Dodaj do ulubionych

Jak to jest (stomatologia)

25.12.11, 16:43
Może nie powinnam tutaj o tym pisać, ale..
Czy uważacie stomatologów za prawdziwych lekarzy?
Na Uniwersytetach/Akademiach Medycznych od studentów lekarskiego często słyszy się nieprzyjemne komentarze na temat studentów lek-dent.
Już pomijam fakt, że wielu lekaryz często wyraża się pogardliwie o stomatologach, że to nie lekarze, a bardziej rzemieślnicy.
Na innym forum pewna osoba napisała, że jej znajomy po nefrologii uważa, że dentysta nie jest lekarzem, że ma najmniej nauki, i ograniczone pole do popisu.
Dla Was też?
Obserwuj wątek
    • lestrange_e Re: Jak to jest (stomatologia) 25.12.11, 21:49
      Zacznijmy od tego, że to w ogóle osobny kierunek na Akademiach/Uniwersytetach, ale Ty o tym dobrze wiesz.
      Ja na studiach często słyszałam komentarze z lekarskiego na nasz temat, coś w stylu: stomatołki, że pierwszy dzień nauki to szczoteczka do zebów, a drugi - dyplom itp. itd.
      Powiem tak: dwa pierwsze lata nauki mamy w zasadzie podobne z lekarskim, a nawet trochę trudniejsze (szczegółowo przerabiamy anatomię głowy i szyi, materiałoznawstwo, nowe technologie w leczeniu stomatologicznym, procedury laboratoryjne).
      Z ogólnych dziedzin medycyny mieliśmy podstawy z interny, pulmonologii, otorynolaryngologii, patologii ciaży, chirurgii.
      Potem to się zmienia, bo my się uczymy leczyć wszystko, co jest związane z jamą ustną (zęby, dziąsła, śluzówka jamy ustnej, dysfunkcje stawu skroniowo-żuchwowego).
      Jeżeli chodzi godzinowo o naukę: znacznie więcej, niż na lakerskim. Często na uczelniach siedzialiśmy od rana do późnego popołudnia. Do tego często ciężkie egzaminy, prawie na każdej sesji: zaczynając od anatomii, po fizjologię, a kończąc na farmakologii (przynajnmniej u nas).
      Trzeba mieć mocny kręgosłup, dobry wzrok, zdolności manualne, i dość specyficzne podejście - cześto zdarzają się rozhisteryzowani pacjenci, a i niektórym nie odpowiada praca w mokrych warunkach jamy ustnej.
      Nie ratuje zdrowia/życia..
      Napisać, do czego może doprowadzić np. nieleczona paradontoza? Że lekceważenie schorzeń zebów, dziąseł potrafi osłabić podstawowe narządy, doprowadzić do sepsy?
      Prawdą jest natomiast, że niektórym słowo lekarz w połaczniu ze słowem dentysta/stomatolog nie może przejśc przez gardło.
      • practicant Re: Jak to jest (stomatologia) 26.12.11, 01:19
        1)Testy z przedmiotów, które są na obu wydziałach są na stomie łatwiejsze. Bez wyjątku. Giełda z poprzednich lat zawsze krążyła, kto chce może porównać.
        2)...że więcej zajęć...?Pomijając rok studiów więcej na lekarskim, jestem ciekaw, jak przebijesz zajęcia 08.00-20.00...(nie codziennie, ale bez dni wolnych, zajęcia 08.00 do 15.00 to norma)
        3)W związku z powyższym, odrobinę nie zgadzam się z faktem, jakoby na stomie miało być więcej nauki, niż na lekarskim. A to "szczegółowo poznajemy anatomię głowy i szyi" polega na tym, iż z anatomii macie jeden rozdział więcej, mianowicie "ząbki". Dość prosty, w dodatku.
        To stomatolodzy zawsze mieli jakiś kompleks względem wydziału lekarskiego. Mnie, jak i zdecydowaną większość osób z którymi studiowałem serdecznie grzało, co się tam wyrabiało na stomie...
        • 0.9_procent Re: Jak to jest (stomatologia) 26.12.11, 11:27
          Eee, no co ty.
          Przecież nie od dziś wiadomo, że wydział lekarski, to najłatwiejszy kierunek studiów. Nawet licencjat z pielęgniarstwa jest bardziej wymagający. No i AWF - "my też mamy anatomię" - jak kiedyś usłyszałem.
          • radeberger Re: Jak to jest (stomatologia) 26.12.11, 13:33
            0.9_procent napisał:

            > "my też mamy anatomię" - jak kiedyś usłyszałem.

            Jako student wybrałem się kiedyś na zaproszenie koleżanki z biologii na ichniejszy wykład z anatomii człowieka, którym to koleżanka się szczyciła na jakim wysokim poziomie stoi :-)

            Wchodzę na salę, usadawiam się z tyłu, aby za bardzo się w oczy nie rzucać. No i .. oglądam (bo słuchać za bardzo nie było czego). Tablica cała umazana terminami łacińskimi - od głowy po jądro. Przypominała bardziej rozsypankę słów do złożenia sobie zdania.

            Kobieta cały wykład nawija po polsku, bez śladu łaciny. Myli terminologię "ren mobile" i temu podobne. Na koniec wykładu mówi, że teraz czas na pojęcia łacińskie po czym odwraca się do tablicy. "Jajnik to było to!" i pokazuje palcem na jajowód. "Nie! To było to!" - tym razem pachwina. Za 3cim podejściem jej się w końcu udało - nie powiem.

            Dwie rzeczy wyniosłem z tego wykładu: poczucie, że ponad pół roku na mojej uczelni więcej mnie nauczyło anatomii niż całe życie zawodowe tego wykładowcy, oraz numer telefonu do rudej gotki, która pół wykładu obczajała mnie siedząc z tyłu..
        • radeberger Re: Jak to jest (stomatologia) 26.12.11, 13:45
          practicant napisał:

          > Mnie
          > , jak i zdecydowaną większość osób z którymi studiowałem serdecznie grzało, co
          > się tam wyrabiało na stomie...

          Cytologia. Mieliśmy się przygotować z DNA (powtórzyć). Na początku zajęć gość (prowadzący) zadaje pytanie, czy wy także wierzycie, że DNA jest zbudowane z białek. Patrzymy po sobie jak idioci, nie wiemy czego on od nas chce. Chwila milczenia i kręcenia głowami była na tyle wymowna, że prowadzący dokończył myśl "No! Bo przed chwilą ze stomatologii dwie studentki się ze mną kłóciły, że DNA jednak jest z białek zbudowane".
      • lestrange_e Re: Jak to jest (stomatologia) 26.12.11, 12:33
        To chore przekrzykiwanie się, kto lepszy, a kto gorszy. Stomatolog również potrafi naprowadzić pacjenta np. do gastroenterologa. Dentysta może zauważyć niepokojące zmiany np. na śluzówce jamy ustnej, co niekoniecznie ma tylko i wyłącznie podłoże stomatologiczne. Przykład: pacjentkę bolały wszystkie zeby. Nic innego, żadnych innych niepokojących objawów. Nie było nieprawdłowości, dziąsła i wszystko inne zdrowe. Po zleceniu badania krwi okazało się, że wyniki były nieprawidłowe, dalsza diagnoza: ciężka białaczka limfoblastyczna.
        Ok, nauki na stomie jest mniej, ale zajęć godzinowo - więcej.
        Zdarza się często, że np. kardiolodzy czy okuliści przy pogorszeniu stanu pacjenta kierują go właśnie do nas, i często okazuje się, że zęby i dziąsła są w stanie tragicznym, co ma wpływ na inne narządy.
        Stoma wymaga od nas dużej precyzji, cierpliwości, wrażliwości. To mocno zabiegowy zawód. I też bywa nieprzyjemny, bo są ludzie, co mają piękne, zadbane, zdrowe zęby, a są ludzie, którzy... no cóż.
        Jest też wiele schorzeń, które powodują nieprzyjemny zapach z ust, np. zgorzel zęba.
        Często gęsto zdarzają się ,,mili'' pacjenci, którzy przed wizytą nie myją zębów, już nie wspomne o tym, że często robią to nieprawidłowo, nie umieją korzystać dobrze ze zwykłej szczoteczki, a nici dentystyczne i płyny do płukania ust znają tylko z półek sklepowych.
        Zresztą u nas efekty leczenie w zasadzie widać od razu, w innych dziedzinach medycyny na efekty trzeba często długo czekać, a i nie zawsze są to zmiany pozytywne, niestety.
        Stomatolodzy nie tylko trzepią kasę.
        • practicant Re: Jak to jest (stomatologia) 26.12.11, 17:00
          lestrange_e napisała:

          > To chore przekrzykiwanie się, kto lepszy, a kto gorszy.
          No, pierwsza konstruktywna myśl:)

          1)Tak, stomatologia jest ważna, nikt nie podważa roli stomatologów...

          > Ok, nauki na stomie jest mniej, ale zajęć godzinowo - więcej.
          Pozwól, że zacytuję samego siebie, bo chyba Ci "umkło" coś, jak czytałaś moją wypowiedź:

          ...że więcej zajęć...?Pomijając rok studiów więcej na lekarskim, jestem ciekaw, jak przebijesz zajęcia 08.00-20.00...(nie codziennie, ale bez dni wolnych, zajęcia 08.00 do 15.00 to norma)

          Medycyna jest generalnie nieprzyjemna i brudna, bywają ludzie, u których nieprzyjemny zapach z ust jest naprawdę najmniejszym problemem. Tylko...co z tego...?

          No i generalnie, jak stwierdzili procent&radeberger:lekarski to najłatwiejszy możliwy kierunek studiów, AWF też ma anatomię, a poza tym ci z lekarskiego są wredni i uważają się za lepszych, twierdząc m.in. iż ich studia są trudniejsze, a zawód bardziej niewdzięczny;)
          • lestrange_e Re: Jak to jest (stomatologia) 26.12.11, 18:07
            Jak ja studiowałam to na późniejszych latach znajomi na lekarskim kończyli naukę zazwyczaj ok. godziny 15, a u nas normą były zajęcia od rana do godziny, czesto zresztą, 17.
            Może i rok studiów mniej, ale po ich zakończeniu właściwie od razu fach w ręku. Na dobra sprawe osoby po lekarskim są lekarzami od niczego. My po prostu już od matury precyzujemy dokładnie swój zawód.
            Tak czy owak: licytacja jest chora, ale wszystko wskazuje na to, że trwać będzie zawsze.
              • jjod Re: Jak to jest (stomatologia) 26.12.11, 21:01
                Ten nefrolog to mój znajomy.
                Stomatolog raczej tak bezpośrednio nie ratuje życia, a ogólna wiedzę medyczną posiada raczej na podstawowym poziomie.
                Ale nikt nie mówi, że stomatologia nie jest w ogóle potrzebna.
                • lestrange_e Re: Jak to jest (stomatologia) 26.12.11, 21:40
                  Niejednokrotnie zdarza się, że pacjenci niechętnie przyznają się do chorób serca czy nerek (czego kompletnie nie rozumiem), a to może mieć swoje konsekwencje, zwłaszcza przy narkozie.
                  Zdarzają się też ,,rewelacje'' przy znieczuleniu w żuchwę.
              • bab111 Re: Jak to jest (stomatologia) 26.12.11, 21:23
                radeberger napisał:

                > Taki mikroklimat lokalny. Może i nikt tego nie lubi, ale bez tego.. byłoby jako
                > ś dziwnie. A, że nikt nie cierpi z tego powodu cieleśnie ani umysłowo - to sobie trwa.

                Ty nie cierpisz, bo myślisz, ze jesteś ten lepszy a stomatołki cierpią.
                  • lestrange_e Re: Jak to jest (stomatologia) 26.12.11, 21:36
                    Mnie odpowiadał lek-dent, odpowiada mi bycie stomatologiem.
                    Nie uważam się za stomatołka, bo nauki też mieliśmy dużo, a i ciekawa jestem, jaka wiedzą na temat jamy ustnej mają koledzy z lekarskiego.
                    Mielismy wykładowce który twierdził, że tam wiedza nha ten temat zerowa.
                    Zresząt, jakby nie było, stomatologia najbardziej idzie do przodu.
                    • practicant Re: Jak to jest (stomatologia) 27.12.11, 00:01
                      lestrange_e napisała:

                      > Mnie odpowiadał lek-dent, odpowiada mi bycie stomatologiem.
                      > Nie uważam się za stomatołka, bo nauki też mieliśmy dużo,

                      Jasne, i dokładnie dlatego wylewasz teraz swoje żale...

                      > Mielismy wykładowce który twierdził, że tam wiedza nha ten temat zerowa.

                      Pewien wykladowca pewnego waznego przedmiotu raczyl stwierdzic kiedys przed egzaminem:"farmacja sobie poradzi, oni są po chemii leków to mają dobre podstawy, lekarski ryje po nocach to jakoś będzie, ale na stomie to chyba trzeba będzie powtórzyć test"...

                      > Zresząt, jakby nie było, stomatologia najbardziej idzie do przodu.

                      ...i co jeszcze...?Ehh, kobieto, idz sobie dalej leczyc kompleksy...
                      • peter_003 Re: Jak to jest (stomatologia) 27.12.11, 10:59
                        Miałem się nie odzywać, bo takie bezsensowne kłótnie między stomatologami a lekarzami mnie nie interesują, ale jest coś, o czym chciałem napisać.
                        Lestrange_e poruszyła wie dość istotne rzeczy, w sumie chyba stare jak świat.
                        Nie oszukujmy się - my się nie znamy na zębach, oni się znają - co jest proste i oczywiste. Oni się nie znają na innych rzeczach szczegółowo, pobieżna wiedza z konkretnych dziedzin, zagadnień. Bo i po co mają się znać?
                        Drugą poruszoną tutaj sprawą jest to, że niektórym słowo lekarz dentysta nie przechodzi przez gardło. Niejednokrotnie zdarza się, że dla niektórych to w ogóle nie jest lekarz. Koledzy z którymi studiowałem na lekarskim i wykładowcy co chwile wspominali, że stomatolodzy nie muszą dużo wiedzieć, ot, taka druga kategoria. I tutaj chodzi mi o słowo: Zahnarzt, co dosłownie oznacza lekarza od zębów.
                        Jedna nie chce tego dalej rozwijać, bo na tym tle właśnie zawsze się rodzić najwięcej konfliktów.
                        Natomiast nie raz zachodzi taka potrzeba, że kieruje się pacjentów onkologicznych do stomatologa, aby usunął potencjalne źródło zakażenia.
                        Ja z trzech powodów zdecydowałem się na lek-dent: prawdziwa wiedza medyczna rzeczywiście niewielka, musiałbym mieć prawdopodobnie karabin w gabinecie: naprawdę zdarzają się histerycy na fotelu dentystycznym, i jeszcze jedna dość istotna rzecz: trzeba mieć cholernie manualnie sprawne palce.
    • kozica111 Re: Jak to jest (stomatologia) 27.12.11, 15:26
      Fachowiec zawsze będzie fachowcem nieważne czy po wydziale stomatologicznym czy lekarskim, niemniej nadal jestem w szoku jak sobie wspominam mój pobyt na patologi ciąży i usg robione przy studentach...Lekarz przesuwał głowice i zadawał pytanie...studenci /3 osoby/ cisza...ja odpowiedziałam /dobrze/ następne pytanie /cisza/ ja odpowiadam -dobrze, trzecie pytanie...Lekarz" państwo pewnie nie wiedzą...." /cisza /...oczywiście, "pani zapewne wie jaka jest odpowiedź...no owszem wiedziałam.Lekarzowi było głupio, obskoczył ich, nie znali podstaw.Pytania nie były trudne.A...ja... po prawie... to może dlatego - łacina i te sprawy ;)...
      Konkludując jak na wstępie; są tacy co maja pojecie i tacy co niekoniecznie, bez względu na to jaki wydział kończą.
      Ja mam fajnego lekarza dentystę facet 1 klasa i widać że ma sporą wiedzę ogólnomedyczną.
        • jjod Re: Jak to jest (stomatologia) 27.12.11, 20:54
          W sumie wojna stara jak świat.
          Ten mój znajomy nefrolog nie twierdzi, że stomatologia jest niepotrzebna, tylko że zakres materiału i wiedza ogólnomedyczna są niewielkie, i nawet nieporównywalne do lekarskiego.
          • macias222266 Re: Jak to jest (stomatologia) 29.12.11, 23:49
            wypowiem się w temacie, jestem aktualnie na 5 roku stomatologii, wydaje mi się,że tych opinii poruszanych na forum, jak dla mnie śmiesznych, jest już coraz mniej. w żadnym stopniu nie czuję się gorszy,że wybrałem stomatologię. co do zakresu materiału to z pewnością mamy go dużo mniej,jeżeli chodzi o przedmioty stricte medyczne i jak dla mnie za dużo, bo tak de facto to brakuje nam czasu na kierunkowe przedmioty,uczymy się i przedmiotów czysto medycznych (chociażby interna, dermatologia,otolaryngologia) i kierunkowych ( nadmienię endodoncja, ortodoncja, periodontologia, błony śluzowe, chirurgia szczękowo-twarzowa, stomatologia zachowawcza, protetyka, pedodoncja ). wiedza do opanowania ogromna, a z przykładowej dermatologii,czy otolaryngologii upustów nie mieliśmy, lekarski pisał identyczny test na egzaminie jak my, więc łatwo nie jest. zakres materiału z farmakologii też był identyczny.a jak do tego dochodzi nauka z przedmiotów kierunkowych, co tygodniowych kilka zaliczeń ćwiczeń z tego,to zarywa się co drugą noc.wiem jak to wygląda, bo mam dziewczynę na lekarskim na równorzędnym roku.
            Tylko,po co się licytować, obrażać kogoś, dowartościowywać na siłę?śmieszą mnie teksty o ,,stomatołkach",myślę,że i na jednym i na drugim kierunku można znaleźć dużo liczbę ambitnych osób,którzy świadomie dany kierunek wybrali,i których to obraża.wiem,jak wyglądają studia na lekarskim,ale nie mam zamiaru tutaj o tym pisać, bo ktoś może poczuć się urażony, a chyba nie o to chodzi.chcę tylko uświadomić niektórym jaka jest rzeczywistość.i te teksty o ,,łatwym" studiowaniu na stomatologii mnie śmieszą.każdy ,,marzy" o specjalizacji, bo jak wiadomo rynek stomatologiczny jest coraz bardziej przesycony, każdy chciałby się na tym rynku wyróżniać w pewien sposób, dlatego ludzie podchodzą poważnie do tego, miejsc na specjalizację mamy dosłownie kilka, a każdy by chciał się na nią dostać.nie żałuję swojego wyboru, zastanawiam się tylko czasami,czy po lekarskim nie miałbym łatwiej w życiu,w sensie dostania się na specjalizację i ,,wybicia".co do wiedzy ogólnomedycznej to stomatolog ma styczność z różnymi pacjentami,nie rozumiem dlaczego ktoś kwestionuje słowo lekarz, więc musi wiedzieć jak się zachować w danej sytuacji, chociażby jakimi badaniami i w jaki sposób zróżnicować nowotwór, od stanu zapalnego,żeby nie usunąć zęba z ogniska nowotworowego, albo co z robić,gdy pacjent dostanie ataku padaczki na fotelu,itd.
        • kozica111 Re: Jak to jest (stomatologia) 28.12.11, 06:11
          Ty oczywiście znasz realia studiowania na wydziale prawa ;) ale nie o tym, proponuje mniej brać wszystkiego do siebie, przeraża mnie mafijny stosunek do świata w waszym wydaniu jak to czytam, jakikolwiek głos "krytyki" /chociaż nie była to krytyka tylko próba pokazania że wszędzie są "bystrzy" i "mniej bystrzy"bez względu na kierunek/ i od razu kontrofensywa, dorabianie ideologi.Tak, tak, biedne żuczki zapewne wszystko wiedziały ino się bały bo; pan doktor wyśmiałby,pan doktor drążyłby temat aż by doszedł do momentu zagięcia studenta - i znów wyśmiałby, albo nie przeskoczyłby z budowy macicy na budowę racicy i znów by wyśmiał.....;) Tak naprawdę Twoja wypowiedz ukazuje jaki masz stosunek do zarzuconego tematu, przykre, ktoś kto uważa że wie wszystko nie wie nic, więcej dystansu.
          • iceland.3 Re: Jak to jest (stomatologia) 12.02.12, 12:46
            Kozica ale co Ty mozesz wiedziec o studiowaniu na wydziale lekarskim?Dlaczego tak obrazasz tych młodych ludzi? Może mieli 1 blok zajęć z ginekologii i była to dla nich nowość. Moze pierwszy raz widzieli USG u kobiety- to sa studenci. Mogli miec zaliczenie z radiologii i 1 blok z ginekologii, wiec uczyli sie na radiologię bo na ginekologie przyjdzie pora. Pamietam do tej pory jak po pierwszym roku trzesly mi sie rece przy pobieraniu krwi od pacjenta. Pacjent był wyrozumiały. Podobnie jak po 1 roku mierzyłam po raz pierwszy ciśnienie i tez ktoś by pomyslał- studentka medycyny, a taka głupia no nie wie jak cisnienie mierzyć bo lekarz mi tłumaczył;). Ale ja sie uczyłam. Podobnie jak Ci młodzi ludzie. Na wszystko przyjdzie pora. Wybiorą specjalizację z ginekologii i będą świetnymi ginekologami. Jestem pewna, że lekarzowi nie było głupio, za to Ty poczułaś sie widzę wyjatkowa. Lekarz dobrze wie, że oni sie uczą i on jkest od tego żeby pokazać. A na zaliczenie przyjdzie pora:)
    • ewa_65 Re: Jak to jest (stomatologia) 29.12.11, 09:49
      tych z chirurgii szczękowej - tak. Chirurg jak każdy inny.
      Tych, którzy mi przysyłają opryszczkę do wyleczenia - nie. Bo jeżeli jest lekarzem i ma pacjenta ze schorzeniem śluzówki, to niech sam leczy. A że jemu się nie chce recept załatwić - to nie jest lekarzem a rzemieślinikiem. I tyle...
      • detarkham Re: Jak to jest (stomatologia) 03.01.12, 23:38
        Raczej rzemieślnikiem.
        Mam znajomego stomatologa i do prawdziwej medycznej wiedzy to mu bardzo daleko. Jasne, podstawy zna, coś tam wie o innych sprawach, nie tylko o jamie ustnej, ale to jest wiedza niewielka.
        Zresztą, delikatnie mówią traktuje pacjentów bardziej przedmiotowo niż podmiotowo, mając świadomość, że zastrzyk w podniebienie jest bolesny i nieprzyjemny, i tak przed podaniem go nie smaruje miejsca specjalnym żelem. Dziwne podejście w ogóle ma. Ale nie o to chodzi.
        Mała wiedza medyczna stomatologów, skupianie się tylko i wyłącznie na zębach, ba, częste narzekanie na studiach, że w ogóle muszą się uczyć innych ogólnomedycznych rzeczy powoduje, że raczej wielu ludzi nie uznaje ich za prawdziwych lekarzy.
    • iceland.3 Re: Jak to jest (stomatologia) 21.01.12, 11:58
      Dla mnie stomatolog to lekarz o określonej już specjalizacji. Mam przyjaciólkę po stomatologii i sama zaluję, że na stomatologie sie nie zdecydowałam. Studiuje się 5lat, ma się konkretny świetny zawód. A ja- studia 6 lat i specjalizacja kolejne 5-6lat. Gdyby cofnąć czas byłabym stomatologiem;-). Bardzo dobry zawód dla kobiety, która chce załozyc rodzinę i mieć dla dzieciczas.
    • zzz12 ee tam, dziecinada 22.01.12, 10:19
      smieszne jest licytowanie sie, kto lepszy, kto gorszy,kto wazniejszy, a czyja praca mneij wazna.
      Kazdy ma swoje poletko do uprawiania i kazdy moze je uprawiac lepiej lub gorzej. Beznadziejnie lub wysmienicie. Nie musze sie dowartosciowywac deprecjonowaniem kolegow- medykow (ani oni nie musza tego robic w odniesieniu do mnie). Kazdy po prostu ma robic swoje i miec swiadomosc zakresu wlasnych kompetencji, bez wtryniania sie na cudze poletko. To wszystko.
      • tikitaki00_55 Re: Jak to jest (stomatologia) 10.02.12, 14:59
        Jak ktoś chce być ogólnym dobrym lekarzem to sam powinien zalecać regularne wizyty kontrolne u stomatologa. Nie od dziś bowiem wiadomo, że schorzenia jamy ustnej, przede wszystkim w obrębie dziąseł i tkanek przyzębia mają wpływ na serce i inne organy, a nawet mogą doprowadzić do ogólnego zakażenia organizmu, więc teoria, jakoby stomatolog nie ratował zdrowia jest fałszywa. Wpływ zębów na rozwój płodu też nie jest bez znaczenia.
        Co do czepiania się, że stomatolodzy nie znają się na wiedzy ogólnomedycznej - pragnę przypomnieć, że to odgórny zakres zajęć dla studentów stomy, a nie widzimisię stomatologów, więc o czym w ogóle mowa? Poza tym - dlaczego w takim razie lekarze nie znają się prawie w ogóle na zębach i schorzeniach jamy ustnej, pomijając wiedzą, która posiada nawet laik? Jakby nie było to też jest dziedzina medycyny.
        Stomatolodzy to lekarze, którzy specjalizację mają już w trakcie trwania studiów, jednak to w żadnym wypadku nie umniejsza ich roli.
        I jeszcze jedno - chodzi o fakt, jakoby dentyści byli rzemieślnikami, a nie lekarzami. Istnieją tytuły lekarza i LEKARZA (a nie rzemieślnika) dentysty.
Inne wątki na temat:

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka