Dodaj do ulubionych

Przysięga Hipokratesa - oświadczenie

11.01.06, 23:50
Niniejszym oświadczam, że nigdy nie składałem, nie składam i nie mam zamiaru
składać Przysięgi Hipokratesa.

Równocześnie przyznaję, iż jako reprezentant dziedziny wysoce niezabiegowej,
szczególnym sentymentem darzę następujący fragment w/w Przysięgi:

"Nie będę operował chorych na kamicę, pozostawiając to ludziom zawodowo
stosującym ten zabieg."

/-/ młody lekarz
Obserwuj wątek
    • zubr_zalogowany Praca u podstaw 15.01.06, 12:38
      Przysięga Hipokratesa
      biblioteka.slam.katowice.pl/Przysiega.htm
      Przyrzeczenie lekarskie
      www.portalmed.pl/xml/prawo/medycyna/komentarze/etyka/kodeks
      warto przeczytac zanim niektorzy zaczna tu epatowac swoja ignorancja i chamstwem
      • connie1 Re: Praca u podstaw 15.01.06, 12:44
        Art. 66.

        Lekarz ma prawo umawiać się o wysokość honorarium przed rozpoczęciem leczenia.
        Wyjątkiem od tej zasady jest pomoc w nagłych wypadkach. W razie braku
        stosownych cenników lekarz powinien brać pod uwagę wartość oddanej usługi,
        poniesione koszty własne, swoje kwalifikacje, a także w miarę możliwości,
        sytuację materialną pacjenta.
        Lekarz może leczyć bezpłatnie.
        Lekarzowi nie wolno stosować metod nieuczciwej konkurencji, szczególnie w
        zakresie nierzetelnego informowania o swoich możliwościach działania, jak i
        kosztach leczenia.
        Zwracam uwage na słówko 'może"

          • aloalo2001 Re: Praca u podstaw 15.01.06, 14:14
            Autentyczna historia z dyzuru w piątek. Wpada pewna pani na izbę przyjęć i
            krzyczy, "natychmiast zmierzyć mi ciśnienie", lekarz w tym czasie pisze wypis
            dla pacjenta i zwraca się uprzejmie, aby poczekała. Po 5 min ta pani zaczyna
            płakac, wyć, następnie przeklninać wszytkich i wszystko (pozostali chorzy jej
            wtórują) i upominać sie o swoje bo... ona płaci składki na emeryturę :-))
            Dodam, że to region rolniczy i wszyscy są członkami KRUS.


      • marzenia11 Re: Praca u podstaw 15.01.06, 14:04
        Bardzo dziekuję. Przeczytałam dokładnie. Utwierdziło mnie to w przekonaniu jak
        wiele lekarzy jest daleko od kodeksu, którego powinni przestrzegać, zarówno w
        relacji z pacjentem jak też w relacji ze swoimi kolegami i kolezankami po
        fachu, w miejsu pracy. Smutne. I również potwierdziło moje przypuszzczenia, że
        fakt, że są kiepskie zarobki lekarzy w państwowej służbie zdrowia stał się już
        w wielu przypadkach i dla wielu osób USPRAWIEDLIWIENIEM, takim "zwolnieniem"
        lekarza w jego oczach, które to my pacjenci też musimy "łyknąć" i uznać to za
        wytłumaczenie różnych złych rzeczy których autorami są lekarze.
        Złe zarobki są faktem bezdyskusyjnym, ale nie mogą być usprawiedliwieniem
        wszystkiego. Cenię i bardzo szanuję lekarzy, którzy to wiedzą. Na szczęście
        takich znam.

        PS> Pracuję w psychiatrii, zarabiam 539 zł. Wystarcza na czynsz za mieszkanie
        na pewno (341zł)a reszta, w zalezności od aktualnych pomysłów (a nie potrzeb,
        bo o tych nie ma mowy).
        Pozdrawiam
        • Gość: Ben Jehud Re: Praca u podstaw IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 15.01.06, 14:17
          Fajnie, że napisałaś ten post :-)

          Z lekarzami, z branżą medyczną jest tak samo jak z każdą inną dziedziną.
          Jest wielu piłkarzy którzy kopią piłkę ale Ronaldino, Pele, Maradona to
          jednostki.
          Jest wielu artystów ale Dali czy Pavarotti to jednostki.
          Jest wielu lekarzy ale takich prawdziwych mistrzów w profesjonaliźmie niewielu.
          Są jak rodzynki w cieście bakaliowym - dużo dodatków ale rodzynek tylko kilka..
          Dramat naszego kraju polega na tym, że to ci najlepsi wyjeżdżają za granicę. Bo
          tylko ci mogą liczyć, że będą tam robili to co robią dobrze - będą leczyć. Tacy
          ludzie są dla każdego społeczeństwa bezcenni - powinno się im płacić złotem
          tyle ile ważą bo w przypadku takich ludzi, żądanie uzasadnienia ich wysokich
          dochodów jest zwykłym bezeceństwem.

          Nam natomiast zostają ci, którzy mają pełną świadomość swej zawodowej marności,
          którzy wiedzą, że nie mogą po wyjeździe liczyć na pracę w zawodzie.
          Puszą się więc w necie - żadając podwyżek i należnych lekarzom "apanaży" :-)
          • slav_ Re: Praca u podstaw 15.01.06, 14:50
            No to masz pecha.
            Jak Ci sie stanie krzywda to nie trafisz do żadnej "perełki" tylko do lekarza -
            mającego świdomośc zawodowej marności i nie mogącego liczyć na pracę w zawodzie
            po wyjeździe.
            Mam nadzieje że nie oczekujesz zbyt wiele - nie przeżyjesz rozczarowania.
            Rozumiem tez że tak na to patrząc nie ma potrzeby zbyt wiele płacic lekarzom -
            ci dobrzy i tak wyjadą (i tam sobie zarobią) a tym co zostali - nie trzeba. W
            końcu nie wyjeżdzając dali dowód swej zawodowej marności.
            • Gość: Ben Jehud Re: Praca u podstaw IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 15.01.06, 15:23
              Co Ty chcesz mi powiedzieć? - że wszyscy jesteście świetnymi profesjonalistami?
              Naprawdę nie znasz takich lekarzy, którym warto zapłacić tylko po to by nie
              podchodzili zbyt blisko do pacjentów?

              > No to masz pecha.
              > Jak Ci sie stanie krzywda to nie trafisz do żadnej "perełki" tylko do
              > lekarza - mającego świdomośc zawodowej marności i nie mogącego liczyć na
              > pracę w zawodzie po wyjeździe.

              Wiesz na czym polega mój pech? Mieszkam w kraju ludzi o małym rozumku. To jest
              mój podstawowy problem... :-)

              Masz rację - łatwo mogę sobie wyobrazić sytuację w której nie będę w stanie
              kontrolować tego kto do mnie podchodzi... Mam takie głupie, czarne sny czasami,
              że np. podchodzi do mnie lekarz, który właśnie uspokajał się po roszczeniowym
              pacjencie Melisaną Klosterfrau. Przyjął większą dawkę niż powinien ( bo to
              naprawdę był wkurzający pacjent) i mu 2 promile na alkomacie wychodzą.... , że
              lekarz - radiolog popierniczył coś w opisie i mi zoperowaliście nie tą półkulę
              mózgu co trzeba.... , że w wyniku zakażenia pooperacyjnego "łapię" ogólne
              zakażenie organizmu i do piachu. Mam jeszcze dużo snów ale i to pozwala
              pokazać, że budzę się po nich z krzykiem na ustach zlany zimnym potem - " Boże
              Jestem w POLSKIM szpitalu!!!! Ratunku!!!. Tak to jest niestety

              I wiesz, co? By te koszmary się skończyły to najpierw musimy wyleczyć patologie
              dzięki którym ten system udaje, że jest sprawny.... I wyleczyć trzeba wszystko;
              od wysokości stawek płaconych na ubezpieczenie, przez realną wycenę procedur,
              pensje .... do zlikwidowania chorej solidarności lekarskiej, dzięki której
              wśród was ,ukrywają się osobnicy prawdziwie niebezpieczni.

              Wtedy te "perełki" przestaną wyjeżdżać, młodzież lekarska będzie miała dobre
              wzorce a ja przestanę mieć koszmary....


              • slav_ Re: Praca u podstaw 15.01.06, 17:44
                >(..)budzę się po nich z krzykiem na ustach zlany zimnym potem - " Boże
                >Jestem w POLSKIM szpitalu!!!! Ratunku!!!. Tak to jest niestety

                Histeryzujesz.
                Zupełnie niepotrzebnie.
                Nadal (chciało by sie powiedziec "mimo wszystko") w polskim szpitalu czy
                przychodni latwiej spotkać trzeźwego lekarza niz takiego "po melisanie".
                Nadal (chciało by sie powiedziec "mimo wszystko") łatwiej natknąc sie na
                kompetentnego lekarza ktory w sposób prawidłowy poprowadzi leczenie niz na
                takiego ktorego strach spotkać.
                Nadal (chciało by sie powiedziec "mimo wszystko") nie tylko Cię zoperują ale
                nawet zazwyczaj dokładnie to co trzeba.
                Nadal poziom, zakres i jakość usług medycznych jest w Polsce zupełnie
                nieracjonalnie wysoki jak na naklady na nią - w dużej mierze dzieki tym "marnym
                zawodowo lekarzom".

                >najpierw musimy wyleczyć patologie
                (..)
                >Wtedy te "perełki" przestaną wyjeżdżać, młodzież lekarska będzie miała dobre
                >wzorce a ja przestanę mieć koszmary....

                Lepiej nie czekać za długo. Wzorców się nie zadekretuje ani nie wyprodukuje w
                fabryce miar i wag. Na wytworzenie wzorcow zawodowych trzeba czasu, dobrych
                warunkow i premiowania dobrej pracy i uczciwości.
                • Gość: Ben Jehud Re: Praca u podstaw IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 15.01.06, 18:09
                  > Histeryzujesz.
                  To nie żadna histeria. Celowo przerysowałem uzyskując czarny kolor wypowiedzi
                  :-)

                  > Lepiej nie czekać za długo. Wzorców się nie zadekretuje ani nie wyprodukuje w
                  > fabryce miar i wag. Na wytworzenie wzorcow zawodowych trzeba czasu, dobrych
                  > warunkow i premiowania dobrej pracy i uczciwości.
                  No właśnie. Lepiej nie czekać zbyt długo bo "perełek" ubywa...
                  Będę się upierał, że podpisując kontrakty na takich warunkach jakie są,
                  działacie na szkodę pacjentów i własną.
                  Wiem, że współczesna medycyna potrafi długo podtrzymywać życie ale czy warto to
                  robić dla takiej patologicznego organizmu jaką jest nasz system opieki?
                  Przecież ten twór nigdy nie będzie w stanie samodzielnie przeżyć..
                  Czasem trzeba wyłączyć aparaturę.....

                  Zmarnowaliście świetną - wprost wymarzoną - okazję by ją wyłączyć. Dorn i jego
                  wypowiedź. Wybacz ale po takiej jak jego wypowiedzi następnego dnia powinna
                  stanąć całą służba zdrowia. I to nie w imię kasy i kontraktów ale w imię obrony
                  własnej godności. Lekarze jacy są tacy są ale zasługują na szacunek i jeśli
                  władza tak pięknie się wam podkłada? A was stać tylko na jakiś list z prośbą o
                  przeproszenie... Żenada.
                    • Gość: Ben Jehud Re: Praca u podstaw IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 15.01.06, 18:24
                      > a masz pomysl co na gruzach zbudowac?

                      No pewnie. Najlepszą medycyną i sposobami jej finansowania dysponują amerykanie
                      więc powinniśmy z kopiować dobry wzorzec.
                      Nie ma bowiem co wymyślać "ameryki" :-)

                      Ponieważ jednak - tak do końca - zburzyć się nie da i amerykański "przeszczep"
                      w aktualnej kondycji gospodarczej się raczej nie przyjmie - to może, na dobry
                      początek to by wystarczyło....?

                      www.upr.org.pl/main/artykul.php?strid=1&katid=152&aid=418



                      • zubr_zalogowany Re: Praca u podstaw 15.01.06, 18:44
                        sporo rozwiazan dobrych, sporo niedopracowanych
                        brakuje jednego - punktem wyjscia do kazdej dyskusji, do oszacowania skladki, do
                        dyskusji o dodatkowych ubezpieczeniach, czy platnosciach za "nadstandard"
                        powinien byc przygotowany koszyk swiadczen gwarantowanych przez budzet
                        (ratownictwo, SORy), przez ubezpiecyciela w ramach skladki i okreslenie minimum
                        wymagan jakie musi spelnic swiadczeniodawca, zeby mogl wykonywac uslugi
                        (standard) oraz jasne okreslenie standardow wykonywania badan przesiewowych i
                        okreslenie zrodla ich finansowania

                        bez tego nie ma co zaczynac ani reformy, ani rewolucji
                      • slav_ Re: Praca u podstaw 15.01.06, 18:51
                        Jest droby problem. UPR-u nie ma przy władzy.
                        WSZYSTKIE sznurki trzymaja politycy i mianowani przez nich urzędnicy. Kto rządzi
                        pieniędzmi rządzi państwem - tu - ksztaltem opieki zdrowotnej.
                        A PiS gwarantuje że nie dojdzie do żadnych istotnych zmian - nie ma żdnego
                        pomysłu na opieke zdrowotną poza "nie drażnić wyborców".
                        • swan_ganz Re: Praca u podstaw 15.01.06, 21:13
                          > Jest droby problem. UPR-u nie ma przy władzy.
                          Czyli co? wieszamy się bo nic się nie da zrobić?

                          Pewnie, że mógłby być lepszy system niż ten proponowany przez UPR, ale na dzień
                          dzisiejszy nic bardziej racjonalnego nie przejdzie w naszym społeczeństwie. Ten
                          program jest dziełem kompromisu (pkt.1) i jest stworzony nie przez
                          jakichś "spadochroniarz" nie mających nic wspólnego z branżą tylko przez was
                          przy wsparciu ekonomistów UPR-u.
                          I skoro rządzący nie mają pomysłu co z wami zrobić to czas najwyższy przejąć
                          inicjatywę we własne ręce.
                          Kto jak nie wy (lekarze) ma lepszy dostęp do członków władz tego państwa?
                          Kto jak nie wy będzie musiał program (taki czy inny) zrealizować?
                          Kto wreszcie jak nie wy może pełnić w gabinecie rolę ekukacyjną dla elektoratu.
                          To dosłownie kilka słów na temat chociażby kosztów które zostały poniesione
                          przed chwilą w związku z wizytą członka elektoratu? Nie zapomnij, że jako
                          lekarze dysponujecie jednak większym kredytem zaufania niż cały klucz kaczek.
                          Możecie też liczyć na wsparcie PO w sejmie. W końcu oni skorzystają z każdej
                          okazji by kaczkom nawrzucać. A że zrobią wreszcie coś dobrego dla
                          społeczeństwa? Korona im z głowy od tego nie spadnie :-)

                          Ile osób pracuje w Służbie? Samych lekarzy jest ok. 1000 tys. + personel średni
                          + personel administracyjny + przemysł medyczny + sympatycy itd. Na pewno
                          jesteście w stanie zebrać pod tym projektem Ustawy dostateczną ilość podpisów
                          by uczynić go projektem obywatelskim i jako taki wnieść do sejmu pod obrady. I
                          wiesz co myślę? Biorąc pod uwagę ich rozpaczliwe próby reformowania obecnego
                          systemu, znając ich jałowość umysłu w materii systemu zdrowia to myślę, że
                          pisowcy strasznie się ucieszą, że zaistniał ktoś kto zdejmie z nich brzemię
                          odpowiedzialności za zdrowie społeczeństwa. Mogliby się wtedy bardziej radośnie
                          zajmować tą swoją polityką - czyli zakiwac się na śmierć.

                          Nie macie zresztą żadnej alternatywy więc nic nie tracicie próbując...

                          P.S.- Stop. Wróć. Macie alternatywę - jest tu gdzieś projekt Ustawy Łabędzia:-)
                          • slav_ Re: Praca u podstaw 15.01.06, 22:08
                            Przykro mi, będzie pesymistycznie.:

                            >Pewnie, że mógłby być lepszy system niż ten proponowany przez UPR, ale na dzień
                            >dzisiejszy nic bardziej racjonalnego nie przejdzie w naszym społeczeństwie.

                            Żaden powodujący zwiekszenie platności (lub współpłacenia bezpośredniego lub
                            przez dodatkowe ubezpieczenia - a bez tego nie ma szans na zmiany)) nie
                            przejdzie "w społeczeństwie" - ma byc TANIO, wszystko i bez opłat. Partia ktora
                            to zaproponuje przegra najbliższe wybory.

                            >I skoro rządzący nie mają pomysłu co z wami zrobić to czas najwyższy przejąć
                            >inicjatywę we własne ręce.

                            Pomysłu nie maja - to fakt - ale maja WŁADZĘ.

                            >Kto jak nie wy (lekarze) ma lepszy dostęp do członków władz tego państwa?

                            "Asystenci społeczni" i lobbyści.

                            >Kto jak nie wy będzie musiał program (taki czy inny) zrealizować?

                            O! to juz my (i my będziemy jak zwykle odpowiedzialani za to że "rząd chcał
                            dobrze ale przez pazernych lekrzy nie wyszło")

                            >Kto wreszcie jak nie wy może pełnić w gabinecie rolę ekukacyjną dla elektoratu.

                            Rolę "edukacyjną" pelni "Fuckt", Superekspress i TVN. Wpływ edukacyjny ma ten
                            kto ma media.

                            >lekarze dysponujecie jednak większym kredytem zaufania niż cały klucz kaczek.

                            niestety, nie widzę tego,

                            >Możecie też liczyć na wsparcie PO w sejmie.
                            PO nawrzuca kaczkom ale nie powie juz wyborcom niczego niemiłego (w perspektywie
                            mozliwe wybory - lepiej nie denerwować).
                            W końcu oni skorzystają z każdej
                            okazji by kaczkom nawrzucać. A że zrobią wreszcie coś dobrego dla
                            społeczeństwa? Korona im z głowy od tego nie spadnie :-)

                            > (...)pisowcy strasznie się ucieszą, że zaistniał ktoś kto zdejmie z nich brzemię
                            >odpowiedzialności za zdrowie społeczeństwa. Mogliby się wtedy bardziej radośnie
                            >zajmować tą swoją polityką - czyli zakiwac się na śmierć.

                            Brzemie - bardzo chętnie. Ale KASY i wpływu na to jak jest wydawana z rąk nie
                            wypuszczą, nie ma tak.


                            Wyszło pesymistycznie ? Chyba tak. Nieprawdziwe ? Chyba, niestety, nie do konca...
                • marzenia11 Re: Praca u podstaw 15.01.06, 20:56
                  slav_ napisał:

                  > >(..)budzę się po nich z krzykiem na ustach zlany zimnym potem - " Boże
                  > >Jestem w POLSKIM szpitalu!!!! Ratunku!!!. Tak to jest niestety
                  >
                  > Histeryzujesz.
                  > Zupełnie niepotrzebnie.
                  Nie sądzę. Jednak.

                  > Nadal (chciało by sie powiedziec "mimo wszystko") w polskim szpitalu czy
                  > przychodni latwiej spotkać trzeźwego lekarza niz takiego "po melisanie".
                  To jest argument? Myslę, że to jest standard a nie argument.

                  > Nadal (chciało by sie powiedziec "mimo wszystko") łatwiej natknąc sie na
                  > kompetentnego lekarza ktory w sposób prawidłowy poprowadzi leczenie niz na
                  > takiego ktorego strach spotkać.
                  Prawidłowy nie zawsze oznacza bardzo dobry. jak coś jest poprawne to nie znaczy
                  że najlepsze.

                  > Nadal (chciało by sie powiedziec "mimo wszystko") nie tylko Cię zoperują ale
                  > nawet zazwyczaj dokładnie to co trzeba.
                  To tez stabndard a nie argument w dyskusji.

                  > Nadal poziom, zakres i jakość usług medycznych jest w Polsce zupełnie
                  > nieracjonalnie wysoki jak na naklady na nią - w dużej mierze dzieki
                  tym "marnym
                  > zawodowo lekarzom".
                  > Poziom i jakość usług zależy od pieniędzy ale w dużym stopniu od
                  umiejętności, wiedzy i talentu lekarza. Myślę, że mamy wielu w Polsce
                  utalentowanych lekarzy, ale niestety część z nich gorzknieje i zatraca swój
                  talent (bądź go nie rozwija) dość szybko, gdy wejdą w srodowisko i połkną
                  bakcyla narzekania na braki kasy.
                  • slav_ Re: Praca u podstaw 15.01.06, 21:30
                    1. czytac ze zrozumieniem
                    2. brać pod uwage KONTEKST - to była odpowiedź "na ..." więc tylko w związku
                    postem na ktory padła ma PEŁNY sens

                    a poza tym:
                    >Prawidłowy nie zawsze oznacza bardzo dobry. jak coś jest poprawne to nie znaczy
                    > że najlepsze.
                    System ktory zapewni wiekszości pacjentow prawidłową (przy danych mozliwościach
                    diagnostycznych) diagnostykę i poprawny (w danych możliwościach terapeutycznych)
                    proces leczenia to system bardzo dobry. System zapewniający wszystkim
                    "najlepszą" pomoc NIE ISTNIEJE i nigdy nie będzie istniał.
                    • marzenia11 Re: Praca u podstaw 16.01.06, 22:53
                      slav_ napisał:

                      > 1. czytac ze zrozumieniem
                      > 2. brać pod uwage KONTEKST - to była odpowiedź "na ..." więc tylko w związku
                      > postem na ktory padła ma PEŁNY sens
                      > SKORO TAK TO PO CO PONIŻSZY WYWÓD?
                      Czytając to wszystko dziekuję losowi i wszystkim innym pozaziemskim istotom za
                      to, że pracuję z mądrymi, pokornymi, z dystansem do siebie, nie zarozumiałymi
                      lekarzami, a innych mogę wielu spotkac na forum.

                      > proces leczenia to system bardzo dobry. System zapewniający wszystkim
                      > "najlepszą" pomoc NIE ISTNIEJE i nigdy nie będzie istniał.
                      Ciekawe czy jak kiedyś bedziesz walczył o zycie luib z poważną chorobą będziesz
                      zadowalał się prawidłowym leczeniem. Życie pokaże. Łatwo gadać, a zdrowie ma
                      się jedno i wiadomo, że czlowiek zrobi wszystko, zeby było jak najlepiej.
                      Oczywiscie z wyjątkiem tych którzy np. nie zdają sobie sprawy z zagrożenia i
                      powagi choroby. Jeżeli zachowałbyś się inaczej to znaczy że - delikatnie mówiąc-
                      zachowujesz się wbrew logice i instynktowi życia.
                      No chyba że czegoś nie zrozumiałam, albo uciekł mi kontekst.
                      • slav_ Re: Praca u podstaw 16.01.06, 23:53
                        > No chyba że czegoś nie zrozumiałam, albo uciekł mi kontekst.
                        Nie zrozumiałaś.
                        Nie odrózniasz jednostkowego kontaktu lekarz - pacjent od relacji pacjent -
                        system ochrony zdrowia (jak większośc dyskutantów na forum).
                        Nawet najlepszy lekarz jest w stanie pomóc Ci tylko w stopniu MOZLIWYM DOSTEPNYM
                        a nie najlepszym mozliwym wogóle. Najlepszy mozliwy (bo postęp trwa) jest
                        oczywiście dostepny - dla jednostek - a nie jako rozwiązanie systemowe. Lekarz
                        dysponuje wiedzą dostepna dla niego (a nie dostepnoą wogóle), finansami
                        dotępnymi dla niego a nie nieograniczonymi i sprzętem medycznym dostepnym dla
                        niego a nie najnowoczesniejszym dostępnym wogóle. Tak więc nawet najlepszy
                        lekarz nie mając przyrządu do nalepszej mozliwej terapii - nie zrealizuje jej -
                        a tylko takę jaka JEST DOSTĘPNA.
                        Oczywiście że człowiek zrobi wszystko żebu chronic swoje zdrowie. Jednak
                        istnieją bariery - najczęściej finansowe. Skąd wzięła sie "Integra" na twarzy
                        oparzonej dziewczynki ? Nie kupił jej nfz, lekarz ani matka. Dla czego nie są
                        tak leczone inne poparzone dzieci ? Przecież doc Puchała potafi to zrobić ?
                        Czemu leki najnowszej generacji nie sa dostepne dla wszystkich chorych którzy
                        ich potrzebują ?
                        > Czytając to wszystko dziekuję losowi i wszystkim innym pozaziemskim istotom za
                        > to, że pracuję z mądrymi, pokornymi, z dystansem do siebie, nie zarozumiałymi
                        > lekarzami,
                        To się ciesz. Jest wiele miejsc gdzie mozna ich spotkać, cześciej niz wynikałoby
                        to z postów na tym forum.
                        > Poziom i jakość usług zależy od pieniędzy ale w dużym stopniu od
                        >umiejętności, wiedzy i talentu lekarza. Myślę, że mamy wielu w Polsce
                        >utalentowanych lekarzy (...)
                        No własnie. Nadal (mimo wszystko) nie ma powodu do histeryzowania. Kontakt
                        lekarza z pacjentem w Polsce zazwyczaj kończy się korzystnie dla zdrowia pacjenta.
            • marzenia11 Re: Praca u podstaw 15.01.06, 20:49
              Na szczęście nie wszystkie perełki wyjechały. Rok temu miałam bardzo poważną
              operację. Szykując się do zabiegu odwiedzilam wielu lekarzy (prywatnie)
              szukając właśnie takiej perełki, czyli swietnego fachowca, który zrobi
              wszystko, aby wszystko było jak najlepiej. Szukałam 3 tygodnie, w końcu
              znalazłam. Okazuje się, że było warto i można. Ale nie każdy może szukać i nie
              każdy wie, że warto szukać. Głównie chodziło mi o to, żebym sama w przyszłości
              mogła spojrzec sobie w twarz i powiedzieć, że mimo że się skończyło tak a nie
              inaczejh ja zrobilam wszystko, żeby było jak najlepiej. Moja potrzeba
              decydowania o sobie pewnie byla tym motorem, aby nie pójść do pierwszej lepszej
              przychodni i do lekarza do ktorego akurat są wolne numerki.
              Uważam, że lekarz jest odpowiedzialny za prowadzenie mojego leczenia. Natomiast
              ja za to komu je powierzę.
              Na szczęście znam wielu świetnych lekarzy. Tylko u takich się leczę. Z mojej
              wielkiej pensji z oddziału odkładam pieniądze, aby raz na pół roku pójść do
              lekarza na kontrolę po operacji. Płacę 300 złotych za pełen profesjonalizm i
              fachowość oraz miłą atmosferę podczas wizyty. I mówię głośno o tym, że ten
              lekarz ma tyle zarabiać, bo jest tego warty. Od znajomych mi lekarzy (robiących
              specjalizację) wiem, że chętnie dzieli się wiedzą i swoim doświadczeniem , co
              nie jest standardem w środowisku lekarskim.
              Takiej wiedzy, umiejętności, zarobków i wdzięczności pacjenta (którą mam) życzę
              wszystkim lekarzom.
      • Gość: Ben Jehud Re: Przysięga Hipokratesa - oświadczenie IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 15.01.06, 13:34
        > A lekarza sprawa jest okreslenie honorarium za wizyte , co próbowalo
        > powiedzieć Porozumienie Zielonogorskie...

        Zgadza się. Powinno się płacić PO wizycie i lekarskiej konsultacji a
        Porozumienie Zielonogórskie mówiło ile chce pieniędzy PRZED wizytą pacjenta.
        A co wtedy gdy do niej w ogóle nie dochodzi ?
        Uczciwie było by zwrócić społeczeństwu pieniądze tych płacących ubezpieczenie,
        którzy nie korzystają z Instytucji Lekarzy Rodzinnych..
              • Gość: Ben Jehud Re: Przysięga Hipokratesa - oświadczenie IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 15.01.06, 14:42
                > ani jedno ani drugie
                retorycznie tylko pytałem kim jesteś. Bo ja doskonale rozumiem co to takiego
                ubezpieczenie. I równie nieźle odróżniam je od należnego honorarium za pracę..

                > ale to nie lekarze rodzinni wymyslili system ze skladka kapitacyjna
                > zreszta najwiekszy problem finansowy dotyczy szpitali a nie POZ
                Ale to lekarze konserwują ten system, podpisując idiotyczne kontrakty.
                Widocznie uważają, że te marne 5 zet od PESELU im wystarczy na prawidłowe
                leczenie. Jak się podpisuje kontrakt to należy się z niego uczciwie wywiązywać.
                I nie interesuje mnie czy taka "firma robiąca w medycynie" zbankrutuje w wyniku
                jego realizacji czy też kupi sobie za zyski jacht.

                Jest KONTRAKT - ma być USŁUGA na maksymalnie najwyższym poziomie.
                Jeśli natomiast podpisują stosowne dokumenty i później mówią, że to był
                niedobry dokument to ja mam pełne prawo podejrzewać, że lekarze rodzinni w
                Polsce - to małe, bure misie są. Z małym rozumkiem.
                • zubr_zalogowany Re: Przysięga Hipokratesa - oświadczenie 15.01.06, 14:50
                  strajk w sluzbie zdrowia w celu rozwalenia wszystkiego - to nie jest zly pomysl,
                  tylko niewykonalny

                  poza tym, aby pieniadze szly za pacjentem NFZ musi wprowadzic potezny system
                  komputerowej rejestracji wszystkich porad, hospitalizacji itp, wprowadzic
                  czesciowa odplatnosc, aby wyeliminowac bzdurne wezwania
                  inaczej budzet systemu peknie - jest nieograniczony popyt na "darmowe"=skladkowe
                  uslugi medyczne przy mikrych srodkach pochodzacych ze skladek

                  nie uwazam lekarzy rodzinnych za niepotrzebnych - maja inne, czesto wlasciwsze
                  wyksztalcenie od specjalistow, do ktorych powinni trafiac ludzie na prawde
                  chorzy, gdy tymczasem wiekszosc pacjentow POZ to faktycznie ludzie zdrowi
                • slav_ Re: Przysięga Hipokratesa - oświadczenie 15.01.06, 15:01
                  >Jest KONTRAKT - ma być USŁUGA na maksymalnie najwyższym poziomie.

                  Nie maksymalnym tylko takim jak zawarty w kontrakcie. W medycynie nie możesz
                  żądac "najwyższego możliewgo wogóle" tylko "aktualnie dostepnego" (tzn. możesz
                  żądać ale nikt nie ma obowiązku Ci go zapewnić).
                  Jedną z przyczyn powstania Porozumienia z tego co wiem było właśnie poszerzania
                  zakresu obowiązkow bez płacnia za nie - stąd protest. Teraz Porozumienie
                  korzysta (wygląda na to że skutecznie) z poprzednich doswiadczen aby poprawić
                  swoje warunki.
                  • Gość: Ben Jehud Re: Przysięga Hipokratesa - oświadczenie IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 15.01.06, 15:54
                    > W medycynie nie możesz
                    > żądac "najwyższego możliewgo wogóle" tylko "aktualnie dostepnego"

                    O tym właśnie myślałem pisząc ten post wyżej.

                    I dokończę jeszcze myśl z poprzedniego postu....

                    Otóż, jeśli ktoś, podpisując jakikolwiek kontrakt - ma pełną świadomość braku
                    możliwości jego realizacji to działa w złej wierze. I jako taki powinien
                    odpowiadać karnie. Za próbę wyłudzenia środków finansowych.

                    Sam sobie więc wybierz klasyfikację czynu lekarzy rodzinnych którzy podpisali
                    kontrakt na takich warunkach;
                    a) kretyni - misie o małym rozumku? (pamiętaj, że skończyli oni Akademię)
                    B) oszuści finansowi działający z niskich pobudek? (chęć wzbogtacenia się)

                    Co wybrałeś?
                    :-)
                        • tricolour Nie potrzebuję... 15.01.06, 16:18
                          ... bo mam. Jestem inzynierem i całkiem nieźle sobie radzę jako własciciel firmy
                          (ale jachtu nie mam).

                          Zacietrzewiłeś sie jak sztubak i rozum tracisz. Jak ochłoniesz, to przeczytaj,
                          co napisałes do mnie i czy masz podstawy tak mnie atakować... Może i jesteś
                          dorosły, ale czy dojrzały, to już nie wiem...

                          :P
                          • Gość: Ben Jehud Re: Nie potrzebuję... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 15.01.06, 16:27
                            > Zacietrzewiłeś sie jak sztubak i rozum tracisz. Jak ochłoniesz, to przeczytaj,
                            > co napisałes do mnie i czy masz podstawy tak mnie atakować... Może i jesteś
                            > dorosły, ale czy dojrzały, to już nie wiem...

                            Napisałeś po prostu głupi post więc Ci równie głupio odpisałem. Bo, wybacz ale
                            posiadanie rodziny, zobowiązań finansowych itp. nie usprawiedliwia popełniania
                            przestępstwa. Przez nikogo.

                            Lekarze po prostu konserwują ten idiotyczny system ku swojemu i naszemu
                            utrapieniu. Gdyby nie podpisali tych kontraktów już dawno przestałbym się bać
                            pobytu w polskim szpitalu. A oni nie skarżyliby się na swoje dochody...
                            • tricolour Oczywiście, że nie usprawiedliwia... 15.01.06, 16:39
                              ... ale TŁUMACZY.

                              Wyczuwasz różnicę mądralo?

                              Jak do mnie przychodzi pracownik i prosi 100zł zaliczki, bo mu zbrakło do
                              pierwszego, to moge go wywalic kopem w doopę, bo nic nie usprawiedliwia jego
                              niegospodarności. Ale warto czasem próbowac coś zrozumieć.

                              Ty nie przyszedłes tutaj, bo porozmawiać, tylko po to, by cały czas GADAĆ. Nie
                              próbujesz nawet przekonać do swoich racji, ale zarzucasz innym złą wolę i
                              pisanie głupot. Jak jesteś taki mądry to nie ukrywaj sie w Necie, tylko weź sie
                              do roboty na rzecz poprawy systemu zdrowotnego. Szkoda żeby aktywość tak
                              światłej osoby jak Ty wyrażała sie tylko w niedzielnym klepaniu w guziki.
                              • Gość: Ben Jehud Re: Oczywiście, że nie usprawiedliwia... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 15.01.06, 16:51
                                > Jak do mnie przychodzi pracownik i prosi 100zł zaliczki, bo mu zbrakło do
                                > pierwszego, to moge go wywalic kopem w doopę.....

                                Przykład zupełnie nie adekwatny do sytuacji o której rozmawiamy. W każdym
                                razie - jak będziesz ludziom płacił tyle by im starczyło do pierwszego to nie
                                będziesz musiał im dawać zaliczek....

                                > Ale warto czasem próbowac coś zrozumieć.

                                Ależ ja to rozumiem tylko nie uważam by te moje zrozumienie automatycznie
                                oznaczało akceptacje działań nie uczciwych.


                                > Ty nie przyszedłes tutaj, bo porozmawiać, tylko po to, by cały czas GADAĆ. Nie
                                > próbujesz nawet przekonać do swoich racji, ale zarzucasz innym złą wolę i
                                > pisanie głupot

                                Chętnie dam się przekonać do tych "innych" racji. Na tym właśnie polega
                                dyskusja; przekonać kogoś do swoich argumentów. Chyba Cię to nie dziwi?
                                Czy nie uważasz, że proponując Ci budowę wielkiego domu za 100 tys. chcę Cię
                                oszukać? (mniejsza o moje przesłanki które mnie do tego zmuszają)
                                Czy nie uważasz, że lekarze którzy obiecują, że Cię będą leczyć za 5 zł. też
                                Cię oszukują?

                                > Jak jesteś taki mądry to nie ukrywaj sie w Necie.....

                                Stąd do końca Twojego postu to już tylko Twoje wyobrażenie o mojej osobie.
                                W sumie więcej ono mówi o Tobie niż o mnie...
                                :-)

                                • tricolour Sam sobie odpowiadasz... proszę: 15.01.06, 17:05
                                  ... " W każdym razie - jak będziesz ludziom płacił tyle by im starczyło do
                                  pierwszego to nie będziesz musiał im dawać zaliczek....".

                                  Zrozumiałeś?

                                  Jak lekarz bedzie zarabiał tyle, by mu starczyło do pierwszego zgodnie z jego
                                  odpowiedzialnościa zawodową, ambicjami, koniecznościa kształcenia itp... to nie
                                  bedzie nadużyć, łapówkarstwa, "negocjacji" o złotówkę...

                                  Już pisałem, że świat nie jest czarno-biały.
                                  • Gość: Ben Jehud Re: Sam sobie odpowiadasz... proszę: IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 15.01.06, 17:23
                                    > ... " W każdym razie - jak będziesz ludziom płacił tyle by im starczyło do
                                    > pierwszego to nie będziesz musiał im dawać zaliczek....".
                                    >
                                    > Zrozumiałeś?

                                    Czyli akceptujesz sytuację w wyniku której ten system opieki zdrowotnej działa
                                    w imię przetrwania lekarzy do lepszych czasów a nie zdrowiu społeczeństwa, tak?
                                    :-)
                                    Wiesz, nie będę pisał co o tym sądzę....

                                    > Jak lekarz bedzie zarabiał tyle, by mu starczyło do pierwszego zgodnie z jego
                                    > odpowiedzialnościa zawodową, ambicjami, koniecznościa kształcenia itp... to
                                    > nie bedzie nadużyć, łapówkarstwa, "negocjacji" o złotówkę...

                                    Do "pierwszego" to Ty możesz swoim robotnikom płacić... Lekarz, by był dobrym
                                    lekarzem, znającym aktualny poziom wiedzy w swojej dziedzinie więcej musi wydać
                                    miesięcznie na edukacje niż Ty płacisz pomocnikowi na budowie....

                                    I im szybciej ten system się rozpadnie tym szybciej tak się stanie.
                                    Konserwując system kontraktami sami lekarze robią sobie krzywdę.
                                    A oprócz tego oszukują społeczeństwo. Bo to czy ja rozumiem przesłanki ich
                                    działania czy też nie, nie powinno mieć wpływu na ostateczną ocenę ich
                                    postępowania.

                                    U mnie w każdym razie mają "pałę". Za głupotę...
                    • Gość: encorton1 Re: Przysięga Hipokratesa - oświadczenie IP: *.chello.pl 15.01.06, 16:09
                      > Otóż, jeśli ktoś, podpisując jakikolwiek kontrakt - ma pełną świadomość braku
                      > możliwości jego realizacji to działa w złej wierze.

                      Przecież jak lekarze rodzinni odmawiali podpsywania kontraktów to osądzano ich
                      od czci i wiary, że to nie godne, niemoralne, grożono wojskiem. Z kolei jak
                      podpisali to teraz okazuje się, że są albo głupi, albo celowo działają w złej
                      wierze. Wybacz ale to się kupy nie trzyma.
                      • Gość: Ben Jehud Re: Przysięga Hipokratesa - oświadczenie IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 15.01.06, 16:23
                        > Wybacz ale to się kupy nie trzyma.
                        Kupy to się nie trzyma wasze postępowanie a moje wypowiedzi są oparte o
                        racjonalne przesłanki.
                        Wiem jak wyglądała sytuacja z negocjacjami i wiem czym i kto wam groził. Fakt
                        zmuszania was przez instytucje państwa do podpisania idiotycznych dokumentów
                        nie usprawiedliwia nikogo. Czy jak jutro jakiś idiota wymyśli, że lekarze mają
                        oddać po jednej nerce do transplantacji (bo mają po dwie) to znaczy, że to
                        zrobicie?
                        Fakt posiadania rodziny, dzieci itp. nieusprawiedliwia działań niezgodnych z
                        prawem i zdrowym rozsądkiem. Ja to nazywam uczciwością...

                        • slav_ Re: Przysięga Hipokratesa - oświadczenie 15.01.06, 21:46
                          Tu drobny przyczynek:
                          lekarze "głosują nogami" i co ?:
                          serwisy.gazeta.pl/kraj/1,34317,3050074.html
                          nagle okazuje sie że ten sam nfz który chcał wtrącać do więzienia kierowanika
                          przychodni ktory chciał pobrać 5 zł za rejestrację "ponadlimitowego" (a więc nie
                          zaplaconego rzez nfz) pacjenta pozwala (wiedząc o sytuacji) spokojnie
                          funkcjonować Pogotowiu łamiącemu ustawę o zakładach opieki zdrowotnej i
                          postanowienia kontraktu z nfz.
                          Ten sam nfz ktory za brak papierka w dokumentcji straszy zerwaniem kontraktu
                          pozwala ŁAMAĆ USTAWĘ i nie zrywa kontraktu, nie zawiadamia prokuratury o
                          niewywiązywanie sie Pogotowia z kontraktu ?
                          Ciekawe, nieprawdaż ?
                          Sytuacja ta (fikcji prawnej) ma potrwać co najmniej do 2007 roku.
                          Chyba nie chodzi o to że nfz woli PRZYMKNĄĆ OCZY NA ŁAMANIE OBOWIĄZUJĄCEGO PRAWA
                          niz zapłacic za usługi Pogotowia tyle żeby lekarze chcieli w nim jeżdzic
                          (jakkolwiek zdania na temat obecności lekarzy w karetce są podzielone).
                          Niemożliwe przeciez żeby nfz działał z tak niskich pobudek...
        • slav_ Re: Przysięga Hipokratesa - oświadczenie 15.01.06, 14:06
          "Porozumienie" negocjowało w ramach istniejącego i działającego systemu więc
          mogło żądać tylko "przed" - bo tak płaci nfz.
          "ubezpieczenie" ma to do siebie że "nie ma czego zwracać" - czy ubezpieczyciel
          zwraca Ci autocasco jesli nie miałeś szkody przez cały rok ?
          Ale sposób placenia oczywiście jest patolgiczny. Pieniądze zarabiane przez
          lekarza (honorarium) - NEZALEZNIE jak placone (przez pacjenta, przez
          ubezpieczyciela, częściowo przez teg i tego) powinny byż szciśle oddzialone od
          pioeniędzy przeznacznaych na leczenie i daignostykę. Pies pogrzebany że NIKT
          tego nie chce oprócz ... lekarzy. A na pewno nie chce tego nfz i politycy -
          zmusiło by to do wyceny pracy lekarzy i ZMUSIŁO do płacenia za ich PRACĘ - a
          nie tworzeniu warunkow "jakoś sobie poradzą" - najepiej radzą sobie cwaniacy.
      • Gość: tricolour Re: Przysięga Hipokratesa - oświadczenie IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 15.01.06, 13:41
        Oczywiście, że sprawą sprzedawcy usług jest wycena swojej pracy. Można ustalić
        honorarium na każdym poziomie.
        Porozumienie Zielonogórskie pisało do siebie maile, że pięc zeta za mało i
        trzeba negocjować, ale słabo zabepieczyło sieciowe komputery i sprawa sie rypła.
        Żądali od NFZ 6 złotych za łebka w sytuacji gdy obie "negocjujące" strony
        WIEDZIAŁY, że te 6 złotych to blef.
        W jaki sposób rozmawia się z blefującym? Można też blefować, że sie wcieli do
        wojska... i innymi "groźbami".

        Jeden wart drugiego...
      • Gość: optymistka Re: Przysięga Hipokratesa - oświadczenie IP: 83.238.168.* 17.01.06, 12:39
        A ja czytając to oświadczenie od razu przypominam sobie wypowiedź jednego pana
        w telewizji, który stwierdził "Składali przysięgę Hipokratesa to niech teraz
        leczą". Powiedział to w taki sposób, że można było sobie dopowiedzieć - bo jak
        nie to w kamasze. No i przestaję się wtedy dziwić temu oświadczeniu. Myślę, że
        autor tego wątku chciał nas trochę poprowokować, zmusić do myślenia. Ciekawe
        czy ten pan, skoro powoływał się na tę przysięgę, wcześniej zapoznał się z jej
        treścią.
Inne wątki na temat:

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka