Dodaj do ulubionych

Czy lekarz miał prawo odmówić pomocy?

IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 27.04.05, 00:01
Mój syn miał dzisiaj wypadek w pracy(metal ok.200kg przycisnął mu palec).
Poszedł po pomoc do najbliższego ośrodka zdrowia,lekarz odmówił mu pomocy.Syn
cierpi z bólu,zero pacjentów pod gabinetem,a lekarz robi mu wykład,że nie
jest z tego ośrodka,że kasa chorych,że pieniądze i te sprawy.Syn się
wku...rzył i w tym bólu,zaklął na lekarza i,że tylko kawka ,pieniądze a jak
trzeba pomocy udzielić to nie ma komu.Wyszedł z gabinetu ,aby szukać gdzieś
pomocy.Dopiero lekarz,wybiegł za nim i łaskawie się nim zajął.
Czy to w porządku?Czy miał prawo odmówić mu pomocy?Syn twierdzi,że gdyby
potulnie ,wyszedł(bez tej wiązanki),nie byłby przyjęty.
Obserwuj wątek
    • Gość: ADA Re: Czy lekarz miał prawo odmówić pomocy? IP: *.wroclaw.mm.pl 27.04.05, 00:19
      Mój mąż po wypadku trafił na oddział ratunkowy (!) do specjalistycznego
      szpitala wojewódzkiego. Dopiero po 30 godz rozpoznano, że ma złamane kości
      przedniego dołu czaszki, krwotok śródmózgowy.. Słowem bardzo poważne obrażenia
      neurochirurgiczne i miał przy tym objawy ewidentnie wskazujące na tego typu
      uraz (m.in. wyciek płynu mózgowo-rdzeniowego z krwią, krwiaki okularowe wokół
      oczu). Poza tym miał bardzo groźnie stłuczone płuco, złamane kości szczęki i
      szereg innych obrażeń.
      Diagnoze postawiono po 30 godz dopiero gdy dotarłam do szpitala. Wręczyłam coś
      co najwyraźniej rozjaśniło umysły lekarzy z oddziału leczenia obrażeń
      wielonarządowych (oddz. ratunkowy).
      W czasie trzech tygodni mąż nie miał ani jednej konsultacji pulmunologa w
      związku ze stłuczeniem płuca, które "stanowiło śmiertelne zagrożenie". Nie miał
      też żadnej konsultacji chirura szczękowego i przez 3 tyg kości pozrastały się w
      nieprawidłowym ułożeniu.
      Do domu kazano mi z nim jechać swoim transportem (mąż miał uszkodzone biodro,
      złamane paliczki kości stóp) albo "jechać PKSem". Po wielkiej awanturze dostał
      zwykłą karetkę.
      Dlaczego tak to wyglądało? Bo oszczędny pan ordynator neurochirurgii na każdym
      kroku bał się czy za to leczenie kasie śląskiej zapłaci kasa dolnośląska!!! A
      zdrowie czy życie pacjenta?? Kto by się tym przejmował.

      Moim zdaniem szpital bezwzględnie musi ratować chorego bez względu na
      rejonizację a lekarz w przychodni także w nagłym przypadku powinien pomóc
      poszkodowanemu. Przecież każdy z nas ma obowiązek udzielenia pierwszej pomocy
      innej osobie. Chyba regulują to jakies przepisy. A nawet jeśli nie, to tak każe
      nam zwykłe sumienie i poczucie przyzwoitości.
      • Gość: Winkiel Re: Czy lekarz miał prawo odmówić pomocy? IP: *.nat-pool.nsad.sbb.co.yu 28.04.05, 01:07
        ada, najpierw piszesz ze wreczylas cos lekarzom, a potem o poczuciu
        przyzwoitosci.wg ciebie wszystko jest ok.
        • Gość: ADA Re: Czy lekarz miał prawo odmówić pomocy? IP: *.wroclaw.mm.pl 28.04.05, 07:05
          Gość portalu: Winkiel napisał(a):

          > ada, najpierw piszesz ze wreczylas cos lekarzom, a potem o poczuciu
          > przyzwoitosci.wg ciebie wszystko jest ok.

          Nie wiem czy jestes lekarzem. Ja mam wykształcenie pokrewne z medycznym i
          patrząc z niedowierzaniem co się w szpitalu specjalistycznym dzieje nie miałam
          innego wyjścia. Ja uratowałam mojemu mężowi życie tą interwencją. Tu nie
          chodziło o poprawę komfortu samopoczucia czy o jakiś kosmetyczny zabieg.
          WSTYDZIĆ SIĘ POWINNI CI LEKARZE, pod których okiem przez 30 godz. umierał
          człowiek a oni pogodnie twierdzili, ze on jest "tylko lekko potłuczony"!!!

          I przypomnę, że obcy ludzie na korytarzu (ale miejscowi, znający "specyfikę"
          tego oddziału) pożyczyli mi, abym mogła wręczyć.

          Mój mąż przy tych wszystkich obrażeniach, które odniósł miał... podłączony
          cewnik i dostawał antybiotyk. Tak "ratowano" człowieka na oddziale ratunkowym.

          Podawałam już tego linka, ale proszę specjalnie dla Ciebie:
          forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=22&w=10925774&v=2&s=0
          • Gość: Winkiel Re: Czy lekarz miał prawo odmówić pomocy? IP: *.nat-pool.nsad.sbb.co.yu 28.04.05, 15:44
            Mialas Ada inne wyjscie, ale wybralas to njlatwiejsze. Powinni wstydzic sie
            lekarze. Powinni wstydzic sie wszyscy Polacy, ze nie potrafia naprawic tego
            balaganu.
            Ten chory system powoduje ze lekarze biora lapowki i ten sam system powoduje ze
            ludzie daja. Siebie Ada usprawiedliwiasz, a innych nie.
            To nie jest OK.
            • Gość: ADA Re: Czy lekarz miał prawo odmówić pomocy? IP: *.wroclaw.mm.pl 28.04.05, 19:45
              Koszmar wrócił :( Wróciłam do tamtych dni, ale nie wymyśliłam dziś żadnego
              innego rozwiązania. Dziś miałam czas do namysłu, wtedy to był impuls i
              przeraźliwy strach, że mój mąż zaniedbany tak okrutnie, odejdzie z tego świata.
              Ja nie miałam wtedy czasu na refleksje. Ordynator skończył operować i niemal
              wychodził do domu. Nazajutrz pewnie mojego męża nie byłoby wśród żywych. No bo
              ile można leżeć w takim stanie, z krwiakiem mózgu i postępującym obrzękiem
              mózgu??
              Jeśli jestes lekarzem to wiesz to lepiej ode mnie.
              Tu nie chodziło o to, że mąż ma pryszcze i ja chcę żeby usunięto mu je bez
              kolejki. Tu chodziło o jego życie, które realnie było zagrożone.
              W jego mózgu z każdą minutą zachodziły nieodwracalne zmiany (dobrze kojarzę, że
              tkanka nerwowa nie regeneruje się?) tylko dlatego, że.. No własnie
              dlaczego?????? Dlaczego nie ratowano mojego męża w szpitalu kompletnie
              wyposażonym w najnowoczesniejszy sprzęt? Lekarze na oddziale ratunkowym nie
              potrafią rozpoznać takiego urazu przy tak ewidentnych objawach?
              Wiesz jak ciężko po takim przejściu mieć chociaż krztę zaufania do białego
              fartucha?
              Podpowiedz jakie miałam inne wyjście. Ja nic innego nie wymyslę!
              Tych lekarzy nic i nikt nie usprawiedliwi!!
              • Gość: ADA Re: Czy lekarz miał prawo odmówić pomocy? IP: *.wroclaw.mm.pl 28.04.05, 19:48
                Gość portalu: ADA napisał(a):

                > Ja nie miałam wtedy czasu na refleksje. Ordynator skończył operować i niemal
                > wychodził do domu.

                Miałam na myśli, że skonczył swoją pracę i szedł do domu. Mój mąż nie był w
                ogóle operowany.
              • Gość: Winkiel Re:No to Ci Ada powiem. IP: *.nat-pool.nsad.sbb.co.yu 28.04.05, 21:51
                Niektorzy ludzie to zachowuja sie tak jakby przylecieli z innej planety. Albo
                nigdy nie czytali gazet i nie ogladali telewizji.
                Ty oczywicie wczesniej nie wiedzialas co dzieje sie w polskiej sluzbie zdrowia.
                Albo inaczej-wiedzialas, ale nie pomyslalas, ze Ciebie to tez dotyczy.
                Albo jeszcze inaczej - zawsze mialas nadzieje, ze w razie czego to jakos to bedzie.
                Dopiero wtedy, gdy jestes "w kregu zla", skarzysz sie.
                A przeciez kazdy normalny czlowiek winien wiedziec, ze sluzba zdrowia dotyczy
                wszystkich. Ze taki balagan zagraza zyciu. Ze demokratyczne spoleczenstwo nie
                moze pozwolic na taki stan opieki zdrowotnej.
                Czy nie budzil Twoich obaw fakt, ze pierwszy polski demokratyczny parlament i
                pierwszy polski demokratyczny rzad porzadkuje wszystkie sprawy ego kraju, oprocz
                sluzby zdrowia? I zapewne nie pamietasz ostrzezen lekarzy, krykujacych reforme z
                1999r.i nastepne zmiany.
                No to masz za swoje. Nie kopie sie studni, gdy dom w plomieniach.
                Najprosciej winic lekarzy, ktorzy niewiele moga. A nawet jesli troche moga to i
                tak niewiele to zmienia.
                Konieczne sa zmiany u podstaw.
                • Gość: ADA Re:No to Ci Ada powiem. IP: *.wroclaw.mm.pl 28.04.05, 22:19
                  No to ja ci też powiem. Nigdy nikomu źle nie życzyłam. Ale tobię zyczę, abyś
                  znalazł się kiedyś w podobnej sytuacji i abyś jako praworządny obywatel nie
                  zapłacił nikomu żadnej łapówy, oczywiście. Siedź wtedy i patrz jak odchodzi ci
                  ktoś najbliższy i rób sobie co najwyżej wymówki, ze w odpowiednim czasie nie
                  zainterweniowałes u parlamentarzystów.. A w wolnym czasie poćwicz jak powiesz
                  swoim małym dzieciom, że ich mama zmarła, bo ty nie przyczyniłeś się do naprawy
                  chorego systemu finansowania w służbie zdrowia.. (nie wiem doprawdy jak
                  indywidualnie miałbyś tego dokonać(!!!) ale ty pewnie jakąś koncepcję masz
                  skoro byłbyś gotów ponieść taką ofiarę za swoje niedociągnięcia).
                  To niedorzeczne! Skąd ty wiesz co ja na ten temat myślę czy myślałam kiedyś.

                  Ale jedno jest pewne. To co ja myślałam czy myslę w żaden sposób nie zwolniało
                  tamtych lekarzy od wypełnienia obowiązku ratowania czyjegoś, mocno zagrożonego
                  życia!!!!!!!

                  Gdy twojemu bliskiemu (no dobra dodam "nie daj Boże"), tu w Polsce przydarzy
                  się tragedia, wypadek, choroba.. to nie uruchomisz swoich kontaktów jako
                  lekarz, tylko powiesz, trudno zwiałem stamtąd, nie zadbałem aby zlikwidować
                  bałagan w służbie zdrowia, jako członek demokratycznego społeczeństwa nie
                  zadbałem aby stan opieki polepszył się.. niech umiera ten bliski. A ja na nic
                  się nie będę skarżył..

                  Przeczytaj jeszcze raz to co napisałeś. Naprawdę uwarzasz, ze tamci "lekarze"
                  to naprawdę lekarze?
                  Może chciałes mi dokopać, ale nie wysilaj się zbytnio. Po tym ile ze strony
                  słuzby zdrowia miałam w życiu krzywdy raczej niczym mnie nie zaskoczysz.

                  > No to masz za swoje. Nie kopie sie studni, gdy dom w plomieniach.

                  Skoro naprawdę tak myślisz to ja się bardzo cieszę, że jesteś gdzieś tam daleko
                  i nigdy nie dostanę sie pod "twoją opiekę".

                  > Najprosciej winic lekarzy, ktorzy niewiele moga. A nawet jesli troche moga to
                  > i tak niewiele to zmienia.

                  Przecież mogli, tylko potrzebowali pieniedzy.

                  > Konieczne sa zmiany u podstaw.

                  Zgadzam się w zupełności. Konowałów pracujących na Oddziale Leczenia Urazów
                  Wielonarządowych, którzy np. nie potrafią skojarzyć:
                  płynotok nosowy (z krwią) + krwiaki okularowe = złamanie kości czaszki i krwiak

                  należy natychmiast odsunąc od zawodu. A całe rzesze niedouczonych doktorków
                  doszkalać i dokształcać. Od podstaw!

                  A ty odpowiedz sobie jak zakonczyłaby się twoja kariera jakbyś potraktował
                  pacjenta tak jak potraktowano mojego męża. Tam, w cywilizowanym świecie.

                  • Gość: GTelega Re:No to Ci Ada powiem. IP: 65.90.124.* 28.04.05, 22:58
                    Ada, masz racje, zakladajac, ze to co piszesz to prawda (warto byloby posluchac
                    drugiej strony) nie mam nic na usprawiedliwienie lekarzy, ktorzy zajmowali sie
                    Twoim mezem. Wiem tez, ze gdy chodzi o zycie blizkich mozna sobie schowac
                    zasady walki z korupcja.

                    Nie bardzo jednak zgadzam sie z rozwiazaniami jakie proponujesz. Czy
                    rzeczywiscie nie masz nic do powiedzenia jako obywatel? Czy glosowalas w
                    wyborach na kandydatow popierajacych urynkowienie sluzby zdrowia? Zgadzm sie,
                    ze system sie szybko nie zmieni, ale to nie powod by nie probowac.

                    Mozna konowalow osunac od zawodu - calkiem niezly pomysl - ale trzeba tez
                    spowodowac by DOBRZY lekarze CHCIELI zostac w kraju. Jak najbardziej lekarzy
                    trzeba szkolic, ale nie jest mozliwe, by lekarze oplaceli swoje szkolenie ($500
                    za konferencje plus podroz i hotel) z terazniejszych pensji.

                    Dobrze byloby aby Oddzial Leczenia Urazów Wielonarządowych dorastal do swojej
                    nazwy, ale ktos MUSI za to zaplacic. Czy rzeczywiscie jestes w stanie zaplacic
                    za to by lekarze zarabiali na poziomie EU (bo tylko to zatrzyma ich nad Wisla),
                    czy jestes w stanie oplacac im szkolenia i sprzet potrzebny do pracy. Nie mow
                    mi, ze to nie Ty - "zwykli" obywatele musza na to zarobic nikt inny Wam za to
                    nie zaplaci!
                • Gość: Ada 1 Re:No to Ci Ada powiem. IP: *.internetdsl.tpnet.pl 15.05.05, 13:27
                  No takich bzdur i takiego żałosnego tłumaczenia to dawno nie czytałam. To co
                  opisano wyżej w tych dwóch przypadkach jest WYŁĄCZNĄ winą lekarzy, zaden system
                  nic do tego nie ma. W pierszym przypadku Pan doktor powinien zainteresować się
                  chorym , w drugim cóż rzec ... . Wy lekarze zawsze tłumaczycie się, że system
                  jest winien. Ha Ha. Nigdy wy - wasza niekompetencja, chciwość, nieuctwo i chora
                  ambicja. Mam propozycję - WYJEŻDŻAJCIE i nie straszcie że umrzemy bez was.
                  Przyjdą tu inni ze Wschodu - nie będą gorsi. Ale wy nie wyjedziecie , a to
                  publicznie mówicie to chyba nikt się nabierze o tym niby exodusie,Jakoś nikt ze
                  znajomych lekarzy nie wyjechał ani nikt nie móił że ktos wyjeżdza. Za to
                  słychać jak- trudno otrzymać prawo zawodu pod waszej Izby. Ciekawe czemu...
                  • Gość: g@mdan Re:No to Ci Ada powiem. IP: *.tvsat364.lodz.pl 15.05.05, 18:32
                    Wiesz Ty co? Masz taką służbę zdrowia na jaką zasługujesz.
    • slav_ Re: Czy lekarz miał prawo odmówić pomocy? 27.04.05, 01:27
      Lekarz w ośrodku nie powinien "odmawiać" tylko mu wskazać miejsce gdzie
      udzielona zaostanie właściwa pomoc. Cóż poza doraźnym opatrunkiem mógł przy
      takim urazie zrobić w ośrodku zdrowia ? Czasem "najbliższy ośrodek zdrowia" to
      nie najlepszy adres. A w pracy gdzie używa się 200 kg ciężarów adres i telefon
      do najbliższego Pogotowia, SOR, ostrego dyżuru urazowego powinien być w
      widocznym i znanym miejscu. Żeby w razie wypadku nie trzeba było "szukać pomocy".
      Jak znam życie (ból, nerwy) ta "odmowa" to własnie mogła byc próba wskaznia
      lepszego adresu do oceny i zaopatrzenia urazu.
      • czarna_rozpacz i tak na pewno zrobil............... 27.04.05, 07:01
        ale postkomunistyczne zlodziejskie spoleczenstwo,
        nadal nie rozumie,
        ze za bandaz i porade trzeba zaplacic,
        jak u fryzjera,
      • aelithe Re: Czy lekarz miał prawo odmówić pomocy? 08.05.05, 21:04
        Slav, oczywiście znamy tylko wersje jednej strony. Ale jeśli jest prawdziwa, to
        powinien udzielić pierwszej pomocy, a potem skierować w odpowiednie miejsce.
        Wszystko zależy, od rozmiarów uszkodzeń na nodze. Jeśli rzeczywiście 200 kg
        spadło na palec, to znaczy, że nastąpiło zmiażdzenie tego fragmentu kończyny i
        powinien skierować do oddziału chirurgii, gdzie dokona się amputacji.
    • Gość: Ewa Re: Czy lekarz miał prawo odmówić pomocy? IP: *.chello.pl 27.04.05, 08:00
      W takich czy podobnych przypadkach NIGDY nie odmawiam pomocy ( oczywiście w
      ramach mozliwości, bo dysponujac słuchawkami, aparatem do mierzenia ciśnienia i
      ew. plastrem trudno pomóc ). Zdarza mi sie jednak ODMAWIAĆ gdy w nocy ktoś z
      sąsiadów domaga się leczenia kataru, czy kaca.
      • Gość: Swan Ganz Re: Czy lekarz miał prawo odmówić pomocy? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 27.04.05, 08:28
        jasne. Ja też nie mam w środku nocy ochoty na alkohol....
        • Gość: ren Re: Czy lekarz miał prawo odmówić pomocy? IP: *.internetdsl.tpnet.pl 27.04.05, 18:47
          a co, wątróbka nawala?
    • Gość: GTelega Re: Czy lekarz miał prawo odmówić pomocy? IP: 65.90.124.* 27.04.05, 19:47
      W cywilizowanym kraju wygladalo by to nastepujaco:

      1. Pracodawca udziela pierwszej pomocy i trasnportuje pracownika na izbe
      przyjec i pokrywa koszty uslug medycznych.

      2. Gdy pracodawca nie ma mozliwosci udzielenia pierwszej pomocy pacjent
      dojezdza (sam o ile jest do tego zdolny lub przy pomocy ambulansu) do izby
      przyjec i tam ma udzielona pomoc po czym koszty sa pokryte przez pracodawce.

      3. Gdy uraz jest niewielki pacjent dzwoni do swojego lekarza i umawia sie na
      wizyte. Prawie zaden lekarz nie przyjmie pacjenta, ktory sie wczesniej nie
      umowil, bo uwaza sie, ze jest to brak szacunku dla innych pacjentow.

      4. Gdy niepoinformowany pacjent pojawi sie u drzwi lekarza bez umowienia wizyty
      i jezeli nie ma innych pacjentow lekarz zalozylby opatrunek, podalby leki
      przeciwbolowe po czym wezwalby ambulans by wyslac pacjenta do izby przyjec.
      Pacjent dostalby rachunek za wizyte u lekarza, ambulans i izbe przyjec.
      • Gość: tricolour w sumie... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 28.04.05, 08:00
        ... lekarz nie jest potrzebny...

        Potrzebny jest pracodawca, ambulans, pacjent i pieniądze. Na szarym końcu na
        scenę powolnym krokiem wkracza Pan Lekarz.

        :))))
        • slav_ Re: w sumie... 28.04.05, 09:34
          >... lekarz nie jest potrzebny...<

          Chyba jednak się nie uda. Potrzebny jest sprawny system (obecnie oczywiście
          istnieje taki system jednak do jego sprawności i wydolności oraz umiejętności
          krzystnia z niego przez pacjentow (!) można mieć zastrzeżenia) powodujący że
          poszkodowany w krotkim czasie trafi do właściwego miejsca i właściwego lekarza
          który ma narzędzia i wiedzę aby udzielić właciwej pomocy. Żeby nie "chodzić po
          przychodniach" i "szukać pomocy".
          Do tego jest potrzebna dobra organizacja i pieniądze. Żeby system działał a
          lekarz z chęcią przyjął pacjenta bo to jego praca i zarobek. Na końcu tego
          łańcuszka jest jak to określasz "Pan Lekarz". Na końcu ale (niestety?)
          najważniejszy bo ani pracodawca ani ambulans ani pieniądze definintywnej pomocy
          pacjentowi nie udzielą i nie będą go leczyć.
          A czytając poniższy post jeszcze przydały by się bardziej cywilizowane relacje z
          pracownikami, pracodawcy szanujący ludzi których zatrudniają i którzy
          przysparzają im zysków. Tacy którzy czują się odpowiedzialni za pracę ktorą
          organizują i ograniczający ryzyko pracowników . Sam się spotykam coraz częściej
          z pacjentami którzy nie chcą brać zwolnień mimo że praca w okresie choroby może
          pogorszyć efekt leczenia lub wiąże się z dolegliwościami. Ale to temat na inną
          dyskusję.
        • Gość: GTelega Re: w sumie... IP: 65.90.124.* 28.04.05, 15:29
          > Potrzebny jest pracodawca, ambulans, pacjent i pieniądze. Na szarym końcu na
          > scenę powolnym krokiem wkracza Pan Lekarz

          Wbrew pozorom jest w tym duzo prawdy. Lekarz moze byc efektywny tylko wtedy gdy
          powyzsze czynniki sa na miejscu.

          1. Pracodawca - pracodawcy w cywilizowanym swiecie oplacaja sluzbe zdrowia
          dlatego, ze rozumieja wartosc zdrowia swoich pracownikow. Wyszkolenie
          pracownika w zaawansowanej ekonomii trwa lata i kosztuje dziesiatki tysiecy
          dolarow - stracic go z powodu urazu palca to bezsens. Jezeli spoleczenstwo nie
          docenia ekonomicznej wartosci zdrowia to po co im lekarze?

          2. Ambulans - Sukces wspolczesnej medycyny w duzym stopniu zalezy od
          technologii (stworzonej przez lekarzy) dzieki technologii ludzie przezywaja
          zapalenie wyroska (co nie bylo mozliwe 80 lat temu) i niewydolnosc watroby
          (niemozliwe 20 lat temu). Technologia jest droga, wiec powinna byc
          skoncentrowana w odpowiednio duzych osrokach by jej uzycie bylo ekonomiczne.
          Aby ten system dzialal potrzebny jest ambulans, bez niego nowoczesna medycyny
          nie ma sensu. Wspolczesny lekarz nie jest w stanie funkcjonowac bez technologii
          tak jak wspolczesny robotnik nie jest w stanie zbudowac samochodu przy pomocy
          mlotka.

          3. Pieniadze - Tylko w Polsce wspomnienie pieniedzy przy okazji medycyny
          wywoluje reakcje obronne. Dla czesci swiata poslugujacej sie rozumem jest to
          oczywiste. Miliardy dolarow sa wydawane na rozwoj lekow, urzadzen medycznych,
          na budynki szpitalne - ktos musi za to zaplacic, musi istniec system
          zapewniajacy oplacalnosc inwestycji w sluzbie zdrowia.

          4. Pan Lekarz - General Medycyny - jest niezbedny by spoleczenstwo, za swoje
          pieniadze dostalo to czego oczekuje - zdrowie pacjenta. Tak jak general na polu
          bitwy nie ma szans gdy spoleczenstwu nie zalezy na zwyciestwie, gdy nie
          zapewniono odpowiedniego uzbrojenia i gdy spoleczenstwo nie uwazalo za stosowne
          placic pensji swoim zolnierzom. Z drugie strony wola zwyciestwa, uzbrojenie i
          pieniadze nie zdadza sie na wiele chyba, ze na czele armii stoi inteligentny,
          doswiadczony, dobrze wyksztalcony i oplacany Pan Lekarz.
        • Gość: GTelega Re: w sumie... IP: 65.90.124.* 28.04.05, 17:04
          Zapomnialbym o najwazniejszym:

          5. Pacjent. Wspolczesna medycyna to skaplikowany mechanizm i trzeba miec
          podstawowa wiedze by z niego w pelni kozystac.

          Aby przeleciec przez Atlantyk w dzisiejszych czasach nie koniecznie trzeba byc
          pilotem, ale trzeba wiedziec gdzie sie kupuje bilet, gdzie wyrabia paszport,
          gdzie dostaje wize. Trzeba wiedziec gdzie jest lotnisko, gdzie sie parkuje i
          gdzie nadaje bagaz. Trzeba trafic na terminal i zanlesc wlasny fotel, po
          wyladowaniu trzeba tez odebrac bagarz przejsc przez kontrole paszportow i
          celnikow by w koncu znalesc znajomych lub taksowke.

          Polski pacjent ma problem z kupieniem biletu i znalezieniem lotniska (nie
          wspominajac o pozostalych detalach) ale nie ma problemu z krytykowaniem pilota.
    • Gość: matka Re: Czy lekarz miał prawo odmówić pomocy? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 28.04.05, 08:12
      A w naszym kraju wygląda to tak:
      1.pracodawcę g...uzik,obchodzi wypadek(no chyba,że śmiertelny by go ruszył,ale
      nie wzruszył)
      2.pracodawca jest zły,że pracownik raczył opuścić stanowisko pracy i póść do
      lekarza(przecież jego interes cierpi),a wogóle gdzie pcha te łapy?(chociaż
      chwilę wcześniej popędzał,żeby szybciej ładowali)
      3.do ładowania takich ciężarów,zatrudnia się roboli,bo pracodawca żyłuje na
      dźwig(czy jak tam się to zwie)
      4.pracownik,kiedy już znajdzie ludzkiego lekarza,otrzyma pomoc i zwolnienie,to
      pracodawca mówi"co Ty mi tu z jakimś świstkiem wyjeżdżasz,jutro Cię widzę w
      pracy"i pracownik potulnie idzie z bólem do pracy,bo mieszka w rejonie gdzie co
      4 jest bezrobotny.
      Moja lista jest dłuższa,nie będę Was zanudzać,poszłam na skróty.To są realia
      naszego kraju,czy wszystkim znane?Niesądzę.
      • Gość: GTelega Re: Czy lekarz miał prawo odmówić pomocy? IP: *.wi.res.rr.com 28.04.05, 14:02
        Rozumiem Twoje rozgoryczenie, ale mam nadzieje, ze i Ty rozumiesz, ze problemy
        Twojego syna nie wynikaja tylko z nieuprzejmosci lekarza, ale z tego, ze caly
        system jest chory.

        Lekarz nie moze pracowac w izolacji, zwykly osrodek zdrowia nie moze zrobic
        wiele wiecej niz zalozyc opatrunek, (no moze kilka szwow) i podac srodek
        przeciwbolowy. Nawet to jest mozliwe tylko wtedy gdy nie ma innych pacjentow,
        bo szczerze mowiac nie wiem czy rana palca jest wazniejsza niz atak astmy czy
        nawet grypa u 70-latka.
        • Gość: Winkiel Re: Czy lekarz miał prawo odmówić pomocy? IP: *.nat-pool.nsad.sbb.co.yu 28.04.05, 16:11
          Kiedys zrobilem taki eksperyment.
          Zdarzalo sie ze nagle w poradni pojawial sie pacjent do pilnego zaopatrzenia np.
          z rana reki. Z reguly byl odsylany na pogotowie bo za drzwiami czekal tlum
          pacjentow z numerkami. Az raz zrobilem inaczej. Poinformowalem pacjenow za
          drzwiami ze teraz musze pilnie zaopatrzyc rannego i oni musza czekac. Co to sie
          dzialo na korytarzu! Zeszycie rany w local anest trwalo 40 min. Tego rannego po
          wyjsciu z mojego gabinetu omal nie pobili ci z korytarza.
          Gdy odeslesz rannego do pogotowia to on jeden ma prawo byc niezadowolony.
          Gdy jemu zrobisz dobrze to niezadowolonych jest wiecej.
          Mnie juz nie ma w kraju. Czy cos sie w tej kwestii zmienilo?
          • pia.ed Cos mi to dziwne sie wydaje... 02.05.05, 02:01
            Po przycisnieciu palca przez 200 kg ciezar natychmiast wzielabym taksowke
            i pojechala na ostry dyzur!

            Co moze INTERNISTA w przychodni zrobic ze zmiazdzonym palcem? Przeciez trzeba
            palec przeswietlic, moze nawet zoperowac.

            A jak w ogole mozna CHODZIC ze zmiazdzonym palcem?


            "...Mój syn miał dzisiaj wypadek w pracy(metal ok.200kg przycisnął mu palec).
            Poszedł po pomoc do najbliższego ośrodka zdrowia..."
            • Gość: JOLA Re: Cos mi to dziwne sie wydaje... IP: *.tivnet.pl / *.internetdsl.tpnet.pl 02.05.05, 09:14
              WY WIELU RZECZY NIE ROZUMIECIE-a jak uchylicie drzwi od gabinetu to takich
              przypadków jest wiele-człowiek w szoku niewie co robi,to nie przyszło Ci do
              głowy.
              • Gość: Hanka Re: Cos mi to dziwne sie wydaje... IP: *.ip-pluggen.com 02.05.05, 15:59
                Czlowiek "w szoku" znalazl przychodnie nie w swoim regionie, a taksowki nie
                potrafil zamowic?
                A koledzy to co, nie bylo ich kiedy przycisnal sobie palec?
                • Gość: jola Re: Cos mi to dziwne sie wydaje... IP: *.tivnet.pl / *.internetdsl.tpnet.pl 02.05.05, 16:42
                  oj Hanka Hanka jacy koledzy -prywaciarz praca na czarno jak ty to widzisz -
                  chłopak ubezpieczony przez urząd pracy-wypłoszony poleciał do najbliższej
                  przychodni.A w szoku to i ze złamaną polecisz.
          • Gość: Sanni Re: Taaa... zmieniło się. Na gorsze. IP: 83.16.165.* 03.05.05, 17:40
            Teraz nikt już nie experymentuje. Jak chcesz odesłać takiego pacjenta na
            pogotowie lub ostry dyżur to musisz to zrobić niezwykle subtelnie. Jak pacjent
            poczuje się odrzucony to zaraz leci ze skargą w dyrekcji lub dzwoni do tvn. I
            kłopoty gotowe. Jak zajmiesz się takim chorym to pacjenci z kolejki też mogą
            skarzyć się na bałagan, a dyrekcja oczywiście znajdzie winnego.
            Co bys nie zrobił to zawsze mozesz dostać kopa w dupę. Żaden decydent nie ma
            odwagi, aby sprawę jasno ustawić: ostre przypadki na pogotowie lub ostry dyżur,
            poradnia jest od leczenia planowego. Albo zatrudnienie takiej ilości personelu,
            aby pacjent "pilny" nie powodował zaburzeń pracy. Czyli trzeba ustalić co
            należy się za składkę i co kazdy pacjent wiedzieć musi.
            Ale w tym kraju pacjent nic nie musi wiedzieć. Nawet nie musi logicznie myśleć.
            Jemu się należy.
            • malaguena1 Re: Taaa... zmieniło się. Na gorsze. 09.05.05, 16:55
              >Czyli trzeba ustalić co
              > należy się za składkę i co kazdy pacjent wiedzieć musi

              dlaczego dyrektorzy szpitali nie probuja w ogole odzyskac pieniedzy za leczenie
              powypadkowe? sa przepisy prawne, ktore na to pozwalaja przeciez; oczywiscie to
              nie jest w naszym kraju proste - ale moze trzebaby wziac sie za to, aby
              ubezpieczyciele oddali szpitalom i przychodniom nieco zyskow, ktore zbijaja na
              skladkach oc i nw?
    • Gość: mala..1 Re: Czy lekarz miał prawo odmówić pomocy? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 02.05.05, 17:43
      jedynym pocieszeniem jest, ze nie wszyscy lekarze sa obojetni na bol i szok,
      znam lekarzy, ktory bez wzywania potrafia , widzac wypadek przy drodze, wysiasc
      z samochodu i zobaczyc lub dopytac sie czy potrzebna jest pomoc - choc nie sa z
      pogotowia, sami sie zglaszaja do pomocy na masowaych imprezach - i ludzie to
      doceniaja - takich lekarzy nie krytykuja, wrecz przeciwnie.....
      i czy taiemu lekarzowi w przychodni korona z glowy by spadla jesli by polecil
      pielegniarce zalozyc opatrunek i powiedziec chlopakowi gdzie ma sie udac?
      • Gość: doc Re: Czy lekarz miał prawo odmówić pomocy? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 03.05.05, 19:18
        >znam lekarzy, ktory bez wzywania potrafia , widzac wypadek przy drodze,
        >wysiasc z samochodu i zobaczyc lub dopytac sie czy potrzebna jest pomoc

        Do tego obliguje prawo cywilne i najbardziej elementarna przyzwoitość. Ameryki
        tu nie odkrywasz. Każdy człowiek (nie tylko lekarz) jeśli tego nie zrobi w
        takiej sytacji wchodzi w konflikt z prawem.

        >sami sie zglaszaja do pomocy na masowaych imprezach

        No, tam lepiej płacą ;-).

    • sempiasty Re: Czy lekarz miał prawo odmówić pomocy? 03.05.05, 20:41
      to jakas wymyslona bajka.
      po awanturze lekarz przyjął biedaka z palecem (ktory przycisnął ciężar 200 kg)
      Syn twierdzi,że gdyby potulnie ,wyszedł(bez tej wiązanki),nie byłby przyjęty.
      No dobra - został przyjety. Na czym polegało to przyjęcie? co zrobił lekarz w
      tej przychodni? prześwietlil palec? Czym?

      a może było inaczej? Może to nie było 200 kg tylko 2 kg? Gdyby palec przycisnał
      mu ciężar 200 kg to albo nastapiła by amputacja na miejscu albo potem trzeba by
      go amputować, bo byłby niezawodnie zmiażdżony. Natychmiast wezwano by pogotowie.

      moze palec był tylko przecięty? i lekarz w przychodni załozył plasterek? i
      kazał kupić APAP?
      Jestem gotów założyć się, że tak właśnie bylo
      nieładnie przesadzac i klamać na forum
    • sempiasty Re: Czy lekarz miał prawo odmówić pomocy? 03.05.05, 20:43
      a ADA tez klamczucha. Teraz pijaka z urazem glowy posyła się natychmiast na
      tomograf komputerowy - nie patrząc nawet czy jest ubezpieczony. To jakieś
      bzdury.
      • Gość: ADA Re: Czy lekarz miał prawo odmówić pomocy? IP: *.wroclaw.mm.pl 07.05.05, 01:13
        No własnie!! Kilka miesięcy temu spędziłam kilka godzin na izbie przyjęć na
        ostrym dyżurze w jednym z wrocławskich szpitali. I to co widziałam było dla
        mnie szokujące. Były to godziny wieczorne, mocno wieczorne. Można było
        pomyśleć, ze to Czeczenia. Porozbijane głowy, niemal pourywane w bójkach ręce
        czy nogi... Pijaki z całego mista, młodzi awanturnicy i kilka normalnych osób.
        Ja grzecznie czekałam, aż skonczy operować ordynator, który miał zdecydować o
        moim przyjęciu na oddział.
        Ale nie wszyscy byli grzeczni. Święta nie jestem i czasami sobie przeklnę,
        jednak takie wiązanki jakie serwowano lekarzom powodowały u mnie niezły wstyd i
        zażenowanie!!! Jednak bez względu na to każda pijaczyna szła lub była wieziona
        na TK lub prześwietlenie.

        I dlatego tak mnie bulwersuje, że mojego męża tak zaniedbano. I tak mocno nie
        daje spokoju pytanie DLACZEGO??? (!!!!)

        Ja nie kłamię. Podałam treści wypisu z dokumentacji szpitalnej. To też
        wymysliłam sobie?
        • aldo59 Re: Czy lekarz miał prawo odmówić pomocy? 07.05.05, 21:46
          a może nie było potrzeby robienia TK twojemu mężowi?
          pacjenci czasami sami chcą decydować jak ich diagnozować i leczyć
          a to domena lekarza
          chociaz nie przeczę, że lekarze są rózni i tez robią głupstwa
          jezeli masz uzasadnione pretensje to możesz dochodzić swoich roszczeń:
          1. w dyrekcji szpitala
          2. w oddziale NFZ
          3.w izbach lekarskich
          4.w sądach powszechnych
          mozliwości masz wiele - skorzystaj z którejś z nich zamiast wylewać swoje żale
          na forum

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka