Dodaj do ulubionych

Bardzo źle w Lubaczowie - koniecznie przeczytaj

03.06.05, 10:51
W dniu 2.06.br. w Telekurierze TVP3 podano, że wskutek nieprawidłowego przeprowadzenia resekcji pęcherzyka żółciowego w szpitalu w Lubaczowie zmarła
młoda kobieta, osierocając kilkoro małych dzieci.
TVP3 podała, że zabieg przeprowadzał niejaki lek. Waga z tamt. szpitala, a prokuratura wszczęła dochodzenie w tej sprawie. Z materiału jaki przestawiła telewizja wynikało, że przeciwko temu lek. toczy się również inne postępowanie w Zamościu i także w sprawie "błędu" lekarskiego.
Zastanawiającym jest zatem fakt, iż dopuszcza się lekarza do kolejnych operacji mimo, że nie wyjaśniono wcześniejszej jego pomyłki.
Telekurier podał to wszystko w pewnych skrótach, a pisząc ten post mam nadzieję, że wypowie się ktoś bardziej znający tę tragedię i to niekoniecznie lekarze, bo ci w większości będą bronić koleżki po fachu.
Uważam, że tego typu tragedie powinny być pokazywane wszędzie i zawsze, bo życie i zdrowie ludzkie jest wartością bezcenną.
Obserwuj wątek
    • Gość: Patryk Re: Bardzo źle w Lubaczowie - koniecznie przeczyt IP: *.oc.oc.cox.net 03.06.05, 18:41
      > Telekurier podał to wszystko w pewnych skrótach, a pisząc ten post mam nadzieję
      > , że wypowie się ktoś bardziej znający tę tragedię i to niekoniecznie lekarze,
      > bo ci w większości będą bronić koleżki po fachu.

      Merytoryczne komentarze możesz uzyskac tylko od lekarzy.Nie od
      salowych,portierów czy gospodyń domowych.
      Skoro nie chcesz jednak rozmawiac merytorycznie (bo nie z lekarzami a
      priori),nie jestes osobiście zaangazowany w tę tragedię (bo to ani twoja żona
      ani ciotka) to jaki wniosek ?
      Że chcesz tylko bić pianę i nakręcać histerię?
      To powodzenia.
      • ro45dak Jakoś modna ta "piana" !!! 04.06.05, 10:11
        Wystarczy, że ktoś napisze pewne słowo, a zaraz znajdują się ich naśladowcy i to bez wzglęgu, czy w danym przypadku pasuje to do sytuacji, czy też nie.
        Tak było w latach wcześniejszych z "pakietem", potem "consesus", "pluralizm"
        i wiele innych podobnych. Czy w przypadku tragedii w Lubaczowie można mówić o pianie, wątpię, gdyż chodzi tu o żywotne cechy ludzkie, a forumowicz "Patryk", chyba lekarz, a może raczej medyk lub konował, bo któż inny mógłby myśleć podobnie. Uważa w swoim poście, że jako osoba postronna /bo to wg niego, ani nie żona, ani ciotka/, że nie powinenem być tym zainteresowany.
        Czy nie uważasz, że to Twoje powątpiewanie w godność innego człowieka, to ta bufonada lekarzy, o której dużo pisano na tym forum ?
        Jest garstka prawdziwych lekarzy, których stać na przyznanie się nawet do największej swojej pomyłki, ale tych jest niewiele, większość to medycy Twojego pokroju, ale ci ostatni wprost nienawidzą tych pierwszych.
        Czy nie myślisz, że taki wasz świat kiedyś się skończy, choć ja tego nie dożyję, ale mam nadzieję, iż moje dzieci doświadczą tej łaski lekarskiej, tak jak to jest w krajach cywilizowanych.
        Nauczyliście się tego z czasów nieszczęsnej dla kraju hegemonii zła płynącego z ustroju socjalistycznego, który drwił z ludzi, choć mienił się rodowodem "robotniczo-chłopskim".
        Czy tacy jak Ty mogliby zrozumieć nieszczęście innych, też mam pewne wątpliwości - piszesz, że chcę nakręcić histerię, powiedz jaką ? Tą, że ktoś stracił życie, a nikt inny nie chce współczuć rodzinie przeżytych koszmarów.
        Jeśli nie słyszałeś co mówił w Telekurierze mąż zmarłej i ojciec osieroconych dzieci, to Ci powiem: uznał, że w tamtym szpitalu istnieje zagrożenie dla ludzi, którzy mogą trafić na stół operacyjny gdzie będzie ten lekarz - wyraził się, że gdyby jego to w przyszłości mogło spotkać, to wolałby sam użyć noża.
        Skoro jednak jesteś tak pewny swojej pozycji lekarskiej, to trwaj w tym przekonaniu nadal, bo jesteś zbyt zadufany, a ja nie chciałbym trafić pod
        Twoją opiekę i nie życzyłbym tego i innym.
        I na koniec skoro masz takie radykalne poglady, to po kiego diabła piszesz tu i robisz tę "pianę" - Twoją wypowiedź też możan uznać za "nakręcanie histerii" tym razem "poczciwych medyków".
        • Gość: doc Re: Jakoś modna ta "piana" !!! IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 04.06.05, 10:27
          > Czy nie uważasz, że to Twoje powątpiewanie w godność innego człowieka, to ta
          > bufonada lekarzy, o której dużo pisano na tym forum ?

          Jakoś w wypowiedzi Patryka nie dopatrzyłem się negowania godności i bufonady, a
          słowa ro45daka aż kipią od pogardy i są pełne bufonady.

          > Czy nie myślisz, że taki wasz świat kiedyś się skończy, choć ja tego nie
          > dożyję ale mam nadzieję, iż moje dzieci doświadczą tej łaski lekarskiej, tak
          > jak to jest w krajach cywilizowanych.

          Życzę Ci tej łaski. Owszem, może lekarze nie zmuszeni do pracy takiej jak w
          Polsce są nieco bardziej stonowani emocjonalnie, nie warkną do sześdziesiątego
          pacjenta w danym dniu bo... nie mają sześdzieciesięciu pacjentów dziennie. Co
          do aspektu "skośnej" lub "równoległej" relacji lekarz-pacjent, to byś się
          zdziwił, w Polsce lekarz przynajmniej zażartuje, w twoich cywilizowanych
          krajach to często chłodny profesjonalista, którego nie naciągniesz na
          psychoterapię za darmo, uprawianą masowo w polskich gabinetach POZ.

          > Skoro jednak jesteś tak pewny swojej pozycji lekarskiej, to trwaj w tym
          > przekonaniu nadal, bo jesteś zbyt zadufany, a ja nie chciałbym trafić pod
          > Twoją opiekę

          Dawno nie słyszałem podobnej bzdury. Wyciągasz wnioski na podstawie błędnych
          przesłanek, mieszasz nieprzystające do siebie elementy oceny, słowem - może
          zastosuj odrobinę logiki i umiaru przed krytyką innych, bo się ośmieszasz.
          Próbujesz wytykać lekarzom bufonadę, na razie sam się zaprezentowałeś jako
          bufon.
        • Gość: ktos Re: Jakoś modna ta "piana" !!! IP: *.chello.pl 04.06.05, 11:11
          > Jeśli nie słyszałeś co mówił w Telekurierze
          Jesli swoja wiedze czerpiesz z Telekuriera, to bardzo mi Ciebie zal.

          > Jest garstka prawdziwych lekarzy, których stać na przyznanie się nawet do
          najwi
          > ększej swojej pomyłki, ale tych jest niewiele, większość to medycy Twojego
          pokr
          > oju, ale ci ostatni wprost nienawidzą tych pierwszych.
          A tak dobrze znasz to srodowisko czy tylko przeczytales w gazecie.

          >a forumowicz "Patryk", chyba lekarz, a może raczej medyk lub konował, bo któż
          >inny mógłby myśleć podobnie.
          Jak lekarz na tym forum ma inne zdanie, albo cos skrytykuje to zawsze podaja
          dwa stwierdzenia, albo, ze to konowal, albo ze "niechcialbym/alabym sie u
          Ciebie leczyc" - rzeczyeiscie idealna podstawa do oceniania czyjejs kompetencji.

          > I na koniec skoro masz takie radykalne poglady, to po kiego diabła piszesz tu
          i robisz tę "pianę"
          Przeciez to ty przeczytales czy zobaczyles cos w telewizji, chociaz nikt
          jeszcze nikomu nic nie udowodnil ( bo dochodzenie prokuratorskie jeszcze nie
          swiadczy o winie)to Ty juz to wiesz. Z gory zalozyles, ze tylko nie lekarz moze
          cos w tej sprawie powiedziec ( skad taka pewnosc, ze nie lekarz nie napisze
          bzdur), po krytyce ze strony Patryka od razu wyzwales go od konowalow, bufonow.
          Kto tu bije piane?

          ps o samej sprawie nie napisze bo jej dobrze nie znam, jak zapewne prawie
          wszyscy lacznie z Toba na tym forum (przytoczenie informacji z gazety czy
          Telekuriera to nie jest znajomosc sprawy , tylko plotki)
          • ro45dak Do "doc." i "ktoś" 04.06.05, 13:13
            "Doc" - Trudno, abyś nie podzielał wypowiedzi "Patryka", skoro zajmujecie się tą samą profesją i jakże często macie podobne spojrzenie na wasze realia.
            Bronicie się prawie zawsze w imię źle pojętej solidarności, a pogardę i bufonadę zostawy do oceny innych /na tym forum jest o nich dużo/, bo nigdy nie dojdziemy do porozumienia, gdyż znajdujemy się na całkowicie przeciwnych biegunach /wy stoicie na piedestale nadrzędności nad maluczkimi, ja nie powinienem mieć nic do powiedzenia/.
            Znowu wracasz do niskich zarobków i przepracowania - czy kobieta w Lubaczowie i ewentualnie inni pacjenci mają na to jakikolwiek wpływ ?
            Nie podzielam Twojego zdania /ale zastanawiam się czy mogę ?/, że w cywilizowanych krajach są chłodni profesjonaliści, bo byłem przez dłuższy czas poza Polską /na Zachodzie/ i znam pracę tamt. świata medycznego.
            "Ktoś" - No cóż drażni i Ciebie ta sprawa, ale ona jest i czy Ci się to podoba czy też nie, to ona została przez kogoś sprokurowana. Przecież to tragedia ludzka, bo ŚMIERĆ CZŁOWIEKA, a Ty /wy/ podchodzicie do niej jak ...trudno to nawet wypowiadać.
            Czy życie ludzkie jest tak niewiele warte ? Czy ważniejsze jest nasze "ja" ? Czy ważniejsza jest nasza /wasza/ pozycja społeczna ? Dokąd my zmierzamy ?
            Czy nie wolno nam mówić o degrengoladzie naszego społeczeństwa, w tym służby zdrowia ? Czy chcemy, aby środkom masowego przekazu zamknięto"usta" na knebel?
            To doprawdy niepojęte jak CZŁOWIEK CZŁOWIEKOWI jest wilkiem i walczy drapieżnie o swoje małostkowe przyziemne cele, nie licząc się z bólem i przykrością innych!!!!
            • Gość: ktos Re: Do "doc." i "ktoś" IP: *.chello.pl 04.06.05, 13:41
              > "Ktoś" - No cóż drażni i Ciebie ta sprawa, ale ona jest i czy Ci się to
              podoba
              > czy też nie, to ona została przez kogoś sprokurowana. Przecież to tragedia
              ludz
              > ka, bo ŚMIERĆ CZŁOWIEKA, a Ty /wy/ podchodzicie do niej jak ...trudno to nawet
              > wypowiadać.
              > Czy życie ludzkie jest tak niewiele warte ? Czy ważniejsze jest nasze "ja" ?
              Cz
              > y ważniejsza jest nasza /wasza/ pozycja społeczna ? Dokąd my zmierzamy ?
              > Czy nie wolno nam mówić o degrengoladzie naszego społeczeństwa, w tym służby
              zd
              > rowia ? Czy chcemy, aby środkom masowego przekazu zamknięto"usta" na knebel?
              > To doprawdy niepojęte jak CZŁOWIEK CZŁOWIEKOWI jest wilkiem i walczy drapieżn
              > ie o swoje małostkowe przyziemne cele, nie licząc się z bólem i przykrością
              inn
              > ych!!!!

              Ale czego ty tak naprawde ode mnie oczekujesz? Smierc czlowieka jest tragedia
              zawsze nie tylko ta na stole operacyjnym i nie oceniaj prosze mojego podejscia
              do ludzkiego cierpieni bo nic na ten temat nie wiesz. Drazni mnie to,ze twoj
              watek wcale nie zmieni swiata, nie porawi degrengolady. Zapelni sie jak
              wszystkie podobne na tym forum w stwiedzenia typu "powiesic konowala", "wszyscy
              lekarze to nieuki i mordercy,karierowicze i lapowkarze(czasem ktos laskawie
              dopisze, ze napeno sa wyjatki, albo, ze "prawie wszyscy") plus opwiesc wlasna
              jak to Gozdzikowa poszla do szpitala i wycieli jej nerke zamast watroby. Gdzie
              tu bedziesz mial troske o bol i przykrosc jaka spotkala rodzine pokrzywdzonego
              pacjeta. Zamiast tego bedziesz miec wylewanie wlasnych frustracji, zlosci i
              nienawisci (po obu stronach). Do tego zmierzasz?? W tym celu zalozyles watek??
            • Gość: doc Re: Do "doc." i "ktoś" IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 04.06.05, 15:14
              > "Doc" - Trudno, abyś nie podzielał wypowiedzi "Patryka", skoro zajmujecie się
              > tą samą profesją

              Bez elementarnej wiary w ludzką uczciwość musi Ci być naprawdę cieżko żyć.

              >wy stoicie na piedestale nadrzędności nad maluczkimi, ja nie powinienem mieć
              > nic do powiedzenia.

              To Ty powiedziałeś. Żaden z forumowych lekarzy tak nie uważa - mam prawo do
              tego stwierdzenia bo jego oczywistość bije z dziesiątek wypowiedzi

              > Znowu wracasz do niskich zarobków i przepracowania - czy kobieta w Lubaczowie
              > i ewentualnie inni pacjenci mają na to jakikolwiek wpływ ?

              Oczywiście że jest to temat "obok". Ale jest to fakt. I nie mów mi że od
              lekarzy - w przeciwieństwie do pacjentów - wiele zależy. Nie każdy jest
              menadżerem, nie każdy będzie właścicielem przychodni, udziałowcem dobrej
              spółki, nie każdy wyemigruje. Nawet w najbardziej wolnorynkowych krajach
              większość pracuje u kogoś. A w Polsce to oznacza nędzę. Frustracja jest nie do
              uniknięcia. Piszesz, że na Zachodzie lekarz ma lepsze podejście. Podnieśmy
              płace w Polsce (ale nie o 203 złote...) i zaczekajmy. A potem krytykujmy do
              woli.

              > Przecież to tragedia ludzka, bo ŚMIERĆ CZŁOWIEKA, a Ty /wy/ podchodzicie do
              > niej jak ...trudno to nawet wypowiadać.

              No właśnie, jak do tragedii. Proszę o ew. cytaty pokazujące inne podejście.
              Konkretnie.




      • tricolour Niestety... 04.06.05, 13:39
        ... mam czasem wrażenie, że najlepszy pacjent to taki, który nie ma uczuć.
        Przychodzi taki chory delikwent, daje się zbadać i poddaje leczeniu według
        wskazówek lekarza. Po wyleczeniu wychodzi płacąc (w dowolny sposób) za usługę.
        Jasne dla mnie jest, że tak byłoby najlepiej... dla lekarzy.

        Ale pacjent ma uczucia, jest rozżalony, że jest chory, bywa zgryźliwy,
        agresywny. Taki "niedobry" pacjent jest stałym elementem pracy lekarza i trudno
        to będzie (chyba) zmienić. A jak zmieniać, to nie przez deprecjonowanie chorego
        człowieka i spychanie do roli przedmiotu do wyleczenia.

        Mam czasem poczucie, że tak właśnie robicie, lekarze.
        • Gość: doc Re: Niestety... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 04.06.05, 15:40
          Taki pacjent wcale nie "byłby" najlepszy dla lekarza. I lekarze dobrze wiedzą,
          że pacjenci tacy nie są i nie będą. Lekarze, mimo swej - to fakt - niskiej
          inteligencji - zauważają, że pacjenci to ludzie- z całym bagażem wad.

          Rozżalenie i zgryźliwość pacjenta to chleb powszedni tej pracy tak jak objawy
          chorobowe. Czy wy - nie lekarze - myślicie, że my to rozdzielamy? Chora
          wątroba - OK, rozżalony jej posiadacz - nie OK?
          Są tacy lekarze, ale wśród lekarzy których znam (od stażystów do profesorów) to
          mniejszość.

          > A jak zmieniać, to nie przez deprecjonowanie chorego
          > człowieka i spychanie do roli przedmiotu do wyleczenia.

          Nie spychamy, nie deprecjonujemy. A już zupełnie nie rozumiem jednego (a
          powtarza się to często!) - twierdzenia, że lekarze deprecjonują pacjentów i
          sprowadzają ich do roli przedmiotu, na podstawie oceny wypowiedzi lekarzy na
          forum. Po pierwsze na podstawie tych wypowiedzi ja widzę coś zupełnie innego.
          Ale jak można wnioskować o relacji z pacjentem na podstawie forum
          internetowego ??? Nie mieści mi się to w głowie. Ale - powtórzę - fakt niskiego
          IQ lekarzy jest szeroko znany...

          • connie1 Re: Niestety... 04.06.05, 15:52
            juz nie mówiąc jak mozna czytając wypowiedzi pacjentow na forum dojśc do
            wniosku ,że w poslkiej ( i nie tylko ) słuzbie zdrowia zatrudnione jest grono
            potworow , nieukow , hien itd , itp
            Jak czasem czytam niektore wypowiedzi to mysle ,że ze szpitala i przychodni
            zywi wychodza tylko cudem albo przez szczęsliwwy zbieg okoliczności
              • connie1 Re: I tak... 04.06.05, 16:03
                Jesli cynizm to z dozą dużego smutku.
                Ostatnio forum zmienilo się w swoiste pole walki i wyładowywanie frustracji
                Przepraszam za literówki w poprzedniej wypowiedzi.
                W imnieniu blondynki ( i jeszcze lekarki -co za połączenie) dziekuje za te
                odrobine inteligencji
                Pozdrawiam
                • tricolour Net... 04.06.05, 16:13
                  ... ogranicza mi (i nie tylko mi) środki wyrazu. Czasami te bezduszne literki
                  nie oddają sensu wypowiedzi - jest sam suchy takst, który łatwo się interpretuje...

                  Co do walki, to masz rację i przyznaję się, że sam ropocząłem obecność na tym
                  forum od komendy "Bagnet na broń" i hurra na lekarzy...
                  Staram sie jednak zmienić zdanie, bo zwyczajnie moge się mylić w swojej
                  egoistycznej ocenie.
                  Przyznaję też, że ludzie mniej inteligentni bardzo wstydzą się swojego
                  "niższego" stanu i mówienie do nich rzeczowym, chłodnym, dystansującym językiem
                  wzbudza w nich niechęć. Większość na ogół nie radzi sobie z rozpoznawaniem
                  własnych uczuć i wstyd, niechęć zamienia na złość, a tą na agresję... do
                  rozmówcy-lekarza.
                  I tak kręci sie to forum.

                  Hm... literówki, to normalka...
          • Gość: tricolour Może jakoś nieprecyzyjnie... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 04.06.05, 15:55
            ... sie wyraziłem i wyszło, że lekarze to nieinteligentne stworzenia. Nie miałem
            takiej intencji i jest odworotnie :)

            Chodziło mi o to, że do pacjenta w emocjach podchodzicie chłodno-rzeczowo. Zdaję
            sobie sprawę, że to może być najlepsze rozwiązanie, bo chodzi wszak o
            skutecznośc leczenia.
            Ale widzę też reakcję pacjentów (forumowiczów), którzy pragną, aby troche im
            współczuć, trochę sie poużalać, trochę pogłaskać po głowie. Może wspólnie
            ponarzekać na przewrotnośc losu i inne duperele, tak aby pacjent miał WRAŻENIE,
            że jest najważniejszy. Samo tłumaczenie tego - skądinąd oczywistego - faktu nie
            wystarczy, kiedy pacjent tego nie poczuje...
            Kiedy coś w leczeniu nie wyjdzie, to pacjent do porażki w kuracji dołoży chłode
            podejście lekarza i wyjdzie mieszanka, którą mamy na forum.
            Nawet jak wyjdzie leczenie, to pozostaje niesmak w postaci niezaspokojonego
            oczekiwania bycia pępkiem świata w czasie choroby.

            O to mi chodziło...
    • Gość: Swan Ganz Spokojnie nie bójcie się o Lubaczów IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 05.06.05, 09:18
      znam historię dramatu zarówno rodziny jak i Dr Wagi z Lubaczowa. Że tak powiem -
      od strony "źródła". Prosty zabieg laparoskopii zamienił się w otwartą operację
      ze wszelkimi możliwymi powikłaniami.
      Nie wiem jkie są przekazy medialne dotyczące tej smutnej historii ale wiem, że
      Dr Waga nigdzie się nie usiłuje "wybielać" Nie jest w końcu jego winą brak
      lekarzy, sprzętu, leków w tym prowincjonalnym szpitalu. Nie jego winą jest, że
      ci lekarze którzy jeszcze tam jeszcze pozostali są kompletnie nie przygotowani
      do asystowania przy takich zabiegach ( a jeśli wierzyć nieoficjalnym przekazom
      to nie są oni przygotowani do udziału w jakichkolwiek zabiegach).
      W Lubaczowie po prostu zbiegły się w czasie wszelkie możliwe "nieszczęścia"
      tzn. nieprzygotowany personel pomocniczy, brak jednostek krwi a na końcu doszłą
      jeszcze powódź.
      Dr Waga w tych warunkach dokonał naprawdę dużej rzeczy; utrzymał pacjentkę przy
      życiu przez kilkanaście godzin. Niestety zabrakło jeszcze jednej godziny....

      Dlatego Szanowni oponenci przestancie się obrażać wzajemnie bo możecie być
      pewni, że sprawiedliwość akurat w tym miejscu będzie miała swój triumf.
      • ro45dak Dziękuję "Swan", o to przecież chodzi 05.06.05, 10:15
        Nadal uważam, że każda sprawa dot. losu człowieka powinna być traktowana z powagą, zarówno w doli dnia codziennego, jak i w kontakcie z placówkami będącymi na usługach państwa /i nie tylko/.
        Musimy sobie wyjaśniać wszystkie bolesne przypadki, nawet te,o których nie wypada nam mówić, bo albo jesteśmy z tym związani zawodowo lub emocjonalnie - każdy powinien mieć możliwość wypowiadnia swoich spostrzeżeń i uwag.
        Jestem zdania, że tylko wówczas jest możliwość wyjścia z kręgu niemocy, jaka ogarnęła nasze społeczeństwo, czego chyba nie trzeba nikomu udowadniać.
    • Gość: lekarz z Zamościa Re: Bardzo źle w Lubaczowie - koniecznie przeczyt IP: *.zamosc.mm.pl 05.06.05, 18:02
      Najgorsze w tym jest to, że dr Waga jest naprawdę świetnym chirurgiem.
      Dzięki niemu zamojski oddział chirurgiczny plasował się przez lata w drugiej
      dziesiątce w kraju, konkurując skutecznie z niejedną kliniką.
      Niestety, jest jak widać, także chirurgiem pechowym, co może przekreślić jego
      naprawdę świetną pracę.
      Szkoda że nikt z dziennikarzy opisujących te historie nie pyta ile tysięcy
      udanych operacji przeprowadził wcześniej dr Waga. Ilu osobom uratował życie.
      Gdyby przeprowadzić dokładną statystykę okazało by się że te 2 tragiczne
      historie to zaledwie ułamek promila ze wszystkih zabiegów przeprowadzanych przez
      doktora Wagę.
        • slav_ Re: Niestety... 06.06.05, 20:54
          To jest kompletnie błędne myslenie, niestety szeroko reprezentowane zarówno
          przez tzw. "dziennikarzy śledczych" jak i tzw. "opinię publiczną".
          Szpital to nie jest "sklepik ze zdrowiem" gdzie po zapłaceniu bierze sie z
          półeczki pół kilo zdrowia i szczęśliwie wraca do domu. Nie każde leczenie kończy
          sie pomyślnie. Nawet nalbanalniejsza choroba może przebiegac ze śmiertelnymi
          powikłaniami.
          Każdy zabieg operacyjny stanowi zagrożenie zycia. Mozna to ryzyko minimalizowac
          ale nigdy nie jest ono zerowe. Nie ma na świecie chirurga ktory miałby na swoim
          koncie same sukcesy.
          Pytanie brzmi - czy pacjentka była świadoma ryzyka a ryzyko adekwatne do
          leczonej choroby, czy chirurg zrobił dostatecznie dużo by zminimalizowac możliwe
          zagrożenia i czy w chwili wystapienia powikłań zrobił dostatecznie dużo by
          ratowac pacjentkę. Jeśli tak - to nie ma podstaw by go oskarżać.

          Wracając do przykładu "samochodowego" zdarzyło sie że Fordowi UDOWODNIONO (był
          taki casus) całkowicie świadome zignorowanie niebezpieczeństwa pasażerów jednego
          z produkowanych modeli Chodziło o miejsce zamontowania baku paliwa - producent
          miał pełną świdomość że pasażerowie spalą się żywcem po wypadku typu "najechanie
          z tyłu". Model ten był dość długo produkowany i wielu ludzi spłonęło zywcem. I
          co ? O ile dobrze widzę Ford ma sie dobrze a jego samochody cieszą się nie
          słabnącym powodzeniem.
          • Gość: tricolour Jeden z moich profesorów... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 06.06.05, 21:15
            ... mawiał, że nic tak nie zaciemnia sytuacji, jak dobrze dobrany przykład.
            Własnie wybrałes taki przykład, by kota ogonem odwrócić.

            Rolą gazety jest pisanie i o niedobrze zamontowanych bakach, i o lekarzach, co
            do których są podejrzenia.

            Nie mam wątpliwości, że każda praca niesie ze soba niebezpieczeństwo porażki.
            Porażka jest wpisana w każdą ludzka aktywność. Jeżeli po operacji wystąpiły
            powikłania, to rzeczą lekarz było zrobić, co tylko można, bo zmniejszyć
            zagrożenie dla pacjenta.
            Nie wyszło? Trudno - sprawą zajmie sie prokurator, by wyświetlić wszystkie
            aspekty prawne. Zajmie się też gazeta, bo z informacji żyje.

            Wracając do przykłady samochodowego - Ford ma się dobrze...
            Lekarze w większości też - sądowa odpowiedzialność lekarska jest w Polsce w
            powijakach, ale bedzie sie rozwijać. Spokojnie możemy przestac dyskutować i
            patrzmy na rozwój wypadków...
            • Gość: Doki Re: Jeden z moich profesorów... IP: *.246-200-80.adsl-fix.skynet.be 06.06.05, 21:27
              > Nie wyszło? Trudno - sprawą zajmie sie prokurator, by wyświetlić wszystkie
              > aspekty prawne.

              Nie sadze, zeby to bylo dobre rozwiazanie.
              Po pierwsze, dlatego, ze prokurator moze i wyjasni aspekty prawne, choc i co do
              tego trudno miec pewnosc, ale prawde obejdzie szerokim lukiem. Prokurator nie
              jest od ustalania prawdy, tylko od wsadzania ludzi za kratki.

              Po drugie, co komu przyjdzie z wsadzenia za kratki tego czy innego doktora? Z
              tego sa same straty.

              > Lekarze w większości też - sądowa odpowiedzialność lekarska jest w Polsce w
              > powijakach, ale bedzie sie rozwijać.

              Co do tego, niestety, trudno miec watpliwosci.
            • slav_ Re: Jeden z moich profesorów... 06.06.05, 21:47
              Nie piszę żeby zaciemniać tylko rozjaśniać.
              Lekarz nie jest winien choroby pacjenta jak równiez smierć pacjenta skrajnie
              rzadko obciąża lekarza.
              Zważ że jesli TV pokaże że "chirurg zamordował matkę dzieciom" a pozniej sąd go
              uniewinni to jak odbierze to opinia publiczna ? Chirurg był niewinny, ratował
              pacjentke ale nie dał rady a oskarżenie było bezpodstawne ? Wykluczone. Chirurg
              już został osądzony i skazany. Jesli prokuratura odstąpi od oskarżenie to będzie
              to tylko dowod zmowy. Jesli sąd go uniewinni to tylko dzialanie mafii lekarsko -
              adwokackiej (jest taka?). Lekarze (wbrew temu co sie uważa) sa łatwym i
              bezbronnym celem takich oskarżeń.
              Jaki tytuł da gazeta opisując przypadek fałszowania recept na viagrę ? czy da
              tytuł "dwóch głupich i pazernych lekarzy fałszowało recepty"? Nie tytuł to
              "Uwaga! Mafia lekarska działa!" (autentyk).
              Rolą gazety jest informować. Ale to nie są informacje. To zagranie na emocjach
              żeby news się sprzedał. A co potem i jakie będą skutki - kogo to obchodzi. Będą
              nowe newsy.

              Z samochdami - Ty zacząłeś.
                • Gość: doc Re: A jeżeli lekarz... IP: *.salbis.pnet.com.pl 07.06.05, 09:55
                  Ale jedno nie wyklucza drugiego!
                  A wydawało się, że już to rozumiesz.

                  Odpowiedzialność lekarzy i jej egzekwowanie - tak!
                  Ale w dalszym ciągu leczenie to nie "sklepik ze zdrowiem".
                  Nie wiem czemu tak trudno przekazać takie proste treści - lekarze nie uciekają
                  przed odpowiedzialnością, tylko próbują pokazać, że w medycynie często trochę
                  trudno wiedzieć co dobre dla chorego.
                  Metodologia badań w medycynie dopiero niedawno zaczęła wychodzić ze
                  średniowiecza. Z powodów... humanitarnych.
                  Mechanik naprawiający Forda (że już pozostaniemy przy tym przykładzie) zna
                  (albo może znać) w 100 % lokalizację i przeznaczenie każdego elementu auta.
                  Lekarze od tysięcy lat tego się lepiej lub gorzej domyślają. I tak pozostanie,
                  chyba że zgodzimy się na działalnośc w stylu dr Mengele.
                  A jeśli nie, to medycyna pozostaje sztuką w tym sensie, że zasady postępowania
                  wynikają z obserwacji praktycznie nie dających się sprowadzić do naukowego
                  ujęcia (fenomenologia, której jakimś dalekim skutkiem jest EBM, to pomysł
                  jeszcze dość świeży, i nie sposób byśmy my oceniali, czy to nauka czy nie).
                  Podsumowując - lekarze nie uciekają przed odpowiedzialnością, tylko próbują
                  pokazać, że ich odpowiedzialność opiera się na nieco innej (gorszej!) wiedzy
                  niż odpowiedzialność Forda.
                  • tricolour Dziekuję... 09.06.05, 00:07
                    ... za szczegółowy rysunek, dzieki któremu coraz więcej rozumiem :))

                    Cieszę się też, że w sprawach odpowiedzialności mamy podobne zdanie.
      • Gość: Swan Ganz Re: Bardzo źle w Lubaczowie - koniecznie przeczyt IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 08.06.05, 15:17
        Lekarzu amościa - znasz tego ortopedę który asystował dr Wadze przy operacji?
        I po cholerę on ten trokar szarpał? Czy on myśli, że człowiek składa się z
        samych gnatów?
        I jeszcze jedno; jak to się stało, że po otworzeniu pacjentki nie zauważyli że
        uszkodzeniu uległ również moczowód? A na koniec; dlaczego zwlekano trzy dni z
        przewieźeniem pacjentki do Lublina?



    • Gość: dnm Nie mówcie tylko źle o lekarzach IP: *.globit / 195.117.63.* 09.06.05, 07:59
      Kiedyś chory podał mi w szpitalu
      taki wierszyk pisany na "kolanie" -
      jakże setnie się nim ubawiłem,
      przeczytajcie, jeżeli macie ochotę.

      Ach, ci lekarze, to wprost ludzie święci
      Tak kiedyś mówił jeden pacjent z przejęciem.

      Leczył się często na przeróżne schorzenia
      I stale potrzebował leku na te swoje urojenia.

      Bywał w przychodniach, no i w szpitalu
      Bo jakże żyć mu bez witaminy i biovitalu.

      Siedział, nieraz wstawał i chodził po korytarzach
      Aby wejść do gabinetu rejonowego lekarza.

      Co ten biedny medyk mógł mu pomóc
      Skoro pacjent zażywał leki bez jego wiedzy, po kryjomu.

      Badania osłuchowe i te z krwi pobranej
      Były dobre, ale nie wszystko było badane.

      W końcu postawiono diagnozę bardzo poprawną
      Pacjent jest chory na nerwicę i niestrawność.

      Znów go karmiono różnymi lekami
      A ten stale nękał lekarzy swoimi pytaniami.

      W końcu lekarze nie wytrzymali i zastosowali
      Płukanie żołądka i lewatywę, godność swoją zachowali.

      Kto by pomyślał, że tak zawiłą terapię podjęto
      Lecząc chorego w dzień powszedni, a także w święto.

      Z początku skutki tego leczenia wydawały się radykalne
      Pacjent był spokojny i jakby normalniejsze odruchy fizykalne.

      Nie zadawał kłopotliwych pytań lekarzom
      A ci byli wniebowzięci i nadal leżeć mu każą.

      Jednak były to tylko pozory i niedomówienia
      Bo pacjent nagle zaniemógł i zaczęły się mrowienia.

      Znowu stosowano okłady, cięte bańki, a nawet pijawki
      Lecz chory wyraźnie chudł i dostawał czkawki.

      Koniec był jednak bardzo żałosny
      Bo pacjent nie doczekał /była zima/ wiosny.

      I oto końcowy morał tej bajki jest taki
      Oszczędzaj własne zdrowie, nie szukaj złotego leku, gdy medyk byle jaki.


Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka