Dodaj do ulubionych

Chamstwo w polskiej "sluzbie zdrowia"

IP: *.66.14.17.67.gte.net 09.06.05, 21:54
czlowiek czlowiekowi wilkiem - zadnego szacunku. bezdenne chamstwo.
ludzie traktowani jak pomiotla - i sie na to GODZA!!!

mieszkam na stale w usa i takie zachowanie wobec pacjenta, ktore
doswiadczylam na wlasnej skorze, mozna nazwac skandalicznym.

zostalam skierowana - ZAPLACIALAM za wizyte - na badania mammografii - i
biopsje (zeby nie bylo niedomowien - zaplacilam za wszystko gotowka, poniewaz
nie mam zadnego polskiego ubezpieczenia)
traktowana pacjentki - jak w chlewie, bez godnosci - to w tym "szpitalu" byla
normalnym zachowaniem.
zadnej prywatnosci - "lekarka" zdarla ze mnie wrecz bluzke z wrzaskiem ze "
nie ma czasu na zabawy - co to cyckow nikt nie widzial???" badanie
przeprowadzane gdzies w przejsciu pomiedzy korytarzam a gabinetem -
na "zapleczu" lekarze siedza i pala piepierosy! tuz przy pacjentach?

do tej pory mnie trzesie.

wspolczuje polakom - takiego chamstwa tylko w polsce mozna sie spodziewac.

pytam sie - jak to jest z wami lekarze? dlaczego tak traktujecie ludzi?
bo ja nie mam zadnego usprawiedliwienia dla chamstwa i bezdusznosci.
a wy?
Obserwuj wątek
    • Gość: zofia Re: Chamstwo w polskiej "sluzbie zdrowia" IP: *.core.lanet.net.pl 09.06.05, 22:16
      a reklamację złozyć to nie mozna ? np .do dyr. to skutkuje.
      "Chamstwo ? chamstwo ? no jak piszesz chamstwo ,no jak ! no tak panie majster
      ?!no może i dobrze :D
      tak mi się przypomniało pzdr ,bez uraz. :)
      Prawda jest taka że szpital pobiera opłatę tylko pracownicy z tego nic nie mają
      ,przynajmniej bezpośrednio ,i wszystkich traktują jednakowo ale to tez kwestia
      kultury bo ja tych za kasę nie wyrózniam a tych bez też nie daję odczuć że są
      inni ,trudno taka frajerka ze mnie i tak zostanie do emerytury -boze daj -za 20lat
    • bb12 Re: Chamstwo w polskiej "sluzbie zdrowia" 09.06.05, 22:21
      Ja mieszkam w Polsce od urodzenia,mam ubezpieczenie i korzystam z niego,nie
      płacę etc.i jak dotąd nie spotałam się z nieprzyjemnościami.Nadal będę się
      tutaj leczyć i nie narzekam!!!
      Mam wielu znajomych,rodzinę i też się nie skarżą ,więc raczej odosobniona nie
      jestem.
      Dodam,iż nie jestem pracownikiem służby zdrowia.

      A Ty byłaś zapewne w tej jednej klinice i na tej podstawie wysunęłaś
      wniosek ,że wszędzie jest chamstwo.
    • asaroth Re: Chamstwo w polskiej "sluzbie zdrowia" 09.06.05, 22:21
      Po prostu miałaś pecha i tyle ... W każdym zawodzie są "czarne owce" co to
      psują wizerunek pozostałym. Złóż skargę po prostu ... A nieprawdą jest, że
      wszędzie chamstwo, brak szacunku i inne takie. Najgorsze są właśnie takie
      uogólnienia.
      P. S. Nie jestem lekarzem i nie mam nic wspólnego ze służbą zdrowia poza tym,
      że czasem bywam w szpitalach ...
      • felinecaline Re: faktycznie: Chamstwo w polskiej "sluzbie zdro 09.06.05, 23:21
        Szanowna stala mieszkanko USA! Mammografia nie jest zabiegiem ratujacym zycie i
        z jej wykonaniem moglas poczekac do powrotu do USA albo wykonac ja przed
        wyjazdem, w luksusowych warunkach, przy muzyczce plynacej z niewidocznych
        glosniczkow w dyskretnej kabinie perfumowanej po kazdej pacjentce Shalimarem i
        wsrod podrygow oddanego personelu. Zapewne za to banalne badanie zaplacilaby
        Pani tylko niewspolmiernie wiecej niz w Polsce, gdzie warunki sa jakie sa a
        borykajacy sie z nimi personel od dawna nie ma sil ani ochoty suszyc zebow w
        komercyjnym usmiechu do "dolarowej damy".. Co wszakoz nie rozgrzesza z
        ewentualnego grubianstwa, to fakt. U mnie krazy takie ludowe powiedzenie:
        "mial(a Pani) za swoje pieniadze".
        • Gość: Malgosia Do Felinecaline IP: *.66.14.17.67.gte.net 09.06.05, 23:59
          Nie rozumiem twojego ataku.
          Czyzbys TY byla ta lekarka ktora mnie "badala"?
          Uwazasz ze to normalne, ze pacjenci sa tak traktowani? Skad mozesz wiedziec o
          tym czy mammografia w moim przypadku byla zabiegiem koniecznym czy nie?

          Napisalam moj post z punktu widzenia osoby ktora widziala ze MOZNA ludzi
          traktowac INACZEJ.

          Ze mozna pacjenta traktowac jak czlowieka, a nie jak (za przeproszeniem) bydlo,
          ktore nie ma zadnych uczuc, ktore mozna wypchnac na korytarz aby sie ubralo. A
          prawo do prywatnosci traktuje jak cos z nie tego swiata...
          Nie wiem czy zauwazylas, ze nie pisalam nigdzie, ze wymagalam aby "suszyli zeby
          do dolarowej damy" Czy uwazasz, ze traktowanie pacjenta z godnoscia jest
          niewykonalne?

          Smutne jest to, ze w ten sposob napisalas. Dalas tym dowod na to, ze tak -
          lekarze w polsce maja prawo do chamstwa, do znieczulicy, do grubianstwa...

          • felinecaline Re: Do Felinecaline 10.06.05, 00:11
            Przeciez napisalam wyraznie, ze nic nie rozgrzesza grubianstwa. Nie moglas tez
            byc moja pacjentka. Po prostu w przeciwienstwie do Ciebie probuje zrozumiec
            czym takie zachowanie moglo byc spowodowane. Ludzie w polskiej sluzbie zdrowia
            pracuja bardzo czesto w warunkach tak zlych, ze ty, wygodnie zyjaca w innym
            systemie nie jestes sobie w stanie wyobrazic. To niestety dziala demoralizujaco
            i rykoszetem odbija sie na pacjencie. oczywiscie - nie powinno, ale ludzie sa
            tylko ludzmi. Co do mammo - podtrzymuje, ze moglo byc zrobione albo przed
            przyjazdem do Polski albo po powrocie. Na przyszlosc zycze dobrego zdrowia na
            pobyty w kraju przodkow.
            • Gość: Malgosia Re: Do Felinecaline IP: *.66.14.17.67.gte.net 10.06.05, 22:06
              Nadal cie nie rozumiem...Dla mnie chamstwo/grubianstwo - traktowanie ludzi
              jakby nie mieli odczuc jest dla mnie niewytlumaczlne...
              Zarzucasz mi, ze mam "amerykanskie" maniery, dulary itp - a badania moglam
              wykonac gdzie indziej...
              Widzisz - nie mam i nigdy nie mialam na czole wyryte "FROM USA" - jestem polka!
              (NIkt nawet sie nie domyslal ze moge mieszkac gdzie indziej..w "dularach" tez
              nie placilam..
              A bylam przede wszystkim pacjentka, ktora cala w strachu, i w najgorszych
              domyslach zostala skierowana na natychmiastowe badania, biopsje, itp - przeciez
              nie "wymyslilam" sobie ze zachoruje! Wierz mi - gdybym mogla tobym nigdy nie
              udala sie do polskiego szpitala.
              Cala przerazona i zdezorientowana zostalam potraktowana przez lekarzy - dla
              mnie - w uwlaczajacy ludzkiej godnosci.
              Wpierw kazano mi sie rozebrac - do majtek - w komorce pomiedzy gabinetem
              (raczej wspolnej sali gabinetowej dla ilus tam osob) a poczekalnia pelna
              oczekujacych. Jak chcialam sie przemknac - zakrywajac bluzka piersi - do
              tego "gabinetu" to lekarka malo nie pekla ze zlosci - zrywacja mi te bluzke -
              ze jestem nienormalna, jak sie zachowuje - bo cycki to kazdy widzial. Byc moze -
              ale jak do takiego zachowania - paradowania na pol golo - nie jestem
              przyzwyczajona i dla mnie to nie jest NORMALNE. Poza tym uwagi typu - ze nie
              mam czasu na pierdoly, szybko, ruszac sie - wchodzenie innych pacjentow podczas
              badania - innych osob, - traktowanie pacjentow z gory, jak powietrze....
              Wiesz jaka byla moja reakcja na to wszystko? Czulam sie w jakims stopniu
              zgwalcona. Nie bylam w stanie wydusic z siebie slowa, po tym calym "badaniu"
              plakalam caly dzien. A do dzis o tym pamietam...
              Byc moze dla ciebie felinecaline jest to nienormalne, ze tak sie czuje - ale ja
              po prostu nie moge zrozumiec grubianskiego zachowania i tyle..
              Przeciez kazdy pacjent - oprocz tego ze ma ludzka godnosc - to idac do lekarza
              jest przede wszystkim wystraszony. Wystraszony, bo jest chory - i oczekuje
              pomocy....
              I sytuacje finansowe, reformy, warunki itp - nie maja NIC DO RZECZY!!!
              Zwykla ludzka wrazliwosc - uprzejmosc, wcale nie wyniosla, ale taka codzienna -
              to w jakim stopniu traktuje sie czlowieka - to wszystko swiadczy
              o "humanizmie" spoleczenstwa... a szczegolnie jest wymagana od LEKARZY
              • aelithe Re: Do Felinecaline 13.06.05, 08:21
                Pozostaje tylko cie przeprosić za koleżankę. Jednak podtrzymam to co jest w
                poście poniżej i zdanie mojej mojej poprzedniczki. Lekarz w Polsce ma wykonać
                okreśłoną liczbę badań i na mammografię ma 10 a nawet mniej minut. Zrobi
                wszystko, aby się wyrobić. Szefowie często nie reaguja na skargi
                na "zasłużonych" asystentów, a zawsze na skargi na wykonanie limitowych badań.
                Nie szkoli się młodych lekarzy w niektórych metodach diagnostyczno
                terapeutycznych, bo po co sobie szkolić konkurencję. Dzięki temu grupa
                patałachów z dwoma lewymi rękami trzyma się na swoich stołkach, bo nikt po za
                nimi nie potrafi wykonać określonych typów zabiegów.
                Cena za usługę medyczną w polsce jest znacznie poniżej ceny w europie, np.
                większość ambulatoryjnych usług chorurgicznych jest wycenianych na 1/8 do 1/10
                ceny niemieckiej, która jest i tak jedną z najniższych w Europie. ( dla
                porównania dochoód per capita 2 razy wyższy niż w Polsce , średnia pensja 4
                razy wyższa niż w Polsce, pensja lekarza 10 razy wyższa niż w Polsce).
          • slav_ Re: Do Felinecaline 10.06.05, 00:52
            To przykre co Cię spotkało. Są miejesca lepsze i gorsze. Myślę że mogłaś lepiej
            trafić a poza tym nawet w złych warunkach można się zachowywać lepiej lub
            gorzej. Niestety. Są miejsca gdzie "masa krytyczna" już dawno została
            przekroczona (widać odbicie tego na tym forum), w innych być może to kwestia
            czasu. Degradacja systemu postępuje. O ile znajdują się środki na naprawę okien
            czy zakup jakiegoś sprzętu o tyle w ludzi nikt nie inwestuje. Gorzej, odnosi się
            wrażenie że jest przeprowadzany ogólnopolski test "jak długo jeszcze to zniosą"
            na razie „jakoś” znoszą ale ciśnienie gdzieś musi znaleźć ujście, to
            nieuniknione ...
        • izabela371 Re: faktycznie: Chamstwo w polskiej "sluzbie zdro 10.06.05, 09:13
          Wypowiedź felinecaline jest obrażli i zawistna. Okropienstwo. To jest przykład
          na nasze polskie społeczeństwo. Latają do kościoła a człowieka utopiliby w
          łyzce wody. Zazdrościsz ze jest w USA??? przecież to nie jest wazne. Faktem
          jest że jesteśmy traktowani przez lekarzy jak bydło. Że lekarze uważają się za
          wyższą kaste. I wszyscy (oprócz lekarzy) to potwierdzą. Faktem jest że
          przyjmują na oddział za pieniadze, że nie leczą bez łapówek,że kłamią , kradną
          i mają kupę kasy z czego??? z pensji? czy my nie płacimy na służbę zdrowia i to
          dużych pieniędzy??? Tutaj chce przeprosić wszystkich tych którzy tego nie
          robia, bo wiem że tacy też są, ale niestety jest to malutka garstka, a wyjątek
          potwierdza regułę.
          Wiem że lekarz to wspaniały zawód, że do tych ludzi powinniśmy mieć szacunek. A
          czemu go nie mamy to wystarczy rozchorować się i każdy moze doświadczyć na
          własnej skórze.
        • Gość: Daria Re: faktycznie: Chamstwo w polskiej "sluzbie zdro IP: 1.3.* / *.proxy.aol.com 28.09.05, 20:16
          Re: faktycznie: Chamstwo w polskiej "sluzbie zdro
          Autor: felinecaline
          Data: 09.06.05, 23:21 + dodaj do ulubionych wątków

          skasujcie post

          + odpowiedz

          --------------------------------------------------------------------------------
          Szanowna stala mieszkanko USA! Mammografia nie jest zabiegiem ratujacym zycie i
          z jej wykonaniem moglas poczekac do powrotu do USA albo wykonac ja przed
          wyjazdem, w luksusowych warunkach, przy muzyczce plynacej z niewidocznych
          glosniczkow w dyskretnej kabinie perfumowanej po kazdej pacjentce Shalimarem i
          wsrod podrygow oddanego personelu. Zapewne za to banalne badanie zaplacilaby
          Pani tylko niewspolmiernie wiecej niz w Polsce, gdzie warunki sa jakie sa a
          borykajacy sie z nimi personel od dawna nie ma sil ani ochoty suszyc zebow w
          komercyjnym usmiechu do "dolarowej damy".. Co wszakoz nie rozgrzesza z
          ewentualnego grubianstwa, to fakt. U mnie krazy takie ludowe powiedzenie:
          "mial(a Pani) za swoje pieniadze".




          Szanowny debilu. A dlaczego nie miala sobie badan zrobic w Polsce? Ja jestem
          obywatelka dwu panstw Polski i USA. W Polsce jestem ubezpieczona bo przez cale
          lata placilam wysokie skladki na ZUS. Dlatego jesli jestem na wakacjach zawsze
          robie sobie badania w Polsce, korzystajac z mojego ubezpieczenia. I co, TY
          kreaturo mi tego zabronisz?!!
          Ja akurat nie mialam takiego pecha jak zalozycielka watku ale wiem, ze czesto
          sie zdarza chamstwo wsrod lekarzy. Nic dziwnego biorac pod uwage fakt, ze
          wiekszosc pochodzi ze wsi a kmiot jak to kmiot jest zawistny, zakompleksiony i
          zle wychowany
          • slav_ Re: faktycznie: Chamstwo w polskiej "sluzbie zdro 28.09.05, 20:48
            Jesli jest tak jak piszesz nie masz ŻADNYCH uprawnien do korzystania ze
            świadczeń w ramach publicznej opieki zdrowotnej. Robienie badań w Polsce przy
            korzystaniu z finansowania przez nfz jeśli nie masz AKTUALNIE opłaconych skladek
            jest nadużyciem (oszustwem jeśli wolisz).
            Poza tym "płacenie na zus" zarowno dawniej jak i obecnie nie ma NIC wspólnego z
            finansowaniem opieki zdrowotnej. jesli tego nie wiesz to o czym właściwie piszesz?
            • Gość: Daria Re: faktycznie: Chamstwo w polskiej "sluzbie zdro IP: 1.3.* / *.proxy.aol.com 28.09.05, 20:54
              Re: faktycznie: Chamstwo w polskiej "sluzbie zdro
              Autor: slav_
              Data: 28.09.05, 20:48 + dodaj do ulubionych wątków

              skasujcie post

              + odpowiedz

              --------------------------------------------------------------------------------
              Jesli jest tak jak piszesz nie masz ŻADNYCH uprawnien do korzystania ze
              świadczeń w ramach publicznej opieki zdrowotnej. Robienie badań w Polsce przy
              korzystaniu z finansowania przez nfz jeśli nie masz AKTUALNIE opłaconych skladek
              jest nadużyciem (oszustwem jeśli wolisz).
              Poza tym "płacenie na zus" zarowno dawniej jak i obecnie nie ma NIC wspólnego z
              finansowaniem opieki zdrowotnej. jesli tego nie wiesz to o czym właściwie
              piszesz?





              A ty odrazu nie znajac faktow odsadzasz ludzi od czci i wiary nazywasz
              oszustami itd. JESTEM POLSKA EMERYTKA a moje uprawnienia zawsze sa dokladnie
              udokumentowane i prawdzane przy badaniach.
              Podobno ludzie sadza innych wg siebie. Oszust wszedzie widzi oszustow.
              • slav_ Re: faktycznie: Chamstwo w polskiej "sluzbie zdro 28.09.05, 22:02
                Jesli jest jak piszesz to w myśl ustawy o powszechnym ubezpieczeniu w Narodowym
                Funduszu Zdrowia pobierając polską emeryturę podlegasz obowiąkowemu
                ubezpieczeniu zdrowotnemu i jesteś ubezpieczona - czyli płacisz aktualna składkę
                i TO daje Ci prawo do korzystania ze świadczeń (jak najbardziej - uprzejmie
                zapraszam) a nie to że "długo płaciłas ZUS" czy że jestes "obywatelem Polski"
                jak poprzednio pisałaś.
                Z drugie strony dziwie sie że korzystasz w Polsce z opieki zdrowotnej mając o
                niej tak zła opinię.
                "Składki na ZUS" nie miały i nie mają żadnego związku z finansowaniem opieki
                zdrowotnej w Polsce.
          • felinecaline Re: faktycznie: Chamstwo w polskiej "sluzbie zdro 28.09.05, 23:12
            No, coz, na szacunek do Darii jednak sie nie przemoge. Jednak mimo to NIGDY w
            stosunku do NIKOGO nie uzyje rynsztokowego slownictwa jakim ona posluzyla sie w
            swoim poscie, swietnie dowodzi on, ze chamstwo nie jest przypisane tylko
            do "sluzby" zdrowia. Bedac natomiast "podwojna obywatelka" i "robiac sobie
            badania w Polsce przypuszczam, ze ubezpieczona jestes i skladki placisz rowniez
            AKTUALNIE w kazdym z krajow, ktorego obywaelstwo posiadasz. Jesli nie, to
            okradasz jednych albo drugich swoich wspolobywateli. Byc moze nie pchodzisz ze
            wsi, ale jakos dziwnie nie jestes wolna od cech, ktore przypisujesz wlasnie
            ludziom wiejskiego pochodzenia. Zapewniam cie, ze od wielu z nich, w tym i
            bedacych lekarzami kultury moglabys i powinnas dluuuuuuuuuuugo sie uczyc.
    • 321.bk Re: Chamstwo w polskiej "sluzbie zdrowia" 10.06.05, 00:10
      Ciesz sie, ze sie dostalas na badania.
      Szpitale, przychodnie sa przepelnione, wszedzie kolejki. Lekarze zli, wkurzeni -
      no coz, takie mamy spoleczenstwo.
      A nasza sluzba zdrowia jest jego odzwierciedleniem.
      znieczulica, lapowkarstwo, nieudolnosc, znajomosci, zlodziejstwo na kazdym
      kroku - ogolny marazm, brud i smrod.
      Moja babka lezala w szpitalu - na korytarzu, wyrzucili jej podobno przez
      pomylke sztuczna szczeke, potem dostala pare razy podwojna dawke lekarstw,
      zakrecilo sie jej w glowwie jak wstala i przewracajac sie zlamala miednice. Nie
      musze chyba dodawac co w jej wieku to znaczylo, szanowna pani doktor tylko
      wzruszyla ramionami.
      • Gość: Daria Re: Chamstwo w polskiej "sluzbie zdrowia" IP: 1.3.* / *.proxy.aol.com 28.09.05, 20:37
        Re: Chamstwo w polskiej "sluzbie zdrowia"
        Autor: 321.bk
        Data: 10.06.05, 00:10 + dodaj do ulubionych wątków

        skasujcie post

        + odpowiedz

        --------------------------------------------------------------------------------
        Ciesz sie, ze sie dostalas na badania.
        Szpitale, przychodnie sa przepelnione, wszedzie kolejki. Lekarze zli, wkurzeni -
        no coz, takie mamy spoleczenstwo.
        A nasza sluzba zdrowia jest jego odzwierciedleniem.
        znieczulica, lapowkarstwo, nieudolnosc, znajomosci, zlodziejstwo na kazdym
        kroku - ogolny marazm, brud i smrod.
        Moja babka lezala w szpitalu - na korytarzu, wyrzucili jej podobno przez
        pomylke sztuczna szczeke, potem dostala pare razy podwojna dawke lekarstw,
        zakrecilo sie jej w glowwie jak wstala i przewracajac sie zlamala miednice. Nie
        musze chyba dodawac co w jej wieku to znaczylo, szanowna pani doktor tylko
        wzruszyla ramionami.





        Pomylki w lekach zdarzaja sie czesto. Moja corka lezac w szpitalu za kazdym
        razem sprawdzala leki i nierzadko zdarzaly sie pomylki, brak leku lub zamiana.
        Pielegniarki byly bardzo mile wiec sie nie klocila o to ale trzeba bylo bardzo
        pilnowac.
      • Gość: nina Re: izabela 371 IP: 212.160.172.* 10.06.05, 09:54
        Heh, jak to ktoś napisał powyżej wszyscy wiedzą, że w służbie zdrowia traktują
        pacjentów jak bydło, tylko lekarze cudownie tego nie widzą. Argumentują to
        niskimi zarobkami i przemęczeniem - pretensje go garbatego, że ma dzieci
        proste. Pretensje do polityków, do Waszej NIL! do związków zawodowych. A nie do
        pacjentów! Miałam robione ściąganie torbieli z piersi w szpitalu, robiła to
        fajna P. doktor, wszedł lekazr? pielęgniarz? stanął i zaczął się gapić, potem
        puścił tekst w stylu " taki biust to bym nie wytrzymał jakbym to robił?" może
        to implanty bo takie śliczne itd. Po kolejnym tekście doktorka ofuknęła go, iż
        lekarz powinien być bezpłciowy. Wtedy wyszedł. Niesmak pozostał na grubiaństwo
        i prymitywizm ludzi, którzy w kązdym poście piszą, jacy to oni są nie
        doceniani. Moja ciotka leżała na nefrologgi, jak poprosiłam o jej kartę, młody
        lekarz (ok. 33 lat) powiedział, iz nie może znaleźć, mimo to poprosiłam
        ponownie. Wsciekły wyszukał ją, poczym rzucił mi ją w twarz! Poszłam na skargę
        do ordynatora. Nie iwdzial nic nie stosownego. Tragedia.
        • Gość: młody lekarz Re: izabela 371 IP: *.chello.pl 10.06.05, 10:42
          Skoro w szpitalu X traktują Cię jak bydło, to idź do innego.

          Ludzie na inne kontynenty potrafią latać, żeby dobrze wypocząć i miło spędzić
          czas, a nie chce im się tyłeczka ruszyć do szpitala, gdzie uzyskają świadczenia
          zdrowotne na satysfakcjonującym ich poziomie. A wszyscy deklarują, że zdrowie
          jest najważniejsze!

          Jeśli w knajpie kelner jest opryskliwy, to więcej tam nie idę. Jeśli w sklepie
          spożywczym sprzedawczyni mnie obraża, to zmieniam sklep. Podobnie powinno być z
          placówkami zdrowotnymi. I uwierz mi, że tego by chciała większość lekarzy.

          Bo "głosowanie nogami pacjentów" to nalepsza motywacja do dobrej pracy. Jak będę
          pracował dobrze, to zarobię więcej od kolegi, który pracuje źle. To kapitalna
          motywacja. Natomiast świadomość, że im mniej leczę, im mniej badań zlecam, tym
          mniej razy dostanę opiernicz od szefa/szefowej (bo zarobie tyle samo), taka
          świadomość raczej nie pomaga. Niestety polski system opieki zdrowotnej wymusza
          nienormalne zachowania lekarzy. Pokaż mi sklep spożywczy, w którym sprzedawczyni
          byłaby chwalona za to, że zniechęciła klienta do zakupów. A w służbie zdrowia to
          norma.

          Zakładając, że większość lekarzy to ludzie zdrowi psychicznie, bez idei
          nadwartościowych i urojeń posłannictwa, należałoby im (nam) stworzyć takie
          warunki pracy, które będą motywować do dobrej pracy a nie takie, które motywują
          do złej pracy.

          Zostawiając system taki, jaki jest, dobrej pracy można przez dłuższy czas (np.
          wielu lat) i przy takim obciążeniu pracą oczekiwać jedynie, gdyby zatrudnić jako
          lekarzy osoby z urojeniami wielkościowymi i posłannictwa ("jestem wybrany i
          posłany, żeby leczyć innych"). Ewentualnie osoby z urojeniami winy (jestem zły,
          nalezy mnie karać, obniżać pensję itd.). Jest tylko jeden szkopuł - tacy lekarze
          byliby "niepoczytalni", nie można by więc ich pociągać do odpowiedzialności
          karnej, a jedynie cywilnej i zawodowej.

          Myślę, że większość Koleżanek i Kolegów zgodzi się ze mną, że wszyscy
          wolelibyśmy mieć czas, siły i pieniądze na budowanie lepszej relacji z naszymi
          pacjentami. Właśnie to, niemożność normalnego traktowania pacjenta, niemożność
          normalnej komunikacji z polskim pacjentem wielu moich kolegów wymienia jako
          powód ich wyjazd z Polski. I to, że są wynagradzani adekwatnei do swojej pracy.
          Pracujesz lepiej - zarabiasz lepiej. Pracujesz źle - zarabiasz źle. Logiczne -
          ale nie w Polsce.
              • Gość: nina Re: izabela 371 IP: 212.160.172.* 10.06.05, 11:18
                A nie prościej po prostu, aby na miejscu ludzie byliby bardzej ludzcy???
                przecież to zakrawa na paranoję, abym jeżdziła po Polsce, aby ktoś potraktował
                mnie jak człowieka. Ja jestem zawsze kulturalna, nawet w stosunku do osób
                zachowujących się wręcz przeciwnie, podchodzę z szacunkiem..i czy tak duzo
                wymagam od innej osoby?
                • Gość: młody lekarz Re: izabela 371 IP: *.chello.pl 10.06.05, 11:38
                  Byliby bardziej ludzcy, gdyby bedąc bardziej ludzcy zarabiali lepiej, niż gdy sa
                  nieludzcy. A prawda jest taka, że zarabiają lepiej, gdy sa nieludzcy, a gdy są
                  ludzcy zarabiają gorzej.

                  Wiem, że to trudne do zrozumienia, bo publiczna służba zdrowia jest już ostatnią
                  dziedziną, w której im gorzej traktujesz pacjenta i im gorzej leczysz tym lepiej
                  zarabiasz.

                  Celem lekarza zgodnie z założeniami systemu opieki zdrowotne ma być wyrobienie
                  planu minimum i ani grama więcej. To tak, jakby sprzedawca w piekarni mógł
                  sprzedać pięć bułek dziennie, a nie wolno by mu było sprzedać sześciu czy
                  siedniu, bo za szóstą i siódmą bułkę potrąconoby mu z pensji. Ponieważ pod
                  piekarnią ustawia się rząd chętnych do kupienia bułeczek, to sprzedawca może:
                  1. byc miły - wtedy przez cały dzień będzie musiał tłumaczyć, dlaczego nie może
                  sprzedać bułek leżących na półkach, bo przekroczył limit dzienny pięciu bułek.
                  2. być opryskliwy - wtedy pójdą sobie w cholerę do innej piekarni, a na tych
                  pięć bułek, to się zawsze jakiś klient znajdzie.
                  • Gość: nina Re: izabela 371 IP: 212.160.172.* 10.06.05, 11:41
                    No i wrócilismy do punktu wyjścia. Dlaczego te pretensje - nie wątpie, iż
                    słuszne - są odbijane na pacjencie?? mój boże to moja wina? sama zarabiam
                    grosze.., i mam winić za to Klientów, którzy do mnie przychodzą? Post mójnr 1,
                    pacjenci sa ostatnim ogniwem w tym ystemie do których powinne te pretensje być
                    skierowane.
                    • Gość: młody lekarz Re: izabela 371 IP: *.chello.pl 10.06.05, 11:49
                      Gdzie tu pretensje do Ciebie w mojej wypowiedzi??????
                      Albo gdzie pretensje do pacjentów?????????????
                      Pokaż paluszkiem, zacytuj, gdzie te pretensje.

                      Próbowałem wyjaśnić system. Próbowałem pokazać, dlaczego jest, jak jest.

                      My lekarze nie jesteśmy jakimiś istotami nadludzkimi, jesteśmy tylko ludźmi. Nie
                      odmawiajcie nam prawa do bycia człowiekiem i nieoczekujcie jakichś nadludzkich
                      poświęceń. Nas również dotyczą prawa psychologii i socjologii. Nami też trzeba
                      dobrze zarządzać, żebyśmy dobrze pracowali. Nas też trzeba motywować, żebyśmy
                      dobrze pracowali.
                      • Gość: nina Re: izabela 371 IP: 212.160.172.* 10.06.05, 12:00
                        Tak, ale wywody te byuły w kontekście nieuprzejmości w stosunku do pacjentów,
                        co jest konsekwencją warunków pracy. Przeciez o tym pisze! A czy pacjenci maja
                        cos do warunków pracy? NIC. A czy lekarze sa nieuprzejmi w stosunku do osób
                        odpowiedzialnych za to? np. w stosunku do np. leżącego w szpitalu
                        wojewody/starosty, czy polityków leżąych w Klinice rządowej? jasniej nie
                        potrafię.
                        • Gość: młody lekarz Re: izabela 371 IP: *.chello.pl 10.06.05, 12:46
                          > Tak, ale wywody te byuły w kontekście nieuprzejmości w stosunku do pacjentów,
                          > co jest konsekwencją warunków pracy. Przeciez o tym pisze! A czy pacjenci maja
                          > cos do warunków pracy? NIC.

                          Otóż mają. Bo co kilka lat wybierają z własnej nieprzymuszonej woli (mamy
                          wolność i demokrację) takich polityków, którzy proponują im służbę zdrowia z
                          takimi właśnie warunkami pracy. To społeczeństwo wybrało taki system opieki
                          zdrowotnej, w którym lekarzowi bardziej opłaca się nie leczyć niż leczyć. I
                          bardziej opłaca się leczyć źle niż leczyć dobrze.

                          Sami sobie wybraliście to, co macie. Powinniście byc wdzięczni lekarzom, że nie
                          przestrzegają zasad panujących w polskim systemie opieki zdrowotnej. Bo gdyby
                          przestrzegali, to gros z Was pacjentów powinno umierać na ulicach i w domach nie
                          otrzymawszy pomocy. I gdyby lekarze nie łamali przepisów, regulaminów i prawa,
                          to jeszcze większa rzesza pacjentów powinna wyć z bólu przez kilkanaście
                          miesięcy do czasu przyznania nowych limitów.

                          > A czy lekarze sa nieuprzejmi w stosunku do osób
                          > odpowiedzialnych za to? np. w stosunku do np. leżącego w szpitalu
                          > wojewody/starosty, czy polityków leżąych w Klinice rządowej? jasniej nie
                          > potrafię.

                          Ja jakoś szczególnie nie traktuję VIP-ów na oddziale. Nie wiem jak inni.

                          Jak Ci nie pasuje szpital, to zgłoś to NFZ-owi. On się teraz bawi w wypowiadanie
                          kontraktów.
                          Vide:
                          wiadomosci.gazeta.pl/wiadomosci/1,53600,2758564.html
                          Zamkną i będzie spokój, nie będzie chamstwa. I nie będziecie mieli powodu do
                          narzekania. A to, że gros ludzi zostanie bez opieki, to już ich problem.

                          Wybraliśmy jako społeczeństwo model służby zdrowia promujący chamstwo i
                          niekompetencję. Dzięki ofiarnej pracy pielęgniarek, lekarzy itd. macie system
                          zdrowia nie odstający zbyt wiele od zachodnich. I jeszcze Wam źle, jescze
                          narzekacie, że zbyt chamsko, choć i tak mniej chamsko niż być powinno. Ja tu nic
                          nie rozumiem.
                          • Gość: nina Re: izabela 371 IP: 212.160.172.* 10.06.05, 12:58
                            I znowu: pisałam, iz słuzba zdrowia ma także czynne oraz bierne prawo wyborcze,
                            co oznacza, iz zarówno może głosowac, jak i przedstawiciele tej grupy zawodowej
                            mogą startować w wyborach - nota bene pierwszy przedstwiciel juz jest na
                            prezydenta - o tym pisze. Nie jest tak chyba, iż głosuja wszysycy oprócz
                            lekarzy, prawda? I tkaże o tym było pisane, iz lekarze buduja pewien pogląd, iż
                            pacjenci maja byc wdzięczni lekarzom, iz ich leczą, bo to niedobre
                            społeczeństwo wybrało polityków takich, a nie innych. Rozumiem, iż od progu
                            pierwsze co mam mówić "dziękuje iż zechciał mnie Pan przyjąć:, dyg dyg. Pokory
                            trochę! Dlaczego wymagacie w stsounku do siebie tak wielkeigo szacunku, skoro
                            ciagle słyszy sie o zabijaniu w pogotowiu, nie uprzejmości, nagminnym
                            łapówkarstwu. Szacunek tworzy się sam i znam wielu lekarzy, którzy nie
                            twierdzą, iż trzeba być im wdzięcznym, a naprawde wykonuja swoja pracę z
                            szacunkime do pacjenta, traktując go jak partnera, bez kopert. I to procentuję -
                            właśnie taka osoba budzi wg mnie szacunek i nie słyszałam nigdy narzekania,
                            czy innych słów. A- i nie chodzi o szczególne traktowanie, ja tego nie wymagam,
                            tylko szacunku do drugiego człowieka np. nie rzucania mi kartą w twarz, czy
                            głupich tekstów o moim biuście. Tak po prostu
                            • Gość: młody lekarz Re: izabela 371 IP: *.chello.pl 10.06.05, 13:54
                              > Nie jest tak chyba, iż głosuja wszysycy oprócz
                              > lekarzy, prawda?

                              Ale lekarze nie stanowią większości. Ponieważ nie mamy dyktaury lekarzy tylko
                              demokrację, wygrywa większość a nie lekarze.

                              > Rozumiem, iż od progu
                              > pierwsze co mam mówić "dziękuje iż zechciał mnie Pan przyjąć:, dyg dyg.

                              Jeżeli Cię przyjął po przekroczeniu limitu (czyli nie dostanie za to ani
                              grosza), to by wypadało podziękować na wstępie, bez tego dyg, dyg. Jeśli w
                              ramach limitów to nie musisz dziękować.

                              > Pokory
                              > trochę!

                              Pokory wobec kogo? Wobec pacjenta. Nie. Jestem zwolennikiem równej relacji a ta
                              wyklucza pokorę z którejkolwiek strony.

                              > Dlaczego wymagacie w stsounku do siebie tak wielkeigo szacunku, skoro
                              > ciagle słyszy sie o zabijaniu w pogotowiu, nie uprzejmości, nagminnym
                              > łapówkarstwu.

                              Odpowiem pytaniem: Dlaczego ciągle wymagamy jako Polacy dla siebie szacunku,
                              skoro tyle się słyszy o polskich obozach koncentracyjnych, o mordowaiu Żydów
                              przez Polaków, o polskim złodziejstwie itd.???
                              Mała sugestia: to, że się złyszy nie oznacza jeszcze, że to, co się słyszy jest
                              prawdą.

                              > A- i nie chodzi o szczególne traktowanie, ja tego nie wymagam,
                              >
                              > tylko szacunku do drugiego człowieka np. nie rzucania mi kartą w twarz, czy
                              > głupich tekstów o moim biuście. Tak po prostu

                              Jesli te zachowania miały miejsce, to były niewłaściwe.
                              Swoją drogą nie rzucałbym historią chorobyw Ciebie, w ogóle bym Ci nie dał
                              oryginału do ręki ze strachu. Dostałabyś co najwyżej poświadczoną kopię albo
                              mogłabyś zerknąć do historii, której bym nie wypuścił z rąk.
                        • slav_ Re: izabela 371 10.06.05, 13:00
                          Wszystko to dzieje się dokładnie z tego samego powodu dla którego pacjent
                          dowiadujący się że termin wizyty "na NFZ" jest za dwa miesiące raczy zwyzywać
                          panią w rejestracji, wyzwać lekarza od złodziei i łapówkarzy i opisać w gazecie
                          jak "został potraktowany". Również na tym forum. Jakoś pacjenci nie jadą
                          zwyzywać dyrektora funduszu i nie żalą się że ich ubezpieczyciel któremu płacą
                          składki marnie wywiązuje się ze swoich obowiązków i oferuje im leczenie w
                          strasznych warunkach. Powinni żądać od NFZ żeby wykupił za ich składkę lepsze
                          świadczenia.
                          • Gość: nina Re: izabela 371 IP: 212.160.172.* 10.06.05, 13:05
                            Tu się zgadzam, że pretensje częśto nie są kierowane tak gdzie powinny i w
                            powyższym przypadku to NFZ ponosi gros konsekwencji. Ale dlaczego lekarze nic
                            nie robią? Wasza NIL? Ja zgadzam się, iż pensje są żałośnie niskie, ale
                            dlaczego Wy nic nie robicie?
                            A jeszcze co do wyborów parlamentarnych - akurat się zbliżają, jeśli
                            społeczeństwo wybiera osoby nie dbające o służbę zdrowia to prosze o wskazanie
                            osób na które głosować, aby to robiły. Na peweno na nich zagłosuję :)
                            • slav_ Re: izabela 371 10.06.05, 13:31
                              Jak to "nie robicie" - przy KAŻDEJ reformie lekarze protestowali i dokładnie
                              pokazywali jakie będą negatywne skutki. Reakcja była jedna - histeryczne ataki
                              na lekarzy jako pazernych krwiopijców chcących kosztem "biednych pacjentów"
                              obłowic sie nie tylko na łapowkach ale i legalnie (bo lapowki i tak bedą brac
                              więc choć legalnie marnie im płaćmy - i tak dokradną sobie, że zacytuję
                              Gomółkę). Każda próba propozycji ze strony środowiska lekarskiego jest tak
                              komentowana (jakby cos złego było w tym że lekarze chca więcej zarobić)
                              kompletnie ignorując fakt że w ogóle nie da sie nic zrobic utrzymując ten
                              skansen płacowy. W dodatku w momentach tych panuje głęboka jednomyslanośc i
                              solidarniśc - politykow (którzy wtedy nie sa już "be", nawet ci najbardziej
                              egzotyczni, wystarczy że głosno krzycza w obrnie "biednych polskich pacjentów"),
                              mediow (prześcigających sie w pokazywaniu mrożących krew w zylach "błędów
                              lekarskich" - więc jak to "takim" więcej płacić? mordercom ?) i "głosu ludu"
                              odmawiającego lekarzom czci i wiary bo chca zarabiac "na chorych ludziach".
                              Tak to mniej więcej wygląda.
                              KAZDA rozsądna i realna propozycja zmian (a nie chciejstwo) musi obejmowac
                              zwiększenie wydatkow na lecznictwo (wyższe składki i współpłacenie pacjenta,
                              dodatkowe ubezpieczenia, większy udział budżetu państwa itp - w zalezności od
                              modelu na ktory sie zdecydujemy), zdecydowane poniesienie zarobkow i
                              uzaleznienie ich od wykonane pracy (bez żadnej "siatki płac" - no limit) i
                              wprowadzenie realnego i restrykcyjnie przetrzeganego "koszyka świadczeń" poza
                              ktorymi pacjent będzie płacili za leczenie (bo popyt jest nieskończenie duży) .
                              Nikt tego nie akceptuje ale bez tego nic sie nie zmieni - nadal będzie
                              hipokryzja i udawanie że wszystkim sie wszystko należy "bo płaci składkę".
                              • Gość: nina Re: izabela 371 IP: 212.160.172.* 10.06.05, 14:32
                                Ale jakos wasz głos - no wybacz, ale mi gdzies on uciekał, natomiast ja jestem
                                jak nabardziej za zwiększonym nakładami, za zdecydowanie wyższymi pensjami i
                                np. za cennikiem w szpitalach usług ponadstardowcyh - np. chcę mieć osobny
                                pokój z TV, netem itd i płacę za to do szpitalnej kasy, chcę mieć szybciej
                                badania/zabieg w szpitalu płacę, dostaję rachunek i jestem za! Ktoś powie,iż są
                                prywtane Kliniki, h ehe nie w płd-wsch Polsce. I mimo przykrych ostatnich moich
                                przypadków, jestem za tym. natomiasdt wydaje mi się, iż ta grupa zawodowa ma
                                zły wizerunek w społeczeństwie i stąd bierze się ta niechęć, bo gdybyście mieli
                                za soba społeczeństwo to na pewno byłoby inaczej. Ale są takie postępki, które
                                wydają się jakoś umykąc: łapówkarstwo itd itd i de facto nic się z tym nie
                                robi, nie wyrzucacie ich za swojego grona! jest tylko bicie piany. Nota bene
                                swego czasu wpadł mi w ręce Medicus, na pierwszej stronie jest taki prolog od
                                Prezesa lokalnej OIL - było o łapówkarstwie (oczywiście potępiający), a ciotka
                                sama mu musiała mu dac za operację wuja - i zaręczam nie z własnej inicjatywy!
                                Zaraz ktoś powie, iż należy do prokuratury itd. ale w tym momencie życie
                                bliskiego jest najważniejsze i nie ma się czasu i ochoty na bieganie do
                                urzęódów ścigania. Muszę kończyć, pozdrawiam wszystkich, dziękując za miła i
                                kulturalną dyskusję, i życze naprawdę wszyskiego dobrego.
          • iza42 Re: izabela 371 11.06.05, 06:41
            Gość portalu: młody lekarz napisał(a):

            > Skoro w szpitalu X traktują Cię jak bydło, to idź do innego.
            >
            > Ludzie na inne kontynenty potrafią latać, żeby dobrze wypocząć i miło spędzić
            > czas, a nie chce im się tyłeczka ruszyć do szpitala, gdzie uzyskają świadczenia
            > zdrowotne na satysfakcjonującym ich poziomie. A wszyscy deklarują, że zdrowie
            > jest najważniejsze!
            >
            > Jeśli w knajpie kelner jest opryskliwy, to więcej tam nie idę. Jeśli w sklepie
            > spożywczym sprzedawczyni mnie obraża, to zmieniam sklep.

            Wiesz co , zbulwersowala mnie Twoja wypowiedz.Jest bowiem wyjatkowo przewrotna.
            Jakiez to proste - zwalic odpowiedzialnosc na pacjentke! No bo po co tam szla?
            Na wstepie - powinna wiedziec ,ze tak moze byc potraktowana , czyli jej wina!
            Kiedy miala wyjsc i udac sie to tego drugiego szpitala? Przed , w trakcie , czy
            po badaniu?
            CZy naprawde myslisz , ze szpital plasuje sie w randze sklepu spozywczego a
            lekarze w randze ekspecientow? Notabene, chamstwo w sklepie spozywczym tez mnie
            oburza. Czy pobyt w szpitalu mozna zrownac z wycieczka turystyczno-
            krajoznawcza? Chce sie ludziom jezdzic na wakacje a nie chce im sie porzadnie
            chorowac?.
            Mydlenie oczu niskimi zarobkami nic w tej sytuacji nie tlumaczy.
            Kazdego powinno byc stac na odrobine kultury to kosztuje tylko troche wysilku i
            dobrej woli.
            >
            > Zakładając, że większość lekarzy to ludzie zdrowi psychicznie, bez idei
            > nadwartościowych i urojeń posłannictwa, należałoby im (nam) stworzyć takie
            > warunki pracy, które będą motywować do dobrej pracy a nie takie, które motywują
            > do złej pracy.
            >
            >
            >
            > Myślę, że większość Koleżanek i Kolegów zgodzi się ze mną, że wszyscy
            > wolelibyśmy mieć czas, siły i pieniądze na budowanie lepszej relacji z naszymi
            > pacjentami. Właśnie to, niemożność normalnego traktowania pacjenta, niemożność
            > normalnej komunikacji z polskim pacjentem wielu moich kolegów wymienia jako
            > powód ich wyjazd z Polski. I to, że są wynagradzani adekwatnei do swojej pracy.
            > Pracujesz lepiej - zarabiasz lepiej. Pracujesz źle - zarabiasz źle. Logiczne -
            > ale nie w Polsce.

            Zamiast tych frazesow napisz co przeszkadza Ci zachowywac sie kulturalnie w pracy.
            A poza tym - jakie Ty masz wyobrazenie o pracy zagranica? Zycze ,zebys wyjechal
            i przekonal sie na wlasneij skorze jak to slodko - i nie ma na kim wyladowac
            tych frustracji .
            • Gość: doc Re: izabela 371 IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 11.06.05, 08:16
              Wypowiedź Młodego Lekarza nie jest przewrotna. Dziwię się, że może bulwersować.
              Przecież napisał: "Bo 'głosowanie nogami pacjentów' to nalepsza motywacja do
              dobrej pracy".

              Jest więc oczywiste, ze nie chodzi o zestawianie leczenia z wycieczkami po
              świecie czy ze sklepem spożywczym - tylko o najsensowniejsze zachowanie jakie
              może przyjąć niezadowolony pacjent - przeniesienie się gdzie indziej, co jeśli
              jest robione konsekwentnie i długoplanowo - sprowadzi na ową chamską placówkę
              problemy finansowe. I tu porównanie ze sklepem jest na miejscu.
              Tak naprawdę co innego możecie zrobić? Skarga do NFZ i do dyrektora placówki, w
              której was źle traktują to wszystko. A naprawdę skuteczniejsza jest presja
              wizji braku pacjentów!
              • iza42 glosowanie nogami 11.06.05, 22:39
                Gość portalu: doc napisał(a):

                > Wypowiedź Młodego Lekarza nie jest przewrotna. Dziwię się, że może bulwersować.
                > Przecież napisał: "Bo 'głosowanie nogami pacjentów' to nalepsza motywacja do
                > dobrej pracy".
                >
                > Jest więc oczywiste, ze nie chodzi o zestawianie leczenia z wycieczkami po
                > świecie czy ze sklepem spożywczym - tylko o najsensowniejsze zachowanie jakie
                > może przyjąć niezadowolony pacjent - przeniesienie się gdzie indziej, co jeśli
                > jest robione konsekwentnie i długoplanowo - sprowadzi na ową chamską placówkę
                > problemy finansowe. I tu porównanie ze sklepem jest na miejscu.
                > Tak naprawdę co innego możecie zrobić? Skarga do NFZ i do dyrektora placówki, w
                >
                > której was źle traktują to wszystko. A naprawdę skuteczniejsza jest presja
                > wizji braku pacjentów!

                Glosownie nogami, o ktorym piszesz to bardzo rozrzutna oraz czesto trudna do
                wykonania motywacja do pracy.Szpital to nie knajpa , ktora mozna
                zamknac/sprzedac/przeniesc gdzie indziej. Pacjent udajac sie do innnego szpitala
                traci duzo czasu i pieniedzy na transport, czesto zwyczajnie nie ma takiej
                mozliwosci. Taki system glosowania nogami moze miec miejsce w przypadku bardzo
                dobrze rozwinietej, doskonale wyposazonej,sprywatyzowanej sluzby zdrowia . Wiele
                zamoznych krajow zachodnich nie moze pozwolic sobie na taki system i z reguly
                dostepny jest on tylko zamozniejszej czesci spoleczenstwa. Do podniesienia
                kultury kontaktow z pacjentem niepotrzebne sa takie naklady. Wystarczy
                swiadomosc tego , ze pacjentowi nalezy sie szacunek.
                Duzo tanszym rozwiazaniem byloby wprowadzenie broszur zachecajacych do
                wypowiedzenia na pismie tego co pacjent mysli o tych uslugach. Negatywne( i
                pozytywne) uwagi kierowane bylyby do kierownika oddzialu lub menagera i potem
                dyskutowane z personelem. Daloby to im lepszy wglad w sytuacje. Czesto
                swiadomosc tego jak sie jest postrzeganym pomaga - niektorzy po prostu nie
                zdaja sobie sprawy ,ze potrzebuja lepszych manier. Jezeli przypadki chamskiego
                traktowania powtarzaja sie - to taka osoba dostalaby ostrzezenie a w
                ostatecznosci zwolnienie dyscyplinarne z pracy. Sa sposoby aby sobie radzic z
                chamstwem.
                • Gość: doc Re: glosowanie nogami IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 11.06.05, 23:22
                  > Duzo tanszym rozwiazaniem byloby wprowadzenie broszur zachecajacych do
                  > wypowiedzenia na pismie tego co pacjent mysli o tych uslugach.

                  W przychodni w której pracuję na zlecenie jest książka skarg i wniosków
                  wystawiona przy rejestracji, bardzo łatwo dostępna. Z lat 2002 - 2005 jest
                  jeden wpis. Rozwiązanie faktycznie tanie, ale jak widać ludzie mają je gdzieś
                  • iza42 Re: glosowanie nogami 11.06.05, 23:31
                    Gość portalu: doc napisał(a):

                    > W przychodni w której pracuję na zlecenie jest książka skarg i wniosków
                    > wystawiona przy rejestracji, bardzo łatwo dostępna. Z lat 2002 - 2005 jest
                    > jeden wpis. Rozwiązanie faktycznie tanie, ale jak widać ludzie mają je gdzieś

                    Prawdopodobnie nie wiedza o jej istnieniu. Poza tym perspektywa otwartego wpisu
                    w ksiazce , ktora kazdy moze przeczytac dziala na ludzi odstraszajaco - malo kto
                    lubi byc identifikowany i krytykowany za negatywne uwagi.Lepiej to zrobic w
                    formie karty , ktora mozna wypelnic na osobnosci i przekazac bezposrednio do
                    menagera.
            • Gość: młody lekarz Re: izabela 371 IP: *.chello.pl 12.06.05, 11:10
              > Wiesz co , zbulwersowala mnie Twoja wypowiedz.Jest bowiem wyjatkowo przewrotna.

              Domyślam się, że zbulwersowała. Takie podejście bulwersuje większośc naszego
              socjalistycznego społeczeństwa. Tu jedyną słuszną opcją dla służby zdrowia jest
              wszystkim w każdej placówce po równo i broń boże nie wychylać się na plus. Są
              sklepy z milszą i mniej miłą obsługą. Są fryzjerzy bardziej i mniej przyjaźni
              klientowi. Są lepsze i gorsze kosmetyczki. Ale w służbie zdrowia ma panować
              urawiłowka. Zero konkurencji. Model, który sprawdził się w całym cywilizowanym
              świecie, w Polsce bulwersuje.

              > CZy naprawde myslisz , ze szpital plasuje sie w randze sklepu spozywczego a
              > lekarze w randze ekspecientow? Notabene, chamstwo w sklepie spozywczym tez
              > mnie
              > oburza. Czy pobyt w szpitalu mozna zrownac z wycieczka turystyczno-
              > krajoznawcza? Chce sie ludziom jezdzic na wakacje a nie chce im sie porzadnie
              > chorowac?.

              Nie chce im się pojechać kilkadziesiąt kilometrów na mammografię. To dla mnie
              paranoja. Tyle to znaczna część ludzi na świecie dojeżdża do pracy, a tu raz na
              rok czy dwa ktoś nie może tyle podjechać.

              > Mydlenie oczu niskimi zarobkami nic w tej sytuacji nie tlumaczy.
              > Kazdego powinno byc stac na odrobine kultury to kosztuje tylko troche wysilku > i
              > dobrej woli.

              Proponuję: pozostań przy swoim zdaniu ignorując zdobycze nauki z ostatnich
              kilkudziesięciu lat i wiedzę praktyczną znaną od kilku tysięcy lat. Psychologia
              społeczna mówi coś innego, ale zdaję sobie sprawę, że przeciętny Polak lepiej
              się zna na psychologii i na zarządzaniu niż ludzie zajmujący się tym
              profesjonalnie. A oni twierdzą, że w przypadku stosowania systemu motywacji w
              postaci takiej, jak ma to miejsce w Polsce, personel będzie zachowywał się
              chamsko. Bo im bardziej chamsko się zachowuje, tym lepiej jest oceniany przez
              kierownictwo i tym większe korzyści zawodowe odnosi.

              > Zamiast tych frazesow napisz co przeszkadza Ci zachowywac sie kulturalnie w
              > pra
              > cy.

              Przeszkadza mi to, że im mniej pacjentów tym większy zysk.
              Powinno być odwrotnie: im więcej pacjentów tym większy zysk.

              > A poza tym - jakie Ty masz wyobrazenie o pracy zagranica? Zycze ,zebys
              > wyjechal
              > i przekonal sie na wlasneij skorze jak to slodko - i nie ma na kim wyladowac
              > tych frustracji .

              Na zachodzie, jak pacjent będzie zadowolony i wróci na mój oddział zamiast do
              konkurencji to mój szef będzie zadowolony. W Polsce dostanę opieprz zwany
              pieszczotliwie zjebką. Bo powinienem przyjmować na oddział zdrowych na
              obserwację a nie chorych na leczenie. Bo chorzy generują straty, bo trzeba im
              dawać leki. Dodam, że nie pracuję na oddziale obserwacyjnym.

              > i przekonal sie na wlasneij skorze jak to slodko - i nie ma na kim wyladowac
              > tych frustracji .

              Stać by mnie było na spędzanie wolnego czasu w taki sposób, żeby "wyładować
              frustrację". Miałbym czas na relaksację. W Polsce nie mam niestety, bo wracam do
              domu zbyt zmęczony, i każda próba relaksacji (lubię trening autogenny) kończy
              się zapadnięciem w sen.
              • iza42 Re: izabela 371 12.06.05, 12:45
                Gość portalu: młody lekarz napisał(a):

                > Takie podejście bulwersuje większośc naszego
                > socjalistycznego społeczeństwa. Tu jedyną słuszną opcją dla służby zdrowia jest
                > wszystkim w każdej placówce po równo i broń boże nie wychylać się na plus. Są
                > sklepy z milszą i mniej miłą obsługą. Są fryzjerzy bardziej i mniej przyjaźni
                > klientowi. Są lepsze i gorsze kosmetyczki. Ale w służbie zdrowia ma panować
                > urawiłowka. Zero konkurencji. Model, który sprawdził się w całym cywilizowanym
                > świecie, w Polsce bulwersuje.
                >
                Wiesz co ja nie wiem czy ja jestem reprezentawywna czescia tego "naszego
                socjalistycznego spoleczenstwa " jak Ty to pieknie ujales bowiem juz od 14 lat
                ,mnie nie ma Polsce i pracuje w "cywilizowanej "czesci swiata i z cala
                odpowiedzialnoscia twierdze ze to co tu piszesz o tym modelu co sie rzekomo
                sprawdzil na calym swiecie jest wierutna bzdura!

                > Nie chce im się pojechać kilkadziesiąt kilometrów na mammografię. To dla mnie
                > paranoja. Tyle to znaczna część ludzi na świecie dojeżdża do pracy, a tu raz na
                > rok czy dwa ktoś nie może tyle podjechać.

                CZy Ty naprawde jestes taki naiwny , ze nie wiesz o co tutaj chodzi czy udajesz?
                >
                ... że w przypadku stosowania systemu motywacji w
                > postaci takiej, jak ma to miejsce w Polsce, personel będzie zachowywał się
                > chamsko. Bo im bardziej chamsko się zachowuje, tym lepiej jest oceniany przez
                > kierownictwo i tym większe korzyści zawodowe odnosi.

                Wieje od Ciebie cynizmem na kilometr , niebezpieczne to.
                >
                > > Zamiast tych frazesow napisz co przeszkadza Ci zachowywac sie kulturalnie
                > w
                > > pra
                > > cy.
                >
                > Przeszkadza mi to, że im mniej pacjentów tym większy zysk.
                > Powinno być odwrotnie: im więcej pacjentów tym większy zysk.
                >

                Jak to ? Przeciez wlasnie zachwalales glosowanie nogami jako nalepsza metode
                selekcji naturalnej szpitali i dziwiles sie ,ze ludziom nie chce sie
                kilkadzesiat kilometrow podrozowac do innego szpitala a teraz twierdzsz cos
                zupelnie odwrotnego! I to na usprawiedliwienie swego braku kultury.
                Wiesz co - zastanow sie co Ty wlasciwie chcesz i do kogo masz tutaj pretensje?
                Do calego swiata?
                >
                > Na zachodzie, jak pacjent będzie zadowolony i wróci na mój oddział zamiast do
                > konkurencji to mój szef będzie zadowolony.
                Gdzie tak jest ? W prywatnych szpitalach moze. Ale tam nie ma szefow.
                W panstwowych szpitalach - do ktorych zaliczaja sie rowniez szpitale akademickie
                jest zupelnie inaczej.
                >
                > Stać by mnie było na spędzanie wolnego czasu w taki sposób, żeby "wyładować
                > frustrację". Miałbym czas na relaksację.
                To sa Twoje wyobrazenia , rzeczywistosc jest zupelnie inna - ale nie bede sie
                na ten temat rozpisywac bo i tak Cie to pewnie nie interesuje.
                • Gość: młody lekarz Re: izabela 371 IP: *.chello.pl 13.06.05, 12:00
                  > Wiesz co ja nie wiem czy ja jestem reprezentawywna czescia tego "naszego
                  > socjalistycznego spoleczenstwa " jak Ty to pieknie ujales bowiem juz od 14 lat
                  > ,mnie nie ma Polsce i pracuje w "cywilizowanej "czesci swiata i z cala
                  > odpowiedzialnoscia twierdze ze to co tu piszesz o tym modelu co sie rzekomo
                  > sprawdzil na calym swiecie jest wierutna bzdura!

                  Jesteś na Białorusi? czy w Korei Północnej?
                  Co jest bzdurą w moim opisie?

                  > CZy Ty naprawde jestes taki naiwny , ze nie wiesz o co tutaj chodzi czy
                  > udajesz
                  > ?

                  Nie udaję. Więc pewnie jestem naiwny!
                  Nie rozumiem, co za problem raz na kilka miesięcy poświęcić 2 godziny na dojazd
                  na badania okresowe. Mentalność chłopa pańszyźnianego i przywiązanie do swojej
                  wsi jest mi obce.

                  > Wieje od Ciebie cynizmem na kilometr , niebezpieczne to.

                  Można to nazwać cynizmem. Można pewnie również nazwać inaczej.
                  Wybacz, ale pracuję w psychiatrii, więc nie mogę sobie pozwolić na ignorowanie
                  zdobyczy nauki. O doświadczeniach Zimbardo i innych amerykańskich psychologów
                  społecznych to już teraz przekupki dyskutują. Ostatnio nawet pewien polski
                  artysta po zakończeniu swojej fascynacji nagością fizyczną wziął się za psychikę
                  i powtórzył eksperyment stanfordzki. Trudno mi więc uwierzyć w czarno-białą,
                  baśniową i dziecinną wersję natury człowieka. Podział na dobrych i na złych ma
                  dla mnie równie wiele wspólnego z rzeczywistością, jak wiara w krasnoludki albo
                  św. Mikołaja roznoszącego prezenty.

                  ja:
                  >> Przeszkadza mi to, że im mniej pacjentów tym większy zysk.
                  >> Powinno być odwrotnie: im więcej pacjentów tym większy zysk.
                  >>
                  Twój komentarz:
                  > Jak to ? Przeciez wlasnie zachwalales glosowanie nogami jako nalepsza metode
                  > selekcji naturalnej szpitali i dziwiles sie ,ze ludziom nie chce sie
                  > kilkadzesiat kilometrow podrozowac do innego szpitala a teraz twierdzsz cos
                  > zupelnie odwrotnego! I to na usprawiedliwienie swego braku kultury.
                  > Wiesz co - zastanow sie co Ty wlasciwie chcesz i do kogo masz tutaj pretensje?
                  > Do calego swiata?

                  Trochę pozbawiona logiki Twoja odpowiedź. Odniosłaś się do mojej wypowiedzi
                  dodając do niej drobny szczegół, którego ja nie powiedziałem: że nie mam kultury
                  i wolałbym nie mieć pacjentów. To manipulacja, co uprawiasz.

                  > Gdzie tak jest ? W prywatnych szpitalach moze. Ale tam nie ma szefow.
                  > W panstwowych szpitalach - do ktorych zaliczaja sie rowniez szpitale akademicki
                  > e
                  > jest zupelnie inaczej.

                  Więc jednak nie Białoruś i nie Korea Płn., skoro nie ma szefów.
                  W którym to kraju w prywatnych szpitalach nie ma przełożonych/ordynatorów?

                  > To sa Twoje wyobrazenia , rzeczywistosc jest zupelnie inna - ale nie bede sie
                  > na ten temat rozpisywac bo i tak Cie to pewnie nie interesuje.

                  I znowu ta sama manipuluacja, co przed chwilą. Trochę mnie to irytuje.
        • Gość: ktos Re: izabela 371 IP: *.chello.pl 10.06.05, 10:45
          >Argumentują to
          >niskimi zarobkami i przemęczeniem - pretensje go garbatego, że ma dzieci
          >proste. Pretensje do polityków, do Waszej NIL! do związków zawodowych.

          Wiesz tych polityków którzy zorganizowali taki, a nie inny system ochrony
          zdrowia ktos wybral, z ksiezyca nie spadli.

          Niesmak pozostał na grubiaństwo
          > i prymitywizm ludzi, którzy w kązdym poście piszą, jacy to oni są nie
          > doceniani.

          Smiem twierdzic, ze zadna z osob piszacych na tym forum nie byla tym, o ktorym
          piszesz, co ma zatem piernik do wiatraka??

          Moja ciotka leżała na nefrologgi, jak poprosiłam o jej kartę, młody
          > lekarz (ok. 33 lat) powiedział, iz nie może znaleźć, mimo to poprosiłam
          > ponownie. Wsciekły wyszukał ją, poczym rzucił mi ją w twarz! Poszłam na
          skargę
          > do ordynatora. Nie iwdzial nic nie stosownego. Tragedia.

          Nie widzialem oczywiscie tej sytuacji ale chcialbym sie dowiedziec czy prosilas
          czy tez prosba nazywasz wrzaski na caly oddzial, teksty w stylu ty "konowale",
          straszenie sadami, wujkiem premierem itp. Pytam bo widzialem juz takie
          sytuacje. Oczywiscie jesli tylko pytalas, to oczywisci przepraszam za te
          podejrzenia.
          • Gość: nina Re: izabela 371 IP: 212.160.172.* 10.06.05, 10:49
            Pytałam grzecznie i spokojnie, bo ja w ogóle bardzo spokojna jestem. Nie
            dostałam piany jak byłam u ordynatora, tylko miałam niesmak i przykrość. Nie
            mam kogo kim straszyc. Po prostu chciałam byc potraktowana z szacunkiem
            normalnym w kontaktach z drugim człowiekiem. A jeśli sie ktoś wydziera - a też
            widziałam takie przypadki u pacjentów, to raczej gotowa jestem sądzić, iż
            problem leży po stronie pacjenta - to tak gwoli, iż nie jestem jednostronna. A
            co do polityków to przeceiż pracownicy służby zdrowia mają także czynne oraz
            bierne prawo wyborcze. aha ! o kartę prosiłam grzecznie.
              • felinecaline Re: Czyste chamsto prosto z USA 10.06.05, 15:02
                Sytuacja w polskim systemie ochrony zdrowia nie ma najmniejszej szansy na
                poprawe tak dlugo, jak dlugo pacjenci i lekarze wystepuja jako przeciwnicy i
                nie sa w stanie zrozumiec, ze interes jest wspolny.Kiedy jakakolwiek akcja
                lekarzy czy pielegniarek pociagnela za soba poparcie
                spoleczenstwa?......Natomiast demagodzy - manipulatorzy - dziennikarze w
                rodzaju Pana Cebuli maja nader latwe dzialanie i natychmiastowy posluch. A
                durnowaci decydenci dalej wygodnie wygniataja sejmowe i ministerialne fotele.
                Czy kiedykolwiek ktokolwiek ich rozlicza?
    • walerinka Co za głupstwa plecie ten Młody Lekarz!!! 10.06.05, 16:26
      Jak ty sobie Młody Lekarzu wyobrażasz, że chory, który trafia na gburowaty
      personel w stanie wymagającym leczenia będzie wychodził z przychodni, izby
      przyjęć.. aby szukać uprzejmego personelu?? Ma jechac do innego miasta? A skąd
      ma wiedzieć jak jest w innym mieście? A dlaczego w ogóle ma czynić jakieś
      wędrówki i szukać życzliwych ludzi?
      Młody Lekarz w kółko: pieniądze, pieniądze.. A mi sie wydaje, że Ty za żadne
      pieniądze nie pojmiesz o co tutaj chodzi. Nie zrozumiesz upodlonego pacjenta,
      bo sam jesteś po drugiej stronie.
      W środę 15.06 w TVP1 polecam film "Doktor" o cenionym chirurgu, który znalazł
      się chory "po drugiej stronie szpitalnej barykady. Odczuwa strach, ból, drazni
      go i upokarza pogardliwe podejście personelu".
      Uruchom wyobraźnię i pomyśl o swoich i innych pacjentach.
      Może Ty zarabiasz mało, ale pomyśl ile zarabiają ci, których super bryki stoją
      na szpitalnym parkingu, którzy wracają po pracy do swoich pałaców. Takim
      ludziom brakuje empatii i zwykłej życzliwości. I żadne pieniądze nie pomogą im
      w powrocie do prawdziwego człowieczeństwa. To tylko maszyny zdobywające za
      wszelką cenę pieniądze.. Niestety tak często na ludzkim cierpieniu, na ludzkiej
      krzywdzie.
      • Gość: ktos Re: Co za głupstwa plecie ten Młody Lekarz!!! IP: *.chello.pl 10.06.05, 17:11
        > Młody Lekarz w kółko: pieniądze, pieniądze.. A mi sie wydaje, że Ty za żadne
        > pieniądze nie pojmiesz o co tutaj chodzi. Nie zrozumiesz upodlonego pacjenta,
        > bo sam jesteś po drugiej stronie.

        Mozesz sie przed tym bronic jak chcesz ale leczenie, tak jak i praca lekarza
        kosztuja. Pierwszym i podstawowym problemem ochrony zdrowia w Polsce jest brak
        pieniedzy na leczenie jako takie jak i na wynagrodzenie pracownikow. Z tego
        bierze sie potem praca ponad miare, frustracja, negatywna selekcja i wszystko
        to co masz okazje odczuwac na wlasnej skorze. Do czasu zlikwidowania pierwszego
        problemu nie zmieni sie absolutnie NIC i Twoja zlosc, pewnie niejednokrotnie
        uzasadniona NICZEGO tu nie zmieni.

        > Może Ty zarabiasz mało, ale pomyśl ile zarabiają ci, których super bryki
        stoją
        > na szpitalnym parkingu, którzy wracają po pracy do swoich pałaców.

        Wciaz i wciaz ta sama spiewka. Moze trzeba przejsc sie kiedys po tych
        parkingach (ale tych gdzie parkuja pracownicy szpitala, a nie ci co z niego
        korzystaja) i popatrzec na te samochody. Jak slysze, ze to 2 pokojowe
        mieszkanie w ktorym mieszkam z rodzicami ( lekarzami po 25 i 20 latach pracy )
        na osiedlu z wielkiej plyty to palac to zaciskaja mi sie piesci mam ochote
        wypowiedziec kilka slow, ktorych nie powinienym pisac na tym forum. Oszczedz mi
        rownierz bzdur w stylu, ze pewnie sa wyjatkiem, albo, ze tylko potwierdzaja
        regule albo jeszcze ciekawsza gleboko analizowana statystycznie wypowiedz "
        wiem , ze nie wszyscy sa zli ale wiekszosc jest"
      • slav_ Re: Co za głupstwa plecie ten Młody Lekarz!!! 10.06.05, 17:21
        Droga Walerinko. Polabidziliśmy sobie, zadali troche retorycznych pytań. Jest
        źle. Można napisac jeszcze pare postow,załozyc parę wątków, jak bardzo jest źle.
        Jacy pacjenci sa nieszczęsliwi i jak bardzo są gnojeni przez niedobrych lekarzy.
        "Kolega młody lekarz" przynajmniej szuka przyczyn takiego stanu i proponuje
        jakieś rozwiązanie. Wiem że jest ono prostackie i mało finezyjne - zapłacić
        więcej, może będą lepiej traktować.
        Zamiast opisywac jak jest źle i zadawać retoryczne pytania zaproponuj własną
        (popartą argumentami) koncepcję dlaczego jest tak źle i własną (mającą cechy
        realności) koncepcję poprawienia tej sytuacji.
        Albo pisz o limuzynach na parkingach i pałacach, braku zyczliwości,
        człowieczeństwie i dorabianiu "na ludziej krzywdzie" tylko że z takiego pisania
        i podniecania sie własnymi pytaniami nic nie wynika poza nastepnum tasiemcowym
        wątkiem. Za chwile będzie nastepny, dokładnie taki sam.
        • Gość: ADA Przepraszam, ze się wtrącę IP: *.wroclaw.mm.pl 10.06.05, 19:04
          slav_ napisał:

          > Zamiast opisywac jak jest źle i zadawać retoryczne pytania zaproponuj własną
          > (popartą argumentami) koncepcję dlaczego jest tak źle i własną (mającą cechy
          > realności) koncepcję poprawienia tej sytuacji.

          Prośba do walerianka, ale pozwolę sobie odpowiedzieć.
          Tak źle jest, ponieważ jest korupcja, ponieważ "ręka rękę myje", ponieważ wśród
          białego personelu panuje poczucie zupełnej bezkarności, ponieważ panuje chora
          solidarność zawodowa..
          To kilka powodów z grupy przyczyn "pozafinansowych", chociaż nie kwestionuję
          zdania, ze marne płace w najbardziej oczywisty sposób prowadzą do szeroko
          pojętej patologii. Tylko tak jak powiedział ktoś wczesniej byłoby bardzo trudno
          ustalić poziom zarobków lekarzy. Pewnie spora grupa po podwyżce byłaby
          zadowolona, ale znakomita wiekszość zostałaby mooooocno zdegradowana. Są całe
          dzielnice "lekarskie" (przynajmniej w moim mieście) i domki i auta prezentują
          się dość okazale.

          A koncepcja mająca cechy realności a może raczej pobożne życzenie jest taka:
          OCZYŚCIĆ ŚRODOWISKO LEKARSKIE Z SZUMOWIN, DOROBKIEWICZÓW, którzy psują wam,
          uczciwym opinię.

          Pozdrawiam!
          ADA, której męża tak ratowano:
          forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=22&w=10925774&v=2&s=0
          • Gość: ktos Re: Przepraszam, ze się wtrącę IP: *.chello.pl 10.06.05, 19:30
            Ja caly czas bede sie upieral, ze to o czym piszesz to nie przyczyna ale skutek
            obecnej kondycji systemu ochrony zdrowia. Wprowadzenie rozsadnego systemu,
            odpowiednio finansowanego, w ktorym pracownicy ochrony zdrowia beda za lepsza
            prace nagradzani, a nie karani rozwiaze te problemy. Taki system oczysci, a
            wlasciwie pacjenci oczyszcza z patologi bo wtedy rzeczywiscie to za chorym beda
            isc pieniadze, a nie chory bedzie musial biegac za nimi. Zapewniam cie
            WIEKSZOSC lekarzy nie zbiednieje na tym systemie zamiast tego ich sytuacja
            znaczaco sie poprawi. Jak przeczytasz dokladnie to co pracownicy ochrony
            zdrowia pisza na tym forum to chyba nie znajdziesz opini popierajacych obecny
            stan rzeczy, a chyba nie sadzisz, ze sa wyjatkami, albo, ze klamia??
      • Gość: doc Re: Co za głupstwa plecie ten Młody Lekarz!!! IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 10.06.05, 19:22
        >Ma jechac do innego miasta? A skąd
        > ma wiedzieć jak jest w innym mieście? A dlaczego w ogóle ma czynić jakieś
        > wędrówki i szukać życzliwych ludzi?

        Dlatego, że tam gdzie trafił jest źle - i pacjent narzeka. To Młody Lekarz
        wyjaśnił wydawałoby się - jasno i prosto. Albo nie narzeka, albo robi coś by to
        zmienić. M. in. po to reformowano ochronę zdrowia w kierunku odejścia od
        rejonizacji, by pacjent sobie mógł wybrać miejsce leczenia. Z tych lub innych
        powodów. DLATEGO masz szukać gdzie indziej, by zagłosować nogami i doprowadzić
        do upadku złych świadczeniodawców (w każdym razie w przypadku POZ jest to
        absolutnie realne, wymaga tylko konsekwecji w grupowym działaniu społeczności).
        Ale - wyczuwam tu podtest - dotarcie do innego miasta nie jest takie proste...
        I chyba o to chodzi. A pisał Młody Lekarz, że głupiego wypoczynku szukając
        ludzie się tłuką po świecie. I dalej mówią, że zdrowie jest ważniejsze, i dalej
        idą do tej chamskiej przychodni, i dalej narzekają.....
        • walerinka Re: Co za głupstwa plecie ten Młody Lekarz!!! 10.06.05, 19:59
          Nie porównuj proszę szukania wypoczynku z świecie z wizytą w przychodni czy nie
          daj Boże w szpitalu. Ja osobiście już od dwóch lat uporczywie szukam dobrej
          przychodni czy raczej przyjaznego lekarza POZ. I jak dotąd to każdy z moich
          znajomych i nieznajomych narzeka na opiekę lekarską. To gdzie mam jechać czy
          raczej szukać? Na innym kontynencie? Niestety wszędzie jest podobnie.
          Niewielkie złudzenie i nadzieję na jako taką opiekę można mieć będąc zamożnym.
          Reszta społeczeństwa żyje w strachu i zdana jest na łaskę i niełaskę panów
          doktorów w swoim najbliższym otoczeniu. Ja jestem młoda i mogę ewentualnie
          jeździć na drugi kraniec miasta, ale co mają zrobić ludzie starsi? Podróżowac
          po województwie i szukać igły w stogu siana?
          Powiem więcej, dziś ludzkim, życzliwym lekarzem niebardzo opłaca się byc!
          Pediatra lecząca moje dzieci miała dzien w dzień dziesiątki pacjentów a jej
          zmienniczka kilkoro. I tak to nasza pani doktor zostawała po godzinach. W
          oczach dyrekcji wypadała zdecydowanie niekorzystnie na tle koleżanki poniewaz
          wypisywała bardzo dużo skierowań. Tylko nie wiem czy ktoś wziął pod uwagę ile
          osób przewijało się pod jej gabinetem. Odeszła z przychodni dwa lata temu a w
          necie na lokalnych stronach do dziś szukają jej pacjenci. Tylka jakoś dyrekcja
          nie mogła tego jak dobrym jest lekarzem docenić.
          Ale to są sprawy finansowania, na które zwykły szary pacjent nie ma niestety
          wpływu. Ktoś o to zapytał. Ja ponowię zapytanie. Co wy lekarze robicie, żeby
          taką sytuację zmienić? Są w szpitalach slae dla VIPów gdzie cały personel
          czapkuje lokalnym prominentom. Czy ktoś z was próbuje rozmawiać z ludźmi
          władzy, chociaż tej lokalnej?
          I powtórzę to co już tu też powiedziano. Ludzka życzliwość, dobroć i człowiecze
          odruchy nic nie kosztują. Trzeba być CZŁOWIEKIEM. Ot i tyle!
          • Gość: doc Re: Co za głupstwa plecie ten Młody Lekarz!!! IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 10.06.05, 20:21
            >Co wy lekarze robicie, żeby taką sytuację zmienić?

            Trochę nie rozumiem pytania akurat w kontekście toczonej tu dyskusji. Przecież
            rozmawiamy o nieuprzejmości lekarzy, tak? Więc co mogę zrobić, by mój kolega X
            stał się uprzejmy? Wybacz - i ja i Ty wiemy, że nic.
            I nie mów proszę, że jest to pochodną systemu, frustracji, itd.
            Jest w części. Co może zrobić z tym lekarz?
            A - że się tak zapytam - dopóki chce spokojnie pracować na swej skromnej
            placówce, skoro nie pcha się do ordynatur, dyrketur i ministerstw, bo na
            przykład nie lubi albo nie potrafi (i wie o tym!), to dlaczego znowu lekarz ma
            wszzystko robić, wszystkich zbawiać, o wszystko się troszczyć, podkładać własną
            dupę? Dlaczego? Lekarz ma leczyć. Rozliczajcie prominentów i im sugerujcie
            aktywność. Ja niczego nie będę zmieniał. Jestem lekarzem a nie naprawiaczem
            systemów.
            Żyję w tym kraju. Wykonuję zawód najlepiej jak potrafię, jak wielu lekarzy
            naginam system dla dobra pacjenta. Ale nie interesuje mnie kariera w
            zarządzaniu. Jeśli się dłużej nic nie zmieni, planuję emigrację. To jest moja
            odpowiedź na to co można zrobić - każdy może zrobić to, co leży w zakresie jego
            możliwości i oczekiwań. POwtarzam, ja chcę leczyć w godziwych warunkach.
            Nie naprawiać system. Kończyłem medycynę a nie zarządzanie ochroną zdrowia.
            Naprawdę Wy pacjenci macie większe możliwości wpływania na jakiekolwiek zmiany,
            poza tym - to jest bardziej Wasz niż nasz interes. Sorry, taka jest prawda
            • izabela371 Re: Co za głupstwa plecie ten Młody Lekarz!!! 10.06.05, 20:58
              I tu czuję normalnego człowieka :) który chce wykonywać swój zawód jak
              najlepiej.Z wypowiedzi tego Pana wynika , ze nie jest on chamski, wielu jest
              takich, ale giną w tłumie. Jeśli Pan przeczyta moją wypowiedź to fajnie, bo
              chcę Panu powiedzieć ze dzwoniąc do dr która ratowała moją córcie w 1 dobie
              życia i dziękując jej za to zrobiłam kawał dobrej roboty. Kobieta ta
              powiedziała ze dzięki takim chwilom chce jej się żyć, że chce jej się leczyć -
              nie było mowy o żadnych pieniądzach czy prezentach. Są normalni wśród nas,
              szkoda tylko ze tak nielicznie.
      • Gość: zmeczona Re: Co za głupstwa plecie ten Młody Lekarz!!! IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 10.06.05, 22:08
        Walerianka Ty naprawde piszesz o palacach czy ja juz taka zmeczona ?Oboje z
        mezem wrocilismy z pracy do naszego palacu 2 -pokojowego w starym
        budownictwie.Nie wiem gdzie Ty takie rzeczy ogladasz o ktorych piszesz,nawet
        w Lesnej Gorze tego nie pokazuja!Mowisz gburowaty personel?Ja powiem
        awanturniczy pacjenci,co chca miec wszystko na zaraz .Chodzac caly dzien
        glodna ,bo zjesc nie ma kiedy nie mam ochoty sie smiac!
      • Gość: młody lekarz Re: Co za głupstwa plecie ten Młody Lekarz!!! IP: *.chello.pl 11.06.05, 00:01
        > Młody Lekarz w kółko: pieniądze, pieniądze.. A mi sie wydaje, że Ty za żadne
        > pieniądze nie pojmiesz o co tutaj chodzi. Nie zrozumiesz upodlonego pacjenta,
        > bo sam jesteś po drugiej stronie.

        Ja nikogo nie upadlam. I uważaj na słowa.

        > W środę 15.06 w TVP1 polecam film "Doktor" o cenionym chirurgu, który znalazł
        > się chory "po drugiej stronie szpitalnej barykady. Odczuwa strach, ból, drazni
        > go i upokarza pogardliwe podejście personelu".
        > Uruchom wyobraźnię i pomyśl o swoich i innych pacjentach.

        Ja nie czuję żadnej barykady między mną a moimi pacjentami.

        > Może Ty zarabiasz mało, ale pomyśl ile zarabiają ci, których super bryki stoją
        > na szpitalnym parkingu, którzy wracają po pracy do swoich pałaców.

        Nie zarabiam mało. Zarabiam zdecydowanie więcej niż średnia krajowa. Ale nie w
        zawodzie lekarza. Znowu wróciłem do drugiego zawodu, żeby mieć za co żyć.
        Większośc czasu poświęcam na pracę lekarza. I w szpitalu zarabiam jakieś 20%
        tego, co zarabiam "dorabiając" w drugim zawodzie. Inaczej mówiąc: pracując mniej
        niż pracuję jako lekarz zarabiam kilka razy więcej niż w pracy jako lekarz. Znam
        więc te argument o brykach i pałacach (choć akurat mieszkam w mieszkaniu).
        • walerinka Re: Co za głupstwa plecie ten Młody Lekarz!!! 11.06.05, 10:59
          Gość portalu: młody lekarz napisał(a):

          > Ja nikogo nie upadlam. I uważaj na słowa.

          Wziąłeś moje słowa zbyt osobiści. Przecież nie zarzucam ci, ze kogoś konkretnie
          upadlasz. Nie znam cię. O upodleniu powiedziała autorka wątku i inni, którzy
          się tu wypowiadają. I ja się z tym jak najbardziej zgadzam, ze niestety ale
          jesteśmy my, pacjenci, upadlani przez biały personel.
          Ale uczciwie dodam, ze upadlają nas też np panie w urzedach. I to pewnie mniej
          więcej na podobną skalę.
          Człowiek ma być człowiekiem obojętnie czy jest krawcem czy szewcem, lekarzem
          czy urzędnikiem. Tego nie wykształci się w sobie za żadne pieniądze.

          > > W środę 15.06 w TVP1 polecam film "Doktor" o cenionym chirurgu, który zna
          > lazł
          > > się chory "po drugiej stronie szpitalnej barykady. Odczuwa strach, ból, d
          > razni
          > > go i upokarza pogardliwe podejście personelu".
          > > Uruchom wyobraźnię i pomyśl o swoich i innych pacjentach.

          > Ja nie czuję żadnej barykady między mną a moimi pacjentami.

          To był cytat z jakiegoś tygodnika TV. To bardzo miłe, że nie czujesz żadnej
          barykady. Byłoby jeszcze milej gdyby to samo powiedzieli twoi pacjenci. Czego
          oczywiście najszczerzej ci życzę a jeszcze mocniej twoim pacjentom.
          Filmu nie oglądałam, ale zacytuję tym razem Gazete telewizyjną GW
          "Ten film powinni obowiązkowo oglądnąć lekarze... Lekarz wystarczy, ze wcisnął
          się w piżamę, a szpital - ten w którym pracuje - chwila po chwili odziera go z
          godności. Gdy wyzdrowieje, nie będzie już taki jak dawniej. Studentom każe
          przebrać się w piżamy i przez tydzień poddawać się szpitalnym opresjom"
          To doskonały pomysł. Położyć niejednego doktora, tak zupełnie anonimowo, w
          szpitalu gdzie nikt go nie zna!!
          Wiem, ze nie wszyscy mają te pałace i bryki. Powtórzę jeszcze raz są całe
          ekskluzywne dzielnice zamieszkiwane przez lekarzy. Są podobne zamieszkiwane
          przez prawników czy lokalnych biznesmenów czy prominentów.. Ale oni nie jęczą w
          kółko, ze zarabiają kilka zł na godzinę i dlatego mają w takim a nie innym
          poszanowaniu swoich petentów, klientów..
          • Gość: D.666 Re: Co za głupstwa plecie ten Młody Lekarz!!! IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 11.06.05, 12:01
            A pewnie Panie urzędniczki to wstrętne biurwy co podobnie do lekarzy upodlają
            petentów ... Ja taką Panią jestem i dlatego doskonale rozumiem lekarzy w
            kontekście lekarz - pacjent ja mam na co dzień relacje petent - urzędnik i
            uwierz mi jest tak podobna, że aż dziwi. Kiedyś tu watek założę porównawczy ...
            Aha a też w opinii społeczeństwa zarabiam fortunę, niewiadomo jakie premie,
            biorę łapówki mam super fure i wille i jeszcze gnębie, męcze i dręcze uczciwych
            i rzetelnych petentów (żeby to chociaż była prawda)
            PO PROSTU LUBICIE MIEC WROGA bo inaczej skąd taki sam stosunek macie do
            lekarzy, urzędników, pracowników ZUS-U, sądów, policji, polityków ... Wszyscy
            oni przeca kradną
      • Gość: bb12 Re: Chamstwo w polskiej "sluzbie zdrowia" IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 10.06.05, 17:09
        Najbardziej rażą mnie uogólnienia:wszędzie chamstwo,każdy lekarz to cham,każda
        pielęgniarka zdziera bluzkę,wszędzie dookoła chamstwo-oczywiście w Polsce.
        Może dlatego poczułam się urażona .Jakiś patriotyzm we mnie się odezwał. Może
        rzeczywiście mam wyjątkowe szczęście ,że do tej pory trafiałam do osób miłych.

        Ton rozpoczynającej wątek ma wiele do życzenia.


        • connie1 Re: Chamstwo w polskiej "sluzbie zdrowia" 10.06.05, 18:55
          Powiedzcie mi kochani czemu tak duza częśc pacjentow przychodząca np. na
          badanie kontrolne(porownujące) nie bierze ze soba poprzedniego wyniku?
          Czemu 'zapomina" gubi karte wypisowa po zabiegu?
          Czemu nie przynosi do hospitalizacji poprzednich badań?
          Czemu nie zapisuje karteczki z lekami , tylko sakramentalnie-duze , czerowne
          tabletki, albo zona mi podaje?
          Czemu woli wydac pieniądze na piwno niż na lek ?
          Czemu utrudniamy sobie wzajemnie dojście do tego samego celu?
          Ostatnio pytam takich leczących się "po swojemu" -czyje to serce , watroba ,
          nerki-pana (pani) czy lekarza?
          Dzis pacjent powiedział ,ze robi łaskę ,ze przychodzi do nas .... na badanie(
          pacjentow nam nie brakuje)
          Czemu jestesmy takimi sfrustrowanymi wrogami.
          Marze o partnerstwie,ale obustronnym
        • izabela371 Re: Chamstwo w polskiej "sluzbie zdrowia" 10.06.05, 20:49
          Ludzie, ale tu chodzi o chamstwo! zwykłe chamstwo, a nie politykę służby
          zdrowia. Wszyscy wiemy że służba zdrowia jest chora, ale to nie usprawiedliwia
          lekarzy przed złym traktowaniem pacjenta. Życie jest krótkie i moim zdaniem
          byłoby o wiele przyjemniejsze gdybyśmy STARALI się być dla siebie mili. To że
          lekarz mało zarbia nie znaczy że ma nas poniżać. Ja jestetm przerażona służbą
          zdrowia. Na własnej skórze doświadczyłam wielu niemiłych incydentów, przez
          chamstwo i przez złe podejście lekarzy straciłabym życie i ja i moja mama i moj
          tata i moja malutlka córeczka ( ona to już kilka razy). To że żyjemy tak
          śmiesznie się składa zawdzięczamy mojej świadomości, odwadze i nie jest to tak
          że razem nam się coś stało. Każdy z nas to oddzielny przypadek.Wszystkim tym
          lekarzom moglibyśmy założyć sprawy(jedna rodzina kilka spraw!)ale niestety nie
          mamy na pieniędzy ani czasu bo musimy pracować. Nikt z nas tu na forum nie
          twierdzi że wszyscy lekarze są "olewczy" i chamscy. Gdyby tak było to już
          połowy z nas nie byłoby na tym świecie. Ale mnie chodzi o to, że większość
          lekarzy to chamy i po prostu zli ludzie(powtarzam - większość nie wszyscy), i
          większość z nas za takie traktowanie drugiego człowieka w pracy po prostu
          byłaby z niej zwolniona. A lekarze ochraniają jeden drugiego i nic to nie
          znaczy ze napisze ktoś skargę, to w ogóle nie ma sensu, bo lekarz i tak nie
          zostanie ukarany. A moze tu nie chodzi o karę tylko SZKOLENIA np. sztuka
          porozumiewania się z ludźmi, motywacja w pracy? My pacjenci jesteśmy traktowani
          przez wielu lekarzy gorzej niż nasze zwierzątka w domach. I to po prostu jest
          przykre.
          • Gość: Malgosia Re: Chamstwo w polskiej "sluzbie zdrowia" IP: *.66.14.17.67.gte.net 10.06.05, 21:46
            Podpisuje sie Izo obiema rekoma pod twoja wypowiedzia (i wieloma innymi
            podobnymi wypowiedziami). Wiele w twoim poscie smutnej prawdy.
            Najsmutniejsze jest to, ze mimo ze UPRZEJMOSC nic nie kosztuje, wiele osob
            stara sie wytlumaczyc i rozgrzeszyc bezduszne i chamskie zachowanie w stosunku
            do pacjenta...bo za malao zarabia, bo reformy, bo to bo tamto.
            Nieprawda - wystarczy byc odrobine ludzkim.
            Po prostu ludzkim
              • Gość: Vlad Re: Chamstwo w polskiej "sluzbie zdrowia" IP: *.internetdsl.tpnet.pl 10.06.05, 22:33
                ups, pusty post wysłałem...
                Uprzjmość w kontakcie z pacjentem jest podstawą. Można pacjentowi odmówic ale
                uprzejmie i z uśmiechem, co zresztą do perfekcji opanowały dziewczyny w
                rejestracji w mojej przychodni. Nie ma awantur, jeżeli ktoś zaczyna się
                podniecac , że płaci i wymaga , ma być przyjęty natychmiast- wtedy dostaje
                numery telefonów poradni , gdzie kolejki sa krótkie oraz nr tel do NFZ. Może
                się poskarżyć , że tu musi długo czekać . Przerobiliśmy to wiele razy- pani z
                NFZ również odsyła pacjenta do poradni , gdzie czeka się krótko. I taki pacjent
                załatwiony grzecznie ( nic tak nie wqrfia awanturnika jak grzeczne
                potraktowanie z uśmiechem) przeprasza i grzecznie przychodzi w odległym
                terminie albo idzie do bankomatu i wędruje do prywatnego gabinetu. I jest
                przyjęty szybko.
                Uprzejmośc nie oznacza za przeproszeniem "wchodzenia klientowi bez wazeliny"
                czego niestety nie rozumie wielu , zwłaszcza starszych stażem pracy, lekarzy
                (choś to uogólnić można na całość kontaktów międzyludzkich)
                • 321.bk Re: Chamstwo w polskiej "sluzbie zdrowia" 10.06.05, 23:02
                  Mysle ze poruszyles wazna sprawe - uprzejmosc to nie jest wlaznie w d....
                  tylko to jest normalne zachowanie w spoleczenstwie.
                  Czyzbysmy nie byli normalni? Czyzby Polacy nie byli normalnym spoleczenstwiem,
                  a przeciez szczycimy sie, ze mieszkamy w Europie, w Unii, ze Polacy sa jednym z
                  najbardziej wyksztalconych narodow. Znamy sie na wszystkim, na wszystko mamy
                  swoje opinie, umiemy jesc widelcem i nozem i chodzimy na dwoch nogach w pozycji
                  wyprostowanej tylko k...rwa "przepraszam" i "prosze" jakos nam przez
                  gardlo "k..wa" nie przechodzi.
                  • felinecaline Re: Chamstwo w polskiej "sluzbie zdrowia" 10.06.05, 23:39
                    Malgosiu, w takim kontekscie - PRZEPRASZAM CIE - za to, co napisalam i za to,
                    jak cie potraktowano. Zreszta jak pisalam - grubianstwa nie popieram w zadnych
                    okolicznosciach. Wprowadzil mnie w blad troche nieszczesliwy ton Twojego
                    pierwszego postu z podkresleniem "ZAPLACILAM"... Polska stala sie bowiem zdaje
                    sie ostatnio...mekka "turystyki medycznej" dla pacjentow z bodatych panstw
                    nazwijmy je umownie "zachodnimi", gdzie lecznictwo stoi wprawdzie na doskonalym
                    poziomie, tylko...jest horrendalnie drogie. Tzn: dzieli sie pacjentow na 2
                    kategorie: tych, ktorych na te drogie uslugi nie stac i musza sie oni
                    zadowolic "podstawowym asortymentem" i pogodzic z odleglymi terminami i tych,
                    ktorych stac na wyrafinowane oferty drogich kompanii ubezpieczeniowych, ktorzy
                    maja pelny zakres uslug i w terminach blyskawicznych. Ci maja polska
                    alternatywe w nosie a ci pierwsi coraz czesciej korzystaja z pobytow w "starym
                    kraju" dla podratowania zdrowia szybko i stosunkowo tanim kosztem. - Czesto
                    potem krytykujac jeszcze zastana sytuacje. Z rozpedu nieslusznie do owych
                    roszczeniowych "klientow" Cie zakwalifikowalam ;-(
                    Zwroc jednak uwage na jedno - Zauwazylas, jakie w owej jplacowce byly warunki -
                    z pewnoscia nie jest przyjemnie poddawac sie tam badaniom, jakze jednak
                    nieprzyjemna musi tam byc codzienna praca - ciezka, odpowiedzialna a czesto
                    niestety niewdzieczna praca - lekarze nie sa tytanami, to zwykli ludzie,
                    ktorych takie warunki po jakims czasie zapewnie krusza, przytepiaja wrazliwosc.
                    Nie jest to bynajmniej chwalebne, ale niestety - bardzo ...ludzkie. Mam
                    nadzieje, ze wyniki tej nieszczesnej mammo i punkcji byly dla ciebie korzystne,
                    na przyszlosc zycze zdrowia i - tak, jak lekarzom checi wczucia sie w sytuacje
                    strony przeciwnej. Co do mnie - mam szczescie pracowac w diametralnie roznych
                    warunkach, ktora to okolicznosc po wielokroc co dzien blogoslawie i wspolczyje
                    tak moim polskim kolegom jak i ich pacjentom.
                    • Gość: Malgosia do Feline IP: *.66.14.17.67.gte.net 11.06.05, 00:09
                      Dziekuje za to ze sie zrozumialysmy:) Slowa "zaplacialam" uzylam tylko i
                      wylacznie w kontekscie, ze nic nie dostalam "za darmo" - ze nikt mi nic nie
                      dal, itp.
                      Zdaje sobie oczywiscie sprawe z tego ze wszyscy jestesmy ludzmi, majacymi
                      gorsze i lepsze dni, podatnymi na stres.
                      Nawet nie chce wspominac o innych problemach polskiej sluzby zdrowia - chodzi
                      mi o finanse, organizacja - na pewno w tych sprawach jest bardzo duzo do
                      zrobienia.

                      Chodzi mi o to, ze polscy lekarze przeswiadczeni sa (nie wszyscy mam nadzieje)
                      o swojej WYZSZOSCI, o swojej nieomylnosci, o tym ze sa PANAMI zycia i smierci,
                      o to ze nikt im nie podskoczy. O tym, ze nie musza nikogo szanowac - bo
                      przeciez pacjent to glupek...

                      Przepraszam jezeli urazilam - ale niestety takie mam odczucia.
                      Przepraszam, byc moze przewrocilo mi sie w glowie - przepraszam, ze mam
                      gornolotne wymagania. Bo w Polsce przeciez bieda..
                      Nieprawda.
                      Wystarczy odrobina empatii. Wystarczy pomyslec - ze ten, kto do ciebie
                      przyszedl po porade to czlowiek. Ktory czuje, ktory cierpi. Ktory takze sie
                      wstydzi i ktory chce zebys mu pomogl.
          • Gość: doc Re: Chamstwo w polskiej "sluzbie zdrowia" IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 10.06.05, 22:29
            >Ale mnie chodzi o to, że większość
            >lekarzy to chamy i po prostu zli ludzie(powtarzam - większość nie wszyscy)...

            Nieprawdopodobne!!! Zarzekasz się że oceniasz rzetelnie, i nie mówisz o
            wszytstkich tylko o większości. Absolutnie Cię podziwiam. Oznacza to bowiem, że
            miałaś osobisty kontakt około pięćdziesięcioma tysiącami lekarzy i ich właśnie
            oceniasz. Imponujące!
            Jest bowiem dla mnie oczywiste (na podstawie tonu Twej wypowiedzi), że tylko na
            podstawie osobistego kontaktu wysnułaś ten wniosek. Nic innego nie pasuje do
            Twej rzetelności. Niesamowite ;-))).





    • Gość: dr Judym Uważajcie na niektóre posty, bo... IP: *.globit / 195.117.63.* 10.06.05, 19:08
      ...to cwaniaczki, oni dobrze wiedzą
      jak manipulować informacją i nie tylko.
      Przekonał się o tym p. Sandauer, któremu
      tak życie umilili, że swego czasu musiał
      zrezygnować z pełnionej, społecznej funkcji.

      Dlatego też na forum może mieć miejsce swoiste
      słuchowisko internetowe - solo, w duecie,
      tercecie lub w większych wymiarach.

      Nie bierzcie wszystkiego /co od nich/
      poważnie - niełatwo z nimi rozmawiać
      tak w życiu prywatnym, jak i prywatnie.

      Kiedyś jednak ta czara goryczy się przeleje.

        • Gość: dr Judym Oj, ząbi, ząbi !!! IP: *.globit / 195.117.63.* 17.06.05, 07:52
          Dopiero po 6 dniach piszesz o Sandauerze i bardzo
          wątpilwe czy jest to prawda, a choćby i tak było,
          to człowiek mógł się przecież rozchorować po Waszych
          stałych nękaniach.

          Jeżeli cieszysz się z czyjejś choroby, to jesteś
          albo nierównoważony, albo wielkim draniem, bo jakże
          to można nazwać inaczej.

          Radzę abyś się zwrócił do kolegi po fachu z psychiatrii,
          on Ci może coś wymyśli, choć nie słyszałem, aby kogoś
          wyleczono z takich przypadłości.

          I jeszcze jedno, uważaj, bo Bóg-Natura czy przeznaczenie
          /jak wolisz/ bywa czasem sprawiedliwa i często wymierza
          karę temu, który życzył źle innej osobie.

          Jeżeli jesteś lekarzem, to tym postem ośmieszyłeś siebie,
          a zarazem dałeś dowód jaki nienawistny z Ciebie "człowiek" -
          tak postępują tylko złoczyńcy.
    • Gość: GTelega Jest rozwiazanie IP: *.wi.res.rr.com 11.06.05, 04:57
      Wcale nie trzeba sie godzic na chamstwo. Wywalic wszystkich chamow z pracy.
      Zatrudnic lekarzy, z Niemiec Anglii, Ameryki, ktorzy wiedza jak pracowac w
      kulturalny i profesjonalny sposob. Mozna im zafundowac kursy jezyka polskiego,
      zeby mogli porozmawiac kulturalnie i wyjasnic wszystkie problemy. Stare
      szpitale zbuzyc i wybudowac nowoczesne przeszklone budynki by Szwedom oczy
      zbielaly, niech kazdy pacjent ma prywatny pokoj z lazienka - jak kultura to
      kultura. Wypelnic te budynki nowoczesnym sprzetem, a co Polak potrafi!!!

      Ludzie - rozwiazanie naprawde jest proste. Problem jest tylko w tym, ze
      jestescie cienkie Bolki i Was na to nie stac.
      • Gość: Patryk Re: Jest rozwiazanie-a Małgosi współczuję :-( IP: *.oc.oc.cox.net 11.06.05, 06:32
        Fakt,dla chamstwa nie może być wytłumaczenia. Żadne tam niskie płace ,itd.-jest
        coś takiego jak asertywność. Jeśli przyjąć relację Małgosi-to jest to brak
        poszanowania godności kobiety i brak elementarnych warunków do przeprowadzenia
        procedury medycznej ,nie urągających cywilizowanym standartom. Tak sobie
        wyobrażam Białoruś (tylko mammografów pewnie mniej). Kto w tym szpitalu
        dopuszcza w ogóle mammograf do użycia bez odpowiedniego zaplecza (wymagana
        powierzchnia pomieszczenia,szatnia lub przebieralnia dla pacjentek)? A gdzie
        chociażby jednorazowe fartuchy dla pacjentek ?
        A jutro poczytam,jakim cię tu błotem obrzucono GTelego za końcówkę postu.
        Bo zapewne na końcówce skupi się "gniew ludu pracującego", dyskretnie omijając
        początek.
        • Gość: GTelega Re: Jest rozwiazanie-a Małgosi współczuję :-( IP: *.wi.res.rr.com 11.06.05, 07:23
          Ja tez jej wspolczuje. Kilka lat temu mojej zonie zdarzylo sie spedzic pare dni
          na oddziale ginekologicznym w Polsce lekarze byli mili - ale co do caloksztaltu
          wrazenia miala podobne.

          > Fakt,dla chamstwa nie może być wytłumaczenia. Żadne tam niskie płace ,itd

          Oczywiscie, nie powinno byc miejsca dla chamow w medycynie. Problem w tym, ze
          lekarze, ktorym to przeszkadzalo pracuja na zachod od Odry, lub sie tam
          wybieraja. Chamow trzeba bezlitosnie eliminowac, trzeba jednak by Ci kulturalni
          chcieli zostac.

          > Kto w tym szpitalu
          > dopuszcza w ogóle mammograf do użycia bez odpowiedniego zaplecza (wymagana
          > powierzchnia pomieszczenia,szatnia lub przebieralnia dla pacjentek)? A gdzie
          > chociażby jednorazowe fartuchy dla pacjentek ?

          Zupelnie jak w "Doktorze Ziwago" kupili sobie pralke, tylko nie maja bierzacej
          wody - taki maly problem. Medycyna to skaplikowany system sam mammogram to
          dopiero poczatek. Potrzebne jest wiele drobnych etapow by ludzie doatli to
          czego oczekuja za swoje pieniadze: odebranie telefonu, zapisanie terminu
          mammografi, przypomnienie pacjentowi o zabiegu, rejestracja, szatnia
          jednorazowe fartuchy, sprawna maszyna, radiolog, ktory jest w stanie ocenic
          zdjecie w ciagu kilku minut, mozliwosc zrobienia biopsiji etc... Kazdy etap
          musi byc wykonany perfekcyjnie by system dzialal. Trzeba kogos kto tym
          koordynuje - komu na tym zalezy - ta osoba musi miec zysk ze sprawnego
          funkcjonowania zaladu. Do tego potrzebni sa ludzie, ktorzy umieja to robic i
          szanuja swoja prace - tym ludziom trzeba placic itp...

          Trzeba wiedziec jak sie do tego zabrac - ludzie, ktorzy to wiedza z
          przyjemnoscia przyjada zarobic pieniadze - o ile je macie. Samo nawolywanie do
          moralnosci ma taki skutek jak nawolywanie do tego by ludzie nie kradli w kraju
          gdzie policja jest posmiewiskiem, sady ciagna sie latami, a w wiezieniach nie
          ma miejsca.

          > A jutro poczytam,jakim cię tu błotem obrzucono GTelego za końcówkę postu.
          > Bo zapewne na końcówce skupi się "gniew ludu pracującego", dyskretnie omijając
          > początek.

          "Bring them on!!!" jak mawia nasz nieustraszony lider.
      • walerinka Re: Jest rozwiazanie 11.06.05, 11:21
        :-))
        Miło pomarzyć!
        Ale już kiedyś o tym pisałam:

        Urodziłam dziecko. Były problemy z karmieniem piersią. Ordynator oddziału
        najpierw oglądał gojące się po porodzie krocza pacjentek, nastepnie tymi
        samymi brudnymi łapami chciał zbadać odruch ssania u noworodka!!!!!!!!!!!!!
        Resztką sił wychyliłam się z łóżka i złapałam go za brudną łapę. Dodam, że
        oddział był doskonale wyposażony, w każdej sali był stoliczek z psikaczami do
        rąk i zestawem śrdków dezynfekujących. Pediatra chcąc obejrzeć pryszczyk na
        pupie dziecka najpierw myła ręce pod kranem a potem je spryskiwała. A
        ordynator położnictwa, ginekolog brudną łapą otwierał klamką drzwi, rozchylał
        udo pacjentki i potem chciał brudnego palucha włozyć do ust dziecko by ocenić
        czy odruch ssania jest odpowiedni!!!!!!!!!!!!!!
        Dodam, że pan "dr" niezwykle utytułowany, udzielający sie przy byle okazji w
        prasie i lokalnej telewizji.
        I co zrobiłabyś z takim brudasem???
        Na tym oddziale leniwe położne kazały brać brudny kieliszek do karmienia
        noworodka ze sterty i myć pod kranem!! Tam o zakażeniach wewnątrzszpitalnych
        chyba nikt nie słyszał.
        I dodam, ze to to samo miasto wojewódzkie, kilka lat temu.

        W moim przekonaniu chodzi tu o zmianę świadomości personelu, zmianę podejścia
        do pacjenta. No pewnie, że luksusowe wnętrza i leczącemu i leczonym poprawiłyby
        mocno wrażenia estetyczne.
        Dodam tylko, że ciążę miałam zagrożoną i kilka miesięcy leżałam w klinice gdzie
        tynk sypał się na głowę. Warunki w tym sensie były okropne. Rodziłam wczasie
        gdy oddział poszedł do remontu. Wybrałam więc szpital najnowoczesniejszy w moim
        mieście. I przezyłam horror! O czym zresztą uprzedzano mnie wielokrotnie.
        Tam wszystko było. Wszystko oprócz życzliwości i ludzkiego podejścia. A cały
        zły przykład szedł z góry od ordynatora.
        W tym samym szpitalu personel porodówki i pediatrzy byli super. Pracowali w
        podobnych warunkach i pewnie z podobnym wynagrodzeniem.
        Z uporem maniaka powtórzę, ze nie tylko o pieniądze i niskie pensje tu chodzi.
        • Gość: GTelega Re: Jest rozwiazanie IP: *.wi.res.rr.com 11.06.05, 15:15
          W tym samym szpitalu personel porodówki i pediatrzy byli super. Pracowali w
          podobnych warunkach i pewnie z podobnym wynagrodzeniem.
          Z uporem maniaka powtórzę, ze nie tylko o pieniądze i niskie pensje tu chodzi

          Teraz co powinnismy zrobic by pediatrzy zostali, i mieli sie dobrze, a
          ginekolog zostal zastapiony przez kogos lepszego?
    • dren52 Czy w Polsce byłoby to do pomyślenia ? 11.06.05, 12:23
      Aby unać błąd lekarzy i przyznać
      stosowne zadośćuczynienie dla osoby
      pokrzywdzonej, jak to miało miejsce
      w USA - oto treść artykułu :

      8 milionów za błąd lekarzy
      10.06.2005 19:58
      Osiem milionów dolarów odszkodowania sąd
      na Florydzie przyznał Charlesowi Pandrei,
      mężowi kobiety, która zmarła w następstwie
      chemioterapii, zaordynowanej bez potrzeby.

      Według prawnika, który reprezentował Pandreę,
      przeprowadzona prywatnie sekcja wykazała,
      że Janet Pandrea co prawda miała w płucu
      niezłośliwy guz, który można było usunąć
      operacyjnie, ale nie był to rak.

      Lekarze postawili jednak błędną diagnozę
      i zaordynowali chemioterapię, której skutki
      uboczne zabiły pacjentkę.

      Za winnych śmierci Janet Pandrei sąd uznał
      dwie placówki służby zdrowia i personalnie
      dwóch lekarzy. Wyrok nie jest prawomocny.

      (PAP)
      • Gość: GTelega Re: Czy w Polsce byłoby to do pomyślenia ? IP: *.wi.res.rr.com 11.06.05, 15:22
        Rozwiazanie jest proste podobnie jak z chamstwem.

        1. Dobrze dzialajace sady
        2. Dobre prawo (bynajmniej nie znaczy to, ze kazdy kto mysli, ze zostal
        pokrzywdzony wygrywa - w USA tylko 3% ze spraw przeciwko lekarzom konczy sie
        wyrokiem na kozysc pacjenta, sprawy kryminalne przeciwko lekarzom praktycznie
        nie istnieja)
        3. Dobre ubespieczenia (lekarz musi miec mozliwosc pracy bez leku przed ruina)
        4. Dobrze zarabiajacy lekarze.

        Wszystko zalezy od Was. Stac Was na to?
        • Gość: stefan Re: Czy w Polsce byłoby to do pomyślenia ? IP: *.globit / 195.117.63.* 11.06.05, 17:31
          No cóż szanowny doktorze, tak często
          podnoszona przez Was kwestia niskich
          zarobków, to chyba już mania.

          Wiecie przecież jakie są realia w Polsce
          i nie wiadomo skąd w naszym budżecie znajdą
          się środki na załatanie tej "dziury", nie
          tylko Waszej, inni ludzie też muszą z czegoś żyć.

          Mówiąc o niskich płacach powinniście też pomyśleć
          o restruktyzacji w służbie zdrowia, co pociągnie
          za sobą znaczną redukcję zatrudnienia /podobnie
          jak w innych resortach - to nieodzowne/.

          Jakoś w Anglii pacjenci nie narzekają na służbę
          zdrowia mimo, że lekarzy jest o połowę mniej, niż
          w Polsce, a liczba ludności jest tam o wiele większa.
          • Gość: GTelega Re: Czy w Polsce byłoby to do pomyślenia ? IP: *.wi.res.rr.com 11.06.05, 19:00
            > No cóż szanowny doktorze, tak często
            > podnoszona przez Was kwestia niskich
            > zarobków, to chyba już mania.


            Jedyne kraje na zachod od Polski gdzie lekarze zarabiaja mniej to Haiti i
            Ghana. Wiec moze warto byloby sie zastanowic czy rzeczywiscie ta mania nie jest
            uzasadniona.

            > w naszym budżecie znajdą
            > się środki na załatanie tej "dziury", nie
            > tylko Waszej, inni ludzie też muszą z czegoś żyć.

            To jest wlasnie kwestia priorytetow. Po pierwsze sluzba zdrowia wcale nie musi
            byc oplacana z budzetu, ba po sprywatyzowaniu moze nawet placic podatki. Po
            drugie jezeli inni ludzie sa wazniejsi nie miejcie pretensji, to macie sluzbe
            zdrowia na jaka zaslugujecie.

            > Mówiąc o niskich płacach powinniście też pomyśleć
            > o restruktyzacji w służbie zdrowia, co pociągnie
            > za sobą znaczną redukcję zatrudnienia /podobnie
            > jak w innych resortach - to nieodzowne/.

            Bynajmniej sie o to nie martwie. Dobrze przeprowadzona restrukturyzacja powinna
            spowodowac opuszczenie zawodu przez tych najmniej sprawnych. Nic w tym zlego.

            > Jakoś w Anglii pacjenci nie narzekają na służbę
            > zdrowia mimo, że lekarzy jest o połowę mniej, niż
            > w Polsce, a liczba ludności jest tam o wiele większa.

            Anglicy jak najbardziej narzekaja. Byc moze UK ma mniej lekarzy per kapita niz
            Polska (liczba lekarzy jest wieksza), ale uwaza sie, ze jest tam niedobor
            lekarzy, i aktywnie importuje sie lekarzy i pielegniarki miedzy innymi z
            Polski. Anglicy wydaja na medycyne znacznie wiecej niz Polacy a mimo to lekarze
            emigruja z Anglii do USA i Kanady. Taki to zawod jezeli jestes dobry swiat stoi
            otworem.

            www.healthpolicymonitor.org/en/Country_Facts/Country_Selection/Europe/Poland.html

            www.overpopulation.com/faq/health/health_personnel/europe.html
          • Gość: doc Re: Czy w Polsce byłoby to do pomyślenia ? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 11.06.05, 19:46
            > Mówiąc o niskich płacach powinniście też pomyśleć
            > o restruktyzacji w służbie zdrowia, co pociągnie
            > za sobą znaczną redukcję zatrudnienia /podobnie
            > jak w innych resortach - to nieodzowne/.

            No ale dotyczyć będzie głównie administracji, bo tu są przerosty zatrudnienia.
            Lekarzy generalnie nie jest za wiele. W takiej podstawowej opiece zdrowotnej
            maksymalna zalecana ilość pacjentów na lekarza to wciąż ponad 2500 osób! W
            Skandynawii jest to 2 razy mniej. To oznacza, że według europejskich standardów
            do których podobno dążymy potrzeba będzie 2 x tyle lekrzy rodzinnych. Kolegium
            szacuje zapotrzebowanie na 18 tysięcy, z prostej arytmetyki wynika raczej
            jakieś 25 tysięcy. Oczywiście musi wzrosnąć stawka kapitacyjna (i to nie "o
            ileś" ale "ileś razy"). I tak dalej. Lekarzy mamy co najwyżej w sam raz, a
            pewnie za mało. No chyba że nie dązymy do poziomu zachodniej Europy.

          • Gość: docuk Re: Czy w Polsce byłoby to do pomyślenia ? IP: *.nhs.uk 12.06.05, 09:23
            > Jakoś w Anglii pacjenci nie narzekają na służbę
            > zdrowia mimo, że lekarzy jest o połowę mniej, niż
            > w Polsce, a liczba ludności jest tam o wiele większa.
            To dziwne, bo ja mam wrecz przeciwne wrazenia rozmawiajac przecietnie z 10
            pacjentami z Anglii. polecam pobyt i zobaczenie na wlasne oczy a nie pisanie
            bardzo slabo przystajacych do rzeczywistosci ogolnikow.
              • Gość: docuk Re: Czy w Polsce byłoby to do pomyślenia ? IP: *.nhs.uk 13.06.05, 02:41
                > naprawdę narzekają na Ciebie pacjenci??
                Gdzie napisalem ze na mnie? Swan -widze ze znowu stosujesz utarte tricki.Widac
                rola "forumowego trefnisia" Ci bardzo odpowiada.;-)
                Przyznaje szczerze ze czasami sie usmiechne do Twoich komentarzy wiec chyba nie
                jest ze mnia taki smutas.
                Co do realiow to w podejmowaniu decyzji kieruje sie odsetkami. Odsetek
                niezadowolonych pacjentow w Polsce (majacych lub nie powody do takich odczuc)
                jest o wiele wyzszy niz taki sam odsetek HERE!.
                Powody dla ktorych tak jest zostaly juz wyliczone: (chamstwo kolegow i
                kolezanek po fachu, mierne albo nawet zadne przygotowanie do wykonywania
                zawodu, zmeczenie i frustracja tych co jeszcze maja ochote cos zrobic, kpiny
                urzednikow z NFZ i hipokryzja politykow, et cetera et cetera).
                Tutaj 3/4 tych pwoodow nie istnieje dlatego pacjentom i lekarzom zyje sie
                latwiej. W kazdym spoleczenstwie jest odsetek ludzi bogatych i tych ktorzy
                musza polegac na panstwie. Tutaj bogaci kupuja sobie spokoj palcac za biednych
                skladki tak zeby mogli spokojnie leczyc sie w prywtanych lecznicach ktorych
                biedni nie beda obrzucac butelkami z beznyna. Pieniadze bogatych nie sa
                marnotrawione to raz a poza tym jest ich relatywnie wiecej.
                Co nie oznacza ze od czasu do czasu nie widzi sie ubozszych pacjentow, ktorzy
                wyrzekaja na swoj ciezki los, zapominajac przy tym ze bogatsi placa ze swojej
                kieszeni aby taki pacjent mogl przyjsc po pomoc i ponarzekac jesli ma taka
                ochote. Celowo nie mowie tu o sytuacjach emergency gdzie nie ma zadnych list
                oczekiwania.O tym czy dany problem medyczny musi byc zalatwiony ex tempore
                decyduje lekarz, ktory jest dobrze przygotowany merytorycznie do podejmowania
                takich decyzji jak i psychologicznie (wie jak rozmwaiac z pacjentem). Pomijam
                tu przypadki patologiczne (np pijany lub nacpany awanturnik bo te skarjnosci
                spotyka sie wszedzie.)
                W sytacji kiedy bogaci palca skladke na biednych, pieniadze gina miedzy
                biurkami a nastepnie tworzony jest miraz ze za pewna ograniczona kwote
                spoleczenstwo dostanie nieograniczona ilosc uslug o najwyzszej jakosci jest
                absurdem.
                Mechanizm ten pwoduje szereg patologii ktore co raz w innych barwach sa
                opisywane na tym forum. dlatego odsetek niezadowolonych w poslce siega 90%
                (badania) a tutaj 30%(badania). Prawienie bzdur typu wszyscy lekarze to...,
                wszyscy pacjenci to... zawsze ... nigdy...swiadczy...Wlasciwie oprocz
                subiektywnej opinii o niczym nie swiadczy i dowodzi braku orientacji w temacie
                piszacego.

      • Gość: stefan Nie warto dyskutować z tymi tu lekarzami IP: *.globit / 195.117.63.* 13.06.05, 09:06
        Są zapewne młodymi jeszcze adeptami tej sztuki,
        dorabiając sobie do pensji dyżurami, a w swoich
        postach szukają pocieszenia, łudząc się, że ich
        zarobki nagle wzrosną.

        Jak na razie trzeba to między bajki włożyć, a jako
        pacjenci doskanale przecież znamy poszczególnych
        lekarzy w swoich przychodniach, a także i tych
        w szpitalach.

        Nie trzeba aż tak wielkiej przenikliwości, aby
        ustalić kto może nas leczyć solidnie, a kto na to
        nie zasługuje.

        Oczywiście dot. to pacjentów ze stałymi schorzeniami
        jak np. ja - pochodzę z jednego z miast wojewódzkich
        i znam na wylot wszystkich starszych lekarzy, którzy
        mogą mi pomóc. Do tych innych, choćby mi nawet dopłacali,
        to nigdy bym nie poszedł.

        Podobnie jest ze szpitalem, gdyż idę tam, gdzie jestem
        dobrze leczony, bo taka możliwość istnieje od pewnego
        czasu.

        Gorzej mają na pewno chorzy z mniejszych miejscowości
        i tu trzeba czekać na zmiany jakie muszą nastąpić lub
        szukać przyjaznego lekarza, szpitala /znam wiele takich
        przykładów/.

        Z biegiem czasu odejdą z zawodu /lub wyemigrują/ ci
        lekarze, którzy nie potrafią żyć w zgodzie ze swoją
        profesją, albo nie sprostają stawianym im wymogom,
        tak w kwestii zarobków, jak i od strony moralnej.
        • aelithe Re: Nie warto dyskutować z tymi tu lekarzami 13.06.05, 10:22
          Z wyjazdami to sie mylisz. Najczęsciej wyjeżdzają lekarze o najlepszych
          kwalifikacjach, najbardziej lubiani przez pacjentów i kolegów, lecz nie przez
          szefów. Dobrze wyszkoleni, odważni, świadomi swojej wartości. Polski pacjent
          pozostaje skazany na nijakość. Lekarzy jest zbyt mało, aby mogła powstac ich
          selekcja. Bez względu jakie lekarz ma kwalifikacje, pacjent i tak musi czekac
          3 -6 miesięcy w kolejce.
        • Gość: doc Ciekawe... IP: *.server.ntli.net 13.06.05, 11:24
          > Z biegiem czasu odejdą z zawodu /lub wyemigrują/ ci
          > lekarze, którzy nie potrafią żyć w zgodzie ze swoją
          > profesją, albo nie sprostają stawianym im wymogom,
          > tak w kwestii zarobków, jak i od strony moralnej.
          Zaiste ciekawa logika.
          Ciekaw jestem kto na zachodzie szuka lekarza nie potrafiącego życ w zgodzie z
          wlasna profesją (co tak naprawde nie wiem co w twoim ujeciu moze oznaczac). Tym
          bardziej rozmieszylo mnie ze wyemigrują ci ktorzy nie moga sprostać wymaganiom
          w Polsce :-D :-D :-D. jakie wymagania masz na myśli ? Zawodowe ? Chyba nie.
          Czegos rownie absurdalnego nie czytalem dawno. Przy calej dyskusji toczacej sie
          na temat standardow i poziomu polskich lekarzy to twierdzenie nabiera cech
          czystego absurdu.
          Wymogi stawiane przez politykow i czesc spoleczenstwa w Polsce odnosnie
          zarobkow sa one rzeczywiscie surowe i tutaj masz absolutną racje, strasznie
          ciezko im sprostac.:-D :-D
          Jednym z wymogow stawianych przy kazdej zagranicznej rejestracji jest
          posiadanie czystego konta jesli chodzi o wykonywanie zawodu, poswiadczone przez
          sąd.Byc moze chodzi o tych co emigruja na Bialorus lub do Wietnamu.
      • izabela371 Re: Chamstwo w polskiej "sluzbie zdrowia" 14.06.05, 07:36
        aelithe napisał:

        > 1. Nie wszyscy lekarze tak się zachowują. Lekarz pracujący w służbie zdrowia
        > nie musi być miły, nie musi nawet być fachowcem. Musi być po prostu tani. Nie
        > dziw sie więc takiemu serwisowi.
        Pani chyba w ogóle nie orientuje się w rynku pracy w Polsce. Jak to nie musi
        byc miły ani fachowcem??? Co za bzdury. Nie ważne jakie ma wynagrodzenie -
        przecież podpisując umowę o pracę zgodził się na nią!!!- nie odpowiada to niech
        zmieni zawód, gdzie mu lepiej zapłacą. Teraz w Polsce jest tak, ze kto chce
        pracować stara się jak najlepiej to robić, bo jeśli nie to do widzenia.
        Pracując z ludźmi trzeba być miłym czy się komus chce czy nie, wynagrodzenie
        nie ma tu nic do rzeczy.Ja mam nadzieję, ze za parę lat nastąpi naturalna
        selekcja. Już zaczynamy to widzieć w szpitalach i przychodniach.(nie podoba mi
        się to że lakarze decydują do którego szpitala przewieźć chorego z którym nie
        dają sobie rady ale i na to jest sposób) Przyjdą młodzi i zamienią tych
        niemiłych i niefachowych. A do miłych fachowców są kolejki pod prywatnymi
        drzwiami i na pewno nie moga narzekać na brak pieniędzy.
        • Gość: Bruford Iza371 omal nie utraciła życia ....... IP: *.cskmswia.pl 14.06.05, 12:14
          Przykro mi ale to Pani nie ma pojęcia o medycznym rynku pracy w Polsce.Warunki
          finansowe dyktowane przez monopolistę ubezpieczeniowego w Polsce zmuszają de
          facto pracodawców ( zwłaszcza w zakresie medycyny ambulatoryjnej) do przyjęcia
          jednego , głównego kryterium doboru pracownika: lekarz ma być tani tj brać
          niewiele pieniędzy i nie zlecać konsultacji lub badań dodatkowych.Inne kryteria
          mają charakter drugorzędny.Ograniczając nadmiernie ilość badań diagnostycznych
          automatycznie uderza się w "fachowość" usług.Medycyna korporacyjna też w tej
          materii nie odbiega od powyższego schematu.To jeden truizm.
          Drugi truizm: cała ta dyskusja jest bez sensu.Gdyby bowiem przyjąć,że chamstwo
          w Polskiej służbie zdrowia jest ewidentnie skomasowane i pozostaje czymś
          wyjątkowym to należałoby przyjąć (wbrew statystyce,logice ,
          psychologii,socjologii itp), że mamy do czynienia z jedną grupą zawodową
          kondensującą w sobie chamstwo,nieudolność,cwaniactwo i ogólne badziewie w skali
          wyjątkowej dla całego narodu.Skoro tak to co powoduje tę nadzwyczajną
          kondensację???Sam zawód przyciąga łobuzów?Studia degenerują zdrową młodzież??
          Potajemna stała intoksykacja łatwo dostępnym spirytusem???Mało
          prawdopodobne.Cała grupa zawodowa jest taka jak całe społeczeństwo i
          tyle.Niezbitym i powszechnie znanym faktem jest bowiem ,że większość
          dziennikarzy , aktorów,cyklistów,techników-odlewników,ekspedientek ze sklepów
          mięsnych i modystek to chamy i niefachowcy (oczywiście są wyjątki ale to
          potwierdza regułę i do tych pozostałych mamy wielki szacunek).Nie mówiąc
          oczywiście o urzędnikach,przedszkolankach,lingwistach i tokarzach bo ci są w
          ogóle wyjątkowi i zawsze biorą łapówki.Jest jednak coś ciekawszego od całej tej
          bzdurnej dyskusji.
          Otóż Pani Izabela sama z całą rodziną doświadczyła zagrożenia życia wskutek
          podejścia lekarzy(a dziecko to kilka razy).Cóż za epidemia?.Znamienne że stanem
          zagrożenia życia nigdy nie była choroba per se ale podejście lekarza.To chyba
          znaczy że z przyczyn zdeterminowanych genetycznie nie powiniście się Państwo
          kontaktować z lekarzami bo dostajecie stanu zagrożenia życia(a dziecko to nawet
          kilka razy).Alergia czy co?Brałbym nawet po uwagę wyjątkowo zły stan zdrowia
          całej rodziny ( a dziecka to szczególnie).A może rodzinny pech w wyjątkowym
          stężeniu(u dziecka największy).Zwłaszcza że mimo podejścia lekarzy skutkującego
          zagrożeniem życia Państwa choroby chyba ulegają samoleczeniu(a u dziecka to
          nawet kilka razy).Strach pomyśleć co się stanie gdy będziecie mieć Państwo
          większy kontakt z technikami-odlewnikami,cyklistami lub modystkami.
        • Gość: doc Re: Chamstwo w polskiej "sluzbie zdrowia" IP: *.salbis.pnet.com.pl 14.06.05, 12:23
          >Pani chyba w ogóle nie orientuje się w rynku pracy w Polsce. Jak to nie musi
          >byc miły ani fachowcem??? Co za bzdury... itd.

          Ależ oczywiście że jest tak jak w wypowiedzie Aelithe. Weryfikacja fachowości
          czy innych cech lekarzy przez rynek w państwowym sektorze ochrony zdrowia to
          mżonki. To pani, Izabelo371, nie ma pojęcia o rynku pracy w Polsce. Jest on
          złożony. Co innego weryfikacja jakiegoś tam "product managera" czy jak to się
          nazywa w prywatnych firmach, co innego polskie przychodnie i szpitale, w
          których i tynk na ścianach, i sprzęt, i mentalność załogi pochodzą z lat 60.
          I mentalność dyrektorów też. Oraz mentalność tych, od których zależy los
          dyrektorów, los placówki itd. Oczywiście upraszczam. Ale jak najbardzej słuszne
          jest stwierdznie, że lekarz w Polsce nie musi być miły ani nie musi być
          fachowcem, musi być za to tani.
          Nie wierzę też w zmianę ani jakąś weryfikację przez rynek.
          PO pierwsze, rynek w ochronie zdrowia jest regulowany inaczej:
          - jest przewaga popytu nad podażą (w państwowym sektorze, i tak pozostanie)
          - nie ma (i nie może być) ekonomicznego nacisku na zysk
          - o podziale funduszów decyduje republika kolesiów odporna na zewnętrzne
          naciski i władna wydawać duże pieniądze bez kontroli (i to też się nie zmieni)
          Po drugie, owi młodzi lekarze, którzy mają przyjść i coś zmienić, to: jeśli
          przyjdą i będą próbować coś zmienić, dostaną taką nauczkę, że szybciutko
          wyleczą się z naiwności. Ale raczej nie przyjdą. Etaty na Zachodzie są i będą.
          To tyle w kwestii magicznej niewidzialnej ręki rynku która ma uzdrowić system.
          Nie zapominaj, że to już kilkanaście lat, jak ów wolny rynek działa. Nic nie
          daje to Ci do myślenia ?
          • Gość: Jojo Doc. jest naj...naj.., a inni... IP: *.globit / 195.117.63.* 14.06.05, 14:10
            ...to obraz nędzy i rozpaczy. Pisze w swoim nicku :

            "Co innego weryfikacja jakiegoś tam "product managera"
            czy jak to się nazywa w prywatnych firmach,co innego
            polskie przychodnie i szpitale, w których i tynk na
            ścianach, i sprzęt, i mentalność załogi pochodzą z lat 60.
            I mentalność dyrektorów też. Oraz mentalność tych, od
            których zależy los dyrektorów, los placówki itd."

            A co z lekarzami, oni nie myślą kategoriami z danych lat?
            Oni są naj..., naj... Nie uważasz, że to wielka przesada
            i gloryfikacja stanu, którego praktycznie nie ma w polskiej
            służbie zdrowia.
            Są oczywiście prywatne praktyki /były też za czasów PRL-u/
            i one działają jak na wolnym rynku , bo są tam dobrzy,
            doświadczeni lekarze i można polegać na postawionej przez
            nich diagnozie.
            Nie widzisz tych wywieszek lekarskich na drzwiach
            gabinetów w przychodniach. Na tej wyższej jest informacja
            o przyjęciach w ramach pracy w danej placówce, a poniżej
            ten sam lekarz informuje o godz. przyjęć, ale już prywatnie.
            Czy to nie paranoja ? Za pieniądze będzie leczył lepiej.
            W przychodni byle jak, nie licząc się ze skutkami jakie
            muszą wyniknąć po jakimś czasie, gdy choroba nasili się
            bardziej lub doprowadzi to tragedii.

            Oj, "doc", wszystko starasz się przedstawiać w takim
            świetle, aby było wygodne dla świata lekarskiego.

            Skoro masz tak fatalne warunki w swojej pracy, zwolnij
            się, jak niektórzy radzą, lub przenieś się na Zachód o czym
            często wspominasz.
            Nikt nikogo na siłę nie trzyma, znajdą się następni, którzy
            z chęcią przystąpią do pracy - znam wielu lekarzy, którzy
            muszą pracować w firmach farmaceutycznych, raz mają lepiej,
            innym razem gorzej, ale pracują i nie narzekają u pracodawcy,
            że im źle.
            • Gość: Bruford Re: Doc. jest naj...naj.., a inni... IP: *.cskmswia.pl 14.06.05, 14:49
              Tak tak.
              "pani zdarła mi bluzkę...."
              "Lekarz rzucił mi historią choroby w twarz....."
              "cała moja rodzina omal nie straciła życia w wyniku podejścia lekarzy....."
              "na państwowej tabliczce prywatne namiary..."itd itp.Tylko jakoś po parunastu
              latach pracy w szpitalach nigdy takich ekscesów nie widywałem.Co jest?W innej
              służbie zdrowia robię?Owszem i ignorancja i lenistwo i czasem draństwo ale jak
              wszędzie,z częstotliwością typową.Natomiast codziennie widzę jedno :
              ubezpieczyciela monopolistę który robi sobie jaja (wespół rzecz jasna z
              wspniałym ustawodawcą-emanacją narodu)z ludzi wmawiając im że zapewnił im pełną
              opiekę medyczną wg standardów światowych i ludzi którzy w to wierzą i ani im w
              głowie postanie żeby połączyć kiedykolwiek w junctum: nie dostaję czegoś bo mój
              ubezpieczyciel mi tego nie zapewnił,nie dostaję czegoś bo mój ubezpieczyciel za
              to nie zapłacił lub zapłacił zbyt mało,nie dostaję czegoś bo mój ubezpieczyciel
              ma to gdzieś itp itd.

              Nikt nikogo na siłę nie trzyma.....stare dobre leninowskie myślenie.

              A propos firm farm.A owszem pracują i czasami w kułak się śmieją
              z "korporacyjnego myślenia"
              • 321.bk Re: Doc. jest naj...naj.., a inni... 23.06.05, 18:40
                Wiesz co Bruford? Takim cwaniaczkom jak ty, co to nic nie widza, nie slysza
                zarzadzilbym lewatywe na korytarzu, a potem kazal sie przebiec przez owy
                korytarz w kusej dziurawej gminno szpitalnej koszulinie do sracza - i postawil
                tam LEKARKE ktora by cie zdrowo opierdzielila ze sie obsrales.
                Tak miej wiecej sie ma TWOJ post do tematu - cos bredzisz o monopolach,
                ubezpieczeniach - a tu chodzi o zwykle...chamstwo i szarganie godnoscia...
                no ale co ty mozesz wiedziec - widac skora u ciebie gruba.
            • Gość: doc Re: Doc. jest naj...naj.., a inni... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 17.06.05, 20:21
              > A co z lekarzami, oni nie myślą kategoriami z danych lat?

              No przecież napisałem że i tynk na ścianach i mentalność załogi pochodzi z lat
              60. To już nawet my lekarze nie mamy prawa czuć się członkami załogi ? I kto tu
              kogo źle traktuje, kto tu kogo ma w pogardzie... Przykro mi Jojo, że uważasz,
              że pracując w szpitalu jako lekarz nie należę do załogi szpitala.


              > Oj, "doc", wszystko starasz się przedstawiać w takim
              > świetle, aby było wygodne dla świata lekarskiego

              Nie, w takim w jakim widzę, podobnie jak każdy człowiek. Prawda obiektywna nie
              istnieje.

              > Skoro masz tak fatalne warunki w swojej pracy, zwolnij
              > się, jak niektórzy radzą, lub przenieś się na Zachód o czym
              > często wspominasz

              Mam parę spraw do załatwienia, i potem zrobię to o czym często wspominam.
              Ale póki co żyję i pracuję teraz. A skoro Ty Jojo masz tu takie fatalne warunki
              leczenia to z niego nie korzystaj. Sorry, ale bądź konsekwentny. Bo też
              krytykujesz, a mi zabraniasz.
              A Twoje uwagi o chętnych na nasze stanowiska zdezaktualizowały się kilka lat
              temu. Sprawdź pisma lekarskie i porównaj objętość rubryki "dam" i "szukam"
              pracy. Za kilka lat wakaty będą na każdym rogu, o ile warunki się nie zmienią.
              • Gość: Jojo Re: Doc. jest naj...naj.., a inni... IP: *.globit / 195.117.63.* 18.06.05, 08:31
                Skoro utożsamiasz się całkowicie z załogą,
                to chwała Tobie, choć nie wiem dlaczego masz
                pretensje do dyrekcji placówek szpitalnych?

                Może w Twojej jest taka sytuacja, ale nie wszędzie
                są tylko źli fachowcy od zarządzania ? Nie zawsze
                przecież o ich wyborze decydowali politycy.

                Chyba nie myślisz, że w szpitalach /i nie tylko/ nie
                powinno być administracji niezbędnej do pomocy, właśnie
                lekarzom, personelowi pomocniczemu itp.

                Skoro Ty traktujesz wybiórczo moje wypowiedzi, pozwól,
                że i ja tak czynię - poniżej treść Twojego postu odnośnie
                mojej rezygnacji z leczenia :

                "A skoro Ty Jojo masz tu takie fatalne warunki
                leczenia to z niego nie korzystaj. Sorry, ale bądź konsekwentny. Bo też
                krytykujesz, a mi zabraniasz".

                Ależ korzystam, choć może w niewielkim stopniu, a przy
                tym moja sytuacja jest trochę inna /nie chcę tu pisać
                z jakiego powodu/, ale Twoje spostrzeżenie jest jak
                najmniej trafne i właściwe w tej kwestii.

                Stosując się do Twojego myślenia, to należałoby nie
                korzystać z pomocy straży pożarnej, policji i innych
                służb użyteczności publicznej, bo one są też w ogniu
                krytyki obywateli i mediów.
                • Gość: doc Re: Doc. jest naj...naj.., a inni... IP: *.salbis.pnet.com.pl 19.06.05, 07:31
                  >Stosując się do Twojego myślenia, to należałoby nie
                  >korzystać z pomocy straży pożarnej, policji i innych
                  >służb użyteczności publicznej, bo one są też w ogniu
                  >krytyki obywateli i mediów

                  Nie. Krytykować - rzecz ludzka. Ja krytykuję drogowców, drogowcy krytykują
                  lekarzy i tak będzie. Ale ja nie mówię drogowcom "Zwolnijcie się" bo wiem, że
                  nie tylko od nich zależy to, jak wyglądają polskie drogi. Ale skoro Ty mówisz
                  do mnie "zwolnij się jak Ci się nie podoba", to ja mówię "nie korzystaj jak Ci
                  się nie podoba". A krytykujmy do woli, bo czasami powstaje z tego coś
                  konstruktywnego. Krytykujmy system, nie ludzi. Krytykujmy błędy ludzi, ale nie
                  ludzi!
                  • Gość: Jojo Re: Doc. jest naj...naj.., a inni... IP: *.globit / 195.117.63.* 19.06.05, 12:08
                    Wracamy zatem Doc. do punktu wyjścia. Piszesz, że :

                    "Krytykować - rzecz ludzka. Ja krytykuję drogowców, drogowcy krytykują
                    lekarzy i tak będzie. Ale ja nie mówię drogowcom "Zwolnijcie się" bo wiem, że
                    nie tylko od nich zależy to, jak wyglądają polskie drogi. Ale skoro Ty mówisz
                    do mnie "zwolnij się jak Ci się nie podoba", to ja mówię "nie korzystaj jak Ci
                    się nie podoba". A krytykujmy do woli, bo czasami powstaje z tego coś
                    konstruktywnego. Krytykujmy system, nie ludzi. Krytykujmy błędy ludzi, ale nie
                    ludzi!"

                    Jakże łatwo napisać /tym bardziej bezimiennie w internecie/
                    że powinniśmy krytykować system i błędy ludzi, ale nie ludzi.
                    Przecież wiesz i Ty, i ja /i nie tylko/, że są to utopijne
                    nasze zachcianki, chociaż krytykować się powinno, ale nie zawsze
                    jest to możliwe w naszej rzeczywistości /i nie tylko u nas/.

                    Czy wyobrażasz sobie, że pójdziesz z krytyką na swego szefa
                    /ordynatora lub szefa kliniki/, bo Ci się nie podoba jego
                    aroganckie zachowanie np. w odniesieniu do Ciebie ?

                    Może masz tę siłę przebicia i stać Ciebie akurat na taką
                    desperacką odwagę, ale ilu młodych lekarzy to uczyni ?
                    Potulnie przełkną gorzką lekcję czyjegoś widzimisię i nic
                    nie zrobią.

                    Podobnie jest z pacjentami czy to w przychodniach, czy
                    w szpitalach - zresztą sam napisałeś w którymś z postów,
                    że w przychodni, gdzie częściowo pracujesz, w ciągu kilku
                    lat był zaledwie jeden wpis do książki żażaleń, czy życzeń.

                    Jesteś pewien, że pacjentom się nie chciało lub nie potrafili
                    pisać ? Ja myślę, że chodziło im o to, iż byli przekonani,
                    że tam trafią ponownie, a ewentualna skarga i tak niczego
                    nie zmieni - zostaną odpowiednio potraktowani za ten donos.

                    Podobnie jest i w innych zakładach użyteczności publicznej :
                    = czy w ZUS-ie rencista będzie krytykował obcesowe zachowanie
                    orzecznika wiedząc, że tam ponownie wróci ?
                    = czy w US petent będzie skarżył na niewłaściwe zachowanie
                    urzędnika, jeżeli jest przedsiębiorcą i często się tam rozlicza ?

                    I taką wyliczankę możnaby prowadzić bez końca.

                    Konkludując, miałem i mam nadal moralnego "kaca", gdy słyszę, że
                    zo godziwe wynagrodzenie ludzie będą lepiej postępować w odniesieniu
                    do petenta, pacjenta.





                    • Gość: doc Re: Doc. jest naj...naj.., a inni... IP: *.salbis.pnet.com.pl 19.06.05, 16:39
                      Jest w Twoich słowach dużo gorzkiej prawdy.
                      Ale ten fragment:

                      >Konkludując, miałem i mam nadal moralnego "kaca", gdy słyszę, że
                      >zo godziwe wynagrodzenie ludzie będą lepiej postępować w odniesieniu
                      >do petenta, pacjenta.

                      pozwolisz, że skomentuję.
                      Pewnie są tacy, którzy tak myślą. Ale jeśli czytałeś moje komentarze związane z
                      myślą wyrażoną w cytacie, to wiedz, że ja rozumiem to tak: podstawowy poziom
                      obowiązków nalezy wykonywać tak samo rzetelnie, i nie mają tu zastosowania
                      Twoje teksty "wiedziałes ile płacą, nie podoba się to się zwolnij", bo
                      wiedziałem ile płacą, i wykonuję swoje obowiązki w ramach tej jałmużny. Zresztą
                      słyszałeś pewnie o lekarzach na wolontariacie - oni też mają obowiązki, a nie
                      dostają nawet naszych bajecznych 5 czy 7 złotych za godzinę.
                      Obowiązki się wykonuje. Ale pozostaje cała otoczka - wyraz twarzy, skłonność do
                      umiarkowanych żartów razem z pacjentem, czas dla pozostałych problemów
                      pacjenta, to czy lekarz chodzi, czy biega w pracy by zdążyć z załatwianiem
                      spraw, które do niego nie należą (na oddziale interny często się biega nie z
                      powodu pogorszenia stanu zdrowia chorych), język ciała komunikujący raczej
                      zdenerwowanie, permanentny niedoczas i przemęczenie. W tym wszytskim raz na
                      czas wyrwie się niepotrzebny komentarz do sześdziesiątego pacjenta, który
                      przyszedł do lekarza ale nie uważa za stosowne znać nazw przyjmowanych leków,
                      choć jeszcze do trzydziestego tego komentarza się nie wysłało itp....
                      Ale bądź pewien że ten sześćdziesiąty jest potraktowany merytorycznie tak samo.
                      Czy może być potraktowany pod innymi względami tak samo (już sam fakt ile
                      czeakł w poczekalni?) - odpowiedz sam.
    • Gość: guc Re: Chamstwo w polskiej "sluzbie zdrowia" IP: *.p.lodz.pl 23.06.05, 11:42
      Zgadzam się z Tobą, że w Polsce chamstwo jest olbrzymie. Nie jest zbytnim
      uogólnieniem stwierdzenie, że w środowisku lekarskim jest stosunkowo częste.
      Oczywiście, że jest część przyzwoitych lekarzy, ale niestety ta mniej
      przyzwoita część to nie jest margines. Ja niemal zawsze wracając do Polski
      odczuwam już na granicy, że wróciłem do kraju chamów. Choćby polscy celnicy
      zachowują się obraźliwie. Wchodzę do sklepu i zaraz ktoś ma do mnie jakieś
      chore pretensje. Ktoś ze znajomych po powrocie do Polski chciał złożyć
      reklamację, że w samolocie rozwalili mu bagaż. Poszedł spokojnie,
      przyzwyczajony do obyczjów hiszpańskich i z miejsca Polacy dali odczuć, że jest
      się w ojczyźnie. Zaraz zaczęli wynajdywać powody do wyrażenia swoich chorych
      pretensji (zamiast pokornie przeprosić i pomóc wypełnić formularz
      reklamacyjny). Czegoś podobnego nie ma w europie Zachodniej. Myślę, że 50 lat
      przyzwyczajania się do funkcjonowania jako homo sovieticus zrobiło swoje. Ci,
      co piszą, że zostałaś potraktowana normalnie i najlepiej to wynoś się do
      Ameryki chyba nigdy w życiu nie zetknęli się z normalnym funkcjonowaniem
      wolnego społeczeństwa.
        • gocha500 Re: Chamstwo w polskiej "sluzbie zdrowia" 28.09.05, 09:58
          malgosia uwazaj bo jak tu wysuniesz jakiekolwiek negatywne opinie o lekarzach i
          sluzbie zdrowia(chocby to byla najprawdziwsza prawda)to zostaniesz zjedzona na
          tym forum!!!potraktuja cie nielepiej niz na tej mamografii!!!


          teraz jak sie idzie do lekarza to labo trzeba mocno podtiutiac zeby sie choc
          troche osiagnelo,albo dac w lape,albo wydrzec dziub i nie dac sie poniewierac-
          pacjenci tez maja prawa!!!!!aaai przedewszystkim trzeba mec wiedze zeby nie
          dac sie leczyc bez badan i mniej wiecej wiedziec na co sie moze chorowac zeby
          nie pozwolic sie leczyc na zapalenie gardla jesli ma sie np nadkwasote!!!!
    • Gość: agi Re: Chamstwo w polskiej "sluzbie zdrowia" IP: *.chello.pl 28.09.05, 22:26
      Myślę, że większość problemów z służbą zdrowia - w tym także chamstwo - wiąże
      się z tym, iż my - pacjenci - już od 16 lat żyjemy i pracujemy w świecie
      kapitalizmu, natomiast lekarze i pielęgniarki - pomimo kilku reform - ciągle
      jeszcze żyją w sferze socjalizmu; w ten sposób powstała pomiędzy nami przepaść
      mentalnościowa, która z roku na rok się powiększa.
      Bardzo często czuję się jak klientka sklepu mięsnego z przełomu lat 70 i 80.
      Bardzo lubię komedie Stanisława Barei, ale tylko w TV, w rzeczywistości wcale
      nie jest zabawnie.
      W kwestii narzekań lekarzy na marne zarobki i warunki pracy w przychodniach i
      szpitalach, których tyle tu przeczytałam:
      zachęcałabym do lektury kodeksu pracy oraz rozporządzeń okołoustawowych,
      najlepiej z porządnym komentarzem prawnego autorytetu. Zapewniam, że jak sobie
      porównacie to, co gwarantują wam prawo z rzeczywistością w wielu przychodniach
      i szpitalach, to wcale nie będzie tak tragicznie, a na dodatek jak sobie
      porównacie rzeczywistość panującą w waszych przychodniach i szpitalach z
      rzeczywistością panującą w małych i średnich polskich przedsiębiorstwach, a
      także w hipermarketach, w których pracują wasi pacjenci, to się okaże, że
      naprawdę jest całkiem nieźle. Weźmy np. takie godziny nadliczbowe, pracę w
      porze nocnej i odpłatność za nie... czy ktoś jeszcze słyszał o takich
      przywilejach - poza kilkoma skansenami socjalizmu, m.in. służbą zdrowia.
      Tysiące Polaków słyszą co dzień, że jak im się nie podoba, to droga wolna.
      Nikt się specjalnie nie przejmuje tym, czy mi wystarcza to, co zarabiam, czy
      nie. Musi mi wystarczyć na cały miesiąc i już - bez żadnych dodatkowych żródeł
      przychodów.
      • slav_ Re: Chamstwo w polskiej "sluzbie zdrowia" 29.09.05, 00:40
        Błąd i "przepaśc mentanościwa" polegają na tym że pacjentom sie wydaje że skoro
        "zaplacili "składkę" - (nie mająca żadnego związku z kosztami leczenia) to im
        sie juz "wszystko należy". A to własnie jest życie mentalnie w sferze
        socjalizmu. W "świecie kapitalizmu" w ktorym żyjesz dostaje sie to za co sie
        zapłaciło - jeśli placi sie mniej - dostaje sie mniej, jesli więcej - dostaje
        sie wiecej. Jesli nie zapłacisz - nie dostaniesz NIC.
        Opieka zdrowotna to nadal mięsny z czasów socjaizmu - masz prawo kupić wszystko
        na kartki po cenie "państwowej" tylko że ... nfz towaru nie dostarczył. Ale
        najlepiej kłócić sie ze sklepowymi. Po co wnikac czemu mięsa nie ma. Winna jest
        sklepowa bo nie chce sprzedac.
      • aloalo2001 Re: Chamstwo w polskiej "sluzbie zdrowia" 29.09.05, 01:05
        Agi, dlaczego nikogo nie bulwesuje, że świetnie zarabiają wszyscy, którzy
        własnie jak piszesz, dawno przenieśli się do kapitalizmu... np. adwokaci,
        informatycy, menażerowie, architekci, specjaliści w różnych branżach, a więc
        ludzie podobnie jak lekarze posiadający wolny zawód.
        Czy myślisz, że pauperyzacja zawodu lekarza i zrównanie jego zarobków z ciężką
        pracą kobiet w supermarketach (wierz mi po kolejnej dobie dyżuru, szczególnie
        kiedy nie mam czasu wyjść do toalety, czuję się podobnie jak one) doprowadzi do
        czegoś korzystnego. Otóż bardzo się myślisz. Jeśli porównasz średnie, w okresie
        ostatnich kilku lat, to lekarze zarabiają coraz mniej. Ponadto, otaczający ich
        koledzy, równolatkowie, wybierający inne studia radzą sobie świetnie, to
        dodatkowo pogłębia niezadowolonie. Co jeszcze gorsze ranga zawodu lekarza
        znacznie się zmniejsza. Jest to związane z tym, że pacjenci przenieśli się już
        do kapitalizmu i mają wysokie wymagania, a nadal socjalistyczny system nie jest
        w stanie ich spełnić. W kapitalistycznym systemie, o wartości społecznej
        jednostyki głównie decyduje nie wykonywany zawód, osobowość, a uzyskiwane
        dochody. Tak więc, lekarzyna poruszający się marnym autem, mieszkający w bele
        jakie dzielnicy to nic innego jak frajer, życiowa fajtłapa, ktora nie umie
        sobie radzić w życiu. Poza tym pewnie patałach, bo inaczej dostałby łapówki od
        pacjentów, albo leń, bo dorobił na dyżurych, albo jeszcze gdzieś tam. W
        stosunku do takiego lekarza zmniejsza się zaufanie i szacunek.
        W systemie kapitalistycznym istnieje prosta zależność pomiędzy "jestem dobry,
        dobrze zarabiam". W słubie zdrowia wręcz odwrotnie.
        Tak więc, wielu lekarzy chętnie przeniosłaby się do systemu kapitalistycznego,
        a to jak sama piszesz byłoby z korzyścią i dla pacjentów i dla lekarzy.
        Niestety szanse są nadal niewielkie, dlatego wielu z nas nie będzie czekać...
        • Gość: agi Re: Chamstwo w polskiej "sluzbie zdrowia" IP: *.chello.pl 29.09.05, 07:57
          Aloalo, mylisz się sądząc, iż osoby wybierające inne kierunki studiów, lepiej
          sobie radzą i więcej zarabiają. Tak było może 10 lat temu, czyli w przypadku
          osób które kończyły studia w latach 89 - 97. Później było już coraz gorzej;
          kanały kariery zostały zapchane, inwestycje zastopowane; dziś absolwenci
          wydziałów prawa i uczelni ekonomicznych albo są bezrobotni albo pracują w
          firmach za 700 - 1200 PLN. Są to ludzie z wyższym wykształceniem, tytułem mgr,
          obsługą komputera, językami obcymi i innymi dodatkowymi certyfikatami. A te
          wszystkie cudowne ogłoszenia w poniedziałkowej GW można sobie między bajki
          włożyć. Dostaje pracę ten, kto miał plecy; jak w piosence o 10 murzynkach: "i
          został ten, co miał zostać".
          Wasze /lekarzy/ zapatrzenie w inne zawody jest zupełnie nieuzasadnione.
          Myślę, że prawdziwy problem polega na gnojeniu młodych ludzi z wyższym
          wykształceniem, którzy do 30-stki muszą płacić "frycowe", mieszkać u rodziców i
          korzystać z ich pomocy; nawet potem też nie bardzo wiadomo co dalej.
          Ogromne marnowanie kapitału ludzkiego.