"Dlaczego wy,lekarze wybraliście studia medyczne..

IP: *.oc.oc.cox.net 02.05.05, 19:09
_...przeciez wiedzieliście wcześniej,że zarobki są małe,itd"
Niby takie sprytne pytanie,zadawane przez co inteligentniejszych forumowiczów.
To ja napiszę szczerze:
1.Uwielbiam pracowac i poświęcać się dla idei.Obecnie panująca ideologią jest
kapitalizm i dziki (opps,wolny) rynek-zgodnie z tym trendem postanowiłem kosić
kasę rano i wieczorem,w dzień czy w nocy.Ostatni grosz wyrwę rodzinie chorego
w formie łapówki,sprzedam się firmom farmaceutycznym,wystawie lewe zwolnienia
za godziwą opłatą,a nawet wybronię od wojska lub więzienia.
2.Seks i aberracje seksualne.Wiadomo,po co sie chodzi na dyżury.Wiadomo ,po co
sie zostaje ginekologiem (o zgrozo!-nawet pediatrą!).Chodzi o nieskrępowane
realizacje najskrytszych i najbardziej wyuzdanych praktyk seksualnych pod
przykrywką "dyżuru" lub badania,lub innej "zabawy w lekarza"
3.Nieskrępowany dostęp do leków ,narkotyków,alkoholu-nie dość,że pomaga w
realizacji pkt.2,to jeszcze można je sprzedawać potrzebującym (pkt.1)
4.Władza nad życiem i zdrowiem ludzkim-dziś wykończę Kowalskiego z sali nr
5.Nie podoba mi się, ma krzywe zęby i taki brzydki jest.Bez niego świat będzie
piękniejszy :-).
5.Wrodzony masochizm-dobrze sie czuję,jak się deprecjonuje mnie i moja pracę.
I nie docenia mojego wysiłku (pkt.1-4),włożonego w wykonywanie tego
zawodu.Lubię być traktowany podejrzliwie,atakowany przez
dziennikarzy,pacjentów i ich rodziny-bez tego czułbym się nieszczęśliwy i
niespełniony.

Czy juz wiadomo ,dlaczego wybrałem ten zawód ?
Niestety,mój niepokój wywołał fakt,że od 89 r. wszystkie rządy zapewniały o
swojej niezłomnej woli poprawy zarobków i warunków pracy lekarzy w
Polsce.Każdy rząd i każdy minister miał program reform,po których miało sie
zmienić na lepsze.Zastanawiałem się nawet nad rzuceniem studiów i zmianą
zawodu (kariera gangstera lub polityka wyglądała zachęcająco).
Ale na szczęście NIE uwierzyłem oficjalnym zapewnieniom kolejnych opcji
politycznych.
Wątpliwości ogarnęły mnie dopiero przy piątym kolejnym ministrze zdrowia i
piątym kolejnym rządzie.Ogarnięty strachem i paniką ( ONI istotnie i
prawdziwie chcą (!) reformy (!) i poprawy(!) losu lekarza,ni chybi!),
postanowiłem się ewakuować.Przeciez NIGDY moim celem NIE było pracować w
NORMALNYCH warunkach za NORMALNE wynagrodzenie,prawda?

P.S.Temat (jak zauważyłem) jest bardzo frapujący dla
forumowiczów-nielekarzy.Szczególnie tych z cechami "homo sovieticus" jak i
tych nie zdejmujących beretu przed napisaniem postu.Mam nadzieję,że wyszedłem
naprzeciw oczekiwaniom- z wyrazami szacunku -P.
A teraz przepraszam,ale idę rozlać krew niewinnego pacjenta :-).

    • Gość: Swan Ganz Re: "Dlaczego wy,lekarze wybraliście studia medyc IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 02.05.05, 19:14
      brawo Patryk i jeszcze raz brawo. Podziwiam Twoją odwagę.... .
      Tylko po diabła wyjeżdżałeś z raju?. Tam przecież znacznie trudniej jest sie
      zawodowo zrealizować.
      • Gość: Patryk Re: "Dlaczego wy,lekarze wybraliście studia medyc IP: *.oc.oc.cox.net 02.05.05, 22:29
        Bo politycy obiecali,że tym razem już ten "raj" naprawią.A co by było jak by im
        sie udało? A tutaj chociaz bija Murzynów,o! I pacjenci "umierają na progu" :-).
    • Gość: mala..1 Jak zdarta plyta IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 02.05.05, 20:11
      > P.S.Temat (jak zauważyłem) jest bardzo frapujący dla
      > forumowiczów-nielekarzy.Szczególnie tych z cechami "homo sovieticus" jak i
      > tych nie zdejmujących beretu przed napisaniem postu

      Potrafisz wymyslic cos oryginalniejszego? ciagle te berety i sowieci? sprobuj
      wysilic swoj wspanialy lekarski mozg i sie popisz wieksza elokwencja
      - cos ograniczone slownictwo cie cechuje - a przeciez tak lubisz epitety dla
      nie-lekarzy

      • Gość: Patryk Re: Jak zdarta plyta IP: *.oc.oc.cox.net 02.05.05, 22:42

        Istotnie wątek dotyczy "betonowych beretów"?Nie pomyliłaś sie czasem? Na pewno?

        Dlaczego tym wątku szukasz aluzji do swojej nader skromnej osoby ?Utrata
        kontroli,zranione ego?Nie jesteś jedynym takim osobnikiem i na pewno nie na tyle
        istotnym,bym poświęcał ci swoją uwagę.Serdecznie pozdrawiam.

    • Gość: mala..1 Homo sovieticus IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 02.05.05, 20:43
      Poczytaj - czy ten opis nie charakteryzuje aby srodowiska lekarzy w panstwowej
      sluzbie zdrowia?
      "Homo sovieticus nie jest w stanie podjąć inicjatywy, która jest tak bardzo
      potrzebna w okresie transformacji. Taki człowiek jest niezdolny do
      odpowiedzialności i życia w wolności, dlatego że wolność to również
      odpowiedzialność. Usiłuje zachować status quo, nic nie chce zmieniać. Nie myśli
      o tym, że można żyć lepiej, zgadza się na bylejakość. Przyzwyczaił się do
      ciągłego pogarszania się warunków życia, ograniczenia przestrzeni wolności,
      dlatego jest gotów zaakceptować każdą niesprawiedliwość, każde obniżenie
      poziomu swojego życia — jak to kiedyś mówiono pół żartem, pół serio w Związku
      Radzieckim — „żeby tylko nie było wojny”. Taki dualizm przejawia się wszędzie.
      Ambiwalentny człowiek chciałby żyć tak, jak na Zachodzie, jednocześnie niczego
      nie zmieniając w swoim życiu."

      Czy w tak niewielkim srodowisku pracy jakimi sa szpitale naprawde nie mozna nic
      zmienic? i to wiekszosc z was mnie prubuje uswiadomic jak to jest na Zachodzie?
      Przeciez na Zachodzie , lekarz bedac w pracy jakby odstawial swoje wlasne
      fuchy, jakby sprobowal bez dania racji splawic pacjenta - to bylby to jego
      ostatni pacjent w tej pracy? A moze by tak kursy ekonomii dla dyrektorow
      szpitali? Czemu niektorzy potrafili zarzadzac szpitalem czy przychodnia kiedy
      to kasy chorych finansowaly sluzbe zdrowia? czemu w niektorych szpitalach nawet
      teraz z ta sama liczba pacjentow daje sobie rade o polwe mniej pielegniarek , a
      lekarze sa uprzejmi dla pacjentow? Wynika z tego, ze niektorzy umieli
      dostosowac sie do zycia w nowym otoczeniu i warunkach? Czy slowo "przepraszam"
      wypowiedziane do pacjenta przez lekarza jest ujma na honorze? Czy przyznanie
      racji nie-lekarzowi , ze moze faktycznie tak nie powinien postapic lekarz na
      dyzurze jest nielojalnoscia w stosunku do calego srodowiska?

      I kto tu objal role "homo sovieticus" ???
      • Gość: sowa Re: Homo sovieticus IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 02.05.05, 23:06
        A nie pomyślisz,że może jednak lekarze lubią swoja pracę i dlatego nie odchodzą
        od zawodu? Że wybierali studia nie dla kasy , ale aby robić w życiu coś
        sensownego? Nie każdego kręci ukończenie ekonomii, bycie ki-ekąt-area-sale-
        menadżerem-d/s-superspecjalistycznych i rozwijanie sprzedaży plastikowych
        zakrętek albo czekoladek Nestle tylko dlatego ,że można na tym nieźle zarobić?
        Owszem, moje zarobki tu w Polsce prawdopodobnie nigdy nie dorównają zarobkom
        fryzjerki, ale mam przynajmniej poczucie, że moje życie ma sens, że robię coś
        wielkiego ratując każdego dnia czyjeś zdrowie lub życie.
        • Gość: Swan Ganz Re: Homo sovieticus IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 02.05.05, 23:12
          no wreszcie pokazałeś/aś ludzką twarz :). Qrcze może Cię nawet polubię (o ile
          nie zaczniesz - Sowa - znowu obrażać swoich współobywateli).
          Pozdrawiam ciepło
        • Gość: Patryk Re:sowa IP: *.oc.oc.cox.net 02.05.05, 23:22
          Odpowiadając w tym tonie,potwierdzasz argumenty typu:"chcieliście to macie i nie
          narzekajcie na pensje".
          Fryzjerki też mają satysfakcję ze swojej pracy,robią różne fajne rzeczy ludziom
          na głowach,a zarobki mają lepsze od twoich.
          P.S.Dla porównania-męskie strzyżenie z myciem głowy w Warszawie 10 $,w USA 8-9
          $.Cen usług medycznych nie będę porównywać.
          CZy lepiej się cenią polscy fryzjerzy,czy gorzej polscy lekarze?
          • Gość: sowa Re:sowa IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 02.05.05, 23:39
            Odpowiadając w tym tonie chcę zwrócić uwagę na to, że w zawodzie lekarza nie
            tylko zarobki się liczą. A jeśli chodzi o "cenienie się" to gorąco zachęcam
            lekarzy do emigracji. Poszukajcie w internecie ofert a zobaczycie, że wcale nie
            jest trudno o korzystne oferty. Ja już jestem po wstępnych rozmowach. Pensje
            dla specjalisty za 40 godzin tygodniowo w państwowej służbie zdrowia -> od 10
            tyś do 25 tyś. euro netto(!!!). O prywatną służbę zdrowia się nie pytam ,bo nie
            chcę dostać zawału...
            • Gość: sowa Re:sowa IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 02.05.05, 23:41
              10tys-25tys. euro oczywiście miesięcznie
              • Gość: ciekawa Re:sowa IP: *.a.pppool.de 06.05.05, 15:57
                > 10tys-25tys. euro oczywiście miesięcznie


                sowa zejdz na ziemie:)
                tu masz zarobki w szwecji

                www.polmed.org/docjobs/szwecja_zarobki.htm
                no do 10-25 tys troche im brakuje:)))





              • Gość: ciekawa pensja lekarza w gb IP: *.a.pppool.de 06.05.05, 16:34
                no a tu masz GB:

                www.intermedica.pl/rekrutacja/rek_zycieGB.htm#praca
                maksymalna pensja ordynatora to 60 GBP, czyli kolo 90 euro, czyli kolo 7,5 tys
                euro/msc:)a to wciaz nie Twoje 10-25 tys:) z pocalowaniem reki:)))

                a starszy asystent-specjalista ma (maksymalnie!) 33 tys/rok , czyli 50tys euro
                na rok, czyli ca 4 tys....


                :))

            • Gość: ciekawa Re:sowa IP: *.a.pppool.de 06.05.05, 13:53
              -> od
              > 10 tyś do 25 tyś. euro netto(!!!). O prywatną służbę zdrowia się nie
              >pytam ,bo nie chcę dostać zawału...

              :) 10-25 tys netto? serio? na panstwowej? i do tego jeszcze trzeba sciagac
              lekarzy z polski bo miejscowi nie chca? gdzies ty to znalazla?
              i dlaczego sadzisz ze prywatni placa lepiej? jest dokladnie na odwrot. prywatny
              zainteresowany jest zyskiem i z reguly placi mniej. chyba ze mu konkretnie na
              tobie zalezy.
              zejdz na ziemie. zarobki sa przyzwoite- ale w granicach zdrowego rozsadku:)
              to znaczy w .de 4-5 tys euro (brutto) dla lekarza asystenta w szpitalu, plus
              dyzury (ale tylko przy sobotnich i niedzielnych wychodzisz na "plus").
              do tego pracy mnostwo (dlatego miejscowi sie az tak bardzo nie garna; uwazaja
              ze wysilek nie jest adekwatny do zarobkow).
              zerklam tu bo chcialam sie dowiedziec czy sie w .pl cos w sprawie "lekarz i
              jego zarobek" zmienilo- ale widze ze nie. nadal pensja to 800 zl:(
              aha, i wcale nie musisz wyjezdzac jako specjalistka. zrobienie specjalizacji w
              kraju docelowym- moze ci nawet ulatwic start, bo zawsze - na spacjalizacje z
              innego kraju patrzec beda krzywo. dobrze jest natomiast miec jakies
              doswiadczenie- ok.3-4 lat. w eu- prace w polsce ci zalicza do stazu
              specjalizacyjnego.

              pzdrw.
              • Gość: sowa Re:sowa IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 06.05.05, 19:20
                Zarobki 10-25tyś euro/miesiąc znalazłam we Francji. Ale nie oto chodzi, mogę
                zarabiać połowę mniej a i tak będą to kokosy w porównaniu z polską
                rzeczywistością. A swoją drogą jak możnaby zareklamować obcokrajowcom z zachodu
                aby przyjechali do nas pracować? "Zarobicie 200 euro/miesiąc z możliwością
                dorobienia do 200euro jeśli weżmiecie dodatkowo 8 dyżurów? "
                • Gość: feline Sprowadzam Was na ziemie IP: *.dial.proxad.net 07.05.05, 19:55
                  "Pomarzyc sobie dobra rzecz w sobotnie popoludnie"
                  Kochani! Francja to nie "Eldorado" i kiedy czytalam te wiesci o zarobkach tutaj
                  dostalam lekkiego zawrotu glowy. Komus cos kompletnie sie pomieszalo.
                  Pozwolcie, ze zeznam, jak przed Swietym Fiskusem: anestezjolog-reanimator ("bac
                  + 14, czyli 14 lat studiow medycznychi z wysluga lat odpowiadajaca "10
                  poziomowi na 13 istniejacych) w "sektorze panstwowym zarabiam okolo 6 tys €
                  BRUTTO/miesiac.Owszem, uczcie sie francuskiego, ale stapajcie mocno nogami po
                  ziemi.
                  Tylko niech nikt nie sadzi, ze ja sie skarze. Wystarcza mi to co mam, swoja
                  robote kocham i do "sektora prywatnego" nie przeszla bym za ZADNE SKARBY
                  SWIATA.
                  • Gość: sowa Re: Sprowadzam Was na ziemie IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 08.05.05, 12:54
                    Mam pytanie: specjalizację zrobilas w Polsce czy we Francji? Jak tam patrzą na
                    polska specjalizacje? Nawet 6 tyś euro brutto to raj dla polskiego
                    anestezjologa - u siebie zarabia 1200zł netto = 300 euro miesiecznie.
                    • Gość: feline Re: Sprowadzam Was na ziemie IP: *.dial.proxad.net 08.05.05, 21:48
                      Tak sie sklada, ze ja w ogole dyplom "robilam" we Francji - w latach 80
                      wznowilam przerwane studia( z ktorych wywalono mnie za nieprawomtyslna odzywke).
                      Wyjechalam z PRLu w 1984 roku i udalo mi sie zaliczyc 3 lata a reszte robila
                      juz w systemie francuskim tz, externat do V roku wlacznie, internat VI rok i
                      lata specjalizacji. Dopiero po zaliczeniu tegoz o "obrone" pracy dostaje sie
                      dyplom "docteur en i ti nastepuje nazwa specjalizacji. jak sa traktowani
                      specjalisci "innostrancy"? Niestety, ze spora podejrzliwoscia i lekkim
                      niedowierzaniem (to taka francuska specjalnosc) i najchetniej sa akceptowani w
                      specjalizacjach deficytowych, do ktorych zreszta zalicza sie anestezjologie. Ja
                      jestem traktowana jako ktos "swoj" - po mezu francuskie nazwisko, europejski
                      typ urody i dobra znajomosc jezyka. Pracuje w CHU (na polskie warunki szpital
                      kliniczny co prawda "zadluzony" na 11 mln € ale stale dofinansowywany i zw
                      rozwoju, nikt nam nie "wchodzi na pensje", dosc mocno tylko odczuwa sie brak
                      personelu pielegniarskiego i pomocniczego. Ale kocham moja robote i mojego
                      CH..ka (CHU = Centre Hospitalier Universitaire) i za zadna forse nie poszla bym
                      pracowac w sektorze prywatnym.
                      • Gość: sowa Re: Sprowadzam Was na ziemie IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 09.05.05, 09:49
                        Dziekuję za odpowiedź. Mam jeszcze takie pytanie: czy obecnie są egzaminy
                        wstępne na specjalizacje? Jestem lekarzem w trakcie specjalizacji z
                        anestezjologii i zastanawiam się , czy jest to mozliwe aby przenieść się do
                        Francji i tam ją dokończyć? Czy zaliczonoby mi chociaż część stażu pracy w
                        Polsce do francuskiej specjalizacji? Z tego co wiem, to we Francji
                        anestezjologia trwa 5 lat, u nas 6lat.
                        • Gość: feline Re: Sprowadzam Was na ziemie IP: *.dial.proxad.net 09.05.05, 18:10
                          Jak juz pisalam studiowalam juz tutaj i nie bardzo wiem, jakie zasady stosuja
                          sie do kandydatow z zagranicy. Nie chce wprowadzac cie w blad, najlepiej -
                          zakladajac, ze znasz jezyk a sadzac z zamiaru robienia specjalizacji znasz to
                          radze ci wejsc na strone www.ap-hp, gdzie znajdziesz multum roznych informacji
                          ewentualnie linkow na inne sity CHU-jkow i zasady rekrutacji.
                          Zycze powodzenia
                          • Gość: sowa Re: Sprowadzam Was na ziemie IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 09.05.05, 23:17
                            Dziękuję, sprawdzę.
              • Gość: sowa Re:sowa IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 06.05.05, 19:24
                Mam jeszcze pytanie : w jakich krajach zaliczają pracę w Polsce do stażu
                specjalizacyjnego? Czy są tam egzaminy wstępne na specjalizację, jak u nas i
                czy można wskoczyć od razu na np. trzeci rok szkolenia specjalizacyjnego?
                Dziękuję.
                • Gość: ciekawa Re:sowa IP: *.a.pppool.de 06.05.05, 20:10
                  no to znaczy ze zarobki we francji odbiegaja znacznie od innych krajow- eu
                  25 tys netto to 50 tys brutto razy 12 to 600 tys euro rocznie... ej, to jest
                  juz niezly zarobek w usie dla pocztakujacego lekarza specjalisty:)
                  no a w .de np zarobek szefa (malego) szpitala:)
                  cos mi sie nie bardzo chce wierzyc:) czy jestes pewna, ze nie chodzi o pensje
                  roczne (bo jelsi nie- to moze trza by sie zaczac uczyc francuskiego:)))? 50 tys
                  euro rocznie- brzmi prawdopodobniej.

                  nadaje z .de; to tutaj - prace w pl zaliczaja do specjalizacji. nowe (tzn po
                  wstapieniu pl do eu) specjalizacje- pewnie tez zaliczaja. nie wiem.
                  jest chyba wymog- co najmniej trzech lat przepracowanych w zawodzie.

                  nie ma egzaminow dopuszaczajacych do specjalizacji.

                  > Mam jeszcze pytanie : w jakich krajach zaliczają pracę w Polsce do stażu
                  > specjalizacyjnego? Czy są tam egzaminy wstępne na specjalizację, jak u nas i
                  > czy można wskoczyć od razu na np. trzeci rok szkolenia specjalizacyjnego?
                  > Dziękuję
                  • Gość: ciekawa nie bede sie uczyc francuskiego:) IP: *.a.pppool.de 06.05.05, 21:27
                    www.farmamarketing.pl/art_lekarze.htm
                    pisza ze we francji lekarz rodzinny 9 tys zl- 2,5 tys euro- malowato.
                    czyli chyba jednak twoje dane sa roczne:)zawal ci nie grozi:)
                    • Gość: Angielka potwierdzam - za granicą zarobki często sa IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 06.05.05, 21:37
                      .. podawane ROCZNIE a nie miesięcznie.

                      (Oczywiście, na Zachodzie lekarze jak zresztą każdy zarabia znacznie więcej niż
                      w Polsce; zauważam też ze wiecej wszystko - w tym usługi :) - kosztują).

                      Pzdr.
                  • Gość: Swan Ganz Re:sowa IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 06.05.05, 21:49
                    Sowa zajrzała może do jakiegoś archiwum i wtedy kwoty by się zgadzały. Tylko,
                    że nie w Eu ale w FF :))).
        • Gość: mala..1 Re: Homo sovieticus IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 02.05.05, 23:54
          i to jest sedno - niezaleznie od gratyfikacji - lubic swoja prace - i co za tym
          idzie tych nieznosnych czasem pacjentow ; takich ludzi - lekarzy inni szanuja i
          cenia; nie tylko w relacjach pacjent-lekarz przeciez zdarzaja sie konflikty,
          nie tylko z powodu braku kultury czy opanowania ktorejs ze stron ; daleka
          jestem od tego, by twierdzic, ze sluzba zdrowia ma co chciala, i ze lekarze
          maja co chcieli wybierajac zawod - ale po co ta krytyka innych zawodow? w
          przecietnej fabryce czy firmie handlowej byly i sa problemy typu: robotnik tak
          ciezko haruje - a inni siedza za biurkiem i zarabiaja wiecej;
          drazni nie to, ze lekarze sie skarza na to, iz ich praca nie jest gratyfikowana
          w sposob adekwatny do obciazenia i odpowiedzialnosci, ktora ponosza ,ale
          przenoszenie tych stresow na reszte spoleczenstwa;
          to jest problem na skale kraju - ale pomyslcie ile ludzi w innych branzach
          pracuje od switu do nocy, po kilkanascie godzin na pelnych obrotach - i nie
          mowie tu o szeregowych pracownikach - i nie maja szans, by sie upomniec o
          chociazby zaplate za nadgodziny - strach przed utrata pracy trwajacy od ladnych
          kilku lat zrobil swoje - a pensje leca na leb na szyje, wymagania rosna - w
          domu rodzina na utrzymaniu, zwiazki zawodowe nieistnieja - i kolo sie zamyka;
          a wydatki poslow, rzadu i tych co na szczytach - coraz to wieksze, i coraz
          bardziej zaciekla walka o "koryto" przed wyborami przeraza ...
        • Gość: Tricolour Do Sowy. IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 03.05.05, 10:07
          Pierwszy raz słyszę, że ktoś chodzi do pracy nie dla pieniędzy... Kompletny
          kretynizm...
          • Gość: sowa Re: Do Sowy. IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 03.05.05, 10:16
            Obecnie do pracy nie chodzę dla pieniędzy, bo trudno mieć taką motywację przy
            pensji 800zł. Chodzę , bo lubię oraz po to , aby jak najszybciej zrobić
            specjalizacje i wyjechać po godziwe zarobki na zachód. Wtedy do pracy będę
            chodzić bo lubię i aby zarobić.
      • Gość: GTelega Re: Homo sovieticus IP: 65.90.124.* 02.05.05, 23:27
        > Czy w tak niewielkim srodowisku pracy jakimi sa szpitale naprawde nie mozna
        > nic zmienic?

        Owszem, trzeba zmienic: salowe, pielegniarki, ordynatora, dyrektora, szpital,
        ubespieczenia i pacjentow. Juz to zrobilem.

        > i to wiekszosc z was mnie prubuje uswiadomic jak to jest na Zachodzie?

        Z tego prostego powodu, ze juz tu jestesmy a Ty tylko to sobie wyobrazasz.

        > Przeciez na Zachodzie , lekarz bedac w pracy jakby odstawial swoje wlasne
        > fuchy.

        Znaczaca wiekszosc lekarzy na zachodzie odstawia tylko i wylacznie swoje wlasne
        fuchy. Pracuje we wlasnej praktyce.

        > jakby sprobowal bez dania racji splawic pacjenta - to bylby to jego
        > ostatni pacjent w tej pracy?

        Bynajmniej. Pozbycie sie nieuprzejmego, agresywnego pacjenta, pacjenta, ktory
        nie ma zufania do lekarza, lub pacjenta ktory nie wykonuje zalecen lekarza jest
        DOBRE dla jakosci praktyki. Wystarczy miec wystaczajaco duzo pacjentow ktorzy
        szanuja lekarza, sa mili i obowiazkowi. Wtedy pozbycie sie nieporzadanych
        pacjentow jest jak najbardziej wskazane.

        > lekarze sa uprzejmi dla pacjentow?

        Oczywiscie! I pacjenci sa uprzejmi dla lekarzy. Co kraj to obyczaj.

        > Czy slowo "przepraszam"
        > wypowiedziane do pacjenta przez lekarza jest ujma na honorze?

        Nie jest. Podobnie jak slowo "dziekuje" wypowiedziane przez pacjenta. W Polsce
        ludzie najpierw zaczna nosic Meksykanskie kapelusze znim naucza sie tak
        egzotycznych zwyczaji.
        • xv123 Re: Homo sovieticus 03.05.05, 08:36
          Gość portalu: GTelega napisał(a):

          > Bynajmniej. Pozbycie sie nieuprzejmego, agresywnego pacjenta, pacjenta, ktory
          > nie ma zufania do lekarza, lub pacjenta ktory nie wykonuje zalecen lekarza
          jest DOBRE dla jakosci praktyki. Wystarczy miec wystaczajaco duzo pacjentow
          ktorzy szanuja lekarza, sa mili i obowiazkowi. Wtedy pozbycie sie
          nieporzadanych > pacjentow jest jak najbardziej wskazane

          Pozbycie się nieuprzejmego pacjenta może jest wygodne ale nie dla tego
          pacjenta. Warto też pomyśleć o dobru pacjenta, bo pacjent nie przychodzi do
          lekarza po lekcję wychowawczą ale po pomoc medyczną.
          Wiadomo, że człowiek który ma dolegliwości, których nie rozumie jest w stresie
          i trudno mu zachowywać się z wyszukaną galanterią, w grę wchodzą tu negatywne
          emocje i tylko takt rozumiejącego to lekarza może to napięcie rozładować a brak
          taktu i współczucia może spotegować stres pacjenta.
          Proponujesz pójście na łatwizne : jak sa problemy to pacjent za drzwi i spokój.
          W ten sposób postępując to w przypadku agresji żony spakujesz jej rzeczy i
          poszukasz nowej "dobrej " żony, w przypadku agresji wsłasnych dzieci oddasz je
          do domu dziecka, po co ci kłopot,niech się inni z nimi męczą.
          A gdybyś był nauczycielem lub dyrektorem szkoły to wszystkich niegrzecznych
          uczniów won ,niech szukaja sobie innych szkół ,Ty będziesz uczył i wychowywywał
          te grzeczne dzieci, i tak dalej można szukać ułatwień w zyciu zamiast
          troszę pocierpieć i pomóc osobie "trudnej" , wesprzec ją i nie poddawać się w
          obliczu trudności.
          • Gość: Położnik Re: Homo sovieticus IP: *.internetdsl.tpnet.pl 03.05.05, 11:15
            Tyle pisania i wszystko bez sensu ,to do xv123
            • Gość: Swan Ganz Re: Homo sovieticus IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 03.05.05, 11:19
              moim zdaniem xv123 to stara, dobra znajoma Vacia :))).
              Kreujesz nowy wizerunek Vacia?.
              • xv123 Re: Homo sovieticus 03.05.05, 15:45
                Gość portalu: Swan Ganz napisał(a):

                > moim zdaniem xv123 to stara, dobra znajoma Vacia :))).
                > Kreujesz nowy wizerunek Vacia?.

                Jeśli to możliwe :))) Ale Tobie się nowe wizerunki udają, co Twój post to
                inny wizerunek. Mężczyzna tyle twarzy.
          • Gość: GTelega Re: Homo sovieticus IP: 65.90.124.* 03.05.05, 23:28
            > Pozbycie się nieuprzejmego pacjenta może jest wygodne ale nie dla tego
            > pacjenta. Warto też pomyśleć o dobru pacjenta, bo pacjent nie przychodzi do
            > lekarza po lekcję wychowawczą ale po pomoc medyczną.

            Pomoc medyczna moze byc skuteczna tylko wtedy gdy pacjent szanuje uzyskana
            porade, ma zaufanie do swojego lekarza i gdy stosuje sie do zalecen. Gdy taka
            relacja nie istnieje nie ma sensu widywanie pacjenta. Lepiej jezeli znajdzie
            sobie innego lekarza z ktorym moze wspolpracowac.

            > Wiadomo, że człowiek który ma dolegliwości, których nie rozumie jest w
            > stresie i trudno mu zachowywać się z wyszukaną galanterią, w grę wchodzą tu
            > negatywne emocje i tylko takt rozumiejącego to lekarza może to napięcie
            > rozładować a brak taktu i współczucia może spotegować stres pacjenta.

            To prawda i oczywiscie dobry lekarz moze poradzic sobie z emocjami. Jednak
            szacunek, zaufanie i dyscyplina to nie sa sprawy emocji to sprawy postawy
            zyciowej. Tylko swiadoma decyzja pacjenta jest w stanie to zmienic. Nie widze
            najmniejszego powodu by lekarz tracil czas, ktory z powodzeniem moze wykozystac
            na pomaganie innym pacjentom, na tych, ktorzy nie chca sobie sami pomoc.

            Innym problemem jest agresja. Lekarz nie ma powodu by tolerowac otwarta
            agresje. Zadne emocje agresji nie usprawiedliwiaja.

            > Proponujesz pójście na łatwizne : jak sa problemy to pacjent za drzwi i
            > spokój.

            Nie mowie o sytuacji nagminnej, ale o szczegolnych sytuacjach, kiedy rozstanie
            jest wskazane. Czy Ty naprawde chcilabys sie leczyc sie u lekarza, ktory Cie
            nie lubi, ktoremu nie ufasz? To po prostu nie ma sensu.

            > W ten sposób postępując to w przypadku agresji żony spakujesz jej rzeczy i
            > poszukasz nowej "dobrej " żony, w przypadku agresji wsłasnych dzieci oddasz
            > je do domu dziecka, po co ci kłopot,niech się inni z nimi męczą.

            Pacjent nie jest moja zona ani dzieckiem. Przychodzi do mnie po skuteczna
            porade medyczna. Rozstaje sie z nim jezeli uwazam, ze postawa pacjenta stoi na
            przeszkodzie skutecznego leczenia. Pacjent zawsze moze znalesc kogos innego z
            kim sie dogada, lub zmienic swoje zachowanie. Obydwa rozwiazania sa lepsze od
            brniecia w bezsensowna sytuacje, ktora nikomu nie sluzy.

            > A gdybyś był nauczycielem lub dyrektorem szkoły to wszystkich niegrzecznych
            > uczniów won ,niech szukaja sobie innych szkół ,Ty będziesz uczył i
            > wychowywywał

            Nie zebym uwazal to za sluszne, ale szkola jest obowiazkowa a leczenie nie.
            Prywatne szkoly jak najbardziej wyrzucaja uczniow, ktorzy lamia reguly.
            Panstwowe tez powinny w mojej opini wyrzucac uczniow, ktorzy nie sa w stanie
            kozystac ze szkoly - pewnie wiesz lepiej ode mnie dlaczego tak nie jest.
            • xv123 Re: Homo sovieticus 04.05.05, 10:49
              W zasadzie napisałeś swoją odpowiedź doskonale i gdy ją czytam to się
              zgadzam mimo to nasuwa mi się jednak myśl, że zakomunikowanie pacjentowi ,że
              Twoim zdaniem nie spełnia on Twojego wizerunku idealnie współpracującego
              pacjenta i dlatego niech już więcej do Ciebie nie przychodzi to powinna być
              zawsze ostateczność.
              Bo wiesz- są nieraz ludzie z trudnym charakterem a pozbycie się swoich wad
              nawet jak człowiek tego chce, to praca na całe lata, jak taki człowiek będzie
              się czuł gdy go lekarz za lekarzem będzie go odsyłał do kolegi.


              Gość portalu: GTelega napisał(a):

              >> Pacjent nie jest moja zona ani dzieckiem.


              Pewnie, że nie ale chciałby być podobnie czule i tolerancyjnie traktowany.

              Przychodzi do mnie po skuteczna porade medyczna. Rozstaje sie z nim jezeli
              uwazam, ze postawa pacjenta stoi na przeszkodzie skutecznego leczenia. Pacjent
              zawsze moze znalesc kogos innego z kim sie dogada, lub zmienic swoje
              zachowanie. Obydwa rozwiazania sa lepsze od brniecia w bezsensowna sytuacje,
              ktora nikomu nie sluzy.

              Wcale nie jest łatwo znaleźć drugiego lekarza, poza tym pacjent może chcieć
              chodzić właśnie do tego lekarza bo go ceni co nie oznacza ślepego posłuszeństwa
              zaleceniom i takiego podporządkowania jakiego oczekuje lekarz.
              Czy to nie lekarz mógłby popracować nad swoim charakterem i zmienić coś w
              swojej osobowości i wymaganiach a nie tylko pacjent?
              Tam gdzie w grę wchodzi relacja dwóch osób to te dwie osoby musza nad sobą
              pracować i się starać poprawić niezaleznie od tego która jest postawiona wyżej
              w hierarchii a która niżej.
              Miły lekarz przebacza pacjentom ich uchybienia :D, to element terapi i
              wielkoduszności.
              Pozdrawiam Cię.

              • Gość: GTelega Re: Homo sovieticus IP: 65.90.124.* 04.05.05, 16:23
                > że zakomunikowanie pacjentowi ,że
                > Twoim zdaniem nie spełnia on Twojego wizerunku idealnie współpracującego
                > pacjenta i dlatego niech już więcej do Ciebie nie przychodzi to powinna być
                > zawsze ostateczność.

                Nie jest to nagminne, osobiscie zdarza mi sie to kilka razy do roku. Nie mowimy
                tez o "idealnie" mowimy o "nie do zaakceptowania" i "bez oznak poprawy".

                > Bo wiesz- są nieraz ludzie z trudnym charakterem a pozbycie się swoich wad
                > nawet jak człowiek tego chce, to praca na całe lata, jak taki człowiek będzie
                > się czuł gdy go lekarz za lekarzem będzie go odsyłał do kolegi.

                Bedzie sie czul tak jak alkoholik ktoremu, lekarz za lekarzem powiedzial, ze
                jest alkoholikiem. Pacjent, ktory nie moze wspolpracowac z kilkoma lekarzowi z
                rzedu POTRZEBUJE sie zmienic dla wlasnego dobra. Przykrywanie lukrem tej
                rzeczywistosci tylko opoznia ta zmiane. Pacjent POWINIEN poczuc sie tak zle by
                w koncu cos zmienic.

                > Wcale nie jest łatwo znaleźć drugiego lekarza, poza tym pacjent może chcieć
                > chodzić właśnie do tego lekarza bo go ceni co nie oznacza ślepego
                > posłuszeństwa zaleceniom i takiego podporządkowania jakiego oczekuje lekarz.

                Kto mowi o "slepym posluszenstwie". Oczywiscie medycyna czesto dopuszcza wiele
                roznych rozwiazan, postepowanie moze byc dostosowane do potrzeb pacjenta. Mozna
                z pacjentem przedyskutowac rozne rozwiazania. Jednak taka dyskusja zaklada
                obustronny szacunek. Jezeli jednak pacjent uwaza, ze on wie lepiej, a ja jestem
                bezmyslnym konowalem to dalsze kontakty nie maja sensu ani dla niego ani dla
                mnie.

                Im trudniej jest znalesc dobrego lekarza, tym wazniejsze jest by pacjent
                nauczyl sie wlasciwego podejscia do lekarzy. Jedni maja to wrodzone inni
                potrzebuja "paly" w dzienniku by sie zastanowic nad soba.

                > Czy to nie lekarz mógłby popracować nad swoim charakterem i zmienić coś w
                > swojej osobowości i wymaganiach a nie tylko pacjent?

                O tym decyduje rynek. Jezeli mam wielu pacjentow, ktorzy mnie lubia, i szanuja
                to znaczy, ze to co robie jest niezle, ze nie mam wiekszych powodow by cos
                zmieniac, nie mam tez wiekszych powodow by tolerowac pacjentow, ktorzy mnie
                denerwuja. Gdy poczekalnia swieci pustkami sytuacja sie odwraca.
                • xv123 Re: Homo sovieticus 04.05.05, 17:29
                  Gość portalu: GTelega napisał(a):

                  >> Nie jest to nagminne, osobiscie zdarza mi sie to kilka razy do roku. Nie
                  mowimy tez o "idealnie" mowimy o "nie do zaakceptowania" i "bez oznak poprawy".

                  Moim zdaniem kilka razy do roku to jednak często :(

                  >
                  > Im trudniej jest znalesc dobrego lekarza, tym wazniejsze jest by pacjent
                  > nauczyl sie wlasciwego podejscia do lekarzy. Jedni maja to wrodzone inni
                  > potrzebuja "paly" w dzienniku by sie zastanowic nad soba.

                  >
                  Niestety widzę, że jednak lekarz ma przewagę nad pacjentem i w grę nie może
                  wchodzić równość obu stron, niezależnie czy system lecznictwa jest rynkowy czy
                  scentralizowany.











                  • Gość: GTelega Re: Homo sovieticus IP: 65.90.124.* 04.05.05, 18:01
                    > Niestety widzę, że jednak lekarz ma przewagę nad pacjentem i w grę nie może
                    > wchodzić równość obu stron, niezależnie czy system lecznictwa jest rynkowy
                    > czy scentralizowany.

                    Rownosci miedzy lekarzem pacjentem nigdy nie bylo i nie bedzie, jest to
                    rzeczywistosc, ktora trzeba zaakceptowac, bo walczyc z nia sie nie da.
                    Moze byc "partnerstwo" ale to nie znaczy rownosc.

                    System rynkowy zacheca lekarzy do widywania pacjentow - pacjent to pieniadz, co
                    nie istnieje w systemie centalnie sterowanym. Wiec w systemie rynkowym lekarz
                    musi zachowywac sie tak by 99% pacjentow go lubilo, by moc pozwolic sobie na
                    pozbycie sie 1%, ktory go denerwuje. W systemie sterowanym nie ma zadnych
                    ekonomicznych czynnikow, ktore modyfikowalyby zachowanie lekarza. Jezeli lekarz
                    wkurza wiekszosc swoich pacjentow to w koncu ktos zainterweniuje. Rynek
                    wyeliminowalby go o wiele wczesniej.
                    • xv123 Re: Homo sovieticus 04.05.05, 21:50
                      Gość portalu: GTelega napisał(a):
                      .
                      >
                      > Rownosci miedzy lekarzem pacjentem nigdy nie bylo i nie bedzie, jest to
                      > rzeczywistosc, ktora trzeba zaakceptowac, bo walczyc z nia sie nie da.

                      Tak ,rzeczywiście tak jest i teraz zauważ ,że przewaga lekarza nad
                      pacjentem ,pewna władza jaką dysponuje- powoduje to, że lekarze często to
                      nadużywają ,szczególnie jak pacjent ich czymś wkurza i dzieje się tak
                      niezaleznie czy system jest rynkowy czy nie tylko że w scentralizowany jest to
                      zjawisko bardziej nasilone,bo pieniądze nie są balsamem łagodzącym nerwy
                      lekarza.
                      Żeby zniwelować niekorzystny wpływ władzy czy poczucia wyższości na swój
                      charakter lekarze muszą nad sobą pracować no bo pacjenci jako osoby
                      na niższej pozycji są dostatecznie zmotywowani do poprawnego zachowania tym
                      bardziej że muszą bo nie jest łatwo zastąpic dobrego specjalistę innym
                      lekarzem.
                      .
                      • Gość: GTelega Re: Homo sovieticus IP: 65.90.124.* 05.05.05, 15:29
                        > Żeby zniwelować niekorzystny wpływ władzy czy poczucia wyższości na swój
                        > charakter lekarze muszą nad sobą pracować

                        W kazdej niesymetrycznej sytuacji lekarz-pacjent, nauczyciel-uczen, urzednik-
                        aplikant posiadanie przewagi powinno zwiekszac wymagania. Totez etyka lekarska
                        stawia wiecej wymagan niz etyka powszechna. Masz racje, ze lekarze powinni
                        pracowac nad soba i swoim charakterem. Wiekszosc lekarzy tak robi. Jednak w
                        relacji jaka jest leczenie uczestnicza dwie osoby. Wiec zadanie budowania
                        zaufania, maksymalizowania efetow leczenia spoczywa na obu.

                        > no bo pacjenci jako osoby
                        > na niższej pozycji są dostatecznie zmotywowani do poprawnego zachowania tym
                        > bardziej że muszą bo nie jest łatwo zastąpic dobrego specjalistę innym
                        > lekarzem.

                        Pacjent ktory tak mysli moze spac spokojnie. Jednak krotki rzut oka na to forum
                        uswiadomi Ci, ze nie jest to uniwersalna postawa.
                        • xv123 Re: Homo sovieticus 05.05.05, 16:01
                          Zmowu Twoja odpowiedź jest doskonała, napisałes prawdę.

                          Gość portalu: GTelega napisał(a):

                          > W kazdej niesymetrycznej sytuacji lekarz-pacjent, nauczyciel-uczen, urzednik-
                          > aplikant posiadanie przewagi powinno zwiekszac wymagania. Totez etyka lekarska
                          > stawia wiecej wymagan niz etyka powszechna. Masz racje, ze lekarze powinni
                          > pracowac nad soba i swoim charakterem. Wiekszosc lekarzy tak robi. Jednak w
                          > relacji jaka jest leczenie uczestnicza dwie osoby. Wiec zadanie budowania
                          > zaufania, maksymalizowania efetow leczenia spoczywa na obu.


                          > Pacjent ktory tak mysli moze spac spokojnie. Jednak krotki rzut oka na to
                          forum uswiadomi Ci, ze nie jest to uniwersalna postawa.

                          Czytajac posty pacjentów zauważyłam ich negatywne opinie .Oni przychodzą tu
                          sfrustrowani, z jakimiś urazami,złymi doświadczeniami , pretensjami i wtedy
                          trzeba do nich bardzo łagodnie i spokojnie wszystko tłumaczyć, wtedy emocje im
                          opadają i okazuje się ,że to całkiem mili ludzie i tak naprawdę szanują lekarzy.
                          Głównym problemem nieporozumień jest brak dokładnej wiedzy na temat trudnej
                          sytuacji w opiece zdrowotnej i brak zrozumienia drugiej strony.

                          • Gość: GTelega Re: Homo sovieticus IP: 65.90.124.* 05.05.05, 21:18
                            > trzeba do nich bardzo łagodnie i spokojnie wszystko tłumaczyć, wtedy emocje
                            > im opadają i okazuje się ,że to całkiem mili ludzie i tak naprawdę szanują
                            > lekarzy.

                            To jedna z podstawowych technik, niestety nie zawsze dziala. Widzisz jestes
                            pewnie calkiem mila i rozumna osoba i uwazasz, ze tacy sa wszyscy.
                            Rzeczywistosc czesto przekracza wyobrazenia milych i rozumnych ludzi. Nawet w
                            tym watku przykladow nie trzeba szukac zbyt dlugo.
                            • vacia Re: Homo sovieticus 05.05.05, 21:57
                              Gość portalu: GTelega napisał(a):

                              > > trzeba do nich bardzo łagodnie i spokojnie wszystko tłumaczyć, wtedy emoc
                              > je im opadają i okazuje się ,że to całkiem mili ludzie i tak naprawdę szanują
                              > > lekarzy.
                              >
                              > To jedna z podstawowych technik, niestety nie zawsze dziala. Widzisz jestes
                              > pewnie calkiem mila i rozumna osoba i uwazasz, ze tacy sa wszyscy.
                              > Rzeczywistosc czesto przekracza wyobrazenia milych i rozumnych ludzi. Nawet w
                              > tym watku przykladow nie trzeba szukac zbyt dlugo.

                              Staram się :)) , oczywiście zauważyłam, że rzeczywistośc nie jest tak różowa
                              ale technika łagodnej perswazji napewno łagodzi napięcie u forumowych pacjentów
                              no i przynajmniej nie dolewa się oliwy do ognia. Tylko ,że niełatwo ją
                              stosować.
                              Zauważyłam, że tą technikę masz dobrze opanowaną :)))
                              • Gość: Swan Ganz Re: Homo sovieticus IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 07.05.05, 10:10
                                gadacie i gadacie i nic z tego nie wynika. Powiedzcie wprost (bez owijaczy);
                                mogę sobie dżagusia kupić czy też taki gest narazi mnie na pohańbienie?
                                • Gość: Położnik Re: Homo sovieticus IP: *.internetdsl.tpnet.pl 07.05.05, 14:33
                                  Jasne że możesz i jeżdz sobie aż Ci banki nosem pójda ,jakby mógł kupiłbym
                                  też .Mnie cieszy bogactwo ludzi,bogaci dużo wydaja.
                                • Gość: Patryk Re: szpanerzy i hobbyści IP: *.oc.oc.cox.net 07.05.05, 17:22
                                  Jak masz taki kaprys lub hobby -dlaczego nie ?
                                  Mój szef zbiera np. Aston Martiny (ma taki sentyment).Ma już cztery (z
                                  1963,78,2000 i 2002 roku).Jezdzi co roku na rajdy starych samochodów i zloty
                                  harleyowców (bo jest jeszcze dumnym posiadaczem dwóch pięknych HD).
                                  A teraz spójrz tu :
                                  www.fast-autos.net/astonmartin/astonmartindb5.html
                                  Czy faceta,jeżdżącego takim samochodem uznasz za "szpanera" ? Ten AM DB5 jest
                                  wart tyle,co dwa nowe Jaguary w salonie
              • Gość: ciekawa Re: Homo sovieticus IP: *.a.pppool.de 06.05.05, 14:00
                > Wcale nie jest łatwo znaleźć drugiego lekarza, poza tym pacjent może chcieć
                > chodzić właśnie do tego lekarza bo go ceni co nie oznacza ślepego
                posłuszeństwa
                > zaleceniom i takiego podporządkowania jakiego oczekuje lekarz.

                zawsze mozna powiedziec (i zawsez tak mowie) - ze w kazdej chwili przyjme go
                ponownie do leczenia. natomiast jelsi uwaza ze opieka ktora ja proponuje nie
                jest wystarczajaca- to nie mam nic przeciwko by poszukal innego lekarza.
        • Gość: mala..1 Ucz sie Jasiu IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 03.05.05, 11:24
          > Z tego prostego powodu, ze juz tu jestesmy a Ty tylko to sobie wyobrazasz

          twoje wypowiedzi w roznych tematach tego forum swiadcza o tym, ze to raczej ty
          po raz pierwszy znalazles sie na tzw. Zachodzie i uwazasz ze inni nigdzie nie
          byli, nic nie widzieli - jak juz tam troche pobedziesz, nauczysz sie
          prawdopodobnie praw rynku, i tego, ze klienta (pacjenta) sie szanuje, chociaz
          twoj sposob pisania - te bledy, nie tylko ortograficzne , ale te , ktore
          swiadcza , ze nie znasz poprawnej polszczyzny ("zwyczaji") swiadacza o twoich
          brakach w wyksztalceniu - niestety bardzo mocno watpie w to ze jestes lekarzem -
          moze chcialbys byc - ale to tego daleka droga; jak juz tam jestes dowiedz sie
          jaka jest droga do Harvardu na medycyne - tam miernota, ani syn czy corka z
          rodziny lekarskiej nie ma zadnych przywilejow;

          > Znaczaca wiekszosc lekarzy na zachodzie odstawia tylko i wylacznie swoje
          wlasne
          >
          > fuchy. Pracuje we wlasnej praktyce.

          po co ty piszesz takie truizmy? czy aby zalapales sens tego co napisalam?
          wlasna praktyke - tam - maja tylko niektorzy; przewazajaca wiekszosc pracuje "u
          kogos" - w klinice, w szpitalu itp. - nieprawdaz? I pracujac " u kogos" na
          etacie nie przyjdzie mu nawet do glowy by oszukiwac lub tez okradac pracodawce;
          moze mi powiesz, ze lekarze czy pielegniarze wynosza na swoje potrzeby leki lub
          srodki opatrunkowe? ze w czasie godzin przyjec pacjentow zajmuja sie
          spotkaniami z tzw. repami a pacjenci czekaja kiedy laskawie pan doktor skonczy?
          czy lekarze przepisuja swoim pacjentom po kolei jak leci ten sam lek - bo maja
          niepisana umowe z takim repem?

          > Bynajmniej. Pozbycie sie nieuprzejmego, agresywnego pacjenta, pacjenta, ktory
          > nie ma zufania do lekarza, lub pacjenta ktory nie wykonuje zalecen lekarza ...

          to tam lekarze nie rozmawiaja z pacjentem? nie uswiadamiaja go ,ze np.
          postepuje zle przy swojej chorobie lub tez nie uspokajaja ze nie ma powodu do
          obaw czy stresu przy danym schorzeniu - tylko - jak sie nie podoba to won;
          powiedz mi w takim razie po co te ulotki w kupowanych lekach? przeciez pacjent
          i tak jest glupi - ma robic to co lekarz kaze bez zbednych pytan; i moze
          lekarzy nie obchodzi to ze powinni poinformowac o skutkach ubocznych niektorych
          lekow? i ze majac na uwadze skutki uboczne nawet nie pytaja pacjenta czy nie
          maja innych schorzen , ktore eliminuja mozliwosc podawania danego leku?

          i jeszcze jedno - czy ty jestes zadowoloy , gdy ekspedientka w sklepie oburknie
          ci niegrzecznie , albo urzedniczka w urzedzie skarbowym czuje sie od ciebie
          wazniejsza? chodzi chyba o wzajemne poszanowanie - i wedlug mnie to rzadkie
          przypadki, gdy pacjenci nie mowia dziekuje; czesciej jest odwrotnie - co
          poniektorzy twoi koledzy nie zniza sie by odpowiedziec pacjentowi "dzien
          dobry", nie mowiac o tym, ze lekarz czulby sie (nie kazdy oczywiscie) ponizony
          gdyby wchodzac do pokoju chorych w szpitalu rano powiedzial "dzien dobry"

          ucz sie GT na tym Zachodzie, ucz - za malo jeszcze znasz zycie aby grac role
          swoistego "katechetyym forum - przeciez jestes chyba Polakiem? i takie tu
          wszystko be? to po co ci ten permanentny kontakt z rodakami?
          • Gość: Patryk ;-))))) n/txt IP: *.oc.oc.cox.net 03.05.05, 16:45
    • Gość: dyplom AD 1981 Re: "Dlaczego wy,lekarze wybraliście studia medyc IP: *.chello.pl 04.05.05, 09:44
      Mój pradziadek był lekarzem, lekarzami byli także dziadek i babcia. Przed wojną
      wiodło im się znakomicie i (o pradziadku wiem z opowiadań) lubili swój zawód.
      Lekarzami są moi rodzice. Całe życie pracowali jak woły jakoś tam wiążąc koniec
      z końcem. Obie z siostrą wychowałyśmy się w szpitalu ( dyżury rodzicow często
      się zazębiały). Niejednokrotnie odrabiałyśmy lekcje jednym okiem łypiąc na
      chorych a drugim na zadanie z matematyki.
      Obie "wpadłyśmy" i wybrałyśmy nie tylko medycynę, ale i mężów lekarzy. Okres
      naszej pracy to nieustanne zmaganie się ze wszystkimi mozliwymi trudnościami,
      także organizacyjnymi, i tragiczne zarobki. Nasz syn podobnie jak ja wychował
      się w szpitalu. W wieku 10 lat "zaliczył" salę operacyjną, był obecny przy
      zabiegach itp. Wybrał medycynę( jest już studentem), ale postawił także na
      nauke języków obcych. Chce leczyć ludzi, ale nie w Polsce- czego szczerze mu
      zyczę.
    • Gość: adam panującą w polsce ideologią nie jest rynek IP: 83.238.200.* 05.05.05, 16:41
      a już napewno nie wolny rynek...

      u nas nastąpiło przejście od socjalizmu realnego w wersji sowieckiej do
      utopijnego stadium urzędniczo sterowanego kapitalizmu koncesyjnego z
      monstrualną korupcją, biurokracją i uznaniowością tzw. "wolności" - co oznacza
      tyle że urzędnik interpretuje przepisy zamiast je egzekwować

      Francja i Niemcy mogą za kilka lat nas dogonić pod tym względem jeśli się nie
      opamiętają
    • Gość: adam sądząc z IP IP: 83.238.200.* 05.05.05, 17:15
      jesteś na zachodniej półkuli, gratuluję wyjazdu (mam nadzieję że chociaż
      trafiłeś do dobrego stanu)

      jeśli chodzi o lekarzy to nigdy nie mógłbym byc lekarzem bo mnie to nie
      interesuje a tzw. misyjność tego zawodu skończyła się lata temu, teraz często
      lekarze chcą podtrzymać przy życiu trupa, żeby tylko jego rodzina kupowała
      lekarstwa
      • Gość: Patryk Re: sądząc z IP IP: *.oc.oc.cox.net 05.05.05, 19:35
        Jasne,że w Polsce (a już szczególnie w opiece zdrowotnej) nie ma wolnego
        rynku.Niestety,wmawia się za to Polakom na potęgę,że jest.A skoro jest,to:
        -jest winien wszystkiemu ,co złe
        -jak ci zle (np.malo zarabiasz) to twoja wina ,boś nieudacznik

        Misyjność niektórym lekarzom pomaga w zawodzie,innym przeszkadza.Mi to obojętne,
        dopóki mam do czynienia z dobrym fachowcem.Nie lubię nieprofesjonalzmu
        maskowanego misyjnością na równi z traktowaniem misyjności jako pretekstu do
        utrzymywania niskich płac (w Polsce).
        eraz często
        > lekarze chcą podtrzymać przy życiu trupa, żeby tylko jego rodzina kupowała
        > lekarstwa

        Nie widzę tego powszechnie w USA .Może jest jakis tam procent tego typu
        przypadków.Niedawno zmarł w szpitalu mój teść ( 84 lata).Wiem,że można by go
        było utrzymac przy życiu (przez rok,może dwa),korzystając z wielu zdobyczy
        medycyny.Ale zarówno lekarz jak i rodzina stali na stanowisku,że agonii się nie
        przedłuża-pomomo,że zakres ubezpieczenia pozwalał na wdrożenie najbardziej
        kosztownych procedur.

        Stan, dziękuję,nie najgorszy.Z reguły,jak sie komuś nie podoba ,można zawsze
        zmienić.Zresztą,migracja lekarzy w USA odbywa sie raczej po osi SW-NE (w obie
        strony)-narzekać jest trudno.Pozdrawiam.
        • Gość: adam to życzę mimo wszystko IP: 83.238.200.* 06.05.05, 12:44
          SW, byle nie w samym LA bo jakiś meksyk cie zabije
    • Gość: ciekawy a czy zastanawiałeś się kiedyś nad tym, dlaczego IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 06.05.05, 00:38
      ... ludzie tak często tak źle oceniają lekarzy?

      I czy nie ma w tym winy ich samych? Np czy podejrzliwosc wobec lekarza nie
      wynika ze świadomości, że w przypadku bledu lekarskiego, złej diagnozy itp
      pacjent w Polsce jest bezradny, bo inny lekarz bardzo niechętnie błąd choćby
      przed sądem wykaże?

      Pzdr.
      • Gość: Patryk Re: tak IP: *.oc.oc.cox.net 06.05.05, 01:50
        Bywało,że się zastanawiałem.Mimo wszystko chyba nie jest tak zle,skoro w
        ankietach ten zawód cały czas znajduje się w czołówce profesji cieszących się
        zaufaniem.Wygrywa tradycyjnie profesor uniwersytecki (hmm...pewnie zbyt mało
        ludzi w Polsce ma osobisty kontakt z profesorami uniwersyteckimi ;-)).I ciągle
        jest wymieniany w czołówce zawodów w ankietach typu "jaki zawód wybrałbyś dla
        swojego dziecka".
        Powodów ,dla których ludzie zle oceniają lekarzy jest ...kilkadziesiąt? Ty
        wymieniłeś tylko jeden z nich.Najprościej go rozwiązac choćby przez wprowadzenie
        tzw.standartów postępowania medycznego (których sami lekarze domagają się od
        ...15 lat).Dlaczego ich ciągle nie ma- to pytanie do polityków.
        Podstawowym czynnikiem szwankującym w Polsce jest słaba lub żadna komunikacja z
        pacjentem,prowadząca do zrozumienia jego potrzeb i osiągnięcia możliwego pełnego
        świadomego (!) zaakceptowania proponowanego leczenia i uczestniczenia w tym
        procesie. Nie oznacza to,że za ten brak odpowiada zawsze lekarz-bywa,że wady
        systemu opieki zdrowotnej .Często ,sam pacjent
      • Gość: Położnik Re: a czy zastanawiałeś się kiedyś nad tym, dlacz IP: *.internetdsl.tpnet.pl 06.05.05, 09:06
        Zastanawiałem się czesto dlaczego pacjentki w moim przypadku myslą że
        1.Jak zaczął pracę w poradni to jest zaraz po studiach mimo 46 lat.
        2.Jakie mu zadać pytanie żeby go zdemaskować bo pewnie nie jest lekarzem!
        3.ciekawe czy zna leki jak ja np ten na H Automogentyn(Augmentim)!
        4.a czy on umie zrobić operacje
        5.Napewno chce pieniędzy a ja mu nie dam he he he
        6.on chyba nic nie umię pojdę prywatnie idzie do mnie i mnie nie poznaje!!
        7.pierwszą sprawą w nocy na dyżurze jest ustalenie czy jest trzeżwy!
        8.trzeba go opiepszyć bo żona rodzi już 5 godzin i ją boli on nie wie!
        9.ma przyjechać do porodu bo żona do niego chodziła obojetne do jakiego szpitala
        10.jeszcze tysiąc pytan mnie nurtuje,jak można być tak głupim np.
        • Gość: gaja Re: a czy zastanawiałeś się kiedyś nad tym, dlacz IP: *.internetdsl.tpnet.pl 06.05.05, 09:36
          Zastanawiałam się czesto dlaczego lekarze w moim przypadku myslą że:
          1. Jestem tak głupia, że nie potrafię wyszukać w necie lekarstwa na grypę i
          przychodzę do lekarza zawracać mu tyłek.
          2. Na pewno chcę wyłudzić zwolnienie.
          3. Nie wzruszy mnie zapakowanie zwłok mojego dziecka po poronieniu do słoika i
          w podskokach zaniosę do analizy wręczony mi rzeczony słoik.
          4. Posprzątam zakrwawioną podłogę po owym zabiegu, wręczonym mi ręcznikiem
          jednorazowym.
          5. Nie rozumiem jak to jest możliwe, iż w szpitalu nie sposób mnie wyleczyć, a
          w gabinecie prywatnym (wizytówka) owszem.
          6. Nie jestem wrogiem lub urzędem skarbowym nasłanym na pana doktora.
          7. Przychodzę po rzetelną poradę i chwilę zastanowienia nad moim problemem, a
          nie zadać pytanie dlaczego pan doktor nie ma kasy fiskalnej.
          8. Chętnie zapłacę z "wdzięczności" po rzetelnie wykonanym zabiegu, a nie przed.
          9. Jeszcze tysiąc pytań mnie nurtuje,jak można być tak głupim.
          I jeszcze mnie nurtuje, dlaczego taka elita naukowo wszystkowiedząca robi tak
          podstawowe byki ortograficzne!
          • Gość: Położnik Re: a czy zastanawiałeś się kiedyś nad tym, dlacz IP: *.internetdsl.tpnet.pl 06.05.05, 12:54
            Robie błedy ortograficzne bo jestem dysortografikiem ,no jeszcze dlatego że mam
            w dupie ortografieę.Nie popełniam natomiast nigdy błedów które wyszczególniłaś
            co wolisz??Nie kieruj pretensji do mnie bo to nie ja zawiniłem.Szukaj dalej
            lekarza Tobie odpowiadajającego zacznij może od dyktanda,pozdrowienia.
            • Gość: Położnik Re: a czy zastanawiałeś się kiedyś nad tym, dlacz IP: *.internetdsl.tpnet.pl 06.05.05, 13:02
              Własnie dlatego denerwuje mnie praca z NIEKTÓRYMI ludzmi ,jestem złym lekarzem
              bo robię błędy ortograficzne,które sa BEZ ZNACZENIA przy leczeniu i
              dagnozowaniu,ponadto musze odpowiadać za to że kiedyś ktoś niewiadomo czy
              napewno skrzywdził jakąs Panią,winien jestem też że mam samochód i komórkę i
              dom,i okulary,i jeżdze na wakację,a największą zbrodnią jest to że czasem
              jestem chory i nie jestem w pracy a Pani przyszła !!!!!Muszę zmienić swoje
              życie !Szkoda że odpokutują za to niewinni niczemu normalni ludzie,a swiry i
              tak nizauważą.
              • Gość: gaja Re: a czy zastanawiałeś się kiedyś nad tym, dlacz IP: *.internetdsl.tpnet.pl 06.05.05, 13:18
                Jakież to wygodne wytłumaczenie lenistwa.
                Do korekcji ortograficznej służą proste programiki. To, że ich nie używasz
                może świadczyć o ignorancji "rozmówcy". Obawiam się, że masz w dupie i
                ortografię i pacjenta.
                Pozdrawiam frustracie.
                Świr

                PS Gdy jestem chora, przeważnie też jestem w pracy.
            • Gość: Mensch Re: a czy zastanawiałeś się kiedyś nad tym, dlacz IP: 212.160.172.* 06.05.05, 15:57
              A ja nie najlepiej oceniam środowisko lekarskie (mimo tego, ze znam takich
              miłych i kompetentnych lekarzy, którym się "chce") m.in. dlatego że:
              - znam tez wielu niemiłych i niekompetentnych lekarzy , którzy traktują chorego
              w gabinecie jak zło konieczne
              - znam wielu lekarzy, którzy w przychodni są chamscy, nieprzyjemni i nie chce
              im się zbadać porządnie pacjenta, a w gabinecie prywatnym (do którego nb na
              rózne sposoby kierują) można ich do rany przyłożyc
              (Tak wiem ze w przychodni zarabia się mało, ALE jeśli ktoś przyjął tę posadę
              powinien dobrze wykonywać zwiazane z nia obowiazki)
              - jest to zawód jak każdy inny, co sami lekarze czesto stwierdzają gdy mowa o
              zarobkach; przy innych okazjach natomiast lekarze lubią podkreślać szczególnośc
              swego zawodu ('misyjność itp.). z czego rzekomo ma wynikac m.in. prymat praw
              własnych lekarzy nad prawem stanowionym
              - w przypadku błędu lekarskiego trudno jest znaleźć lekarza, który (nawet
              ewidentny bład) kolegi po fachu zgodzi się potwierdzić przed sądem. W ogóle nie
              są skłonni do eliminowania spośród siebie czarnych owiec, za wszystkie
              niedociągnięcia lubią natomiast obwiniać warunki obiektywne, społeczeństwo i
              dziennikarzy. (Nb. od X lat wybiera do władz p. Radziwiłła - który jest
              specjalistą z tego rodzaju myślenia).

              Na marginesie: rzeczywiście jak na forum ludzi wykształconych liczba byków
              ortograficznych spod rąk róznych medyków jest duża – oczywiście brak
              umiejętności poprawnego pisanie nie dyskwalifikuje nikogo zawodowo, ale
              świadczy o pewnym poziomie.
              • Gość: Położnik Re: a czy zastanawiałeś się kiedyś nad tym, dlacz IP: *.internetdsl.tpnet.pl 06.05.05, 18:47
                Masz rację jak pracuje w poradni to robię co do mnie należy poprawnie ale mam
                mało czasu ,bo pacjentów duzo a czasu mało.Do własnego gabinetu nikogo nie
                przymuszam tam tylko mam więcej czasu na pacjentkę,i na pewno nie uzależnaim
                swojego sposobu bycia od tego gdzie pacjentka przychodzi i co z tego?.Powiedz
                czy to cos zmienia?.Ostatnim etapem pracy w poradni bedzie rezygnacja ,czy
                będzie lepiej dla pacjentek?W MSWiA utruli mnie już tak że co roku zastanawiam
                się czy pisać podanie .Nadmieniam że to nie pacjenci obecnie sa zmorą lekarz a
                warunki pracy u wynagrodzenie!Za błedy przepraszam koszystać z programu
                ortograficznego nie umiem.O jakim to poziomie swiadczy
                dysortografia ,nadmieniam że wysłano mnie na konsultację do Poradni Zawodowej w
                Szkole Podstawowej,Pani nauczycielka zapytała i co tam Ci powiedzieli ha ha
                ha ,kazali zgłośic się temu kto mnie wysłał odpowiedziałlem podając wyniki
                badan, pani zemdlała ,ale była afera.Ja nie oceniam pacjentek z wyglądu ani
                zachowania ani z upodobań,ani z wykształcenia ani z zamiłowań jedynym kryterium
                jest to czy zachowuje sie właściwie.
        • chochlik5 Dyplom w roku 1952 06.05.05, 10:12
          Matka moja była studentką medycyny i lekarzem jeszcze przed wojną. Właśnie
          okresie międzywojennym mimo protestów szeregu lekarzy obawiającyc się o swoje
          apannaże powstały kasy chorych i lecznictwo uspołecznone. Ubezpieczon - płacący
          składki korzystał z opieki lekarza domowego i również z pomocy szpitalnej. Kasa
          zwracała szpitalowi koszty leczenia w wysokości wystawionego rachunku. Taki
          stan rzeczy istniał chyba do roku 1950, Oóźniej nastapiły zmiany, organizacja
          przychodni rejonowych i centralizacja organizacji opieki zdrowotnej. Matka moja
          o duszy społecznika wyraziła wówczas zadowolenie, że może przyjmowa pacjentów
          nie oczekując od nich zapłaty, bo otrzymywała co miesiąc pensję. Istotna była
          stawka zleżna od specjalizacji i stażu pracy. Fakt, że budziło niezadowolenie
          nieuwzględnianie w wysokości zarobków odpowiedzialności, ukończenie trudnych,
          długich studiów i koniecznośc stałego dokształcania się. Pracownik fizyczny po
          wykształceniu podstawowym zawodowym, w fabryce czy hucie, albo kopalni pracujac
          na akord zarabiał więcej niż jego kierownik administracyjny, a nawet niekiedy
          dyrektor, a zdecydowanie wiecej niż lekarz, czy pielęgniarka.
          Ale zawód lekarza cieszył się poważaniem. Po zdaniu matury w 1945 roku
          wybierając studia medyczne kierowałam się chęcią pomagania ludziom, a ponad to
          byłam pewna, ze niezależnie od ustroju, sytuacji politycznej, ekonomicznej, czy
          społecznej lekarz uprawiajacy zawód apolityczny jest zawsze potrzebny, tym
          bardziej, że po stratach wojennych lekarzy brakowało wszędzie: w mieście, na
          wsi, w szpitalach i w lecznictwie otwartym. Brakowało dyplomowanych
          pielęgniarek. Pielęgniarki przyuczone zdawały egzaminy państwowe. Absolwentów
          odrabiajacych u mnie staż podyplomowy uświadamiałam, że wybrali zawód służebny,
          a jeżeli nie mają ochoty na kontakt z chorym niekiedy kaprysnym, to powinni
          pracowac w laboratoriach, albo innych pracowniach diagnostycznych. Na emeryturę
          przeszłam jeszcze przed reformą z dorobkiem w postaci spółdzielczego mieszkania
          lokatorskiego. Takie były czasy. Tacy byli ludzie.
          • Gość: Położnik Re: Dyplom w roku 1952 IP: *.internetdsl.tpnet.pl 06.05.05, 13:15
            Droga koleżanko jesli moge tak napisać ,to właśnie dzięki takim ludziom jak
            Ty ,wybrałem zawód lekarza,nie sądziłem nigdy ze dojdzie do takiej sytuacji jak
            teraz.Państwo moje już nie lekceważy nauki i trudu lekarza jak za Twoich
            czasów,oni dążą do pozbawienia ludzie opieki medycznej,nawet nie wiedzą ilu
            wyjechało.Pensje nasze nie tylko różnią się znacznie od naniższych zarobków,in
            minus ale często ich NIE MA!.Jaka praca w POlsce kosztuje 5 zł brutto za
            godzine? co można zrobić za 1 zł tyle płacone jest lekarzowi za przyjęcie
            pacjenta a często mniej.NIe uważasz że to rząd jest odpowiedzialny za leczenie
            i stan zdrowie społecznego.Jaki wykonano ruch w kierunku zatrzymania lekarzy
            młodych w kraju!!Pamiętasz może POrozumienie Zielonogórskie 20 milionów ludzi
            bez podstawowej opieki medycznej,zapytaj kogokolwiek z ludzi o co lekarza
            chodziło,zobaczysz co powiedza.Zobacz ile czasu na wizji poswięcone jest złym
            lekarza,a przecież teraz ludzie wierza w telewizor.Może pamiętasz jakiś program
            o dobrym lekarzu??.
            • Gość: gaja Re: Dyplom w roku 1952 IP: *.internetdsl.tpnet.pl 06.05.05, 13:30
              Jak to?!
              Przecież macie propagandową telenowelę bijącą rekordy oglądalności. I jak to
              się ma do rzeczywistości? Judymy i Wilczury są gatunkiem na wymarciu, mieszkają
              sobie w spółdzielczych M-X i po cichutku robią swoje. Cała dominująca
              reszta "urządza się" z sutych łapówek i blokuje reformy. Sami się dogadać nie
              potraficie. Najbardziej zawistna grupa zawodowa podgryza sobie wzajemnie
              gardła. A lobby które dołapało się na szczyty jest zadowolone ze swojego
              statusu. Żyje sobie całkiem przyjemnie. I po co coś zmieniać?
              • Gość: Student Re: Dyplom w roku 1952 IP: *.chello.pl 06.05.05, 15:52
                > Przecież macie propagandową telenowelę bijącą rekordy oglądalności.
                Z tego co wiem serial ten nie powstal na zyczenie lekarzy. duza czesc z nich ma
                do nieg zdecydowanie negatywny stosunek.

                > Judymy i Wilczury są gatunkiem na wymarciu, mieszkają
                > sobie w spółdzielczych M-X i po cichutku robią swoje. Cała dominująca
                > reszta "urządza się" z sutych łapówek i blokuje reformy.

                Co prawda lekarzem jeszcze nie jestem (jeszcze 2 lata)ale z racji, ze moi
                rodzice nimi sa. Z tej tez przyczyny znam ich wielu i cos mi tu nie gra.
                Praktycznie wszyscy zyja dosyc skromnie - no chyba ze mieszkanie 2 pokojowe w
                wielkoplytowcu samochód i tel komorkowy uznasz z "urzadenie sie" No chyba ze ja
                mam akurat kontakt z wymierajacymi Judymami, tylko troche ich za duzo jak na
                wymierajacych. Poza tym bardzo nie lubie Judyma.

                >Cała dominująca reszta "urządza się" z sutych łapówek i blokuje reformy.
                Jakos wszyscy mowia o koniecznosci reform, a nie o ich blokowaniu. Poczytaj
                dokladnie to forum - ciekawe ile znajdziesz opini lekarzy mowiacych ze reforma
                ochrony zdrowia jest niepotrzebna? Lapowek nie powinienym komentowac, ale skoro
                to takie powszechne to gdzie jest ten palac w ktorym powinienym mieszkac, gdzie
                jest ten Jaguar ktory powinenym jezdzic i te comiesieczne wakacje w tropikach -
                jakos ich nie pamietam.

                > Najbardziej zawistna grupa zawodowa podgryza sobie wzajemnie gardła.
                Troche niedokladnie czytasz gazety. Przeciez to podobno najbardziej solidarna
                grupa zawodowa. Wsztscy nawzajem kryja swoje oszustwa i bledy. W koncu
                uniewinnienie lekarza zawsze oznacza ze "kolesie" go obronili, a nie to, ze
                jednak byl niewinny.

                > A lobby które dołapało się na szczyty jest zadowolone ze swojego
                > statusu.
                Lobby z natury rzeczy jest na szczycie i naturalnie ze jest zadowolone. Tylko
                wbrew obiegowym opiniom jest ono w tym wypadku stosunkowo male.

                PS. Zanim zaczniesz wyglaszac sady to warto o problemie czegos wiecej sie
                dowiedziec. Twoj post wyglada tak jakbys go z "Faktu" przepisala. Moze jakies
                dowody, przyklady.
                • Gość: Położnik Re: Dyplom w roku 1952 IP: *.internetdsl.tpnet.pl 06.05.05, 18:57
                  Student może znasz jakiś oddział NFZ który zbankrutował?O szpitalach które
                  bankrutują to słyszałeś,morze wiesz ile nowych szpitali zbudowano od czasu
                  reformy a ile zamknieto?Ile nowych oddzaiłów NFZ i ZUS I KRUSU to pewniw wiesz?
                  Jakby ktokolwiek odpowiedzaił na te pytania z zawistnych pacjentów to poznałby
                  prawde ,ale lepiej jest opluwać lekarzy wiesz.Prawda co to majątków lekarzy
                  jest taka że to obecnie nędzarze.
                  • Gość: Student Re: Dyplom w roku 1952 IP: *.chello.pl 06.05.05, 19:19
                    Nie znam takiego oddzialu bo sam NfZ ma sie doskonale o czym swiadcza zarobki
                    jego pracownikow. W moim miescie od 1985roku ( tak mniej wiecej) nie powstal
                    zaden szpital. Zadnego chyba nie zamknieto ale kto wie co bedzie dalej. Podobno
                    szpital mojej uczelni jest jednym z tych najbardziej zadluzonych - jakis czas
                    temu na odziale ratunkowym przez pewien czas nie bylo gipsu, a na zajeciach z
                    pediatrii uslyszelismy ze niestety ale powinnismy przynosic wlasne mydlo i
                    reczniki do wytarcia rak przed i po bad dziecka.
                    Ps W zamian za to 20 metrów od mojego dziekanatu powstaje nowa siedziba ZUS ;)))
                    Na pewno bedzie sliczna.
                  • Gość: Student Re: Dyplom w roku 1952 IP: *.chello.pl 06.05.05, 19:31

                    > Prawda co to majątków lekarzy jest taka że to obecnie nędzarze.

                    Moze nie tyle nedzarze ale jakos nie widze tego bogactwa ktore, zdaniem duzej
                    czesci ludzi posiadaja. Moze chowaja pieniadze w szafach na czarna godzine ;)
                    Ps Jesli chodzi o bledy ort to czepianie sie ich gdy wypowiedz jest rzeczowa,
                    ciekawa swiadczy o braku innych argumentow. Ja bym na Twoim miejscu Polozniku
                    te uwagi o ort po prostu olal.
              • Gość: Położnik Re: Dyplom w roku 1952 IP: *.internetdsl.tpnet.pl 06.05.05, 18:50
                Tutaj niestety muszę Ci przyznać racje .Telenowela jednak jest fikcją i nie
                wierz w nią.


                Błedy ortograficzne niech Cie nie zrażaja może jestem z z wysp Haiti i tak
                dobże pisac.
              • draconessa Re: Dyplom w roku 1952 06.05.05, 20:25
                kto ma propagandowa telewizje??? Co Ty kobieto wypisujesz. Moze jeszcze
                powiesz, ze wredni lekarze wykupili TVP??? Co do serialu, to ma sie on do
                rzeczywistosci jak piesc do oka i chyba nie ma lekarza, ktory na te
                bzdurowatosci spogladalby bezkrytycznie.
                jaka dominujaca bogata wiekszosc??? dziewczyno, my tu o Polsce piszemy, nie o
                Stanach!!!! W polsce 99.9% lekarzy klepie biede i mieszka w zwyklym bloku, a
                nie palacu. Wiekszosc moich kolegow wlasne mieszkania kupilo badz dzieki
                ofiarnosci sowich rodzicow ( ktorzy to rodzice cale zycie odkladali na to, aby
                ich pociecha miala kawalerka) albo nie maja mieszkania w ogole, tylko mieszkaja
                w pokoiku socjalnym przy szpitalu, lub przychodni. Jak rozumiem, to jest wedlug
                Ciebie wyznacznik luksusu, wiec osobnik zyjacy przecietnie pewnie winien
                mieszkac w kartonie po telewizorze????
                Zastanow sie nad tym , co wypisujesz. A jesli zamierzasz pisac niesprawdzone
                idiotyzmy, ktorymi karmi sie Twoja urobiona przez srodki masowego razenia
                wyobraznia, to lepiej zamilknij.
                • Gość: gaja Re: Dyplom w roku 1952 IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 06.05.05, 20:53
                  Mojeż wy biedne nieudaczniki. Chcielibyście pławić się w oparach splendoru i
                  charyzmy, marzy wam się aura przedwojennego lekarza, prawnika i oficera, ale co
                  wy sobą prezentujecie?! Chcielibyście, żeby pacjenci stali przed progiem
                  miętosząc czapkę a złoty deszcz monet spływał do kieszeni. Niestety, miernota
                  miernotę pogania. Nawet nie potraficie czytać ze zrozumieniem, więc o analizie
                  nie ma co marzyć. Dyskusja na poziomie pryszczatego gimnazjalisty. Szkoda słów.
                  Dorośnijcie mentalnie.
                  • paradise_lost Re: Dyplom w roku 1952 06.05.05, 21:26
                    Mam jedno pytanie: Czy Pani jest głupia ?? Bynajmniej nie jestem lekarzem ba
                    nawet medycyny nie skończyłam ale będąc mamą często chorującej córeczki miałam
                    styczność z wieloma lekarzami nawet powiedziałabym, że z większością szpitali w
                    moim mieście ale poziom i zrozumienie tematu pani wypowiedzi jest na poziomie
                    gazety "Fuckt" czyli zaściankowość, ignorancja, moherowy beret oraz postawa
                    roszczeniowa ... żenujące aż się dziwię, że ktokolwiek z środowiska lekarzy
                    próbuje odpowiadać na takie brednie ...
                    • Gość: docuk Jesli tylko moge IP: *.server.ntli.net 08.05.05, 00:15
                      W imieniu wszystkich podobnie myslacych dziekuje za wypowiedz.
                      Ciekawi mnie jedno zjawisko a wlasciwie pytanie:czy Pani za te wypowiedz
                      oberwie sie od "beretow" czy nie?
                      Stawiam na tak, po to problem psychiki i oczywiscie tez poziomu ktory Pani
                      zreszta blyskawicznie wychwycila. Takie sformulowania powstaja w glowach ludzi
                      karmionych od dziecka komunistyczna propaganda, odizlowanych przez wiekszosc
                      zycia od swiata (pomijajac wyjazdy do rodziny ktorej sie "udalo" lub na
                      szparagi) a wiec nie majacych pojecia o swoim osobistym poziomie.
                      Jak widac komputery bedace nadzieja wielu nie zmienily tej sytuacji. Za to
                      stworzyly mozliwosc anonimowej zgola wypowiedzi-pozbawionej sensu,
                      zjadlej,napstliwej a momentami infantylnej, ktora w realnym swiecie wiaze sie z
                      pewnymi konsekwencjami.
                      Zaleglosci tych nie da sie odrobic czytajac brukowce i programy
                      telewizuyjne.Kazdy z nas ma jakies osobiste dosiwadczenia.Kazdy z czyms
                      przychodzi.
                      Najlatwiej jest wyzwac od Zyda, konowala, glupca i analfabety.To taka polska
                      specyfika zachowania-zwana przez socjologow (nie tylko z polski) mentalnoscia
                      niewolnika.
                      Coz niewole komunizmu zamieniono na wolnosc slowa a to niektorym niestety
                      zaszkodzilo-ot efekty uboczne.
                      • Gość: docuk Re: Jesli tylko moge IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 08.05.05, 01:02
                        To oczywiście był komentarz dotyczący postu paradise_lost.
                        Pozdrawiam
                  • Gość: Student Re: Dyplom w roku 1952 IP: *.chello.pl 06.05.05, 22:23
                    Poziom Twojej wypowiedzi swiadczy, ze dyskusja na poziomie pryszczatego
                    gimnazjalisty to i tak za wysoko dla ciebie.
                • Gość: Swan Ganz Re: Dyplom w roku 1952 IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 06.05.05, 21:33
                  chyba rzeczywiście poproszę o pozwolenie zamieszkania w bunkrze.Bo nichybnie
                  jakieś oblężenie się zaczyna....
                  • Gość: pielęgniarka Re: Dyplom w roku 1952 IP: 212.191.169.* 06.05.05, 23:28
                    Ludzie przestancie!!!W kazdym zawodzie(wiem to slogan)są dobrzy i źli.Lekarze
                    muszą SZCZEGÓLNIE dobrze pracowac...Uwierzcie w końcu że jesli chirurg robi ten
                    zabieg i juz załozył jałowe rekawiczki i podszedł do tego pacjenta,który jest
                    poddany narkozie ,to podszedł po to żeby zrobic to ze wszystkimi tajnikami
                    wiedzy i szczególną starannoscia,pielegniarki tez tak pracują..niestety czasami
                    sie zdarzaja rózni ludzie,to co mamy zrobic....cierpieć za miliony,czy wykonywac
                    swoja prace dobrze!?
                    • Gość: Patryk Re:a jak myślisz? IP: *.oc.oc.cox.net 06.05.05, 23:55
                      Gość portalu: pielęgniarka napisał(a):
                      >to co mamy zrobic....cierpieć za miliony,czy wykonywac
                      > swoja prace dobrze!?

                      Masz wykonywać swoja pracę perfekcyjnie (nie tylko dobrze) a jednocześnie "cierp
                      za miliony".To chyba jasno wynika z postów,nieprawdaż ?
                      • Gość: pielegniarka Re:a jak myślisz? IP: 212.191.169.* 07.05.05, 18:50
                        Sorry od dzis zaczynam kupować to czego mi brakuje na dyżurze i ok masz
                        perfekcyjnie!N2O do baku i sama przez oddział perfekcyjnie!
                        • draconessa Re:a jak myślisz? 08.05.05, 00:52
                          To tak z doladowaniem i podsmiewajac sie do siebie perfekcyjnei??? Chcoiaz
                          czasami ten N2O by sie przydal. A na serio - czasem przez lzy, czasem naprawde
                          pod gorke, ale w tym nasz problem - i my, lekarze, i pielegniarki, mimo
                          wszystko, dzialalismy na rpzekor wszystkiemu perfekcyjnie. bop cos w duszy
                          mowilo nam, ze miomo naszych problemow, nie powinno nic odbywac sie kosztem
                          chorych. Za to dostalismy... o wlasnie, nic, w dodatku jeszcze odbieraja nas
                          wszystkich tak, jak na tym forum widac.
    • irish_medicine Praca w Irlandii dla lekarzy. 20.06.05, 23:49
      Witam, w zwiazku z przygotowywaniem duzego projektu dla kilku powaznych klinik
      w Irlandii, zwiazanego z zatrudnieniem polskich lekarzy (szczegolnie
      poszukujemy chirurgow,onkologow, internistow, ortopedow), ale inne specjalnosci
      tez sa mile widziane prosimy o nadsylanie CV po angielsku.Na prosbe
      zainteresowanych -udostepnimy referencje lekarzy juz zatrudnionych w
      Irlandii.Bardzo dobre warunki.Poszukujemy rowniez pielegniarek.
      MAIL:irish_medicine@gazeta.pl
    • irish_medicine Praca dla lekarzy w Irlandii. 20.06.05, 23:56
      Witam, w zwiazku z przygotowywaniem duzego projektu dla kilku powaznych klinik
      w Irlandii, zwiazanego z zatrudnieniem polskich lekarzy (szczegolnie
      poszukujemy chirurgow,onkologow, internistow, ortopedow), ale inne specjalnosci
      tez sa mile widziane prosze o nadsylanie CV po angielsku.Na prosbe
      zainteresowanych -udostepnimy referencje lekarzy juz zatrudnionych w
      Irlandii.Bardzo dobre warunki.Poszukujemy rowniez pielegniarek.
      MAIL:irish_medicine@gazeta.pl
    • lingwistka27 Re: "Dlaczego wy,lekarze wybraliście studia medyc 24.06.05, 22:49
      A ja szukam kandydata na męża - najchętniej lekarza.
Pełna wersja