Dodaj do ulubionych

historia "zabawna" skarżyć czy nie? co sadzicie?

22.09.05, 10:27
zastanawiam sie czy nie pozwać prywatnej przychodni w ktorej wykonujac mi 2
krotnie w ciagu zeszlego roku badania pracownicze nie zauwazono rozwijajacej
sie ziarnicy- docelowo w grudniu był to juz stopień IV B z 5 centymetrowym
naciekiem na opłucna. ale do rzeczy: tak sie złożylo ze dwukrotnie zmieniajac
prace za kazdym razem korzystalam z badan w tej samej przychodni w ktorej
obie to firmy mialy wykupiony abonament. Pierwsze badanie mialo miejsce w
styczniu, wykazało podwyzszone OB-39, lekka anemie i "cos" na RTG w
srodpiersiu. Pani doktor wytlumaczyla sobie i mnie to nastepujaco: OB
podwyzszone bo pewnie praca stresujaca, anemia bo wszystkie mlode dziewczyny
nierozsadnie sie odchudzaja a cos w srodpiersiu to najpewniej cien!
Drugie "badanie" mialo miejsce w sierpniu i wlasciwie badaniem nie bylo,
poniewaz pani widzac moja karte ze stycznia stwierdzila ze stara nie
jestem ,jeszcze sie chyba nie psuje wiec ona przepisze badania ze stycznia! w
pazdzierniku zaczelam kaszlec, ale przekonana ze to jesienne oslabienie do
lekarza poszlam dopiero pod koniec listopada( wywalilo mi wezel na szyi).pani
doktor 3 tyg. leczyla mnie antybiotykami ale bez skutku. mialam juz wtedy
wszystkie klasyczne objawy Hodgkina :,duszności, poty nocne , swiad,b. słaba
morfologie( sama zrobilam) wywalony wezel od 1,5 m-ca, OB na poziomie ....:
93!!
I UWAGA TERAZ BEDZIE NAJLEPSZE:
na moja uwage o wystajacym z szyi wezelku pani doktor odpowiedziala ze: to
przepuklina od noszenia ciezkich zakupow:) i za jakis czas sie wchlonie,na
moje uwagi dot. nieskutecznosci antybiotykow i poglebiajacych sie dusznosci,
pani doktor powiedziala ze udowodni mi ze histeryzuje i wyslala mnie na rtg.
po odbiorze rtg. od radiologa ktory osobiscie zadzwonil do mnie do domu i
kazal natychmiast przyjechac bo zobaczyl cos co mu sie b. nie podobalo, pani
doktor nadal nic nie widziala na zdjeciu... a na zdjeciu byly 4 powiekszone
wezly srodpiersiowe, kazdy o wymiarach: 9,7x7,8cm i innych,
obojczykowych,szyjnych nie wspomne...zeby udowodnic mi ze radiolog sie myli,
ja histeryzuje a na zdjeciu rtg. nic nie ma pani doktor wyslala mnie do
pulmunologa, ktoremu wlos stanal deba i dzieki ktoremu 10 dni pozniej bralam
pierwsza chemie, pani pulmunolog uratowala mi zycie.
wiem ze lekarze to ludzie jak wszyscy i maja prawo do bledu, sama jestem z
lekarskiej rodziny ale czy taki poziom ignorancji i zaniedbania nie prosi sie
o ostrzejsze srodki??? 7 miesiecy spedzilam na najbardziej toksycznej chemii,
ciesze sie ze z tego wyszlam ale mam swiadomosc ze gdyby diagnoza postawiona
byla wczesniej dostalabym cykl ABVD moze jakies radio i do domu a tak po
eskalowanym BEACOPPIE bede sie zbierac jeszcze dlugi czas.!
pozdr.
Obserwuj wątek
    • Gość: Jatamnicniewiem Jasne, że skarżyć.. Puść ją w skarpetkach. IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 22.09.05, 10:49
      Jak zapraszasz np; kafelkarza to płacisz mu dopiero wtedy gdy zobaczysz, że zna
      się na swojej robocie... Analogicznie; kominiarz - gdy komin przeczyści i
      Ci "cug" wróci, elektryk - gdy rozjarzy się żarówka.
      Z duchołapami sprawa jest trochę inna - efekty ich działań przychodzą często po
      latach, więc płacimy im - w pewnym sensie z "góry" - w nadzieji, że znają się
      na swojej robocie.... Ta opisana przez Ciebie to czysta amatorka. Byłoby bardzo
      dobrze gdyby już więcej nie mogła leczyć ludzi....
      Przecież nie ma obowiązku leczyć do dni ostatnich; swoich lub pacjenta. Może
      skrzynki w sklepie przestawiać...
      SKARŻ JĄ KONIECZNIE. TO TWÓJ OBYWATELSKI PROSPOŁECZNY OBOWIĄZEK.
      Jesteś to winna nam wszystkim. Proszę, nie zostawiaj tej sprawy nie
      zakończonej.
    • mag.a Re: historia "zabawna" skarżyć czy nie? co sadzic 22.09.05, 13:44
      hmmm, no własnie, podczas chemii myslalam wlasciwie tylko o tym jak skutecznie
      z tego wyjsc, teraz po powrocie do pracy, widzac jak dlugo bede wracala do
      siebie, szlag mnie trafia jak sobie pomysle o tej babie. z drugiej strony
      zastanawiam sie czy mam szanse w sadzie, czy to odniosłoby jakis skutek, bo
      łażenie po sadach przez nastepne piec lat tez nie jest moim wymarzonym
      sposobem spedzania czasu:))
      BTW. onkologom z "Kopernika", cześć i chwała!! dziekuje
      pozdrawiam
    • Gość: barnaba Re: historia "zabawna" skarżyć czy nie? co sadzic IP: *.lodz.msk.pl 22.09.05, 13:49
      > Pierwsze badanie mialo miejsce w
      > styczniu, wykazało podwyzszone OB-39, lekka anemie i "cos" na RTG w
      > srodpiersiu.

      To "coś" na RTG w śródpiersiu powinno było lekarza zaniepokoić. OB 39 mogło
      świadczyć o istniejącej w organizmie infekcji (próchnica zębów, drogi moczowe,
      układ płciowy, zatoki itd), niekoniecznie o ziarnicy.
      BTW: "lekka anemia" - czyli jaka?
      • mag.a Re: historia "zabawna" skarżyć czy nie? co sadzic 22.09.05, 14:07
        nie pamietam juz dokladnie danych dot. lekkiej anemii-wyniki leza gdzies w domu
        ale rzeczywiscie nie bylo tragicznie. co do rtg. to po pokazaniu zdjec mojemu
        onkologowi, ten stwierdzil ze ewidentnie bylo cos widac, a jesli pani doktor
        nie byla pewna co to trzeba bylo powtorzyc( za to placila firma). mimo wszystko
        to akurat nie o to badanie mam pretensje bo sama zdaje sobie sprawe ze OB moze
        byc podwyzszone w wyniku infekcji. Drazni mnie fakt pominiecia kolejnego
        badania-ktore jest obowiazkowe i za ktore przychodnia brala od firmy pieniadze,
        Natomiast smiech przez łzy wywołuje: stwierdzenie o przepuklinie od noszenia
        zakupów(powiekszony wezel)- (coz idac tym tropem ten wezel rownie dobrze moglby
        byc ...ciaza pozamaciczna), brak reakcji na b. wysokie OB (to juz nie
        prochnica:) i przekonywanie ze na rtg. na ktorym w klatce piersiowej widac bylo
        kilogram ponadplanowych ziemniaków:)ona nie widziala nic! nadmieniam ze to pani
        z 20 letnim doswiadczeniem, kierownik przychodni...
        • Gość: barnaba Re: historia "zabawna" skarżyć czy nie? co sadzic IP: *.lodz.msk.pl 23.09.05, 15:49
          > co do rtg. to po pokazaniu zdjec mojemu
          > onkologowi, ten stwierdzil ze ewidentnie bylo cos widac, a jesli pani doktor
          > nie byla pewna co to trzeba bylo powtorzyc( za to placila firma).

          Zdjęcie, co do którego są wątpliwości powinno było zostać pokazane radiologowi.
          Zapewne zostało zlecone samo zdjęcie, bez opisu- oczywiście dla oszczędności.

          Reszta- to niestety klasyczny przykład partactwa zawodowego.
        • maga_luisa Re: historia "zabawna" skarżyć czy nie? co sadzic 22.09.05, 18:22
          aloalo, przesadziłaś i to mocno. NIE WOLNO puszczać płazem karygodnych
          zaniedbań, i to wszystko. 20 lekarzy, których chciało i potrafiło jej pomóc, w
          żaden sposób nie równoważy rachunku tej pani, której się po prostu NIE CHCIAŁO.
          Poza tym ona bardzo wyraźnie napisała, jakie to opóźnienie miało znaczenie dla
          wyboru formy terapii, jej agresywności i czasu trwania; co powiesz o komforcie
          jej zycia? O cierpieniu, którego mogła doświadczyć znacznie mniej?
          • aloalo2001 Re: historia "zabawna" skarżyć czy nie? co sadzic 23.09.05, 10:16
            Nie wiemy czy Pani się nie chciało, czy nie pomyślała, czy wogóle historia jest
            prawdziwa. Nie znamy opinii drugiej strony. Faktem jest, że jest zaniedbanie
            przekładające się na opóxnienie rozpoznania choroby.

            Zastanawiam się, czy można będąc lekarzem, uniknąć takich sytuacji?
            Czy każdy lekarz, który chce leczyć pacjentów i w związku z tym podejmować
            jakieś ryzyko nie jest statystycznie narażony na popełnienia błędu? Czy można
            być lekarzem nieomylnym? Co zrobić, aby uchronić się przez nieuzasadnionymi
            zarzutami pacjentów?
    • Gość: permamently banned Re: historia "zabawna" skarżyć czy nie? co sadzic IP: *.tvsat364.lodz.pl 22.09.05, 20:41
      Większość odpowiedzi jak widzisz pochodzi od lekarzy.

      Większość z nich nie może ukryć oburzenia!

      Wiem, że pochodzisz z lekarskiej rodziny , więc sama wiesz jaki to niełatwy
      zawód, ale przyłaczam się do opini kolegów:

      Skarż ją !!
      I to szybko!!!
      Nieważne co z tego wyjdzie, ale nie powinnaść jej odpuścić!

      Bo jeśli nawet nie uda się jej (tej lekarki) ukarać, to może ją to czegoś
      przynajmniej nauczy.
    • mag.a Re: historia "zabawna" skarżyć czy nie? co sadzic 23.09.05, 10:07
      Bardzo Wam wszystkim dziekuje za opinie, te in plus i in minus. Prawda jest
      taka ze do owego nieszczesnego momentu kiedy rozpoznano Hodgkina moje relacje z
      ogolnie pojeta sluzba zdrowia ograniczaly sie do plotkarskich pogawedek co u
      kogo slychac i kontroli cytologii.Wiedzialam ze jest kiepsko w sluzbie zdrowia
      a lekarzom za ich prace placi sie jakies skandalicznie niskie pieniadze.
      natomiast to co zobaczylam przeroslo moje pojecie...ciasne pokoje lekarskie
      gdzie kazdy siedzi na kazdym, przerazajace tlumy pacjentów klebiace sie w
      przychodniach i na oddzialach, o braku sprzetu i pieniedzy na podstawowe leki w
      dyzurkach lub klopotach z limitami NFZ-tu nie wspomne. A jednak pracuja tam
      ludzie i w warunkach uragajacych wszystkiemu, robia co moga, w dobrej wierze i
      z dobrym skutkiem w przewazajacej liczbie przypadków. Wbrew obiegowym opiniom,
      ja na swojej drodze spotkalam genialnych i rzetelnych lekarzy, takich ktorzy
      zamiast lamentowac nad sytuacja w jakiej musza pracowac starali sie zrobic to
      co mozliwe w ramach dostepnych srodkow. I o to wlasciwie chodzi, o chec pomocy,
      o zainteresowanie, bo przeciez zaden normalny pacjent chyba nie spodziewa sie
      ze jego lekarz w ramach leczenia z wlasnej kieszenie zrefunduje mu np. PET:)
      albo kilka dawek Neupogenu:)
      Dlatego dziekuje Im Wszystkim za wszystko. Honoru łódzkich pulmunologów,
      radiologów i onkologów bede broniła jak lwica, a " Kopernik" moim szpitalem
      jest:).
      natomiast wychodze z zalozenia ze mimo wszystko, tragiczna sytuacja sluzby
      zdrowia nie zwalnia lekarzy z przysiegi jaka skladali:
      "Będę stosował zabiegi lecznicze wedle mych możności i rozeznania ku pożytkowi
      chorych, broniąc ich od uszczerbku i krzywdy",
      co bezposrednio odnosi sie do owej pani doktor od "przepukliny od noszenia
      zakupów". Uwazam ze nawet zmeczenie 50 pacjentem nie obliguje do takiego
      zaniedbania, zignorowania ksiazkowych objawów jednej z najlepiej opisanych
      rozrostówek. Zastanawiam sie ile innych osob potraktowala w ten sposob i mam
      nadzieje ze nie skonczylo sie to tragicznie.
      Dlatego Wasze posty upewnily mnie ze nie tylko wg. mnie pani doktor dopuscila
      sie zaniedbania. I dla wlasnej satysfakcji i bezpieczenstwa innych postaram sie
      udowodnic sadownie bledy w sztuce lekarskiech i zaniedbanie i zaniechanie.
      dzieki
      pozdr. dla łodzian:)
            • swan_ganz i w ten sposób wróciliśmy do "praprzyczyny"... 23.09.05, 10:57
              odesłała Cię z "niczym" z prostego powodu; ścisłego uzależnienia dochodów Pani
              Doktor z ilością zlecanych pacjentom badań. W systemie, w którym działacie
              obecnie, jeśli lekarz nie chce biegać "na bosaka" (czytaj; chce zarobić
              pieniądze) to musi w maksymalnym stopniu ograniczać dodatkowe badania swoich
              pacjentów. I kot jest winien? To oczywiste; LEKARZ! Nie chory system tylko
              lekarz, który przecież mógł zlecić odpowiednie działania. Dlaczego więc ich nie
              zlecił? bo niedouczony?, bo leniwy?, bo nie potrafi przewidywać konsekwencji
              swoich działań? Nie, zwyczajnie chciałby normalnie przeżyć. Tak jak każdy inny
              człowiek...
              To jest chore.. Zastanawiam się, ilu z nas biega w błogiej nieświdomości (bo
              przecież niedawno byli na badaniach) i ile nas to będzie kosztowała za chwilę?

              Tak więc droga Mag.a jeśli fakty podane przez Ciebie są prawdziwe to masz pełne
              prawo skarżyć tą Panią Doktor tylko rozważ pewien drobiazg; czy to nie jest aby
              uproszczenie czynić z tej osobu ofiarę? Czy to na pewno Ona jest winna
              zaistniałej sytuacji a nie NFZ-u i "twórcy" tego popieprzonego systemu zdrowia?
              • swan_ganz dla jasności... 23.09.05, 11:05
                nie próbuję usprawiedliwić tej Pani Doktor bo brak kasy nie usprawiedliwia
                zachowań - ogólnie mówiąc - niegodnych człowieka.

                Próbuję tylko znaleźć praprzyczynę takich zachowań...
              • mag.a Re: i w ten sposób wróciliśmy do "praprzyczyny".. 23.09.05, 11:12
                swan ja nie czepiam sie o nie zlecone badania, bo i rtg i morfologia byly, tyle
                ze na rtg. pani doktor nic nie zauwazyla i na dodatek zasugerowala mi ze
                niepokoj radiologa wynika z jego przewrazliwienia, wybacz ale nie zauwazyc
                czegos o wymiarach 9x7cm to chyba juz przesada! poza tym ja wyraznie mowilam o
                nocnych potach- odp. to od infekcji, swiad-odp.uczulenia na proszek, wywalony
                wezel- przepuklina od noszenia zakupow...litosci!
                czytaj uwaznie to co napisalam, bo sama mam ojca lekarza i wiem jaki jest
                system, chodzilo i chodzi mi o zaniedbanie blad, bo zle odczytanie rtg. to blad
                a udowadnianie innym lekarzom ze sa przewrazliwieni sugerujac nieprofesjonalizm
                w ich dzialce to juz tupet..
                • swan_ganz Re: i w ten sposób wróciliśmy do "praprzyczyny".. 23.09.05, 12:30
                  postawienie prawidłowej diagnozy wymagałoby dodatkowych badań zleconych przez
                  tą doktor nad, którą się tu znęcamy... Dodatkowe badania zaś = dodatkowe koszty
                  (nie Twoje koszty tylko jej) Być może miała jakieś wątpliwości, czytając Twoje
                  wyniki badań ale wolała je zachować dla siebie. Bo gdyby okazała np; wachanie
                  co do przyczyn "wywalonego węzła" to żyć byś jej nie dała i molestowała, że
                  chcesz jeszcze....
            • aloalo2001 Re: historia "zabawna" skarżyć czy nie? co sadzic 23.09.05, 11:18
              Maga choruje na chorobe rozrostowa, która stosunkowo dobrze się leczy, można
              powiedzieć, że w zależności od stopnia, jest uleczalna. Długość jej życia
              niezależnie od tego, czy choroba byłaby rozpoznana 6 miesiący wcześniej będzie
              podobna. A może paradoksalnie większa, bo teraz będzie zwracała szczególną
              uwagę na sposób leczenia, mając już takie doświadczenie nie będzie
              bezgranicznie ufała lekarzom. Zawsze zasięgnie drugiej opinii.
              Czy walka w sądzie da jej satysfakcje, która pozytywnie zmobilizuje ją do walki
              z chorobą, czy raczej odwrotnie? Co będzie jeśli sąd, może nawet niesłusznie
              nie przyzna jej racji?
              • Gość: pacjentka Re: historia "zabawna" skarżyć czy nie? co sadzic IP: *.ipartners.pl / *.ipartners.pl 23.09.05, 11:35
                Optymistka ma rację, właśnie o to mi chodziło. Aloalo, nawet gdyby przegrała,
                to i tak lepiej, że wstrząśnie kobietą. Walka w sądzie nie ma dać satysfakcji
                mag.a, ma uświadomić lekarce, że popełniła błąd (niedbalstwo). Może następnym
                razem nie zlekceważy objawów, może zamiast przewrażliwienia (czy to pacjenta
                czy specjalisty, wykonującego badanie) dostrzeże chorobę. Tłumaczenie, że
                dzięki temu błędowi wzrośnie poziom ostrożności związany z brakiem zaufania
                jest conajmniej dziwne. A gdyby ufała? Ilu jest pokornych, chichych, ufających
                pacjentów? Sorry, ale nie tędy droga, mam takiego ufającego w domu (właściwie
                aktualnie w szpitalu), choroba zabiera mu życie, skutecznie bardzo. Boże ile ja
                bym dała, żeby ten mój ufający tak nie ufał.
    • Gość: Doctor z USA Kiedy czytam takie bzdury o skarzeniu... IP: 1.1.* / *.proxy.aol.com 23.09.05, 11:30
      to juz wlasciwie nie chce mi sie pytac nikogo z Polski dlaczego TAM wciaz jest
      jak jest... Nie ma prawa nigdy byc lepiej - kiedykolwiek. Wiadomo, ze rownanie
      moze nastapic tylko w dol...
      Rozumiem, ze teraz niewyzyci pacjenci (zazdrosni, ze lekarze maja nad nimi
      ogromna wladze z racji swojego zawodu) sa na etapie SKARZEN, oskarzen, donosow,
      procesow sadowych i czego tam jeszcze nie wymysla. Niestety, czasem ochoczo
      sekunduja im w tym procesie lekarze. Ci ostatni robia to chyba z glupoty, nudow
      lub z checi wyzycia sie na kolegach po fachu.
      Czy nie jest juz dostatecznie dla wszystkich (WSZYSTKICH!!!) trudne zycie w PL?
      Czy skarzacy na lekarzy pacjenci tak bardzo chca sie BAWIC W ZACHOD? Czy
      uwazaja, ze pozwanie do sadu czy donos na zawodowa grupe ciezko (najciezej!)
      pracujacych ludzi w PL rzeczywiscie daje im wladze nad nimi?
      LUDZIE, opamietajcie sie! Przeciez juz i tak lekarze w PL sa unikatem! Czy
      chcecie, zeby wkrotce nikt juz was nie chcial leczyc??? Ile wam zostalo jeszcze
      tych Judymow i Silaczek?
      Ja zrezygnowalem wiele lat temu...
      • Gość: pacjentka Re: Kiedy czytam takie bzdury o skarzeniu... IP: *.ipartners.pl / *.ipartners.pl 23.09.05, 11:45
        Nie rozumiem. Czyli siedź cicho Polaku, bo walka może Twoje życie, i tak trudne
        przecież, jeszcze pogorszyć. Lekarz popełnił błąd? Ucierpiałeś? Trudno, takie
        jest życie, nawet w USA się zdarza, tam jednak ludziom żyje się łatwiej, oni
        więc skarżą. Ale Ty się w to nie baw. Nie skarż najciężej pracującej grupy
        zawodowej w Polsce! Lekarze i tak mają ciężkie życie. A błędy się zdarzają
        przecież.

        Proponuję Doctorze z USA przyjechać czasem do Plski. Zapewniam, że życie tu
        może być bardzo przyjemne i wcale nie trudne. Można też trafić na całkiem
        niezłych lekarzy. Uśmiechają się nawet. I są kompetentni. Pewnie dlatego nikt
        ich nigdy nie zaskarżył. Polska to nie piekło. Bez przesady. No i
        najważniejsze: nikt nikogo nie zmusza do wyboru takiego, a nie innego zawodu.
        • aloalo2001 Re: Kiedy czytam takie bzdury o skarzeniu... 23.09.05, 11:53
          Jak się usmiechają i sa kompetentni to nikt ich nie zaskarżył?
          Bardzo się mylisz. Ostatnio moja szefowa, bardzo miła i bardzo dobry lekarz
          została zaskarżona, razem z 2 lekarzami bezposrednio opiekującymi, przez
          rodzinę pacjenta, nie uwierzysz za co?
          Za to, że chora umierała na chorobę nowotworową i po 4 tygodniach pobytu w
          odziale referencyjnym w całej pólnocno-wschodniej Polsce w dziedzinie, która
          nic nie ma wspólnego z onkologią, szefowa chciała ją przenieśc do hospicjum.
          Choroba zdiagnozowana, potwierdzona his-pat, wykorzystane wszelkie sposoby
          leczenia onkologicznego.
          Została opisana przez miejscowe gazety i do tej pory musi ciągać się po sądach.
          • mag.a Re: Kiedy czytam takie bzdury o skarzeniu... 23.09.05, 12:04
            aloalo ale przeciez nikt nie twierdzi ze pacjenci sa swieci! i wsrod lekarzy i
            wsrod pacjentow i ich rodzin zdarzaja sie osobniki sprawne intelektualnie
            inaczej, problem w tym ze "upierdliwy bez powodu" pacjent zostanie
            najprawdopodobniej dosc szybko spacyfikowany przez izbe lekarska badz bieglych
            sadawych i poza niesmakiem nie powinno byc zle,natomiast jesli chodzi o
            udowodnienie niekompetencji w moim przypadku to jest to kwestia potencjalnego
            zapobiezenia kolejnym takim "trafnym" diagnozom
        • Gość: Doctor z USA Gwoli wyjasnienia, Droga Pacjentko IP: 1.1.* / *.proxy.aol.com 23.09.05, 12:05
          Zanim Pani mi zlozyla propozycje - w PL akurat mialem okazje bywac (z powodow
          rodzinnych) kilkakrotnie (6 razy) w ciagu ostanich 2 lat. (Przedtem rowniez
          bywalem, choc duzo rzadziej, gdyz zajety bylem robieniem kariery w USA.)
          Wrazenia: "że życie tu może być bardzo przyjemne i wcale nie trudne..." -
          Owszem, na wycieczce w Tatrach, czy na spacerze po Warszawskiej Starowce.
          Zgadzam sie z Pania - jest przyjemnie.
          Jako absolwent Warsz.Akad.Med. mam liczne grono kolegow lekarzy w PL - w
          Warszawie (gdzie podobno jest najlepiej zyc i pracowac), takze na prowincji.
          Twierdzi Pani: "Polska to nie piekło. Bez przesady." - Oj, Szanowna Pani
          raczyla sie pomylic: To pieklo! Zbyt wielu moich zawodowych kolegow to
          potwierdza. Nie pisze tego z satysfakcja zadowolonego emigranta, ale jedynie ze
          wspolczuciem dla tych wszystkich, ktorzy musza jakos przezyc w owym piekle.
          Szczegolnie - bedac lekarzami.
              • Gość: Patryk Re: Hey, Swan, :-) IP: *.oc.oc.cox.net 23.09.05, 18:12
                Od dawien dawna przecież wiadomo,że w Ameryce to wyzysk,rasizm i
                ksenofobia.Biedne "repy" z Twojej branży (sprzęt) masowo emigrują do Polski (na
                GM-ów),bo tu się nie mogą utrzymać z nędznej 5-15% prowizji (plus "base salary").
                Kobiety tu grube,brzydkie,zaniedbane i głupie-co innego niż
                Polki!Jedzenie-okropne i drogie! W nocnych klubach biją w dziób na "dobry
                wieczór" i na "dobranoc".Nie ma wierzb płaczących,Chopina i codziennej "Gazety
                Wyborczej".
                Dlatego też,absolutnie nie zamieniaj się z "doctorem z USA".Ani z kimkolwiek innym!
                P.S Sam się po cichu wybieram do Polski za dziesięć dni.Dla niepoznaki nazywa
                się to "sprawy rodzinne",ale to tylko kamuflaż.Sprawdzam możliwości. Jak ten
                zbity pies z podkulonym ogonem czy inny syn marnotrawny :-))).
                • swan_ganz Re: Hey, Swan, :-) 25.09.05, 01:34
                  Gość portalu: Patryk napisał(a):

                  > Od dawien dawna przecież wiadomo,że w Ameryce to wyzysk,rasizm i ksenofobia.
                  Kiedyś tak było podobno ale teraz chyba im przeszło już. W każdym razie nie
                  jest to tak jaskrwo widoczne jak w " Korzeniach"

                  > Biedne "repy" z Twojej branży (sprzęt) masowo emigrują do Polski (na
                  > GM-ów),bo tu się nie mogą utrzymać z nędznej 5-15% prowizji (plus "base
                  > salary"
                  To prawda. Też takiego miałem przez chwilę ale "dał ciała" bo się nie znał na
                  robocie i go zabrali. Tak między nami mówiąc to mam nadzieję, że gnije na
                  Alasce..

                  > Kobiety tu grube,brzydkie,zaniedbane i głupie-co innego niż Polki!
                  Rzeczywiście!! Kobiety macie okropnie brzydkie. Grube, obleśne i w
                  przeważającej części zaniedbane. W każdym razie, nie bardzo jest na czym oko
                  zatrzymać.. Doprawdy nie wiem skąd bierzecie te "laski" do "Słonecznego
                  patrolu" na przykład..I dlaczego macie takie zafajdane, brudne plaże?
                  Myślę, że gdyby mi przyszło tam dłużej żyć - zostałbym homoseksualistą
                  (qrde - pedał by było krócej)bowiem fceci są tam "niczego sobie". Przełamał bym
                  sobie stereotypy i już..

                  > Jedzenie-okropne i drogie!
                  Pełna zgoda - drogo i niesmacznie. Nie twierdzę, że brakuje tam restauracji
                  gdzie może i nieźle karmią ale ja do takiej nie trawiłem. I nie pisz proszę, że
                  są tylko plebejuszy tam nie wpuszczają....

                  > W nocnych klubach biją w dziób na "dobry wieczór" i na "dobranoc".
                  eee nie przesadzajmy tak źle to tam nie jest. Nie twierdzę, że tam takich
                  klubów nie ma. Być może znowu nie miałem przyjemności.. :)

                  > Nie ma wierzb płaczących,Chopina i codziennej "Gazety Wyborczej".
                  No, nie ma naszych kultowych wierzb :( Co do Chopina? - nie myśl sobie, że my
                  tu go jakoś namiętnie słuchamy. Ja i wiele osób które znam, odnoszą wrażenie,
                  że już ze 150 lat mineło jak niczego nowego nie napisał. Nie rozwija się po
                  prostu...Już nie jest na topie
                  Gazeta Wyborcza?? - a co to takiego?

                  > Dlatego też,absolutnie nie zamieniaj się z "doctorem z USA".Ani z kimkolwiek
                  > innym!
                  Dobrze Patryku.

                  > P.S Sam się po cichu wybieram do Polski za dziesięć dni.Dla niepoznaki nazywa
                  > się to "sprawy rodzinne",ale to tylko kamuflaż.Sprawdzam możliwości. Jak ten
                  > zbity pies z podkulonym ogonem czy inny syn marnotrawny :-))).
                  A powiedz; które pole chciałbyś " zaorać"?? No, nie bądź taki i zdradź coś!!
          • Gość: pacjentka Re: Gwoli wyjasnienia, Droga Pacjentko IP: *.ipartners.pl / *.ipartners.pl 23.09.05, 12:15
            No to proszę mi powiedzieć Panie Doctorze, kto zmusza ludzi do wyboru tego
            zawodu??? Jest źle, było źle, można zakłądać, że będzie źle. Dlaczego zatem
            ludzie decydują się na studia medyczne, zostają lekarzami? Judymów jest
            niewielu. Ich rozumiem. A reszta? Narzeka, chce wyjechać, marudzi. Nie pojmuję
            tego, ale widocznie zbyt ograniczona jestem. Zresztą czy jest to powód, dla
            którego pacjent, który ucierpiał z powodu ewidentnego zaniedbania lekarza,
            miałby go nie zaskarżyć??? Bo lekarz i tak ma ciężkie życie? Więc nie
            utrudniajmy mu go? Panie Doctorze, przecież to bez sensu.
        • aelithe Re: Kiedy czytam takie bzdury o skarzeniu... 23.09.05, 18:30
          W USA wiekszosc pozwow jest odrzucana po zapoznaniu sie z dokumetnami sadowymi.
          Sam fakt zlozenia pozwu jest motywem regresu od lekarza jego firmy
          ubezpieczeniowej i szpitala. W USA trzeba udowodnic blad, bo jesli nie to
          kosztuje bardzo duzo. Jsli wygrasz to dostaje polowe odszkodowania , jesli
          przgerasz placisz caly regres - a wiec utrzciwa transakcja.
          Koszt ochrony medycznej jest pochodna kosztow ochrony prawnej lekarza. Dlatego
          w usa gdzie mozna dostac wysokie odszkodowania za wizyte u lekarza placi sie 10
          krotnie wiecej niz w europie, gdzie ustawowo ograniczono mozliwosc dochodzenia
          roszczen.
          W Polsce nie ma procedur medycznych, czyli uscislenia, tko ma wykonac jakie
          czynnosci medyczne. Rozpoznanie ziarnicy nie jest latwe, a funkcjonujacy system
          ochrony zdrowia raczej nie sprzyja logicznym prostym dzialaniom.
                  • mmagda12 Re: Moze histoia skarzenia nie mialaby"miejsca" 24.09.05, 11:34
                    Wtedy tylko ,jak lekarz przyznalaby sie do "bledu".? Slowo przepraszam ma duze
                    znaczenie ,moze autorka watku ,wybaczylaby lekarz?
                    Problem nie rozpoznania choroby i popelnienia bledu przez lekarz nie jest mi
                    obcy.Dotyczylo to mojej corki[osoby doroslej 25letniej].Dzisiaj nie byloby jej
                    na swiecie.Ale lekarz potrafila przyznac sie do bledu ,przeprosic i caly czas
                    byla w kontakcie z rodzina[poniewaz corka byla leczona za granica] .Nie
                    mowiac ,ze lekarz przeszla zalamanie nerwowe.To wtedy ja i moja cala rodzina
                    wspieralismy ja itp.Duzo mozna wybaczyc ,nie takie rzeczy.Kazdy popelnia
                    bledy ,ale "wielka sztuka" jest przyznac sie do nich.Tu naprawde trzeba miec
                    odwage.I to cenie u ludzi najbardziej.
                      • cyku-cyku_bzyku-bzyku Re: Moze histoia skarzenia nie mialaby"miejsca" 24.09.05, 21:27
                        pszczolaasia napisała:

                        > najłatwiejsze, najprostsze rzeczy przychodzą najciężej.
                        > słowo "przepraszam" , "dziękuje" "przykro mi" w dzisiejszych czasach nie ma
                        > dobrych konotacji. są to wręcz słowa unikatowe. a szkoda. wiele gorzkich słów z
                        >
                        > obydwu stron może by nie padło.


                        Pięknie napisałaś, popieram!

                        Nic dodać, nic ująć!

                        Może tylko tyle, , że "przykro mi" (sorry :-) ) to to samo co przepraszam.
                        Oba te słowa to imie tej samej, jednej DOBREJ WRÓŻKI !!

                        A ta trzecia DOBRA WRÓŻKA miała nie imie PROSZĘ !!!;+)))

                        A wiesz co mi się najbardziej podoba w twoim krótkim tekście powyżej:
                        To:
                        > najłatwiejsze, najprostsze rzeczy przychodzą najciężej.

                        Stara prawda !!!

                        Przypomina mi sie fragment tekstu piosenki..

                        "... prostych słów się boi, największy nawet twardziel,
                        proste słowa przez gardło, nie chcą przejsć najbardziej!..."

                        Wiesz jaka to piosenka?
                        I kto ją śpiewa?

                        Jeśli tak, masz u mnie WIELKIEGO plusa !!!
                        Jeśli nie, trudno zdążysz jesze posłuchać...kiedyś tam...

                        A ciekawe, czy ktoś inny (może ) wie?? ...;-)

                      • aelithe Re: Moze histoia skarzenia nie mialaby"miejsca" 26.09.05, 13:53
                        niestety uzywajac slow przepraszam przez lekarza mozna miec tylko klopoty.
                        Sttwierdzenie, ze wykonalo sie cos zle od razu jest zwiazane ze skarga, czy
                        pozwem do sadu. Oczywiscie mozna to przekazac w inny sposob. Wiekszosc skarg
                        dotyczy niewlasciwego sposobu przekazania informacji. Mozna zrobic blad, ale
                        odpowiednio przekazujac informacje mozna uzyskac opinie genialnego lekarza. Z
                        drugiej strony niewlsciwe przekazanie powoduje, ze z prawidlowo wykonanej
                        procedury uzyskuje kklopoty, w razie niepowdzenia ( np. zgon chorego).

                        Niestety w Polsce trzeba traktowac pacjenta jako imbecyla, poniewaz z gory jest
                        nastawiony roszczeniowo przez prase i cokolwiek sie wykona zawsze bedzie zle.
                          • aelithe Re: Moze histoia skarzenia nie mialaby"miejsca" 27.09.05, 11:23
                            Pracowalem przez 10 lat w Polsce, wiec wiem co znaczy Polski pacjent. Nie
                            mozesz informaowac pacjenta w Polsce , ze cos poszlo nie tak, bo od razu
                            bedziesz mial klopoty. Najlepiej wychodza nie ludzie najlepiej przegotowani
                            zawodowo i profesjonalnie, ale najlepiej przygotowani psychologicznie cwaniacy,
                            kttorych umiejetnosci zawodowe nalezy postawic czesto pod duzym znakiem
                            zapytania.
                            • Gość: pacjentka Re: Moze histoia skarzenia nie mialaby"miejsca" IP: *.ipartners.pl / *.ipartners.pl 27.09.05, 12:23
                              To niesamowite. Jak Was się czyta, to trudno uwierzyć, że wszyscy jesteśmy
                              ludźmi, nie walczymy ze sobą a współpracujemy (zaraz ktoś napisze, że jestem
                              idealistką). Ludzie czy naprawdę w dwóch różnych światach żyjemy? My pacjenci i
                              Wy lekarze??? Aelithe ja Ci powiem, kto najlepiej wychodzi: ludzie (lekarze)
                              dobrze przygotowanie zawodowo (= profesjonalnie ;)) i psychologicznie. W
                              większość zawodów ta zasada obowiązuje.
                              • aelithe Re: Moze histoia skarzenia nie mialaby"miejsca" 27.09.05, 12:41
                                Niestety gdyby najlepiej sobie dawali na rynku rade najlepsi profesjnalisci to
                                byloby ok. Niestety czesto najwieksza kariere robia ludzie, ktorzy urabiaja
                                chorego, czesto kosztem oczernienia kolegow po fachu. Wyciagajac grube
                                pieniadze czesto za nic.

                                Czy na prawde nie dostrzegasz tego co mowia tu wszyscy lekarze- lekarz nie jest
                                wrogiem chorego - szukasz zastepczego wroga na wyladowanie swojej flustracji -
                                za zla organizacje opieki medycznej odpowiada provider - w tym przypadku rzad,
                                ktory nie zezwala na prywatyzacje uslug medycznych; a nie lekarze. Jako grupa
                                zawodowa walczylismy o wlasna godnosc i prawa chorych przez wiele lat. Teraz
                                wiekszosc aktywistow sie poddala - wyjezdzaja masowo za granice lub przechodza
                                do jednostek prywatnych.

                                Nie od lekarzy zalezy utrzymywanie monopolu prywatnych ordynatorsko-
                                profesorskich klinik w szpitalach klinicznych - majacych monopol na wiele uslug
                                medycznych ; nie od lekarzy zalezy brak konkurencji miedzy spziatalami ,
                                szpitale maja nadmiar chorychw stosunku do przyznanych limitow.

                                Zgodnosc wypowiedzi lekarzy na forum nie wynika ze zgosdnosci pogladow, jesli
                                przeczytasz uwaznie dyskusje zauwazysz, ze czest nasze poglady sa odmienne.
                                Jednak to co jest wspolnego to bez wzlegdu na nasze poglady, przekonania lub
                                upodobania i tak wszyscy dochodzimy do tych samych wnioskow.
                                Jest zle.

                                Brak jest okreslenia procedur medycznych i kompetencji. Jest to paranoiczne, ze
                                najciezsi chorzy sa leczeni w malych szpitalach na prowincji, a Uniwersyteckie
                                Kliniki rywalizuja o proste szybkie operacje. Jest to paranoiczne, ze na wizyte
                                u specjalisty czekasz kilka miesiecy, a moim mlodszym kolegow domawia sie zgody
                                na jakokolwiek specjalizacje - kiedy beda mieli 40 lat nie oplaca sie
                                inwestowac w ich ksztalcenie. , a z drugiej strony nie wprowadza sie ograniczen
                                w kierowaniu chorych do specjalisty. ( Chodzi by do specjalisty byli kerowani
                                ludzie rzeczywiscie wymagajacy wykonania specjlistycznej porady, a nie
                                wykonania morfologii, lub wypisanai recepty).

                                Dostep do lekarza w Polsce nalezy do jednego z najprostszych w Europie, jakos
                                nikt z pacjentow tego nie chce zauwazyc. Kilka godzin pomiedzy rejestracja a
                                terminem porady jest czesto powodem awantury i skarg; natomiast w Szwecji na
                                wizyte u lekarza czeka sie 2 tygodnie , w UK podobnie. Czy uwazasz, ze jest to
                                fer w stosunku do lekarza.
                                • Gość: pacjentka Re: Moze histoia skarzenia nie mialaby"miejsca" IP: *.ipartners.pl / *.ipartners.pl 27.09.05, 12:59
                                  To nie jest odpowiedź na mój post. Ja komentowałam te słowa:
                                  "Pracowalem przez 10 lat w Polsce, wiec wiem co znaczy Polski pacjent. Nie
                                  mozesz informaowac pacjenta w Polsce , ze cos poszlo nie tak, bo od razu
                                  bedziesz mial klopoty. Najlepiej wychodza nie ludzie najlepiej przegotowani
                                  zawodowo i profesjonalnie, ale najlepiej przygotowani psychologicznie cwaniacy,
                                  kttorych umiejetnosci zawodowe nalezy postawic czesto pod duzym znakiem
                                  zapytania." W odpowiedzi dostałam wykład na tematów wiele. Zgadzam się z
                                  większą jego częścią.

                                  > Czy na prawde nie dostrzegasz tego co mowia tu wszyscy lekarze- lekarz nie
                                  jest
                                  >
                                  > wrogiem chorego - szukasz zastepczego wroga na wyladowanie swojej flustracji -

                                  > za zla organizacje opieki medycznej odpowiada provider - w tym przypadku
                                  rzad,
                                  > ktory nie zezwala na prywatyzacje uslug medycznych; a nie lekarze.

                                  Ależ frustracji we mnie nie znajdziesz nawet odrobinę, wiele rozwiązań mi się
                                  nie podoba, znam ich przyczynę, nie walczę z wiatrakami. Szanuję lekarzy,
                                  niektórych bardzo lubię, bo z reguły to bardzo inteligentni i często tak
                                  zwyczajnie fajni ludzie. Mój poprzedni post dotyczył stosunków międzyludzkich.
                                  Czyli co, źle zrozumiałam określenie "Polski pacjent"? Zastosowałeś/aś takie
                                  samo uogólnienie w stosunku do pacjentów jakie stosuje większość pacjentów w
                                  stosunku do lekarzy (każdy wie, jaki jest stereotyp). Po co tak się nakręcać? A
                                  tymczasem Polski pacjent fajny jest. Tego się trzymajmy. Przesadziłam? :)
                                  • aelithe Re: Moze histoia skarzenia nie mialaby"miejsca" 27.09.05, 15:52
                                    Nie mam nic przeciwko pacjentom, zwlaszcza, ze kazdy lekarz jest zwiazany ze
                                    swoim chorym. Problem polega na eskalacji agresji wobec lekarzy. O ile
                                    wiekszosc ludzi w obecnej sytuacji jest zdezorientowana i bezradna, zalezna od
                                    dobrej woli i kompetencji, rownie zdezorientowanych i bezradnych lekarzy; to co
                                    raz czesciej zdarzaja sie ludzie tylko zadajacy. Ostatnio rozmawialem z
                                    kolegami ze Slaska, ktorzy nawet podawali pobicia lekarzy przez gornikow, kiedy
                                    odmowil wystawienia lewego zwolenienia. to jest kwestia dzisiaj w Polsce.
                                    • Gość: pacjentka Re: Moze histoia skarzenia nie mialaby"miejsca" IP: *.ipartners.pl / *.ipartners.pl 27.09.05, 16:12
                                      Sporo w tym racji, ale to zachowania ludzi, znajdujących się w tragicznej
                                      sytuacji, zachowanie zupełnie irracjonalne. W sumie to teraz już nie wiem, co
                                      napisać, bo chyba wszystko już zostało powiedziane. Mam to nieszczęście, że ze
                                      służbą zdrowia (państwową) muszę się spotykać niemal codziennie (spotkania nie
                                      są niemiłe w większości przypadków, ale wolałabym, żeby ich nie było z
                                      oczywistych powodów) i stwierdzam, że codzienność nie jest aż tak czarna. Nie
                                      jest źle (i znów: piszę o stosunkach międzyludzkich).
                                      • aelithe Re: Moze histoia skarzenia nie mialaby"miejsca" 30.09.05, 11:28
                                        Trudno jest wymagać od pacjentów normalności organizując nagonki prasowe na
                                        lekarzy. Na razie kolejne ekipy rządowe jedyne rozwiązanie w problemach
                                        finansowych ochrony zdrowia widziały w organizowaniu procesów czarownic. Nie
                                        nalezy sie dziwić, że coraz więcej ludzi zaczyna podchodzić do lekarza z
                                        paranoicznym lękiem lub równie paranoiczną czy wręcz paranoidalną wrogością.

                                        Deprecjacja zawodu lekarza, która dokonała się w ciągu ostatnich dwóch pokoleń,
                                        jest zastraszająca. Często nadrabia się to miną, ale prawda jest smutniejsza. W
                                        ludziach umierają ideały, z którymi szli na medycynę. Młody lekarz widzi
                                        niedouczonego szefa, którego jedynym argumentem jest brutalna siła. Pacjentów,
                                        którzy wymuszają nienależne procedury groźbami i skargami. Widzi urzędników
                                        pławiących się w luksusach. To już przeszło bardzo głęboko.

                                        • mag.a Re: Moze histoia skarzenia nie mialaby"miejsca" 30.09.05, 11:43
                                          > Trudno jest wymagać od pacjentów normalności organizując nagonki prasowe na
                                          > lekarzy. Na razie kolejne ekipy rządowe jedyne rozwiązanie w problemach
                                          > finansowych ochrony zdrowia widziały w organizowaniu procesów czarownic. Nie
                                          > nalezy sie dziwić, że coraz więcej ludzi zaczyna podchodzić do lekarza z
                                          > paranoicznym lękiem lub równie paranoiczną czy wręcz paranoidalną wrogością.

                                          aelithe, mysle ze to o czym wspominasz to jest kwestia podejsci do lekarza jako
                                          przedstawiciela organizacji (ogolnie pojetej sluzby zdrowia) ktora z przyczyn
                                          (wszyscy wiemy od niego-lekarza niezaleznych)stracila publiczne zaufaniebo
                                          staje sie coraz bardziej bezradna
                                          natomiast to o czym ja wczesniej wspominalam, to pretenscja do lekarza jako
                                          czlowieka, nie za brak srodkow i mozliwosci tylko za lenistwo i ogromna
                                          nieodpowiedzialnosc...

                                            • mag.a Re: Moze histoia skarzenia nie mialaby"miejsca" 04.10.05, 15:33
                                              ja nie rozumiem czemu bronisz tej kobiety? wiem ze trudno jest odbudowac grupe
                                              zawodowa ale czy Ty naprawde uwazasz ze ona powinna skladac sie z takich osob
                                              jak ta pani? moj ojciec,lekarz z 25 letnim stazem powiedzial ze mu wstyd za
                                              takich ludzi w zawodzie, bo nie tragiczna sytuacja sluzby zdrowia miala w tym
                                              udzial tylko tragiczne lenistwo i ignorancja...
                                              • aelithe Re: Moze histoia skarzenia nie mialaby"miejsca" 07.10.05, 13:58
                                                1. W Polsce wlasciwie zabrania sie mlodym lekarzom wlasciwego szkolenia. Nie ma
                                                odpowiedniego systemu szkolen podyplomowych, a nawet jesli sa ciekawe sympozja,
                                                to zabrania sie uczestnictwa w nich mlodym lekarzom. Sa one zarezwrwowane dla
                                                grona 'wybrancow'.
                                                2. Druga sprawa jest brak odpowiednich srodkow finansowych na szkolenie
                                                lekarzy. W wielu krajach pieniadze na szkolenia sa czescia wypalcanych srodkow
                                                finansowych.
    • Gość: agi Re: historia "zabawna" skarżyć czy nie? co sadzic IP: *.chello.pl 24.09.05, 21:38
      Jak najbardziej. Podstawowy problem to kompletny brak odpowiedzialności w tym
      środowisku. Najgorsze dla nas, pacjentów jest to, że takie rzeczy się zdarzają
      zarówno w państwowej służbie zdrowia, jak również w prywatnych ekskluzywnych
      klinikach za ciężkie pieniądze. Osobiście doradzam ominięcie Izby Lekarskiej,
      bo to i tak nic nie da, tylko od razu skierowanie pozwu o odszkodowanie do sądu
      cywilnego. Wszelkie dokumentacje, wyniki badań, karty chorobowe, przebieg
      hospitalizacji konieczne.
      • aelithe Re: historia "zabawna" skarżyć czy nie? co sadzic 26.09.05, 14:01
        Tu raczej nie ma mowy o odszkodowaniu cywilnym. Pacjentka nie podaje jaka
        poniosla szkode w wyniku dzialania lekarki. Kierujac ja do specjalisty, ktory
        rozpoznal chorobe i skierowal ja na wlasciwe leczenie nie poniolsa zadnego
        uszczerbku.
        Co do Sadu Lekarskiego i Sadow Cywilnym, to dzialaja one niezaleznie i ich
        kompetencje sa niezalezne. W sadzie cywilnym pozywajacy musi udowdnic szkode i
        jej zwiazek z wykonana procedura - nie pojecia winy; w sadzie lekarskim musi
        udowdnic naruszenie zasad etyki lekarskiej. W mojej opini jesli potrafisz
        udokumentowac ( swiadectwo ) ze lekarka powiedziala ze wezly chlonne sa
        przepuklina - to zasluguje na upomnienie za niewlasciwe podejscie do chorego,
        ale to trzeba udokumentowac - wazne jest cos wiecej niz przeciwstawne
        swiadectwa osob. Na wzajem sie anuluja, jelsi nie istnije jakiekolwiek inne
        swiadectwo.
        Podstawowym dokumentem jest sporzadzona przez lekarske dokumentacja medyczna,
        do ktorej masz pod kontrola wzglad, a ktorej kopie mozesz uzyskac odplatnie od
        przychodni.
        W przypadku porcesu wazna dokumentacja, a nie poczucie szkody osoby.
        • mag.a Re: historia "zabawna" skarżyć czy nie? co sadzic 26.09.05, 14:59
          > Tu raczej nie ma mowy o odszkodowaniu cywilnym. Pacjentka nie podaje jaka
          > poniosla szkode w wyniku dzialania lekarki. Kierujac ja do specjalisty, ktory
          > rozpoznal chorobe i skierowal ja na wlasciwe leczenie nie poniolsa zadnego
          > uszczerbku.

          Naprawde zadnego uszczerbku? nie sadzisz ze przepisane (za styczniowym) z
          lenistwa sierpniowe badanie czyli de facto brak badania za ktorego obowiazek
          wykonania placila moja firma to wlasciwa procedura???
          coz jesli chodzi o uszczerbek to mysle ze bylby mniejszy gdyby nowotwor wykryto
          12 miesiecy wczesniej kiedy byly juz pewne niepokojace sprawy na rtg. a tak 12
          miesiecy w plecy i ostatnie stadium zaawansowania z uroczym naciekiem na 4 cm
          na oplucna.
          jesli uwazasz ze to zaden uszczerbek a lekarka wykazala sie profesjonalizmem
          to.... no coz chyab sie zagalopowalam , jednak nie zycze Ci zebys spotkala ja w
          podobnej sytuacji...
          • aelithe Re: historia "zabawna" skarżyć czy nie? co sadzic 27.09.05, 11:21
            Uszczerbek na zdrowiu jest to obiektywna strata jaka doznalas, wiec np. utrata
            konczyny, dusfunkcja waznego narzadu etc..
            Co do sprawy nie umiem sie wypowiedziec co do winy lekarza bez zapoznania sie z
            dokumentacja, wazny jest wywiad , badanie przedmiotowe i jego decyzje.
            Co do Polski, trudno jest sie wypowiadac co do winy, poniewaz nie istnieja
            zadne rozsadne zasady posrtepowania lekarskie. Jestem po prostu niechleje. Nasi
            urzednicy nie sa zdolni sprecyzowac jakie obowiazki naleza do konkretnych
            jednostek opieki medycznej. Powoduje to czeste spory kompetencyjne - odmienne
            niz na zachodzie kto ma wykonac badania za ktore nikt nie placi.
            Nie wiem co rozumiesz pod stwierdzeniem firma zaplacila. Jesli firma placila za
            twoje badania to nie rozumiem dlaczego lekarka nie naciagnela jej bardziej ja
            bym byl w stanie wyciagnac kilka tyisiecy w takiej sytuacji; natomiast jesli
            myslisz o skladce na NFZ to bardzo sie mylisz. Swoimi pieniedzmi placisz za
            urzednikow NFZ za swoje leczenie musisz zaplacic sama.
            • mag.a Re: historia "zabawna" skarżyć czy nie? co sadzic 27.09.05, 12:49
              > Uszczerbek na zdrowiu jest to obiektywna strata jaka doznalas, wiec np.
              utrata
              > konczyny, dusfunkcja waznego narzadu etc..

              bardzo prosze: uszkodzenie miesnia sercowego, zrosty w plucach, uszkodzony staw
              biodrowy, klopoty z ukladem krazenia i hormonalnym plus 40 kg górka na skutek
              stosowania sterydów, to efekt eskalowanego BEACOPP
              w analogicznej sytuacji biorac ABVD (gdyby choroba zostala rozpoznana
              wczesniej) standardowym skutkiem sa albo i nie zrosty w plucach oraz oslabiony
              uklad krazenia...
              jesli znasz schematy leczenia Hodgkina to wiesz o czym mowie...

              > Nie wiem co rozumiesz pod stwierdzeniem firma zaplacila.

              Moja firma wykupila dla swoich pracownikow rozszerzony pakiet uslug medycznych,
              procz standardowych wstepnych badan pracowniczych jest tam prawie wszystko
              (onkologia, stomatologia, pelen zakres badan z CT i rezonansem wlacznie)procz
              usg stawów i markerow nowotworowych

              > Jesli firma placila za
              >
              > twoje badania to nie rozumiem dlaczego lekarka nie naciagnela jej bardziej ja
              > bym byl w stanie wyciagnac kilka tyisiecy w takiej sytuacji;


              coz ja tez nie rozumiem, lenistwo?????

              natomiast jesli
              > myslisz o skladce na NFZ to bardzo sie mylisz. Swoimi pieniedzmi placisz za
              > urzednikow NFZ za swoje leczenie musisz zaplacic sama.

              wiem za co place:)


              • aelithe Re: historia "zabawna" skarżyć czy nie? co sadzic 27.09.05, 15:42
                mag.a napisała:

                > bardzo prosze: uszkodzenie miesnia sercowego, zrosty w plucach, uszkodzony
                staw
                >
                > biodrowy, klopoty z ukladem krazenia i hormonalnym plus 40 kg górka na skutek
                > stosowania sterydów, to efekt eskalowanego BEACOPP
                > w analogicznej sytuacji biorac ABVD (gdyby choroba zostala rozpoznana
                > wczesniej) standardowym skutkiem sa albo i nie zrosty w plucach oraz
                oslabiony
                > uklad krazenia...
                > jesli znasz schematy leczenia Hodgkina to wiesz o czym mowie...

                Nie zmienia faktu, ze taki sam schamat leczenia zostalby zastosowany kilka
                miesiecy wczesniej. Wiec decyzja lekarki nie miala na to wplywu.

                > Moja firma wykupila dla swoich pracownikow rozszerzony pakiet uslug
                medycznych,
                >
                > procz standardowych wstepnych badan pracowniczych jest tam prawie wszystko
                > (onkologia, stomatologia, pelen zakres badan z CT i rezonansem wlacznie)procz
                > usg stawów i markerow nowotworowych

                To ladnie brzmi, ale co to obejmuje. Obecnie nie sa dostepne profesjonalne
                ubezpieczenia kosztow leczenia, to co jest oferowane na rynku to po prostu
                substandart.

                > coz ja tez nie rozumiem, lenistwo?????

                byc moze masz racje

                > wiem za co place:)

                To jestes genialna, nikt tego nie wie w polsce z wyjatkiem ciebie. Czy skoro
                fachowcy nie wiedza co obejmuje pakiet socjalny w Polsce; to czy nie wydaje ci
                sie , ze wydaje ci sie ze wiesz.
                • mag.a Re: historia "zabawna" skarżyć czy nie? co sadzic 27.09.05, 16:11
                  > Nie zmienia faktu, ze taki sam schamat leczenia zostalby zastosowany kilka
                  > miesiecy wczesniej. Wiec decyzja lekarki nie miala na to wplywu.
                  >
                  :) no nie do konca, BEACOPP eskalowany to schemat na hodgkina w IIIB i IVB, na
                  I i II stosuje sie ABVD, COPP i inne kombinacje i radio. droga aelithe nie wiem
                  czy czytalas dokladnie moje wzcesniejsze posty ale pisalam tam ze mam ojca
                  lekarza, co prawda anestezjologa ale jak trzeba to i Hodgkin mu nieobcy....
                  gdyby chorobe zdiagnozowano 12 miesiecy wczesniej, lub chociaz 6 to nie byloby
                  mowy o BEACOPPie

                  > To ladnie brzmi, ale co to obejmuje. Obecnie nie sa dostepne profesjonalne
                  > ubezpieczenia kosztow leczenia, to co jest oferowane na rynku to po prostu
                  > substandart.

                  to:)))
                  Nieograniczony dostęp do lekarzy wszystkich specjalności
                  Konsultacje profesorskie bez skierowania
                  Prowadzenie ciąży
                  Konsultacyjne zabiegi ambulatoryjne
                  Pozakonsultacyjne zabiegi ambulatoryjne
                  Kompleksowe badania diagnostyczne (dodatkowo wszelkie inne badania
                  diagnostyczne dostępne na terenie Polski)
                  Bezpłatne środki kontrastowe do badań CT oraz NMR
                  Pomoc doraźna na terenie kraju
                  Szczepienia przeciwko grypie
                  Szczepienia przeciwko:
                  WZW typ B, śwince, różyczce, odrze, odkleszczowemu zapaleniu opon mózgowych
                  Testy alergiczne
                  Rehabilitacja
                  Stomatologia
                  Interwencyjny zespół wyjazdowy
                  Transport medyczny na terenie Polski

                  > > wiem za co place:)
                  >
                  > To jestes genialna, nikt tego nie wie w polsce z wyjatkiem ciebie. Czy skoro
                  > fachowcy nie wiedza co obejmuje pakiet socjalny w Polsce; to czy nie wydaje
                  ci
                  > sie , ze wydaje ci sie ze wiesz

                  coz, za to co powyzej:) pakietem

Inne wątki na temat:

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka