ZUS - wieczna wojna

24.10.05, 15:45
Moj ojciec po operacji wycięcia górnego płata płuca, na 3 lata przed
emeryturą, przy wadze 65 kg a wzroście 178, po 35 latach pracy jako stolarz
(pył, lakier, drobiny) dostał odmowną decyzję ZUS w sprawie pzryznania renti
i jest ZDOLNY DO PRACY!
Do jakiej pracy? W styczniu mu płuca pocieli, chyba mu nie odrośnie? Wygląda
jak chodzący szkielet, nie może podniesć reki do góry, do dzisiaj jest na
silnych środkach p.bólowych, sam ordynator kiniki torakochirurgii, który go
operowal stwierdził, że do pracy to on się nie nadaje a orzecznik ZUS ma inne
zdanie....
I co? Mam wysłac ojca do roboty w stolarni z połową płuca? W smród lakieru i
pył? Żeby dźwigał i wdychał?
Może lepiej mu już zacznę na pomnik zbierać? :((((
Przekwalifikować się? 3 lata przed emeryturą? Na kogo? Następnego fizola?
Hydraulik? Spawacz?
Ręce mi opadły...
    • maga_luisa Re: ZUS - wieczna wojna 24.10.05, 15:59
      Odwołujcie się do Sądu Pracy.
      • czarna_rozpacz Re: ZUS - wieczna wojna 24.10.05, 19:05
        Na 60-lecie istnienia ZUS opolski oddział zorganizował w piątek uroczystość w
        szkole muzycznej. Na stołach stanęły butelki dobrego wina oraz przeróżne
        smakołyki. Później szefostwo świętowało jubileusz w Zajeździe Kasztelańskim.
        Ile kosztowały podatników te obchody? Rzecznik opolskiego ZUS nie chciała
        powiedzieć
        serwisy.gazeta.pl/kraj/1,34309,2980146.html
    • Gość: fan Re: ZUS - wieczna wojna IP: *.internetdsl.tpnet.pl 24.10.05, 21:23
      Mamy w Polsce najwięcej "niepełnosprawnych" i rencistów w UE. Z powodów
      politycznych nie zdecydowano się zweryfikować tych wszystkich, kórzy dostali
      renty lekką rączką, szczególnie w latach 90-95tych. Widocznie teraz panuje w
      ZUSie trend odwrotny i są przegięcia w drugą stronę.
      Nie zapominajmy, że lekarze orzecznicy w ZUSie są etatowymi pracownikami ZUSu i
      są rozliczani z oszczędności. Mają pewnie swój plan do wykonania i zapewne
      rywalizują, kóry Oddział ZUS jest lepszy (znaczy oszczędniejszy).

      Pozostaje tylko odwoływać się od decyzji ZUS, do instancji odwoławczej, a nawet
      do Sądu Pracy i Ubezp. Społecznych. Tylko pilnować terminów odwoławczych, bo
      inaczej klapa.
    • Gość: zdrowa inaczej Re: ZUS - wieczna wojna IP: *.crowley.pl 24.10.05, 21:45
    • Gość: zdrowa inaczej Re: ZUS - wieczna wojna IP: *.crowley.pl 24.10.05, 22:14
      Witam!
      Przepraszam za falstart, ale to z emocji. Znam ten ból. Za zdolną do pracy
      uznał mnie ZUS i sąd (a raczej biegli sądowi, wyrok to tylko formalność).
      W świetle obecnych przepisów chory nie znaczy niezdolny do pracy.
      W moim konkretnym przypadku w miały miejsce:
      - cztery bardzo poważne operacje, każda ze wszystkimi możliwymi powikłaniami
      - zawał ściany przedniej serca
      - chorona wieńcowa, nadciśnienie II stopnia
      - liczne "uboczne" schorzenia gastrologiczne, ortopedyczne
      - zaawansowana nerwica lękowo-depresyjna stopnia ciężkiego
      Na swoją zgubę mam ukończone studia, lat 40, i zdaniem tych instytucji, mogę
      pracować w swoim zawodzie.
      Gdybym nawet jakimś cudem znalazła pracę, to i tak żaden lekarz nie wyda mi
      zaświadczenia o zdolności do pracy. I tak błędne koło się zamyka.
      Adwokat odradził mi składanie apelacji, bo opinie biegłych były jednoznaczne
      (chora, ale zdolna do pracy).
      Szkoda mi tylko zmarnowanych nerwów i zdrowia na tą drogę przez mękę i
      upokorzeń, jakich przyszło mi doznać w trakcie załatwiania tego wszystkiego.
      A tymczasem tysiące zdrowych cwaniaczków żyją sobie w najlepsze jako renciści
      (np. z powodu alkoholizmu, czy symulowania chorób psychicznych). Czują się
      nietykalni i śmieją z takich, jak ja.
      Jak widzisz, przypadek Twojego Taty nie jest odosobniony. Po prostu system
      przyznawania rent jest u nas po prostu nieludzki.
      Pozdrawiam!
      • be.em Re: ZUS - wieczna wojna 25.10.05, 14:21
        Jak czytam, co piszesz to brak mi nadziei na to, że Tata będzie w domu... Jak
        pomyślę, że ma wstawać o 4.00 rano, jechać z dwoma przesiadkami do pracy,
        dźwigać coś, gdy własnego wnuka nie może wziąść na ręce i pracować w stolarni,
        gdy czasami na specerze brakuje mu powietrza to chce mi się wyć..
        Narazie złożyliśmy sprzeciw od decyzji ZUS.
        Czekamy.
        A fakt, znam też ludzi, którzy zdrowi mają renty i jeszcze dorabiają. Czy ktoś
        kiedyś zweryfikuje ten chory system?
    • Gość: zdrowa inaczej Re: ZUS - wieczna wojna IP: *.crowley.pl 24.10.05, 22:25
      PS.
      Znam też przypadek 27-letniego człowieka chorego na aplazję szpiku (wyjątkowo
      ciężka postać białaczki), który otrzymal rentę tylko na rok. Jeśli przeżyje, to
      zapewne zostanie uznany za zdolnego do pracy. Nie sposób pisać o takich
      sprawach bez emocji.
      Pozdrawiam raz jeszcze!
    • malkontent_jeden Re: ZUS - wieczna wojna 25.10.05, 01:02
      Jestem lekarzem. Znam ludzi absolutnie zdrowych ktorzy pomykaja latami na
      rentach. Znam ludzi ciezko schorowanych, ledwie zdolnych zeby sie dowlec
      na "KIZ" i nie otrzymuja renty, albo po odwolaniach i procesach.
      W mojej opinii zdecydowana wiekszosc lekarzy-orzecznikow ZUS to szmaty.
      • maga_luisa Re: ZUS - wieczna wojna 25.10.05, 11:18
        Mocno powiedziane; ale krztyna prawdy, niestety, w tym jest
      • Gość: barnaba Re: ZUS - wieczna wojna IP: *.lodz.msk.pl 25.10.05, 14:54
        Lekarz orzecznik ZUS to lekarz, który ma najwięcej wyleczonych pacjentów na
        świecie.
        • malkontent_jeden Re: ZUS - wieczna wojna 25.10.05, 16:10
          No i najszybciej
Pełna wersja