Czy kiedyś ograniczą nadprodukcję lekarzy ???

IP: *.devs.futuro.pl 31.03.06, 22:29
Polska to chyba jedyny kraj, gdzie produkuje się młodych lekarzy prosto "na
export" nie patrząc na realne krajowe potrzeby. Wszystko by było OK gdyby nie
fakt, że to kształcenie odbywa się w lwiej części na koszt podatników. Izby
lekarskie coś tam niby przebąkują o konieczności ograniczenia naboru na studia
ale nikt tego nie słucha. Akademie pracują tak jak dawniej huty i kopalnie -
pełną parą... A w kraju mamy armię lekarzy, której nie powstydziłby się
Napoleon... Żal patrzeć na tę gromadę niepotrzebnych i przez to słabiutko
opłacanych medyków, miotających się od jednej akcji bezsilnego protestu do
drugiej. Pomóc by mogło wprowadzenie jakichś mechanizmów rynkowych, ale wtedy
jeszcze szybciej przekonalibyśmy się o tym, że Polacy nie potrzebują tak
rozdętej opieki. Nie mają po prostu ochoty ani możliwości finansowania ochrony
zdrowia na poziomie zblizonym do zachodnioeuropejskiego. Polacy nie potrzebują
dziesiątek tysięcy specjalistów wdrażających kosztowne procedury, potrzebują
natomiast około 30 tysiecy lekarzy rodzinnych, dobrze wyszkolonych,
załatwiających szybko i tanio 75% potrzeb pacjentów. Co zrobić z pozostałymi
70 tysiącami??? Część wyemigruje (niewielka, bo ani języków dobrze nie znają,
ani nie są zbyt przebojowi i mobilni...). Reszta może jakoś dotrwa do
emerytur. Emeryturki będą żałosne, więc trzeba będzie dalej pracować, blokując
młodym wejście do systemu. Ot ,takie perpetuum mobile... Nie ma nic lepszego
jak stary lekarz, emeryt i do tego inwalida, taki zawsze znajdzie pracę na pół
etatu. Młody zadomowi się w Rejonowym Biurze Pracy i bedzie polował na
wolontariat, możliwość pracy za darmo, byle tylko móc wykonywać powołanie (bo
zawód to żaden...). Czy ktoś z tym kiedyś skończy? Nie sądzę... Produkcja
bezrobotnych lekarzy to całkiem dobry biznes. A "byznes ys byznes", więc niech
się dalej kręci...
    • Gość: marcin Re: Czy kiedyś ograniczą nadprodukcję lekarzy ??? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 31.03.06, 22:36
      to miał być dowcip???
    • Gość: Daria Re: Czy kiedyś ograniczą nadprodukcję lekarzy ??? IP: 1.1.* / *.proxy.aol.com 31.03.06, 22:44
      Wspaniale to napisales Nocny Piotrusiu.
    • grix Re: Czy kiedyś ograniczą nadprodukcję lekarzy ??? 31.03.06, 23:15
      Prosta diagnoza: biegunka słowna.
    • slav_ Re: Czy kiedyś ograniczą nadprodukcję lekarzy ??? 31.03.06, 23:52
      Nocny Piotruś ma rację - w Polsce przy obecnym poziomie finansowania powinno byc
      zdecydowaniem mniej lekarzy - z wszystkimi tego konsekwencjami.
      Mniej lekarzy, poradni, szpitali, pielęgniarek. Bo przy tym poziomie fiansowania
      nas na to NIE STAĆ.
      Z wszytkimi tego konsekwencjami - trudniejszym dostepem do lekarza (zwłaszcza
      specjalisty), części diagnostyki, leczenia szpitalnego itp. Z wąskim zakresem
      dostepnych "za darmo" (czyli w ramach obowiązkowego "ubezpiczenia") procedur i
      długim czasem oczekiwania na nie (reszta w ramach dodtkowych ubezpieczen jak
      kogoś stać).
      Brutalnie brzmi, prawda ? Ale jesli poziom fifnasowania się nie zwiekszy to
      bedziemy zdążać do tego modelu - coraz trudniej leczyć na kredyt. A i personel
      jakoś coraz mniej chętnie chce leczyć smarując chleb powołaniem.

      • mlody.lekarz Re: Czy kiedyś ograniczą nadprodukcję lekarzy ??? 01.04.06, 00:06
        Przy obecnym finansowaniu powinnismy wrócić do dawnej instytucji felczera, do
        dziś z powodzeniem funkcjonującej w krajach tzw. Trzeciego Świata.

        W ogóle powinniśmy zacząć kopiować tamtejsze systemy. Na przykładzie pediatrii:
        okazuje się, że wprowadzając strategię IMCI można ograniczyć i osiagnąć
        przezywalność na poziomie ok. 70 procent. Oczywiście przyczyn trzeba by dobrać
        do polskich warunków, więc np. odwodnienie by pozostało (leczone wyłącznie
        objawowo), ale malarię by trzeba czymś innym zastąpić, itd.

        Sieć poradni bez lekarza, w razie problemów odesłanie do ośrodka stacjonarnego z
        lekarzem, jeśli ten nie może pomóc, do ośrodka wyższej referencyjności. To
        prosty model funkcjonujący w wielu krajach trzeciego świata. Nasz poziom
        finansowania akurat by na to wystarczył. Koniec ze specjalistyką, koniec z
        leczeniem jakichś cukrzyc nie wspominając np. o przeszczepach itp. Na więcej nas
        nie stać przy obecnym systemie finansowania.
        • dr_kregarz Re: Czy kiedyś ograniczą nadprodukcję lekarzy ??? 15.05.06, 12:20
          jak na mlodego lekarza to jestes wyjatkowo podszkolony w temacie czego ci
          pomimo mlodego wieku grauluje.

          poruszyles odwodnienie leczenie objawowo, czyli jak? Podac szklanke wody do
          picia? Mam nadzieje ze to miales na mysli zamiast podaniepastylki od bolu glowy
          albo antybiotyku.

          Albo jak myslisz co powoduje cukrzyce i dlaczego jest wyrazny jej atak w ciaglu
          ostatnich paru lat? Jakas epidemia sie z tego zrobila.

          Rak, to juz moja wstawka, jak to jest co trzecia osoba dostanie raka?

          Przeszczepy.. moze podasz jakie sa szanse przezycia po takich?

          Operacje wstawienia kranikow do serca-jakie sa szance przezycia po operacji?
          Sam obserwuje jak sie potocza losy pana cheneja.
    • aaki juz wiem czego Polacy nie potrzebują 01.04.06, 00:17
      teraz tylko musisz zostac ministrem zdrowia
      • Gość: Nocny Piotruś Re: juz wiem czego Polacy nie potrzebują IP: *.devs.futuro.pl 01.04.06, 00:39
        Spoko, daj szansę Relidze. Przez 2 lata będzie się co prawda tylko "przyglądał
        jak funkcjonuje system", ale potem jak da czadu to iskry polecą i za 7 lat
        będziesz krezusem :))) Ja w każdym razie trzymam kciuki!
        • Gość: połoznik Re: juz wiem czego Polacy nie potrzebują IP: *.internetdsl.tpnet.pl 01.04.06, 08:59
          Nocny Piotrus jakos do tej pory dobrze Cie kojazyłem ,masz
          krysys,goraczke,orchitis?W Polsce kolego zamknieto uczelnie medyczne jedna
          całkowicie ,na innych ograniczono liczbe studiujacych.Lekarzy w Polsce
          ubywa,nigdy po wojnie nie mielismy tak małej liczby lekarzy!Własnie podatnicy
          powinni się tym zając ,co dzieje się z ich pieniędzmi!!Lekarze zarabiaja za
          mało dlatego chetnie wyjeżdzają,mniej niż nauczyciele, policjanci, celnicy,
          prokuratura ,pracownicy administracji państwowej,lekarze chca zarabiac tylko
          tyle co inni,dla ułatwienia dodam że wymienione grupy zawodowe każda z nich
          jest liczniejsza niż lekarze i płaceni są z pieniędzy potatników.ZROZUMCIE TO
          CIEŻKOMYSLĄCE LUDZIE!!!!!!!I nie chodzi tutaj o znajomego lekarza co kupił
          sobie Rojsa złotega ani drugiej Pani doktor co jeżdzi Corwettą ,chodzi co
          wszystkich lekarzy,tych co lecza ludzi całego kraju ,NA CAPS LOCK TRZEBA DO WAS
          PISAĆ
          • Gość: AA Re: juz wiem czego Polacy nie potrzebują IP: *.461-1-64736c10.cust.bredbandsbolaget.se 01.04.06, 09:08
            Ja mysle, ze propozycja Nocnego Piotrusia jest wlasnie bardzo sensowna. W
            Szwecji gdzie studiuje, zwiazek zawodowy lekarzy bardzo aktywnie pracuje nad
            ograniczaniem ilosci osob przyjmowanych na studia medyczne. Wlasnie ciagle
            niedobory na rynku powoduja, ze sytuacja lekarzy jest w miare przyzwoita.
            • Gość: poloznik Re: juz wiem czego Polacy nie potrzebują IP: *.internetdsl.tpnet.pl 01.04.06, 09:42
              POwiedz dlaczego Szwecja importuje lekarzy?
              • Gość: połoznik Re: juz wiem czego Polacy nie potrzebują IP: *.internetdsl.tpnet.pl 01.04.06, 09:45
                WY ZWYCZAJNIE MACIE KŁOPOTY Z ROZUMIENIEM SŁOWA PISANEGO!DYSKUSJA JAKAKOLWIEK
                JEST BEZCELOWA.ANALFABETYZM WTÓRNY NIESTETY
                • Gość: Nocny Piotruś Re: juz wiem czego Polacy nie potrzebują IP: *.devs.futuro.pl 01.04.06, 12:58
                  Jak chcesz wrzeszczeć to bądź uprzejmy robić to na swoim prywatnym, zamkniętym
                  forum wzajemnej adoracji, nie tutaj. I nie wymyślaj nam od analfabetów tylko
                  dlatego, że nie masz żadnych innych argumentów. Jeśli masz jakiś dostęp do
                  rocznika statystycznego to gorąco polecam lekturę. Dowiesz się wreszcie ilu mamy
                  lekarzy i jak wyglądał przyrost ich liczby w ostatnim 40-leciu. Biorąc pod uwagę
                  dramatyczny spadek dzietności kobiet - zwłaszcza położników i oddziałów
                  położniczych mamy nadmiar, rozumiem więc Twoje obawy graniczące z histerią i
                  próby przekonania nas, że wszystkiego jest za mało. Emigracja puka do drzwi i to
                  nie na Zachód, bo tam też przyrost naturalny jest ujemny, tylko gdzieś do Afryki
                  lub Azji, gdzie jest konkretna robota...
                  • poloznik-gin Re: juz wiem czego Polacy nie potrzebują 01.04.06, 13:24
                    Tak masz niewątpliwie racje podaj gdzie te roczniki sa chetnie przeczytam,jak
                    mniemam to dlatego w raporcie unijnym o sytuacji opieki zdrowotnej w
                    Polsce ,przed przystapieniem Polski do unii wykazano braki ilości łóżek
                    szpitalnych prawie dwukrotnie powinno byc wiecej,i braki lekarzy przypadajacych
                    na tysiąc mieszkańców,ale oni też sie nie znają prawa?Możę jeszcze wskażniki
                    śmiertelności w chorobach układu krażenia i nowotworów ,w wykrywalności
                    nowotworów tam zajmujemy pierwsze miejsca pod wzglendem ilości śmiertelnych
                    przypadków i za póznego wyrkrywania nowotworów,to napewno dlatego że mamy za
                    duzo lekarzy i szpitali.Sytaacja w poóżnictwie jest taka ,specjalizacja
                    zamknieta od 1991,zlikwidowane łóżka szpitalne w latach 1997 -1999 wsześniej
                    zlikwidowano izby porodowe ,zredukowano liczbę asystentów na oddziałach ok
                    50%,teraz musi zaplacić za tą głupote społeczeństwo,znasz roczniki
                    statystyczne ,zobacz jakie roczniki teraz rodzą.Zainteresuj się czy w
                    rocznikach Twoich ujeci są do liczby lekarzy ,dentyści.
                    • lealuc Re: juz wiem czego Polacy nie potrzebują 01.04.06, 13:41
                      Polska jest biednym krajem, Polacy nie chcą płacić za usługi medyczne. Powinni
                      więc dostać tyle na ile jest funduszy.
                      W stosunku do pieniędzy przeznaczanych na opiekę zdrowotną w Polsce jest za
                      dużo i szpitali i lekarzy.
                      Gdzie poza Polską kładzie się do szpitala pacjenta by zrobić mu np.kolonoskopię
                      albo TK głowy czy kręgosłupa? Mało jest oddziałow szpitalnych których głównym
                      zadaniem jest "produkacja" rencistów?
                      • iza42 Re: juz wiem czego Polacy nie potrzebują 02.04.06, 00:00
                        nie wiem czy moj przyklad jest reprezentatywny , nie znam dobrze statystyk ale z
                        doswiadczenia wiem ,ze tempo pracy w szpitalu akademickim w RPA jest
                        wielokrotnie szybsze , ilosc pacjentow na oddziale do obejrzenia duzo wieksza ,
                        dyzurantow 4 x mniej niz na odpowiednim oddziale w Polsce oraz ze przecietny
                        poziom umiejetnosci praktycznych lekarzy przewyzsza o niebo ich odpowiednikow w
                        Polsce .
                        Nikt nie spedza czasu w pokojach lekarskich bo ich tam w szpitalach po prostu
                        nie ma.
                  • mi64 Re: juz wiem czego Polacy nie potrzebują 01.04.06, 14:00

                    Ooooo właśnie ,Nocny Piotruś ma rację.
                    • poloznik-gin Re: juz wiem czego Polacy nie potrzebują 01.04.06, 14:08
                      Tak może jakieś polowanko z widłami i autka im zabrać ,napalicie ogrromny stoś
                      i spalic ,potem rozsypać na cztery strony świata prochy a jak bedzie chory to
                      biadolić smarować się łojem z capa i jeść czosnek żeby złe nie
                      przyszło .Nalewka z mrówek też jest dobr.
                  • do.ki Re: juz wiem czego Polacy nie potrzebują 01.04.06, 14:08
                    Gość portalu: Nocny Piotruś napisał(a):

                    > Jak chcesz wrzeszczeć to bądź uprzejmy robić to na swoim prywatnym, zamkniętym
                    > forum wzajemnej adoracji, nie tutaj. I nie wymyślaj nam od analfabetów tylko
                    > dlatego, że nie masz żadnych innych argumentów. Jeśli masz jakiś dostęp do
                    > rocznika statystycznego to gorąco polecam lekturę. Dowiesz się wreszcie ilu mam
                    > y
                    > lekarzy i jak wyglądał przyrost ich liczby w ostatnim 40-leciu.

                    Zadalem sobie trud i poszukalem.

                    www.csioz.gov.pl/pliki/biuletyn_2000/personel_medyczny_zadrudniony_w_s_z.pdf

                    "Od 1998 obserwuje sie spadek zatrudnienia we wszystkich grupach pracownikow
                    medycznych."

                    "W roku 1999 bylo zatrudnionych 3267 lekarzy specjalistow mniej niz w 1998, w
                    tym 250 specjalistow z II stopniem specjalizacji."

                    Przybywa tylko lekarzy POZ.
                    • do.ki swiezsze dane 01.04.06, 14:12
                      tez sa na stronie www.csioz.gov.pl , ale podane jako zestawienia roczne.
                      Komu sie chce, niech poprownuje kolejne lata.

                      To, co postuluje nocny, juz jest realizowane, a raczej realizuje sie samo.
                    • do.ki zajrzyjcie tez na te strone 01.04.06, 14:17
                      www.halat.pl/article.php?make_stat=cywilizacja05&fs=cywilizacja05.html

                      Z grafik wynika, ze nie ma korelacji pomiedzy przewidywana dlugoscia zycia a
                      liczba lekarzy na 100000 ludnosci. Jest tez luzny tylko zwiazek pomiedzy
                      wydatkami na ochrone zdrowia w %PKB a liczba lekarzy. Jest za to wyrazny zwiazek
                      pomiedzy wydatkami na zdrowie a srednia dlugoscia zycia.
                    • Gość: Nocny Piotruś Re: juz wiem czego Polacy nie potrzebują IP: *.devs.futuro.pl 01.04.06, 14:23
                      Zgadza się, Doki, zaczęlismy zrzucać powoli tego "garba" który nam wyrósł przez
                      lata. Niestety, tempo spadku liczby lekarzy jest zbyt małe...
                      Popatrzcie tutaj:

                      www.stat.gov.pl/opracowania_zbiorcze/maly_rocznik_stat/2000/rocznik10/prac.htm
                      W 1990 roku było 81641 lekarzy
                      w 1995r- 89421
                      w 1998- 90086

                      Ile lat trzeba czekać, byśmy wrócili do poziomu z 1990 roku ??
                      • do.ki Re: juz wiem czego Polacy nie potrzebują 01.04.06, 14:26
                        > Ile lat trzeba czekać, byśmy wrócili do poziomu z 1990 roku ??


                        Jesli z Lepperem w roli wicepremiera, to wystarczy rok.

                        Zwracam jednak Twoja uwage, ze spoleczenstwo troche sie postarzalo od 1990 roku,
                        wiec potrzeby aktualne i przyszle moga byc wieksze niz 16 lat temu. Nie mowiac
                        juz o tym, ze oczekiwania byly inne wtedy, a sa inne teraz.
                      • poloznik-gin Re: juz wiem czego Polacy nie potrzebują 01.04.06, 14:26
                        A ile żeby do 45?
                      • poloznik-gin Re: juz wiem czego Polacy nie potrzebują 01.04.06, 14:28
                        w 2004 jest 85623 stan nie wzglednia wyjazdów lekarzy Piotrek TY umiesz czytać
                        koleś?
                        • lealuc Piotrusiowi chodzi o zasobność społeczeństwa 01.04.06, 14:41
                          Ilu lekarzy jest w stanie utrzymać 1000 pacjentów.
                          Ja przynajmniej tak to odczytałam.
                          Biedne społeczeństwo - to mało lekarzy.
                          • poloznik-gin Re: Piotrusiowi chodzi o zasobność społeczeństwa 01.04.06, 14:43
                            A to nam nie chodzi o zdrowie społeczeństwa?nie mamy wszyscy za zadanie walczyć
                            o zdrowie tych co nas wszedzie szkaluja i obrazaja?Spodziewajac sie o państwa
                            zapłaty a nie od społeczeństwa?Przespałem cos zmieniło się ?
                            • do.ki Re: Piotrusiowi chodzi o zasobność społeczeństwa 01.04.06, 14:47
                              > nie mamy wszyscy za zadanie walczyć
                              > o zdrowie tych co nas wszedzie szkaluja i obrazaja?

                              Pierwsze slysze. My mamy zawod i mamy go wykonywac. Za wykonywanie zawodu nalezy
                              sie zaplata. Nie ma zaplaty- nie ma pracy.

                              > Przespałem cos zmieniło się ?

                              Cos ci sie porabalo z powolaniem.
                            • lealuc Re: Piotrusiowi chodzi o zasobność społeczeństwa 01.04.06, 15:00
                              Ja nie będę walczyć o zdrowie społeczenstwa. Kazdy powinien troszczyć sie o
                              swoje własne zdrowie.
                              Moi pacjenci troszcza się o własne zdrowie - ja im pomagam najlepiej jak
                              potrafię.
                        • Gość: Nocny Piotruś Re: juz wiem czego Polacy nie potrzebują IP: *.devs.futuro.pl 01.04.06, 14:44
                          Oj naiwny naiwny naiwny... jak ta rękawiczka :))))
                          Nie uwzględnia bo nikt nie wie ilu dokładnie wyjechało. Nawet Izby
                          Lekarskie.Ilość wydanych zaświadczeń o kwalifikacjach o niczym nie mówi (nie
                          wszyscy wyjeżdżają przecież do Unii, nie każdy kto pobrał zaświadczenie -
                          wyjechał), poza tym zaświadczenia pobrali także ci, którzy już od pewnego czasu
                          pracowali za granicą. Wielu pracuje okresowo (weekendy albo umowy
                          kilkumiesięczne). Trudno to wszystko dokładnie policzyć.
                  • aelithe Re: juz wiem czego Polacy nie potrzebują 01.04.06, 21:41
                    Piotrus jak pisałem niżej w ocenie pacjentów ginekolog to nie lekarz. Za niego
                    sie płaci. Więc pomomo nadmiaru ginekologów, to jest jedyna specjalizacja,
                    gdzie lekarze nie narzekają. Przynajmniej w stosunku do innych specjalizacji.
              • zzz12 Re: juz wiem czego Polacy nie potrzebują 01.04.06, 23:35
                Gość portalu: poloznik napisał(a):

                > POwiedz dlaczego Szwecja importuje lekarzy?

                Dlatego, ze lekarze za dyzury czy przepracopwane w poradni nadgodziny otrzymuja
                wolne do wykorzystania. Nie ma pracy po kilkadziesiat godzin non stop. Bo maja
                dlugie urlopy, w pewnym stopniu jako efekt wlasnie wypracowanych dyzurow. Bo
                przerwa na kawe to rzecz swieta i nie ma dopychania dodatkowych pacjentow
                kosztem wolnego czasu lekarza. Bo maja czas administracyjny w godzinach pracy,
                przeznaczony na buchalterie i telefony sluzbowe. Bo maja sporo szkolen i
                kursow, ktore odbywaja sie w godzinach pracy, lub nawet jesli zdarza sie w
                dzien wolny, sa wliczane w czas pracy. Tak wiec wydajnosc lekarza w Szwecji, w
                sensie "zdolnosci przerobowych" pacjentow jest znacznie nizsza. No i Szwecja
                nie jest jakos super atrakcyjnym krajem do zarabiania pieniedzy (bardzo pazerny
                fiskus): Szwedzi jezdza wiec czesto do pracy do Norwegii, zwalniajac miejsca
                pracy np. Polakom..
                • poloznik-gin Re: juz wiem czego Polacy nie potrzebują 01.04.06, 23:39
                  Dziekuje uprzejmie ale to nie ja niewiedziałem Nocny Piotrus.
            • aelithe Re: juz wiem czego Polacy nie potrzebują 01.04.06, 21:38
              Z tego co mi wiadomo, zarówno Szwecja jak i Norwegia zwiększają ilośc
              szkolących sie lekarzy.
    • aelithe Re: Czy kiedyś ograniczą nadprodukcję lekarzy ??? 01.04.06, 21:37
      Drogi Piotrusiu; tu się zdecydowanie mylisz. W Polsce już jest niedobór
      lekarzy, szczególnie specjalistów. Mówię o pełnej specjalizacji ( dawny drugi
      stopień) i z nadspecjalizacją.
      Mamy nadmiar ginekologów, oraz poradni specjalistycznych. W pierwszym przypadku
      musisz to pominąć. Ginekolog nie lekarz, za ginekologa można, a nawet trzeba
      zapłacić. Co do drugiej sprawy jakoś świadczonych usług w wielu jest bardzo
      niska. Są to porady lekarza poz udzielanie przez specjalistę ( wypisanie
      recepty na enarenal). Prawdziwą specjalistykę realizuję się w szpitalach. Nie
      opłaca się diagnozowac pacjentów ambulatoryjnie, skoro można ich przyjąc do
      szpitala.
      Druga sprawa to kiepskie wyszkolenia lekarzy. Umiejętność wykonania usg,
      rektoskopii czy gastroskopii jest w większości krajó wymagana od specjalisty
      interny; w polsce są to usługi wysokospecjalistyczne ; zarezerwowane dla
      wąskiego grona wybranych. Wiadomo; intenrista to idiota on się nigdy tego nie
      nauczy.
      Tu dochodzimy do sedna sprawy. Jakość szkolenie lekarzy, zarówno w czasie
      studiów, jak i szkolenia podyplomowego jest bardzo niska.
      Nie rozlicza sie spzitali ze szkolenia.
      • Gość: Nocny Piotruś Re: Czy kiedyś ograniczą nadprodukcję lekarzy ??? IP: *.devs.futuro.pl 04.04.06, 13:05
        Aelithe, masz rację, że w Polsce specjaliści udzielają porad
        niespecjalistycznych. Cóż to za "porada kardiologiczna" ograniczona do
        osłuchania serca, pomiaru ciśnienia krwi i wykonania spoczynkowego EKG, no i
        oczywiście przepisania leków. To potrafi każdy lekarz domowy czy rodzinny.
        Dzieje się tak jednak dlatego, że nie ma pieniędzy na prawdziwe porady
        specjalistyczne. Wynikiem tegoż braku pieniędzy jest dysproporcja między ilością
        poradni specjalistycznych (i zasiadających tam często pseudo-specjalistów bo
        przecież internista "z dwójką" to nie kardiolog czy gastrolog) a ilością
        udzielanych porad par excellence specjalistycznych... Potwierdza to tylko moją
        tezę, że liczbę tych poradni należy zdecydowanie zmniejszyć, specjalistom
        podziekować a zaoszczędzone pieniądze przekazać na opiekę podstawową (czyli
        lekarzom pierwszego kontaktu).
        • lealuc Poradnie specjalistyczne (internistyczne) 04.04.06, 15:53
          są bardzo drogie w utrzymaniu. Nie jestem pewna czy jest ich tak dużo. Pewnie
          zalezy od okolicy.
          Koszt wyposażenia poradni gastrologicznej: usg, gastrofiberoskop, kolonoskop
          jest znaczący. Lekarz który posiada własny sprzęt woli wykonywać badania
          prywatnie a nie na "nfz".
          Koszt badań w poradni endokrynologicznej zaprzecza ekonomicznemu uzasadnieniu
          egzystencji takowej.
          Powoli powstają niepubliczne poradnie kardiologiczne, ale koszt lokalu i
          sprzętu (echo, zestaw do prób wysiłkowych, holter ekg i holter ciśnieniowy) to
          przynajmniej 200-300 tys.
          Najlepiej funkcjonuja poradnie alergologiczne, bo koszty własne są stosunkowo
          niewielkie.
          Najbardziej opłacalna opcja to; pół etatu w szpitalu i prywatna praktyka. Inna
          wersja: co pół roku miesiąc bezpłatnego urlopu i prywatna praktyka cały czas.
          • lealuc Re: Poradnie specjalistyczne (internistyczne) 08.04.06, 09:37
            W zasadzie wszystkie poradnie specjalistyczne powinny przejść na "swoje" bez
            nfz.
            To byłby czas prawdziwej reformy.
    • lordmaverick777 Re: Czy kiedyś ograniczą nadprodukcję lekarzy ??? 08.04.06, 09:43
      Nie można ograniczać bo Aaron się boi, że gdy lekarze dostaną podwyżki to nie
      będzie im się chciało zap....lać na kilku etatach:)
      • nocny_piter Re: Czy kiedyś ograniczą nadprodukcję lekarzy ??? 15.05.06, 11:15
        up^
    • dr_kregarz Re: Czy kiedyś ograniczą nadprodukcję lekarzy ??? 15.05.06, 12:11
      nadprodukcja lekarzy jest po to zeby zmniejszyc ich place. Przez to rozbija
      sie 'wage profesji' i dewaluuje tradycyjne osiagnietego statusu w
      spoleczenstwie co obecnie wyraznie widac. Poprzednia grupa zawodowa juz tego
      doswiadczyla: inzynierowie. Po lekarzach nastepna i ostatnia grupa to prawnicy.
      Uszy dogory nie jestescie sami: padlo na wszystkie dawniej otaczane spolecznym
      szacunkiem grupy zawodowe.
      • nocny_piter Re: Czy kiedyś ograniczą nadprodukcję lekarzy ??? 16.05.06, 12:29
        Tyle tylko, że prawnicy zawsze pilnowali, żeby nie było ich zbyt wielu. Lekarze
        zaś ciągle marudzą, że powinno być ich znacznie więcej...
        • snajper55 Re: Czy kiedyś ograniczą nadprodukcję lekarzy ??? 16.05.06, 13:06
          nocny_piter napisał:

          > Tyle tylko, że prawnicy zawsze pilnowali,żeby nie było ich zbyt wielu. Lekarze
          > zaś ciągle marudzą, że powinno być ich znacznie więcej...

          Bo powinno być ich więcej.
          "Na 100 tysięcy Polaków przypada tylko 220 lekarzy. We Włoszech ten wskaźnik
          wynosi 600, w Belgii - 390, w Niemczech, które bardzo chętnie zatrudniają
          obecnie naszych specjalistów, jest 360 lekarzy na 100 tys. osób."
          nowytarg.naszemiasto.pl/wydarzenia/599020.html

          S.
          • nocny_piter Re: Czy kiedyś ograniczą nadprodukcję lekarzy ??? 16.05.06, 17:44
            No to powiedz mi czemu w Belgii jest ich tak mało skoro we Włoszech jest 600. A
            może we Włoszech jest ich za dużo? Po co im aż 600 skoro Belgom wystarcza 390? A
            może Belgom wystarczyłoby tyle co u nas? Chciałbyś, socjalisto, z urzędniczym
            sadyzmem zadekretować ilu w Polsce ma być lekarzy? Powinno być tylu na ilu jest
            zapotrzebowanie na rynku pracy. Na razie jest o wiele za duzo...
            • snajper55 Re: Czy kiedyś ograniczą nadprodukcję lekarzy ??? 16.05.06, 21:08
              nocny_piter napisał:

              > No to powiedz mi czemu w Belgii jest ich tak mało skoro we Włoszech jest 600.
              > A może we Włoszech jest ich za dużo? Po co im aż 600 skoro Belgom wystarcza
              > 390?

              Bo widocznie potrzebują 600. Wolno im.

              > A może Belgom wystarczyłoby tyle co u nas?

              Gdyby im tylu wystarczało, to by tylu mieli. A ponieważ mają więcej, więc im
              widocznie miej nie wystarcza.

              > Chciałbyś, socjalisto, z urzędniczym sadyzmem zadekretować ilu w Polsce ma
              > być lekarzy?

              To Twoja domena. Ja Ci jedynie pokazuję, że gdzie indziej jest ich więcej i
              wcale nie jest to za dużo.

              > Powinno być tylu na ilu jest zapotrzebowanie na rynku pracy. Na razie jest o
              > wiele za duzo...

              To w lecznictwie mamy rynek ??? Poza tym jak narazie lekarze pracują na dwóch,
              trzech etatach, z czego wynika, iż jest ich za mało.

              S.
              • nocny_piter Re: Czy kiedyś ograniczą nadprodukcję lekarzy ??? 16.05.06, 21:38
                Dobrze rozumujesz! Włosi mają 600 bo im wolno, a przede wszystkim bo CHCĄ mieć
                tyle i dają na to kasę! Belgowie mają 390 bo tyle im wystarcza i nie muszą mieć
                tyle co Włosi. A my mamy tyle ile mamy, bo z kolei nie musimy mieć tyle co
                Belgowie i poza tym nie mamy na to kasy.
                • snajper55 Re: Czy kiedyś ograniczą nadprodukcję lekarzy ??? 16.05.06, 22:22
                  nocny_piter napisał:

                  > A my mamy tyle ile mamy, bo z kolei nie musimy mieć tyle co Belgowie

                  My wogóle ie musimy mieć lekarzy. Na łąkach rosą zioła, w lesie jagódki i
                  grzyby. Wierzby mają korę. Nic, tylko się leczyć. Poza tym są jeszcze
                  specjaliści od ssania oleju, akupresury, eergoterapeuci, zamawiacze uroków...

                  > i poza tym nie mamy na to kasy.

                  Kasy to my nie mamy na tych lekarzy, któych już mamy. Dlatego będziemy ich
                  mieli mniej. Za to będziemy mieli Świątynię Opatrzności Bożej, gdzie będziemy
                  mogli o zdrówko się pomodlić.

                  S.
                  • nocny_piter Re: Czy kiedyś ograniczą nadprodukcję lekarzy ??? 17.05.06, 12:50
                    Bravo! Snajper wreszcie zrozumiał!

                    > My wogóle ie musimy mieć lekarzy. Na łąkach rosą zioła...

                    Jedź na wieś to się przekonasz ile ludzi tak myśli. Niejeden jak choruje to
                    idzie do znachora mimo że ma lekarza "za darmo" w ośrodku zdrowia. A jak umiera
                    to najpierw woła o księdza a dopiero potem o lekarza...

                    > Kasy to my nie mamy na tych lekarzy, których już mamy.

                    Tak jest! Jestem tego samego zdania. Dlatego liczbę lekarzy trzeba zmniejszyć,
                    bo po co mają się męczyć za 800 netto. Nie ma kasy na pensje dla nich i prędko
                    nie będzie.
                    • grix Re: Czy kiedyś ograniczą nadprodukcję lekarzy ??? 17.05.06, 14:01
                      Droga do tego jest prosta: prywatyzacja ubezpieczeń.

                      Należy tylko przekonać rząd, żeby zaprzestał natychmiast pobierania składek na
                      ubezpieczenie zdrowotne od tych, którzy sobie tego nie życzą i dostosował
                      działalność NFZ do nowych, zapewne znacznie skromniejszych realiów.
                      • snajper55 Re: Czy kiedyś ograniczą nadprodukcję lekarzy ??? 17.05.06, 14:40
                        grix napisał:

                        > Droga do tego jest prosta: prywatyzacja ubezpieczeń.
                        >
                        > Należy tylko przekonać rząd, żeby zaprzestał natychmiast pobierania składek na
                        > ubezpieczenie zdrowotne od tych, którzy sobie tego nie życzą i dostosował
                        > działalność NFZ do nowych, zapewne znacznie skromniejszych realiów.

                        A populiści będą zbijać kapitał pokazując ludzi umierających pod szpitalami ?

                        S.
                    • snajper55 Re: Czy kiedyś ograniczą nadprodukcję lekarzy ??? 17.05.06, 14:39
                      nocny_piter napisał:

                      > Jedź na wieś to się przekonasz ile ludzi tak myśli. Niejeden jak choruje to
                      > idzie do znachora mimo że ma lekarza "za darmo" w ośrodku zdrowia.A jak umiera
                      > to najpierw woła o księdza a dopiero potem o lekarza...

                      To tylko świadczy o poziomie naszego społeczeństwa.
                      www.uzdrawiacz.com.pl/wyd_ok/index.html#kozak

                      > Tak jest! Jestem tego samego zdania. Dlatego liczbę lekarzy trzeba zmniejszyć,
                      > bo po co mają się męczyć za 800 netto. Nie ma kasy na pensje dla nich i prędko
                      > nie będzie.

                      Niech każdy samodzielnie decyduje kim chce być i jakie studia skończyć. Czasy
                      gospodarki planowej już się skończyły.

                      S.
                      • nocny_piter Re: Czy kiedyś ograniczą nadprodukcję lekarzy ??? 17.05.06, 15:48
                        Snajper Ty przeżywasz jakąś cudowną metamorfozę! Fantastyczna ewolucja poglądów
                        od socjalizmu do kapitalizmu! Jestem pod wrażeniem...

                        > Czasy gospodarki planowej już się skończyły.

                        Tak! Oby bezpowrotnie! Dlatego nie planujmy ilu mamy mieć lekarzy czy łóżek
                        szpitalnych tylko niech rynek to ustali.
                        • snajper55 Re: Czy kiedyś ograniczą nadprodukcję lekarzy ??? 17.05.06, 15:55
                          nocny_piter napisał:

                          > Snajper Ty przeżywasz jakąś cudowną metamorfozę! Fantastyczna ewolucja poglą
                          > dów od socjalizmu do kapitalizmu! Jestem pod wrażeniem...

                          Jakoś nie mogę sobie przypomnieć moich socjalistyczych poglądów. Chyba, że za
                          takowe uważasz popieranie obowiązkowych ubezpieczeń zdrowotnych i emerytalnych.

                          > > Czasy gospodarki planowej już się skończyły.
                          >
                          > Tak! Oby bezpowrotnie! Dlatego nie planujmy ilu mamy mieć lekarzy czy łóżek
                          > szpitalnych tylko niech rynek to ustali.

                          Nic dodać, nic ująć.

                          S.
                          • grix Re: Czy kiedyś ograniczą nadprodukcję lekarzy ??? 17.05.06, 18:04
                            > > > Czasy gospodarki planowej już się skończyły.
                            > >
                            > > Tak! Oby bezpowrotnie! Dlatego nie planujmy ilu mamy mieć lekarzy czy łóż
                            > ek
                            > > szpitalnych tylko niech rynek to ustali.
                            >
                            > Nic dodać, nic ująć.

                            No jednak wypada dodać proste pytanie: JAKI rynek? Gdzie jest ten 'rynek', skoro
                            go nie ma?

                            Masz na mysli rynek czego? Rynek usług medycznych? Nie ma takiego rynku. Możliwe
                            że zaistnireje już niedługo po zapowiadanych protestach i złożeniu wymówień z
                            państwowych placówek przez personel.

                            Tym bardziej okaże się wtedy jak bardzo konieczne jest planowanie zakresu
                            ochrony zdrowia na jaki stać państwo i jasne powiedzenie co sie daje za
                            pobierane składki - i być może okaże się, że faktycznie państwa nie stać na
                            realizację konstytucyjnych obietnic o leczeniu obywateli.
                          • nocny_piter Re: Czy kiedyś ograniczą nadprodukcję lekarzy ??? 17.05.06, 18:04
                            Skoro "nic dodać nic ująć" to chyba zgodzisz się z tym, że rynek pracy (nie
                            mylić z wolnym rynkiem usług medycznych) nie absorbuje nowych absolwentów
                            akademii medycznych w takiej ilości w jakiej opuszczają oni uczelnie. Wniosek
                            nasuwa się sam: kształcimy ich za dużo w stosunku do potrzeb tegoż rynku (w
                            dodatku na koszt podatników).
                            • grix Re: Czy kiedyś ograniczą nadprodukcję lekarzy ??? 17.05.06, 19:23
                              > rynek pracy (nie
                              > mylić z wolnym rynkiem usług medycznych) nie absorbuje nowych absolwentów

                              Tzn. - ile % absolwentów jest bezrobotnych?
                              • snajper55 Re: Czy kiedyś ograniczą nadprodukcję lekarzy ??? 17.05.06, 19:48
                                grix napisał:

                                > > rynek pracy (nie
                                > > mylić z wolnym rynkiem usług medycznych) nie absorbuje nowych absolwentów
                                >
                                > Tzn. - ile % absolwentów jest bezrobotnych?

                                Niech poda w sztukach. Z nazwiskami. ;))

                                S.
                            • snajper55 Re: Czy kiedyś ograniczą nadprodukcję lekarzy ??? 17.05.06, 19:47
                              nocny_piter napisał:

                              > Skoro "nic dodać nic ująć" to chyba zgodzisz się z tym, że rynek pracy (nie
                              > mylić z wolnym rynkiem usług medycznych) nie absorbuje nowych absolwentów
                              > akademii medycznych w takiej ilości w jakiej opuszczają oni uczelnie. Wniosek
                              > nasuwa się sam: kształcimy ich za dużo w stosunku do potrzeb tegoż rynku (w
                              > dodatku na koszt podatników).

                              Nic nie słyszałem, aby nie absorbował. Ilu archeologów śródziemnomorskich
                              zaabsorbuje ryek ? A ilu inżynierów drogowych ? Ilu anglistów ?

                              S.
    • dr_ewa999 Re: Czy kiedyś ograniczą nadprodukcję lekarzy ??? 16.05.06, 21:53
      O ile dobrze się orientuję, to w Polsce liczba lekarzy na 10 tys mieszkańców
      jest jedną z niższych w Europie....tylko Albania jest za nami. A pozwolę sobie
      zauważyć, że Polska jest duzym 40 milionowym krajem. Jeśli ktoś uważa,że w
      powiecie liczącym np 120 tys ludności- kilku lekarzy rodzinnych wystarczy ,
      anajbliższy jakikolwiek specjalista powinien być dopiero w mieście
      wojewódzkim...to ta dyskusja jest bezcelowa. .
      • dzamira1 Re: Czy kiedyś ograniczą nadprodukcję lekarzy ??? 17.05.06, 22:16
        dr_ewa999 napisała
        Jeśli ktoś uważa,że w
        > powiecie liczącym np 120 tys ludności- kilku lekarzy rodzinnych wystarczy ,
        > anajbliższy jakikolwiek specjalista powinien być dopiero w mieście
        > wojewódzkim...to ta dyskusja jest bezcelowa. .
        A Twoja glowa" dobrze sie czuje"?
        • dr_ewa999 Re: Czy kiedyś ograniczą nadprodukcję lekarzy ??? 17.05.06, 22:20
          nie rozumiem co masz na mysli pytając o moją głowę.Ja czuję się dobrze. Może
          ustosunkujesz się do mojej wypowiedzi powyżej? Hmmm? Czy to zbyt trudne?
          • dzamira1 RePrzepraszam dr ewa ,zle zrozumialam 17.05.06, 23:09
            i oczywiscie nie doczytalam do konca.Nie gniewaj sie ,Jeszcze raz sorry
      • dr_ewa999 Re: Czy kiedyś ograniczą nadprodukcję lekarzy ??? 18.05.06, 13:07
        Chcę powiedzieć,że lekarzy w systemie jest za mało. Większość w NZOz-ach to
        emeryci....bo nie ma lekarzy z otwartymi specjalizacjami. Tylko takich mozna
        zatrudnić, albo tkich, którzy już te specjalizacje mają. Nie ma młodych lekarzy,
        bo specjaliści krajowi blokują specjalizacje. Za jakie 10 -15 lat obecni 45-50
        latkowie odejdą na emerytury, a na ich miejsce nie będzie specjalistów. Okres
        kształcenia lekarza po studiach jest długi...tak więc pojawi się nowy problem,
        ale jak to w Polsce bywa nikt nie sięga w odległą przyszłość...bo po co? Żyjemy
        od wyborów do wyborych,żadnych dalekosiężnych planów.
        Specjaliści krajowi oraniczając możliwośc otwarcia specjalizacji ogrniczają w
        ten sposób konkurencję....
        • nocny_piter Re: Czy kiedyś ograniczą nadprodukcję lekarzy ??? 18.05.06, 16:32
          Specjaliści krajowi dobrze wiedzą co robią. Nie potrzeba nam aż tylu
          specjalistów bo nie ma pieniędzy na specjalistyczne procedury. Nie na kasy na
          echo czy holtera więc kardiolog robi ekg i mierzy ciśnienie i to całą jego
          "porada specjalistyczna" a to może zrobić równie dobrze rodzinny.
          • mlody.lekarz Re: Czy kiedyś ograniczą nadprodukcję lekarzy ??? 18.05.06, 23:51
            OK. Zgadzam się. Polski nie stać na specjalistów. Uważam, że Polski w ogóle nie
            stać na lekarzy. Obecny poziom finansowania wystarcza co najwyżej na sporą armię
            health workerów po kilkumiesięcznym przeszkoleniu, w najlepszym wypadku na
            felczerów.

            I nie ma w tym nic złego. Tak funkcjonuje większa część ludności świata -
            lekarza widzą może raz czy dwa razy w życiu i nie narzekają. Oczywiście,
            śmiertelność jest kilkukrotnie wyższa niż w Polsce, umieralność również. Chyba
            tylko jedna choroba jest lepiej leczona niż w Polsce - malaria (u nas
            śmiertelność z powodu leczonej malarii jest większa niż w Afryce czy Azji -
            oczywiście przy znacznie mniejszej umieralności). Wszystkie pozostałe dużo
            gorzej, a ludzie jakoś tam jednak żyją i nawet mają dodatni przyrost naturalny w
            przeciwieństwie do Polski.

            Nie ma więc nic złego w takim systemie. Jest tylko jedno "ale": wypadałoby
            bowiem poinformować społeczeństwo, że niedługo zabraknie mu lekarzy
            specjalistów, a nieco potem w ogóle zabraknie lekarzy.
            • grix Ależ Polskę stać na lekarzy specjalistów! :)) 19.05.06, 09:28
              ;)
              Przecież wystarczyłoby zrealizowac postulaty opracowane przez jakże prestiżowy
              Instytut Socjo-Cybernetyki (www.pjkm.pl/infopage.php?a=view&id=8)

              - likwidacja ministerstwa zdrowia (wszystkie budynki i sprzęt - sprzedane z
              licytacji).
              - Lecznictwo zostaje bezzwłocznie sprywatyzowane.
              - Ubezpieczenia przejmują firmy prywatne (przejmują wszelkie zobowiązania wraz z
              uprawnieniami po likwidowanych państwowych)
              - Szpitale, przychodnie i podobne instytucje zostaną sprywatyzowane
              - Ustają wszelkie państwowe dopłaty do leków, a opłaty za usługi szpitalne
              ustalane będą przez same szpitale. To samo dotyczy lekarzy. O refundacji
              decyduja w/w prywatne firmy ubezpieczeniowe po przedstawieniu opłaconych rachunków.

              pozdrawiam;)
              • snajper55 Re: Ależ Polskę stać na lekarzy specjalistów! :)) 19.05.06, 11:56
                grix napisał:

                > ;)
                > Przecież wystarczyłoby zrealizowac postulaty opracowane przez jakże prestiżowy
                > Instytut Socjo-Cybernetyki

                Rozumiem, że leczą się tylko ci, których stać na ubezpieczenie i których
                ubezpieczenie akurat obejmuje tę chorobę ? Reszta chodzi i na przykład
                chorobami zakaźnymi zaraża innych. Podobie szczepionki - tylko dla
                ubezpieczonych. W razie wypadku, pomoc udzielana jest tylko tym, którzy
                udowodnią, że ich ubezpieczenie taką pomoc obejmuje ? Podobnie z zawałem czy
                wylewem na ulicy ? Ubezpieczony, to ratowany. Pozostali zostawiani są na
                chodniku aby sobie spokojnie umarli.

                S.
                • grix Re: Ależ Polskę stać na lekarzy specjalistów! :)) 19.05.06, 12:29
                  Ubezpieczenia = obowiązek (byle nie przez państwo!!! lub jego agendy - niech one
                  pilnują przestrzegania prawa przez działajace na rynku podmioty, a nie prowadza
                  działalności na tym rynku).

                  pozdr.;)
                  • snajper55 Re: Ależ Polskę stać na lekarzy specjalistów! :)) 19.05.06, 13:57
                    OK. Byle ubezpieczenie zdrowotne było obowiązkowe i obowiązkowo obejmowało
                    pewien minimaly poziom (choroby zakaźne, szczepienia, wypadki, ratowanie życia).

                    S.
          • grix Re: Czy kiedyś ograniczą nadprodukcję lekarzy ??? 19.05.06, 09:13
            Nie chciałbym być demagogiem ;)
            Ale...
            1.
            medycyna rodzinna tez jest specjalizacją - żeby zostac specjalistą medyyny
            rodzinnej trzeba sie uczyc przez 5 lat po studiach (w ramach rezydentury), a
            wcześniej odbyć roczny staż. Zakładając brak opóźnień (np. zwiazanych z
            termianmi LEPu) wyszkolenie specjalisty medycyny rodzinnej zajmuje więc 12 lat.
            2.
            różnica miedzy kardiologiem a lekarzem rodzinnym nie polega na uzywaniu przez
            tego pierwszego specjalistycznego sprzetu, ale na posiadaniu specjalistycznej
            wiedzy.
            • nocny_piter Re: Czy kiedyś ograniczą nadprodukcję lekarzy ??? 19.05.06, 15:44
              Ad.1. Wyjaśnij mi czym się różni wiedza lekarza specjalisty medycyny rodzinnej
              od np. wiedzy lekarza specjalisty medycyny ogólnej? Medycyna rodzinna to
              niewypał a nie specjalizacja... boki ze śmiechu zrywać i tyle.

              Ad.2. Przykro mi ale się mylisz. Zastanów się: lekarz internista z "dwójką"
              pracuje w poradni ogólnej (wielu jest takich, sam znam kilkudziesięciu) i wysyła
              na konsultację do poradni kardiologicznej pacjenta na którego czeka też
              internista z "dwójką" (zgodnie z przepisami nie musi być to kardiolog).
              Zakładamy że ich wiedza jest porównywalna. Po co taka konsultacja? Oczywiście po
              to, żeby wykonać pewne specjalistyczne procedury jak np. echokardiografia, ekg
              wysiłkowe, holter itd. a nie po to żeby kolega quasi-kardiolog mądrzył się i
              zamieniał Mononit na Effox albo Lisiprol na Prestarium.

              • grix Re: Czy kiedyś ograniczą nadprodukcję lekarzy ??? 19.05.06, 16:15
                1.
                Od paru lat nie ma na szczęście "specjalizacji z medycyny ogólnej". Więc wiedza
                lekarza 'ogólnego' tym sie różni od wiedzy specjalisty - lekarza rodzinnego, że
                ten drugi musiał przez 5 lat poznać to co jest określone w programie szkolenia.
                Ten pierwszy - nie musiał. To różnica tak na oko podobna do różnicy wiedzy
                między maturzysta a magistrem (bez obrazy dla Lekarzy:).

                Zakres wiedzy wymaganej podczas egzaminu specjalizacyjnego - i sama lista
                specjalności - jest ustalana zgodnie z Ustawa o zawodzie lekarza i
                rozporzadzeniem Ministra Zdrowia z dnia 6 sierpnia 2001 r. w sprawie
                specjalizacji lekarzy i lekarzy stomatologów (Dz. U. Nr 83, poz. 905 + zmiany).

                Zakres wymaganej wiedzy mozesz sobie znaleźć w programach specjalizacji
                publikowanych na serwerze CMKP - np. dla lekarzy rodzinnych:
                www.cmkp.edu.pl/medycyna_rodzinna2003.htm
                Twoja opinia na temat medycyny rodzinnej jest kuriozalna.

                2.
                Nie myle się. Porównaj sobie zakres wiedzy wymaganej od internisty i od
                kardiologa. Kardiolog, jakoś tak sie składa, musi troche więcej od internisty o
                serduszku i okolicach wiedzieć (-> program z kardiologii, punkt 2).

                > Zakładamy ze ich wiedza jest porównywalna

                A zakładajcie, zakładajcie... Oczywiście macie prawo zakładać co tam chcecie,
                nawet jeśli z rzeczywistościa nie m to nic wspólnego.

                CND
              • grix Re: Czy kiedyś ograniczą nadprodukcję lekarzy ??? 19.05.06, 17:24
                Ach, nocny piotrusiu, z bólem serca musze ci jednak przyznać odrobine racji :/

                Niestety przepisy dopuszczają tak chore sytuacje:

                > na konsultację do poradni kardiologicznej pacjenta na którego czeka też
                > internista z "dwójką" (zgodnie z przepisami nie musi być to kardiolog).
                > Zakładamy że ich wiedza jest porównywalna. Po co taka konsultacja?

                Niedawno troszke sie zdenerwowałem kiedy w specjalistycznej poradni
                alergologicznej natknąłem się na pneumonologa. Wiedza tej starszej pani doktor
                na temat alergii niezwykle daleko odbiegała od moich oczekiwań. Straciłem masę
                czasu.

                Ciekawe co powiedziałby ktoś skierowany na wizyte do ginekologa, gdyby przyjął
                go np. urolog... (tego przepisy chyba już nie tolerują ;)

                + + +

                Tym bardziej jestem przeciwny dalszemu działaniu państwowej "służby zdrowia" w
                jej obecnym kształcie. Nie dość, że państwowe agendy nie potrafią godziwie
                zapłacić lekarzom, to jeszcze oszukują tych, którym zabierają składki...
Inne wątki na temat:
Pełna wersja