluzgałam lekarkę i dobrze mi z tym 14.02.11, 15:24
      Miałaś cholerne, ale to cholerne szczęście, że nie trafiłaś na mnie.
      Jeśli zachowałabyś się wobec mnie w sposób agresywny natychmiast(!) zadzwoniłabym po ochronę, która usunęłaby Cie z gabinetu. A gdyby to nie pomogło miałabyś do czynienia z policją. Jest prawo chroniące nas przed takimi awanturnikami, i lekarze, niestety, zbyt rzadko z niego korzystają.
      • barbibarbi Re: zbluzgałam lekarkę i dobrze mi z tym 14.02.11, 16:14
        protozoa napisała:

        >zadzwoniłabym po ochronę, która usunęłaby Cie z gabinetu.

        łaaaaaaaaahahaha masz na myśli panią Jadzię z rejestracji??

        Jest prawo chroniące nas przed takimi awanturnikami

        jest prawo powiadasz.......hmm...nie masz pojęcia o czym piszesz, nie łam sobie swej ciasnej lekarskiej główki tematami dla ciebie nie przeznaczonymi, prawo pozostaw mądrzejszym.
        • protozoa Re: zbluzgałam lekarkę i dobrze mi z tym 14.02.11, 16:28
          Nie, nie panią Jadzię z rejestracji tylko dwóch rosłych panów z napisem Ochrona- zatrudnionych przez mój szpital i mających za zadanie m.in. ochronę lekarzy przed awanturnikami. I ci panowie nie cackaliby sie z Toba a jednym wprawnym ruchem wyprowadzili z gabinetu, ja zas wpisałabym do historii choroby co wyprawiałaś, a panowie do swojego raportu w jakiej interwencji brali udział. Znalazłoby sie kilku(nastu) swiadków. Gdybys jednak stawiała się to byc może owa pani Jadzia z rejestracji wykręciłaby numer 112 lub 997 i przyjechaliby ( do szpitala przyjeżdżaja dość szybko) panowie w szaro granatowych mundurach.
          Zaś jesli chodzi o prawo to informuję, że lekarz w pracy jest na prawach funkcjonariusza państwowego i próby obrażania go, napaści słownej lub fizycznej są ścigane z urzędu. Tak więc radzę albo przygotowac się na duże kłopoty albo pohamować.
          Minęły juz czasy gdy byle cham mógł nam podskoczyć.
          Jest jeszcze jedna fajna możliwość- odwiezienia Cie ciupasem do psychatryka. Jako lekarz mam prawo uznac, że postępujesz jak osoba niepoczytalna i wezwać karetkę w celu odwiezienia Cie do szpitala psychitarycznego. Tam będziesz zbadana przez właściwego specjalistę. A to trwa i może miec nieprzyjemne skutki.
      • igor14141 Re: @ snajper 14.02.11, 23:38
        radeberger napisał:

        > Przydałyby się małe porządki.. wiosenne.

        Wczoraj snajper robił porządki- nie zauważyłeś?

        > I nie mówię tylko o temacie.
        Nie dajecie rady jednej słabej "kobiecie" Uciekacie się w obronę do snajpera?
        No tego jeszcze na tym forum nie było ha ha.Snajper ratuj bo nie dajemy rady.

        Oczywiście to tylko sugestia. która moze być podciagnieta pod korupcje!

    • pct3 Re: @ snajper 15.02.11, 08:49
      Dała Ci barbi popalić, coś jak oby.watel. Schodzisz z pola pokonany.

      Obawiam się że możesz mieć problemy ze znalezieniem osób podzielających tą opinię.
      • studmw Loraphenus 15.02.11, 13:20
        Az nie wiem jak zaczac, zazwyczaj podobaly mi sie twoje posty, celne spostrzezenia, riposty. Jezeli chciales kogos usadzic robiles to w sposob zabawny. To co wyprawiasz w tym temacie... bez komentarza. Dales sie sprowokowac przez okrutnie prymitywna zaczepke, zostales sprowadzony na poziom szamba i nurzasz sie w nim z doswiadczonym nurkiem, nie pozostajac dluznym za zadne slowo.
        Nie interesuje mnie za bardzo co pisza na tym forum osoby pokroju igora, imponeros czy cccykoria, kazdy ma prawo do wyboru swojej sciezki zycia i rozwoju, ja za nikogo myslec nie bede. Jezeli ktos chce obrzucac blotem, bedzie to robil, prawdopodobnie daje mu to wymierna satysfakcje.
        Lekarz powinien w kazdym momencie trzymac sie pewnych standardow. Jezeli ktos ma do ciebie jakis problem, tlumaczysz go w sposob logiczny i kulturalny. Jezeli dalej jestes atakowany, odwracasz sie nie pieci i idziesz w swoja strone, to nie twoj problem.
        Ludzie sa zawistni z natury i tacy juz beda. Niestety powszechna logika nie jest podpatrywanie najlepszych i uczenie sie z ich doswiadczen, a usilne probowanie podstawienia nogi, tak aby o ile to mozliwe ten lepszy sie potknal. Tak bylo jest i bedzie.
        • igor14141 Re: Loraphenus 15.02.11, 14:24
          studmw napisał:

          > Az nie wiem jak zaczac, zazwyczaj podobaly mi sie twoje posty, celne spostrzeze
          > nia, riposty. Jezeli chciales kogos usadzic robiles to w sposob zabawny. To co
          > wyprawiasz w tym temacie... bez komentarza.

          Takie są objawy ZNP.

          Dales sie sprowokowac przez okrutni
          > e prymitywna zaczepke, zostales sprowadzony na poziom szamba i nurzasz sie w ni
          > m z doswiadczonym nurkiem, nie pozostajac dluznym za zadne slowo.

          To są uwielbiane klimaty Loraphenusa

          > Lekarz powinien w kazdym momencie trzymac sie pewnych standardow. Jezeli ktos m
          > a do ciebie jakis problem, tlumaczysz go w sposob logiczny i kulturalny>

          Jak zwykle masz rację.Cały Ty-wiedza ,kultura i rozsądek.



    • protozoa Re: a jednak choroba psychiczna 21.02.11, 07:36
      Przeczytałam większość postów barbibarbi czy jak tam jej. Nie mam watpliwości - jest to osoba chora psychicznie. A to, że chamska, prymitywna, nieopanowana to inna ściezka.
      Wydaje mi się, że jesli w podobny sposób kiedykolwiek sie zachowa lekarzowi pozostaje jedno - wezwać pogotowie i wypisać skierowanie ze stosownym rozpoznaniem z zaznaczeniem, że jest groźna w swojej niepoczytalności . Psychiatra na Izbie Przyjęć to potwierdzi, bo widać gołym okiem, ze kobieta nie panuje nad emocjami i sie nie kontroluje. Zostanie skierowana na oddział, a następnie sąd, na podstawie opinii biegłego, bo sędzia nie jest specjalista w sprawach zdrowia, kieruje na leczenie w oddziale zamkniętym.
      A tam dadzą sobie radę i farmakologicznie pomoga babrbiebarbie, aż jako tako dojdzie do siebie.
      Jeżeli będzie brała leki nie powinno być źle.
      Tak więc , dla własnego dobra, niech zbluzga kolejnego lekarza, który będzie bardziej stanowczy niż opisana przez babrbiebarbie koleżanka, i zacznie działać. Skutecznie.
      • snajper55 Re: a jednak choroba psychiczna 21.02.11, 10:58
        Chyba się mylisz. Osoby agresywne na forum są często popychadłami w realu. Tu sobie rekompensują życiową ciamajdowatość. Kiedyś mogły sobie jedynie pomarzyć jak to zrównały z ziemią szefa lub nabluzgały lekarce. Teraz mogą to nawet opisać. ;)

        S.
        • protozoa Re: a jednak choroba psychiczna 21.02.11, 11:41
          Masz w pewnym stopniu rację. Jednak barbibarbi ma system urojeniowy, jej agresja nie jest juz zwyczajna forumowa agresją połączoną z chamstwem. Moim zdaniem jest to chory człowiek pochodzący z "ludu", któremu wydaje się.....vide to co wypisuje.
          Z agresja kazdy z nas ma do czynienia- zwłaszcza pracując na Izbie Przyjęć. Z chamstwem też, w szpitalach/przychodniach jest go sporo, ale najczęściej ludzie wyładowują się na rejestracji i/lub pielęgniarkach. Rzadziej podskakują do nas, choć ostatnio zdarza sie to częściej. Na forum tez agresji połączonej z brakiem kultury nie brakuje. Najbardziej agresywne są popychadła, które chciały kiedyś np. studiowac medycynę a tu nici. Jednak u barbibarbi jest to problem powazniejszy. Obstawiam schizofrenię
    • ko-fankabeauty Re: zbluzgałam lekarkę i dobrze mi z tym 23.02.11, 05:53
      Ja bym na miejscu lekarki wystawila ci skierowanie nie do chirurga tylko do psychiatry. Twoim zas.ranym obowiazkiem miec wlasciwy dokument i okazac na zadanie.
      Powinni byc security w przychodniach zeby taka paniusie jak ty kopnac w du.pe i wyrzucic poza teren I tyle w temacie.
    • plaskorzezba1977 Re: zbluzgałam lekarkę i dobrze mi z tym 23.02.11, 11:46
      Najpierw kilka słów o mnie.
      Nie jestem lekarzem ani pielęgniarką.
      Nikt z mojej rodziny nie pracuje w służbie zdrowia.
      Na szczęście niewiele chorowałam, ale jak każdy obywatel tego kraju miałam do czynienia z lekarzami i pielęgniarkami. Moje doświadczenia są różne- spotkałam osoby miłe, życzliwe, kompetentne, mądre, lubiące swój zawód i gburowate, chamskie, niedouczone, aroganckie, pracujące w służbie zdrowia przez pomyłkę.
      Czytam posty barbibarbi i oczom nie wierzę. Jawi się osoba wyjątkowo prymitywna, chamska, bezczelna, awanturnica.
      Nie jestem psychologiem ani psychoterapeutą, ale wygląda to na głęboka frustrację. Kobieta tu na forum ( i jeszcze drugim emamie) odreagowuje swoje życiowe niepowodzenia. Skłonność do awanturowania się i robienie "zadymy" jest jej obroną. Człowiek kulturalny, pewny siebie, przeciętnie szczęśliwy i doceniany przez otoczenie tak się nie zachowuje, nie ubliża ludziom, których nie zna, a przede wszystkim nie używa takiego słownictwa.
      Ktoś napisał, że jest ona chora psychicznie. Być może tak - lekarz widzi to czego ja nie potrafię zobaczyć.
      Nie chciałabym spotkać barbibarbi nigdzie na swojej drodze, nie chciałabym być jej sąsiadką, ani klientką, podwładną ani szefową. Nie chciałabym być świadkiem jej awantur w przychodni, autobusie, urzędzie.
      Słowem trzymałabym sie od niej jak najdalej. I sądzę, że robi tak prawie całe jej otoczenie, bo taka osoba jest wyjątkowo toksyczna. Toksyczna i samotna toteż sfrustrowana i zła na cały świat.
      Współczuje wszystkim, którzy kiedykolwiek ja spotkają, a najbardziej jej samej.
      • barbibarbi Re: zbluzgałam lekarkę i dobrze mi z tym 23.02.11, 12:56
        plaskorzezba1977 napisała:

        > Czytam posty barbibarbi i oczom nie wierzę.

        to przeczytaj wszystkie posty z wątku, zobaczysz wtedy zgrany chór różnych głosów, a prawie wszystkie w bezczelnym i chamskim tonie.
        Dlaczego mam się czuć zobowiązana do grzecznych odpowiedzi, wobec brutalnych ataków z epitetami?
        Gdybyś była bardziej wnikliwa, mogłabyś zauważyć, że nigdy pierwsza nie podnoszę głosu, na kulturalne posty odpowiadam z kulturą. Nie jestem zadymiarą na co dzień, mocniejsze słowa których tu użyłam to np. "doopa", poczytaj inne posty to ci uszy zwiędną. Dostosowuję swoje odpowiedzi do poziomu dyskutanta, i to jest mój błąd.
        Więcej nie będę się wypowiadać, ponieważ wracam do zdrowia i do pracy, nie mam więcej czasu na udowadnianie rzeczy dla mnie oczywistych.
        Dziwię się także jak to możliwe, że dorosłe, zdrowe osoby, pracujące zawodowo mają tyle czasu i cierpliwości aby rezydować na różnego rodzaju forach, niektórzy całymi latami. W moim przypadku powodem jest kontuzja, ale co jest powodem w przypadku stałych rezydentów.......nie frustracja przypadkiem?
        Pozdrawiam osoby życzliwe i kulturalne, a całej reszcie proponuję rozejrzenie się dookoła, są dużo lepsze formy aktywności w życiu, niż wylewanie żółci na forach.
        • plaskorzezba1977 Re: zbluzgałam lekarkę i dobrze mi z tym 23.02.11, 14:59
          Przeczytałam prawie wszystkie wypowiedzi w tym wątku zarówno te tutaj, jak i zamieszczone na emamie. Dyskutanci są różni, ale ty przebijasz wszystkich agresją i chamstwem. Bezpardonowo atakujesz tych , którzy ośmielają się mieć inne zdanie, a już na lekarzach nie zostawiasz suchej nitki. Gdybyś dostosowywała swoje wypowiedzi do poziomu dyskutantów nie byłabyś aż tak agresywna i napastliwa. Niestety, to i owo wystaje ci z butów i pewnie zaraz mnie za to zbluzgasz. Jestem na to przygotowana, bo tylko takiej reakcji można sie po tobie spodziewać.
          I nie jest twoja sprawą kto i dlaczego a na dodatek w jakich godzinach przesiaduje na forum. Robi to na swój rachunek - wolno mu. Ja sobie mogę wyobrazić, że jest to forma oderwania się od czegoś w jakimś momencie. Znacznie lepsza niż awanturnictwo i pieniactwo.
          Mam nadzieję, że nigdy przenigdy nie spotkamy się w realu, bo boję się, że mogłabyś rzucić się na mnie z pięściami np. za to, że niechcący potrąciłam cię na ulicy.
    • plaskorzezba1977 Re: może nie odpowiesz, ale przeczytasz 23.02.11, 15:28
      W kilkunastu postach podsumowałam twoje "eleganckie" wypowiedzi. Nikt z adwersarzy nie wykazywał takiej zaciekłości, zacietrzewienia i nienawiści. Nie znosisz sprzeciwu, nie dopuszczasz myśli, ze możesz nie mieć racji- brniesz i sama w sobie podsycasz złe emocje.
      Wśród lekarzy są ludzie róż- spotkałam tez chamskich, ale chamski był dr A a nie całe środowisko. Troskliwy i serdeczny był dr B, z obojętnością ale i profesjonalizmem potraktował mnie dr C, ale gdy wejdę do gabinetu dr D zaraz po osobie twojego pokroju mogę się spodziewać , że nie będzie sympatycznie. Bo ty nawet świętego potrafisz zirytować.
      I na koniec moja rada- opluwając tak ludzi - nieważne gdzie i w jakim charakterze pracujących musisz się liczyć z rewanżem.
      • cccykoria Re no proszę 24.02.11, 10:17
        waćpanka plaskorzezba musiała " zalożyć" nowego nicka, tchórzostwo normalnie. Dobrze przeczytałaś wszystkie wypowiedzi?, ciekawa jestem opini Twojej na temat loraphenusa, pełna akceptacja? oczywiście to jest niezobowiązujące...

        www.youtube.com/watch?v=xXNORt_utR8

        (*)(*)(*)
        • seniorita15 Re: Re no proszę 25.02.11, 22:05
          Jakis czas temu ktos tu zauwazyl, ze jest to forum antylekarskie. I widac ,ze mial racje. Temat nie jest wazny, wazne jest , zeby dokopac lekarzom pod takim czy innym pretekstem. Jakos nikt nie probuje pyskowac na temat systemu, ze moze cos tu jest nie tak. Bo jak ktos jest wspoltworca systemu to nie bedzie podcinal galezi na ktorej siedzi.
          • practicant Re: Re no proszę 09.03.11, 23:37
            seniorita15 napisała:

            > Jakis czas temu ktos tu zauwazyl, ze jest to forum antylekarskie. I widac ,ze m
            > ial racje. Temat nie jest wazny, wazne jest , zeby dokopac lekarzom pod takim c
            > zy innym pretekstem. Jakos nikt nie probuje pyskowac na temat systemu, ze moze
            > cos tu jest nie tak. Bo jak ktos jest wspoltworca systemu to nie bedzie podcina
            > l galezi na ktorej siedzi.

            Współtwórcą może nie-ale beneficjentem owszem.Wielokrotnie już o tym wspominałem,zresztą nie tylko ja.Jak "się należy" to nie dociera,że kilkaset kilometrów dalej pani sekretarka z uśmiechem na ustach potrafi wręczyć rachunek za leczenie na 200 000 euro,a na pytanie:"ale jak ja mam to zapłacić" odpowiedzieć "...a to już pana/pani problem".Wtedy ludzie w bardzo szybkim tempie uczą się szanowania m.in. lekarzy:)
    • daliakonwalia Re: zbluzgałam lekarkę i dobrze mi z tym 15.03.11, 11:20
      przeczytalam cay watek, dziwię się czemu ta lekarka bawi się w inspektora? Ja nie spotkałam się z taką sytuacją (ale za to wiele razy obserwowalam gburowate zachowania lekarzy). A nawet jeśli, to skoro mialaś właściwe dokumenty (tak twierdzisz), to już nie rozumiem sytuacji. Czego ona wlaściwie chciała?
      Tyle tu kłótni, ale jakoś nikt z osob zwiazanych ze służbą zdrowia tego nie wyjaśnił? Jak się zachować w podobnej sytuacji, jesli lekarz bezpodstawnie nie akceptuje dow. ubezpieczenia? Czy może odmowić przyjęcia pacjenta?
      • protozoa Re: zbluzgałam lekarkę i dobrze mi z tym 16.03.11, 18:55
        W ostatnim Pulsie ( miesięcznik Okręgowej Izby Lekarskiej w Warszawie) jest artykuł, w którym autor ostrzega nas przed konsekwencjami , także finansowymi - kary do 3 miesięcznych pensji, za błędy w wypisywaniu recept. A jednym z powazniejszych błędów jest wypisanie leku zniżkowego osobie nieuprawnionej ( nieubezpieczonej) .
        Oczywiście ubezpiecznie powinien sprawdzać ktoś inny ( a najlepiej .....sam ubezpieczyciel - pacjent płaci 100% za lek, bierze rachunek a ubezpieczyciel mu zwraca). Niestety, tak nie jest w związku z tym w ramach RWD powinniśmy ZAWSZE żądać okazania dokumentu potwierdzającego prawo do leków refundowanych, a przy najmniejszej wątpliwości wypisywać leki na 100%. Niech pacjent we własnym interesie zadba o posiadanie ważnego dokumentu, albo.....płaci 100% wartości leków.
        Nie my te przepisy wymysliliśmy.
        • daliakonwalia Re: zbluzgałam lekarkę i dobrze mi z tym 16.03.11, 21:04
          protozoa napisała: Niech pacjent we własnym interes
          > ie zadba o posiadanie ważnego dokumentu, albo.....płaci 100% wartości leków.
          > Nie my te przepisy wymysliliśmy.

          no tak, ale ja pytam, co w sytuacji gdy pacjent MA ważny dokument, a lekarz twierdzi że ten dokument jest nie ważny. Dopuścmy sytuacje ze lekarz nie wie ale się upiera, albo jego wiedza jest nieaktualna - CO WTEDY?
          przepisy ciągle sie zmieniają, były legitymacje, teraz nie ma a sa RMUA, co w sytuacji jak lekarz nie nadaża za zmianami? Może nie przyjać pacjenta? Ja zrozumiałam ze taka własnie była sytuacja w tym watku, a jesli ja bede w podobnej sytuacji, co mam robić?
          • jag_2002 Re: zbluzgałam lekarkę i dobrze mi z tym 17.03.11, 11:01
            poki co za wystawione recepty po kieszeni jest trzepany lekarz, wiec dlaczego ma miec jakies opory w wystawieniu recepty na 100% osobie, co do ktorej ubezpieczenia ma watpliwosci?
            zauwaz, nie pozostawia osoby bez pomocy, jedynie nie daje jej czeku znizkowego na leki
          • pct3 Re: zbluzgałam lekarkę i dobrze mi z tym 17.03.11, 11:10
            ale dlaczego na litość boską czepiasz się lekarza?
            Lekarz bada pacjenta i zleca lek. O ile zleca właściwy lek - o co chodzi? To jest rola lekarza!
            Natomiast owszem, pacjent o ile jest ubezpieczony, to ma prawo do recepty refundowanej. Tylko prawo. To prawo ON ma wykazać. To jest JEGO interes. To ON ma to udowodnić.
            Dlaczego to jest takie trudne do zrozumienia?
            • daliakonwalia Re: zbluzgałam lekarkę i dobrze mi z tym 18.03.11, 10:09
              > Natomiast owszem, pacjent o ile jest ubezpieczony, to ma prawo do recepty refun
              > dowanej. Tylko prawo. To prawo ON ma wykazać. To jest JEGO interes. To ON ma to
              > udowodnić.
              > Dlaczego to jest takie trudne do zrozumienia?

              a ja dalej nie rozumiem, czemu tak się migacie od prostej odpowiedzi? ja nie kwestionuje sytuacji gdy pacjent NIE MA ubezpieczenia, ja pytam co wtedy jeśli MA i MA DOKUMENT poświadczający to ubezpieczenie, a lekarz jednak twierdzi że dokument jest nie ważny (bo nie wie, bo zapomniał, bo się pomylił, bo ma złą wolę, bo nie nadążył za zmianami itd). Co pacjent ma zronbić gdy ma racje w sytuacji kiedy to lekarz się myli? Cały wątek zaczął się od takiej wlaśnie sytuacji, różne słowa tu widzialam ale nikt nie zajaknąl sie co do meritum sytuacji.
              • protozoa Re: zbluzgałam lekarkę i dobrze mi z tym 18.03.11, 11:32
                Nic- zalłacić 100% za leki lub powrócić do lekarza tego lub innego. Może tez iść na skargę do szefa, wytoczyć lekarzowi proces, zażądać zwrotu kosztów itd.
                A ja zapytam inaczej - co ma zrobić LEKARZ gdy pacjent go oszuka, nabluzga, zmusi psychicznie krzykiem lub siła ( tak tez może być znając WasZa niechęć do lekarzy), ulegnie i wypisze zniżkową receptę temu komu sie NIE NALEZY. I zostanie skontrolowany a nasteopnie ukarany 3 krotnością pensji. Do kogo ma pójść? Kto go obroni? Pacjenta oczywiście to nie będzie obchodziło i najwyżej się uśmieje, że "zabulił doktorek" . Pozostaje sąd, ale te sprawy zwykle ciagną sie, na adwokata trzeba wyłozyć ( a kasa poszła na grzywnę za wypisanie lekow oszustowi), więc lekarz ma w plecy kilkanaście tysięcy złotych.
                Ja nie wypisuję żadnych zniżkowych recept jesli nie mam dowodu aktualnego ubezpieczenia. Niedugo będę je kserować.
                P.S. Ostatnio pewna pani usiłowała wymóc na mnie wypisania tabletek antykoncepcyjnych za ginekologa. ( Była z innego pwodu w poradni chirurgicznej), bo ona musi zazyć nastepnego dnia, bo się skończyły. Powiedziałam, że ani ona nie musi ani tym bardziej ja nie mam obowiązku ani nawet prawa jej wypisywać. Była awantura, ale postawilam na swoim.
                • daliakonwalia Re: zbluzgałam lekarkę i dobrze mi z tym 18.03.11, 12:32
                  To jakieś chore wszystko, lekarz powinien zająć się pacjentem, a wszystkie sprawy administrayjne powinny wykonywac panie w rejestracji. Tam powinna byc weryfikacja ubezpieczenia, a jeśli pani rejestratorka czegoś nie dopatrzy powinna odpowiadać jak jak każdy pracownik na etecie za zaniedbanie obowiązków (nagana, perspektywa zwolnienia, brak premii jeśli takie są przewidziane itp) Przecież to są etatowi pracownicy, często przychodnie to są spółki cywilne, zatrudniają pilęgniarki, płacą im, to mają prawo także wymagać a jak trzeba to zwolnić gamonia! Czemu lekarz ma siedzieć w papierach? To przecież obniża jakość pracy i kontakt z pacjentem. Osobiście nigdy nie spotkałam się z sytuacją aby lekarz osobiście przeglądał dowody ubezpieczenia podczas wizyty, zawsze to dzieje się przy rejestracji.
                  • slav_ Re: zbluzgałam lekarkę i dobrze mi z tym 18.03.11, 13:55
                    > kt z pacjentem. Osobiście nigdy nie spotkałam się z sytuacją aby lekarz osobiśc
                    > ie przeglądał dowody ubezpieczenia podczas wizyty, zawsze to dzieje się przy re
                    > jestracji.

                    Bo gdyby to lekarze robili to wyszedłby strajk włoski. Sprawdzanie tych papierków to czynność ZAMIAST badania i leczenia (kolejnego) pacjenta. Lekarze ignorują to - ryzykując.
                    Jeśli wejdą przepisy o odpowiedzialności karnej to zaczną to robić. Szczególnie po pierwszym procesie KARNYM (!) o niezasadne wypisanie recepty refundowanej.
                    Poświęcając na to czas ZAMIAST leczyć pacjentów.
                    • daliakonwalia Re: zbluzgałam lekarkę i dobrze mi z tym 18.03.11, 16:55
                      > Bo gdyby to lekarze robili to wyszedłby strajk włoski. Sprawdzanie tych papierk
                      > ów to czynność ZAMIAST badania i leczenia (kolejnego) pacjenta. Lekarze ignoruj
                      > ą to - ryzykując

                      to czemu nie zlecić tej pracy pracownikom przychodni? Za co mają płacone? To tak jakby prezes spółki osobiście codziennie sprawdzał wpływy bankowe czy kontrahenci mu zapłacili. Po co to? od tego jest pracownik (księgowa, kasjer) to jego obowiązek! Mamy podobno bezrobocie, pracownik przychodni powinien ze skóry wychodzić aby dobrze spełniać swoje obowiązki. Czemu lekarz SAM OSOBIŚCIE musi to robić?
                      • jag_2002 Re: zbluzgałam lekarkę i dobrze mi z tym 19.03.11, 12:05
                        z powyzszego wzgledu - za wypisana recepte, skierowanie, odpowiada lekarz, a nie pracownik administracyjny
                        i po ewentualniej kontroli scigany bedzie lekarz a nie pracownik administracyjny
                        wiec, zgodnie ze stara zasada, jak chcesz, zeby bylo zrobine jak trzeba, to sam to zrob, lekarz sprawdza ubezpieczenie
                        inna sprawa jest zaufanie do pracownikow administracyjnych, ze sprawdza jak nalezy, a w stosownych wypadkach poinformuja, ze pacjent nie ma ubezpieczenia, lub ze jest ono watpliwe, co pewnie mialo miejsce w przypadku barbibarbi
                        • daliakonwalia Re: zbluzgałam lekarkę i dobrze mi z tym 19.03.11, 15:10
                          > wiec, zgodnie ze stara zasada, jak chcesz, zeby bylo zrobine jak trzeba, to sam
                          > to zrob, lekarz sprawdza ubezpieczenie

                          szkoda że na studiach medycznych nie ma zajec z zasad prowadzenia przedsiebiorstwa, podstawowym ograniczeniem w rozwoju firmy (prywatne przychodnie to też firmy) jest ograniczenie zaufania do pracowników i brak scedowania zadań kadry zarządzającej na niższe szczeble, innymi słowy taki menedżer czy wlasciciel firmy działa wg zasady Zosi Samosi "ja wsistko siama" i to jest właśnie koniec rozwoju każdego przedsiębiorstwa.
                          A autorka zdaje się pisała, że miała ubezpieczenie, pokazała dowody zgodne z wymaganiami, które były zaakceptowane w rejestracji, a w gabinecie już nie ponieważ lekarz nie był na bieżąco z wymaganiami.
                          Nie rozumiem tego wrzasku w tym watku, tez bym się zdenerwowala w takiej sytuacji, a czlowiek chory z bolem tez powinien byc potraktowany ze zrozumieniem przez lekarza, chyba ze lekarz chorjue na chorobę ktora sie nazywa znieczulica.
                          • protozoa Re: zbluzgałam lekarkę i dobrze mi z tym 19.03.11, 15:21
                            Tak, szkoda trwałyby pewnie jeszcze z rok :( gdyby uczono nas wszystkiego co może się komukolwiek kiedykolwiek przydać.
                            Ochrona zdrowia rządzi się, niestety, innymi prawami niż jakiekolwiek przedsiębiorstwo. Lekarz nie jest menadżerem. W przypadku problemów lekarz jest pociągany do odpowiedzialności w tym przypadku finansowej. Jeżeli w ciągu 15 minut - tak! tyle w POZ lekarz ma na jednego pacjenta kolega tam przyjmujący będzie musiał:
                            - sprawdzić ubezpieczenie ( żeby nie bulić za recepty wypisane osobie nieuprawnionej)
                            - zebrać wywiad
                            - wpisać to do dokumentacji
                            - umyć ręce przed badaniem
                            - zbadać chorego
                            - umyć ręce po badaniu
                            - obejrzeć ewentualne badania dodatkowe, które przyniósł pacjent
                            - postawić diagnozę ( wbrew temu co sie mówi czasem trzeba się zastanowić)
                            - wypisać recepty, skierowania i na osobnej kartce sposób zażywania leków
                            - odpowiedzieć na pytania
                            to życzę duzo zdrowia.
                            Jednak nie my jesteśmy autorami tych absurdalnych przepisów. Skończyły sie mam nadzieję czasy gdy byliśmy białymi niewolnikami. Dziś jest nas na tyle mało, że możemy przebierać w ofertach pracy.
                            • practicant Re: zbluzgałam lekarkę i dobrze mi z tym 19.03.11, 19:08
                              Protozoa,przede wszystkim,co tyczy również "normalnych" przedsiebiorstw, daliakonwalia chrzani sloganami z podrecznika dla akwizytorow /odnosze niemalze wrazenie,ze prowadzila mi zajecia ze zdrowia publicznego-ot,taka zapchajdziura na 6tym roku,jakbysmy mieli za malo zajec-no,ale marionetkowe katedry tez musza wyrobic pensum.../:
                              zyjecie w Polsce.Polska to kraj zlodziei.Ufanie polskim pracownikom konczy sie tak,jak w firmie znajomego-wydrenowaniem przez zaufanego pracownika /zaufanego,ale jeszcze w ramach zdrowego rozsadku/ z firmy w przeciagu bodajze 4ch lat kilku mln pln.W zyciu bym nie zaufal w takiej sprawie sekretarce,jezeli tylko ja bym mial ponosic odpowiedzialnosc za ewentualne bledy.W niemczech tak-w polsce NIGDY.Jak to sie mowi,Vertrauen is gut,Kontrolle is besser.

                              Co do reszty oczywiscie zgoda-oprocz ostatniego zdania.Mimo,iz w Polsce w przeliczeniu na liczbe mieszkancow jest co najmniej dwa razy mniej lekarzy niz w Niemczech,nie zgadzam sie-uwazam,iz nadal jest ZA DUZO LEKARZY.I zawsze bedzie,poki specjalista dr n med bedzie dymac na 3 etaty za sumaryczne pieniadze wysokosci polowy zarobkow poczatkujacego lekarza w niemczech.
                              • protozoa Re: zbluzgałam lekarkę i dobrze mi z tym 19.03.11, 20:10
                                To jest kwadratura koła. Jestem z pokolenia, które rozpoczynało pracę zaraz po transformacji ustrojowej. Wierzyłam, naiwnie, że będzie lepiej. Tymczasem jest coraz gorzej. Jestem z rodziny lekarskiej od wielu pokoleń- moim pradziadkom zyło się z medycyny doskonale, dziadkom już gorzej, ale nieźle choć były to powojenne czasy, rodzicom za realnego socjalizmu jezscze gorzej, ale otoczeni byli szacunkiem, nam ......sam widzisz choć kwalifikacje mamy wyższe niż przodkowie.
                                Dziś gdy jesteśmy po 40 urodzinach, mamy starzejących się rodziców raczej nie wyjedziemy- choć mąż ma co chwilę takie propozycje a ja miałam co najmniej 3 poważne. Nie czas, żeby zaczynać życie od początku, a z czegoś żyć trzeba. Tym bardziej, że wbrew temu co barbi czy jakaś inna pinda chciałaby przeczytać, mam większe wymagania od życia niż talerz zupy. Więc pracuję za tyle ile moge i ile mi płacą.
                                Mam dwóch synów- bliźniaki. Jeden poszedł w nasze ślady, drugi odmówił i jest na elitarnym przyrodniczym kierunku na UW. Obaj nie mają ochoty ani chwili pracowac w Polsce. Chcą wyssać co się da i wyjechać. Ten nie z medycyny w przyszłym roku wyjeżdża w ramach Erasmusa, już coś pisał, publikował. Ten z medycyny już się rozgląda.
                                Czego wypada życzyć ujadającym na nas rodakom? Chyba tylko zdrowia, bo leczyć za chwilę nie będzie ich miał kto.
                                • practicant Re: zbluzgałam lekarkę i dobrze mi z tym 20.03.11, 20:26
                                  Starsi od Ciebie wyjeżdżają i sobie radzą:)
                                  W każdym razie-ja bym się zastanawiał,czy jest sens walczyć za takie pieniądze.Z drugiej strony-policz sama,ile czasu spędzasz z rodziną,ile zajmujesz się rodzicami-a ile mogłabyś emigrując i pracując na jednym,sensownym etacie.Przykładowo-dobrze wiesz,jak wygląda życie rezydenta w Polsce.Ja mam prawie codziennie czas na siłownię&literaturę niemedyczną...
                                  No,tyle.Co do życzeń dla rodaków-a ja zdrowia nie życzę.Niech się pomęczą z szukaniem "jakiegoś lekarza",jak jeszcze trochę kolegów wyjedzie a reszta przejdzie na emerytury,czy wieczny dyżur /katastrofę przewiduję na za jakieś 5 lat:)/
                                  • barbibarbi Re: zbluzgałam lekarkę i dobrze mi z tym 21.03.11, 11:29
                                    practicant napisał:


                                    > No,tyle.Co do życzeń dla rodaków-a ja zdrowia nie życzę.

                                    I wzajemnie, pasma cierpień chorobowych życzę.

                                    Niech się pomęczą z szu
                                    > kaniem "jakiegoś lekarza",jak jeszcze trochę kolegów wyjedzie a reszta przejdzi
                                    > e na emerytury,czy wieczny dyżur /katastrofę przewiduję na za jakieś 5 lat:)/

                                    się doprodukuje, albo importuje, nikt nie jest niezastąpiony. Medycyna to nie fizyka jądrowa, tam trzeba tylko trochę pozakuwać, nic wielkiego.

                                    PS - wszystkie moje wypowiedzi dotyczą obecnych tu karykatur lekarskich, które swój cenny czas trwonią na forach wyśmiewając pacjentów. Nie dotyczą lekarzy z powołania, uczciwych i rzetelnych a tacy też są - co może wydać się niepojęte stałym rezydentom tego forum.
                                    • practicant Re: zbluzgałam lekarkę i dobrze mi z tym 21.03.11, 22:45
                                      barbibarbi napisała:

                                      > Niech się pomęczą z szu
                                      > > kaniem "jakiegoś lekarza",jak jeszcze trochę kolegów wyjedzie a reszta pr
                                      > zejdzi
                                      > > e na emerytury,czy wieczny dyżur /katastrofę przewiduję na za jakieś 5 la
                                      > t:)/
                                      >
                                      > się doprodukuje, albo importuje, nikt nie jest niezastąpiony. Medycyna to nie f
                                      > izyka jądrowa, tam trzeba tylko trochę pozakuwać, nic wielkiego.

                                      Widzisz,problem polega na tym,że...się nie doprodukuje,niedoimportuje i na dłuższą metę-okazuje się,że jednak lekarze owszem-są nie zastąpieni.Jakoś tłumów ze wschodu nie widziałem-jak jest ktoś ze wschodu,to woli pozdawać egzaminy np.w niemczech i na start dostać kilkukrotnie wyższą pensję niż w Polsce.Medycyna to faktycznie nie fizyka jądrowa-oprócz inteligencji trzeba jeszcze być wystarczająco pracowitym,żeby to "trochę pozakuwać".Nic trudnego."Trochę zarwać nocy","Trochę pozakuwać","Trochę się pouczyć zamiast bawić w juwenalia".Wszystko trochę.Trochę do d...Pogadamy za 5 lat.
                                      • protozoa Re: zbluzgałam lekarkę i dobrze mi z tym 22.03.11, 07:37
                                        Już wieszcz pisał "Ile cię trzeba cenić ten tylko sie dowie, kto cię stracił", a jeszcze wczesniej mistrz z Czarnolasu dostrzegł, że "szlachetne zdrowie nikt sie nie dowie jako smakujesz jak się zepsujesz"..... Ale Polacy jak uczy historia nigdy nie wyciągali z niczego żadnej nauki. Dopiero na własnej skórze musieli się przekonać, że jednak nie zawsze mają rację.
                                        Po tych literacko-filozoficznych rozważaniach czas na kilka słów prawdy.
                                        Dziś dramatycznie i na każdym odcinku brakuje lekarzy. Jeszcze jakiś czas temu nie było tylko anestezjologów- podnióśł sie wtedy krzyk, że to nic, przyjadą z Mongolii, Ukrainy, Białorusi i to jeszcze lepsi. Jak dotąd ich nie widzę, za to dramatycznie spadają zabiegi. I to nie tylko z powodu braku anestezjologów, ale chirurgów, ortopedów, połozników. Kolejki ogromne, sale operacyjne świeca pustkami, sprzet się marnuje.
                                        Coraz mniej laryngologów, kardiologów, okulistów. Średnia wieku pediatry oscyluje w granicach sześćdziesiątki. Średnia(!!!) a to oznacza, że są i starsi. Specjalizacja mocno sfeminizowana więc kolezanki ją obniżajęce rodzą i wychowują dzieci. W nocy wstają do własnych a nie cudzych.
                                        Lekarze rodzinni - jeśli ktoś mysli, że jest lepiej jest w błędzie. Wystarczy zwiększona ilość infekcji w okresie jesienno-zimowym i juz są kilkudniowe kolejki.
                                        Pokolenie moich rodziców poleczy jeszcze maksimum 6-10 lat. Pokolenie mojego syna ani mysli tu pracować. Ci ze środowisk inteligenckich znają języki i świat i zaraz po dyplomie robią pa, pa...
                                        Moje pokolenie jak dotąd zapycha dziury. W zasadzie mogłabym nie dyżurować- podobnie jak 3 kolegów- ale wtedy przez pół miesiąca nie byłoby lekarza popołudniu i w nocy. Ale ta zabawa skończy się za 3-4 może 5 lat.
                                        Już dziś jest źle. I dlatego powtarzam to co już napisałam, pacjentom zyczę zdrowia, bo juz nawet duza kasa nie zapewni im opieki lekarskiej.
                                        A wszystkie restrykcje, zwalanie na nas dodatkowych obowiązków czy- ze strony pacjentów- bluzganie tylko przyśpieszą katastrofę, która i tak juz jest blisko.
                                        • barbibarbi Re: zbluzgałam lekarkę i dobrze mi z tym 22.03.11, 10:44
                                          po pierwsze - nauczyłaś się wciskać czerwony kosz? Grzeczna dziewczynka, prawda jeśli jest bolesna to najlepiej ją zagłuszyć, co?

                                          po drugie - granice otwarte są dla wszystkich, nie tylko dla lekarzy, osobiście też zrobię i już wielokrotnie robiłam pa pa, tak jak wielu moich znajomych, bardzo wielu już dawno zrobiło pa pa na stałe i świetnie się mają. Przyrost naturalny dramatycznie zwalnia, szkoły są zamykane, to KOGO chcecie leczyć za 5-10-15 lat? Uczelnie medyczne co roku produkują młode roczniki i nie słyszałam aby to miało się zakończyć. Po przekroczeniu mentalnej i formalnej bariery będzie oczywiste, że w gabinecie wita nas z akcentem śniady, czarny lub żółty lekarz i nikomu to nie będzie przeszkadzać - już teraz nie jest to osobliwością.

                                          A kto blokuje dostęp do zawodu młodym zdolnym i kolorowym, jeśli nie wy sami? Betonowa struktura skoligaconych medyków broni swoich pozycji jak niepodległości, oni koryta nie oddadzą bez walki. Im nie jest potrzebny młody i zdolny a tym bardziej obcokrajowiec. Po co robić miejsce dla obcego jak można zrobić miejsce dla synka i córeczki, choćby byli niedouczeni - ale to zawsze swój.

                                          Tworzycie sobie mity, które są dla was wygodne, wizja pacjenta na kolanach, z walizką pieniędzy, żebrzącego o audiencję PANA LEKARZA przyjemnie grzeje wasze serca. Ale na szczęście nie żyjemy w zamkniętym getcie i te mrzonki się nie spełnią.
                                          • protozoa Re: zbluzgałam lekarkę i dobrze mi z tym 22.03.11, 13:25
                                            1. Jest coś takiego jak wulgaryzmy, którymi Ty szafujesz na prawo i lewo. Łamiesz tym regulamin i dlatego niektóre Twoje posty zostały skasowane.
                                            2. Oczywiście, że granice są otwarte dla wszystkich. Tylko tam, za magiczną granicą, nikt nie potrzebuje specjalisty od zarządzania czy czegoś podobnego. Natomiast na polskich lekarzy czeka bardzo dużo miejsc pracy.
                                            3. Przyrost naturalny jest już większy niż przed laty, ale to nie ma znaczenia. Nawet gdyby się zmniejszał i tak na brak pacjentów w najbliższym 50 leciu raczej nikt narzekać nie będzie. Wprost przeciwnie. Zgadzam się, że co roku polskie uczelnie opuszczają kolejne roczniki, tyle, że nie zastępują tych, którzy poumierali, powyjezdżali i poprzechodzili na emerytury. Etatów jest więcej niż lekarzy chętnych do pracy, znacznie więcej.
                                            A tych czarnoskórych czy skośnookich lekarzy jest bardzo mało. Nie chcą tu pracować, bo jeśli już wyrwą się ze swojego środowiska, swojego kraju to pracują tam gdzie się ich szanuje i gdzie sie im płaci. Pieniądze a nie grosze.
                                            Nikt nikomu niczego nie blokuje. Jest to mit. U mnie w klinice natychmiast zatrudni się kilku chirurgów- nieważne jaki mieliby kolor skóry. Niestety chętnych brakuje.
                                            Nie tworzymy żadnych mitów a opowieści o tzw. walizkach pieniędzy są zwyczajnym pomówieniem. Pacjentów traktujemy normalnie pod warunkiem, ze i oni są normalni. Jeśli trafiamy na chama bronimy się w sposób dopuszczony przez prawo. Lekarz na dyżurze podobnie jak policjant, strażak czy urzędnik jest funkcjonariuszem publicznym, który jest pod ochroną. Część kolegów nie korzysta z przysługującej im ochrony prawnej przyzwalając na ataki agresywnych pacjentów. Ale z czasem się to zmieni. Kilka procesów i to nie z powództwa cywilnego a z urzędu utemperuje chamskie i agresywne jednostki.
                                            Masz prawo wyboru lekarza- nie odpowiada Ci X, Y czy Z idź do A, B czy C. Droga otwarta. Nie żyjesz w zamknietym getcie.
                                            • igor14141 Re: zbluzgałam lekarkę i dobrze mi z tym 22.03.11, 15:30
                                              protozoa napisała :

                                              Pacjentów traktujemy normalnie pod warunkiem, ze i oni są normalni. Jeśli trafiamy na chama bronimy się w sposób dopuszczony przez prawo.
                                              Czyżby droga protoazo? Kto w tym przypadku zachował się niegrzecznie?

                                              Miałem na wczoraj wizytę w PNS wyznaczoną na godz12,30. Pomny na przypomnienia żony żebym się nie spóżniał przyjechałem punktualnie.

                                              12,30 wchodziłem do gabinetu, przed gabinetem nie było już nikogo.
                                              No i jak drodzy, mili , kulturalni lekarze jak przywitał mnie wasz kolega "specjalista"?
                                              Na moje dzień dobry nawet nie odburknął "dobry" tylko " no mógł przyjśc jeszcze póżniej.
                                              Troszeczkę zaskoczony formą zwrotu zapytałem sie czy mówi to do mnie, pan doktor nie podnoszac głowy z nad gazety, burknął "do Ciebie, do Ciebie"- W tym czasie zamiast czytając gazety mógł sie zaznajomić z historią choroby prawda moi drodzy lekarze?
                                              Spojrzałem na zegarek jak byk godz12,30, w tym czasie pan doktore podniósł swoja głowinę na mnie i jak nie huknie "Co jeszcze mi tu bedzie czas sprawdzał książę jeden!"
                                              Nie potrafiłem zbluzgać, a szkoda!
                                              Zapytałem tylko czy pan doktor się spieszy? Odpowiedział ,że bardzo" grzecznie mu podziękowałem z.wrot na pięcie i juz mnie w gabinecie nie było..
                                              No i się zaczeło, chciałem iść do kliniki skąd miałem receptę( brakowało na niej daty a dokładnie wpisanego roku) apteka nie chciała tego zrealizować chociażz lek jest pełnopłatny.
                                              Pościg pana doktora i jego asystentki za mną na parking, zdawało się im że idę do komendanta na skargę, a mnie to ani w głowie nie było.
                                              Lekarz tłumaczył się ,że był bardzo zmęczony , ale czy zmęczeniem mozna wytłumaczyć zwykłe buractwo.
                                              No i co moi drodzy wam też zdarza się tak witać pacjenta.
                                              Pomyślałem sobie ;rany "trafiłem na practicanta, loraphenusa, czy protoaoe w spodniach.
                                              • practicant Fajnie,że zmieniasz temat... 22.03.11, 22:05
                                                ...ale ja jednak do tematu powrócę.Założę się,że za mniej więcej 5 lat nie będziesz miał tego problemu.W dodatku,nie będziesz miał na kogo bluzgać.Wszystko,co pisze Protozoa jest prawdą.Wbrew populizmom i bajkom.Jeszcze tylko jedna rzecz co do liczebności nowych lekarzy:miejsc na wydziałach lekarskich jest obecnie połowa względem tego,co było jeszcze 10 lat temu.Ilość chętnych na jedno miejsce nigdy nie była za wysoka (zawsze w okolicach 4 osób na miejsce-przy czym,na uniwersytecie normą jest 20 osób na miejsce,praktycznie bez względu na wydział)-a dodatkowo,nie zmieniła się przez te 10 lat /czytaj:dwa razy mniej osób chce studiować ten kierunek/.Ja naprawdę nie wiem,kto będzie was leczył za te kilka lat.../ukraincy,bialorusini czy chinczycy odpadaja-tak jak napisala protozoa,to wbrew pozorom nie sa kretyni,ktorzy za wszelka cene chca pracowac w Polsce...bo i dlaczego mieliby chciec...?/
                                                • daliakonwalia Re: Fajnie,że zmieniasz temat... 23.03.11, 12:33
                                                  > co do liczebności nowych lekarzy:miejsc na wydziałach lekarskich jest obecnie
                                                  > połowa względem tego,co było jeszcze 10 lat temu

                                                  a, dlaczego miejsc jest tak mało? Czy to nie beton lekarsko-familijny na najwyższych stołkach maczał w tym paluszki? E nieeeeeeeee, to mity. Jak pisałam wcześniej, beton kiedyś pęknie, miejsca przy korytach nie są wieczne, i wtedy okaże się że cudownym sposobem miejsc na wydziałach lekarskich jest tyle, ile wskazuje na to zapotrzebowanie.
                                                  • practicant Re: Fajnie,że zmieniasz temat... 24.03.11, 00:40
                                                    daliakonwalia napisała:

                                                    > > co do liczebności nowych lekarzy:miejsc na wydziałach lekarskich jest obe
                                                    > cnie
                                                    > > połowa względem tego,co było jeszcze 10 lat temu
                                                    >
                                                    > a, dlaczego miejsc jest tak mało? Czy to nie beton lekarsko-familijny na najwyż
                                                    > szych stołkach maczał w tym paluszki? E nieeeeeeeee, to mity. Jak pisałam wcześ
                                                    > niej, beton kiedyś pęknie, miejsca przy korytach nie są wieczne, i wtedy okaże
                                                    > się że cudownym sposobem miejsc na wydziałach lekarskich jest tyle, ile wskazuj
                                                    > e na to zapotrzebowanie.

                                                    Grochem o ścianę...Ok,można zwiększyć 10ciokrotnie ilość miejsc.Nie ma sprawy.Tyle,że jeżeli obecnie ustalić takie limity miejsc,jak 10 lat temu,to...zostałyby wolne miejsca.Nie ma zainteresowania medycyną,zawsze były dwa kontrargumenty:1)ciężkie studia,2)g...ne zarobki po studiach.NIGDY nie było nawet w 1/4 tylu chętnych,co na uniwersytet (20-30 osób na miejsce).I raczej nie zapowiada sie,zeby to mialo sie zmienic.
                                              • daliakonwalia Re: zbluzgałam lekarkę i dobrze mi z tym 23.03.11, 13:00
                                                Grubiaństwo lekarza natychmiast zostanie wytłumaczone: bo zmęczony, bo mu mało płacą, bo pomylił się bidulek, a w ogóle to wszystko nieprawda i prowokacja.......
                                                Grubiaństwo pacjenta sprowokowane grubiaństwem lekarza to OBRAZA MAJESTATU, zamach na świętość, przestępstwo itd.
                                                Dowodem na to jest cały ten wątek.

                                                Dowody na grubiaństwo i pijaństwo lekarzy są skwapliwie ukrywane, ponieważ są niewygodne, wstydliwe i podważają marne resztki autorytetu zawodowego. Skasowany został mój nowy wątek, który był zgodny z regulaminem i był NA TEMAT, ponieważ dotyczył pracowników służby zdrowia:

                                                lublin.gazeta.pl/lublin/1,35640,9295635,Pijani_lekarze_do_policjantow___Wyp__ac__ch_____.html
                                                Admina proszę o wyjaśnienia, w którym punkcie został złamany regulamin w moim nowym wątku z tym linkiem, i dlaczego wątek został skasowany.
                                                • slav_ Re: zbluzgałam lekarkę i dobrze mi z tym 23.03.11, 14:19
                                                  > Admina proszę o wyjaśnienia, w którym punkcie został złamany regulamin w moim n
                                                  > owym wątku z tym linkiem, i dlaczego wątek został skasowany.

                                                  Po co admin? Wystarczy czytanie ze zrozumieniem (słabo jak widzę konwalijko).

                                                  Link NIE JEST "na temat" bowiem zachowanie tych dwóch panów nie miało niczego wspólnego ani z funkcjonowaniem opiek zdrowotnej ani nawet z wykonywaniem przez nich czynności zawodowych - nic takiego z linkowanego tekstu nie wynika. Spam się kasuje.
                                                • snajper55 Re: zbluzgałam lekarkę i dobrze mi z tym 24.03.11, 03:50
                                                  daliakonwalia napisała:

                                                  > Admina proszę o wyjaśnienia, w którym punkcie został złamany regulamin w moim n
                                                  > owym wątku z tym linkiem, i dlaczego wątek został skasowany.

                                                  Po pierwsze - proszę o przeczytanie i stosowanie:

                                                  forum.gazeta.pl/forum/0,62499,2476645.html

                                                  Radzę zwrócić szczególną uwagę na fragment: "Informacje o przyczynie usunięcia są udzielane tylko autorom usuniętych wypowiedzi i tylko listownie - na maile wysłane do forum@agora.pl lub do administratorów społecznych danego forum."

                                                  Po drugie - nie skasowałem żadnego Twojego wątku. Skasowałem wątek z tym linkiem, ale był to wątek barbibarbi, z którą w tym wątku rozmawiałaś.

                                                  S.
                                                • pink1416 zgadzam sie 26.03.11, 23:14
                                                  tu "pasażer" miał "legitymację" i ją okazał we właściwym czasie i miejscu do kontroli
                                                  zachowanie lekarki było niewłaściwe, uważam
                                                  druk sprawdzono w rejestracji, nie budził wątpliwości
                                                  każdy by się wkurzył w takiej sytuacji, będąc bezpodstawnie odsyłanym ze skręconą nogą

                                                  daliakonwalia napisała dokładnie to, co ja miałam zamiar
                                              • cccykoria Re: zbluzgałam lekarkę i dobrze mi z tym 25.03.11, 09:35
                                                Igor fajnie to opisałeś:), my pacjenci musimy " posiąść " wiedzę jak prawidłowo powinna być " wypisana" recepta bo póżniej szopki w aptece, zresztą nie dziwię się, dr miałam poczucie winy, to najważniejsze ot taka lekcja na przyszłośc, może wyciągnie jakieś wnioski itp
                                                Opiszę swoją historię:) ponieważ kończył mi się bisocard dzwonię do przychodni zarejestrować się, dowiaduję się, że rodzinnej nie ma, ale mogę do dr X(nazwałam go liotton 1000 ), tylko nie do niego, nie cierpię go, miałam małe "spięcie" z nim, ale chowam uraz i idę. Wchodzę klaniam się dr b. miły odp , burak na twarzy (aha pamiętasz mnie}.Słucham, mówi dr, Panie dr przyszlam po kontynuację bisocardu, cisza dr czyta katrotekę ( wiadomo) i nagle słyszę, nie tak szybko, najpierw zmierzymy ciśnienie mówi dr. Mierzy pompuje i nagle cyk wężyk mu odleciał od ciśnimierza i krzyczy do mnie, Pani (nazwisko, twarz purpurowa, nie wiem czy z nerwów czy się chłopak wystaszył?), ja na to, to nie moja wina siedzę cicho może za dużo Pan napompował?, słyszę przepraszam, chociaż tego nie oczekiwałam. Wypisał, podziękowałam i wyszłam. Małżonek pojechał wykupić lek i pech nie wydadzą, pytam dlaczego? NA recepcie nie może być dwóch dr, o co chodzi? patrzę recepta wydrukowana z nazwiskiem mojej rodzinnej i oczywiście pieczątka dr Liottona, lek w drugiej aptece bo i tak na 100%, ale jeżeli by zdarzyła się taka sytuacja w przyszłości na leki ze zniżką to wtedy 100%.. Dzwonię do przychodni pielęgniarka potwierdza, że nie powinien tego zrobić, powinien mieć recepty ze swoim nazwiskiem, a to dr specjalista chirurg:) Zemsta dr była? była:) a jaka słodka;)