prawa pacjenta vs prawa lekarzy

14.10.05, 14:44
forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=16&w=30383130&a=30383130
    • Gość: agi Re: prawa pacjenta vs prawa lekarzy IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 14.10.05, 15:12
      Powinni utrzymywać to dziecko do końca życia, skoro sumienie nie pozwalało im
      przeprowadzić ani wypisać skierowania na badania prenatalne i skoro sumienie
      nakazało im doprowadzić do narodzin tego dziecka.
      Swoją drogą jak to jest, że w państwowej klinice /przychodni od 7.00 - 15.00
      sumienie mu nie pozwala, a od 16.00 w prywatnym gabinecie na mieście sumienie
      przestaje istnieć ?
      • pimpek_sadelko Re: prawa pacjenta vs prawa lekarzy 14.10.05, 15:17
        Gość portalu: agi napisał(a):

        > Powinni utrzymywać to dziecko do końca życia, skoro sumienie nie pozwalało im
        > przeprowadzić ani wypisać skierowania na badania prenatalne i skoro sumienie
        > nakazało im doprowadzić do narodzin tego dziecka.
        > Swoją drogą jak to jest, że w państwowej klinice /przychodni od 7.00 - 15.00
        > sumienie mu nie pozwala, a od 16.00 w prywatnym gabinecie na mieście sumienie
        > przestaje istnieć ?
        pytanie bylo inne. czy lekarze maja prawo postepowac zgodnie ze swoimi zasadami
        moralnymi?
        moim zdaniem maja. a kwestia tych nieszczesnych badan to inna sprawa, bo
        zlecenia testu z krwii czy amniopunkci nie trzeba zaslaniac sie religia czy
        czyms innym. to zwykle badanie.
        • Gość: iza42 Re: prawa pacjenta vs prawa lekarzy IP: 219.89.188.* 14.10.05, 21:47
          Kazda pacjentka ma prawo do badan prenatalnych jezeli sa do tego wskazania i
          lekarz ma obowiazak na takie badania skierowac- nie skierowanie na badania
          oznacza zaniedbanie ze strony lekarza. Podobnie jezeli badania wykaza ciezka
          wade wrodzona , ktora kwalifikuje do aborcji decyzje na temat ewentualnego
          zabiegu podejmuje pacjent a nie lekarz. Czyli jezeli pacjentka zada aborcji
          lekarz ma obowiazek ja na ten zabieg skierowac nawet jezeli jego zasady moralne
          przeciwaja sie temu. Nie mozna natomiast zmusic lekarza do wykonania aborcji
          jezeli jest to niezgodne z jego zasadami etycznymi.
          • aloalo2001 Re: prawa pacjenta vs prawa lekarzy 14.10.05, 21:53
            Może niedługo, jeśli badania genetyczne się rozwiną bedziemy tez abortować
            dzieci za mało inteligentne, zagrozone wystapieniem cukrzycy, nowotworów, a
            nawet z powodu koloru oczu, albo płci, co jest już praktyką w Indiach. W
            najbogatszych prowincjach rodzi się nienaturalnie dużo chłopców. Kto wie co nas
            czeka.
            • Gość: iza42 Re: prawa pacjenta vs prawa lekarzy IP: 219.89.188.* 14.10.05, 22:00
              Bedziemy abortowac ? Kto bedzie abortaowac? Ty? Po co ta demagogia?
              w wiekszosci wolnych krajow decyzje o aborcji podejmuje kobieta, w Polsce jest
              inaczej. Jednakze nawet w Polsce konstutucjia gwaratuje wyjatki od
              antyaborcyjnej reguly . Jestes nawet temu przeciwny?
            • malaguena1 Re: prawa pacjenta vs prawa lekarzy 14.10.05, 22:10
              Czy ty zdajesz sobie sprawe jak ciezka jest praca fizyczna opiekunow
              niepelnosprawnych ludzi? Takie dzieci trzeba dzwigac, przewijac, myc - i to
              kilkanascie razy dziennie - to truizmy ale chyba powinnas to wiedziec?
              I jak mozna osadzac decyzje innych ludzi, ktorzy cierpia - i psychicznie z
              powodu nieszczescia jakie ich spotkalo, i fizycznie nie maja mozliwosci
              jakiegokolwiek relaksu - bo nawet noc ich nie zwalnia od czuwania i obslugi, a
              na dodatek cierpia BIEDE. Czy wg ciebie maja oni mozliwosc pracowac oboje by
              zyc na przyzwoitym poziomie ? A powiedz mi moze jaka instytucja w naszym kraju
              bezinteresownie wspomaga tak ciezko doswiadczone rodziny? Kogo to obchodzi?
              I to bardzo smutne i zenujace, ze mozna tak bezwzglednie innych potepiac, w
              imie nie wiadomo jakich idealow.
              Wez jeszcze pod uwage to, ze problem dotyczy odmowienia badan , zgodnie z
              obowiazujacym prawem, a nie decyzji o aborcji.

              Zycze ci by nie spotkaly cie tego typu problemy zyciowe, tego typu depresja, w
              jaka popadaja ludzie, ktorych dzieci nie maja szans na w miare normalne,
              samodzielne zycie. Wyobrazasz sobie co tacy rodzice czuja?

              A ty - ilu ludziom z takimi problemami pomoglas? Obchodzi cie moze np. jakis
              sasiad na wozku inwalidzkim?
              • aloalo2001 Re: prawa pacjenta vs prawa lekarzy 14.10.05, 22:29
                Jestem kobietą i jestem przeciwna aborcji. Nie jestem przeciwna badaniom
                prenatalnym.

                W naszej akademickiej przychodni, ginekolog nie wypisywała tabletek
                antykocepcyjnych studentkom, bo nie było to zgodne z jej przekonaniami i co?
                Tez na się czuć odpowiedzialna za los wszytkich dzieci, które urodziły się
                dzięki niej?

                Lekarz ma prawo odmówić wykonania takich badań, może jednak pokierowac
                pacjentkę do innego lekarza, osródka, gdzie będzie to możliwe.
                • malaguena1 Re: prawa pacjenta vs prawa lekarzy 14.10.05, 22:44
                  czy badanie prenatalne = aborcja? (wg ciebie)

                  porownanie jest bez sensu - tu jest problem powaznej choroby genetycznej, a nie
                  antykoncepcji - to tak dla lepszego zrozumienia tematu.

                  > Lekarz ma prawo odmówić wykonania takich badań, może jednak pokierowac
                  > pacjentkę do innego lekarza, osródka, gdzie będzie to możliwe.

                  wlasnie, mysle tez,ze to lekarz powinien uswiadomic pacjentke z takim
                  obicazeniem, ze POWINNA sie poddac takim badaniom; do pacjentki nalezy wybor
                  czy chce, czy nie chce poddac sie takowm.
                • iza42 Re: prawa pacjenta vs prawa lekarzy 14.10.05, 22:58
                  aloalo2001 napisała:

                  > Jestem kobietą i jestem przeciwna aborcji. Nie jestem przeciwna badaniom
                  > prenatalnym.
                  To jest Twoja indywidualna opinia to ktorej oczywiscie Ty i kazdy inny masz
                  prawo. Rozumiem ,ze Ty nigdy nie poddlalabys sie aborcji niezaleznnie od
                  okolicznosci. Ale co maja z tym wspolnego inni ludzie ? Czy maja postepowac tak
                  ajk Ty ? Dlaczego uwazasz sie za lepsza od innych?
                  >
                  > W naszej akademickiej przychodni, ginekolog nie wypisywała tabletek
                  > antykocepcyjnych studentkom, bo nie było to zgodne z jej przekonaniami i co?
                  > Tez na się czuć odpowiedzialna za los wszytkich dzieci, które urodziły się
                  > dzięki niej?
                  Wedlug mnie jest nienormalne ,ze tej ginekolog pozwolono praktykowac bez
                  ograniczen. NIkt sie na nie poskarzyl?

                  > Lekarz ma prawo odmówić wykonania takich badań, może jednak pokierowac
                  > pacjentkę do innego lekarza, osródka, gdzie będzie to możliwe.
                  Takie kierowanie do innego lekarza to strata cennego w takich okolicznosciach
                  czasu i zwyczajne gnojenie czlowieka - skainad znane w polskiej tradycji
                  biurokracyjnej.
      • Gość: fan Re: prawa pacjenta vs prawa lekarzy IP: *.internetdsl.tpnet.pl 14.10.05, 19:50
        Jeśli "kochająca" matka wolałaby zabić dziecko niż je urodzić (usunąć ciążę),
        to niech je odda do domu dziecka. Będzie je utrzymywać państwo, a może znajdzie
        się jakaś rodzina zastępcza, która je pokocha.

        Zamiast tego ta k..., jego matka, chce na tym zarobić i domaga się
        gigantycznego odszkodowania, bo ktoś nie pomógł jej zgładzić dziecka.
        Ciekawe co powie kiedyś dziecku ?
        Kocham cię bo mi zapłacono, za twoje życie.
        Czy, nie kocham cię, bo mi nie zapłacono ?
        Pamiętajmy, że choroby nie spowodował ani lekarz, ani szpital.
        To "dar" od rodziców.
        • Gość: czeresniowa_panna Re: prawa pacjenta vs prawa lekarzy IP: *.chello.pl 14.10.05, 20:12
          Czuję niesmak, gdy czytam takie opinie.
          • Gość: fan Re: prawa pacjenta vs prawa lekarzy IP: *.internetdsl.tpnet.pl 14.10.05, 20:22
            Nie wyrażam swej opinii dla twojego smaku.
            Znowu to Ty, jedyna sprawiedliwa, na tym forum ?
        • mmagda12 Re:Tepy jestes Fan szkoda slow 14.10.05, 20:18
          • Gość: fan Kto tu jest TĘPY to inni ocenią. IP: *.internetdsl.tpnet.pl 14.10.05, 20:27
            Masz inne zdanie to je wyraź, bez obrażania innych.
            Ale to pewnie wszystko co masz do powiedzenia.
            • mmagda12 Re: Kto tu jest TĘPY to inni ocenią. 14.10.05, 21:37
              Fan byles w osrodkach ,gdzie dzieci porzucone przez matki ?Dramat bylam
              kikanascie lat temu ,dzieci ktore mialy olbrzymie glowy ,"potworki" ,sa
              bezbronne ,nie chce pisac o tym.To bardzo przykre wspomienie.Kiedy bym
              wiedziala ,ze moje dziecko urodzi sie z jakas nieuleczalna choroba i bedzie sie
              meczyc ,usunelabym go.
              • aloalo2001 Re: Kto tu jest TĘPY to inni ocenią. 14.10.05, 21:44
                Kiedy bym
                > wiedziala ,ze moje dziecko urodzi sie z jakas nieuleczalna choroba i bedzie
                sie
                >
                > meczyc ,usunelabym go.

                To Twoje zdanie, ale nie wszyscy mają taką opinię.
              • Gość: fan Re: Kto tu jest TĘPY to inni ocenią. IP: *.internetdsl.tpnet.pl 14.10.05, 21:57
                mmagda12 napisała:

                > Fan byles w osrodkach ,gdzie dzieci porzucone przez matki ?Dramat bylam
                > kikanascie lat temu ,dzieci ktore mialy olbrzymie glowy ,"potworki"

                Nie masz pojęcia o czym piszesz.
                Dziecko którego dotyczy sprawa o odszkodowanie nie jest żadnym potworkiem. Jest
                karłem, ma krótkie ręce i nogi, ale może kiedyś być mądrzejszy od adwokata
                swojej matki.
                Czy byłem w ośrodkach, gdzie są dzieci porzucone przez matki ?
                Bywam w takim kilka razy w miesiącu i nie pouczaj mnie co to niepełnosprawność
                u dzieci, bo właśnie im poświęcam znaczną część mego zawodowego życia. Ktoś,
                kto dla ciebie jest tylko potworkiem z dużą głową potrafi chcieć żyć i być
                kochanym nie mniej niż ty.
                • mmagda12 Re:Fan zle mnie zrozumiales 14.10.05, 22:54
                  Pisalam na temat aborcji ,gdybym wiedziala,ze urodze dziecko ,ktore ma
                  nieleczalna chorobe.Druga czesc dotyczyla ,dzieci porzuconych z roznymi wadami
                  genetycznymi.Piszac o"potwkach" to nie byl smiech z mojej strony.Wracajac do
                  matki ,ktora domaga sie duzej kasy ma racje przeciez domagala sie badan]i fakt
                  zostal juz dokonany[urodzila] .Biorac pod uwage ,ze pierwsze dziecko urodzilo
                  sie z wada ,moze nie powinna wogole zachodzic w ciaze,?,to druga sprawa,a
                  jednak sie zdecydowala.
                • bozia2 fan-ajlowiu 15.10.05, 14:06
                  za to co napisałeś-jestem Twoją fanką :D
              • pimpek_sadelko Re: Kto tu jest TĘPY to inni ocenią. 15.10.05, 13:06
                mmagda12 napisała:

                > Fan byles w osrodkach ,gdzie dzieci porzucone przez matki ?Dramat bylam
                > kikanascie lat temu ,dzieci ktore mialy olbrzymie glowy ,"potworki" ,sa
                > bezbronne ,nie chce pisac o tym.To bardzo przykre wspomienie.Kiedy bym
                > wiedziala ,ze moje dziecko urodzi sie z jakas nieuleczalna choroba i bedzie
                sie
                >
                > meczyc ,usunelabym go.
                zeszlismy z tematu...
                a co do ewentualnej choroby... od poczatku wiedzialam, ze nigdy nie usune. nie
                poszlam do hipermarketu wybrac sobie egzemplarz, ktory mi sie spodoba. z chwila
                zajscia w ciae zostalam mama, to moje dziecko i pokochalam je bezwarunkowo.
                wiedza z badan prenatalnych byla mi potrzebna zeby w ciazy osiagnac spokoj,a
                gdyby wtedy wyszlo cos zle, to chcialam miec czas na przygotowanie sie do roli
                mamy chorego dziecka. chorego, ale tak samo kochanego.
                ale moze lepiej juz wrocic do tematu?
                • bozia2 Re: Kto tu jest TĘPY to inni ocenią. 15.10.05, 14:02
                  Nie można się przygotować do roli rodzica chorego dziecka-wiem co mówię(czytaj
                  sygnaturka).
                  Nie rozumiem tylko dlaczego rodzice nie poddali sie badaniom genetycznym przed
                  następną ciązą.
                  Uważam,że nie należy im się żadne odszkodowanie,dlatego,że większość rodziców
                  posiadających już dzieci niepełnosprawne,a w szczególności obarczone chorobami
                  genetycznymi,wiedzą czym grozi kolejna ciąża i nie można im pozwolić na to by
                  własne błędy,czy jak to nazwać "likwidowali" kosztem innych.
                  Mam ciarki,gdy sobie pomyślę,że są ludzie,którzy najpierw używają sobie do
                  bulu,a potem awantura bo nie dano im możliwości usunięcia efektu-podobno-miłości.:(
                  • pimpek_sadelko Re: Kto tu jest TĘPY to inni ocenią. 15.10.05, 14:56
                    boziu, moze nie wyrazilam sie precyzyjnie. przygotowac sie do roli mamy chorego
                    dziecka to wybrac dobry osrodek na porod, zeby dziecko mialo wieksze szanse na
                    przezycie, zdrowie, to chociaz czesciowe oswojenie sie z mysla, ze bobasek moze
                    nie bedzie sliczny i rozowy itd... najgorsze co moge sobie wyobrazic to porod a
                    potem konsternacje personelu... jak powiedziec mamie. wolalabym wiedziec.
                    • bozia2 Re: Kto tu jest TĘPY to inni ocenią. 15.10.05, 15:08
                      Pimpuś,ja wiem,że ty nie chciałaś niczego złego,ale zawsze jest szok w pirwszym
                      momencie,ja się nawet cieszę,że nie wiedziałam w ciąży o chorobie Myszki,bo bym
                      dopiero wariowała.Wyobrażasz sobie tę deprechę? Ja tak,chociaż wszyscy
                      uważają,że jestem silna nad podziw,ale wtedy to byłaby blacha:D
                      A tak,co nas nie zabije,to nas wzmocni:DDD
                • mmagda12 Re: Pimpek 16.10.05, 10:55
                  pimpek_sadelko napisała:

                  > mmagda12 napisała:
                  >
                  > > Fan byles w osrodkach ,gdzie dzieci porzucone przez matki ?Dramat bylam
                  > > kikanascie lat temu ,dzieci ktore mialy olbrzymie glowy ,"potworki" ,sa
                  > > bezbronne ,nie chce pisac o tym.To bardzo przykre wspomienie.Kiedy bym
                  > > wiedziala ,ze moje dziecko urodzi sie z jakas nieuleczalna choroba i bedz
                  > ie
                  > sie
                  > >
                  > > meczyc ,usunelabym go.
                  > zeszlismy z tematu...
                  > a co do ewentualnej choroby... od poczatku wiedzialam, ze nigdy nie usune.
                  nie
                  > poszlam do hipermarketu wybrac sobie egzemplarz, ktory mi sie spodoba. z
                  chwila
                  >
                  > zajscia w ciae zostalam mama, to moje dziecko i pokochalam je bezwarunkowo.
                  > wiedza z badan prenatalnych byla mi potrzebna zeby w ciazy osiagnac spokoj,a
                  > gdyby wtedy wyszlo cos zle, to chcialam miec czas na przygotowanie sie do
                  roli
                  > mamy chorego dziecka. chorego, ale tak samo kochanego.
                  > ale moze lepiej juz wrocic do tematu?
                  >

                  Pimpek ,to nie jest takie proste ,jak myslisz? Zreszta nie doswiadczylas
                  wychowania pierwszego dziecka niepelnosprawnego ,wiec nie wiesz co
                  kobiety ,ktore majac urodzic drugie dziecko przechodza?Staja przed wyborem
                  • pimpek_sadelko Re: Pimpek 16.10.05, 17:35
                    powiem tak: moje sumienie, moja moralnosc, moje matczyne uczucia nie pozwolilby
                    mi na aborcje.
                    to chyba mozna zrozumiec i nie sadze, ze musialabym miec dziecko
                    niepelnosprawne, zeby wyznawac takie wartosci.
          • mmagda12 Re:Tepy jestes Fan szkoda slow 16.10.05, 10:24
            Zamiast tego ta k..., jego matka, chce na tym zarobić i domaga się
            gigantycznego odszkodowania, bo ktoś nie pomógł jej zgładzić dziecka.
            Ciekawe co powie kiedyś dziecku ?
            Kocham cię bo mi zapłacono, za twoje życie.
            Czy, nie kocham cię, bo mi nie zapłacono

            Pozostawie to bez komentarza
            • mmagda12 Re:Jeszcze raz 16.10.05, 10:29
              Gość: fan IP: *.internetdsl.tpnet.pl
              Data: 14.10.05, 19:50
              Zamiast tego ta k..., jego matka, chce na tym zarobić i domaga się
              gigantycznego odszkodowania, bo ktoś nie pomógł jej zgładzić dziecka.
              Ciekawe co powie kiedyś dziecku ?
              Kocham cię bo mi zapłacono, za twoje życie.
              Czy, nie kocham cię, bo mi nie zapłacono ?

              Pozostawie to bez komentarza
        • znajomykrulika Re: prawa pacjenta vs prawa lekarzy 14.10.05, 22:19
          Po pierwsze co do wyrażania opinii o czym pouczasz niżej. Opinią nie jest
          uzywanie wulgarnych słów, a także wartościowanie innej osoby dlatego, że masz
          inne poglądy, to raz. Agresja w dyskusji jest absolutnie zbędna. Po drugie, ta
          kobieta miała prawo do badań prenatalnych i do podjęcia decyzji o ewentualnej
          aborcji i to nie podlega żadnej dyskusji czy ci się to podoba czy nie. Co do
          twojej opinii o pazerności tej pani na pieniądze to zupełnie nie zdajesz sobie
          sprawy ile kosztuje opieka nad takim dzieckiem. Nie refunduje tych kosztów
          państwo, chociaż powinno. Dlatego też pieniądze te są potrzebne właśnie min po
          to, żeby w przyszłości ta dziewczynka mogła być mądrą wykształconą osobą, może
          nawet mądrzejszą od ciebie. Pieniądze są także potrzebne na rehabilitację,
          odpowiednie urządzenie domu, operacje, lekarstwa itp. Wszystko po to, żeby ta
          dziewczynka mogła żyć godnie, a nie wegetować jak proponujesz w domu opieki.
        • malaguena1 Re: prawa pacjenta vs prawa lekarzy 14.10.05, 22:21
          glupek
          • aloalo2001 Re: prawa pacjenta vs prawa lekarzy 14.10.05, 22:25
            Morderczyni

            Przez analogię
            • malaguena1 Re: prawa pacjenta vs prawa lekarzy 14.10.05, 22:28
              aloalo2001 napisała:

              > Morderczyni
              >
              > Przez analogię
            • iza42 Re: prawa pacjenta vs prawa lekarzy 14.10.05, 23:10
              aloalo2001 napisała:

              > Morderczyni
              >
              > Przez analogię

              Ciekawa jestem co Ci daje prawo do rzucania takich epitetow w strone ludzi,
              ktorzy maja przeciwne zdanie niz Ty? Twoje niedoscignione standardy moralne?
              • aloalo2001 Re: prawa pacjenta vs prawa lekarzy 15.10.05, 10:42
                To było do M. Czemu nie bulwersuje jej określenie?
                Nie ma sensu sie wyzywać, bo jak widać to jest takie proste... i boli każdego.
                Poza tym, co zaznaczam nie jest bezpośrednio pod Twoim adresem albo M.
                uważam, że kobieta dopuszczająca się aborcji to morderczyni. Chyba wolno mi
                mieć takie zdanie?
                • Gość: agi Re: prawa pacjenta vs prawa lekarzy IP: *.chello.pl 15.10.05, 14:26
                  Przeczytałam wszystkie posty i wydaje mi się, że podzieliliście się na
                  tych "za" ochroną życia i tych "za" prawami rodziców do wiedzy i badań, a także
                  do ewentualnego usunięcia ciąży /przypominam, iż w przypadku, którym się
                  zajmujemy prawo polskie na to zezwala/ i wszyscy macie prawo do tego, żeby mieć
                  swoje zdanie.
                  Problem polega na tym, że takie prawo mają również rodzice /przyszli rodzice/
                  dziecka. Mogą chcieć się poddać badaniom prenatalnym i nikt im nie ma prawa
                  tego zabronić; nawet lekarze, którzy mają inne poglądy na tę sprawę.
                  Pacjenci podejmują decyzję i to jest ich własna decyzja i nikt nie ma prawa w
                  nią ingerować, bo to właśnie oni, nie kto inny, nie pan ordynator, nie pan
                  lekarz prowadzący i nie pan lekarz dyżurny będą musieli znaleźć bajońskie sumy
                  na wizyty lekarskie, zabiegi, operacje, lekarstwa dla tego dziecka...bardzo
                  duże ilości pieniędzy przy bardzo dużej ilości wolnego czasu, poświęcanego na
                  wysiadywanie w przychodniach i szpitalach, nie mówiąc o tym, iż przez bardzo
                  długi okres czasu nie będą mogli dziecka zostawić samego w domu choćby na
                  chwilę.
                  Niestety: albo pacjenci mają kasę i są podmiotem albo nie mają kasy i są
                  przedmiotem; gdyby ci państwo mieli pieniądze na wizytę w prywatnym ośrodku,
                  gdzie przeprowadzają takie badania lub też w odpowiednim momencie wsunęli
                  kopertę panom doktorom, to wtedy nie byłoby problemu ani z badaniami ani z
                  aborcją /która w tym przypadku byłaby jak najbardziej legalna/
                  • bozia2 Re: prawa pacjenta vs prawa lekarzy 15.10.05, 14:36
                    a teraz czepię się-agi,a czemu rodzice zdecydowali się na następne dziecko,skoro
                    pierwsze jest "niepełnosprytne"?Przy każdym małym dziecku jest pełno roboty,czy
                    to zdrowe,czy chore i tyle samo kosztów.Później,zgoda,ze zdrowym jest
                    łatwiej,ale przy żadnym porodzie nie dostajesz karty gwarancyjnej na
                    dziecko,tzn.,że gdy np.świnka spowoduje głuchotę,to można to dziecko bezkarnie
                    zabić,bo nie wiedziałaś...,lekarz nie mówił(to niech teraz płaci)...itd.
                    Przecież amniopunkcja(nie mam pojecia czy dobrze to napisałam)też niesie za sobą
                    pewne możliwe powikłania.
                    • Gość: agi Re: prawa pacjenta vs prawa lekarzy IP: *.chello.pl 15.10.05, 16:42
                      Problem, który tu omawiamy nie polega na tym, że nie ma karty gwarancyjnej na
                      dziecko.
                      Problem polega na tym, iż pacjent /w tym przypadku ciężarna kobieta i jej mąż -
                      przyszły tatuś/ o ile nie są ludźmi ubezwłasnowolnionymi lub też nieletnimi
                      mają prawo samodzielnie podejmować decyzje dotyczące ich leczenia i
                      diagnozowania. Dorosły, samodzielnie myślący pacjent, będący w pełni władz
                      umysłowych, mowido lekarza: decyduję się na badanie X oraz Y oraz operację A i
                      B. Nie zgadzam się, żeby nie wiem co, na badanie Z oraz operację C. I lekarze
                      muszą uszanować taką decyzję pacjenta, choćby uważali badanie Z i operację C za
                      konieczność, a badania X i Y oraz operacje A i B za o wiele gorsze rozwiązania,
                      choćby zrzymali na głupotę i upór pacjenta - muszą jego decyzję uszanować i
                      wykonać, bo to on sam musi decydować, co dalej będzie z jego zdrowiem i życiem,
                      bo to on sam właśnie będzie musiał żyć potem sam ze sobą i dalej się męczyć.
                      Lekarze z tego szpitala nie uszanowali decyzji pacjenta, puścili ją mimo uszu,
                      jak również puścili mimo uszu informację, że pierwsze dziecko urodziło się z
                      wadą, co automatycznie czyniło drugą ciążę ciążą wysokiego ryzyka.
                      Przy okazji, bzdury piszecie, że mogli uważać:
                      1) Czyżbyście nie wiedzieli, moi ukochani 100% katolicy, że środki
                      antykoncepcyjne to też grzech ?
                      2) Fakt, iż pierwsze dziecko urodziło się chore, wcale nie musi oznaczać, że
                      drugie będzie ułomne; ale to trzeba sprawdzić właśnie przez badania prenatalne.
                      Reasumując, lekarze potraktowali pacjenta jak przedmiot, który nie myśli, nie
                      czuje, nie ma swojego zdania, nie ma prawa do podejmowania decyzji, wykazali
                      się godnym potępienia lekceważeniem pacjenta: zarówno jego decyzji, jak i
                      wysyłanych przez niego informacji. Zlekceważyli dalsze losy czyjegoś życia;
                      ponieważ mentalność tego typu lekarzy nie zmieni się dobrowolnie, należy póki
                      co wymuszać ją sądownie.
                • iza42 Re: prawa pacjenta vs prawa lekarzy 15.10.05, 21:45
                  aloalo2001 napisała:

                  > To było do M. Czemu nie bulwersuje jej określenie?

                  Glupek ? coz , malo pochlebne ale niespecjalnie bulwersujace.

                  > Nie ma sensu sie wyzywać, bo jak widać to jest takie proste... i boli każdego.

                  Rzeczywiscie , powiem wiecej - spierac sie z Toba to po prosu zbrodnia.
                  Powinno to byc karane najwyzszym wyrokiem.

                  > Poza tym, co zaznaczam nie jest bezpośrednio pod Twoim adresem albo M.
                  > uważam, że kobieta dopuszczająca się aborcji to morderczyni. Chyba wolno mi
                  > mieć takie zdanie?
                  Moszesz miec takie zdanie jaki Ci sie podoba ale nie przymuszaj ludzi aby
                  dzielili Twoje poglady. Nazywanie kogos, kto sie z Toba nie zgadza morderca to
                  ciezkie oszczerstwo.
                • malaguena1 Re: prawa pacjenta vs prawa lekarzy 15.10.05, 22:19
                  "Badania prenatalne (czyli diagnostyka prenatalna) polegają na rozpoznawaniu
                  wad i ciężkich chorób płodu w stosunkowo wczesnym okresie ciąży. Przeprowadza
                  się je różnymi technikami, takimi jak amniopunkcja, biopsja trofoblastu, USG,
                  badanie krwi pępowinowej i tzw. test potrójny.

                  Diagnostyka tego typu - poprzedzona poradnictwem genetycznym - może dostarczyć
                  przyszłym rodzicom informacji o istocie choroby genetycznej ich dziecka,
                  sposobie dziedziczenia i skutkach, jakie pociąga za sobą urodzenie dziecka z
                  wadą wrodzoną, możliwościach leczenia i rehabilitacji, prognozach na przyszłość
                  związanych z nieustannym postępem medycyny (zwłaszcza w ostatnich latach w
                  dziedzinie genetyki).

                  Mitem jest, że badania prenatalne są tylko jedną z przyczyn aborcji. To nie
                  prawda. Bowiem nie każda stwierdzona badaniem prenatalnym wada jest wskazaniem
                  do przerwania ciąży. W wielu przypadkach już dziś wczesne leczenie może usunąć
                  skutki choroby genetycznie uwarunkowanej (jako przykład można podać choćby
                  galaktozemię, zespół nadnerczowo - płciowy) i inne. Poza tym niektóre choroby
                  uwarunkowane genetycznie ujawniają się dopiero w okresie dojrzałości, dając
                  możność przeżycia wielu lat w stosunkowo dobrym zdrowiu.

                  A ponadto należy wiedzieć, że przy rokowaniach płodu bierze się pod uwagę także
                  postęp nauk medycznych, gdyż z wieloma chorobami, które jeszcze niedawno
                  sprawiały duże kłopoty terapeutyczne, współczesna medycyna daje sobie coraz
                  lepiej radę. "

                  więcej na ten temat: www.resmedica.pl/ffxraport1299.html

                  chyba warto to poczytać, zanim się osądzi innych swoją miarką, aloalo...
                  • aloalo2001 Re: prawa pacjenta vs prawa lekarzy 16.10.05, 16:42
                    Moja droga wiem o tym wszytkim, o czym piszesz i nie jestem przeciwna badanim
                    prenatalnym, gentycznym i tak dalej. Ba nawet sama będąc lekarzem potrafię
                    własnoręcznie takie badania zrobić i nie trzeba mnie przekonywac jak wielki
                    jest postęp badan medyczynych. Jako człowiek jednak zwracam uwagę do jakiego
                    rodzaju patologii może to prowadzić. I dlatego w pełni swojej wiedzy jestem
                    przeciwna aborcji. To jest ta granica, której nie chcę przekraczac jako
                    człowiek i jako lekarz.
    • Gość: Doki Re: prawa pacjenta vs prawa lekarzy IP: *.240.81.adsl.skynet.be 15.10.05, 16:29
      Pimpek,

      tak sledze dyskusje nie wlaczajac sie do niej i uwazam, ze problem jest w ogole
      zle postawiony. Nie chodzi o zadne "prawa lekarza", tylko o jego obowiazki.
      Obowiazkiem lekarza jest, pomimo pogladow na to czy tamto wiedziec co MOZNA
      zrobic , poinformowac o tym pacjenta i, jesli samemu rezygnuje sie z leczenia,
      skierowac do kogos, kto sie tego podejmie. Wszystko.

      A teksty, ze lekarz to taki sam rzemieslnik... coz, musze trzymac emocje na
      wodzy, wiec nie odpowiem. Uwazam, ze jest wyjatkowym DEBILIZMEM twierdzic cos
      takiego.

      Watek zas zszedl na manowce. O tych manowcach tez mam swoje zdanie, ale
      przedstawie je tu bardzo oglednie: eugenika (i jej siostra, eufenika) to nie
      jest wynalazek szatana i jeszcze kiedys nam sie przypomni. Jesli sami tego nie
      zrobimy, to sama natura to zrobi.

      Bo zajrzalem na strone autorstwa bozia2.
      • zubr_zalogowany Re: prawa pacjenta vs prawa lekarzy 15.10.05, 20:10
        watek zszedl na manowce z powodu nierozrozniania zadan lekarza i zadan
        administratorow ochrony zdrowia

        lekarz ma bezwzgledne prawo kierowac sie w leczeniu swoimi przekonaniami etycznymi
        autonomia lekarza w tym zakresie (czyli jego "niezawislosc") jest fundamentem
        zaufania w relacji z pacjentem
        dlatego lekarz ma prawo nie podjac sie usuniecia ciazy, moze tez nie podjac sie
        wykonania badan prenatalnych
        lekarz bedacy swiadkiem jehowy moze odmowic podania preparatow krwi
        moze nawet jesli jakies zasady etyczne mu tego bronia powstrzymac sie od
        zagladania do gardla

        lekarz ma jednak obowiazek ocenic czy pacjent ma rzeczywiscie wskania i prawo do
        zabiegu, ktorego mu odmawia, a ocena ta nie zależy od wyznawanych przez niego
        zasad etycznych, tylko od obiektywnej wiedzy
        lekarz odmawiajac zabiegu musi choremu wskazac mozliwosc uzyskania gdzie indziej
        leczenia, musi poinformowac przelozonego (np ordynatora, dyrekcje szpitala),
        ktorego zadaniam jest zapewnienie pacjentowi leczenia u innego lekarza lub w
        innej placowce
        funkcja ktora pelni ordynator czy dyrektor szpitala jest przynajmniej w czesci
        funkcja administracyjna - obowiazkiem kogos takiego jest zapewnienie realizacji
        praw pacjenta niezaleznie od pogladow

        adresatem skargi rodzicow jest dyrekcja szpitala a nie lekarz odstepujacy od
        wykonania pewnych zabiegow
        sytuacja nie jest efektem bledu w leczeniu, tylko niedopelnieniem czynnosci
        administracyjnych
        za to nalezy sie odszkodowanie - za nierealizowanie praw pacjenta
        • mmagda12 Re: "Tutaj lekarz jest Bogiem" 15.10.05, 23:29
          kobieta.gazeta.pl/wysokie_obcasy/1,53662,553147.html
          • zubr_zalogowany Re: "Tutaj lekarz jest Bogiem" 15.10.05, 23:52
            kobiety nie poinstruowano jakie ma prawa, gdzie szukac dalej mozliwosci
            zrobienia badan i ew. usuniecia ciazy
            kuriozalne jest zachowanie ordynatora, ale nie zmienia to faktu ze mial prawo
            odmowic badan i zabiegu; nie dopelnil jednak obowiazku wlasciwego poinformowania
            pacjentki i przelozonych - za to tez moze byc ukarany

            dla mnie nie ulega watpliwosci ze szpital odpowiada za niezrealizowanie praw
            pacjenta, odszkodowanie powinno uwzgledniac tego skutki

            czyjakolwiek prywatna opinia na to jakim aborcja jest wielkim zlem i jakie zlo
            jest mniejsze a jakie wieksze w tamtej sytuacji nie powinna miec wplywu na
            orzeczenie sadu bo nie w tym rzecz
            wg mnie jesli ktos ma do czegos prawo, a jakas instytucja prawo to mu odbiera
            to musi odpowiadac za skutki pozbawienia tego prawa
      • bozia2 Doki,litości :D 16.10.05, 01:00
        z tego,co tu sobie czasem czytam,nie wnioskuję,byś był powściągliwy,a tu
        eugenika(eufemika)-ludzie,ratujcie,nie bardzo kumam:(Czyżbyś był za czystą
        rasą,a może za prawem buszu-silny musi przetrwać,a słaby niech umrze?)
        Wiesz Doki,jeśli o mnie chodzi niewiele mnie może jeszcze zdziwić,czy powalić na
        kolana-mogę dyskutować z różnymi ludźmi,ale nigdy nie powiem co powinni
        zrobić,bo mimo nicku(:D)nie jestem bozią i to nie od ludzi zależy kto będzie
        żył,a kto nie.
        Ale ty to wiesz,mam nadzieję.
        Buziak dla dzieciaków:DDD
        • bozia2 Re: Doki,litości :D 16.10.05, 01:22
          A tak naprawdę to chyba wiem,co chciałeś powiedzieć nawiązując do strony
          Karoliny-takich dzieci nie powinno się ratować,ale kiedy się stanie twarzą w
          twarz z takim problemem,to jest zupełnie inaczej,a jeśli to-nie daj Boże-dotyczy
          twojego dziecka,to już jest zupełnie inna śpiewka.
          Kiedyś uważałam podobnie jak ty(pod warunkiem,że dobrze cię zrozumiałam),ale
          teraz Karolina jest sensem mojego życia.Wy macie swoją pracę,na którą możecie
          sobie ponarzekać,ale beż której nie możecie żyć,a ja mam swoją córkę,bez której
          to życie było by nic nie warte.
          W każdym doświadczeniu jest jakaś nauka i nie warto się szarpać z problemami
          życiowymi za wszelką cenę,ale jeśli Pan Bóg zdecydował,że Karolina ma
          żyć,mimo,że nie powinna,to muszę się nią zająć jak najlepiej potrafię i
          już.Amen-jak przystało na bozię i byłą(podkreślam byłą-nie mylić z
          vacią)katechetkę:D
          Nie poddam jej eutanazji tylko dlatego,że jest organizmem słabym,chociaż nie do
          końca,bo rzadziej choruje na infekcje niż pozostała część domowników.
          • Gość: Doki Re: Doki,litości :D IP: *.240.81.adsl.skynet.be 16.10.05, 10:18
            bozia2 napisała:

            > A tak naprawdę to chyba wiem,co chciałeś powiedzieć nawiązując do strony
            > Karoliny

            Chyba jednak nie, w kazdym razie to, co napisalas, nijak sie ma do tego, co
            chcialbym wtedy napisac.

            A chcialem napisac cos takiego: nie dyktuje nikomu co ma robic. Tobie tez nie.
            Wybralas, jak wybralas, bo tak uwazalas za sluszne. Ja na Twoim miejscu
            postapilbym inaczej, bo tak uwazalbym za sluszne. Koniec.
            • bozia2 niech będzie-koniec 16.10.05, 11:10
              i sorrka,jeśli napisałam w twoim kierunku coś nie tak...
              Miłej niedzieli:)
              • Gość: Doki Re: niech będzie-koniec IP: *.240.81.adsl.skynet.be 16.10.05, 11:29
                > i sorrka,jeśli napisałam w twoim kierunku coś nie tak...

                Nie, skad... Wiesz, do mojego postu powyzej jest jeszcze baaaardzo rozwlekle
                uzasadnienie, ale powsciagliwosc kaze wlasnie go nie zamieszczac.

                > Miłej niedzieli:)

                Wzajemnie. :-) U nas bardzo slonecznie, to podobno byl najcieplejszy wrzesien
                wszechczasow i pazdziernik tez ma szanse na takie miano.
            • mmagda12 Re: Fan ,ja Cie pouczam? 16.10.05, 11:32
              Ne masz "zielonego pojecia" ,co przechodza matki ,ktore wychowuja ,juz dzieci
              niepelnosprawne.I ty kazesz im rodzic nastepne dzieci?
              A jeszcze,gdy matki zostaja same ,bo facet nie wytrzymal psychicznie?
              Znam to ,bo pomagam takim matkom.Ale dla Ciebie to proste ,niech odda do
              osrodka ,a co z matka?

              • mmagda12 Re: Fan ,ja Cie pouczam? cd 16.10.05, 11:39
                A co z dzieciatkiem,gdy matka odda? Nie przyszlo Ci do glowy?
                • Gość: fan Re: Fan ,ja Cie pouczam? cd IP: *.internetdsl.tpnet.pl 16.10.05, 14:33
                  Nie przekonasz mnie, że lepiej byłoby je zabić, żeby nie czuło się porzucone w
                  domu dziecka, a matka nie miała wyrzutów, że je tam oddała.

                  Jeśli matka nie chce takiego dziecka tak bardzo, że wolałaby je zabić, to niech
                  je odda do domu dziecka lub ośrodka preadopcyjnego zrzekając się praw
                  rodzicielskich, aby miało szansę na adopcję.
                  Polacy nie chcą adoptować dzieci niepełnosprawnych.
                  Ale są możliwe adopcje zagraniczne i znam kilkoro niepełnosprawnych dzieci,
                  które znalazły kochających rodziców w Szwajcarii, Niemczech, Holandii i USA.

                  Dlaczego pozbawiać dzieci tej szansy, tylko dlatego, że w waszym mniemaniu mogą
                  być tylko kulą u nogi i nie powinny żyć?
                  • Gość: barnaba Re: Fan ,ja Cie pouczam? cd IP: *.internetdsl.tpnet.pl 16.10.05, 19:47
                    Już widzę te kolejki do adopcji dzieci niepełnosprawnych...
                    Problem w tym, że taka adopcja jest dla dziecka fuksem, szczęśliwym trafem.
                    Normalność- to wegetacja w DPS, w którym brakuje pieniędzy na wszystko- od
                    mydła, po leki.
Pełna wersja