alez, ten hausner pitoli bez sensu...............

IP: *.ws146.internetdsl.tpnet.pl / *.internetdsl.tpnet.pl 09.10.04, 21:18
lewiacka mafia,
jeszcze ma zludzenia:(

Bezrobotni, którzy nie mają prawa do zasiłku, rejestrują się w urzędach
pracy, żeby mieć prawo do bezpłatnego leczenia. Wicepremier Jerzy Hausner
chce przenicować rolę państwa w systemie opieki zdrowotnej nad bezrobotnymi.
Budżet miałby przestać odprowadzać za nich składki do Narodowego Funduszu
Zdrowia i pokrywać koszty leczenia po fakcie – na podstawie faktur
wystawianych przez przychodnie i szpitale.

Nie wiadomo czemu miałby służyć ten pomysł w aspekcie systemowym i
ekonomicznym, poza tym, że spowoduje rozgardiasz w kasach chorych, można
natomiast domyślać się, w jakim celu rząd będzie go forsował na płaszczyźnie
politycznej. Składka jest obecnie statystycznym miernikiem ilości
bezrobotnych. Jeśli jej zabraknie, rzesza ludzi pozostających bez
zatrudnienia formalnie zmaleje i w ten sposób wieszczony od miesięcy wzrost
gospodarczy w skali makro będzie mógł się wreszcie przełożyć na jednostkowy
wizerunek społeczeństwa.
Sprytnie wymyślone. Autor koncepcji mógłby z powodzeniem być zgłoszony do
przyszłorocznej edycji Ig Noble, sumującej dorobek ludzkości w dziele
najbardziej absurdalnych rozwiązań. Tyle że parodia nagród Nobla odnosi się
do działań przynajmniej pseudonaukowych, a nie politycznych. Gdyby było
inaczej, polskie rządy ostatniego piętnastolecia miałyby zapewnione stałe
miejsce na liście laureatów.
Resort pracy rozważa właśnie możliwość obłożenia pracodawców podwójnym
odsetkami za każdy dzień opóźnienia w wypłacaniu pensji pracowniczych, co
przypomina chłopa, który bierze się za majstrowanie przy kombajnie, nie mając
pojęcia, na jakiej zasadzie funkcjonuje zwykły cep. Myśliciele z resortu
wykombinowali, że właściciele firm celowo nie wypłacają na czas pensji,
kredytując w ten sposób własną działalność, wczasy na Bahamach oraz luksusowe
samochody dla kochanek. Tymczasem prawda jest banalnie prosta.
Większość przedsiębiorstw cienko przędzie, ponieważ nie istnieją ekonomiczne
mechanizmy, które pozwoliłyby im sprawnie ściągać należności. Bezwzględnie
natomiast działa aparat fiskalny wysysający z firm zobowiązania finansowe.
Dlatego wielu przedsiębiorców już w dniu wypłaty pensji zachodzi w głowę,
skąd wziąć żywą gotówkę na wynagrodzenia w następnym miesiącu. Bo na
papierze, czyli według wystawionych faktur, firma osiąga zyski, z których
musi odprowadzić realne podatki, dzięki czemu państwu wychodzi gospodarczy
wzrost.
Gdyby budżet państwa zaczął egzekwować fiskalne zobowiązania nie według daty
wystawienia faktur, ale wpłynięcia należności do przedsiębiorstw, wzrost
odczułyby przedsiębiorstwa, zaś stałoby się absolutnym bankrutem. Tylko kto
wtedy zasypywałby nas absurdalnym pomysłami?
Pełna wersja