jola_iza
02.04.06, 18:54
Właśnie wróciłam ze szpitala.Nie leżałam tam jako pacjent a jako babcia
opiekująca się chorym wnuczkiem.Jestem wściekła tak wściekła ,że muszę
podzielić się wrażeniami.Wnuczka lat dwa i pół zabrało pogotowie z ostrym
zapaleniem krtani.Gdy dojechałam do dziecka widok jak na dworcu z turystami z
za wschodniej granicy ,w salach bagaże, rodziców porozkładane
materace ,koce,termosy.Był wieczór ,pielęgniarkę zobaczyłam następnego dnia
rano jak przyszła z zastrzykiem,zrobiła i poszła następnym razem pokazała się
na wizycie by zważyć dzieci dziecko schudło według wskazań wagi
500g.Pomyślałam no cóż nie je dziecko to chudnie mimo,że pije i dostaje
kroplówki.Następnego dniaschudło następne 400g zmartwiłam
się ,Niepotrzebnie ,bo już nazajutrz okazało się ,że przytył całe 900g,a w
czwartek schudł 700 a znowu w piątek przytył600.Na moje pytanie jak to
możliwe usłyszałam odpowiedż "tak wskazuje waga".Wnuczek chyba nie
gorączkował piszę chyba bo ani razu nie miał mierzonej temperatury tak samo
jak i inne dzieci.O przepraszam raz po mojej odpowiedzi na pytanie lekarki
robiącej obchód "czy dziecko gorączkuje" -"nie wiem" została mu "zmierzona "
w bardzo nowoczesny sposób -przez dotyk czoła ręką. Nikt nie robił wywiadu na
temat przyczyn choroby a może warto było się dowiedzieć ,że jego matka a moja
córka od 30 lat choruje na astmę ,Za to zakazów było od groma ,nie wolno
spożywać jedzenia przyniesionego z zewnątrz ani małym pacjentom ani
opiekunom,zakaz używania grzałek na salach przy jednoczesnym nieudostępnieniu
opiekunom czajnika lub choćby wrzątku.Co do przypisanej kuracji nie chcę się
wypowiadać ,nie jestem lekarzem chociaż praktykę mam większą niż niejeden z
nich.Dziwne tylko wydaje mi się ,że wszystkie dzieciaczki leczone były tak
samo.I jeszcze proszę o zmianę opatrunku przy "wigówce" bo zakrwawiona z
łaski mi zrobiono ,ale już drugi raz jak zamoczył całą rączkę podczas kąpieli
usłyszałam ,że to za często-można spać z mokrym ,może i można tylko po co?
Nikt nie przyszedł ani opukiwać dzieci ani przynajmniej udzielić instrukcji
jak to robić a to ważne przy chorobach płuc takich maluszków. Nikt nie uczył
jak obsługiwać nebulizatory i jak dbac o ich higienę.Ordynatora nie widziałam
wogóle ,szefa oddziału raz przyszedł powiedzieć ,że podtrzymujemy kurację bez
obejrzenia dziecka stan znał tylko z relacji lekarki robiącej obchód młodej
niedoświadczonej.To nie był marny szpital to był szpital wojewódzki .Mam
pytanie czy pracownikom tego szpitala należą się podwyżki??