Na dyżurze opieki całodobowej

31.05.06, 23:35
zjawiła się wczoraj pani K. Żle się poczuła.
Wywiad: Ucisk w klatce piersiowej. Lek na nadciśnienie przestała przyjmować 3
m-ce temu (Metoprolol) bo "nie ma za co wykupić".
W badaniu: cisnienie 210/120, przyśpieszona do 100/min czynność serca i
INTENSYWNY zapach papierosów.
Mówię - gdyby pani wypaliła 3 paczki w miesiącu mniej, starczyłoby na leki.
Na to ona : z tego 100 zł, co opieka daje????
Mówię: obniże teraz pani ciśnienie i dam kilka tabletek na 2 dni, ale proszę
jutro przyjść po receptę. Ona: i tak nie wykupię. Jak się źle poczuję,
przyjdę do ośrodka, bo po co mam pogotowie wzywać.
No żesz qrna!!!!
    • young_doc Re: Na dyżurze opieki całodobowej 31.05.06, 23:45
      maga_luisa napisała:
      "Ona: i tak nie wykupię. Jak się źle poczuję, przyjdę do ośrodka, bo po co mam pogotowie wzywać."

      Jako lekarz pogotowia nie mogę tej pacjentce odmówić odrobiny zdrowego rozsądku :)))))))))
      A na serio -tyowy pacjent: brakuje mu zawsze na chleb, "mliko" i lekarstwa. Na papierosy, samochód, piwo, ciuchy - nigdy. Choćby nawet rzeczywiście miał kilkaset złotych na miesiąc. Ludzie są zdumiewający.

    • k_linka Re: Na dyżurze opieki całodobowej 31.05.06, 23:52
      Najbardziej zastanawiajace jest to, ze urzedowa cena metoprololu (50mg) to
      4.41. To nawet nie kwestia "kilku paczek" tylko jednej...
      • maga_luisa Re: Na dyżurze opieki całodobowej 01.06.06, 00:02
        Dokładnie tak.
    • v.enessa Re: Na dyżurze opieki całodobowej 01.06.06, 00:46
      Maga-luisa, gratuluje,ze potrafisz obnizyc i "ustawic-ustabilizowac" cisnienie
      210/120 ot tak z biegu. Ciesze sie, ze nie mam szansy byc twoja pacjentka. Czy
      ty nie widzisz jakie bzdury wypisujesz?
      • marc32 Re: Na dyżurze opieki całodobowej 01.06.06, 01:10
        Vanesso, nie wiem czym się zajmujesz w życiu zawodowym, ale nie przyszłoby mi do
        głowy polemizować na temat lakierów do włosów z fryzjerką.
        Jeśli uważasz że należy poczekać z obniżniem ciśnienia na udar mózgu -no bo z
        biegu nie wypada- , to twoja opinia i masz do niej prawo. Jednak na podstawie
        tej opinii, unikałbym podważania kwalifikacji lekarza, bo chyba nikt nie lubi
        robić z siebie sfrustrowanego pacana, chyba –oczywiście- że masz takie hobby.
        • v.enessa Re: Na dyżurze opieki całodobowej 01.06.06, 01:16
          To przy udarze mozgu obniza sie cisnienie i wysyla do domu zaopatrujac w
          tabletki na 2 dni?
          • marc32 Re: Na dyżurze opieki całodobowej 01.06.06, 01:40
            Pani o której mowa z pewnością nie miała udaru ( i to być może dzięki
            interwencji Koleżanki). Udar krwotoczny charakteryzuje się bardzo silnym bólem
            głowy („jak grom z jasnego nieba”) i różnymi objawami neurologicznymi, ale
            mniejsza o to.

            Za to wysokie ciśnienie tętnicze(RR) jest najważniejszym modyfikowalnym
            czynnikiem ryzyka udarów ( krwotocznych jak i niedokrwiennych). Najnowsze
            światowe badania naukowe (m.in HOPE, LIFE, SCOPE, ANBP2 i inne ...) wykazują
            zgodnie iż obniżenie ciśnienia tętniczego, nawet u pacjentów normotensyjnych,
            zmniejsza ryzyko wystąpienia pierwszego udaru ( krwotocznego jak i
            niedokrwiennego). Nie potwierdziła się teza iż istnieje próg od którego korzyści
            obniżania RR zanikają lub wręcz ryzyko udaru wzrasta.

            Dolną granicą wyznacza tylko samopoczucie pacjenta. Jeśli Pani o której mowa
            funkcjonowała dłuższy czas przy tak wysokim RR, może się trochę słabiej poczuć
            po jego obniżeniu, jednak nie stanowi to –wręcz przeciwnie- zagrożenia udarem
            niedokrwiennym lub czymś w tym stylu.
          • gbpi Re: Na dyżurze opieki całodobowej 01.06.06, 01:53
            TYPOWY PRZYKŁAD MANIPULACJI

            V.enessa twoja poprzedniczka napisała, że pacjentka mogła dostać udaru gdyby
            nie obniżyła ciśnienia, a nie że miała już udar !
            A tak wogóle to obniża się ciśnienie powyżej 220/120 w udarze (oby nie używać
            furo).
            v.enessa ośmieszasz się na całej lini
            i niestety przykro to powiedzieć,że po prostu reprezentujesz częśc tego
            społeczeństwa, którą uosabia opisana wyżej pacjentka.
            Tylko biadolić potraficie i szukać niejednokrotnie przyczyn swoich dolegliwości
            w osobach personelu medycznego (dot. oczywiście części społ, ten "nierobotny"
            zawsze wszystkiego wymaga zaraz, już bo mu sie należy - qrwa a składki płaci za
            niego zus, mops a my bezpośrednio wszyscy).

            Mam nadzieję, że już w przyszłym tygodniu zaczniemy strajk "u mnie".
            Koledzy i Koleżanki jak teraz popuścimy, to już nigdy Nas nie będą szanowali....

            • v.enessa Re: Na dyżurze opieki całodobowej 01.06.06, 03:11
              Tia. Glupia jestem, na szczescie glupoty nie widac.:);)). Nie wiem co znaczy
              >opieka calodobowa<. Przychodzi "pani",do tejze opieki, pani, ktora _zle sie
              czuje_, palaczka z wysokim nadcisnieniem(pyskujaca baba). Lekarz oferuje,
              obnizenie cisnienia, leki na 2 dni i "prosze wpasc po recepte jutro". Waw, to
              jest idealne wyjscie, szkoda, ze nierealne. Gbpi, co moglo by byc nie bedziemy
              spekulowali, wazne sa fakty.
              • lealuc Re: Na dyżurze opieki całodobowej 01.06.06, 07:19
                Maga, powinnaś zaopatrzyć się w kamerę video albo sprzęt do nagrywania rozmów.
                Dajesz receptę pacjentce i pouczasz co z tym powinna zrobić. Dalej ona sama dba
                o siebie. Jesteś zabezpieczona dokumentacją przed prokuratorem. Pacjent dorosły
                to nie dziecko w przedszkolu. Sam odpowiada za swoje czyny.
                Ponoć w USA wszystkie operacje są nagrywane (jako dokumentacja sla sądu).
                Miałam podobną sytuację na izbie przyjęć. Pacjent mi mówi, że nie ma pieniędzy
                na leki (ryczałt za 3,20) po czym wyciągnął telefon komórkowy. Pytam go kto
                opłaca abonament (30-50zł) za telefon - on sam. Nie dyskutował więcej.
              • maga_luisa Sprecyzuj proszę Venesso 01.06.06, 09:05
                Co jest nierealnego w opisanej sytuacji, Vanesso?
                Daruję sobie polemikę z Twoją uwagą na temat moich kompetencji, bo to śmieszne;
                ale na powyższe pytanie mogłabyś odpowiedzieć?
                • poloznik-gin Venessao wyluzuj 01.06.06, 11:00
                  Powiedz lepiej czy dobrze się trzymaja akryle i czy masz kolczyk w pępku.
    • anestezjolog2 Re: Na dyżurze opieki całodobowej 01.06.06, 15:38
      W czasach gdy dyżurowałam w pogotowiu miałam takich dam od metra i
      trochę........
      Nie ma obowiązku dbania o swoje zdrowie. Jak ktoś chce wyprawić się dobrowolnie
      na tamten świat - może to uczynić. My ze swojej strony powinniśmy go
      uświadomić, że postępując tak to a tak systematycznie pogarsza swoje zdrowie i
      tyle.
      Leki na 2 dni nie zmienią w najmniejszym nawet stopniu zagrożenia tej pani. Nie
      przyjdzie po receptę, nie wykupi leków - jej interes.
      Dostanie udaru - trudno, na własne życzenie. Szkoda tylko, że m.in. na mój
      koszt.
      • maga_luisa Re: Na dyżurze opieki całodobowej 01.06.06, 16:15
        Z jednej strony - dokładnie tak jak piszesz. Z drugiej - ona prawdopodobnie za
        2 dni ponownie przyjdzie po kolejnych parę tabletek, a jeśli ich nie dostanie -
        to za kilka godzin i "niech pani coś zrobi, bo źle się czuję". I nie ma na to
        lekarstwa.
        • felinecaline Re: Na dyżurze opieki całodobowej 01.06.06, 16:43
          Nie masz gdzies na podoredziu poradni antynikotynowej, zeby ja tam skierowac
          stawiajac to jako warunek dalszego leczenia przez Ciebie?
          • maga_luisa Re: Na dyżurze opieki całodobowej 01.06.06, 16:47
            Feline, to był żart? :DDDD
            • felinecaline Re: Na dyżurze opieki całodobowej 01.06.06, 17:31
              ???????????????? ;-D
              • young_doc Re: Na dyżurze opieki całodobowej 01.06.06, 17:53
                Mam nadzieję, że w jakiś czas po emigracji tak się przystosuję do warunków medycyny zachodniej, aby zaczęły przychodzić mi do głowy pomysły pt. leczenie w poradni antynikotynowej warunkiem dalszego sprawowania opieki zdrowotnej....
                Kurczę, kosmos.
                • felinecaline Re: Na dyżurze opieki całodobowej 01.06.06, 18:06
                  Ja Was bardzo przepraszam, ale wezcie pod uwage, ze ja naprawde jestem
                  uposledzona w rozwoju - prazeciez nigdy nie praktykowalam w polskich warunkach,
                  zreszta polskich studiow tez mam zaledwie te "mniejsza polowe" - nieladnie
                  sobie przesmiechujki z kolezanki urzadzac ;-((((
                  • young_doc Re: Na dyżurze opieki całodobowej 01.06.06, 18:13
                    Ja się nie wyśmiawam broń Boże, ja tylko tak sobie po cichutku zazdroszczę...
                    Zresztą, jakbym śmiał, moderatora swojego wyśmiewać ??? ;)
                  • mlyale Oj, Felinka - podpadlas... 02.06.06, 10:42
                    Uwazaj, jak z taka poradnia na drugi raz wyskoczysz.
                    Tam nie ma NIC, NIC, NIC... ka-pe-wu? A Ty, adminko poradnia rzucasz...
                    Wiem, ja tez nigdy w PL nie praktykowalem i czasem cos tak palne, ze koledzy
                    rysuja kolko na czole. Ale ciesze sie, ze to forum (m. in. dzieki Tobie,
                    chapeau bas!) ma teraz sens: bez inwektyw czyta sie chetniej.
                    • felinecaline Re: Oj, Felinka - podpadlas... 02.06.06, 11:01
                      Ze DZIS "tam" nie ma nic to nie powod zeby jutro czy pojutrze nie bylo.
                      Najbardziej szkodliwa jest wlasnie taka inercja: ... nieeeeeeeee
                      maaaaaaaaa........... a moze by tak zalozyc? albo wlaczyc do programu zadan
                      strajkowych? utopia? przeciez pracujac bez tak podstawowych narzedzi mozecie
                      do us.anej smierci mlec i mlec na tych zarnach, ktore "dal wam system" a maki
                      tzn polepszenia stanu zdrowotnego spoleczenstwa z tego nie bedzie, koszta
                      pozostana rownie wysokie i wydawane z przewidziana strata. Tego, kochani ja NIE
                      MOGE zrozumiec, wieeeeeeeem, stara, zboczona baba jezdem ;-D
                      • felinecaline Re: Oj, Felinka - podpadlas... 02.06.06, 11:44
                        A poza tym nie nadymajmy sie tak: u mojej polskiej przyjaciolki, z ktora
                        przeszlysmy krok w krok te moja "mniejsza" polska polowe studiow w niewielkim
                        wtedy wojewodzkim miescie "na rubiezy" byla przychodnia zwalczania bolu,
                        podczas gdy w moim przenajswietszym CHU<jku ukochanym powstala chyba z 2 lata
                        pozniej (jakies 15 lat temu to bylo).
                        • young_doc Żebym tylko ja nie podpadł... 03.06.06, 21:28
                          Kompleksów żadnych do medycyny zachodniej nie mam. Uważam, że w Polsce leczy się ludzi nieraz wcale nie gorzej niż w starej UE. Najbardziej doskwiera mi tylko wieczna partyzantka, brak jakiegokolwiek systemu, kierowanie funduszy do jednostek, których szefowie umiają się najgłośniej upominać o swoje, a nie tam, gdzie są najbardziej potrzebne. No ale my, Polacy, pracy organicznej nie lubimy, za to w partyzantce jesteśmy pierwsza liga światowa.
                          Sam duszy organizatora nie posiadam, ale chcę pracować w przywoitych warunkach. Bo umiem ludzi leczyć, a nie umiem pić wódki z wicewojewodą czy inną osobą odpowiedzialną za finanse. Choć rozumiem, że mój dyrektor na jednej porządnej popijawie może więcej ludzi uratować (załatwiając forsę na sprzęt do szpitala czy zatrudnienie dobrych fachowców), niż ja przez lata pracy.
                          Ale nie chcę pracować w systemie, gdzie znajomości czy strajki decydują o finansowaniu sensownych (lub bezsensownych) projektów. I gdzie poradnie antynikotynowe nie powstaną jeszcze przez bardzo długo. Choć poradnię leczenia bólu już mamy. Nie jestem człowiekiem, który będzie się bił o to, by pracować w dobrych warunkach, skoro wystarczy zmienić miejsce zamieszkania. I nie mam z tego powodu żadnych wyrzutów sumienia. A osoby, które już wyemigrowały, traktuję z szacunkiem, i uważnie wsłuchuję się w ich rady, a nie krytykuję za brak znajomości realiów.
                          No, ale chyba już wystarczająco daleko odbiegłem od tematu: przychodzi baba do lekarza, pali i leków nie bierze... Na rozwiązanie tej sytuacji pomysłu nie mam.
          • dradam2 palacze 01.06.06, 18:13
            felinecaline napisała:

            > Nie masz gdzies na podoredziu poradni antynikotynowej, zeby ja tam skierowac
            > stawiajac to jako warunek dalszego leczenia przez Ciebie?


            Coraz czesciej, u nas, chirurdzy (ortopedzi zwlaszcza, nie wspominajac o
            naczyniowcach) odmawiaja operowania palacych papierosy pacjentow.

            Wyjasnienie jest proste. Wyniki operacyjne sa gorsze, powiklania czestsze.
            Poniewaz kazdy chirurg jest oceniany po wynikach (%) wiec tacy pacjenci spadaja
            z listy.

            Ponadto wyjasnia sie im, ze skoro oni sami nie dbaja o swoje zdrowie, to
            dlaczego by ochrona zdrowia ( spoleczenstwo) mialo wydawac $ na ich leczenie ?

            Jest to argument bardzo mocny, bo , obecnie, nacisk na palaczy jest bardzo
            mocny. Obecnie wszedzie obowiazuja zakazy palenia w miejscach publicznych i
            miejscach pracy.

            Pozdrawiam

            dradam 1/2
            • mmagda12 Re: palacze 01.06.06, 18:36
              Dlaczego sa "szpitale odwykowe" dla alkoholikow, dla narkomanow ,a dla palaczy
              nie ma.Wszyscy maja wspolny mianownik -uzaleznienie.Tak sie zastanawiam
              A tak poza nawiasem ,lekarze tez pala.Nie ma ludzi idealnych niestety.
              • poloznik-gin Re: palacze 01.06.06, 19:01
                a ja?
                • dradam2 Re: palacze 01.06.06, 19:51
                  poloznik-gin napisał:

                  > a ja?

                  A co Ty ?
                  fakty.interia.pl/zdrowie/news?inf=754265
                  Pozdrawiam

                  dradam 1/2
                  • poloznik-gin Re: palacze 01.06.06, 20:30
                    Nie pale ,żuje,jestem idealem.
                • mmagda12 Re: palacze 01.06.06, 21:48
                  poloznik-gin napisał:

                  > a ja?

                  Wiesz dobrze ,ze jestem Twoja fanka.Pozdro
                  No i znow bedzie ,ze Tobie cukruje:DDD
            • mmagda12 Re: Dradam2 01.06.06, 22:08
              Jeszcze raz podkreslam ,nie mam nic przeciwko zakazom palenia itp.Ale ,dlaczego
              ochrona zdrowia chce placic ,za leczenie alkoholikow i narkomanow ,a za palaczy
              nie.? I to mialam na mysli.
              • dradam2 mmagda12 !! 01.06.06, 22:18
                mmagda12 napisała:

                > Jeszcze raz podkreslam ,nie mam nic przeciwko zakazom palenia itp.Ale ,dlaczego
                >
                > ochrona zdrowia chce placic ,za leczenie alkoholikow i narkomanow ,a za palaczy
                >
                > nie.? I to mialam na mysli.


                Mniej niz polowa mieszkancow mego panstwa, gdzie pracuje, ma placone. Droga
                >polowa - placi sama.
                Jak maja pieniadze na papierosy to powinni miec na leczenie, tak sie uwaza. Co
                wcale nie jest takie glupie.
                Jak to wyglada w Polsce to nie mam pojecia.


                Pozdrawiam

                dradam 1/2
              • mlody.lekarz Re: Dradam2 01.06.06, 23:02
                Przecież leczenie uzależnienia od tytoniu również jest darmowe w Polsce, o co Ci
                chodzi?

                A że nie ma stacjonarnego leczenia, to również ma sens, zauważ że jednak
                nikotyna działa trochę inaczej niż alkohol albo narkotyki i niekoniecznie ma
                sens wyrywanie człowieka z jego naturalnego otoczenia na czas leczenia, tym
                bardziej, że w przeciweństwie do narkomana czy alkoholika, który może całe
                dalsze życie przeżyć bez przebywania z czynnymi alkoholikami lub narkomanami,
                osoba uzależniona od nikotyny będzie musiała się stykać z innymi uzależnionymi
                od nikotyny. Czy ktokolwiek udowodnił większą skuteczność stacjonarnych
                programów leczenia uzależnienia od nikotyny od programów ambulatoryjnych?

                Zaś co do farmakoterapii - Zyban jest pełnopłatny, ale blokery, akamprozat itd.
                też są pełnopłatne. Fakt - z substytucją mają łatwiej osoby uzależnione od
                heroiny, bo metadon jest gratis (ale buprenorfina już nie), a substytucja
                nikotynowa pełnopłatna. Ale to jest podyktowane raczej ochroną społeczeństwa,
                palacz wyrządza jednak mniejszą szkodę społeczeństwu niż IDU.
                • v.enessa Re: Co jest nierealnego w opisanej sytuacji? 02.06.06, 03:16
                  Badzcie uczciwi, choroby nadcisnieniowej nie leczy sie w czasie przypadkowej
                  wizyty w "opiece calodobowej"(cokolwiek to znaczy.Dom opieki?).Dobrze wiecie
                  jak trudno jest dobrac leki, ustalic dawki i ile czasu to zajmuje. Stad to moje
                  oburzenie. Przykro, ze tak "doraznie" sie w Polsce te sprawy traktuje.
                  • maga_luisa Re: Co jest nierealnego w opisanej sytuacji? 02.06.06, 10:00
                    Wyczytałaś to, co sobie życzyłaś wyczytać.
                    "Opieka całodobowa" tak w Polsce nazywa się dyżur lekarza rodzinnego po
                    godzinach otwarcia przychodni. Czy nadciśnienie leczy się w
                    czasie "przypadkowej wizyty"? Oczywiście, że nie. Czy pacjentka wie o tym, że
                    dobrane leki powinna przyjmować stale? Owszem. Czy to robi? Nie, ponieważ woli
                    pieniądze wydać na papierosy, a w sytuacji kiegy jej nieleczone nadciśnienie
                    się odezwie i źle się poczuje, przyjdzie do mnie na dyżur, bo wie, że jej
                    pomocy nie odmówię.
                    Mam wrażenie, że sugerujesz, że powinnam ją odprawić z kwitkiem, bo "Dobrze
                    wiecie
                    > jak trudno jest dobrac leki, ustalic dawki i ile czasu to zajmuje. Stad to
                    moje
                    > oburzenie. Przykro, ze tak "doraznie" sie w Polsce te sprawy traktuje."

                    Kto w opisanej sytuacji traktuje sprawę Twoim zdaniem "doraźnie"? Ja, czy
                    pacjentka?
                • mmagda12 Re:Mlody ,to co piszesz 02.06.06, 15:56
                  Rzeczywiscie ma sens,zrozumialam i dzieki serdeczne.POZDRO
    • lohengrin4 Re: Na dyżurze opieki całodobowej 03.06.06, 11:14
      Takie sytuacje niestety osłabiają wiarę w sens pracy lekarza. Ale zdarzają się,
      cóż zrobić.

      Z drugiej strony i z innej beczki - ta pacjentka magi luisy przynajmniej
      wiedziała czego chce, i dialog z nią - na swój sposób i tak jak to zostało
      przedstawione - miał jakiś aspekt sensu komunikacyjnego.

      Mnie szczerze mówiąc w pracy w opiece całodobowej męczą i irytują nieco inne
      zachowania i postawy pacjentów. Ich zachowania które świadczą o wyborze raczej
      niezdrowego trybu życia są i będą, oczywiście zawsze mówię że palenie czy
      nadwaga to nie jest dobry pomysł, ale często po prostu widać, że ktoś jest tego
      świadomy, wie o zagrożeniach, ale nawyków nie zmieni, dziękuje za radę, ale z
      niej nie skorzysta. Prosto, jasno i na temat, każdy decyduje o sobie, ja mogę
      radzić, w momencie gdy wiem że chory mnie zrozumiał, jego wybór zachowań
      zdrowotnych pozostaje jego wyborem, ani mnie to ziębi, ani grzeje.

      Co innego te nieustanne formalne synkretyzmy i problemy z dialogiem na poziomie
      podstawowym, o czym wielokrotnie tu pisałem.

      Te nieustanne wątki ontologiczne w pytaniu "czy jest w ogóle jakiś lekarz",
      naprawdę mam już dość tłumaczenia że po pierwsze jest lekarz dyżurny, nie w
      ogóle tylko na konkretnym dyżurze, i zadawanie takich pytań to raczej na forum
      filozoficznym niż na dyżurze opieki całodobowej. Swoją drogą podziwiam szeroką
      obecność takich wątpliwości filozoficznych wśród rzesz społeczeństwa...

      A niedawno do gabinetu w czasie dyżuru weszła mama z dzieckiem i po
      wymianie "dzień dobry" zapytała dokładnie tak:
      - z dzieckiem tak samo?

      Zamilkłem, dłuższą chwilę wpatrywaliśmy się w siebie. W końcu ja zapytałem:
      - co tak samo?

      I dopiero okazało się, że pani chce zapytać czy z dzieckiem tak samo można było
      przyjść jak z dorosłym (niby że na dyżurze nie wiadomo czy pediatra czy
      internista, więc niby że domyślnie internista, a skoro tak to czy tak samo...).

      Nie wdawałem się już w do niczego nie prowadzące dysputy dlaczego "z dzieckiem"
      ma być tak samo jak z dorosłym, na jakich płaszczyznach i w jakim obszarze
      definicji jest to albo może być to "to samo", po prostu zbadałem dziecko.

      Ale takie sytuacje - jak i wiele innych- przykładami służę z
      legendarnym "zamawianiem" wizyt domowych, są najbadziej męczące.
      Powtórzę, dopóki ktoś świadomie i spójnie mówi ze będzie pić i palić, leków nie
      kupi a uszy będzie sobie odmrażał, to nie widzę problemu.

Pełna wersja