Dodaj do ulubionych

Do dr nauk med. - dwa pytania o higienę

24.01.05, 22:38
Czytałam twój list do pacjentów. Jest tam fragment dotyczący braku higieny u
pacjentów. Zgadzam się, że pacjent ma być czysty. To nie podlega dyskusji,
gdy pacjent jest sprawny, "na chodzie".
Widzę i doceniam, że sprawy higieny są dla ciebie ważne. I nie bez powodu
zapytuję własnie ciebie jak oceniasz dwie sytuacje.

1- Prywatna wizyta u stomatologa, nagły przypadek.
Niestety to obcy gabinet, mój dr niedostępny. Siedzę na fotelu i powoli
zamieram. Z reguły jestem asertywna i grzecznie domagam sie tego co mi się
należy, ale w tej sytuacji nie potrafiłam zebrać myśli.
Pani dr nie zakłada rekawiczek!!
Robi mi zęba, w międzyczasie wyjmuje szczypcami z moich ust zaśliniony wacik.
Za chwile tymi szczypcami szuka w szklanym pudełeczku odpowiedniego wiertła
(?). Chwyta szczypcami, odkłada z powrotem do pudełka przykrytego szklaną
pokrywką, chwyta nastepny, nie to nie to, a więc ląduje do pudełka.
W koncu pani stomatolog otwiera drugie pudełko i gołymi rękami grzebie w
wiertłach, po chwili znajduje odpowiednie.
W tych szklanych pudełkach leżą, domyślam się, wysterylizowane wiertła. Ale
przecież przed chwilą pani dotykała je zaślinionymi szcypcami, swoimi
palcami. Pewnie przed moim wejściem do gabinetu grzebała tam innymi
zaślinionymi szczypcami!!!!!!!!! Fe!!!!!!!
To nie zapyziała wioska, gabinet w centrum dużego miasta. Oczywiście więcej
tam nie pójdę. Ale chodzą tam inni ludzie. Może nie każdy w stresie, jakim
jest dla niektórych wizyta u stomatologa, zwróci na takie praktyki uwagę.
Gdyby pani miała umowę z NFZ to złożyłabym skargę natychmiast.
Jako pracownik służby zdrowia, wyczulony na higienę, podpowiesz mi co
powinnam w tej sytuacji zrobić. Kogo zawiadomić?

2- Urodziłam dziecko. Były problemy z karmieniem piersią. Ordynator oddziału
najpierw oglądał gojące się po porodzie krocza pacjentek, nastepnie tymi
samymi brudnymi łapami chciał zbadać odruch ssania u noworodka!!!!!!!!!!!!!
Resztką sił wychyliłam się z łóżka i złapałam go za brudną łapę. Dodam, że
oddział był doskonale wyposażony, w każdej sali był stoliczek z psikaczami do
rąk i zestawem śrdków dezynfekujących. Pediatra chcąc obejrzeć pryszczyk na
pupie dziecka najpierw myła ręce pod kranem a potem je spryskiwała. A
ordynator położnictwa, ginekolog brudną łapą otwierał klamką drzwi, rozchylał
udo pacjentki i potem chciał brudnego palucha włozyć do ust dziecko by ocenić
czy odruch ssania jest odpowiedni!!!!!!!!!!!!!!
Dodam, że pan "dr" niezwykle utytułowany, udzielający sie przy byle okazji w
prasie i lokalnej telewizji.
I co zrobiłabyś z takim brudasem???
Na tym oddziale leniwe położne kazały brać brudny kieliszek do karmienia
noworodka ze sterty i myć pod kranem!! Tam o zakażeniach wewnątrzszpitalnych
chyba nikt nie słyszał.
I dodam, ze to to samo miasto wojewódzkie, kilka lat temu.

A ty masz pretensję, że dziadek, najdł sie czosnku i nie umył zębów..
Obserwuj wątek
    • Gość: Prof Rutkowski Re: Do dr nauk med. - dwa pytania o higienę IP: *.adsl.green.ch 25.01.05, 07:28
      Wizyta u dentysty:
      Pytam: panie dr, jak pan sterylizuje przyrzady? Co to apana obchodzi?

      wizyta u lekarza, przeswietlenie: ile mradow promienuje ta amszyna.
      Oooo, ,malutko. ILE? Nie wiem, zapytam pielegnairki ktora to robi. Przychodzi
      pielegniarka: o co chodzi? Ile... ehem, ehem, malo. ILE? Nie wiem.

      Lekarze zabijaj ludzi rentgenami! Zabijaja fluorem. Zabijaja amalgamatem.
    • Gość: dr nauk med. - e Re: Do dr nauk med. - dwa pytania o higienę IP: *.chello.pl 25.01.05, 14:44
      Nigdzie, ale to nigdzie nie pisałam, że mam pretensje do pacjentów brudnych ,
      którzy nie mogą ze względu na swój stan zdrowia zadbać o higienę! Nie mogę
      jednak akceptować sytuacji, a wktórej ludzie, jak to ładnie ujęłaś "na
      chodzie", są zwykłymi flejtuchami.
      A propos opisanych wyżej zdarzeń.
      Wizyta u stomatologa powinna się zakończyc w chwili gdy zobaczyłaś co wyrabia
      lekarka. Należało jej zwrócić uwagę i wstać z fotela. Koniec.
      Podobnie z ordynatorem połoznictwa. W tym jednak wypadku jedno mi się nie
      zgadza. Za noworodka odpowiada nie położnik a neonatolog ( pediatra) i to on
      bada odruch ssania. Gdy miałam staż do sopecjalizacji na neonatologii koledzy
      połoznicy jak ognia unikali kontaktu z noworodkiem od chwili opuszczenia
      brzucha matki.
      Pytasz kogo zawiadomić gdy widzisz lekarzy-brudasów. Ordynatora, dyrektora
      szpitala, SANEPID - najlepiej na piśmie i z podpisami świadków. Nie bronię
      brudasów w białych fartuchach, ale może się zdarzyć, że w ramach olbrzymiej
      nienawiści, jaką palacie Panstwo do lekarzy ( vide wypowiedzi na forum słuzby
      zdrowia)zostaniemy pomówieni np. , że w chwili gdy o życiu człowieka decyduja
      dosłownie sekundy, ktoś podjął interwencje nie myjąc rąk. Bo i tak bywa.
      • walerinka Re: Do dr nauk med. - dwa pytania o higienę 25.01.05, 19:10
        Gość portalu: dr nauk med. - e napisał(a):

        > Wizyta u stomatologa powinna się zakończyc w chwili gdy zobaczyłaś co wyrabia
        > lekarka. Należało jej zwrócić uwagę i wstać z fotela. Koniec.

        Zgadzam się, ale nie potrafię wytłumaczyć dlaczego nie wstałam. Może dlatego,
        że miałam ułamanego zęba, miałam bardzo ograniczony czas i w trzech gabinetach
        wyznaczono mi wizytę za dwa-trzy dni. Może dlatego, że koleżanka "załatwiła" mi
        wizytę u swojej lekarki i nie chciałam stawiać ją w niezrecznej sytuacji.. Nie
        wiem dlaczego, ale mam nadzieję, że nie zaraziła mnie jakimś bakcylem!

        Sytuacja z położnictwa jest jak najbardziej prawdziwa. Szpital był doskonale
        wyposażony, ale nie cieszył się dobrą sławą ze względu na wyjątkowo chamski
        personel położnictwa. Ale już na sali porodowej, na położnictwie septycznym
        warunki i położne super.

        > Pytasz kogo zawiadomić gdy widzisz lekarzy-brudasów. Ordynatora, dyrektora
        > szpitala, SANEPID - najlepiej na piśmie i z podpisami świadków.

        To jest gabinet prywatny. Spróbuję zawiadomić Sanepid.

        Brudasów spotkać można wszędzie, niestety!
        Ale ekspedientka, która obraca w ręce ubranej w foliową rękawiczkę kawałek
        surowego mięsa i za moment tą samą rękawiczką kroi biały ser na wagę to nie to
        samo co pielęgniarka w szpitalu na oddziale chirurgii, która przez cały oddział
        leci w tych samych rękawiczkach. W mojej sali, ostatniej na korytarzu te
        rekawiczki były dosłownie obryzgane krwią!! Oczywiście nie pozwoliłam sobie
        zrobić zastrzyku dożylnego i była awantura, ponieważ pani uparcie twierdziła,
        ze mam wenflon i ona mi w żaden sposób nie zagraża tymi rękawiczkami. I
        oczywiście dodała, ze inni pacjenci nie powinni mnie obchodzić. Tylko ten
        zastrzyk zaaplikowała mi w takim tempie, ze pekła mi zyła, krew się polała..
        Horror!


Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka