Lekarze w Anglii

IP: *.gorzow.cvx.ppp.tpnet.pl 06.07.05, 20:50
Czy lekarze pracujacy już w anglii mogliby opisać swoją pracę, na jakim
stanowisku pracują, ile zarabiają i czy wcześniejsze oczekiwania znalzały
swoje odbicie w rzeczywistości?
    • Gość: simone Re: Lekarze w Anglii IP: *.internetdsl.tpnet.pl 06.07.05, 21:10
      Nie pytaj i tak nie przeczytasz prawdy. Nie po to wyjeżdżają z tego kraju aby
      sie przyznać, że tam też nie jest różowo. Oczywiście wszystko będzie ok. wysoka
      pensja, mało pracy, domek z ogródkiem i powszeche uznanie dla lekarza z
      Polski .
      Jest tu paru takich, którzy chcą udowodnić jakie porobili "kariery" np. w
      Anglii, Belgii czy USA
      • Gość: docuk Re: Lekarz z Anglii IP: *.server.ntli.net 06.07.05, 23:20
        > Jest tu paru takich, którzy chcą udowodnić jakie porobili "kariery" np. w
        > Anglii, Belgii czy USA
        Cześć miło mi. Jestem jednych z tych, którzy według Ciebie próbują cos
        udowodnić.
        Błąd w rozumowaniu, teza: że tu jestem nie wynika z chęci udowodnienia
        wszystkim że zrobiłem karierę. Nie widzę logicznego związku. Wynika ona raczej
        z faktu, że mam na to ochotę i czas. Ojej chyba muszę rzeczywiście znaleść
        sobie inne zajęcie niż pisanie na forum bo widać to doskwiera. Inna rzecz że w
        ramach rozrywki wolę np. "wygłaszać się na forum" niż np. rozegrać szybka
        partyję brydza.A co mamy demokrację i globalną wioskę.
        Każdy ma swoje życie do przeżycia i tyle. Jak to zrobi to jego prywatna sprawa.
        >że tam też nie jest różowo
        Nigdy nie twierdziłem że jest. Znasz takie przysłowie "the grass is green
        everywhere."?Wszedzie są ludzie i ich problemy, tylko inne otoczenie i warunki
        oraz rodzaje tych problemów.
        >Wysoka pensja
        W moim przypadku pensja w warunkach miejscowych nie nalezy do najwyższych
        niesety :-(
        Odstaje nieco od średniej krajowej i wpada w trzeci próg podatkowy. Niesety w
        warunkach tutejszych oznacza to wysoki podatek i nic więcej. Jak zarabiać to
        miliony, ja siedzieć to też nie za 500 zł ? Proste.Wysokośc pensji ulega
        zmianie, a ze jestem raczej na poczatku drogi niż na końcu to perspektywy nie
        są takie złe.
        >domek z ogródkiem
        Nie posiadam ,jesli to jest wyznacznikiem sukcesu w Twoim pojeciu to jedynie
        skromne trzypokojowe mieszkanie w podlondyńskiej spokojnej dzielnicy.Nic
        wielkiego.
        powszeche uznanie dla lekarza z
        > Polski .
        Na uznanie jeśli Ci wiadomo lub nie w zawodzie lekarza pracuje się lata, więc
        to nie tak łatwo zdobyć w ciągu jednego roku. Kariera lekarza nie jest tak
        szybka i "błyskotliwa" jak np. gwiazdy z Big Brothera albo jakiegoś innego
        znanego artysty.
        Poza tym uznanie to zależy od kompetencji a nie narodowości czy koloru skóry.
        Różnorodnośc pod tym względem sprawia, że dochodzi się do wniosku-tego samego
        że trawa jest wszedzie tak samo zielona.A ludzie z ich wadami i zaletami tacy
        sami tylko kulturowe wzorce mają nieco inne.
        >mało pracy
        jezeli 40-48 godzin tygodniowo to dużo to ok.(zgadzam się, tutaj pracuje się
        ciężko bo niedopuszczalne jest siedzenie w dyżurce i pitolenie o dupie maryni
        przez godzinę np.)Także doszła do mnie jedna prawda, że lepiej efektywnie
        przepracować 40 godzin w tygodniu niż 90. Częściej jestem w domu i widzę jak
        żyje rodzina, którą przed tem widywałem w locie. jeśli uważasz że w tym
        wszystkim jest to najmniej ważny aspekt (nie wspominałaś o tym w swojej
        wypowiedzi)to nie mamy pola do dyskusji na ten temat.
        >Nie po to wyjeżdżają z tego kraju
        Tu masz absolutną rację.
        Nie jest różowo, nie jest niebiesko ani czerwono-jest po prostu inaczej.
        Trzeba podkreślić i wychodzi rachunek:
        po jednej stronie praca 40/tydz verusus praca 90h/tydz -charakter i zakres
        odpowiedzialności zgoła inne.
        Możliwość ukończenia międzynarodowych szkoleń versusus "edukacja medyczna" 5
        minut przed zaśnieciem w dyżurce.
        Nieokreślona przyszłość o która trzeba walczyć (nie na same znajmości ale coś
        więcej) versus "mała stabilizacja".
        I tak by wymieniać bez końca. O pieniądzach gentlemani nie rozmawiają więc nie
        będę się rozwodził na ten temat.

        >Nie pytaj i tak nie przeczytasz prawdy.
        Nie odmierzaj swoją miarką tylko bo może się okazać za mała no albo za duża na
        przykład.
        Mimo wszystko życzę sukcesów i spokojnej pracy.
      • Gość: Vlad Re: Lekarze w Anglii IP: 80.53.237.* 06.07.05, 23:22
        Dlaczego piszesz w cudzysłowie "kariery"??
        Tu nie chodzi o kariere a o pracę w normalnych warunkach. Mój kolega wyjechał 6
        miesięcy temu. Miał świetne zarobki ( circa 12-15tys miesięcznie) , dom, dobre
        auto. Jkoś niewielu zazdrośników widziało,że to wszystko odbywa się kosztem
        pracy po 12-14 godzin dziennie, łacznie z sobotami. Miał dośc ( z zwłaszca
        rodzina miała IMHO) . Teraz pracuje 1/3 tego czasu , kasy ma więcej i ma mnóstwo
        czasu do zagospodarowania. Tu nie chodzi o karierę a o normalność.
        • draconessa Re: Lekarze w Anglii 07.07.05, 15:06
          otoz to. O normalnosc wlasnie idzie. NIkt nie mowi, ze jest leciutko, rozwowo i
          wesolo od a-z. Nikt z nas nie mowi, ze jest lekko. ale pracujemy w normalnych
          warunkach za normalne pieniadze. Nikt nam nie uwlacza, nikt sie z nami nie
          wykloca, nikt nie traktuje nas jak mordercow w bialych kitlach. Pracujemy
          tutaj, bo za nasza prace mozemy godnie zyc. A kariera - wiesz, jakby nam
          zalezalo na karierze, to sa naprawde duuuzo latwiekjsze drogi jej zrobienia ,
          niz praca lekarza.
          • grzybcia czy tak jest naprawdę 18.07.05, 23:33
            trudno mi wyobrazić sobie nie uwłaczanie lekarzom i ich godności.albo to że
            spędza się więcej czasu z rodz. czy nie uwaqżacie za bezsensowną przerwę na
            lunch? po co jesć z osobami które nie baerdzo się lubi\zna kiedy lepiej z
            rodziną i wyjść wcześniej?ja miąłabym wracać o 18 do domu to napewno nie jest
            więce czasu dla rodziny
            • Gość: Przyzwyczajenie Re: czy tak jest naprawdę IP: *.server.ntli.net 19.07.05, 00:55
              Jeszcze jesteś na studiach a już widzę masz złe nawyki:
              jedenasta czas do miasta tak?
              Z takim podejściem to mało zwojujesz tyle ci wróżę.-niezależnie od tego czy
              będzie to Irlandia czy USA. Trochę zle nawyki ale masz czas żeby je
              wykorzenić.Tysięcy funtów czy dolarów czy euro nikt ci nie zaplaci za piękny
              usmiech (choćby nie wiem jak piękny).Jak chcesz poplotkować to idziesz do
              kawiarni a nie do pracy czy tak mam rozumieć?
              To nie Polska, tu nie udaje się ze się pracuje (tak jak pracodawca nie udaje że
              Ci płaci).
              Wychowanie w społeczeństwie monokulturowym trochę Ci jednak szkodzi.
              A o tym wychodzeniu o 18 to już zupelnie bezsensu- nie obraź się.
              • Gość: czyli docuk Przywyczajenie IP: *.server.ntli.net 19.07.05, 00:57
                przepraszam za anonim
                Przywyczajenie;-))))
              • grzybcia Re: czy tak jest naprawdę 19.07.05, 01:33
                co ty mi tu o uśmiechach...chyba śpisz.jak czytasz.albo ja żle wyrażam.
                o 18-no jezeli konczysz o 17 to zanim dojedziesz czasem mieszka sie dalej?
                nie chodzi mi o żadne miasto a o czas dla dziecka.przerwa w czasie pracy jest
                ciężka do zrozumienia dla nas polskich zaścianków...lepiej zrobić popracować
                czasem nawet bez śniadania i wracać...do dziecka a nie na impreze.
                uf...troche sie jednak obraziłam.
                dla twej wiadomości...akurat miałam prakt...wiem ile sie pracuje ile jest
                bezsensownych papierów ale to też praca.przynajmniej młodzi nie mają kiedy
                usiąść.
                i zjeść.
                możesz nie wierzyć nic mnie to.
                zespolena to jednak nie taka poważna operacja ...
                • Gość: docuk Spokojnie IP: *.server.ntli.net 19.07.05, 02:04
                  Spokojne droga moja. Nie moja wina że jesteś jeszcze młoda i wyrywna.
                  >...chyba śpisz.jak czytasz
                  Trochę brakuje tutaj logiki (więc też pewnie zmęczona jesteś-ja nie ukrywam
                  również). Jak śpisz to nie czytasz podobnie jak śpisz to nie grzeszysz.:-))
                  Czas pracy lekarza w krajach takich jak Anglia regulowany jest nowymi
                  rozporządzeniami (European Working Time Directive).Zgodnie z nimi musisz
                  wyrazić zgodę na pracę przekraczającą okreslony limit (z reguły circa 42
                  godziny miesięcznie)i tyle.Czas jest organizowany różnie w różnych oddziałąch
                  Np koledzy na internie pracują 5 dni on-call po 10 godzin a potem np 4 dni
                  wolnego (nie włączam w to wolne urlopu i dni wolnych przeznaczonych na
                  szkolenie).Koledzy z ER pracują w sytemie 3 dni w tygodniu po 8 godzin, jeden
                  wolny, jeden dzień 4 godz(reszta 4 godz na szkolenie)i co trzeci weekend w
                  miesiącu dwa razy po 10 godzin.Itp, itd, sumujac, pracując 42 godz w tygodniu
                  niemożliwe jest aby nie miec czasu dla rodziny, siebie,logiczne ???
                  > uf...troche sie jednak obraziłam.
                  Przeżyję :-)))
                  > dla twej wiadomości...akurat miałam prakt...wiem ile sie pracuje ile jest
                  > bezsensownych papierów ale to też praca.przynajmniej młodzi nie mają kiedy
                  > usiąść.
                  > i zjeść.
                  No i tu jest pies pogrzebany, od wypełniania wypisów i wstecznego zapisywania
                  obserwacji doświadczenia i wiedzy ci nie przybędzie. Więc jest to taka
                  papierkowa robota w stylu trzepanie worków po cemencie.Też przez to przeszedłem
                  więc cie rozumiem w zupełności i wierzę.Takie życie, jeśli chcesz regularnie
                  jadac i miec zaplanowane dni jak w zegraku to zły zawód wybrałaś.Chyba to
                  rozumiesz.
                  >> zespolena to jednak nie taka poważna operacja ...:-))))
                  Jestem pod wrażeniem tego stwierdzenia.Porównywać należy wartości które są
                  porównywalne.Trudno do nich zaliczyć zabiegi chirurgiczne (generalnie) bo jak
                  np porównać zespolenie niestabilnego złamania miednicy z uszkodzeniem naczyń
                  biodrowych np z resekcją głowy trzustki sposobem Whippl'a ???Możesz mi
                  przybliżyć sposób porównywania?

                  • Gość: grzybcia Re: Spokojnie IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 19.07.05, 02:29
                    masz racje oboje troche śpimy ale ja sie śmieja czytając to co piszesz...to
                    chyba ok.ale ty też s p o k o j n i e...z tą operacją trochę prowokacja,bo nie
                    podałeś wcześniej rodzaju operacji zespalającej i też się rozjuszasz.
                    wyrywna może i jestem i zawsze byłam i wrogów sobie tym czasem narobiłam
                    (rymowanie już na spanie)
                    co do czasu pracy różni się słyszy...ale jeśli jest tak jak mówsz to całkiem ok.
                    dobra czas spać.na razie
                    • Gość: grzybcia Re: Spokojnie IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 19.07.05, 02:31
                      co do zarcia nie zrozumiałes ja wole nie jesc w pracy a wrócic do domu na obiad.
                      o tym jedzeniu zeby pokazac ze tu tez robota jest

                      a własnie sie odchudzam wiec jedzenie papa
Pełna wersja