Recepcjonistka w publicznej przychodni...

06.10.11, 20:06
mówi "słucham"
W prywatnej "czym mogę służyć"?

A mnie interesują zwroty używane przez lekarzy w gabinetach do pacjentów.
Wchodzi pacjent do gabinetu lekarskiego, mówi dzień dobry i dalej co ?
Kto zaczyna rozmowę? Jak powinni zwracać sie lekarze do pacjenta?
a) slucham pana/panią
b/ czym mogę służyć?
c) z czym pan/ pani do mnie przychodzi?
d) W czym mogę pomóc?
e)lekarz przewraca papiery , nie patrzy na pacjenta a w głowie kotłuje mu się tylko jedna myśl "spadaj " bo jestem zmęczony"
f) czy też lekarz patrzy pacjentowi przenikliwie w oczy ,aż ten ma ochotę zaprzeć się nogami w podłogę i razem z krzesełkiem wyjechać na korytarz?
Która opcja wam lekarzom jest najbliższa?
    • andrzejekk Re: Recepcjonistka w publicznej przychodni... 06.10.11, 20:15
      W moim wykonaniu na SOR najczęściej brzmi to tak:
      Dzień dobry. Słucham, co się dzieje?
      • igor14141 Re: Recepcjonistka w publicznej przychodni... 06.10.11, 20:39
        andrzejekk napisał:

        > W moim wykonaniu na SOR najczęściej brzmi to tak:
        > Dzień dobry. Słucham, co się dzieje?

        A jak pacjent nieprzytomny i Ci nie odpowie to co?

        Ps.andrzejkku , a tak na poważnie to bardzo Cię podziwiam za pracę w SOR.
        • andrzejekk Re: Recepcjonistka w publicznej przychodni... 06.10.11, 20:55
          igor14141 napisał:

          > A jak pacjent nieprzytomny i Ci nie odpowie to co?

          Pacjent nieprzytomny raczej sam na SOR nie przyjdzie, zwykle trafia tam karetką, więc dopytać można Czerwonych (którzy mają wiedzę na temat okoliczności zdarzenia - czy to z własnych obserwacji, np. wiedza o wypadku, czy z wywiadu od świadków/rodziny) lub rodziny, która często szybko zjawia się w szpitalu.

          • pct3 Re: Recepcjonistka w publicznej przychodni... 06.10.11, 21:06
            więc dopytać można Czerwonych (którzy mają wiedzę na temat okoliczności zdarzenia - czy to z własnych obserwacji, np. wiedza o wypadku, czy z wywiadu od świadków/rodziny) lub rodziny,

            Optymista, oj optymista. Mają wiedzę... No, czasami mają.
            Swoją drogą nie słyszałem nigdy - co prawda oczywistego - określenia "Czerwoni" w odniesieniu do zesp. ratownictwa. Z jakiego regionu piszesz?
            • igor14141 Re: Recepcjonistka w publicznej przychodni... 06.10.11, 21:59
              pct3 napisał:

              Optymista, oj optymista. Mają wiedzę... No, czasami mają.

              pct3 skąd u Ciebie tyle pogardy dla ratowników medycznych? powątpiewanie w ich wiedzę?

              W karetkach jeżdżą też lekarze.
              nie jeden pacjent właśnie im zawdzięcza życie. Jestem jednym z nich.
              • pct3 Re: Recepcjonistka w publicznej przychodni... 08.10.11, 15:23
                pct3 skąd u Ciebie tyle pogardy dla ratowników medycznych? powątpiewanie w ich wiedzę?

                ???????????????????????????????????????????????????????????????????????????????

                Czy Ty czasem czytasz posty na które odpowiadasz?
            • andrzejekk Re: Recepcjonistka w publicznej przychodni... 07.10.11, 19:58
              pct3 napisał:


              > Optymista, oj optymista. Mają wiedzę... No, czasami mają.

              Zasadniczo mam dobre wspomnienia z kontaktów z ZRM (inna sprawa, że krótko pracuję). Fakt, zdarzają się sprzeczki, niedomówienia, konflikty interesów i różne mniejsze czy większe wpadki (np. transport pacjenta z dusznością, niewydolnością serca bez zabezpieczonej żyły), ale ogólnie na plus.

              > Swoją drogą nie słyszałem nigdy - co prawda oczywistego - określenia "Czerwoni"
              > w odniesieniu do zesp. ratownictwa. Z jakiego regionu piszesz?

              Podlasie, powiat. Określenie pewnie bardzo lokalne :)

              • pct3 Re: Recepcjonistka w publicznej przychodni... 08.10.11, 15:27
                Zasadniczo mam dobre wspomnienia z kontaktów z ZRM (inna sprawa, że krótko pracuję). Fakt, zdarzają się sprzeczki, niedomówienia, konflikty interesów i różne mniejsze czy większe wpadki (np. transport pacjenta z dusznością, niewydolnością serca bez zabezpieczonej żyły), ale ogólnie na plus.

                Odpowiedź dla Ciebie i dla Igora równocześnie: to co piszesz to prawda. Ja czepiłem się tego, że zespoły ratownictwa (także te z lekarzem!) mają wiedzę o pacjencie. Tak - o tym, co z nim robili po drodze, mają wiedzę. Ale dlaczego go zabrali - już dość rzadko. I o to się czepiam.
                Od razu dla jasności: dobrze że go zabrali (w 99%). Chodzi o to że nie wiedzą dlaczego (czyli moje "nie wiedzą dlaczego zabrali" NIE ZNACZY "o, znowu przyjechali, nudzą się, nie wiedzą dlaczego zabrali pacjenta", TYLKO ZNACZY "dobrze że tego pacjenta przywieźli, aczkolwiek nie wiedzą dlaczego go zabrali i przywieźli").
                • andrzejekk Re: Recepcjonistka w publicznej przychodni... 08.10.11, 15:32
                  pct3 napisał:


                  > Odpowiedź dla Ciebie i dla Igora równocześnie: to co piszesz to prawda. Ja czep
                  > iłem się tego, że zespoły ratownictwa (także te z lekarzem!) mają wiedzę o pac
                  > jencie. Tak - o tym, co z nim robili po drodze, mają wiedzę. Ale dlaczego go za
                  > brali - już dość rzadko. I o to się czepiam.

                  Pod tym względem też mam dobre doświadczenia. Najczęściej pacjent jest dostarczany z kartami informacyjnymi z poprzednich pobytów (jeśli jedzie z domu z zaostrzeniem przewlekłego stanu), a nawet jeśli nie to raczej wiedzą co i jak. Masz rację - zdarza się, że niekoniecznie wiedzą, ale to są raczej wyjątki.
    • pct3 Re: Recepcjonistka w publicznej przychodni... 06.10.11, 21:04
      W prywatnej "czym mogę służyć"?

      Na pewno nie. Byle szkolenie z obsługi klienta wystarczy by wiedzieć że sformułowanie "służy" odbierane jest jako pretensjonalne. Wystarczy "w czym mogę pomóc?". Najlogiczniejsze, proste, jasne, uprzejme.

      Wchodzi pacjent do gabinetu lekarskiego, mówi dzień dobry i dalej co ?

      O ile mówi "dzień dobry". Przeceniasz pacjentów. Owszem, część mówi.

      Która opcja wam lekarzom jest najbliższa?

      "W czym mogę pomóc?"
      Choć i ona ma wady, część pacjentów reaguje zdziwieniem na to pytanie.
      Jeszcze gorsze jest promowane przez niektóre standardy obsługi "co pana/panią sprowadza?". To pytanie wywoływało na ogół pretensjonalną, ze źle skrywanym, wyraźnym ironicznym tonem, odpowiedź "jestem chory/chora".
      W umysłach pacjentów nie mieściło się to, iż taka odpowiedź wcale nie jest oczywista- np. wielu pacjentów przychodzi po jakże przez nich uwielbiane, w 90% zbędne i w 50 % nielegalne - zaświadczenia. Itd. Niemniej jednak pytanie "co pana sprowadza" wobec złej tolerancji przez pacjentów - nie jest już stosowane.
      • nowel1 Re: Recepcjonistka w publicznej przychodni... 07.10.11, 12:37
        "Pretensjonalny" to co innego niż "pełen pretensji".


        pretensjonalny


        ▸ pretensjonalny (XYbxy)
        1. zachowujący się sztucznie;
        2. zbyt wyszukany, świadczący o złym guście
        • young_doc W kwestii jezykoznawczej 07.10.11, 20:03
          Według Słownika Języka Polskiego PWN słowo pretensjonalny oznacza w jednym ze znaczeń właśnie dokładnie "pełen pretensji"
          sjp.pwn.pl/haslo.php?id=48993
          • osmanthus Re: W kwestii jezykoznawczej 08.10.11, 01:38
            young_doc napisał:

            > Według Słownika Języka Polskiego PWN słowo pretensjonalny oznacza w jednym ze z
            > naczeń właśnie dokładnie "pełen pretensji"
            > sjp.pwn.pl/haslo.php?id=48993

            Chyba czytamy inne slowniki
            albo nie rozumiesz, ze "pelen pretensji" to nie to samo co "pretensjonalny".

            pretensjonalny
            1. «zachowujący się sztucznie, krygujący się»
            2. «zbyt wyszukany, świadczący o złym guście»
             pretensjonalnie  pretensjonalność
            • young_doc Re: W kwestii jezykoznawczej 08.10.11, 03:28
              W podanym przeze mnie linku czytamy:
              pretensjonalny ~ni, ~niejszy
              «pełen pretensji; nienaturalny, sztuczny, krygujący się»


              W pierwszym znaczeniu tego słowa ludzie z PWN - którzy w moim odczuciu uchodzą za wyrocznię w kwestiach dotyczących języka polskiego - dokładnie właśnie taką definicję tego słowa podają.
              • extorris Re: W kwestii jezykoznawczej 08.10.11, 04:47
                ale te pretensje wywodza sie od pretendowania, nie oznaczaja wyrazania niezadowolenia
                pretensje do czegos, nie o cos

                pct3 w swoim poscie uzyl tego slowa 2 razy - najpierw prawidlowo, a potem dosc niezgrabnie
                • young_doc Re: W kwestii jezykoznawczej 08.10.11, 10:15
                  Ponownie pozwolę sobie odwołać się do Słownika Języka Polskiego PWN
                  sjp.pwn.pl/haslo.php?id=48990
                  Drugie znaczenie wyrażenia "mieć pretensje" to:
                  2. «żal o coś, uraza do kogoś»
                  Dziwne, niedorzeczne, niesłuszne pretensje.
                  Mieć pretensję do kogoś, do losu, do świata.
                  Zwrócić się do kogoś z pretensjami.
                  Nie mam do nikogo żadnych pretensji.
                  Ten człowiek stale ma jakieś pretensje.

                  Wydaje mi się że użycie tego zwrotu w kontekście "mieć pretensje do lekarza" jest właściwe.

                  Osobiście raczej niezręczność językową wyczuwam w przypadku właśnie pierwszego użycia tego tego zwrotu:
                  (...) sformułowanie "służy" odbierane jest jako pretensjonalne
                  Jeżeli używa go lekarz witający pacjenta - raczej nie ma do niego pretensji pytając "czym mogę służyć", trudno również mi stwierdzić jakie swoje ambicje wyraża sięgając po ten zwrot. No, powiedzmy że chce być nadmiernie, pretensjonalnie grzeczny...

                  Natomiast właśnie drugi zwrot:
                  To pytanie wywoływało na ogół pretensjonalną, ze źle skrywanym, wyraźnym ironicznym tonem, odpowiedź (...)
                  jest w moim odczuciu prawidłowy! To pytanie wywoływało pełną żalu, urazy odpowiedź...

                  A już całkiem na marginesie - zwykle pacjentów witam zwrotem "Good morning, my name is doctor Young Doc, how can I help you?" - i nikt nie uważa tego zwrotu za pretensjonalny. Jest on po prostu grzeczny.
                  • extorris Re: W kwestii jezykoznawczej 08.10.11, 14:51
                    OK
                    pretensja ma 2 znaczenia
                    ale, jak sam mozesz zauwazyc w cytowanym przez siebie hasle,
                    pretensjonalny odnosi sie tylko do jednego znaczenia slowa pretensja, tego zwiazanego z czasownikiem pretendowac

                    «pełen pretensji; nienaturalny, sztuczny, krygujący się»
                    Pretensjonalny język, styl.
                    Pretensjonalna fryzura, suknia, budowla.
                    Pretensjonalne urządzenie wnętrza.
                    Pretensjonalne zachowanie się.
                    Pretensjonalne maniery.
                    Pretensjonalna panna.

                    Wszystkie przyklady odnosza sie do jednego znaczenia slowa pretensja
                    • young_doc Re: W kwestii jezykoznawczej 08.10.11, 15:52
                      OK, zrozumiałem.
                  • pct3 Re: W kwestii jezykoznawczej 09.10.11, 13:44
                    A już całkiem na marginesie - zwykle pacjentów witam zwrotem "Good morning, my name is doctor Young Doc, how can I help you?" - i nikt nie uważa tego zwrotu za pretensjonalny. Jest on po prostu grzeczny.

                    Kwestia "uleżenia się" pewnych formuł. To tak jak z frakiem- leży dobrze w 3 pokoleniu.

                    W Polsce do niedawna ktoś, kto miał do czynienia z obsługą klienta, porozumiewał się raczej sformułowaniami typu "czego?"- zresztą o tyle to było na miejscu, że to klient był w każdym aspekcie stroną gorszą i słabszą: decydował dostawca towarów lub usług, nie było gdzie "pójść gdzie indziej", a przede wszystkim, klient płacił pseudopieniędzmi, bez istotnej wartości. Nowe mamy przecież trochę ponad 20 lat - bardzo krótko.

                    My dopiero testujemy zachowania, formy właściwe zdrowej relacji klienta z usługodawcą (w tym - z lekarzem). I, jak wiadomo, nie zawsze przenoszenie gotowych wzorców działa.
                    Choćby tak jak tu: ewidentny i doskonale funkcjonujący zwrot "how can I help you" tak naprawdę NIE WIADOMO jak przetłumaczyć, bo nie ma wypróbowanych odpowiedników.
                    Mam na myśli to, że zupełnie, zupełnie nie wiadomo, czy nasz zwrot "jak (w czym) można pomóc? " wywołuje w mózgu Polaka taką samą reakcję jaką wywołuje oryginalny zwrot w mózgu Anglika czy Amerykanina. Tego się nie da przełożyć! Kontekst jest kluczowy. Nie da się przełożyć zwrotu który jest w stabilnych warunkach rynkowych stosowany całe dziesięciolecia, na język kraju w którym warunki relacji rynkowych się dopiero rodzą!
                    To nie chodzi o to, "jak się ten zwrot tłumaczy". Chodzi o to, że można stworzyć 20 wersji tłumaczeń, ale wszystkie one dopiero będą mogły być kiedyś zweryfikowane. Bo chodzi o utylitarny sens sformułowania. I Polacy go po prostu nie rozumieją.

                    Tłumaczy się go dosłownie i - o czym już pisałem - doświadczenie pokazuje, że nie jest właściwie rozumiany, a bywa odbierany jako pretensjonalność lekarza. Podobnie jak "co panią sprowadza"- ten ostatni mniej lubię, niby grzeczny, ale chyba jednak a priori nieco pretensjonalny.
                • pct3 Re: W kwestii jezykoznawczej 08.10.11, 15:31
                  pct3 w swoim poscie uzyl tego slowa 2 razy - najpierw prawidlowo, a potem dosc
                  niezgrabnie


                  czyli po raz kolejny po prostu nie zostałem zrozumiany, bo w obu przypadkach słowa "pretensjonalny" użyłem z tą samą intencją i mając na myśli jego oficjalne, słownikowe znaczenie. Niesamowite - mam ten problem od zawsze: wielu ludzi po prostu nie rozumie co mam do przekazania. Ale to nie takie proste że po prostu jestem niekomunikatywny: wielu (choć jednak mniejszość) rozumie mnie bez pudła. Ciężko się tak żyje...
                  • extorris Re: W kwestii jezykoznawczej 08.10.11, 16:23
                    Uwazam, ze zdanie
                    To pytanie wywoływało na ogół pretensjonalną, ze źle skrywanym, wyraźnym ironicznym tonem, odpowiedź "jestem chory/chora".
                    lepiej brzmialoby w wersji
                    To pytanie wywoływało na ogół pełną pretensji, ze źle skrywanym, wyraźnym ironicznym tonem, odpowiedź "jestem chory/chora".
                    gdyz odpowiedz 'jestem chory' raczej nie jest "nienaturalna, sztuczna, krygujaca sie", lecz wyraza pretensje, ze konowal nie wie, ze przychodza do niego ludzie, gdy sa chorzy
                    • pct3 Re: W kwestii jezykoznawczej 08.10.11, 18:31
                      To pytanie wywoływało na ogół pełną pretensji, ze źle skrywanym, wyraźnym ironicznym tonem, odpowiedź "jestem chory/chora". gdyz odpowiedz 'jestem chory' raczej nie jest "nienaturalna, sztuczna, krygujaca sie", lecz wyraza pretensje, ze konowal nie wie, ze przychodza do niego ludzie, gdy sa chorzy

                      A wyrażając to, jest równocześnie nienaturalna, sztuczna i krygująca się - czyż nie?
                      • extorris Re: W kwestii jezykoznawczej 09.10.11, 00:47
                        moze byc zartobliwa
                        • pct3 Re: W kwestii jezykoznawczej 09.10.11, 08:51
                          moze byc zartobliwa

                          teoretycznie: tak.
                          Ale zauważ, ja pisałem mając na myśli konkretną sytuację i także (choć nie tylko) do tej sytuacji się odwoływałem.
                          Niezmierzona pogarda wyrażona spojrzeniem, ton głosu z nieodłącznym, wcale nie tłumionym "prychaniem", znaczące skrzywienie ust itd- nie, ta pacjentka nie wyrażała "żartobliwej" uwagi.
                          Ona całą sobą mówiła "po raz kolejny mamy dowód na to że lekarze to debile".

                          Myślę że tak samo reagują mechanicy w warsztatach gdy pytając "w czym można pomóc" słyszą pretensjonalne, ironiczne i wyniosłe "auto mi się zepsuło..." z tą retoryczną pauzą później, która jasno ma dać do zrozumienia że pytający to debil.
                          Po prostu do ludzi nie dociera że można iść do lekarza będąc zdrowym a do warsztatu można przyjechać ze sprawnym autem. A lekarza czy też mechanika nie irytuje jedno takie zachowanie. On się musi konfrontować z wielokrotnie pretensjonalnie wyrażaną pogardą i ironicznie zawoalowaną krytyką.
                          Nota bene - musi to znosić mając rację.
        • pct3 Re: Recepcjonistka w publicznej przychodni... 08.10.11, 15:28
          ale o co chodzi?


          "Pretensjonalny" to co innego niż "pełen pretensji".

          To oczywiste, wiem. Ponawiam zatem pytanie: ale o co chodzi?
Inne wątki na temat:
Pełna wersja