Miłego dnia! :-)

27.06.05, 07:31
Uśmiecham się do Was wszystkich, i do Lekarzy i do Pacjentów,
życząc powodzenia w walce z choróbskami :-))))

Baba (pędząca zaprzęgnąć się do kieratu)

    • Gość: Swan Ganz Re: Miłego dnia! :-) IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 27.06.05, 07:37
      a nie miałaś iść dziś do szpitala? Poniedziałek....
      Swan Ganz ( chwilowo jako Billobil )
      • baba_ze_wsi Re: Miłego dnia! :-) 27.06.05, 20:34
        Gość portalu: Swan Ganz napisał(a):

        > a nie miałaś iść dziś do szpitala? Poniedziałek....
        > Swan Ganz ( chwilowo jako Billobil )

        E...poniedziałki co tydzień, a mój "cut-off" dopiero 1 sierpnia
        (jeszcze Wam trochę krwi napsuję ;-)

        Baba_ze_wsi (var. vipera)
    • Gość: pszczolaasia Re: Miłego dnia! :-) IP: *.portnet.pl 27.06.05, 08:12
      czymaj się babo:) jestesmy z Tobą!!!! nie zdenerwuj biednych lekarzy!!!!!
      • baba_ze_wsi Re: Miłego dnia! :-) 27.06.05, 20:39
        Gość portalu: pszczolaasia napisał(a):

        > czymaj się babo:) jestesmy z Tobą!!!! nie zdenerwuj biednych lekarzy!!!!!

        Dzięki za okazanie dobrego serca, ale jak wspomniałam, jeszcze nie czas :-)
        (lekarzy postaram się nie denerwować - może trafię na bogatych? ;-)

        Baba (nieco słabowita po kieracie ale czymać się starająca)
    • Gość: pr Re: Miłego dnia! :-) IP: *.wroclaw.czk.pl / *.internetdsl.tpnet.pl 27.06.05, 12:10
      a gadzinie jeść dała :)
      • baba_ze_wsi Re: Miłego dnia! :-) 27.06.05, 20:42
        Gość portalu: pr napisał(a):

        > a gadzinie jeść dała :)

        "Nowoczesność w domu i w zagrodzie" - baba gadziny nie trzyma :-)
        (czasem tylko ma muchy w nosie ;-)

        • pszczolaasia Re: Miłego dnia! :-) 27.06.05, 21:21
          muchy w nosie????? nie wierzę:)))))
          • baba_ze_wsi Re: Miłego dnia! :-) 28.06.05, 07:32
            pszczolaasia napisała:

            > muchy w nosie????? nie wierzę:)))))

            Uwierz - mówię szczerze ;-)

            (Na szczęście tu i ówdzie pająki mi się gnieżdżą, więc muchy szybko
            znikają ;-)

            Baba (dzisiaj bezmuchowa)
            • pszczolaasia Re: Miłego dnia! :-) 28.06.05, 09:53
              nie lubię pająków, właściwie, trzeba powiedzićc sobie to odważnie- boję się ich
              wrrrrr... a muchy w nosie to ja dzisiaj mam niestety... miną nie?
              • Gość: Swan Ganz Re: Miłego dnia! :-) IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 28.06.05, 21:01
                pewnie, że tak. Przejdzie Ci. Ale tylko wtedy gdy; "przekłujesz sobie uszy,
                nos, pępek, brodawki, urodzisz dziecko..... etc ".
                Wtedy zły humor minie bez śladu :)
                • pszczolaasia Re: Miłego dnia! :-) 28.06.05, 22:09
                  mam 3 tatuaże, przekłute uszy w 4 miejscach, czyli 8 dziurek w uszach o innych
                  dziurkach nie będe pisać... no dobra w pępku też mam:) a co!!!! nie wolno mi???
                  doły przychodzą i odchodzą, taka ich rola:) pozdrawiam:)
                  • bozia2 Re: Miłego dnia! :-) 28.06.05, 22:34
                    Aż dziwne,że nie przeciekasz!!!Hi hi hi.Ja mam tylko w uszach,no i anatomiczne i
                    to mam wrazenie,że czasem ucieka ze mnie energia:)
                    • pszczolaasia Re: Miłego dnia! :-) 28.06.05, 22:40
                      no jeszcze nie:)))) a energia to i bez dziur uciekała czasem:) to jest trochę
                      jak choroba jak się zacznie to sie opanowac nie można i skończyć ciężko...:))
                      pozdrawiam i więcej rozwagi niż ja mam życzę:))))))
    • Gość: docuk Re: Miłego dnia! :-) IP: *.server.ntli.net 28.06.05, 00:04
      Dziękuje Babo !
      Tobie również powodzenia :-)!Dasz radę!!! Nie martw się!!! Na zapas, z tego
      tylko zgryzota.
      Powodzenia i wszystkiego dobrego. Na pewno spotkasz miłych i dobrych fachowców,
      tego Ci życzę.
      Szkoda, że mało jest takich pacjentów jak Ty. Jakby by było ich powiedzmy trzy
      razy wiecej niż jeden na sto, to rzuciłbym od zaraz robote w londyńskim
      szpitalu i wrócił. :-);-).
      Trzymam kciuki.
      (pędzący w kieracie)
      • baba_ze_wsi Re: Miłego dnia! :-) 28.06.05, 07:30
        Gość portalu: docuk napisał(a):

        > Szkoda, że mało jest takich pacjentów jak Ty. Jakby by było ich powiedzmy
        > trzy razy wiecej niż jeden na sto, to rzuciłbym od zaraz robote w londyńskim
        > szpitalu i wrócił. :-);-).

        No miło czytać takie słowa (ale i jednocześnie nachodzą człowieka
        myśli przeróżniste :-)

        Powiedz, Docuk
        czym się różnią pacjenci w Londynie od pacjentów np. w Warszawie?
        Czy są cierpliwsi? Bardziej ufający lekarzom? Czy też łatwiej
        akceptują to, co nieuchronne, kiedy nieuchronne i przez to
        lekarzom jest lżej?

        Baba (z nieustającym "miłego dnia!" dla Wszystkich)

        • Gość: docuk Angielski pacjent IP: *.server.ntli.net 29.06.05, 01:06
          > Powiedz, Docuk
          > czym się różnią pacjenci w Londynie od pacjentów np. w Warszawie?
          > Czy są cierpliwsi? Bardziej ufający lekarzom?
          Jak raz próbowałem zaczepic ten temat to nieźle mi się oberwało. Więc się
          trochę boje, ze znowu zostane źle odebrany. A niech się dzieje...
          Wiesz, nie jestem tu długo i pewne "kruczki" językowe umykają w kontekscie
          wypowiedzi ale mam już pierwsze wrażenia i porównanie.Jeżeli chodzi o zaufanie
          to nie dalej jak dzisiaj uslyszałem co najmniej 3 razy (a widzialem 7
          pacjentów) że oni przyuszli do mnie po pomoc i oddają się w moje ręce. Wiesz
          wtedy aż się chce rzeczy niemożliwych bo chcesz na to zaufanie sobie
          zapracować. Dzięki temu wracając z pracy mam siłę (i czas )czytać i dokształcać
          się, żeby znac odpowiedzi na jak najwięcej pytań. W Polsce bardzo rzadko mozna
          spotkać takie zaufanie ze strony pacjenta (przynajmnie mi się to ciągle
          zdarzało choc nie robiłem nic innego ponadto co robię tutaj).
          Po pierwsze pacjenci i lekarze wygłupieni więc gdzie tu budowac zaufanie?
          W dusznej poczekalni gdzie ludzie po wystaniu kolejki czekają na przyjęcie i
          dowiadują sie ze na dzisiaj skonczyly się numerki ?
          Schorowana relacja pacjent- lekarz oparta jest na strachu przed wpadką,
          poczuciu idiotyzmu całej sytuacji i braku otwartości lekarza i pacjenta.
          Zwykle ludzkie zmęczenie wywołane niewolniczą pracą (praca bez wytchnienia 48
          na dobę była znana już w starożytności a jej tradycja przetrwała do dzisiaj)też
          odgrywa rolę. Deprywacja snu (ostra i przewlekła) ma tyle następstw zdrowotnych
          że aż szkoda na to mej pisaniny.
          To prawda pacjenta nie powinno obchodzić że lekarz mało zarabia i nie jest
          wypoczęty - duże to uproszczenie z którym nie wiadomo jak dyskutować. To tak
          jak powiedzieć: Co to konia obchodzi, że się wóz przewraca?
          Tutaj tego nie ma więc ludzie zachowują się normalnie. Czyli jedni i drudzy
          mają do siebie zaufanie.Oczywiście zdarzają się wyjątki potwierdzające regułę.
          I Ci w Londynie i Ci w Warszawie chorują podobnie (wykluczam tu przypadki
          chorób które w Polsce występują niezmiernie rzadko). Boją się, chcą wiedzieć o
          swoim stanie, reagują lekiem, i innymi emocjami. Ci tutaj są jakby bardziej
          pogodzeni (jak sama zauważyłaś)z tym że zdrowie nie jest wartością daną raz na
          zawsze w promocji z nieśmiertelnością. Może to dlatego, że z racji innej
          religii nikt nie straszył ich od malego dziecka diabłem i wiecznymi mękami,
          więc mniej się boją tego co nieuchronne.Może dlatego że przeżyli swoje życie we
          względnym dostatku i bez codziennej troski o nastepny dzień.A może to zasługa
          tutejszego klimatu (raczej chłodny) i przysłowiowej flegmy. To naród wyspiarzy
          mieszkający na deszczowej, chłodnej wyspie.To nie Polak sarmata i zawiadiaka
          tnący szabelką na oślep w "jedynie słusznym gniewie" lub po pijaku na oslep.
          W ciągu ostatniego półwiecza wyspiarze nie mieli (oprócz bombardowania Londynu
          i tych co zgineli na wojnie) jakiejś historycznej traumy. Na nas piętno
          odcisnęły:II Wojna Sw, 45 lat komunizmu socjalistycznego i 14 lat socjalizmu
          postkomunistycznego.Pozbawiły nas one ludzi wykształconych, zniewoliły naród i
          wypromowały różnej masci ochydne indywidua bez czci i honoru na najwyższe
          stanowiska w państwie i społeczeństwie. Szlam ten przyjdzie nam zmywać jeszcze
          długo, a kolejne wybory jesienią niewiele zmienią. Nasza przyszłośc dopiero sie
          wykuwa.
          Wszystko to sprawia że i temperament inny i obejście inne i problemy inne.
          Mysle też sobie, że ludzie są podobni wszedzie, tylko warunki w jakich przyszło
          im egzystować wywierają wpływ na ich zachowanie.
          Akceptacja nieuchronnego cóż, to chyba nie zależy od nacji a raczej od
          osobistego nastawienia i życiowej filozofii, wyznawanej religii i ilosci ludzi
          którzy przy tobie zostają w tych chwilach.
          Nie wiem dokładnie dlaczego tak jest jak jest, ale jest trochę inaczej.

          Czy też łatwiej
          > akceptują to, co nieuchronne, kiedy nieuchronne i przez to
          > lekarzom jest lżej?
          Uwierz (wypowiadam się tylko za siebie) akceptacja pacjenta w tej całej
          sytuacji niewiele zmienia. Balast pozostaje zawsze i kwestia jak sobie z nim
          radzić. Dla nastepnych pacjentów, którzy przychodzą lepiej jest aby ten balast
          nie zawadzał zbytnio bo emocje nie idą w parze ze sprawnym myśleniem (co nie
          oznacza że pacjenta trzeba przępędzić burknięciem lub nadętą miną).Emocje
          zabieramy ze sobą i kazdy z nas radzi sobie z nimi na swój sposób.
          • baba_ze_wsi Re: Angielski pacjent 29.06.05, 07:16
            Dzięki - pięknie to napisałeś. Żal, że tacy lekarze wyjeżdżają...

            Tak sobie myślę, że może przez te lata komuny wykształcił się faktycznie
            jakiś dziwaczny mixt: po części Polak-katolik (bez względu na to, czy
            deklaruje się nim, czy nie - nasiąka pewnymi elementami)
            a po części Polak-komunista, próbujący zrekompensować sobie brak praw
            dostępnych innym narodom m.in. jakimś mitycznym "prawem do życia".
            Przy czym to "prawo do życia" zaczyna rozumieć nie jako prawo dane mu
            przez Boga/Matkę Naturę), ale jako prawo nadane mu przez Państwo!
            A więc powinno być go "wszystkim po równo". A czuwać nad egzekucją tego
            prawa mają lekarze, którzy, jak wiadomo, mają ludzkie zdrowie "na składzie",
            ale złośliwie nie chcą go rozdzielać.
            Część lekarzy daje się wciągnąć w tę pułapkę myślową, niektórzy, żeby
            się z niej wyrwać muszą wyemigrować...:-(

            Baba Wszystkich pozdrawia i (jako że chora) o wyrozumiałą pobłażliwość dla
            swoich chorych myśli prosi :-))

            I niezmiennie: Miłego dnia!
            • pszczolaasia Re: Angielski pacjent 29.06.05, 08:32
              myślicie, że to jest kwestia systemu, czy naszej sarmacko-warcholskiej duszy?
              przeczytalam to wszystko i uzmysłowiłam sobie ze wstydem, że nie podziękowałam
              swojemu lekarzowi za opiekę w szpitalu... chyba do niego zadzwonię...
              zawstydzona Pszoła pozdrawia forum "służba zdrowia"...
              p.s. Baba nie ma chorych myśli;)))
              • Gość: Swan Ganz Re: Angielski pacjent IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 29.06.05, 09:49
                nie no!!! Słuchajcie; dziewczyny i Ty docuk. Rozczuliłem się. Aż zamglone
                wzruszeniem oczy przecieram z niedowierzaniem. I nic nie pomaga. Ta idylla
                lekarsko-pacjencka(?) i wzajemna sympatia nie znika. Cud najprawdziwszy. A nie
                dalej jak wczoraj o mało w łeb nie dostałem w szpitalu jak próbowałem
                pacjentowi wytłumaczyć, że jego problem zdrowotny (prostata) można rozwiązać
                na dwa sposoby; klasyczna operacja i nowy małoinwazyjny zabieg laserem. Ta
                pierwsza w ramach ubezpieczenia za tą drugą trzeba zapłacić. I co? I chciał mi
                w mordę dać bo przecież jemu należy się wszystko co najlepsze. Składki płaci...

                Dlatego dziewczyny nawrzucajcie trochę Docukowi bo on tego po prostu
                potrzebuje jak powietrza. Wiecie jak to jest z polskimi emigrantami?
                Niezależnie od poziomu dochodów, niezależnie od stopnia akceptcji aktualnego
                środowiska, niezależnie od obecnego poziomu życia, niezależnie od czegokolwiek -
                nigdy nie są do końca szczęśliwi. Albo są szczęśliwi "inaczej".
                Wyczuwam u rzeczonego Docuka tak wysoki poziom nostalgii, że chłop jest gotów
                wracać. I to niezleżnie od głosu rozsądku.I stanu portfela.

                Docuk Baba czy Pszczółka to zwykłe prowokatorki nasłane na "biały personel"
                przez urzędasów z NFZ w celu wpędzenia lekarzy w poczucie winy. Tak naprawdę
                poziom agresji w szpitalach jest jeszcze większy inż ten znany i pamiętany
                przez Ciebie. I nic nie wskazuje by miało się to zmienić. Niestety...
                • pszczolaasia Re: Angielski pacjent 29.06.05, 10:55
                  w pierszym momencie się ściekłam!! kumasz czerwona mgła za oczami!!!
                  blyskawica!!!! a potem nagłe oświecenie!!!!! pacz jak kobiecie się potrafi
                  nastrój zmienic w ciągu 3 sekund:)) brawo Swan, brawo:)))
                  p.s. nie mam w zwyczaju komuś nawrzucać... no jakoś nie potrafię...
                • prudencja1 Re: Angielski pacjent 29.06.05, 11:03
                  Co do Baby to akurat wiem, ze to nie zadna prowokatorka, tylko pewna "dobra
                  kobita z kosciamy" autentycznie przerazona tym, co ja czeka i zupelnie
                  skolowana. Babo, trzymam za ciem ( ;-))) wszystkie kciuki, nie daj sie strachom
                  i smutkom.
                  • Gość: Położnik Re: Angielski pacjent IP: *.internetdsl.tpnet.pl 29.06.05, 11:42
                    Taka ona baba ze wsi jak ja okulista ,nie czarujmy się ,jest inteligentną
                    kobieta sprawnie poslugujacą się polszczyzna,podając się za babę stara się
                    ukryc swój zawód i dyletanctwo medyczne.
                    • Gość: Swan Ganz Re: Angielski pacjent IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 29.06.05, 11:49
                      tak jest Położniku - Jaguarze. Ta Baba i Pszczoła to zwykłe profesjonalne
                      szpiony są. Prawdziwa V kolumna :DD
                      • baba_ze_wsi Re: Angielski pacjent 29.06.05, 14:32
                        O matko kochana! Jak tu się nie bać, skoro zwykły uśmiech i kilka
                        miłych słów od razu za prowokację biorą!
                        I jeszcze odmawiają prawdziwości bycia babą_ze_wsi,
                        jakby nie wiedzieli, że cały świat jedną globalną wioską nam się stał!
                        Ech :-(

                        Baba światowa.
                        • pszczolaasia Re: Angielski pacjent 29.06.05, 14:40
                          się nie martw Babo.. niech sobie Swan mysli co chce:) choć nieukrywam pracuje w
                          takim zawodzie, ktory eeeeee...... ostatnio ciężkie czasy przechodzi i
                          porównanie kogoś do szpicla może grozić ostracyzmem towarzyskim, ale może on po
                          prostu się nabija:))) kumasz Babo moja droga pławi się w kłótniach jak
                          salamandra w ogniu.... a niech się nabija:) do woli:)))
                          p.s. mój zawód nie ma nic do czynienia z medecyną, kontakty z medecyna mam
                          niestety ze względów zdrowotnych li tylko i wyłącznie. czytam sobie to forum,
                          bo lubię czytać wszystko co mi w oczęta moje piękne, zielone wpadnie:) już mogę
                          nie czytać i nie wypowiadać się.... :))))))))))))))))))))
                    • Gość: prudencja1 Re: Angielski pacjent IP: *.w81-250.abo.wanadoo.fr 29.06.05, 11:53
                      macie ostry espionityzm. Jedyna poprawna dedukcja to to, ze baba jest nader
                      inteligentna kobieta i zarazem dyletantka w dziedzinie medycyny. Takich zreszta
                      na forum i w populacji homo sapiace jest wiekszosc.
                      • Gość: Położnik Re: Angielski pacjent IP: *.internetdsl.tpnet.pl 29.06.05, 12:07
                        Espionityzm a co to takiego ,nie znalazlem w żadnym słowniku,Swan-Ganz co Ty z
                        tym jaguarem?
                        • Gość: prudencja pierwsza Re: Angielski pacjent IP: *.w81-250.abo.wanadoo.fr 29.06.05, 12:28
                          No bo ja tez jestem dyletantem - mial byc "espionit" ;-P
          • draconessa Re: Angielski pacjent 29.06.05, 12:04
            Brawo, Doc:))) W pieknej formie przekazales istote sprawy:)))
            • Gość: docuk Re: Angielski pacjent IP: *.server.ntli.net 29.06.05, 22:39
              Przesadzacie moim drodzy z tymi komplementami. Ot po prostu napisałem co czuje
              i dlaczego tak może być (to tylko moje teorie).
              A swoją drogą nostalgia rzeczywiście dokucza - jednak emocje na bok. A jak za
              bardzo dokucza to wtedy otwieram internet, przeglądam parę stron,
              wiadomości,odczytuje mejle od przyjaciół i szybko przechodzi niestety.
              Pozdrawiam wszystkich i zdrowia życzę.
Pełna wersja