Ile kosztują studia medyczne w UE?

IP: *.oc.oc.cox.net 04.12.04, 04:54
Wielu drogich memu sercu pacjentów-forumowiczów często argumentuje niskie
płace lekarzy w Polsce (w porównaniu do płac w UE chociażby) tym,że tam "się
płaci" a u nas "są bezpłatne".I wymyslają jakies astronomiczne kwoty
horrendalnie drogich studiów w Europie na poparcie swojej tezy.
W artykule wiadomosci.gazeta.pl/wiadomosci/1,53600,2427900.html
przytoczono:
"Jako obywatele Unii Polacy mogą studiować w dowolnym kraju Europy:

Oksford - 6900 zł (1150 funtów) rocznie
Edynburg - 6900 zł (1150 funtów) rocznie
Dublin - 26 300 zł (6263 euro) rocznie
Kraków (nie dla Polaków) - 33 000 zł rocznie

Od siebie dodam,że rok płatnej dla Polaków medycyny "wieczorowej" przeciętnie
waha się ok.17 000-20 000 zł.

Kolejny argument tzw."społeczeństwa" o kant rozbić.

P.S.I w czym to Uniwersytet Jagielloński lepszy od Oksfordu,że się tak ceni???
    • Gość: student Re: Ile kosztują studia medyczne w UE? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 04.12.04, 11:40
      w Szwecji (bedac Szwedem) studia dzienne wygladaja to podobnie jak w Polsce
      czyli za studiowanie nie placisz - ale oczywiscie musisz sobie kupic ksiazki
      gdzies mieszkac i cos jesc
      • pia.ed Re: Ile kosztują studia medyczne w UE? 04.12.04, 11:52
        Jest tez studiebidrag (pomoc finansowa w studiach - stypendium) i kazdy moze
        wziac zwrotna pozyczke na studia.
        W sumie za mozna jakos przezyc... szczegolnie jesli sie mieszka razem
        (malzenstwo) lub mieszka sie dalej w domu.
        Latem studenci pracuja, w czym pomaga im gmina w wypadku jesli zwroca sie po
        pomoc socjalna. Gmina nie chcac placic zalatwia im prace!

        Lekarze po skonczeniu swych dlugich studiow maja ca 300 000 kr pozyczki.
        Jednak majac pensje poczatkowa 20 000-25 000 kr i kilkadziesiat lat na
        splacenie tej pozyczki jakos daja sobie rade...

        Uwaga!
        Na zachodzie ZAWSZE podaje sie pensje brutto, w przeciwienstwie do Polski,
        gdzie kazdy stara sie pokazac jak MALO zarabia, odciagajac sobie nawet koszty
        dojazdu autobusem.

        Moje dane moze nie sa zbyt swieze, tak bylo w kazdym razie przed kilku laty.
        • wojtek979 Re: Ile kosztują studia medyczne w UE?OT 04.12.04, 15:22
          a moglbys napisac od jakich kwot jakie sa podatki w Szwecji
          • pia.ed Re: Ile kosztują studia medyczne w UE?OT 04.12.04, 18:29
            Moge i zrobie to!
            Bez podatku mozna zarobic 14 000 rocznie, to urzad skarbowy automatycznie
            odciaga wyliczajac ROZCNY podatek.
            Reszte podam pozniej, bo musze wejsc na strone Urzedu Podatkowego.
            • pia.ed Re: Ile kosztują studia medyczne w UE?OT 04.12.04, 18:39
              Podatek placi sie roznie, w zaleznosci jak biedna lub bogata jest gmina.
              To oznacza, ze tam gdzie ludzie najmniej zarabiaja, gdzie jest duzo
              bezrobotnych, ta niewielka ilosc pracujacych placi WYSOKIE PODATKI.
              Sa kolumny od 29 do 37, i w najwyzszej kolumnie placi sie najwyzsze podatki.

              A wiec mieszkajac w biednej gminie (tabela 37) zarabiajac
              25 001 - 25 200 kr
              placisz 9 244 kr.

              Przy tabeli 32 zarabiajac
              25 001 - 25 200 kr
              placisz podatek 8 224 kr.

              Znizke maja jedynie osoby samotnie wychowujace dzieci ponizej 18 lat. Placa ca
              1 000 kr mniej podatku.
              • wojtek979 Re: Ile kosztują studia medyczne w UE?OT 05.12.04, 00:14
                dzieki
            • Gość: agulha 14000 rocznie?! IP: *.aster.pl 27.02.05, 01:44
              O ile pamiętam, to korona była warta jakieś 50 gr. Naprawdę lekarz w Szwecji
              zarabia 7 tysięcy złotych ROCZNIE? Ej, nie uwierzę.
              • Gość: a Re: 14000 rocznie?! IP: *.012-5-65736b10.cust.bredbandsbolaget.se 27.02.05, 22:53
                Nie rocznie, a miesiecznie. Pensja poczatkujacego lekarza w Szwecji (zaraz po
                studiach) to 27-28000 kr miesiecznie. Specjalisci moga zarobic duuuzo wiecej
                (80-100 i wiecej tys kr miesiecznie), ale -jak na kraj socjalistyczny przystalo-
                fiskus dba, by roznice w dochodach obywateli nie byly zbyt duze i zabiera
                nawet ponad 50% zarobku.
    • Gość: Patryk Re: Ile kosztują studia medyczne w UE? IP: *.oc.oc.cox.net 05.12.04, 03:09
      Okazuje się,że iw Oksfordzie można studiować medycyne bezpłatnie(!).Tak,tak
      drodzy państwo-bezpłatna medycyna jak widać nie zobowiązuje w UK nikogo do
      pozostania na resztę życia "zakładnikiem społeczeństwa" tu i ówdzie jeszcze
      nazywanym szumnie "lekarz w Polsce".
      www.admissions.ox.ac.uk/faq.shtml
      Warunek jest jeden-otóż roczny dochód kandydata na studenta (lub jego opiekunów
      prawnych)nie może być wyższy niż 20 tys. funtów.Co na Polskie warunki jest
      praktycznie normą.Czyli brytyjskie społeczeństwo funduje swoim lekarzom studia i
      niw wypomina im tego co krok(przy okazji każdego protestu,wyjazdu
      zagranicznego,czy upomonania sie o "normalne" płace).A wręcz nawet uważa za
      normalne,że lekarz po "bezpłatnych studiach" zarabia kilka-kilkanaście razy
      więcej niż jego przeciętny pacjent.
      Zapewne żadnego znaczenia dla tej sytuacji nie ma fakt,że w Anglii społeczeństwo
      obywatelskie ma ponad osiemsetletnia tradycję.Co pozwala spodziewać się,że w
      swej masie jest pewnie odrobinę bardziej dojrzałe i mądrzejsze niż społeczeństwo
      jednego z krajów Europy Środkowej.Kraju,uparcie (w przeciwieństwie do
      np.Litwy,Czech, Słowacji i Węgier) odmawiającego swoim lekarzom prawa do
      odpowiednich dla tego zawodu zarobków.
      Zapewne angielskie społeczeństwo dojrzało jakieś ukryte korzyści w takowym
      rozwiązaniu.
      Zapewne tzw."społeczeństwo" w Polsce tych korzyści dostrzec jakoś nie potrafi.
      • Gość: radosny Patryk, a które to społeczeństwo tak uparcie IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 27.02.05, 01:31
        odmawia Ci podwyżki co?.
        Przecież możesz powiedzieć że pieprz....sz to wszystko i sobie wyjechać, tam
        gdzie docenią Twój profesjonalizm i wiedzę. Tylko wiesz zapewne że jak
        pracujesz za "prawdziwe " pieniądze to i Twoje świadczenia muszą być zupełnie
        inne niż przywykłeś. Podołasz ?. Bo pewnie z 50% Twoich kolegów na pewno by
        sobie nie poradziła. Skończyliby nosząc worki. Więc siedzą tu i psioczą zamiast
        pakować walizki. No to co jedzieszs czy dalej będziesz marudził na forum?.
        • Gość: Patryk Re: gdybyś zadał sobie odrobinę wysiłku... IP: *.oc.oc.cox.net 27.02.05, 04:53
          ...to IP,pokazujący sie przy moich postach wskazuje na południowa
          Kalifornię.Spózniłes się ze swymi "dobrymi radami" o jakies trzy lata.Co
          pozwala mi nadal "marudzić" na tym forum.Z lekka olewająco "marudzić" w stosunku
          do tej części tzw."społeczeństwa",do której reprezentatywna próbka treści twoich
          postów pozwala i ciebie drogi "radosny" zaliczać.

          >Bo pewnie z 50% Twoich kolegów na pewno by
          > sobie nie poradziła.

          Zapewne masz wystarczającą wiedzę ,doświadczenie i kwalifikacje by takie
          oszacowanie (50%-ho,ho! -większość daje 80-90%) zamieścić.Zapewne sam zdałeś
          kanadyjskie/amerykańskie egzaminy licencyjne i wiele o tym możesz powiedzieć.A
          może pracowałeś w EU jako lekarz? I obserwowałeś noszących worki pozostałe 50 %
          kolegów?

          >Więc siedzą tu i psioczą zamiast pakować walizki.

          Sam się dziwię,ale dodałbym "...lub zamknąc na tydzień-dwa szpitale w ramach
          ogólnopolskiego strajku" .Wtedy jadłbyś im z resztą tzw."społeczeństwa" z
          ręki,błagając by wrócili do pracy i ratowali twoja żonę lub ojca.Na razie
          czujesz się pewnie,więc zjadliwie obśmiewasz lekarzy .Ale ten typ tak ma-nie
          zdziwiłem się zbytnio.Taka projekcja własnych frustracji na innych.

          >No to co jedzieszs czy dalej będziesz marudził na forum?

          W zasadzie osiągnąłem juz swój punkt docelowy-większego skoku już w sensie
          odległości czy kariery zawodowej lekarza dokonać nie można.Oczekując,że
          "polactwo" (za Rafałem Ziemkiewiczem) będzie jeszcze długo rządzić w kraju i
          pisywać na forum-pozwolę sobie od czasu do czasu pofrustrowac frustratów.


          • Gość: radosny Re: gdybyś zadał sobie odrobinę wysiłku... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 27.02.05, 11:53
            > ...to IP,pokazujący sie przy moich postach wskazuje na południowa
            > Kalifornię.
            Sorry nie zwróciłem uwagi ni IP.( brak instynktów śledczych :).
            Masz więc moralne prawo sobie tu pomarudzić.

            > Zapewne masz wystarczającą wiedzę ,doświadczenie i kwalifikacje by takie
            > oszacowanie (50%-ho,ho! -większość daje 80-90%) zamieścić

            Jestem lekarzem nieaktywnym zawodowo więc pewnie jakąś wiedzę mam, by osądzić.
            Pamiętasz w jaki sposób gromadzi się i prowadzi dokumentację chorych ?.
            Kryminał po prostu. Zrobisz błąd w "sztuce" bo np; nachlany byłeś ( to słowo
            robi u nas karierę ) to NIL zawsze Ci rękę poda.
            A w Twojej - drogi dezerterze - nowej pracy?. Przyznaj się kolegom jakim
            stresem były dla Ciebie ich standarty. Powiedz że tam to normalny rynek pracy
            jest a nie żadna misja. Że jest konkurencja i tylko najlepsi przetrwają w
            zawodzie.Wspomnij też o prawnikach którzy też muszą przecież z czegoś żyć.

            Wnioskując z postów można wynieść przekonanie że wszyscy gdzieś tam czekają na
            polskich lekarzy z otwartymi rękami i czynią oni wielką łaskę pozostając na
            usługach " społeczeństwa ". Więc piszę - spadajcie i zweryfikujcie te swoje
            przekonanie i wiarę we własne możliwości. Oprócz dyplomu trzeba mieć wiedzę i
            duże umiejętności ( najlepiej określone stopniem specjalizacji).
            Sam dyplom to sobie w kiblu na gwoździu można powieść.

            > Sam się dziwię,ale dodałbym "...lub zamknąc na tydzień-dwa szpitale w ramach
            > ogólnopolskiego strajku" .Wtedy jadłbyś im z resztą tzw."społeczeństwa" z
            > ręki,

            Skóra mi ścierpła jak pomyślałem, że mógłbyś mieć Patryku rację.Ja operowany
            przez własnych klientów!!!!. No jakiś horror po prostu.....

            Pewnie zabrzmi to cynicznie ale jako nieźle "ustawiony" menago w amerykańskiej
            korporacji to raczej Ty będziesz mnie i moją rodzinę leczył niż Twoj koledzy w
            starym kraju - taki pakiet socjalny. ( chyba Bóg mnie kocha :) ).

            Pisząc ten post chcę po prostu zwrócić uwagę by koledzy przestali pierniczyć i
            straszyć bez sensu, szachując społeczeństwo groźbą wyjazdu. Żyją w takim a nie
            innym kraju, są takie a nie inne warunki ekonomiczne takie a nie inne warunki
            pracy. Niech więc wyjadą po prostu i już a nie szantażują tego biednego narodu.
            W ich miejsce zjawią się inni lekarze. Życie nie znosi próżni ( na różnych
            sympozjach lekarze z biednych krajów pytają mnie o takie możliwości. Np;
            obecnie w Płocku będzie niedługo pracowało 3 anestezjologów z Białorusi bo
            polacy zrezygnowali z pracy)

            Jednostkom się uda, większej części niestety nie i skończą nosząc worki z
            azbestem.Dodam tylko że kilku lekarzy ( z II stopniem ) sam wysłałem do Stanów
            do pracy, z tym że żaden nie miał na imię Patryk :).

            " Gdybyś zadał sobie odrobiną wysiłku " i poinformował optymistycznie
            nastawionych kolegów że w życiu nie ma nic za darmo, że za wszystko ktoś gdzieś
            płaci....

            Pozdrawiam
          • Gość: radosny Re: gdybyś zadał sobie odrobinę wysiłku... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 27.02.05, 12:02
            Gość portalu: Patryk napisał(a):
            >" błagając by wrócili do pracy i ratowali twoja żonę lub ojca"

            Qrcze zapomniałem Patryku odnieść się do żony.
            Żonę oddam na leczenie do Łódzkiego pogotowia.....
          • Gość: ewa Re: we Francji studia medyczne sa za darmo IP: *.w82-124.abo.wanadoo.fr 27.02.05, 12:17
            Studiowac moze kazdy z UE pod warunkiem bieglej
            znajomosci jezyka fr.Studiuje sie na uczelni
            panstwowej, nie ma zadnego czesnego, tylko trzeba
            gdzies mieszkac i jesc(mozna starac sie o stypendium
            jesli rodzice maja niskie zarobki-uwaga stypendium
            takie jest zwrotne). Jednak egzaminy sa bardzo trudne
            i wielu studentow odpada po drodze.
            • aelithe Re: we Francji studia medyczne sa za darmo 27.02.05, 18:24
              Z tego co mi wiadomo Ewo, we Francji, studenci 6 i 7 roku medycyny biorą
              udział w pracy zespołów lekarskich jako pełnoprawni członkowie korporacji
              zawodowej, za co dobierają, wprawdzie niewysokie, ale jednak wynagrodzenie.
              • Gość: ewa Re: we Francji studia medyczne sa za darmo IP: *.w82-124.abo.wanadoo.fr 27.02.05, 19:51
                Tak, to jest prawda.
                • aelithe Re: we Francji studia medyczne sa za darmo 27.02.05, 21:18
                  Tu jest różnica między polskim a francuskim lekarzem. W Polsce nawet po 10
                  latach od skończenia studiów trzeba dopłacać do tej zabawy. W tym kraju
                  medycyna dalej pozostaje bardzo kosztownym hobby. Trzeba mieć jakies inne
                  żródło dochodu.
    • Gość: katarzyna Niemcy IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 27.02.05, 22:31
      W Niemczech jak na razie studia medyczne sa bezplatne. Choc w duzej czesci
      landow maja zostac w najblizszym roku wprowadzone oplaty za studia, ale bedzie
      to dotyczyc nie tylko tego jednego kierunku, a wszystkich w danym landzie.
      Dodatkowo mozna dostac pozyczke na zycie, choc o stypendium socjalne juz
      trudniej.
      Podobno rok studiow studenta medycyny kosztuje BRD 140000 euro, ale jakos nikt
      nie wypomina. Przeciwnie - kazdy takiego studenta traktuje swietnie i po
      raczkach caluje. Juz nie mowiac o lekarzach.
      • pia.ed Szwecja - studia medyczne 28.02.05, 03:18
        Studia sa bezplatne, choc kupienie bardzo tu drogich podrecznikow moze
        studenta doprowadzic do bankructwa...

        Studenci z UE nie moga po prostu przyjechac i zaczac studiowac w Szwecji.
        Taka wolnosc przemieszczania sie jesli chodzi o prace i o studia
        dotyczy wylacznie krajow skandynawskich.
    • Gość: tomek Re: Ile kosztują studia medyczne w UE? IP: *.internetdsl.tpnet.pl 28.02.05, 16:57
      drogi Patryku! zgadzam się z tobą w stu procentach. wszyscy ujadają, że studia
      za garnicą takie drogie, a to guzik prawda. ceny są niższe niż w niejednej
      polskiej placówce medycznej. pozdrawiam tomek-b86@o2.pl
    • Gość: Patryk Re: radosny IP: *.oc.oc.cox.net 28.02.05, 18:29
      >Wnioskując z postów można wynieść przekonanie że wszyscy gdzieś tam czekają na
      polskich lekarzy z otwartymi rękami i czynią oni wielką łaskę pozostając na
      usługach " społeczeństwa ".

      Bo tak istotnie jest.Kazdy kraj chetnie zatrudni dobrego lekarza.Slabi niech
      zostana w Polsce-to tzw."społeczeństwo" w obecnej sytuacji nie zasługuje na
      dobrej klasy lekarzy.Ty oceniasz ich liczbę na 50%-ja tez uwazam,że doktor Ziuta
      z Szymanowic Mniejszych nie powinna rozważać idei emigracji.
      Czy robią "łaskę" tzw."społeczeństwu" (nie mylić ze społeczeństwem
      obywatelskim)?Robia krzywdę (co najistotniejsze) sobie samym,zatracając
      częściowo instynkt samozachowawczy.

      >W ich miejsce zjawią się inni lekarze. Życie nie znosi próżni ( na różnych
      sympozjach lekarze z biednych krajów pytają mnie o takie możliwości. Np;
      obecnie w Płocku będzie niedługo pracowało 3 anestezjologów z Białorusi bo
      polacy zrezygnowali z pracy)

      Nie bardzo w to wierzę.Przepisy zabraniaja zatrudniania lekarzy z wykształceniem
      uzyskanym poza krajami UE.Reginalna Izba Lekarska nie ma prawa wydać im prawa do
      wykonywania zawodu.

      >Jednostkom się uda, większej części niestety nie i skończą nosząc worki z
      azbestem.

      Znam całkiem sporo takich "jednostek".Poza tym jest dość duzo innych możliwości
      -research,firmy farmaceutyczne,producenci sprętu medycznego-nie znam lekarza
      tutaj,który by przebywając legalnie nosił worki lub pilnował staruszków.To
      nieprawdziwe stereotypy.

      >Dodam tylko że kilku lekarzy ( z II stopniem ) sam wysłałem do Stanów
      do pracy, z tym że żaden nie miał na imię Patryk :).

      Wyjaśnij mi ,jak to możliwe? Jak oni uzyskali licencję w
      USA-korespondencyjnie?Na marginesie-ja wysłałem sie sam.

      >" Gdybyś zadał sobie odrobiną wysiłku " i poinformował optymistycznie
      nastawionych kolegów że w życiu nie ma nic za darmo, że za wszystko ktoś gdzieś
      płaci....

      Oczywiście,że sie płaci.Zawsze są plusy i minusy każdej decyzji (lub jej braku).
      Pozostawanie w Polsce dla mnie oznaczało bilans zysków i strat mocno
      ujemny.Podjęcie pracy np. w Szwecji czy Anglii-bilans wyraznie dodatni.Podjęcie
      pracy w USA bilans jeszcze bardziej dodatni niż np. w Anglii.Nad czym tu sie
      rozwodzić?

      >A w Twojej - drogi dezerterze - nowej pracy?. Przyznaj się kolegom jakim
      stresem były dla Ciebie ich standarty. Powiedz że tam to normalny rynek pracy
      jest a nie żadna misja. Że jest konkurencja i tylko najlepsi przetrwają w
      zawodzie.Wspomnij też o prawnikach którzy też muszą przecież z czegoś żyć.

      Zacznijmy od określenia "dezerterze".Niestety po raz kolejny dokonujesz
      nieświadomej tzw.projekcji własnej.Ja coś świadomie wybrałem-i nie pieniądze
      były tu najważniejsze.Być może ty swojej decyzji o odejściu z zawodu (nie
      oszukujmy się,lekarzem juz nigdy nie będziesz)ciągle żałujesz-stąd te prowokacje.
      Standarty stresem-człowieku,o niczym innym nie marzyłem w Polsce jak o wyraznie
      okreslonych standartach :-)!
      W zawodzie "trwa" jakies 95% lekarzy (nie będę prowadził rozróżnień ze Stanów
      ,Azji czy Europy).Reszta zajmuje dochodowe stanowiska w innych
      dziedzinach.Oczywiście jakieś pojedyncze muszą się zdarzać.
      A prawnicy?Jak czerpiesz informacje z trzeciej ręki czy z prasy brukowej to
      możesz i tak pisać.Ja na swoje ubezpieczenie pracuję jeden dzien w miesiącu.Nie
      interesuja mnie prawnicy.

      Nadmienie tylko,że jesteś beneficjentem tego systemu.Tak jak lobby
      profesorko-ordynatorskie,tak i koncerny farmaceutyczne w Polsce.Tylko dzięki
      niskim płacom lekarzy ktoś w ogóle chce z twoimi "repami" rozmawiać.W USA "rep"
      jest szczęsliwy jak zobaczy lekarza na korytarzu praktyki.Pozostają im tylko
      kontakty z pracownikami tzw. front office-recepcjonistkami i asystentkami.
      Chyba dobrze rozumiesz,że gdyby lekarze w Polsce więcej zarabiali,to dynamika
      sprzedaży twojej firmy ( i twoje notowania,premie i perspektywy) spadłaby "na pysk".
      Więc szanuj swoich "klientów" i istotnie nie zgadzaj sie na ich wyższe zarobki
      czy emigrację-bo to nie leży zupełnie w twoim interesie (co mogę zrozumieć i nie
      mam ci tego za złe).Również pozdrawiam.
      • Gość: GTelega Re: radosny IP: 65.90.124.* 28.02.05, 21:46
        > Nie bardzo w to wierzę.Przepisy zabraniaja zatrudniania lekarzy z
        > wykształceniem uzyskanym poza krajami UE.Reginalna Izba Lekarska nie ma prawa
        > wydać im prawa do wykonywania zawodu.

        Mozna dodac, ze nawet jezeli znajda sie kruczki prawne na ominiecie przepisow
        Uniii, to dlaczego dobry lekarz z Bialorusi mialby zatrzymac sie na stale w
        Polsce zamiast powiedzmy przeniesc sie do Szwecji czy UK jak tylko zalegalizuje
        sie na terenie EU. Jak by na to nie patrzyc Polska zamieni dobrych lekarzy z
        Polski na marnych z Bialorusi, bo tylko Ci, ktorzy nie maja szans na prace w EU
        pozostana na stale.

        > Znam całkiem sporo takich "jednostek".Poza tym jest dość duzo innych
        > możliwości
        > -research,firmy farmaceutyczne,producenci sprętu medycznego-nie znam lekarza
        > tutaj,który by przebywając legalnie nosił worki lub pilnował staruszków.To
        > nieprawdziwe stereotypy.

        Moja prywatna statystyka: wiem o 22 osobach z mojego roku, ktore wyjechaly do
        USA. 21 z nich pracuje w zawodzie. Chlopaczek, ktoremu sie "nie udalo" -
        skonczyl studia z medycyny chinskiej i ma prywatna praktyke w ktorej zajmuje
        sie akupunktura i masazem - zarabiajac 10x tego co zarabialby w Polsce.

        Co do workow, staruszkow, rozwozenia pizzy, bycia kelnerem itp... - moze 30-40%
        ludzi zajmowalo sie tym przez kilka miesiecy - na ogol przygotowujac sie do
        egzaminow - jest to praca ktora jest latwa do zdobycia i latwa do rzucenia,
        zaden problem, zaden wstyd - krotki etap, z ktorego nawiasem mowiac kozysta
        spora czesc Amerykanskich studentow.

        > Ja na swoje ubezpieczenie pracuję jeden dzien w miesiącu.Nie
        > interesuja mnie prawnicy.

        Nie wiem co Polska prasa pisze na temat prawnikow i medycyny. Dla mnie jako
        lekarza - USA jest bespieczniejsze niz Polska. Po pierwsze wszystkie sprawy w
        US sa sprawami cywilnymi - czyli w historii USA zaden lekarz nie poszedl do
        wiezienia z powodu bledu medycznego (jedyny wyjatek to ginekolog z Indii, ktory
        otworzyl praktyke bez licencji a gdy pacjentka wykrwawiala mu sie na smierc nie
        zadzwonil po pogotowie), najgorsza rzec jaka moze sie zdarzyc to koszty
        materialne. W Polsce mamy juz wiele przypadkow lekarzy ladujacych za kratkami.

        Kazdy normalny lekarz ma ubespieczenie od odpowiedzialnosci cywilnej, ktore
        pokrywa odszkodowanie dla pacjenta i koszty procesu. Czyli proces to stres, bo
        kto lubi stac na lawie oskarzonych, ale pieniadze tak naprawde traci tylko
        ubespieczenie. Wysokosc ubespieczenia zalezy od stanu w ktorym sie praktykuje,
        od rodzaju praktyki (zbiegowcy placa wiecej) i od historii sadowej (czy miales
        sprawy i czy wygrales lub przegrales). Na ogol lekarze wydaja na ubespieczenie
        1-10% swoich dochodow. Dopiero po 2-3 przegranych procesach ubespieczenie
        zaczyna byc powaznym ciezarem. Ile procent swoich dochodow wydaja na
        ubespieczenie Polscy lekarze, na ile chroni ich to przed utrata majatku?

        W USA kryteria jakie musi spelnic sprawa o blad medyczny sa precyzyjnie
        zdefiniowane. Wiekszosc spraw jest po prostu odrzucana zanim dotrze do sadu.
        Tylko 20% spraw, ktore trafiaja do sadu konczy sie wygrana pacjenta. Jaki
        procent spraw jest wygranych przez pacjentow w Polsce?

        Oczywiscie prawnicy na tym zarabiaja. Tak samo zarabiaja lekarze, bo kazda
        sprawa wymaga zeznan expertow (lekarzy) ktorzy biora $300-500 za godzine. Jak
        sie dostanie 20-30 tysiecy za weekend spedzony nad papierami to trudno narzekac
        na nadmiar spraw sadowych. Kto na tym traci - glownie pacjenci bo przez to
        medycyna jest tu droga, ale taki jest lokalny folklor, skoro Amerykanie lubia
        sady, niech placa. Jako lekarza specjalnie mnie to nie stresuje. Ile dostaje
        Polski ekspert (lekarz) za prace dla sadu?
        • aelithe Re: radosny 01.03.05, 15:41
          Co Polski lekarz odpowiada słuzbowo, zawodowo, cywilnie i karnie.
          OC jeszcze nie jest drogie 600 złotych niezabiegowcy 4000 zabiegowcy ( 200 000
          za delikt) /stawka obowiązkowego/ ale powinno szybko zacząć rosnąć.
          poza obowiązkowym ubezpieczenia dobrowolne z reguły wykluczają wszystkie
          możliwe najczęstsze odszkodowania , lub obejmują je za dodatkową składką.
          Wyższe ubezpieczenia są bardzo drogie. Orzecznictwo jest nieprecyzyjne, często
          wyroki skazujące zapadają w sprawach, gdzie żaden sąd europejski czy
          amerykański nie wydałby wyroku skazującego. Np. odszkodowania za zakażenia
          szpitalne, gdzie zespół lekarzy prawidłowo rozpoznał chorobę, rozpoczął
          prawidłowe leczenie i uzyskał maksymalne do uzyskania efekty np. brak powikłań.
          Nie wiem jak jest w okolicy, w której Pan praktykuje, ale z tego co słyszałem,
          odszkodowania płaci się za nierozpoznanie zakażenia szpitalnego, nieprawidłowe
          z nim postępowanie lub zaniedbania dotyczące rejestracji tych zakażeń.
          Innymi przykładami jest na przykład głośny sukces prawników z zeszłego roku,
          kiedy kobieta za nieskierowanie przez położnika na badania prenatalne w
          kierunku achondroplasji otrzymała 40 000 złotych odszkodowania. Takie w badania
          w polsce dalej są eksperymentem medycznym, a nie ogólnie przyjętą i dostępna
          procedurą medyczną

          Stały biegły za sprawę dostaje ok 120 złotych, doraźny więcej. Pieniądze się
          dostaje nawet po kilku miesiącach. Wszystko zeleży do kondycji sądu i od faktu
          czy powód został zwolniony z zaliczki na poczet kosztów czy nie. Przy
          zwiolnieniu biegły otrzymuje pieniądze po wielu miesiacach. Jeśli wystawi
          rachunek jako praktyka lekarska musi zapłacić podatek na wiele miesięcy przed
          otrzymaniem faktycznym gotówki.

          Większość spraw ciągnie się latami. Nawet ewidentne bzdury pieniacz może
          przeciągać w dekady. ( apelacje, reapelacje, zmiany biegłych, składów
          sędziowskich, zmiany sądów etc. )

          Do tej pory większość pozwów skierowana była przeciwko publicznym zoz'om. Ale
          obecnie jest coraz więcej praktyk prywatnych i niepublicznych zoz'ów. Poza tym
          zmuszenie do pracy jako IPL czy ISL pwooduje, że nawet publiczny ZOZ czy jego
          firma ubezpieczeniowa może domagac sie regresu od lekarza. Poza tym ewentulana
          zmiana statusu publicznych zoz'ow na spółki prawa handlowego spowoduje
          przesunięcie spraw roszczeniowych w kierunku osób fizycznych nie podlegających
          polskiemu prawu upadłościowemu.
          Polska była w 2003 krajem o 3 w Europie liczbie pozwów przeciwko lekarzom i
          placówkom opieki medycznej. Z tego co pamiętam 1800 , dla porównania Niemcy 50,
          Szwecja 30 .

          Co do lekarzy ze Wschodu - lekarz w okręgu Moskiewskim czy Petersbuskim, może
          zarobić znacznie większe pieniądze, niż w Polsce. Lekarz na Ukrainie zarabia
          50% stawki Polskiej. Zarobki w Polsce nie pozwalają na zakup mieszkania, a
          niewielu zgodzi się na wieczną pracę za mieszkanie. Następna sprawa,
          niekomplementarnośc specjalizacjami w polsce. W dawnym ZSRR lekarz kończył
          studia już jako częściowy specjalista, w potem pełne uprawnienia uzyskiwał po 2
          latach. Nawet specjalizacja ordynatorska nie jest komplementarna ze szkoleniem
          5 letnim wymaganym w Unii.
          NIe możemy liczyć, że dobrej klasy specjaliści ze wschodu przyjadą do Polski,
          raczej tylko ci, którym się nie udało u siebie w kraju.
Pełna wersja