PO czyli rozpieprzenie monopolu NFZ.......

02.09.05, 20:26
czy PIS-ory,
czyli komunistyczny centralizm,
wybor nalezy do Ciebie:)
    • Gość: Nocny Piotruś Re: PO czyli rozpieprzenie monopolu NFZ....... IP: 81.219.249.* 02.09.05, 21:54
      Platforma co prawda nie ma programu naprawczego dla lecznictwa, ale propozycje
      PiS-u, żeby powrócić do systemu budżetowego (czytaj: nieliczenia kosztów i
      swobodnego zadłużania się) są dla mnie nie do przyjęcia. Platforma budzi moją
      sympatię ogólną koncepcją naprawy finansów Państwa, między innymi wprowadzeniem
      podatku liniowego. Uproszczenie prawa i podatków przełoży się pozytywnie także
      na ochronę zdrowia. Taką przynajmniej mam nadzieję... (wiem, matka głupich).
    • Gość: Vlad Re: PO czyli rozpieprzenie monopolu NFZ....... IP: 80.53.237.* 03.09.05, 00:18
      Można miec nadzieje na poprawe sytuacji o ile Sośnierz zostanie MinZdrawem (
      startuje z PO w Katowicach)
      • Gość: Nocny Piotruś Re: PO czyli rozpieprzenie monopolu NFZ....... IP: 81.219.249.* 04.09.05, 12:53
        Minister Zdrowia niewiele zrobi bez zmiany ustawy o powszechnym ubezpieczeniu
        zdrowotnym. Jesli Platforma ograniczy sie tylko do zmiany ludzi na stolkach, to
        nic sie nie zmieni.
    • czarna_rozpacz Re: PO czyli rozpieprzenie monopolu NFZ....... 06.09.05, 08:50
      Niech państwo naprawi to, co zepsuło

      Wojciech Kuta ("Rynek Zdrowia", nr 2/2, marzec 2005 r.)
      Słowa kluczowe : system opieki medycznej - UE

      Rozmowa z Bolesławem Piechą, posłem Prawa i Sprawiedliwości:

      - W programmie PiS uwagę zwraca jednoznaczna wizja budżetowego finansowania
      opieki zdrowotnej. Wasi oponenci nazywają to powrotem do socjalistycznych,
      scentralizowanych metod zarządzania.
      - Jeżeli Hiszpania jest krajem socjalistycznym, to proszę tak to nazywać. 15
      lat temu Hiszpanie zaczynali reformę zdrowotną właśnie od centralizacji. Z
      czasem dawano tam regionom samodzielność, ale tylko tym najsilniejszym.
      Generalnie możemy wybierać między dwoma modelami - budżetowym i
      ubezpieczeniowym. PiS uważa, że w warunkach polskich przejście do systemu
      ubezpieczeniowego nie zostało w ogóle przygotowane i było decyzją niefortunną.
      Przede wszystkim nie było jasno określonych dwóch stron: płatnika i tego, kto
      organizuje system. Wprowadzając kasy chorych, szpitale - za sprawą jednego
      rozporządzenia ministra spraw wewnętrznych i administracji - stały się
      podmiotami, których właścicielem zostały samorządy, zresztą absolutnie do tego
      nieprzygotowane. I to zarówno wojewódzkie, jak i powiatowe.
      Dlaczego tak zrobiono? Bo ustrojowo zdecydowano, że nie ma powiatu bez
      szpitala. Z komend policji, straży pożarnej i właśnie szpitali, uczyniono trzy
      znamiona powiatu.
      A wszystko to, powtarzam, bez żadnego przygotowania. Ilość zmian i nowelizacji
      w ustawie, zanim weszła ona w życie, była tak duża, że cały czas sytuacja
      organizacyjna i finansowa służby zdrowia była płynna.
      Po tym co się stało, najważniejszy jest więc - naszym zdaniem - powrót do
      centralnego sterowania rozdziałem pieniędzy na opieką zdrowotną.

      - Czyli antymotywacyjnego sposobu finansowania lecznictwa. To następny z
      poważnych zarzutów, publicznie głoszonych wobec zdrowotnej strategii PiS.
      - Tak już jest, że w służbie zdrowia wszystko kojarzy się z czymś
      antymotywacyjnym. Oczywiście poza prywatnymi praktykami lekarskimi i kopertami.
      W ogóle trudno jest motywować kogoś w firmie non-profit. Tyle że większość
      jednostek służby zdrowia na świecie, to zakłady typu non-profit... A
      zarządzanie takimi placówkami jest wyjątkowo trudne.

      - Co więc oznacza w waszym pojęciu owo budżetowanie?
      - Konstytucja RP wyraźnie mówi, że każdy obywatel ma prawo do opieki
      zdrowotnej. W związku z tym połowę ustawy ubezpieczeniowej zajmuje teraz
      definiowanie obywatela jako ubezpieczonego, albo tego, kto za niego płaci, w
      jakiej jest grupie, z kim jest spokrewniony, a jak śpi pod mostem, to jak go w
      tym całym systemie zmieścić, itp.
      Czyli reguluje się głównie to, kto jest ubezpieczony, jak z niego ściągnąć
      składkę, czy też kto za niego ma zapłacić. PiS jasno mówi, że to wszystko można
      spokojnie z ustawy wykreślić.

      - A w zamian?
      - Dzisiaj składka, która jest na poziomie 8,5 proc., to nic innego jak
      obowiązkowy podatek. Ma pan prawo z niego zrezygnować? Nie! Budżet państwa
      dysponuje więc środkami z tych podatków poprzez swoje agendy, czyli wojewodów.
      Logiczne więc, że to wojewoda powinien stać się płatnikiem dla placówek
      podstawowej opieki zdrowotnej, ambulatoryjnej opieki specjalistycznej i
      szpitali.
      Już dzisiaj POZ jest łatwy do finansowania przez wojewodów - listy są,
      wystarczy kapitacja osób pod opieką poszczególnych jednostek. Trzeba jednak
      ustawowo określić zadania, które ma wykonywać POZ za te pieniądze.

      - Jak ten system będzie działał w specjalistyce?
      - Najpierw trzeba zdać sobie sprawę, jak nierozważnym posunięciem było
      przejście do płacenia w specjalistyce i lecznictwie stacjonarnym w formie fee
      for service, czyli za usługę. Skutek był m.in. taki, że szpitale nagle zaczęły
      zwiększać hospitalizacje - do poziomu "ile się da". Musiały więc naciągać
      płatnika i korzystać także ze zafałszowanych danych statystycznych. Coś jest na
      rzeczy, skoro usługi w szpitalach wzrosły o 30-40 proc.
      Ogromne kolejki pojawiły się także w specjalistyce ambulatoryjnej, także
      wskutek płacenia za usługę. Poszliśmy na głęboką wodę z tym fee for service.
      Zresztą w każdym systemie opieki zdrowotnej istnieje ogromna nierównowaga.
      Polega na tym, że ci, którzy wykonują usługi wiedzą zdecydowanie więcej niż
      każdy, nawet najlepszy polityk czy urzędnik.

      - Nawet, jeśli jest lekarzem?
      - Wtedy też nie jest w stanie weryfikować każdej usługi.

      - Domyślam się, że PiS ma pomysł, jak uszczelnić ten system.
      - Część usług specjalistycznych powinna być wykonywana w zespołach podstawowej
      opieki zdrowotnej. Nie widzimy powodu, aby np. za poradę ginekologiczną, czyli
      profilaktykę, płacić 5-10 zł. Należy więc poszerzyć zespoły lekarzy rodzinnych.
      Wtedy znacznie więcej podstawowych świadczeń byłoby finansowanych - per capita -
      z budżetu, a nie fee for service.
      Uważam, że 80 proc. tego typu usług można zmieścić w budżecie lekarzy
      rejonowych, ogólnych. Oczywiście płatnikiem będzie wojewoda, co uprości system
      gromadzenia i dystrybucji środków publicznych.

      - Pozostaje jeszcze taki "drobiazg", jak szpitale...
      - To problem praktycznie nie rozwiązany od 1991 roku. Ówczesna ustawa o ZOZ-ach
      przewidywała, że minister zdrowia stworzy sieć szpitali. I ona powinna powstać.
      Niestety, teraz na przeszkodzie stoi fakt, że mamy kilka organów
      założycielskich. Najciekawsze zjawisko występuje pod tym względem w Warszawie,
      gdzie mamy szpitale resortowe, kliniczne, samorządowe - w tym wojewódzkie,
      miejskie i powiatowe.
      A powinno być tak, że szpitalami publicznymi powinny być tylko placówki
      centralne - związane z ministerstwami oraz akademiami medycznymi. Natomiast za
      część regionalną odpowiadałby marszałek, czyli samorząd wojewódzki. Nie ma
      miejsca dla szpitali powiatowych, bo praktycznie nie da się ich
      zrestrukturyzować. Bo tam nic nie można zdziałać bez uchwał samorządu
      powiatowego.

      - Mamy w Polsce ok. 730 szpitali. Różne szacunki dowodzą, że to o ok. 10 proc.
      za dużo. Według jakiego klucza placówki będą kwalifikowane do sieci?
      - Stawiamy jeden podstawowy warunek - jednostki te muszą spełniać wymogi
      rozporządzenia o warunkach techniczno-sanitarnych. Każde województwo może
      wypracować swoją sieć szpitalną.
      Te placówki byłyby finansowane z budżetu wojewody, ale korzystałyby również z
      kontraktów. Mamy teraz opisanych 1300-1500 procedur medycznych. Za 80 proc. z
      nich zapłaci budżet. Wtedy nie będzie ważne, czy dziecko trafiło do szpitala z
      biegunką, czy z biegunką i odwodnieniem, albo zapaleniem oskrzeli czy
      zapaleniem płuc.
      Natomiast 20 procent procedur, tych najbardziej kosztownych, specjalistycznych,
      należałoby wyłączyć z finansowania wojewódzkiego. Ale najpierw trzeba je bardzo
      precyzyjnie wycenić. Minister zdrowia ma możliwość powołania w tym celu
      odpowiedniego zespołu, niekoniecznie klinicystów, ale gremium korzystającego z
      wiedzy ekspertów. Te najdroższe procedury będą opłacane na zasadzie fee for
      service, po wcześniejszym zakontraktowaniu przez wojewodę.

      - Trudno jednak sobie wyobrazić, by taki system zaczął funkcjonować przy
      obecnym, gigantycznym zadłużeniu szpitali. Ustawa o pomocy publicznej dla tych
      placówek nie rozwiąże tego problemu.
      - Ta ustawa niesie ze sobą kilka niebezpieczeństw. Przede wszystkim jest
      niekonstytucyjna. Znam stanowisko wierzycieli, którzy po uchwaleniu natychmiast
      zaskarżą ustawę do Trybunału Konstytucyjnego. I wygrają, bo podpisywali umowę z
      SPZOZ-em, który miał gwarancje państwowe. Zawierali więc umowy z wypłacalnym
      kontrahentem. Dostawcy szpitali mieli więc pewność, że ktoś te zobowiązania
      placówek gwarantuje.
      Drugie niebezpieczeństwo to dzika prywatyzacja. Kiedy wprowadzano w Polsce
      Samodzielne Publiczne Zakłady Opieki Zdrowotnej, nikt w Europie nie wiedział,
      co to takiego. SPZOZ-y podlegały jednak ustawie o rachunkowości. Wyłączono je
      wprawdzie z prawa upadłościowego, ale mogły być likwidowane, przekształcane.
      Teraz funduje się nam kolejny eksperyme
      • Gość: Sanni Re: PO czyli rozpieprzenie monopolu NFZ....... IP: 83.16.165.* 10.09.05, 21:57
        Nie bardzo rozumię tytuł wątku. PO wcale nie chce rozpieprzać monopolu NFZ. PO
        nie chce zmian rewolucyjnych. To właśnie PiS chce rewolucyjnej zmiany czyli
        powrotu do finansowania budżetowego. Z wszystkimi wadami tego systemu.
        PO chce naprawiać to co działa źle. Czyli wszystko.
        Kogo poprzeć?
        Kto gwarantuje poprawę?
        Czy jest jakaś trzecia droga?
    • Gość: Arabeskaa Re: PO czyli rozpieprzenie monopolu NFZ....... IP: *.btsnet.pl 06.09.05, 19:38
      A czy w Polsce jest za dużo łóżek szpitalnych?
      • Gość: Sanni Re: PO czyli rozpieprzenie monopolu NFZ....... IP: 83.16.165.* 10.09.05, 22:07
        To jest źle sformułowane pytanie.
        Nie można wszystkiego pchać do jednego worka. Inaczej sprawa się ma z łóżkami
        internistycznymi, a inaczej - ze specjalistyką. Co innego znaczy, gdy mówimy o
        tzw. łóżkach "ostrych", a co innego - gdy sprawa
        dotyczy "wysokiejspecjalistyki".
        Inaczej jest w dużych miastach, inaczej w powiecie.
        Czy mówimy tylko o szpitalach, czy też o hospicjach lub placówkach opieki
        terminalnej?
Pełna wersja