Gość: Nocny Piotruś
IP: 81.219.249.*
16.06.05, 00:01
Pamietam ten dzien, kiedy delegacja samorzadu studentow udala sie do Jasnie
Oswieconego Pana Dziekana z prosba o zmniejszenie ilosci zajec z takich
przedmiotow jak ;socjologia ogolna, socjologia medycyny, filozofia, historia
medycyny, nauka o polityce. Prosbe swa motywowalismy faktem, ze jestesmy
przeciazeni zajeciami i nie mamy czasu na nauke wlasna. Dziekan zasmial sie
diabolicznie i ryknal : "a co? chcielibyscie sobie medycyne studiowac
wieczorowo? Niestety, kochani! Wieczorowe to moga byc tylko studia felczerskie
! Medycyny nie da sie studiowac wieczorowo !!!!" W tym tonie mniej-wiecej
grzmial Pan Dziekan, malo mu okulary z nosa nie spadly - tak sie wku... no,
powiedzmy : rozsierdzil.
Minely lata, mamona zrobila swoje, no i mamy medycynke wieczorowo chyba na
wszystkich akademiach. Nie ma rzeczy niemozliwych... Student placi - student
nasz pan! No to moze bedziemy mieli niebawem medycyne zaocznie, a moze nawet
korespondencyjnie! Izby Lekarskie tez nie widzą problemu... W tym miejscu
zawsze przypomina mi sie zagadka : czym sie rozni slowik od wrobelka??? Obaj
studiowali spiew, tylko wrobelek zaocznie...
A jakie sa Wasze refleksje ?