refleksja z pierwszego kontaktu

IP: *.pools.arcor-ip.net 31.03.06, 23:15
A wiec z dziecmi w podrozy za Odra i Nysa. Dziecko podlapalo ostry katar,
lekka goraczke,kaszelek. Zapis do najblizszego lekarza pediatry. Telefon o 8
15 po otwarciu gabinetu. Termin na 11 45. Praktyka - obszerna recepcja, dwa
pokoje wygladajace na mini-laboratorium, 3 pokoje do ktorych wprowadza sie
pacjentow, zeby ubieranie, przebieranie etc nie powodowalo kolejki, 2 duze
poczekalnie z bujawkami, zabawkami, stoliczkami. 2 toalety dla pacjentow. Na
recepcji i do dyspozycji lekarki 4 pielegniarki-administratorki jedna zawsze
zmiennie do wizyty a pozniej wprowadza dane do kompa i informuje pacjentow
(rodzicow - jesli taka potrzeba) . I jedna - slownie jedna
lekarka/wlascicielka praktyki. Moze niezbyt wylewna do pacjentow ale
kompetentna,funkcjonujaca nienagannie i jak szwajcarski zegareczek. W
gabinecie - biurko, komputer, zabawki dla dzieci, ogrzewacze nad miejscami
gdzie rozbiera sie dziecko, dywaniki (ach ta higiena bez foliowych kapci:)).
Za badanie,diagnoze, wypisanie lekow, wskazowki, co dalej gdyby sie
pogorszylo w ciagu soboty lub niedzieli, kiedy praktyka zamknieta - 20 euro w
ramach ubezpieczenia eu. Poczekalnie byly oblezone ale poslizg czasowy
minimalny.
    • aloalo2001 Re: refleksja z pierwszego kontaktu 31.03.06, 23:47
      Wniosek: warto dopłacać prawie 80 złotych do wizyty u lekarza rodzinnego i mieć
      wybór ubezpieczyciela.
      • Gość: szynszylla Re: refleksja z pierwszego kontaktu IP: *.pools.arcor-ip.net 31.03.06, 23:52
        To my bylismy tam "prywatnie" ubezpieczeni. Pacjenci miejscowi nie placa, nie
        doplacaja nic lekarzowi, placa skladke w swojej kasie. Jesli chodzi o dzieci i
        mlodziez do 18 to maja szczegolne przywileje.
      • travel_wawa Re: refleksja z pierwszego kontaktu 01.04.06, 00:01
        Na Słowacji dopłaca się 50 Sk do wizyty (5,30 PLN).
        Ale w Polsce podniósłby się wrzask, że to prawie cena paczki papierosów!!!!
        • felinecaline Re: refleksja z pierwszego kontaktu 01.04.06, 00:12
          Stali pacjenci napewno tez placa, taka +- jest stawka w krajach zachodnich - za
          porade w gabinecie lekarza ogolnefo we Francji do dzis = 20€ (refundowane przez
          Sécu i Mutuelle), od kwietnia koszt wzrasta o 1€.
          • charyzmatek Re: refleksja z pierwszego kontaktu 01.04.06, 01:10
            Bzdury piszesz. Ja place 10 euro kwartalnie jak sie do lapiducha musze
            pofatygowac. I to nie jemu tylko kasie musi przekazac, bo kasy sa od dwoch lat
            lekko bankrott. Wczasniej bylo gratis - no oczywiscie trzeba slono bulic na
            ubezpieczenie generalnie. Aha i te 10 euro oblatuje wszystkich, ktorzy w danym
            kwartale maja szczescie moje slabosci konsultowac. Ale to jest ekskluzywne
            leczenie a nie stacja-wykanczalnia.
            • aloalo2001 Re: refleksja z pierwszego kontaktu 01.04.06, 09:20
              Co roku w okresie letnim mam okazje obserwować, te wasze eksluzywne leczenie za
              granicą, tłumy z Belgii, Niemiec, nawet usa przyjeżdżają do wybitnych polskich
              specjalistów na konsultacje, leczenie, potem zajmuja miejsca w Klinikach dla
              polskich pacjentów. Jak ten system ma wytrzymać, jak ma leczyć jeszcze Polaków
              mieszkających za granicą? Bez jakichkolwiek obaw zwracaja się jeszcze o
              wypisywnie bardzo drogich leków refundowanych np. droga insulina na cały rok +
              paski.
    • lealuc Taka praktyka to marzenie 01.04.06, 14:29
      Każdy lekarz chciałby tak pracować. Policzmy teraz koszty.
      2 pokoje mini-laboratorium po 20m, 3 pokoje badań - po 15m, 2 toalety po 4m,
      korytarz, recepcja. To wszystko ok. 100-120m kwadratowych powierzchni.
      Taki lokal trzeba samemu kupić.(Kup taki lokal w swojej miejscowości -
      zobaczysz ile kosztuje). Następnie trzeba zrobić kosztowny remont (wymogi
      sanepidu i prawo budowlane) i utrzymać (czynsz, światło, lokalne podatki).
      Zatrudnienie 4 pielęgniarek - chociażby płacąc po 2tys.brutto to koszt 8.tys.
      Do tego dochodzi wyposażenie w sprzęt, materiały zużywane (strzykawki, gaziki
      itp.) Koszt takiej praktyki znacznie przekracza to co NFZ płaci za takie usługi.
      Wniosek jeden: w Polsce niestety nie będzie takiej jakości usług.
      • Gość: charyzmatek Re: Taka praktyka to marzenie IP: *.pools.arcor-ip.net 01.04.06, 17:01
        Do Polski etc ciagna tylko Ex-Polonusy zeby zaoszczedzic jak szczena sie
        rozregulowala - na ogol dzieki wczesniejszym praktykom w kraju. Jada rowniez
        sknery napuszczone przez Polonusow w danym kraju - najczesciej na plastyczne
        zabiegi i przypadki prawie socjalne, co wiadomo, ze za takie skladki cienkie
        prawka maja. Nie wiem po co jezdzi do Polski cukrzyk, jesli kasa mu wszystko
        refunduje, no nie wiem. Moze lubi wyciczki, moze kocha sie w pielegniarce? A
        moze do cudotworcy?
        Jak u mnie cos zapika, to daje czadu do mojego zagramanicznego gniazdka, zeby
        tylko w lapy polskich medykow nie wpac.
      • Gość: niko Re: Taka praktyka to marzenie IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 01.04.06, 17:04
        4 PIELĘGNIARKI
        super w Polsce 4 pielęgniarki w szpitalu na jednym dyżurze zajmują się często
        60- 70 pacjentami na internie 34 łóżkowej 2 pielęgniarki na OJOKu 6 łóżkowym
        1piel.na oddz. kardiologi łózek 15 - 1 pielęgniarka czas wyjechać za Odrę:(((((
    • Gość: margo125 Re: refleksja z pierwszego kontaktu IP: *.dip.t-dialin.net 03.04.06, 22:43
      Szanowna Pani! Poniewaz Polska jest panstwem czlonkowskim Uni Europejskiej
      zostala Pani w ramch polskiego ubezpieczenia obsluzona jak przecietny pacjent
      niemiecki placacy skladki ubezpieczeniowe w jednej z tutejszych, panstwowych
      kas chorych. Tak jak pacjent niemiecki, zobligowany co kwartal do uiszczenia
      oplaty 10 Euro przy kazdej wizycie u lekarza, zaplacila rowniez Pani 10 Euro za
      kazde dziecko (nie mylic z kosztami wizyty, te pokryje polska kasa chorych!).

      Kosztujaca rocznie ok. 150 Miliardow Euro medycyna niemiecka nalezy
      zdecydowanie do czolowki swiatowej, jest rowniez przyjazna dla pacjenta. Jakosc
      ma jednak swoja cene. Przecietna skladka ubezpieczenia medycznego wynosi tu w
      panstwowej kasie chorych ok. 13% zarobku brutto, co w przypadku, np. mlodego
      niemieckiego lekarza daje sume ok 550 Euro miesiecznie. Jak sama Pani widzi
      kwota ta przewyzsza cale uposazenie brutto polskiego kolegi medyka na
      porownywalnej posadzie! Wydajac zawrotnie wysokie sumy na ubezpieczenie
      medyczne niemiecki pacjent placi, co prawda symbolicznie, bo ok. 20 Euro za
      dobe, za 10 dni ewentualnego leczenia szpitalnego rocznie. Do tego dochodzi
      odplatnosc za wiekszosc procedur stomatologicznych, odplatnosc zo okulary.

      Pomimo rekordowych wydatkow na ochrone zdrowia niemieckie kasy chorych i
      szpitale stoja na skraju bankructwa! Prognozuje sie zamkniecie ok. 30% szpitali
      w najblizszych kilku latach. Nowy rzad niemiecki planuje wprowadzenie
      bezposredniej, z kieszeni pacjenta, 10% odplatnosci za kazda wykonana procedure
      medyczna und, und, und...

      Wniosek:
      1.jakosc leczenia musi kosztowac,
      2. nie ma takich pieniedzy, ktorych nie mozna byloby w medycynie utopic.

      Z powazaniem
    • Gość: aron Re: refleksja z pierwszego kontaktu IP: *.pl / *.enterpol.pl 04.04.06, 06:20
      a jak tam jest z badaniami? tzn. przychodzi w Niemczech pacjent do rodzinnego i
      chce skierowanie na krew albo cukier albo USG. I kto za to płaci?
      • Gość: se nie ma czegos takiego, ze pacjent chce skierowanie IP: *.012-5-65736b10.cust.bredbandsbolaget.se 04.04.06, 08:12
        na badanie. Badania sa elementem procesu diagnostycznego(lub terapeutycznego) i
        to lekarz prowadzacy decyduje, czy i jakie oznaczenia wykonac u pacjenta, to
        nie jest lista zyczen. Ale aron tego nie pojmie.
        • Gość: aron Re: nie ma czegos takiego, ze pacjent chce skiero IP: *.pl / *.enterpol.pl 04.04.06, 14:21
          czyli co? przychodzi pacjent do lekarza i chce skierowanie na krew i cukier. I
          lekarz może mu ot tak nie dać? Nie bo nie? Tak jak u nas?
          • malkontent_jeden Nie wytrzymałem 04.04.06, 15:28
            Gość portalu: aron napisał(a):

            > czyli co? przychodzi pacjent do lekarza i chce skierowanie na krew i cukier. I
            > lekarz może mu ot tak nie dać? Nie bo nie? Tak jak u nas?

            Nie do końca jest tak jak u nas.
            Jest: " Nie, bo QRWA NIE!"
            Jest: " JAK 'CI SIE CHCE', TO SE ZRÓB"
            • felinecaline Re: Nie wytrzymałem 04.04.06, 15:40
              "Zachodniemu" a w kazdym razie francuskiemu pacjentowi nie przyjdzie nawet do
              glowy urzadzac sobie taki "koncert zyczen". On idzie do lekarza, opowiada, co
              mu dolega, daje sie zbadac i zdaje na osad lekarza jesli chodzi o "asortyment"
              badan do wykonania. W koncu ubiera sie, bierze skierowanie, recepte, wypisuje
              czek na 20 € naleznosci za konsultacje, lekarz nagrywa dane o przebiegu
              konsultacji na jego karte ubezpieczeniowa i przesyla je automatycznie
              do "ubezpieczalni spolecznej" w celu zarejestrowania danych tamze i
              umozliwienia zrefundowania pacjentowi jej kosztu ( 70% -1€).
              Ze skierowaniem pacjent idzie do dowolnego laboru, gdzie mu pobieraja material
              do badania wg skierowania, placi, recepcjonista laboru nagrywa dane na jego
              karte, przesyla do US, ktora refunduje okreslony %. Wynik poczta albo poslancem
              wedruje do lekarza a ewentualnie jego kopia do pacjenta.
              W razie potrzeby sekretariat lekarza na jego polecenie umawia telefonicznie
              pacjenta na kolejna konsultacje.
              • Gość: charyzmatek Re: Nie wytrzymałem tez IP: *.pools.arcor-ip.net 05.04.06, 16:06
                hehe und buhahahaha ta roznice pomineli, ze ma sie do tych konsultacji,
                konsulantow i diagnozy duuuuzo nie mowie calkowite, zaufanko, nie tak jak w
                Polsce. A jak ja opowiadam mojemu cos to ten nie manipuluje i nie daje do
                zrozumienia, ze ja jestem debil dyletant tylko bierze to co opowiadam na
                powaznie i wysyla tam gdzie powinien bez sugestii pacjenta. A czasem i ulega
                takiej sugestii, bo wiadomo, ze pacjent zna siebie najlepiej i takie sygnaly
                trzeba brac ze zrozumieniem i powaga . No moze kiedy konczyl nauki albo
                pobieral w PRL to ma sie pecha czasem. Ale ja takich nie odwiedzam. Co pisze
                margot to kpiny. Jak komus odwrotny kierunek sie przydarzy i musi w Polsce
                poddac dzieci leczeniu tez za forse z kasy to wspolczuje zderzenia z reality.
                • malkontent_jeden Re: Nie wytrzymałem tez 05.04.06, 19:31
                  Cosik mi się wydaje, że wsłuchałeś się w siebie tak uważnie, aż usłyszałeś
                  głosy w środku głowy. Takie mam wrażenie. Stąd ten twój nick?
                  • felinecaline Re: Nie wytrzymałem tez 05.04.06, 20:03
                    Czasem, jak sie glosy " w glowie" slyszy dobrze se jest uszy wymyc.
                    • malkontent_jeden Re: Nie wytrzymałem tez 05.04.06, 20:24
                      Z woskowiną lepiej- światr zewnętrzny nie jest taki natrętny ;-)
Pełna wersja