kolejkowa polityka ministerstwa zdrowia

IP: *.ws146.internetdsl.tpnet.pl / *.internetdsl.tpnet.pl 21.08.04, 15:55
287 dni w kolejce do kardiologa


W kolejce do kardiologa kazano mu czekać 287 dni
(Express Ilustrowany)


56-letniemu łodzianinowi Jerzemu Szymczakowi na wizytę u kardiologa kazano
czekać ponad 9 miesięcy. Rencista po zawale zastanawia się, czy dożyje tego
terminu. - Trzy razy pytałem rejestratorkę, czy się nie pomyliła -
mówi "Expressowi" Jerzy Szymczak. - Odpowiedziała mi, że nie. Twierdziła, że
nic nie może zrobić. I trzeba czekać.

Łodzianin leczy się w specjalistycznej poradni przy szpitalu im. Biegańskiego
przy ul. Kniaziewicza. Ma tak niską rentę, że na prywatne wizyty po prostu go
nie stać. - Po operacji wszczepienia bypassów w szpitalu przy ul. Sterlinga,
przez dwa i pół roku byłem pod ich opieką - wspomina mężczyzna. - Ale potem
musiałem sobie poszukać innej poradni. Najbliżej miałem na Kniaziewicza, więc
poszedłem tam w październiku zeszłego roku. Dostałem termin na 19 kwietnia
2004. Po wizycie lekarz poprosił, żebym zapisał się na następny raz.
Poszedłem do rejestracji, no i usłyszałem, że mają wolne miejsce dopiero 31
stycznia 2005 roku.

Pan Jerzy zadzwonił jednak do nas dopiero wtedy, gdy w piątkowym "Expressie"
przeczytał o raporcie na temat stanu łódzkiej służby zdrowia, sporządzonym
przez miejskich urzędników. Przyznawali, że do lekarzy specjalistów są
kolejki, ale twierdzili, że na wizytę u kardiologa trzeba czekać najwyżej od
36 do 120 dni.

- Urzędnicy powinni zejść na ziemię - gorzko mówi chory mieszkaniec Bałut. -
I założę się, że mój przypadek nie jest jeszcze najgorszy...
    • Gość: 55 Re: kolejkowa polityka ministerstwa zdrowia IP: *.internetdsl.tpnet.pl 21.08.04, 19:45
      Ludzie po 50 tce jak ja nie powinni chodzić do lekarza. My jesteśmy
      przeznaczeni do utylizacji dlatego nie chodzę do lekarza, za to mam załatwione
      wszystko w zakładzie pogrzebowym a żonie powiedziałem że jak ze mną będzie
      kiepsko to ma nie wzywać pogotowia tylko poczekać aż mnie szlag trafi.
Pełna wersja