Obrazek ze Szwecji

IP: *.ip-pluggen.com 14.07.04, 11:44
expressen.se/index.jsp?d=10&a=159648
To na temat topiku kogos, kto mieszkajac 500 m od szpitala dzwonil
kilkakrotnie po karetke do porodu, i zlozyl skarge ze nie przybyla
natychmiast bo powinna...
W Szwecji wzywanie karetki do transportu rodzacej nalezy do rzadkosci, chyba
ze porod jest w ostatnim stadium.
Normalnie bierze sie samochod lub dzwoni po taksowke.
W opisywanym wypadku kobieta na zdjeciu dostala boli nad ranem. Pare godzin
potem zadzwonila do szpitala (tak sie ZAWSZE robi), gdzie powiedziano jej ze
nie musi sie spieszyc, niech sie spokojnie spakuje i przyjedzie.
Poniewaz samochod meza byl zepsuty, wiec poszedl do mieszkajacego 1 km dalej
brata aby samochod pozyczyc.
Kiedy wrocil, zona juz rodzila na podlodze w lazience (ciekawe, ze dalej nie
zadzwonila po karetke!)
Natomiast kazala 16-letniej corce skontaktowac sie z SOS, gdzie ktos przez
telefon udzielal mezowi instrukcji i zona szczesliwie urodzila chlopca o
imieniu Sebastian.
Tem przypadek jest bardzo typowy w Szwecji. Porod traktuje sie jako cos
bardzo naturalnego, i w szpitalu odbywa sie calkiem bez obecnosci lekarza,
jest tylko polozna i jej pomoc.
Do szpitala dzwoni sie czesto kilkakrotnie, podajac jak czesto sa bole. i
Kaza przyjechac dopiero wtedy, kiedy uznaja ze juz czas.
W ten sposob kobiety jak najmniej czasu spedzaja w szpitalnej atmosferze,
maz przywozi je dopiero wtedy kiedy potrzeba.
Przy takim spokojnym zachowaniu sie rodzacyh pacjentek i ich mezow Szwecja
ma najmniejsza w Europie, a moze i na swiecie smiertelnosc noworodkow.

Zeby ktos ni nie zarzucil, pisze o porodach ktore sa zapowiadane jako
normalne.
    • laki_zalogowana1 Re: Obrazek ze Szwecji 14.07.04, 21:00
      Fajne, naprawdę.

      Ostsatnio trochę podczytuję mamy na forach zagranicznych, no, akurat ze Szwecji
      to nie, ale np. z Holandii, czy GB. Sporo z nich rodziło w domu. Zaś w
      poczekalni wpadła mi w ręce gazeta dla rodziców, z fotoreportażem z porodu
      domowego...bliźniąt. Oczywiście mama bez zastrzeżen, korzystne położenie
      dzieci, dwie położne, szpital gdzieś niedaleko, transport też. Ale można, jak
      się chce.
      Nie wiem z czego wynika przekonanie polskich lekarzy? położnic? że im więcej
      aparatury cyka wokół rodzącej - tym bezpieczniej. Im bardziej zmedykalizowany
      poród - tym lepiej. Zaś szczytem ideału jest poród operacyjny - cesarskie
      cięcie jako metoda z wyboru.
      Coś się gdzies pogubiło.

      Oczywiście mówię o porodach jak najbardziej prawidłowych.
      • Gość: Halina Re: Obrazek ze Szwecji IP: *.ip-pluggen.com 14.07.04, 22:21
        Do napisania sklonilo mnie tez czyjes pytanie na temat prywatnej kliniki
        polozniczej.
        Przygotowujaca sie do porodu (nie bylo nic o tym, ze ma byc patologiczny)
        miala juz zamowiony "sztab" z chyba trzema lekarzami: poloznik, anestezjolog i
        pediatra, no i oczywiscie polozna z asystentka...

        Pomyslalam sobie o tych Szedkach, ktore mieszkaja na polnocy kraju, 150 km od
        najblizszego szpitala polozniczego.
        Porody w samochodach mezow, na tylnym siedzeniu, nie naleza do rzadkosci, bo
        zima przy zawianych sniegiem drogach podroz moze trwac pare godzin, a dziecko
        nie czeka.
        W pilnych przypadkach dzwoni sie po karetke przed wyjazdem z domu i karetka
        spotyka rodzaca kobiete w polowie drogi, jesli dojedzie, bo byly przypadki ze
        wypadla z trasy i musieli posylac nowa karetke...
        Ale normalna procedura jest, ze zone dowozi sie wlasnym transportem, choc
        karetka nic nie kosztuje jesli jest wzywana do naglego przypadku.
        No i OCZYWISCIE w karetce NIE MA LEKARZA.
        Kiedys bylam na pokazie pracy pogotowia, ktore nie ma wlasnego lokalu jak w
        Polsce, tylko wszystkich pacjentow zawozi do szpitala na specjalny oddzial, i
        na tym sie konczy jego rola.
        Pacjentki do porodu, karetka wiezie bezposrednio na oddzial polozniczy.

        A wiec w karetce jest dwoch pielegniarzy, z ktorych jeden prowadzi karetke.
        Na pokazie jeden byl anestezjologiem, drugi pielegniarzem operacyjnym, ale na
        pewno sa tez inne zestawy.

        Kobiet chyba nie ma w karetkach, nigdy w kazdym razie nie widzialam.
        Przypuszczalnie dlatego ze kobiety sa za slabe, a chorego czasem trzeba znosic
        ze schodow. Domy dwupietrowe sa bez wind. Dopiero domy trzypietrowe musza
        miec windy.
Pełna wersja