Dodaj do ulubionych

Na SOR z własnym gipsem - nowy trend w rat.med.?

14.06.13, 07:15
twitter.com/AdrianGoska1/status/345284010655756289/photo/1
Obserwuj wątek
        • do.ki moze nie az tak 14.06.13, 14:34

          ale istotnie mozna sie spodziewac doplat za wszystko, co nie jest najbardziej podstawowe.

          Dam ci taki przyklad z mojego podworka: na leki refundowane ministerstwo narzuca ceny. Z tego powodu producenci lekow celowo przenosza swoje produkty do kategorii pelnoplatnych, bo w tej kategorii ceny sa wolne. Ostatnim takim przykladem byl wlasnie anestetyk, desfluran. Po rezygnacji z refundacji jego cena sie podwoila. Panstwo jest zadowolone, bo jeden lek do refundacji mniej. A pacjent, coz, pacjent nie rozumie tych mechanizmow finansowania, widzi tylko, ze rachunek za operacje coraz wiekszy i piekli sie na chciwych doktorow.
        • snajper55 Re: Następne będą strzykawki jednorazowe z automa 14.06.13, 18:37
          andnow2 napisał:

          > ...bo z NFZ tylko wielokrotnego użycia...? A potem może środki znieczulające z
          > dystrybutora na korytarzu, bo na sali tylko rodzenie/krojenie na żywca...?

          Całkiem możliwe. Ubezpieczenie obowiązkowe powinno finansować tylko rzeczy potrzebne z punktu widzenia społeczeństwa - leczenie chorób zakaźnych, szczepienia, ratowanie życia w nagłych przypadkach itp Cała reszta powinna być płatna lub finansowana z ubezpieczeń dobrowolnych. Powoli zmierzamy w tym kierunku.

          S.
      • 0.9_procent Re: Na SOR z własnym gipsem - nowy trend w rat.me 14.06.13, 18:27
        No właśnie. Kiedy ostatnio pisałem, że dla Polaczków WSZYSTKO MA BYĆ ZA DARMO I NATYCHMIAST?
        Ile czasu minęło zanim kolejny przygłup, przepraszam yntelygentny ynaczej oburzy się na to, że MOŻE dopłacić do lepszej formy leczenia ??? Zresztą polemizowałbym czy lekki gips jest rzeczywiście zawsze taki lepszy.
        Nadal klioes, do.ki, gamdan chcecie coś wytłumaczyć idiotom. No to życzę powodzenia.
        • andnow2 Ja, laik, też polemizowałbym, ale... 17.06.13, 15:50
          0.9_procent napisał:

          > ... Zresztą polemizowałbym czy lekki gips jest rzeczywiście zawsze taki lepszy.
          > ...

          Nie sądzę, by cena tego "lekkiego gipsu" była poza zasięgiem moich możliwości finansowych, a pewnie i nie tylko moich, ale i wielu polskich pacjentów... Nie ceny dotyczy też moje oburzenie...

          Oburzam się na metodę swoistego wyciągania pieniędzy z kieszeni pacjenta i na skutki tego procederu wywierane na relację zaufania między lekarzem i pacjentem...

          Mnie osobiście stać na asertywność i wyartykułowanie personelowi SOR mojej suwrennej decyzji o nieskorzystaniu z tego "lekkiego gipsu", ale nie każdy jest szkolonym w asertywności prawnikiem... A jeśli wierzyć NiedokończonemuProcentowi, mniej asertywni nie tylko zapłacą więcej, ale i otrzymają coś, co nie musi być lepsze...

          Jeśli NiedokończonyProcent ma rację, to uczciwość i dyrektywa zaufania do SOR nakazywałaby przynajmniej, w widocznym miejscu, na, nad lub obok tego gipsomatu wyjaśnić pacjentom, że "lekki" nie zawsze znaczy "lepszy" i dlaczego... Ufam, że UOKiK i rzecznicy praw pacjenta zajmą się niebawem tymi dystrybutorami "medycznego luksusu" pod tym kątem widzenia...
          • 0.9_procent Re: Ja, laik, też polemizowałbym, ale... 17.06.13, 17:02
            andnow2 napisał:

            > Nie sądzę, by cena tego "lekkiego gipsu" była poza zasięgiem moich możliwości f
            > inansowych, a pewnie i nie tylko moich, ale i wielu polskich pacjentów... Nie c
            > eny dotyczy też moje oburzenie...
            Sądząc po cenie owego "gipsu" nie jest on poza zasięgiem możliwości finansowych praktycznie każdego pacjenta. Jest w cenie paczki papierosów albo czterech butelek piwa, niezbędnych artykułów pierwszej potrzeby dla każdego Polaka - tak przynajmniej można uznać stojąc 5 minut w kolejce do kasy w sklepie. Boże, jak ja się bez tych podstawowych artykułów obywam.

            > Oburzam się na metodę swoistego wyciągania pieniędzy z kieszeni pacjenta i na s
            > kutki tego procederu wywierane na relację zaufania między lekarzem i pacjentem.
            > ..
            To idź do Tesco albo innego Auchan i oburzaj się na "swoistą metodą wyciągania pieniędzy z kieszeni klienta" polegającą na procederze oferowania jakichkolwiek artykułów do sprzedaży. Albo nie, lepiej idź do psychiatry to zdecydowanie bardziej odpowiednie dla ciebie miejsce. Bo nie widziałem żeby ktokolwiek zmuszał pacjenta do kupowania 'lekkiego gipsu' - pacjenci sami o 'lekki gips' pytają. Zainstalowanie automatu do sprzedaży jest odpowiedzią na potrzebę. No ale co ja będę prawnikowi tłumaczył, nawet prawnikowi z zespołem psychoorganicznym.

            > Mnie osobiście stać na asertywność i wyartykułowanie personelowi SOR mojej suwr
            > ennej decyzji o nieskorzystaniu z tego "lekkiego gipsu", ale nie każdy jest szk
            > olonym w asertywności prawnikiem...
            Niebywałe. I nie boisz się gdy personel straszy cię kałasznikowem każąc ci kupić lekki gips? No naprawdę odwaga supermena !

            > A jeśli wierzyć NiedokończonemuProcentowi,
            > mniej asertywni nie tylko zapłacą więcej, ale i otrzymają coś, co nie musi być
            > lepsze...
            To pacjent ma prawo wyboru metody która jemu wydaje się lepsza. Nie słyszałeś "prawniku"?

            > Jeśli NiedokończonyProcent ma rację, to uczciwość i dyrektywa zaufania do SOR n
            > akazywałaby przynajmniej, w widocznym miejscu, na, nad lub obok tego gipsomatu
            > wyjaśnić pacjentom, że "lekki" nie zawsze znaczy "lepszy" i dlaczego... Ufam, ż
            > e UOKiK i rzecznicy praw pacjenta zajmą się niebawem tymi dystrybutorami "medyc
            > znego luksusu" pod tym kątem widzenia...
            A tam gdzieś jest napisane że jest lepszy?
            Jest takie powiedzenie "klient nasz pan". Jeśli klient, zwany kiedyś pacjentem chce lekki gips to mu się umożliwia (ułatwia) jego kupienie. Jeśli klient, zwany kiedyś pacjentem chce plombę światłoutwardzalną zamiast amalgamatu, to mu sie umożliwia dopłatę do tego co oferuje NFZ. Ale 'asertywny prawnik' jest oburzony na taką możliwość.
            Dlatego - jak wiele razy pisałem - stworzenie pacjentowi możliwości dopłacenia do lepszego leczenia de facto działa na szkodę lekarzy. Bo - jak widać - tłumaczenie czegokolwiek idiocie jest skazane na porażkę.
          • snajper55 Re: Ja, laik, też polemizowałbym, ale... 17.06.13, 21:36
            andnow2 napisał:

            > Jeśli NiedokończonyProcent ma rację, to uczciwość i dyrektywa zaufania do SOR n
            > akazywałaby przynajmniej, w widocznym miejscu, na, nad lub obok tego gipsomatu
            > wyjaśnić pacjentom, że "lekki" nie zawsze znaczy "lepszy" i dlaczego... Ufam, ż
            > e UOKiK i rzecznicy praw pacjenta zajmą się niebawem tymi dystrybutorami "medyc
            > znego luksusu" pod tym kątem widzenia...

            A czy na automacie jest napisane, że lekki zawsze znaczy lepszy? Jeśli się nie mylę, to na automacie jest napisane "lekki" i jest to prawda.

            Czy automaty z napojami też cię denerwują i będziesz żądać, aby ostrzegać potencjalnych klientów, że "zimny" to nie zawsze znaczy "lepszy"?

            S.
            • andnow2 Nie będę ostrzegał, 17.06.13, 22:17
              snajper55 napisał:

              > ...
              > Czy automaty z napojami też cię denerwują i będziesz żądać, aby ostrzegać
              > potencjalnych klientów, że "zimny" to nie zawsze znaczy "lepszy"?


              poczekam, aż ruch konsumencki zacznie wymagać również od szpitali informowania konsumentów/pacjentów o właściwościach stosowanych leków i materiałów medycznych...
              • dradam121 na marginesie 18.06.13, 18:21
                andnow2 napisał:


                > poczekam, aż ruch konsumencki zacznie wymagać również od szpitali informowania
                > konsumentów/pacjentów o właściwościach stosowanych leków i materiałów medycznyc
                > h...

                Nie rozumiem dlaczego to szpitale maja taka informacje dostarczac. To nie szpitale zatwierdzaja leki i materialy medyczne do stosowania w Polsce,ale ministerstwo zdrowia i ono powinno taka informacje dostarczac.
                • andnow2 Przede wszystkim producent, ale 18.06.13, 18:44
                  dradam121 napisał:

                  > Nie rozumiem dlaczego to szpitale maja taka informacje dostarczac. To nie
                  > szpitale zatwierdzaja leki i materialy medyczne do stosowania w Polsce,ale
                  > ministerstwo zdrowia i ono powinno taka informacje dostarczac.

                  jeśli szpital wprowadza je do obrotu przy użyciu dystrybytora, to musi zapewnić konsumentowi odpowiednią informację o oferowanym produkcie przed zawarciem umowy, bo ulotka producenta, czy też informacja z opakowania jest niedostępna przed nabyciem produktu z automatu...
                  • snajper55 Re: Przede wszystkim producent, ale 18.06.13, 19:10
                    andnow2 napisał:

                    > jeśli szpital wprowadza je do obrotu przy użyciu dystrybytora, to musi zapewnić
                    > konsumentowi odpowiednią informację o oferowanym produkcie przed zawarciem umo
                    > wy, bo ulotka producenta, czy też informacja z opakowania jest niedostępna prze
                    > d nabyciem produktu z automatu...

                    Jakich informacji oczekujesz o lekkim gipsie?
                    Jakich informacji oczekujesz o kanapkach wprowadzonych przez szpital do obrotu?
                    Jakich informacji oczekujesz o napojach wprowadzanych przez szpital do obrotu?

                    Czy towar stojący na ulicy w automatach wprowadza do obrotu właściciel chodnika czy właściciel automatu?

                    S.
                    • andnow2 Polecam lekturę prawa farmaceutycznego i 18.06.13, 19:59
                      snajper55 napisał:

                      > Jakich informacji oczekujesz o lekkim gipsie?
                      > Jakich informacji oczekujesz o kanapkach wprowadzonych przez szpital do obrotu?
                      > Jakich informacji oczekujesz o napojach wprowadzanych przez szpital do obrotu?
                      >
                      > Czy towar stojący na ulicy w automatach wprowadza do obrotu właściciel chodnika
                      > czy właściciel automatu?

                      ustawy o wyrobach medycznych, a zrozumiesz, czym różni się sprzedaż kanapki od sprzedaży leków i wyrobów medycznych oraz na czym polega odpowiedzialność świadczeniodawcy uczestniczącego w obrocie...
                      • snajper55 Re: Polecam lekturę prawa farmaceutycznego i 19.06.13, 11:04
                        andnow2 napisał:

                        > ustawy o wyrobach medycznych, a zrozumiesz, czym różni się sprzedaż kanapki od
                        > sprzedaży leków i wyrobów medycznych oraz na czym polega odpowiedzialność świad
                        > czeniodawcy uczestniczącego w obrocie...

                        Nie wprowadzaj w błąd, prawniku. Ta ustawa nie nakłada żadnych obowiązków na szpital, na terenie którego stoją automaty z kanapkami, gazetami czy lekkim gipsem.

                        S.
                  • slav_ Re: Przede wszystkim producent, ale 18.06.13, 20:09
                    > jeśli szpital wprowadza je do obrotu przy użyciu dystrybytora, to musi zapewnić
                    > konsumentowi odpowiednią informację

                    Szpital ich nie wprowadza do obrotu.
                    Szpitale nie wstawiają automatów z "lekkim gipsem" tak samo jak nie wstawiają automatów z kawą, napojami, ciasteczkami w poczekalniach szpitali.
                    Tak samo jak szpitale nie otwierają sklepów z ciuchami i kiosków ruchu w pomieszczeniach szpitali.
                    Robią to firmy zewnętrzne płacąc szpitalom czynsz za udostępnienie miejsca.

                    Oferta handlowa, zakres informacji o sprzedawanym przedmiocie, zgodność z ofertą i polskim prawem to problem tych firm a nie szpitala.
      • andnow2 Niestety, tak to wygląda, 19.06.13, 05:01
        radeberger napisał:

        > Finansowanie jak za wschodnią granicą, to i podobnie jak tam trzeba się zgłosić
        > z własnymi klamotami do leczenia.
        >
        > Proste? Proste.

        jakkolwiek nie mam pewności, czy problem sposobu finansowania jest jedyną przyczyną tego kuriozum, czy nie chodzi tutaj też o mentalnie wschodnioeuropejskie kręcenie lodów przez małego Jasia, znajomego królika, któremu załatwiono umowę na wstawienie automacika...
        • do.ki w piekle Polaków pilnować nie trzeba 19.06.13, 06:54
          ...sami nie pozwolą sobie nawzajem wychylić głowy z kotła.


          andnow2 napisał:

          > czy nie chodzi tutaj też o mentalnie wschodnioeuropejskie k
          > ręcenie lodów przez małego Jasia, znajomego królika, któremu załatwiono umowę n
          > a wstawienie automacika...

          A choćby nawet tak było, to co? Lepiej żeby po prostu "nie było niczego"?
              • andnow2 Lekarz nie ma obowiązku uzasadn. metody leczenia? 19.06.13, 14:09
                do.ki napisał:

                > To raz, ale po drugie to jego tlumaczenie z punktu widzenia konsumenta jest o
                > kant potluc. To nie pacjent wybiera materialy i narzedzia potrzebne lekarzowi,
                > tylko lekarz, pacjentowi nic do tego, wiec informacje dla konsumenta sa mu
                > zbedne.

                Nie musi wytłumaczyć różnicy między tymi gipsami i dlaczego jeden jest lub nie jest lepszy od drugiego...?
                  • andnow2 A gdy pacjent zarzuci naciągnięcie na koszty 19.06.13, 14:59
                    do.ki napisał:

                    > Metoda leczenia to unieruchomienie. Srodki do tego uzyte to juz sprawa
                    > leczacego. Oczywiscie mozna o szczegolach porozmawiac z pacjentem, ale nie
                    > bede sie wglebial w kazdy szczegol, bo szkoda na to mojego i pacjenta czasu.

                    nieuzasadnione aktualnym stanem wiedzy medycznej, powstałe przez użycie gipsu droższego, a jak twierdzi 0.9_procent nie lepszego...?
                    • klioes Re: A gdy pacjent zarzuci naciągnięcie na koszty 19.06.13, 17:16
                      andnow2 napisał:

                      > do.ki napisał:
                      >
                      > > Metoda leczenia to unieruchomienie. Srodki do tego uzyte to juz sprawa
                      > > leczacego. Oczywiscie mozna o szczegolach porozmawiac z pacjentem, ale ni
                      > e
                      > > bede sie wglebial w kazdy szczegol, bo szkoda na to mojego i pacjenta cza
                      > su.
                      >
                      > nieuzasadnione aktualnym stanem wiedzy medycznej, powstałe przez użycie gipsu d
                      > roższego, a jak twierdzi 0.9_procent nie lepszego...?
                      >

                      To niech pacjent - skoro nie ufa lekarzowi - wybierze sobie innego.
                      Zupelnie nie rozumiem problemu.

                      Panie prawniku czy jest panu znane pojecie ZAUFANIA?
                      I czy pan wie, ze wykonywanie czynnosci lekarskich,
                      podobnie jak adwokackich, czy radcowskich, jest bez niego niemozliwe?

                      I czy pan wie, ze moj brat ginekolog, tez pisujacy na tym forum,
                      OBOWIAZKOWO w mysl prawa niemieckiego MUSI zakonczyc leczenie
                      pacjentki, ktora mu nie ufa? (Vertraugsverhältnis gestürzt)
                      Czy pan jest prawnikiem z Bialorusi czy z Polski (Unia Europejska)?
                    • 0.9_procent Re: A gdy pacjent zarzuci naciągnięcie na koszty 20.06.13, 00:04
                      Andnow. Albo jesteś funkcjonalnym analfabetą, albo kłamcą i manipulatorem - co do "mecenasa" pasuje.
                      Nigdzie nie pisałem o uzasadnieniu albo nieuzasadnieniu aktualnym stanem wiedzy medycznej, Nigdzie też nie twierdziłem że nie lepszy.
                      Napisałem "polemizowałbym czy lekki gips jest rzeczywiście zawsze taki lepszy" Wytłuściłem dwa słowa, które ci "uciekły" (pewnie przypadkiem, he, he, he) a które maja istotny wpływ na sens zdania. Lekki gips ma swoje wady i zalety, podobnie jak gips tradycyjny - wszystko zależy od sytuacji, wielkości (a co za tym idzie ciężaru) opatrunku gipsowego i osobistych preferencji zarówno lekarza jak i pacjenta (chcę lekki gips ale koniecznie zielony). Znam profesora chirurgii który nie chciał lekkiego gipsu, choć z pewnością mógłby sobie na niego pozwolić. Bo nikt nikogo do kupowania lekkiego gipsu nie zmusza.
                      Zresztą ciekawe - na co już zwróciłem uwagę - początkowo wcale nie wyrażałeś oburzenia brakiem informacji handlowej, czymś zupełnie innym - Oburzam się na metodę swoistego wyciągania pieniędzy z kieszeni pacjenta. Zresztą jak ulał pasuje to twojego oburzenia ten post. Dopiero gdy wyszedłeś na idiotę, dopiąłeś się do braku informacji handlowej. A teraz powołujesz się na moje słowa "delikatnie je retuszując". Masz w planie więcej równie prymitywnych zagrań?
                      • andnow2 W dyskusji można się różnić... 20.06.13, 09:34
                        0.9_procent napisał:

                        > Andnow. Albo jesteś funkcjonalnym analfabetą, albo kłamcą i manipulatorem ...
                        > ...
                        > Masz w planie więcej równie prymitywnych zagrań?

                        Niekiedy można również się nie zrozumieć... Kiepsko wygląda natomiast, gdy obrzuca się interlokutora inwektywami...
                        • 0.9_procent Re: W dyskusji można się różnić... 20.06.13, 10:36
                          andnow2 napisał:

                          >W dyskusji można się różnić...
                          Owszem.

                          > Niekiedy można również się nie zrozumieć...
                          Zgadzam się. Ale jak się czegoś nie rozumie to wypadałoby dopytać, zamiast podpierać swoje twierdzenia powoływaniem się na cudze wypowiedzi, które miały zupełnie inny sens.

                          Kiepsko wygląda natomiast, gdy obrz
                          > uca się interlokutora inwektywami...
                          Rzeczywiście kiepsko to wygląda, kiedy osobie legitymującej się - było nie było - wyższym wykształceniem 'umykają' istotne w wypowiedzi słowa. To tak andnow jakbyś w zdaniu "Nie ukradłem" zgubił słowo "nie".
                          Stwierdzenie faktu nie jest inwektywą, mylisz pojęcia.
Inne wątki na temat:

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka