Gość: Doki
IP: *.240.81.adsl.skynet.be
20.04.05, 12:37
Moze nie do konca jest to temat na to forum, ale potraktujcie to jako luzne
przemyslenia na marginesie zacieklej dyskusji o cieciach cesarskich.
Tak nam sie (nam, bo moja zona tez czyta forum i czasem mnie opiernicza, jak
za ostro pisze) rzucilo w oczy jak inaczej wyglada "oglad forumowy" ciazy w
Polsce (forum "Gazety") i w Belgii (chociazby forum www.zappybaby.be ,
ale moze byc jakiekolwiek inne). Na forum "Ciaza i porod" dziewczyny zaciekle
wypisuja sobie o rozmaitych badaniach, jakies cytologie w polowie ciazy, dwa
razy w ciazy badania na toxoplasme, wiele z piszacych przyglada sie sobie
jakby w kazdej chwili moglo dojsc do nieszczescia. Tu owszem, chadza sie do
ginekologa co 4 tygodnie, ale poza tym to bez przegiec, nikt sie nie bedzie
wysilal na badania, jak kobita sie dobrze czuje. Bo i po co? Przebylismy juz
jedna ciaze, teraz konczymy druga i po prostu nikt nie traktuje ciazy jak
chorobe, jak cos, co trzeba z bliska sledzic. A w Holandii jest pod tym
wzgledem "jeszcze gorzej"- w ogole prawie nie widzi sie lekarza podczas
prawidlowej ciazy. Badania? A po co?
No i tak sobie mysle, czy przypadkiem nie ma w Polsce odrobiny przesady
(histerii?) wokol ciazy, porodu i wszystkich rzeczy z tym zwiazanych? Przeciez
to zwykla rzecz zajsc i urodzic. Kobiety robia to od tysiecy lat i, jak widac
z demografii swiata, z dobrym skutkiem.
Na marginesie: zagadnalem pania ginekolog mojej zony o cc na zyczenie.
Popatrzyla sie na mnie "chyba zwariowales". Do zony mowi "ja bym tam na twoim
miejscu w zyciu nie chciala cc". Notabene, ona sama przeciez tez juz urodzila
swoje dzieci (jedno, nie chwalac sie, z moja anestezjologiczna pomoca), wiec
wie, co mowi, gdy mowi "ciecie? w zyciu, no chyba ze nie da sie inaczej".