spin0za
26.11.11, 14:30
Związek zawodowy słowackich lekarzy nie zdołał porozumieć się z rządem na temat podwyżek płac. Burzliwe, wielogodzinne negocjacje w Urzędzie Rady Ministrów zakończyły się fiaskiem. Słowacji grozi wprowadzenie stanu wyjątkowego.
Premier Iveta Radiczova liczy jeszcze na to, że związkowcy w ostatniej chwili zmienią zdanie. Lekarze domagają się podwyżek płac w wysokości 800 euro. Rząd proponuje 300. Z dniem 1 grudnia na Słowacji wypowiedzenia złożyło 2400 lekarzy. To połowa lekarzy w tym kraju.
Jeśli lekarze odrzucą propozycje rządu to prezydent wprowadzi na wniosek rady ministrów stan wyjątkowy we wtorek 29 listopada. Powodem wprowadzenia stanu wyjątkowego ma być "zagrożenie życia obywateli".
Prezydent ostrzegł, że po wprowadzeniu stanu wyjątkowego, lekarze nie będą mogli opuścić swoich stanowisk pracy, "otrzymają jedynie 70 procent wynagrodzenia", a w "przypadku niesubordynacji grożą im procesy karne".
Nie czekając na rozwój sytuacji, słowacka służba zdrowia przygotowuje się na najgorsze. W 28 placówkach zamyka się całe oddziały. Chorych ze szpitali w Trstenej, Czadcy, Rużomberku i Bańskiej Bystrzycy przewozi się karetkami na południe kraju.
A jeszcze 2 miesiące temu butny rząd twierdził, ze Słowacja sobie poradzi bez zbuntowanych lekarz