Prawa i obowiązki...obowiazki i prawa

27.08.05, 12:48
Duzo się mowi o prawach i obowiązkach personelu medycznego?
Ale czy pacjent powinien miec tez obowiązki i zasady do jakich się
dostosowuje?
    • Gość: Wikipedia Re: Prawa i obowiązki...obowiazki i prawa IP: *.btsnet.pl 27.08.05, 13:24
      Na pewno słuszna uwaga.
      Np. zakaz palenia na terenie szpitala - a pacjenci w szlafroczkach przed
      głównym wejściem do budynku papieros za papierosem.
      Albo chore na cukrzyce - niewyrównana, wysokie poziomy glikemii a pacjentki w
      szpitalu od rodziny dostają mnóstwo słodyczy, ciasteczek które przegryzają
      między posiłkami.
      I gdzie tu sens?
      Myśląc nad tym dochodzę do wniosku - że pacjenci nie mają żadnych obowiązków...
      • Gość: młody lekarz Re: Prawa i obowiązki...obowiazki i prawa IP: *.acn.waw.pl 27.08.05, 15:36
        > Albo chore na cukrzyce - niewyrównana, wysokie poziomy glikemii a pacjentki w
        > szpitalu od rodziny dostają mnóstwo słodyczy, ciasteczek które przegryzają
        > między posiłkami.
        > I gdzie tu sens?

        W normalnym świecie taka sytuacja cieszyłaby szpital (choć martwiła płatnika). W
        Polsce szpital martwi się, kiedy pacjent musi dłużej zostać. Paranoja.

        Przecież taki obżerający się słodyczami cukrzyk to idealny pacjent. Wpisujesz do
        historii, że się obżera poza posiłkami, że poinformowałeś o konsekwencjach, że
        nie współpracuje i za nic nie odpowiadasz. A strumyczek pieniążków płynie. Nie
        wiem, czym się tu przejmować? Siedzi na oddziale, nie trzeba robić wypisu,
        nowego przyjęcia nie ma - idealna sytuacja. Chce się baba wykończyć - niech żre
        do woli, jej życie - jej prawo decydować, jakie ma być.
        • Gość: młody lekarz a teraz doprecyzuję, czego nie rozumiem... IP: *.acn.waw.pl 27.08.05, 15:49
          Nie rozumiem, dlaczego tylu lekarzy tak mocno się przejmuje tym, że pacjent nie
          stosuje się do zaleceń. Jeśli postępuję zgodnie z zasadami sztuki, jeśli
          informuję o konsekwencjach, a pacjent mimo to robi po swojemu (pali, pije,
          obżera się, nie rusza tyłeczka sprzed telewizora), to jest to jego wybór i jego
          prawo.

          Dlaczego ja mam się tym przejmować??? Co innego, gdy mowa o osobach bliskich mi
          emocjonalnie - partnerka, rodzina, przyjaciele. Ale obcy ludzie, którzy
          przychodzą do mnie jako pacjenci???

          Przecież ja jestem tylko lekarzem, a nie jakimś szamanem czy Panem Bogiem. Ja
          mówię swoje zdanie (poparte wiedzą medyczną). Ale to _pacjent_ ma podejmować
          decyzję. Czy taka złość na pacjenta, że nie współpracuje, nie jest reminescencją
          paternalistycznego podejścia do relacji lekarz-pacjent? To ja-doktór mam rację,
          ty-pacjent się nie znasz, masz robić tak jak ja chcę i morda w kubeł. A może tak
          nie jest? Może akurat dla naszego pacjenta przyjemność związana z pochłonięciem
          trzech tabliczek czekolady znajduje się wyżej w jego hierarchii ważności od
          zdrowia? I ma do tego prawo!

          Nie lubię takiego modelu, w którym lekarz wszechmocny decyduje za pacjenta.
          Bliższa mi jest równorzędna relacja, gdzie obaj jesteśmy na tym samym poziomie,
          a nie ja wyżej. Nie chce współpracować - jego wybór.
        • pimpek_sadelko Re: Prawa i obowiązki...obowiazki i prawa 27.08.05, 18:42
          > Przecież taki obżerający się słodyczami cukrzyk to idealny pacjent. Wpisujesz
          d
          > o
          > historii, że się obżera poza posiłkami, że poinformowałeś o konsekwencjach, że
          > nie współpracuje i za nic nie odpowiadasz. A strumyczek pieniążków płynie. Nie
          > wiem, czym się tu przejmować? Siedzi na oddziale, nie trzeba robić wypisu,
          > nowego przyjęcia nie ma - idealna sytuacja. Chce się baba wykończyć - niech
          żre
          > do woli, jej życie - jej prawo decydować, jakie ma być.

          jakis czas temu chyba doki pisal, ze w usa szpital placil gigantyczne
          odszkodowanie czlowiekowi, ktory byl chorobliwie otyly. z tego powodu mial
          operacje zoladka ( chyba zmniejszanie, albo klamry... cos takiego). zostal
          poinformowany o zagrozeniach wynikajacych z obzarstwa po zabiegu, podpisal
          papierki... zatem wszystko bylo na pismie!
          w nocy WLAMAL sie do kuchni szpitalnej, otworzyl zamykana na noc lodowe i sie
          objadl. kolejna operacja, ratowanie zycia...
          oskrazyl szpital o to, ze nie zabezpieczyl przed nim kuchni i latwo bylo sie
          wlamac. wygral:)
      • bozia2 Re: Prawa i obowiązki...obowiazki i prawa 27.08.05, 15:41
        Powiedziała bym tak:
        Podstawowym prawem pacjenta/rodzica,opiekuna/jest wiedzieć co się z nim dzieje i
        będzie działo/np.jakie badania i po co się zleca/,jakie są możliwości leczenia i
        to nie tylko w danym szpitalu,ale wogóle.Pacjent ma prawo pytać.

        A obowiązkiem podstawowym jest to,żeby stosować się do zaleceń lekarskich.Jeśli
        oddział ma regulamin/a dobrze,żeby miał,bo na większości oddziałach panuje
        pospolity w naszym kraju bałagan-czyli "kto pierwszy wstanie,ten rządzi"/to
        oczywiście przestrzeganie regulaminu,jeśli nie ma,to ma pacjent obowiązek
        zachowywać sie tak,żeby nie robić zamieszania na oddziale-bo może to stwarzać
        zagrożenie życia innego pacenta.Ma także obowiązek informowania lekarza
        prowadzącego o zmianach jakie nastąpiły na skutek leczenia.

        Mogłabym jeszcze napisać o obowiązkach rodziców przebywających na oddziałach
        wraz z dziećmi.Przede wszystkim obowiązkiem rodzica jest dbać o komfort
        dziecka/a nie latać za personelem medycznym z pretensjami/i w miarę możliwości
        pomagać przy dziecku,a nie przeszkadzać.Obowiązkiem jest współpraca z lekarzem
        prowadzącym i udostępnienie mu wszystkich wiadomości na temat możliwych przyczyn
        poprzedzających pobyt na oddziale,oraz opuszczanie sali podczas badania innego
        dziecka i rozmowy lekarza z innym rodzicem.
        Jeszcze mogłagym przytoczyć zasadę,która mi przyświecała,gdy sama musiałam być
        na oddziale
        Nigdy nie pytaj,kiedy wyjdziesz-lepiej jeden dzień dłużej poleżeć,niż o jeden
        dzień wcześniej tam znowu trafić:))))
        Pozdrawiam wszystkich bardzo cieplutko.
      • draconessa Re: Prawa i obowiązki...obowiazki i prawa 27.08.05, 16:51
        To jest duzy problem - pacjent nie stosujacy sie do zalecen odnosnie stylu
        zycia ( zwlaszcza diety, palenia papierosow) Czasem rece opadaja, bo przy
        najlepszym staraniu i leczeniu cukrzyk bedzie sie objadac slodyczami, chory na
        serce bedzie palil jak lokomotywa i nie zachowywal diety. Zreszta podobna
        sytuacja dotyczy zazywania lekow - tez pacjenci czesto na wlasna reke
        modyfikuja sobie leczenie , nie informujac o tym swego lekarza. Mysle, ze
        obowiazkiem lekarza jest leczyc jak najlepiej, ale obowiazkiem pacjenta jest
        stosowanie sie do zalecen lekarza. Inaczej jest to farsa i oszukiwanie sie, a
        nie terapia.
        • jozica Re: Prawa i obowiązki...obowiazki i prawa 27.08.05, 17:28
          Bo ludzie są czasem jak dzieci? Moze to jakaś dziwna wiara, ze same leki pomogą?
          Ale wiem, jak to moze wkurzac, nadwoisz się i natroisz, zeby człowiekowi pomóc,
          a on niweczy wszelkie wysiłki swoją głupotą. A -i jeszcze można usłyszeć, ze
          taki Iksiński to całe zycie pił palił i na sniadanie wrzucał boczek i zdrowy był!
          Ale co zrobić? Na to chyba nie ma rady. Może to też skutek braku edukacji-nie
          mam tu na myśli wykształcenia tylko jakiejs elementarnej wiedzy o zdrowiu
          (patrz-bolączka ze zmianami i stosowaniem rozmaitych leków bez konsultacji,
          która w naszym kraju ma rozmiary epidemii).
          • draconessa Re: Prawa i obowiązki...obowiazki i prawa 27.08.05, 18:02
            pewnie tak, poza tym nasza narodowa cecha , czyli przekora. ale to jednak jest
            frustrujace, prawda??? Czlowiek sie nagada, natlumaczy, nakombinuje, a potem
            wszystko bierze w leb. bo choremu zachcialo sie sprawdzic, jak to bedzie bez
            lekow, albo jak to bedzie, jesli on sobie tylko cos tam zje.... I wtedy chyba
            tylko rwac sobie wlosy z glowy pozostaje:))) a w pupie mam, ide sie pakowac:)))
            • Gość: pszczolaasia Re: Prawa i obowiązki...obowiazki i prawa IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 27.08.05, 18:41
              już wyjeżdżasz?????
              • draconessa Re: Prawa i obowiązki...obowiazki i prawa 27.08.05, 18:50
                Wszystko, co dobre, sie konczy:)))
                • pszczolaasia Re: Prawa i obowiązki...obowiazki i prawa 27.08.05, 18:57
                  ej...ale będzież tu zaglądać?????? rozumiem, że rzadziej, ale będziesz???
                  się zachowuje jak zazdrosna co najmniej....:DDDD
                  • draconessa Re: Prawa i obowiązki...obowiazki i prawa 27.08.05, 19:51
                    Nie badz zazdrosna...a zagladac bede, ale pewnie przez moment bedzie cicho...
                    bo nie iwem, jak bedzie z dostepem do netu:))) Ale jak tylko jakis zalatwie, to
                    bede rozrabiac:)))
    • jozica Re: Prawa i obowiązki...obowiazki i prawa 27.08.05, 16:31
      a w mojej działce (badania kliniczne) pacjent dostaje formularz w którym są
      również informacje o jego/jej obowiązkach. I który musi podpisać, zeby wziąć w
      badaniu udział. Jesli się nie stosuje do zaleceń-jego święte prawo-ale wypada z
      badania.
    • Gość: rezydentka Re: Prawa i obowiązki...obowiazki i prawa IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 27.08.05, 18:06
      higiena osobista!!! to jest obowiazek pacjenta
      przeraza mnie przy obecnej dostepnosci do biezacej wody,srodkow czystosci
      stan niektorych pacjentow
      nie mowie o bezdomnych, pijanych i innej melinie
      nie mowie o naglych przypadkach,chociaz tez nie sa usprawiedliwieniem
      ale o tych co przychodza do lekarza na izbe,na oddzial,maja waly brudu w
      fadlach,nieumyte nogi,brudna bielizne
      ohyda pracowac w takich warunkach

      • pimpek_sadelko Re: Prawa i obowiązki...obowiazki i prawa 27.08.05, 18:42
        Gość portalu: rezydentka napisał(a):

        > higiena osobista!!! to jest obowiazek pacjenta
        fajnie tez jest jak pacjent przychodzi gdy jest trzezwy:)
        • draconessa Re: Prawa i obowiązki...obowiazki i prawa 27.08.05, 18:55
          No i zaraz bedzie burza. A kto to powiedzial, ze pacjent ma byc czysty!!!! I
          trzezwy!!! Jak sie jest chorym, to nie wolno sie myc, bo to oslabia, czlowiek
          moze sie zaziebic, poza tym on nie ma sily sie myc...a ze z lekka wstawiony???
          dezynfekowal sie i rozgrzewal przeciez....
          Ale sie nam zaraz oberwie, temat higieny osobistej zawsze tutaj dzialal jak
          plachta na byka....
          • connie1 Re: Prawa i obowiązki...obowiazki i prawa 27.08.05, 18:56
            Na razie pacjenci (prawie!) unikaja wypowiedzi w tym watku...
            A swoja droga gdzie sa nasi forumowi panowie?
            • pszczolaasia Re: Prawa i obowiązki...obowiazki i prawa 27.08.05, 19:04
              ale Conka co tu dodawać, jak macie rację????
              nie palić, jak się ma zniszczone płuca przez palenie
              nie jeść cukierków i innych słodyczy jak się ma cukrzycę
              myć się, czili jednym słowwem słuchać, co doktorzy nam każą:))))
              no ja jetsem grzeczną pacjentką i łykam leki zapisane przez lekarza, myję się,
              już niepalę (buuuuuu, ale wielbię to!!!!!! i do końca życia pewno będę to
              robić..nałóg) slodyczy nie lubię, wole slone paluszki, jestem prawie zawsze
              miła (:DD), grzeczna i serdeczna:)) cóż więcej moge powiedzieć od siebie??
              tylko raz sie wnerwiłam na lekarzy w szpitalu,a le nie ma ochoty tego wspominać
              wogle więc, generalnie nie am o czym pisać:))) macie rację i tyle. kropka.
              panowie pewno grile rozpalają:))
              • draconessa Re: Prawa i obowiązki...obowiazki i prawa 27.08.05, 19:53
                Rozpalaja grile a nas nie zaprosili!!! Lobuzy!!!! A mnie boli tylek troche po
                wczorajszej Masie Krytycznej...Cholera, nie zalozylam spodenek kolarskich i mam
                za swoje:((((
                • pszczolaasia Re: Prawa i obowiązki...obowiazki i prawa 27.08.05, 20:45
                  no nie zaprosili.. ja też tego niepotrafię zrozumieć:)))
                  • draconessa Re: Prawa i obowiązki...obowiazki i prawa 27.08.05, 20:53
                    Chca sie bawic bez nas!!!! Sami chca te kaszanke i karkowke zjadac i piwko
                    pic!!!! Samoluby!!!
                    • pszczolaasia Re: Prawa i obowiązki...obowiazki i prawa 27.08.05, 21:02
                      ale za to...sami się pozbyli doborowego towarzystwa;))))) chcieli, mają..:)) a
                      moglo być wesoło!!!! o!
                      • draconessa Re: Prawa i obowiązki...obowiazki i prawa 27.08.05, 21:04
                        pewnie, na pewno tam jedza i pija na smutno:))) ich strata!!!!!
          • pimpek_sadelko Re: Prawa i obowiązki...obowiazki i prawa 27.08.05, 19:10
            na oddziale mojego meza po pijaku przyjmuja tylko stany ostre, planowych
            wywalaja z hukiem.niestety, tego samego z brudnymi zrobic nie mozna bo polowa
            by nie byla leczona.
          • duszkan Re: Prawa i obowiązki...obowiazki i prawa 27.08.05, 21:12
            A co powiecie o 7-letnim pacjencie upitym w sztok, który wrzeszczy,że ma swoje
            prawa, brudny i obrzygany ale wie co mu sie od Służby Zdrowia należy. A za
            chwilę przychodzi jego Tatuś,(przychodzi 2 godziny po odnalezieniu synusia)
            również napruty i mówi że on Nam pokaże (nie wiem co), ale pokaże, bo własnie
            poczuł się Tatusiem. Oni mają SWOJE prawa....
            • pszczolaasia 7 letnim??????????? czy 17-letnim??? 27.08.05, 21:13
              tosz to szok...
              • duszkan Re: 7 letnim??????????? czy 17-letnim??? 27.08.05, 21:14
                7 letnim- to w Łodzi może nie powszechne ale nie rzadkie
                • draconessa Re: 7 letnim??????????? czy 17-letnim??? 27.08.05, 21:16
                  jak to mowia - zatklo mnie!!! Czuje sie zatkana zupelnie....Czy jest jakis
                  przepis o rozpijaniu nieletnich? Toz o kryminal sie prosi...
                  • duszkan Re: 7 letnim??????????? czy 17-letnim??? 27.08.05, 21:19
                    Najmłodzy upity w mojej Klinice był 5-latek- ale przez przypadek (nikt nie
                    widział,ze wypija resztki z kieliszków na imprezie). Bardzo mu smakowało.
                    • draconessa Re: 7 letnim??????????? czy 17-letnim??? 27.08.05, 21:22
                      No coz, upity 5-latek przypadkowo, to moge jeszcze sobie jakos
                      zracjonalizowac...ale ten siedmiolatek jednak wprawil mnie w oslupienie...
                • pszczolaasia Re: 7 letnim??????????? czy 17-letnim??? 27.08.05, 21:18
                  jak to, do diabła, nierzadkie????? ja nie wiem co powiedzieć...
                  • draconessa Re: 7 letnim??????????? czy 17-letnim??? 27.08.05, 21:20
                    Groza mnie przejmuje, ale jak sobie to wyobraze...to nie wiadomo, smiac sie,
                    czy plakac...bardziej chyba jednak plakac...horrorem powialo...
                    • duszkan Re: 7 letnim??????????? czy 17-letnim??? 27.08.05, 21:26
                      Jak słysze o różnych Paradach Wolności albo coś koło tego w naszym mieście to
                      b.bym chciała nie brać dyżurów- bo to jest najazd dzieci i młodzieży (w
                      zależności jak ich oceni PR) upitych albo naćpanych. Taka narąbana pannica
                      potrafi wtedy zrobić więcej zniszczeń niż tajfun. I jeszcze Ci biedni zdumnieni
                      co potrafi zrobić i powiedzieć ich dziecko rodzice!!!
                      • draconessa Re: 7 letnim??????????? czy 17-letnim??? 27.08.05, 21:29
                        No, ja sobie wyobrazam, co sie dzieje, kiedy sie nasza wyluzowana mlodziez
                        bawi... A rodzice mysla, ze ich dziecie to jamiolek niewinny:)))
                        • duszkan Re: 7 letnim??????????? czy 17-letnim??? 27.08.05, 21:32
                          Ja nawet nie próbuję oceniać dzieci, ale jak przyjeżdża mamusia/tatuś- do
                          takiego zgarniętego przez policję dzieciaka- to głównie wyzwala to agresję
                          rodziców do lekarza- nie rozumiem tego zjawiska. Choć zdarza się również
                          postawa - "jaki wstyd!!!"
                          • draconessa Re: 7 letnim??????????? czy 17-letnim??? 27.08.05, 21:34
                            Wiesz, rodzice wtedy glupieja, wiedza, ze cos sami przegapili...ale musza na
                            kims wyladowac swoja zlosc. No i pada na lekarza, bo jakze tutaj miec pretensje
                            do dzieciecia, ktore zbladzilo?
                            • duszkan Re: 7 letnim??????????? czy 17-letnim??? 27.08.05, 21:37
                              Dokładni- któś musi być winien
                              • draconessa Re: 7 letnim??????????? czy 17-letnim??? 27.08.05, 21:38
                                No, wiec sie obrywa tym w bialych fartuchach... Latwy cel...
                                • pszczolaasia Re: 7 letnim??????????? czy 17-letnim??? 27.08.05, 21:41
                                  myślę, że każdy kto pod ręką byłby lepszy, niekoniecznie biały fartuch... ale
                                  chodzi o to, ze lekarz, jako lekarz, z racji zawodu, nie zawsze się powstrzyma
                                  i słusznie , w takim wypadku od kometarza do takiego rodzica i dlatego
                                  obrywa...a obca osoba na ulicy, chocby sie miała potknąć o coś to nie
                                  skomentuje.... chyba... nie chcę tutaj generalizować..ale dyskusja wzbudza we
                                  mnei takie dziwne generalizacje...
                                  • draconessa Re: 7 letnim??????????? czy 17-letnim??? 27.08.05, 21:43
                                    W bialy fartuch latwo wcelowac....
                                    • pszczolaasia Re: 7 letnim??????????? czy 17-letnim??? 27.08.05, 21:46
                                      na zasadzie, ze to duża biala plama?? czy z powodu, ze ludzie się nie boją
                                      lekarzy?? boją się, tylko czasem strach, wstyd powoduje agresję, na zasadzie
                                      najlepszą obroną jest atak... przykre ale prawdziwe, w końcu to my
                                      Polacy...sarmacka dusza w nas gra tak?
                                    • duszkan Re: 7 letnim??????????? czy 17-letnim??? 27.08.05, 21:47
                                      Masz rację -stanowię łatwy cel- bo nie umiem trzymać języka za zębami. nawet
                                      gdy Tatusiem okazuje się znany z mediów polityk
                                      • pszczolaasia Re: 7 letnim??????????? czy 17-letnim??? 27.08.05, 21:49
                                        no i dobrze, powiem tak sobie butnie!!! pogratulować:)) ale jak rozumiem sa
                                        tego przykre konsekwencje...
                                        • duszkan Re: 7 letnim??????????? czy 17-letnim??? 27.08.05, 21:50
                                          Niestety
                            • pszczolaasia Re: 7 letnim??????????? czy 17-letnim??? 27.08.05, 21:38
                              bo to w sumie krew z ich krwi, i niejako świadczy o nich samych tak? czili
                              najlepiej się wyładować na kimś obcym, bo przeciez NASZE DZIECKO...nie
                              niemozliwe..... a dzieciaczek kradnie, ćpa, gwałci...no tu neistety mam bliski
                              przakład u sąsiadów... przykre..a niby taka grzeczna rodzina... swoją drogą
                              ciekawe skad to się bierze..
            • draconessa Re: Prawa i obowiązki...obowiazki i prawa 27.08.05, 21:15
              7-letnim????????????????????????? O, cholera:))))))))))))))Jak ja to sobie
              wyobraze:)))) Chyba rzeczywiscie 17-letni byl on, bo jakos pijanego ryczacego
              siedmiolatka nie umiem sobie wyobrazic....
            • pimpek_sadelko Re: Prawa i obowiązki...obowiazki i prawa 27.08.05, 22:14
              duszkan napisała:

              > A co powiecie o 7-letnim pacjencie upitym w sztok, który wrzeszczy,że ma
              swoje
              > prawa, brudny i obrzygany ale wie co mu sie od Służby Zdrowia należy. A za
              > chwilę przychodzi jego Tatuś,(przychodzi 2 godziny po odnalezieniu synusia)
              > również napruty i mówi że on Nam pokaże (nie wiem co), ale pokaże, bo własnie
              > poczuł się Tatusiem. Oni mają SWOJE prawa....

              ki;lka lat temu, dozorczyni na moim osiedlu znalazla 6 latka, ktory lezal na
              trawie. przestraszyla sie, ze dziecku cos sie stalo, podniosla go, pyta jak sie
              czuje itd... wola pomoc, chca wzywac pogotowie, a dziecko: "odpier...sie".
              chlopiec pijany jak 150.
    • jozica Re: Prośba 27.08.05, 18:48
      Draconesso, Connie, Boziu i inni w tym watku, mam do Was prośbę i pytanie. Nie
      chce tworzyć nowego wątku z róznych względów. Czy macie jakiekolwiek
      doswiadczenia w postepowaniu z pacjentami z objawami choroby psychicznej-w
      kwestii skłonienia ich do spotkania z psychiatrą? Jesli tak, czy moge napisać na
      priva?
      • connie1 Re: Prośba 27.08.05, 18:51
        Ja niestety tylko intuicja, ale czy Młody lekarz nie jest psychitarą (jesli sie
        pomyliłam przepraszam!)
        • draconessa Re: Prośba 27.08.05, 18:53
          Mlody chyba tak...Jozica, odbierz @:)
          • bozia2 Re: Prośba 29.08.05, 11:00
            A ja jestem tylko z tych mądralskich pacjentów-wogóle nie jestem lekarzem,choć z
            psychą czasem nie najlepiej:)))
    • czarna_rozpacz naczelnym obowiazkiem pracodawcy jest uczciwa.... 27.08.05, 18:56
      zaplata za wykonywana prace,
      i dopoki Panstwo nie bedzie tego przestrzegac,
      tzw. personel medyczny zatrudniony w publicznych placowkach,
      moze miec wszystko w dooopie:)
      • Gość: młody lekarz Re: naczelnym obowiazkiem pracodawcy jest uczciwa IP: *.acn.waw.pl 28.08.05, 01:09
        A naczelnym prawem pracownika zwolnić się, jak mu nie odpowiada płaca i
        zatrudnić gdzie indziej.

        A jak się zgodził pracować za psie pieniądze, to jego wybór. Ale pracę ma
        wykonywać dobrze.
        • czarna_rozpacz Re: naczelnym obowiazkiem pracodawcy jest uczciwa 28.08.05, 09:56
          ale jak sie pracownik zwolni,
          to firma padnie,
          bo drugiego durnego,
          juz nie znajda na jego miejsce:(
          • connie1 Re: naczelnym obowiazkiem pracodawcy jest uczciwa 28.08.05, 10:05
            Ja bym tylko chciała,żeby oprocz czystości i trzeźwości pacjent wział ze soba
            poprzednie badania ( szczególnie ,ze wykonywane u nas) i zeby jak jest uprzejmy
            nie przyjśc to dał znac ( nie ze względu na limit NFZ tylko ze względu na
            limit ...czasowy). Terminy mamy kilkumiesięczne , zawsze mozna zadzwonić i
            zaprosic kogos innego na to miejsce.A ostatnio pani mi oznajmila ,że tak byla
            zaaferowana wnukami ,ze zapomniała o wizycie ...O telefonie i poprzednim wyniku
            tez.To chyba nie sa wielkie wymagania...
            • duszkan Re: naczelnym obowiazkiem pracodawcy jest uczciwa 28.08.05, 22:05
              Por. Alergologiczna dla dzieci w której terminy dla nowoprzyjętego jest rzędu
              6-8 miesięcy, a dla dziecka z ciężką astmą ok. 3-4 tygodni, z umiarkowaną ok. 3
              miesięcy- musieliśmy wymyślić co robić z pacjentami którzy olewają(zapominają)
              terminy wizyt. Jak zadzwoni przed wizytą lub chociaż w dniu wizyty - dostają
              termin ok. 2-3 tygodnie. W przeciwnym razie- albo za pół roku, albo (jeśli jest
              zaostrzenie astmy)przyjęcie na oddział. Musze przyznać że większość mając
              świadomość jak trudno o terminy bardzo ich przestrzegają.
        • Gość: Też ze wsi Re: naczelnym obowiazkiem pracodawcy jest uczciwa IP: 195.205.6.* 28.08.05, 11:15
          prawda jest taka że bezwzględu gdzie pracujemy zawsze zarabiamy za mało.
          Natomiast ci co patrzą na nas twierdzą ,że nic nie robimy a zarabiamy duże
          pieniądze.Tak jest także z moją grupą zawodową . Bez względu na to z jakimi
          ludźmi mam do czynienia staram się nie okazywać im tego ,że nie spełniają tego
          co mi się marzy . Pracuję w taki a nie innym miejscu , mam określone obowiązki
          które wykonuję zgodnie ze swoją wiedzą i umiejętnościami a pomarzyć dobra rzecz.
          jako pacjent chciałabym idealnych warunków leczenia ,jako pracownik idealnych
          warunków pracy i płacy,jako pracodawca idealnych pracowników.
    • Gość: Wikipedia Re: Prawa i obowiązki...obowiazki i prawa IP: *.btsnet.pl 27.08.05, 19:02
      A czy za granicą pacjenci bardziej szanują lekarzy? Na przykład w Skandynawii
      czy Niemczech?
      • pimpek_sadelko Re: Prawa i obowiązki...obowiazki i prawa 27.08.05, 19:12
        Gość portalu: Wikipedia napisał(a):

        > A czy za granicą pacjenci bardziej szanują lekarzy? Na przykład w Skandynawii
        > czy Niemczech?

        tak, bo musza im placic( w dodatku solidnie), i nic im sie nie "nalezy". maja
        to co uzna lekarz ( w koncu to on jest po studiach medycznych).
        to tak jak z wydawaniem kasy: cudza sie przepuszcza latwo... a jak swoja sie
        zarabia w pocie czola to wtedy kazdy banknot dwa razy przed wydaniem czlowiek
        obejrzy.
      • draconessa Re: Prawa i obowiązki...obowiazki i prawa 27.08.05, 19:54
        Zdecydowanie!!! lekarz cieszy sie autorytetem i szacunkiem, nie ma takich
        sytuacji i pyskowek jak u nas... Roznica jest zasadnicza:)))
    • baba_ze_wsi odpowiedzialność 27.08.05, 20:07
      A gdybyście mieli odpowiedzieć na pytanie: za kogo/za co czujecie się
      odpowiedzialni? Albo: w jakim stopniu czujecie się odpowiedzialni za swoje
      decyzje/czyny/zobowiązania?


      To pacjentowi powinno zależeć bardziej na wyzdrowieniu, a nie lekarzowi.
      Dlaczego jest inaczej? Pokuszę się o próbę odpowiedzi:-)
      Wydaje mi się, że istota rzeczy tkwi w przekonaniu lekarza o konieczności
      bycia perfekcyjnym (znaczy: o konieczności wyleczenia każdego pacjenta z każdej
      choroby). I jednocześnie w przekonaniu (wierze) pacjenta, że jest gdzieś
      cudowny lek na KAŻDĄ chorobę.

      Dzisiaj ludzie w większości próbują unikać odpowiedzialności/ponoszenia
      konsekwencji swoich wyborów gdzie tylko się da, tłumacząc się prawem do
      szczęścia albo...obwiniając Boga o jawną niesprawiedliwość czy wręcz
      okrucieństwo!(to ostatnie w przypadku nieszczęśliwego wypadku dzieci
      pozostawionych bez opieki).

      Zdaje się jednak, że lekarze mają to poczucie odpowiedzialności rozwinięte
      ponad przeciętność ;-)


      Baba (całkiem zamotana w swoje wywody ;-)
      • draconessa Re: odpowiedzialność 27.08.05, 20:12
        Sie zamotalo a zamotalo:) widzisz, Babo, ja mam na przyklad taka niezdrowa
        nature, ze czuje sie odpowiedzialna za zadanie, ktorego sie podjelam. Jesli
        podjelam sie leczenia pacjenta, to chcialaym to robic mozliwie dobrze i
        chcialabym, aby moje usilowania przyniosly efekty. POza tym, mi naprawde zalezy
        na tym, zeby pacjenta wyleczyc, a nie tylko zaaplikowac mu garsc prochow, dac w
        lape recepte, i do widzenia, nastepny prosze...Jakos tak mam:((( I po prostu
        ogarnia mnie frustracja i zniechecenie, kiedy pacjent wlasnymi lapami te moje
        wysilki, i swoje zdrowie rujnuje...I co ja mam wtedy zrobic? dac doroslemu
        czlowiekowi klapsa, czy co????
        • baba_ze_wsi Re: odpowiedzialność 27.08.05, 20:29
          draconessa napisała:

          > I co ja mam wtedy zrobic? dac doroslemu
          > czlowiekowi klapsa, czy co????

          Pozwolić mu być wolnym (nie tak łatwo "być Bogiem", prawda? ;-)

          Baba (herezje jawne głosząca ;-)
          • pimpek_sadelko Re: odpowiedzialność 27.08.05, 20:31
            baba_ze_wsi napisała:
            > Pozwolić mu być wolnym (nie tak łatwo "być Bogiem", prawda? ;-)
            >
            > Baba (herezje jawne głosząca ;-)
            ale to nas kosztuje... dlaczego kasa na badania i na hospitalizacje ma byc
            marnowana na tych, ktorzy leczenie maja w d...?
            normalnemu czlowiekowi trudno dostac skierowanie na jakiekolwiek badanie jak
            nie umiera a takim balwanom wszystko podawane jest na tacy. mnie to wkurza.
            • pimpek_sadelko jeszcze cos... 27.08.05, 20:38
              bardzo czesto jest tak, ze ludzie ubodzy trafiaja na oddzialy bardzo
              regularnie. sa przewlekle chorzy, w szpitalu sa podleczani, wypisywani, dostaja
              recepty... ale nie maja za co ich wykupic. zatem leczenie przerwane, po
              miesiacu, dwoch wracaja na oddzial. moj maz ma takich mase. co z nimi robic? to
              zamkniete kolo!
              • draconessa Re: jeszcze cos... 27.08.05, 20:48
                No fakt, ze stalymi pacjentami w szpitalach jest problem...i to chyba nie do
                rozwiazania. POciesze, ze w normalnym swiecie tez mamy takich chorych - jest
                problem, bo n pacjent wymagajacy de facto pomocy opieki spolecznej albo domu
                opieki trafia do szpitala, nie pozwala sie wypisac, krzywi sie na wszystkie
                proponowane domy opieki...mimo nawet 'wycieczki objazdowej" po tychze...i co z
                nim zrobic? w koncu dal sie przekonac, ale tak naprawde 70% czasu spedzonego
                przezen w szpitalu bylo nieuzasadnione...
            • baba_ze_wsi Re: odpowiedzialność 27.08.05, 21:21
              pimpek_sadelko napisała:

              > ale to nas kosztuje... dlaczego kasa na badania i na hospitalizacje ma byc
              > marnowana na tych, ktorzy leczenie maja w d...?
              > normalnemu czlowiekowi trudno dostac skierowanie na jakiekolwiek badanie jak
              > nie umiera a takim balwanom wszystko podawane jest na tacy. mnie to wkurza.

              A może dałoby się traktować to "manie w d..." jako jeden z objawów choroby?
              Sama piszesz, że to nienormalne - a więc?
              Wydaje mi się, że metoda, jaką zastosowała Drakonessa (wpisanie do karty
              pacjenta uwag na temat niestosowania się do jej zaleceń) jest najlepsza.
              Zwalnia lekarza z odpowiedzialności za nie swoje błędy i jednocześnie
              pozwala pacjentowi poczuć się odpowiedzialnym człowiekiem.

              Nie lubię, gdy lekarze zaczynają traktować pacjentów jak dzieci (a zdarza się
              to nadspodziewanie często). Skąd potem zdziwienie, że pacjent "wchodzi w rolę"?

              Baba (Mondralińska z miasta Młyńska ;-)
              • pimpek_sadelko Re: odpowiedzialność 27.08.05, 22:16
                metode drakonessy moze stosowac lekarz w przychodni, a nie lekarz, ktory
                przyjal na oddzial pacjenta. jesli przyjmiesz kogos na oddzial tzn, ze wymaga
                leczenia/diagnostyki szpitalnej.wypiszesz go na wlasne ryzyko? a co jak za
                plotem zaslabnie albo nie daj boze umrze?
                w poz-cie jest inaczej. moja tesciowa czesto postepuje jak draconessa i
                pacjentow jej nie brakuje.
          • draconessa Re: odpowiedzialność 27.08.05, 20:45
            Wiesz, moge nie byc Bogiem, moge opzwolic pacjentowi byc soba...ok, ale , jak
            Babo zarazem ten czlowiek majacy moje zalecenia i tlumaczenia w jawnym
            powazaniu (zeby nie powiedziec w doopie) przychodzi do mnie, zada ( sic!)
            recept i jeszcze ma do mnie pretensje o to, ze postepy w leczeniu nie sa , jego
            zdaniem, wsytarczajace, to sie mozna lekko wkurzyc...:((((
        • pszczolaasia Re: odpowiedzialność 27.08.05, 20:43
          Draco a jak byś tak dała..to może by się nastepnym razem ten pacjent/pacjentka
          zastanowiła?? wiesz na zasadzie zaskoczenia. dla zabawy każać mu się połozyć na
          kozetce czy gdzieś (na czym tam przyjmujesz) i wtrzaskać jednego szybkiego????
          czasem najlepszą metodą jest mały szok..moze to by pomogło :))
          • draconessa Re: odpowiedzialność 27.08.05, 20:52
            Hiiii:))))) JA kiedys zroibilam inny numer - jak pacjent wlasnie jeden z owych
            co zalecenia maja w d....znowu przyszedl z tymi samymi dolegliwosciami i anowu
            zaczal sie madrzyc, jak to on sam sie leczy ( a leczyl sie wyjatkowo glupio)
            rozlozylam bezradnie lapki i...podziekwoalam mu za dalsza wspolprace, nie
            omieszkujac wpisac mu w dokumentacje odpowiedniej notki o jego wyczynach i ze w
            zwiazku z nimi nie jestem w stanie podjac sie dalszego leczenia - tudziez
            poinformowalam go o mozliwosci korzystania z opieki innego lekarza.
            Przynajmniej od tego jednego mialam spokoj... Wsciekal sie strasznie i
            wygrazal, ale poniewaz nie bylo bezposredniego zagrozenia zycia - uznalam, ze
            tak bedzie najlepiej.
        • Gość: Też ze wsi Re: odpowiedzialność IP: 195.205.6.* 27.08.05, 20:53
          Większość ludzi traktuje gabinety lekarskie i szpitale jak warsztaty
          samochodowe. Przyjeżdżam z konkretną usterką i chcę ją mieć
          szybko,tanio,profesjonalnie usuniętą.Jeżeli usłyszą ,że jest to spowodowane
          moją fatalną techniką jazdy to jedni wezmą sobie to do serca i posłuchają rad
          mechanika a drudzy stwierdzą ,że jeżeli nie umie tego zrobić to niech powie a
          nie zrzuca winę na mechanika .Tyle porównań . Swego czasu tego typu rozmów
          nasłuchałam się na patalogii ciąży.
          Jeżeli lekarz twierdził, że komplikacje min.są spowodowane paleniem papierosów
          przez "mamunię"ta kategoryczni zaprzeczała ale po wizycie szybciutko do toalety
          i do samych płucek .Komentarz do tego mniej więcej taki -nie wie co zrobić więc
          zwala wszystko na papierosy. Dla mnie takie panie powinny wylatywać z hukiem z
          oddzialu ,bo jeżeli im nie zależy na zdrowiu i a niekiedy życiu potomstwa to
          komu.No niestety nie mozna tego zrobić bo byłoby to ewidentne działanie
          perzeciwko zdrowiu i życiu dziecka nienarodzonego . W zasadzie kiedy dobrze się
          wczytać prawo można byłoby znaleźć zapisy ,które określają obowiązki pacjent
          np. www.szpital-chorobypluc.rzeszow.pl/bip/8.htm
          Porównajcie proporcje W więkeszości placówek instytucji obowiązki sa jeszcze
          mniejsze lub niem o nich mowy.
          Lekarz ma leczyć a pacjent i tak wie jak ma żyć
          • draconessa Re: odpowiedzialność 27.08.05, 20:57
            I to sie powinno zmienic. nawet najbardziej zaangazowany i najmadrzejszy,
            najlepszy lekarz na pewno nic nie zdziala, jesli pacjent bedzie mial jego
            zalecenia w nosie. Niestety, w leczeniu wielu chorob oprocz farmakoterapii ( a
            jak juz mowilam, z lekami chorzy czesto robia dziwne rzeczy!!!) kluczowa role
            odgrywa odpwiednia zmiana stylu zycia pacjenta, jego zachowan i przyzwyczajen.
            nie ma cudownej pigulki, ktora zazyta sama z siebie zdziala cuda. leczenie, aby
            bylo skuteczne wymaga wspolpracy lekarza z chrym, ale tez i poswiecenia ze
            strony chorego. I tego jakos ludzie nie chca zrozumiec, zaakceptowac...
            • draconessa Re: odpowiedzialność 27.08.05, 21:03
              I jeszcze fragment z Kodeksu Etyki Lekarskiej

              Art. 7.

              W szczególnie uzasadnionych wypadkach lekarz może nie podjąć się lub odstąpić
              od leczenia chorego, z wyjątkiem przypadków nie cierpiących zwłoki. Nie
              podejmując albo odstępując od leczenia lekarz winien wskazać choremu inną
              możliwość uzyskania pomocy lekarskiej.

            • pszczolaasia Re: odpowiedzialność 27.08.05, 21:04
              czili - reasumując, albo pacjentowi wtrzaskać (ktoś tu kiedyś podobno widział,
              ja lekarz się wnerwił i wtrzaskał komuś.. kto to był???) albo odmówić
              leczenia, moze właśnie takie drastyczne środki, taka terapia szokowa by pomogła
              co bradziej opornym... indywiduom????
              • draconessa Re: odpowiedzialność 27.08.05, 21:06
                No i widzisz, ja wlasnie pacjenta nie moge sprac, bo to nieetyczne, tak samo
                zlosliwie uszkodzic go nie moge ani nawet zreobic mu zastrzyku z placebo w
                pupe...chociaz czasem naprawde czlowiek sie ledwie hamowal.
                • pszczolaasia Re: odpowiedzialność 27.08.05, 21:12
                  czyli liczysz do dziesięciu, jak cię który wnerwi?? no widzisz, to tak podobnie
                  my agenty mamy z Urzędnikami... wpiep..ć im nie możemy, trzeba się cały czas
                  uśmiechac, a oni pieprzą takie farmazony nieraz, ze ....czacha dymi, to będzie
                  dobre okreslenie..tyle, że ja musze przekonać Urzędnika, że on ma zrobić to co
                  do niego należy, a Wy musicie opornego pacjenta sprobować wyleczyć:)))
                  • draconessa Re: odpowiedzialność 27.08.05, 21:17
                    Pewnie, ale czasem to trzeba i do stu...czasem nei wiedzialam , co zrobic, czy
                    ochrzanic, czy moze ryknac smiechem, bo takie bzdury wygadywalki ludzie czasem,
                    ze trudno bylo wytrzymac.
          • pszczolaasia Re: odpowiedzialność 27.08.05, 21:05
            się przyczepiliście do tych fajek... ach..że sobie tak wzdechne..:))))
            • draconessa Re: odpowiedzialność 27.08.05, 21:06
              Wredne dochtory, co???:)))))
              • pszczolaasia Re: odpowiedzialność 27.08.05, 21:09
                zara tam wredne..ale się uczepiliście..nie ma innych zgubnych nałogów????? np.
                alkoholizm, seksoholizm...a wy nic tylko te fajki..;DDD
                • draconessa Re: odpowiedzialność 27.08.05, 21:19
                  Zwlaszcza ten seksoholizm...Faktycznie zgubny jak licho. Od dzisiaj mam na
                  celowniku seksoholikow... Prawie mi sie zrymowalo!!!
                  • pszczolaasia Re: odpowiedzialność 27.08.05, 21:21
                    no bo przecież nie od dziś wiadmo, że podczas seksu, to ...tętno wali jak
                    szalone, czili serduchgo dostaje "po tyłku" nie wspominając o "narządach" które
                    się niszcza po prostu!!! a wiadomo nie od dzis, ze serducho ważna rzecz tak? no
                    to nie wiem co gorsze.... :DDDD
                    • draconessa Re: odpowiedzialność 27.08.05, 21:23
                      :))))) No dobra, od dzisiaj przejde na celibat, zeby dawac dobry przyklad. Zero
                      seksu!!!!!
                      • pszczolaasia Re: odpowiedzialność 27.08.05, 21:26
                        gdzie na celibat!!!!!!!!!!!!!!! w życiu!!!!!!!!!! to tyko takie tam...
                        porównanie!!!!!!!:DDDDD się nie waż..nie wybaczyłabym sobie...;DDDD
                        • draconessa Re: odpowiedzialność 27.08.05, 21:30
                          Ciii, ja troche psobie pocelibacze, zobacze jak to jest, a potem przeprowadze
                          badania porownawcze - na czym w zasadzie polega ten promiskuityzm:))))) To
                          wszystko w celach naukowych jest!!!
                          • pszczolaasia Re: odpowiedzialność 27.08.05, 21:33
                            aaaaa... ale wiesz jak byś Nobla miała dostać, to wiesz..piśnij słówko na
                            forumie...cobyśmy wiedzieli, że znamy jedną Noblistkę Draconessę..:))))
                            • draconessa Re: odpowiedzialność 27.08.05, 21:36
                              Dobrze, Po opublikowaniu mojego wiekopomnego dziela pochwale sie, ze ja to
                              napisalam!!!! I przepije z Wami nagrode:)))
                              • pszczolaasia Re: odpowiedzialność 27.08.05, 21:41
                                Boshe...zaczynam zbierać na bilet..:DDDD
                                • draconessa Re: odpowiedzialność 27.08.05, 21:43
                                  :)))) Zbieraj, zbieraj...a ja ide sobie dopakowywac, co potrzeba i obejrzec
                                  LOTR:))) Milego wieczorku:)))
                                  • pszczolaasia Re: odpowiedzialność 27.08.05, 21:47
                                    ja Królestwo Niebieskie:)) pa!!!
                • Gość: Też ze wsi Re: odpowiedzialność IP: 195.205.6.* 27.08.05, 21:21
                  Te które wymieniłaś może i wredne ale w początkowej fazie całkiem przyjemne:)
                  gdzie nikotynizm zawsze był śmierdzącą sprawą ,wim coś o tym bo sama jestem
                  byłą palaczką . A w toaletach szpitalnych niestety więcej widziałam
                  nikotynowców niż akoholików czy seksoholików.:) Zawsze dostaję wścieklizny
                  kiedy wchodzę do łazienki przynależnej dla mojej sali a tam niestety zajęte ,bo
                  moje współtowarzyszki niedoli właśnie są na zabiegu inhalacji -ostatni stosunek
                  palaczy do nie wynosił 3:1 dla tych pierwszych , dobrze że chciaż urządzenia
                  wentylacyjne były sprawne.
                  • pszczolaasia Re: odpowiedzialność 27.08.05, 21:24
                    no fajki niezaprzeczalnie wręcz śmierdzą, ale ..kurde fajne są..ja cały czas
                    tęsknie...ale juz coraz slabiej..;)) jesszcze trochę i może wogle mi
                    przejdzie:)) na co liczę!!!!
                  • draconessa Re: odpowiedzialność 27.08.05, 21:24
                    Gorzej, jak sie zatkaja te wentylacyjne...faktycznie smrod papierosowy i
                    unoszacy sie dym sa zjawiskami, ktore nie powinny wystepowac w szpitalu - z
                    cala pewnoscia. W Leicester przy szpitalu byla budka dla palaczy - jak ktos
                    chcial na dymka, to szedl tam...
                    • Gość: Też ze wsi Re: odpowiedzialność IP: 195.205.6.* 27.08.05, 21:32
                      Jeszcze jeden z obowiązków pacjentów , o którym niektórzy zapominają -
                      zachowania czystości w pomieszczeniach sanitarnych.Czasami strach pomyśleć jak
                      u niektórych wyglądają łazienki ,bo jak korzystają tak jak w szpitalu...
                      • draconessa Re: odpowiedzialność 27.08.05, 21:35
                        POdejrzewam, ze lazienki u tych pacjentow sa wypucowane i wyczyszczone. A te w
                        szpitalu sa wspolne, wiec niczyje, to po co sie starac utrzymywac w nich
                        czystosc?
                      • duszkan Re: odpowiedzialność 27.08.05, 21:36
                        A propos zachowania czystości- czy to normalne nie myć prze 5 tygodni bo ma się
                        temperaturę ok. 38 st?
                        • draconessa Re: odpowiedzialność 27.08.05, 21:40
                          Juz wyzej pisalam - czeste mycie skraca zycie. A jak sie przeziebi temperature
                          albo nie daj boze koltuna zetnie, to co bedzie??? Ludzie mysla, ze skoro sa
                          troche chorzy, to juz musza smierdziec i ze kapiel stanowi smiertelne
                          zagrozenie.
                      • pszczolaasia Re: odpowiedzialność 27.08.05, 21:44
                        nie tylko w szpitalu...w każdym lepszym biurowcu również moim ten problem
                        istnieje, jak czasem wchodzę do WC-etu, ktory jest, że tak powiem,. przez 5
                        eleganckich dam używany...to czasami zgroza...włos się jeży na glowie i nie
                        tylko...
    • aelithe Re: Prawa i obowiązki...obowiazki i prawa 28.08.05, 21:13
      A ja uważam, że najlepiej wprowadzić amerykanski kodeks etyczny lekarza.
      W dwóch słowie brzmi on w ten sposób. Lekarz nie ma obowiązku udzielic
      komukolwiek, jakiekolwiek pomocy, ale jeśli jej udzeili, jest zobowiązany
      naprawić skutki jej nieprawidłowego udzielenia.
      • draconessa Re: Prawa i obowiązki...obowiazki i prawa 28.08.05, 22:15
        FAkt, Prosto i logicznie. MOze nawet za prosto i za logicznie:)))
      • duszkan Re: Prawa i obowiązki...obowiazki i prawa 28.08.05, 22:19
        Wiesz - w Stanach jest jeszcze jeden aspekt- STANDARDY, na które nas zwyczajnie
        nie stać. W danej jednostce chorobowej, ze względów ubezpieczeniowych ( i tylko
        w takim zakresie na jaki opiewa ubezpiecznie) trzeba wykonac konkretną
        diagnostykę, konkretny zabieg (chociaż np. już znane są inne metody leczenia-
        ale ubezpieczenie wyznacza jakie postępowanie jest wdrożone). Tego nie mozna
        porównywać..na razie....Już teraz przed szpitalami (np. przed ICZMP, czy
        Szpitalem Wojewódzkim w Łodzi im . Kopernika)stją (naprawdę!!!) stoją mecenasi
        i reklamuja się że służą pozwami za niedopełnienie obowiązków, albo za
        zakażenie itp.
        • aelithe Re: Prawa i obowiązki...obowiazki i prawa 30.08.05, 11:23
          1. W stanach są standardy.
          Jeśli chory wejdzie do twojej praktyki jestes odpowiedzialny za to co robisz,
          jesli go nie wpuścisz, to twoje prawo. Jeśli wiesz, że chory szuka pretekstu do
          pozwu po prostu go możesz nie przyjąć.
          2. W stanach nie masz obligacji do wykonania zabiegu, wystarczy abyś
          stwierdził, że chory wymaga wykonania procedury, do której ty nie masz
          kwalifikacji i możesz go bezkarnie wystrzelić w kosmos.
          3. W USA chorzy wygrywaja ok 3 % pozwów przeciwko opiece medycznej. procesy
          twraja 2 -3 dni i jesli chory przegra musi się liczyc z wysokim pozwem za
          pomówienie.
          4. Chorzy w stanach nie dostają odszkodowań za zakazenia szpitalne, chyba, że
          wykazano nienależyta kontrolę zakażen szpitalnych - potwierdzone
          niedorejestrowanie lub bardzo wysoki odsetek zakażen szpitalnych.
          5. poza procedurami ratowniczymi chory za wszystko musi zapłacić.
Inne wątki na temat:
Pełna wersja