mag.a
22.09.05, 10:27
zastanawiam sie czy nie pozwać prywatnej przychodni w ktorej wykonujac mi 2
krotnie w ciagu zeszlego roku badania pracownicze nie zauwazono rozwijajacej
sie ziarnicy- docelowo w grudniu był to juz stopień IV B z 5 centymetrowym
naciekiem na opłucna. ale do rzeczy: tak sie złożylo ze dwukrotnie zmieniajac
prace za kazdym razem korzystalam z badan w tej samej przychodni w ktorej
obie to firmy mialy wykupiony abonament. Pierwsze badanie mialo miejsce w
styczniu, wykazało podwyzszone OB-39, lekka anemie i "cos" na RTG w
srodpiersiu. Pani doktor wytlumaczyla sobie i mnie to nastepujaco: OB
podwyzszone bo pewnie praca stresujaca, anemia bo wszystkie mlode dziewczyny
nierozsadnie sie odchudzaja a cos w srodpiersiu to najpewniej cien!
Drugie "badanie" mialo miejsce w sierpniu i wlasciwie badaniem nie bylo,
poniewaz pani widzac moja karte ze stycznia stwierdzila ze stara nie
jestem ,jeszcze sie chyba nie psuje wiec ona przepisze badania ze stycznia! w
pazdzierniku zaczelam kaszlec, ale przekonana ze to jesienne oslabienie do
lekarza poszlam dopiero pod koniec listopada( wywalilo mi wezel na szyi).pani
doktor 3 tyg. leczyla mnie antybiotykami ale bez skutku. mialam juz wtedy
wszystkie klasyczne objawy Hodgkina :,duszności, poty nocne , swiad,b. słaba
morfologie( sama zrobilam) wywalony wezel od 1,5 m-ca, OB na poziomie ....:
93!!
I UWAGA TERAZ BEDZIE NAJLEPSZE:
na moja uwage o wystajacym z szyi wezelku pani doktor odpowiedziala ze: to
przepuklina od noszenia ciezkich zakupow:) i za jakis czas sie wchlonie,na
moje uwagi dot. nieskutecznosci antybiotykow i poglebiajacych sie dusznosci,
pani doktor powiedziala ze udowodni mi ze histeryzuje i wyslala mnie na rtg.
po odbiorze rtg. od radiologa ktory osobiscie zadzwonil do mnie do domu i
kazal natychmiast przyjechac bo zobaczyl cos co mu sie b. nie podobalo, pani
doktor nadal nic nie widziala na zdjeciu... a na zdjeciu byly 4 powiekszone
wezly srodpiersiowe, kazdy o wymiarach: 9,7x7,8cm i innych,
obojczykowych,szyjnych nie wspomne...zeby udowodnic mi ze radiolog sie myli,
ja histeryzuje a na zdjeciu rtg. nic nie ma pani doktor wyslala mnie do
pulmunologa, ktoremu wlos stanal deba i dzieki ktoremu 10 dni pozniej bralam
pierwsza chemie, pani pulmunolog uratowala mi zycie.
wiem ze lekarze to ludzie jak wszyscy i maja prawo do bledu, sama jestem z
lekarskiej rodziny ale czy taki poziom ignorancji i zaniedbania nie prosi sie
o ostrzejsze srodki??? 7 miesiecy spedzilam na najbardziej toksycznej chemii,
ciesze sie ze z tego wyszlam ale mam swiadomosc ze gdyby diagnoza postawiona
byla wczesniej dostalabym cykl ABVD moze jakies radio i do domu a tak po
eskalowanym BEACOPPIE bede sie zbierac jeszcze dlugi czas.!
pozdr.