Dodaj do ulubionych

ile kosztowały Wasze operacje??

29.08.06, 13:08
Witam!!

Napiszcie prosze ile Was kosztowały operacje w tym naprogramowe "koszty"
lepszej opieki lekarskiej czy pielęgniarskiej, jesli mozna napiszcie czego
dotyczyły operacje.
Pozdrawiam
Andrzej
Obserwuj wątek
    • jedruch Re: ile kosztowały Wasze operacje?? 29.08.06, 16:19
      Operacja raka tarczycy u młodej osoby (znajomej) w Szp. im. G. Narutowicza w
      Krakowie 0 PLN - normalna opieka, życzliwy personel. Zabroniłem znajomym pytać
      ile się należy, a jak chcą wyrazić wdzięczność, to najgorszym wyborem są pieniądze.
      Nikt ich o nic nie nagabywał, nie uzależniał opieki od koperty. Może to wyjątek...
      • ann1964 Re: ile kosztowały Wasze operacje?? 29.08.06, 18:32
        Tyle ile zapłacił za mnie NFZ, w tym miła i oddana opieka
        pielęgniarska oraz pomocy pielęgniarek-doprowadzanie lub
        dowożenie na konieczne badania.Muszę także wliczyć koszty
        przejazdu do kliniki i przychodni przyszpitalnych.
        Co nie oznacza, że nie było kilku "kwiatków"niemiłej
        aroganckiej pielęgniarki i jednej pani doktor, której
        wydawało się,że nikt oprócz niej nie zana kilku łacińskich
        terminów medycznych.
    • snajper55 Re: ile kosztowały Wasze operacje?? 29.08.06, 23:18
      stepien82 napisał:

      > Napiszcie prosze ile Was kosztowały operacje

      Słownie zero złotych.

      > w tym naprogramowe "koszty" lepszej opieki lekarskiej czy pielęgniarskiej,

      Dodatkowe koszty to kasa wydana na telewizję. No bo cóż w tym szpitalu robić ?

      S.
    • stepien82 Re: ile kosztowały Wasze operacje?? 30.08.06, 10:15
      Witam!!

      Sam nigdy nie miałem operacji, a duzo się słyszy o dawaniu w łape za
      podniesienie standardu opieki, chciałem dowiedzieć się jak to wygląda od osób
      które musiały spedzic kilka dni tygodni w szpitalu a nie opierac swój pogląd na
      zasłyszanych opowieściach
      Pozdrawiam
      Andrzej
      • mmagda12 Re: ile kosztowały Wasze operacje?? 30.08.06, 22:24
        Moja operacja 0 zl ,babci[skret jelit] 0zl irydotomia 0zl ,operacja zlamanej
        reki mamy nowoczesnaa metoda [bez wkladania w gips 0 zl mezowi 3 krotnie
        uratowano zycie-zawaly [3 stenty] 0zl.Ponadto super lekarze i jestem im
        wdzieczna
    • stepien82 Re: ile kosztowały Wasze operacje?? 30.08.06, 23:40
      Naprawde budujące że w czasach kiedy wśród opinii większosci ludzi że bez
      koperty isc na operacje to nowy rodzaj sportu ekstremalnego, są lekarze którzy
      nie zapomnieli przysiegi Hipokratesa. Oby wiecej takich przypadków
      Pozdrawiam
      Andrzej
        • mmagda12 Re: Ja nie jestem lekarzem haha:)))) 31.08.06, 09:50
          Zapomialam jeszcze dodac 3-krotna operacja przetoki u meza w roznych szpitalach
          0zeta.A tak wogole to pacjenci sie dziwia,ze jak lekarz po operacjach ,[mialam
          na mysli moja mame ] ,o jakis czas przychodzi i pyta ,jak sie czuje itp ,to
          zaraz wyobrazaja sobie ,ze koperta "poszla w ruch".Pamietam do dzisiaj lekarza
          ortopede ,jak cieszyl sie ,ze operacja zlamanej reki[bo mama ma
          osteoporoze ] "udala sie" ,bo druga ma niesprawna po udarze.WIELKIE DZIEKI
          • snajper55 Ja też nie. ____nt 31.08.06, 11:29
            mmagda12 napisała:

            > Zapomialam jeszcze dodac 3-krotna operacja przetoki u meza w roznych
            szpitalach
            >
            > 0zeta.A tak wogole to pacjenci sie dziwia,ze jak lekarz po operacjach ,
            [mialam
            > na mysli moja mame ] ,o jakis czas przychodzi i pyta ,jak sie czuje itp ,to
            > zaraz wyobrazaja sobie ,ze koperta "poszla w ruch".Pamietam do dzisiaj
            lekarza
            > ortopede ,jak cieszyl sie ,ze operacja zlamanej reki[bo mama ma
            > osteoporoze ] "udala sie" ,bo druga ma niesprawna po udarze.WIELKIE DZIEKI
      • seniorita15 Re: ile kosztowały Wasze operacje?? 31.08.06, 12:49
        Ja jestem lekarzem ,ale w mojej bliskiej rodzinie za zoperowanie rozszczepu
        podniebienia dziecka w klinice w Warszawie-0 zlotych.Odczekali grzecznie w
        kolejce pol roku,dostali termin bez protekcji w stylu -mamy lekarza w
        rodzinie.Ja pojechalam dopiero dzien przed zabiegiem ,bo pielegniarka czy tez
        sekretarka probowala skreslic dziecko z zabiegu z powodu paru leukocytow w
        moczu w rutynowym pobraniu ,bez cech infekcji.Dziecko i tak na wszelki wypadek
        zostalo przeleczone biseptolem.Pani powiedziala,ze anestezjolodzy napewno nie
        zgodza sie znieczulac.Zadzwonilam do anestezjologa,zadzwonilam tez do
        p.profesor ,ktora miala operowac.Nikt nie mial zamiaru dyskwalifikowac
        dziecka.Dla pewnosci pojechalam z nimi.No i wtedy zorientowalam sie,kto chcial
        skreslic dziecko z terminu.Warunki lokalowe(poczekalnie) faktycznie maja
        trudne,ale lekarze z ktorymi sie kontaktowalam naprawde super.Duza klasa.
      • aneste Re: No może chociaż jeden ... 01.09.06, 14:55
        No to przyklad na "tak":
        Operacja rekonstrukcji wiezadel kolana w p r y w a t n e j klinice 13000 zl +
        dalsze 7000zl rehabilitacja tegoz kolana.Brak mozliwosci takiej operacji w
        panstwowym szpitalu lub okres oczekiwania nieskonczenie dlugi.W ten sposob mam
        nadzieje dokona sie stopniowa prywatyzacja opieki zdrowotnej w PL,a pacjenci
        zyskaja swiadomosc ze zdrowie naprawde kosztuje.
        • sofi75 aneste, jest mozliwosc 06.09.06, 14:05
          zrobienia tego w panstwowym szpitalu (wiem z autopsji) i bez kolejki. W koncu w
          Karolinie operuja ci sami lekarze, co w prywatnych klienikach.

          To jest specyficzna operacja, wiec chirurg, ktory to robi musi takich operacji
          robic rzekomo co najmniej 100 rocznie zeby umiec zrekonstruowac wiezadla.
          W szpitalu panstwowym: okolo 3 tys. za 'przepchniecie bokiem" czyli tzw.
          darowizna na fundacje przyszpitalna.
          Jest jedno ALE: musisz sie czuc na silach zeby samemu zadbac pozniej o
          rehabilitacje, bo Karolina na sama rehabilitacje nie przyjmuje (zwyczajnie im
          sie to nie placa). Mnie w Karolinie zaproponowali 17.000 (3 lata temu).
    • lauralay Re: ile kosztowały Wasze operacje?? 02.09.06, 19:33
      Dwie operacje - obu rąk.
      Termin drugiej już trzy miesiące po pierwszej - wyłącznie dzięki życzliwości
      chirurga. Przemili lekarze, cudowne pielęgniarki.
      Dwie tury czasochłonnej rehabilitacji po.
      Bardzo szybko uzyskałam pomoc.

      Koszt: 0 PLN.

      Pozdrawiam.
    • diastema Re: ile kosztowały Wasze operacje?? 02.09.06, 22:43
      Moja operacja 0 PLN ale to prosta przepuklina byla ;/
      Operacje mojego dziadka w ilosci 4 tym jedna 10 godzinna, pobyt w 3 dniowy na
      intensywnej terapi + 2 miesiace pobytu w szpitalu 0 PLN
      Operacja babci 0 pLN
      To tak w skrocie ostanie wydatki mojej rodziny na operacje, wydatki obejmuja
      okres 2004-2006.
      Hmm i co tym chcesz udowodnic? Bo ja uwazam ze naprawde nie trzeba dawac lapowek
      zeby byc operowanym.
    • mamadarka Re: ile kosztowały Wasze operacje?? 04.09.06, 22:27
      Cesarka w 1998 roku- 600 zł.
      Zapłacił mój mąż- taką sugestię otrzymał już po zabiegu od operującego. O tej
      zapłacie dowiedziałam się dopiero kilka dni po wypisie ze szpitala- kiedy mąż
      zdobył się na odwagę, by mi to wyznać. Byłam zszokowana jak on, kiedy rozmawiał
      z lekarzem.
      Wtedy zarabiałam 970 złotych.
      • mamadarka Re: ile kosztowały Wasze operacje?? 04.09.06, 22:32
        W 2001 roku zabieg łyżeczkowania jamy macicy u mojej mamy, z powodu przerostu
        błony sluzowej, kosztował 400 złotych. Cena podana na wizycie przed zabiegiem;
        zapłaciłam zaraz po zabiegu, gdy moja mama dochodziła już do siebie. Lekarka
        wykonująca zabieg bardzo się spieszyła do domu i niemal wymogła na mnie, aby
        zapłacić "od ręki".

        Dla równowagi- w 2005 roku operacja przepukliny pachwinowej u mojego taty- zero
        kosztów dodatkowych, miła i fachowa opieka. Tylko, ze to działo się w małym
        powiatowym miasteczku; poprzednie 2 historie- w szpitalu wojewódzkim.
    • agawamala Re: ile kosztowały Wasze operacje?? 05.09.06, 09:07
      1. Mój poród I( cięcie cesarskie) - O PLN
      2.Uwięźnięta przepuklina mojego, wówczas kilkumiesięcznego, synka - O PLN
      3. Leczenie operacyjne złamanej nogi mojego męża - 0 PLN
      4. Leczenie wysokospecjalistyczne mojego ojca (+ kilkudniowy pobyt na sali
      intensywnego nadzoru) 0 PLN
      5. Mój poród II- siłami natury - 0 PLN
      6. Operacja laparoskopowa ( wycięcie pęcherzyka żółciowego) mojej matki - 0 PLN
      Pozostawiam bez komentarza
      • agawamala Re: ile kosztowały Wasze operacje?? 05.09.06, 12:07
        800 PLN to nie w porządku ( o ile zażądał tego lekarz), natomiast dyżur
        pielęgniarski brany był dobrowolnie i czy uważasz, że siostra powinna zamiast
        pójść do domu siedzieć przy Twoim mężu.
        Słodycze i kwiaty to też nie waluta i nikt się nie domagał. Tak więc jeśli już
        wyliczamy to uczciwie!P.S Czy jakidziesz na imieniny do szwagra i dajesz mu
        flaszkę to też tak to kalkulujesz?
        • broman_2004 Re: ile kosztowały Wasze operacje?? 06.09.06, 19:30
          Nie wypominam i przypuszczam ,że po raz drugi jeśli byłaby taka konieczność
          dałabym nawet więcej. Przypominam ,że pytanie brzmiało ile was kosztowały
          operacje , więc odpisałam zgodnie z prawdą.A co do nocnego dyżuru bardzo
          chciałam sama opiekować się mężem , gdyż jesyem pielęgniarka i przepracowałam
          wiele lat na oddziałach operacyjnych łącznie z OIOM-em prosiłam zarówno
          oddziałową jak i ordynatora , ale zasugerowano mi ,że tam panują inne obyczaje
          czytaj prywatne noce.
          • slav_ Re: ile kosztowały Wasze operacje?? 07.09.06, 09:55
            Jesli pracowałaś jako pielęgniarka powinnas wiedzieć czemu przebywanie OBCYCH
            osób (czyli osób spoza zatrudnionego presonelu, jesli nie jestes tam zatrudniona
            to nie przebywasz tam jako pielęgniarka tylko jako żona pacjenta) przez całą
            dobę w oddziale jest niedopuszczalne.
              • agawamala Re: ile kosztowały Wasze operacje?? 07.09.06, 12:35
                Nie jestem lekarzem, nie jestem pielęgniarką, ale wyobrażam sobie sytuację, w
                której po oddziale pałęta się obca osoba ( szczególnie w nocy).
                Oprócz możliwości zagwarantowania opieki przez osobę bliską panu X są równiez
                prawa poszanowania intymności pana Y, który może nie chcieć spać, myć się, aby
                podawano mu basen przy obcej osobie z zewnątrz.
                A szpitale są takie jakie są- izolatek niewiele.
              • slav_ Re: ile kosztowały Wasze operacje?? 08.09.06, 14:39
                Wskaz mi zapis z którego wynika prawo do całodobowego pobytu żony w Oddziale.
                Napisz mi też jak takie prawo mialo by się do punktu II/5 tjże karty (chodzi i
                INNYCH pacjentów) - zwykle dla osób bliskich "istnieje" tylko ich krewny a sale
                jednoosobowe to raczej rzadkość. Na pewno chciała byś aby po sali na której
                lezysz po operacji (w róznym stanie, zalatwiając czynnosci fizjologiczne do
                basenu itp) kęcił sie przez całą dobe jakiś obcy facet ?
                Napisz tez o bezpieczeństwie tego i innych pacjentow przy nielimitowanym
                (godzinowo i ilościowo) pobycie obcych osób w oddziale. O bezpieczeństwie
                medycznym (nielimitowany dostęp i pobyt ludzi "z zewnątrz" na sali
                pooperacyjnej) jak i o bezpieczeństwie osobistym (choćby możliwość kradzieży).
                • alergenzb do slav 08.09.06, 15:18
                  > Wskaz mi zapis z którego wynika prawo do całodobowego pobytu żony w Oddziale
                  Przeczytaj ustawę na temat praw pacjentów podczas pobytu w szpitalu. To co
                  drukują w informacji dla pacjenta, jest tylko małą częścią ustawy.
                  Całość ustawy, podję link ( II pkt8 podpunkt 2)
                  www.bpp.waw.pl/karta_praw_pacjenta.html
                  Warto przeczytać całość.
                  • slav_ Re: do slav 08.09.06, 15:34
                    znam ten dokument
                    nadal nie widzę prawa do stalej obecności żony pacjent w Oddziale
                    prawo do dodatkowej opieki w ww przypadku było realizowane w sposob własciwy
                    (obecność i pomoc osoby bliskiej w czasie dnia gdy jest to mniej uciążliwe dla
                    innych pacjentow a osoba ta może opuscic sale gdy to konieczme i poczekac np. w
                    świetlicy+ dodtkowa nocna opieka pielęgniarska nocą)
                    Jak rozumiem moje zastrzeżenia i punk II/5 nie mają znaczenia ?
                    • alergenzb Re: do slav 08.09.06, 15:39
                      > Jak rozumiem moje zastrzeżenia i punk II/5 nie mają znaczenia ?
                      Mają znaczenie i to duże, myślę że to kwestia porozumienia się i dogadania, tak
                      aby nie było problemu.
                      Uważam, że w każdej kwesti można się normalnie porozumieć, aby uniknąć
                      problemów, kwestia rozmowy.
                      • slav_ Re: do slav 08.09.06, 20:24
                        > Mają znaczenie i to duże, myślę że to kwestia porozumienia się i dogadania, tak
                        > aby nie było problemu.
                        Włąsnie o to chodzi. Zwykle (bez kłótni) daje sie przekonać rodzine że stały
                        pobyt przy pacjencie jest niepotrzebny a może być uciążliwy dla innych.
                        Rodzina jest przy chorym (w pojedynczych przypadkach, zwykle w "godzinach
                        odwiedzin") max do 20 (oczywiście nie bez przerwy), jesli życzą sobie -
                        dodatkowa nocna opieka pielęgniarska - pielęgniarki z oddzialu, znającej
                        oddział, personel, specyfikę postępowania itp.
                        Zdarzają sie odstepstwa (np. pamiętam osobe dorosłą upośledzoną gdy całodobowa
                        opieka opiekuna była niezbedna (silny lęk przy obcych) i warunkowała mozliwośc
                        postępowania.
                        • alergenzb Re: do slav 08.09.06, 22:42
                          > Zdarzają sie odstepstwa (np. pamiętam osobe dorosłą upośledzoną gdy całodobowa
                          > opieka opiekuna była niezbedna (silny lęk przy obcych) i warunkowała mozliwośc
                          > postępowania.
                          Zgadzam się w pełni z Pana wypowiedzą.
                          Ale nie tylko osoba upośledzona wymaga opieki całodobowej, Pamietam jak mój mąż
                          był bardzo chory (ciężkie zapalenie płuc-opinia lekarzy), tylko spał,
                          oczywiście nie przebywałam całodobowo, ze względu na małe dziecko w domu, ale
                          do południa ok.2godz i po południu ok.2 godz.
                          Gorączki w granicach 39,9 i 40 stopni utrzymywały się przez 7 dni. Nie pił i
                          nie jadł niczego, tylko spał i nie otrzymywał żadnych kroplówek. Jak zgłaszałam
                          personelowi to twierdzili, że mam się nie martwić, jest w porządku. Lekarz był
                          na sali tylko rano na wizycie.
                          Kiedy po rozmowie z lekarzem prosiłam o zrobienie wyników badań
                          laboratoryjnych, ze względu że małżonek nawet z taka temperaturą radził sobie
                          samodzielnie, a teraz tylko śpi,że jest coś nie tak.
                          W końcu lekarz zlecił badania i okazało się że wystąpila nadpłytkowość, silne
                          odwodnienie itd. Wyniki były fatalne. Małżonek nie był w stanie samodzielnie
                          wstać i napić się nawet wody, był słaby i do toalety wychodził kiedy bylam u
                          niego i pomagałam jemu dojść, aby się nie przewrócił.
                          Tak więc uważam, że opieka rodziny jest potrzebna w sytuacji kiedy członek
                          rodziny jej potrzebuje, a jego stan zdrowotny nie pozwala mu na samodzielność.
                          • slav_ Re: do slav 09.09.06, 09:11
                            Opieka rodziny w tym wymiarze nie jest probleme a wręcz jest pożądana. Dyskusja
                            dotyczyła całodobowego (łącznie z nocą) pobytu rodziny.
                            Obserwacje rodziny sa czasem cenne (a czasem np. pacjent "wstydzi sie
                            powiedzieć") choć bywają rowniez rodziny "upierdliwe".
                            Wyrównanie gospodarki płynowej pacjenta gorączkującego to podstawy więc jesli
                            doszło do odwodnienia to nie wystawia to najlepszej opinii personelowi.
                            • alergenzb Re: do slav 09.09.06, 13:35
                              Zgadza się, różnie to bywa.
                              Dlatego chciałam powiedzieć, że czasami nawet pobyt w nocy rodziny, jest bardzo
                              ważny.
                              Na przykładzie małżonka, który nigdy nic nie zgłasza, nie prosi, nie woła (po
                              gencie-4 dni podawania,nie słyszał i nie zgłosił, po innych antybiotykach nie
                              wiedział, że to reakcje uczuleniowe, więc nie zgłaszał, ponieważ tylko spał i
                              nie wiedział że nie slyszy, po zauważeniu natychmiast zgłosiłam ), było to
                              konieczne, a przecież takich pacjentów może być wiele.
                              Budził się w nocy i był spragniony, kto miał podać chocby wodę.
                              Uważam, że są sytuacje, kiedy należy być przy rodzinie, choćby na okres, kiedy
                              stan zdrowia nie pozwala być samodzielnym.
                              Wiem że personel jest zapracowany, a pomoc rodziny to wielka ulga dla
                              pielegniarek, mogą spokojnie wykonać inne czynności zawodowe.
                              Kiedy mąż był po operacji, widziałam jak pielęgniarki mało nie biegały, aby się
                              wyrobić, mimo zmęczenia i pewnie braku sił, potrafiły się uśmiechać i być miłe
                              dla pacjentów i rodzin. Bardzo wysoko cenię pracę pielegniarek, podziwiam je i
                              współczuję.
            • joa1001 Re: ile kosztowały Wasze operacje?? 10.09.06, 12:04
              A tu się z Tobą nie zgodzę. Oczywiście niedopuszczalne jest siedzenie
              odwiedzających wieczorami, nie mjówiąc o godzinach późnonocnych. Ale..
              W przypadku osób cięzko chorych( a takim są osoby tuż po zabiegu)możliwe jest
              zostanie na noc kogoś z rodziny. DO OPIEKI!! Oczywiście za zgoda ordynatora lub
              lekarza dyżurnego. To że nie zgadzają się wynika z prostego interesu. To
              pielęgniarki z oddziału mają zarobić 200zł i tyle!
              Poza tym karta praw pacjenta mówi jasno- masz prawo do dodatkowej opieki kogoś
              z rodziny jeżeli wymaga tego Twój stan zdrowia! Przeczytaj a nie gadaj głupot!
              A to do czego są zmuszani pacjenci i rodziny to BEZPRAWIE! I dziwię się, że nie
              zajął się tym ktoś.
              I teraz ja dodam swój cennik: splenectomia mojej babci rok temu -500 zł, wziął
              z-ca ordynatora. szpital wojewódzki. Wziął, tyle zaśpiewał "kolega". Dodam , że
              jestem lekarzem z tego samego szpitala i tak potraktował "kolega-lekarz".
              Na tym samym oddziale 2 lata wcześniej leżała ciotka, z wodniakiem pęcherzyka
              żółciowego, gorączkująca przez 4 dni, dzien, dzień rozpisywana do zabiegu, ale
              zawsze jako 4, 5 w kolejce, czyli jak zabieg wcześniejszy się przeciągał to ona
              spadała na dzień kolejny. W tym czasie rozpisywane były osoby do ....planowych
              laparoskopowych pęcherzyków. Dalsza rodzina się zawzięła, nie zapłacili. W
              końcu zoperowali.
              Pozostawiam bez komentarza. Lek.med.

              • snajper55 Re: ile kosztowały Wasze operacje?? 10.09.06, 12:23
                joa1001 napisała:

                > A tu się z Tobą nie zgodzę. Oczywiście niedopuszczalne jest siedzenie
                > odwiedzających wieczorami, nie mjówiąc o godzinach późnonocnych. Ale..
                > W przypadku osób cięzko chorych( a takim są osoby tuż po zabiegu)możliwe jest
                > zostanie na noc kogoś z rodziny. DO OPIEKI!! Oczywiście za zgoda ordynatora
                > lub lekarza dyżurnego. To że nie zgadzają się wynika z prostego interesu. To
                > pielęgniarki z oddziału mają zarobić 200zł i tyle!

                Według mnie raczej z uciążliwości takiej opieki dla wszystkich innych pacjentów.

                > Poza tym karta praw pacjenta mówi jasno- masz prawo do dodatkowej opieki kogoś
                > z rodziny jeżeli wymaga tego Twój stan zdrowia! Przeczytaj a nie gadaj głupot!

                To prawo może być (i jest) ograniczane przez kierownika ZOZ lub lekarza. Tak
                mówi ustawa. Tak więc to Ty piszesz głupoty, prawa nie znając.

                Spróbuj sobie wyobrazić w sześcioosobowej sali sześć rodzin opiekujących się
                całą dobę swoimi krewnymi.

                > A to do czego są zmuszani pacjenci i rodziny to BEZPRAWIE! I dziwię się, że
                > nie zajął się tym ktoś.

                A do czegóż to pacjenci i ich rodziny są zmuszani ???

                S.
                • joa1001 Re: ile kosztowały Wasze operacje?? 10.09.06, 13:11
                  Rozbawiasz mnie.
                  Nie mowimy o tym iz urocza rodzinka siedzi dla widzimisie przy lozku.
                  Wszystko jest kwestia porozumienia sie.
                  I nie mow mi ze siedzac cicho przy osobie po operacji, podajac mokry wacik do
                  ust czy przewracanie na bok tak przeszkadza. A coz innego robi ta oplacona za
                  200 zl pielegniarka? I do tego sa rodziny zmuszane!A tak jest na chirurgiach.
                  Interes ma sie krecic i to jest wytlumaczenie.
                  W oddziale gdzie ja pracuje nikt w sytuacjach uzasadnionch nie robi problemow i
                  do tej pory nie bylo zatargow. Kwestia dobrej woli i wzajemnego poszanowania
                  sie.
                  Karta praw pacjenta plus zdrowy rozsadek.
                  Moze gdybym nie byla lekarzem to uwierzylabym Ci.
                  Bije od arogancja i myslenie z tamtej epoki. Wiem , wiem- nie da sie, nie ma
                  takich mozliwosci, istnieja obiektywne przeszkody. Twoj rocznik to 55?
                  Ale to nie te czasy kolego.
                          • co_dzienna Re: do co_dzienna 10.09.06, 14:42
                            :-)
                            Ja tylko piszę o tym, że zamiast skarżyć się na forum na łapówki i łapówkarzy,
                            na złych lekarzy i na wykorzystywanie sytuacji, zwłaszcza, gdy jest się
                            lekarzem, trzeba reagować...
                            Nie można tolerować wśród siebie przestępstwa, a dawanie łapówek tym jest.
                            Jeżeli ktoś pisze, że wręczał, to powinien to pisać do prokuratora.
                            Ja po prostu tak uważam. Brzydzą mnie łapówki w jakiejkolwiek postaci po prostu.
                            Może to dziwne, ale jako stara już baba nie miałam okazji wręczyć łapówki.
                            Tak mnie torchę poniosło...;-)
                            • alergenzb Re: do co_dzienna 10.09.06, 14:50
                              > Ja tylko piszę o tym, że zamiast skarżyć się na forum na łapówki i
                              łapówkarzy,
                              > na złych lekarzy i na wykorzystywanie sytuacji, zwłaszcza, gdy jest się
                              > lekarzem, trzeba reagować...
                              > Nie można tolerować wśród siebie przestępstwa, a dawanie łapówek tym jest.
                              > Jeżeli ktoś pisze, że wręczał, to powinien to pisać do prokuratora.
                              > Ja po prostu tak uważam. Brzydzą mnie łapówki w jakiejkolwiek postaci po
                              prostu
                              > .
                              > Może to dziwne, ale jako stara już baba nie miałam okazji wręczyć łapówki.
                              > Tak mnie torchę poniosło...;-)

                              I tutaj się z Panią zgadzam, a nawet tak samo uważam.
                              Natomiast co do moderatora, niestety musi być obiektywny, na tym polega ta rola.
                              Cenię sobie wiele wypowiedzi moderatora, ale nie lubię jednostronności.
                              To moderator, kieruje forum i łamanie zasad jakie obowiązują przez
                              zarządzającego budzi wiele wątpliwości "ja mogę inni nie" Tak nie powinno być.
                              Zauważyłam to już w wielu wypowiedziach. Poczekam na komentarz moderatora.
                              • p.atryk A propos moderacji... 10.09.06, 15:25
                                Umknelo jakos forumowiczom zakonczenie postu feline :"Oraz swoje imie i
                                nazwisko i miejsce pracy/zamieszkania tytulem rownowagi szans ;-D".Emotikonu
                                nie widac?
                                Trzeba sie strasznie starac,by nie odczytac intencji moderatora.A w tym
                                kontekscie krytyka jej jakoby "ciezkich pogwalcen netetykiety" brzmi
                                pompatycznie (lagodnie okreslajac)

                                Forum nie jest miejscem do publikowania anonimowych donosow na kogokolwiek-tak
                                ja odbieram wypowiedz felinecaline i w pelni sie z tym zgadzam.

                                Do skladania oficjalnych zawiadomien o przestepstwie (w tym przypadku wreczenie
                                i przyjecie korzysci majatkowej) powolano odpowiednie instytucje.O czym warto w
                                przyszlosci pamietac.

                                • alergenzb Re: A propos moderacji... 10.09.06, 15:43
                                  > Forum nie jest miejscem do publikowania anonimowych donosow na kogokolwiek-
                                  >tak
                                  > ja odbieram wypowiedz felinecaline i w pelni sie z tym zgadzam.

                                  Ale daje wolność wypowiedzi, każdemu forumowiczowi, a temat postu jest
                                  dwuznaczny.

                                  > Do skladania oficjalnych zawiadomien o przestepstwie (w tym przypadku
                                  >wreczenie i przyjecie korzysci majatkowej) powolano odpowiednie instytucje.O
                                  >czym warto w przyszlosci pamietac.

                                  o tym wszyscy wiedzą :-)

                                  Dlaczego na tym forum, nie może się nikt wychylić z elity, w "chórze nie każdy
                                  ma takie same brzmienie głosu"
                                  Dlaczego wszyscy lekarze muszą mieć takie same zdanie, przecież nie wszyscy są
                                  tacy sami???
                                  Czytam to forum i jeżeli ono ma być glosem Polskiej Służby zdrowia, to co
                                  winnam miśleć????
                                  Uważam że jest prowadzone jednokierunkowo, a jak wychyli się jakiś lekarz, czy
                                  pielegniarka, to odrazu spadają na nią głosy krytyki ( jak możesz, ty lekarz
                                  itd.)
                                  Czy Polski lekarz nie posiada własnego zdania??? Niewiem i mam mieszane uczucia.
                                  Oczywiście zaznaczam, że nie uogólniam.
                                    • alergenzb do joa1001 10.09.06, 15:49
                                      > Ja w tym wątku się wypowiedziałam odnośnie tego co mnie spotkało jako
                                      lekarza.
                                      > Ze strony kolegi też lekarza.
                                      > Nie wszyscy szczekają na jedną nutę.

                                      To nadzieja, że w Polsce jeszcze są lekarze.

                        • joa1001 Re: ile kosztowały Wasze operacje?? 10.09.06, 15:34
                          Wiec ci powtorzę- nie widzę powodu dla którego miałabym cos wymyślać.
                          Tym bardziej, że dyskusja jest bardzo optymistyczna i większa częśc przyzbaje
                          iz niegdy nie dawali.
                          To nie jest kolejna nagonka na lekarzy,po odpowiedziach- optymistycznie mozna
                          patrzeć w przyszłośc.
                          Któraś z pań pisała iz trzeba było lecieć do prokuratury. Tylko ja chcę
                          dokończyć specjalizację i wśrod tych ludzi żyję. I żyć póki co będę.
                          W życiu bym nie przypuszczała, ze lekarz lekarzowi coś takiego zrobi. Ale etos
                          zawodu u niektórych dawno umarł. I każ mi szanować każdego.
                          Dodam jescze ,że wielokrotnie leczyłam rodzinę tu i tam ZA DARMO. Nikt nie
                          wymuszał na mnie okupu. Poza tą sytuację, którą opisałam.
                          I powtarzam, nie muszę udawadniać Ci swojego zawodu. Tyle w temacie.
                          • aloalo2001 Re: ile kosztowały Wasze operacje?? 10.09.06, 17:36
                            Każdy nawet lekarzy ma z nas różne doświadczenia związane ze swoim środowiskiem.
                            Moje osobiste zdanie jest takie, że opinia społeczna jest tak fatalna, sama
                            piszesz "etos zawodu umiera" może lepiej swoim wypowiedziami nie kopać
                            umierajacego etosu.
                            • joa1001 Re: ile kosztowały Wasze operacje?? 10.09.06, 18:41
                              Czy dlatego że etos umiera mam byc pozbawiona prawa wypowiedzi?
                              Lepiej prawdy nie dotykać?
                              Ja nie piszę że "wszyscy lekarze to łapówkarze"- jak pisze częś społeczeństwo.
                              Odniosłam się do konkretnego zdarzenia, z mojej jeszcze krótkiej kariery.
                              Nie ma wsród nas zwykłych łotrów?
                              To jest forum gdzie pisze wielu lekarzy. Ja nie mogę? Bo wyraziłam niepochlebną
                              opinię?
                              "Starszy kolega" wymusił na mnie łapówkę i nie każ mi go szanować. To zwykłe
                              sk..two.
                              W kościele tez wolą nie mówić o agentach w swoich szeregach. To znaczy że ich
                              nie było?
                  • snajper55 Re: ile kosztowały Wasze operacje?? 10.09.06, 15:07
                    joa1001 napisała:

                    > Rozbawiasz mnie.
                    > Nie mowimy o tym iz urocza rodzinka siedzi dla widzimisie przy lozku.

                    Nie, nie mówimy. Mówimy o realizowaniu przez pacjentów swojego prawa do opieki
                    przez rodzinę. Skoro, jak twierdzisz, pacjent ma takie prawa, to dlaczego ma
                    ich nie realizować ? Sześcioosobowa sala i sześć rodzin opiekujących się swoimi
                    krewnymi. Podoba się, pani he, he... "doktor" ?

                    > Karta praw pacjenta plus zdrowy rozsadek.

                    Nie. Ustawa i zdrowy rozsądek lekarzy.

                    S.
                    • joa1001 Re: ile kosztowały Wasze operacje?? 10.09.06, 15:43
                      6- osobowa sala cięzko chorych, którzy wymagają dodatkowej opieki oraz chętny
                      członek rodziny. Rzadko jest sytuacja kiedy przy każdej z tych 6 osób( co tak
                      podkreśla "pan doktor")siedzi w nocy 6 dodatkowych osób. Często jest tak, że i
                      sąsiadowi się pomaga,np poda wodę.
                      Karta praw pacjenta plus rozsądek wszystkich.
                      A panu panie doktorze go brakuje.
                      Nie pozwoli pan zostać córce przy cięzko chorej matce( powtarzam cięzko) bo
                      nie. Nie bo nie. I ja tu rządzę. Nie tak panie doktorze?
                      • alergenzb Re: ile kosztowały Wasze operacje?? 10.09.06, 15:58
                        > Karta praw pacjenta plus rozsądek wszystkich.
                        > A panu panie doktorze go brakuje.
                        > Nie pozwoli pan zostać córce przy cięzko chorej matce( powtarzam cięzko) bo
                        > nie. Nie bo nie. I ja tu rządzę. Nie tak panie doktorze?

                        Kiedyś spotkalam takiego lekarza, więc poprosiłam dyrektora szpitala o
                        pozwolenie, oczywiście był zaskoczony, że taka sytuacja zaistniała i oczywiście
                        mogłam być przy chorym, a pana doktora do końca pobytu nie widziałam.
                        Skoro, nie zna kompromisu, to najlepiej jak dyrektor się wypowie i oceni
                        sytuacje chorego, oraz czy potrzebna jest opieka dodatkowa rodziny.
                        Było to przykre, ale jak ktoś nie zna kompromisu, najlepiej poprosić osoby
                        trzecie o wyjasnienie.
                        Ja nie kłocę się z nikim, rozmawiam lub pytam. Jezeli ktoś nie chce rozmawiać,
                        a tylko dąży do pokazania swoich racji, nie dyskutuję, nie prosze, wychodze i
                        korzystam z rozmowy innym odpowiedzialnym osób.
                      • snajper55 Re: ile kosztowały Wasze operacje?? 10.09.06, 16:30
                        joa1001 napisała:

                        > 6- osobowa sala cięzko chorych, którzy wymagają dodatkowej opieki oraz chętny
                        > członek rodziny. Rzadko jest sytuacja kiedy przy każdej z tych 6 osób( co tak
                        > podkreśla "pan doktor")siedzi w nocy 6 dodatkowych osób. Często jest tak, że
                        > i sąsiadowi się pomaga,np poda wodę.

                        Nigdy się to, dzięki Bogu nie zdaża, bo żaden szpital by na coś takiego nie
                        pozwolił.

                        > Karta praw pacjenta plus rozsądek wszystkich.

                        Ustawa jest prawem.

                        > A panu panie doktorze go brakuje.

                        Nie jestem doktorem, za to byłem kilka razy pacjentem.

                        > Nie pozwoli pan zostać córce przy cięzko chorej matce( powtarzam cięzko) bo
                        > nie. Nie bo nie. I ja tu rządzę. Nie tak panie doktorze?

                        Każde dziecko jest w ocenie swojej matki ciężko chore.

                        S.
                        • joa1001 Re: ile kosztowały Wasze operacje?? 10.09.06, 17:06
                          Czepia się pan żeby się czepiać.
                          Nie jest pan ani lekarzem ani (podejrzewam) też prawnikiem- ale w stylu swojej
                          wypowiedzi zjadł wszystkie rozumy.
                          Poczekajmy aż pan lub ktoś z bliskich nie będzie w stanie wziąć łyzki wody w
                          nocy. Pierwszy poleci z kartą praw w ręce.
                          Kończę z panem dyskusję.
                            • alergenzb do snajper55 :-))))) 10.09.06, 17:47
                              > Na pewno nie będę sobie uzurpował nie istniejących praw.
                              Ha, ha, ha
                              Wiesz co, znam takich, tylko jak co do czego przyszło, to najwięcej na takich
                              jak Pan i sądząc z pana wypowiedzi, zarabiali prawnicy. Oby takich było więcej,
                              wszystko drożeje, a prawnicy to także ludzie z rodzinami, zapewnienie luksusu
                              rodzinie kosztuje??????
              • co_dzienna Re: ile kosztowały Wasze operacje?? 10.09.06, 13:28
                A ja Się z Tobą nie zgodzę.
                Co prawda nie jestem lekarzem ( Ty zapewne też nie), ale niestety mam kilka
                doświadczeń szpitalnych związanych z najbliższą rodziną.
                1. Nigdy żadnych pieniędzy płaconych w formie łapówki. Jeżeli płacone, to w
                prywatnych przychodniach i za badania, na które do u.ś. bym się nie doczekała z
                NFZ.
                2. Nigdy nikt mi nie zaproponował, ba nawet nie zasugerował w jakikolwiek
                sposób bym płaciła.
                3. Były to poważne operacje onkologiczne, brzuszne, związane z 48 godzinnym
                przebywaniem chorego na OIOM-ie.
                4. Za pierwszym razem 4 osobowa sala z ciągle siedzącymi znajomymi i rodziną 3
                pozostałych pacjentów. Szczerze powiem nie do zniesienia dla osoby po
                operacji... W szpitalu nikt nie reagował. Mnie zalewała krew, bo ci chorzy
                nawet nie mogli się przespać, a zabiegi związane z cewnikami, kroplówkami
                przelewaniem sie różnych płynów fizjologicznych załatwiane były w obecności
                tych wszystkich ludzi, jakby pacjent nie był człowiekiem, a dodatkiem do łóżka.
                Sytuacja urągająca godności chorego człowieka. Opowiadam o organizacji pracy
                tego szpitala w różnych miejscach...
                5. Inny szpital, wyznaczone godziny odwiedzin, cisza i spokój + wystarczająca
                ilość pielęgniarek, by przyjść do dzwoniącego człowieka.
                Środki przeciwbólowe na rządanie, na OIOMie całkowity zakaz przebywania z wyj.
                krótkich odwiedzin, bo tam było 3 pacjentów.
                Nie przyszłoby mi do głowy, by tam siedzieć całą noc, bo po co, jeżeli były tam
                2 pielęgniarki i 3 chorych, z których tych dwóch nie moich mogłoby sobie mojej
                obecności wobec ich cierpienia nie życzyć.

                Podsumowując:
                Dziwię się, że lekarz pisze o łapówkach branych przez kolegów. Więc chyba nie
                jesteś lekarzem i to zmyślona historia.
                To, że Ty chcesz by koło Ciebie siedziała rodzina, może jeszcze z psem
                przewodnikiem nie oznacza, że to może zostać spełnione, bo może się tak
                zdarzyć, że koło Ciebie będę leżała ja i dla mnie Twoja rodzina będzie nie do
                zniesienia. I z tego powodu zostanie wyproszona... Tyle na ten temat.
            • alergenzb do agawamala 08.09.06, 15:27
              > A ja bardzo chciałam wziąć prywatny dyżur pielęgniarski i usłyszałam, że
              > oddział zapewni dobrą opiekę i nie ma takiego zwyczaju.

              Poproś wtedy ordynatora, lub oddziałową aby przyniosła tobie na piśmie, że nie
              możesz sprawować dodatkowej opieki nad członkiem rodziny.
              Nawet osoba wskazana przez członka rodziny, a nie będąca rodziną może sprawować
              opiekę nad chorym. Miałam taką sytuację z dzieckiem, chciałam aby w nocy była
              pielęgniarka nie z oddziału, a znająca dziecko od urodzenia i odmówiono mi,
              twierdząc że mogę wziąść pielęgniarkę z oddziału.
              Nie chciałam pielegniarki z oddziału, ponieważ dla dziecka były to obce osoby i
              bardzo się bało. Ordynator odręcznie zarządził i dostaliśmy seperatkę i przy
              dziecku w nocy była pielęgniarka z zewnątrz.
              Zakaz przebywania jest tylko wewn. wymyslem kogoś, kto nie zna przepisów.
              Nie można tylko przebywać z pacjentem, po oficjalnym stwierdzeniu przez sanepid
              epidemii.
              • slav_ Re: do agawamala 08.09.06, 15:37
                Sytuacja dziecka (dodam - małego) jest inna i inne powinno byc postepowanie.
                Obecnośc (zazwyczaj matki) często jest bardzo wskazana a nawet niezbędna.
                • alergenzb do slav 08.09.06, 15:41
                  Podobną sytuację miałam z mężem po operacji.
                  Pierwszy raz leżał w szpitalu, pierwszy raz lekarz rodzinny dając skierowanie
                  do szpitala zakładał kartotekę w poradni.
                  Czuł się źle w szpitalu i trudno było mu zaakceptować fakt, że musi tam
                  przebywać.
                  Jak widzisz sutuacje są różne.
              • agawamala Re: do agawamala 08.09.06, 18:03
                Tylko po co miałabym domagać się dokumentu i wykłócać z ordynatorem/oddziałową
                skoro opieka pielęgniarska była bez zastrzeżeń?
                Otrzymalam jasny komunikat -
                • alergenzb Re: do agawamala 08.09.06, 18:11
                  > Tylko po co miałabym domagać się dokumentu i wykłócać z
                  >ordynatorem/oddziałową

                  Po co zaraz kłócić sie, wystarczy grzecznie i miło poprosić.
                  > skoro opieka pielęgniarska była bez zastrzeżeń?

                  Przecież tu nie chodziło o opiekę, z tego co pisałaś, a tylko o pozostanie z
                  chorym.
                  • agawamala Re: do agawamala 08.09.06, 20:12
                    Byłam 5 razy w życiu w szpitalu. Miałam operację, 2 razy rodziłam. Miałam
                    narkozę i.....ochotę, żeby odwiedzający i wszyscy inni zostawili mnie w świętym
                    spokoju.
                    Tzw. czuwanie przy chorym często przynosi więcej szkody niż pożytku, bo i męczy
                    chorego, i jest krępujące dla innych chorych, i dezorganizuje pracę lekarzy i
                    pielęgniarek. Ale poprawia samopoczucie rodziny.
                    • alergenzb Re: do agawamala 08.09.06, 23:13
                      > Tzw. czuwanie przy chorym często przynosi więcej szkody niż pożytku, bo i
                      męczy
                      >
                      > chorego, i jest krępujące dla innych chorych, i dezorganizuje pracę lekarzy i
                      > pielęgniarek. Ale poprawia samopoczucie rodziny.

                      Ja osobiscie, wolałam rodzinę, niż słuchanie narzekań pacjentów, jak to się
                      potrafią sami leczyć, czy wysłuchiwanie o chorobach i opini o lekarzach i
                      pielegniarkach. Tego nie da się znieść, a jak małżonek przychodził z córką,
                      byłam szczęśliwa i zadowolona i to mi pomagało szybciej zdrowieć.
                      Tęsknota za nimi była tak okropna jak słuchanie dyskusji pacjentów.
                      • snajper55 Re: do agawamala 08.09.06, 23:19
                        alergenzb napisała:

                        > Ja osobiscie, wolałam rodzinę, niż słuchanie narzekań pacjentów, jak to się
                        > potrafią sami leczyć, czy wysłuchiwanie o chorobach i opini o lekarzach i
                        > pielegniarkach. Tego nie da się znieść, a jak małżonek przychodził z córką,
                        > byłam szczęśliwa i zadowolona i to mi pomagało szybciej zdrowieć.

                        Ale może przeszkadzało zdrowieć innym pacjentom, którzy nie mogli znieść opinii
                        wygłaszanych przez Twojego męża lub córkę ?

                        S.
                        • alergenzb Re: do agawamala 08.09.06, 23:22
                          > Ale może przeszkadzało zdrowieć innym pacjentom, którzy nie mogli znieść
                          opinii
                          >
                          > wygłaszanych przez Twojego męża lub córkę ?
                          Ależ skąd, pozostałe Panie cały dzień dyskutowały przy kawie i ciasteczku tylko
                          o swoich chorobach i personelu.
                          A ja z mężem i dzieckiem wychodzilismy z sali na powietrze, także ja widzisz
                          nie mogło im nic przeszkadzać.
                          • agawamala Re: do agawamala 09.09.06, 09:29
                            Zaraz, zaraz, ja czegoś nie rozumiem - czy rzecz ma miejsce w szpitalu czy
                            pensjonacie?
                            Bo w szpitalu przebywają raczej ludzie chorzy, nie wszyscy oblożnie, ale jednak
                            chorzy.
                            W w dyskusji wyszliśmy nie od odwiedzania rodziny w ciągu dnia ( co też może
                            być uciążliwe, bo np. pielęgniarka traci czas na poszukiwanie Twojego męża
                            przebywającego na świeżym powietrzu), tylko OBŁOŻNIE CHORYCH, LEŻĄCYCH.
                            I jesli do LEŻĄCEGO pacjenta, wśród innych równie ciężko chorych, przychodzi
                            na wiele godzin rodzina, to może to wykończyć innych pacjentów.
                            Oni też mają prawo do intymności!!!
                            • alergenzb Re: do agawamala 09.09.06, 13:53
                              > Zaraz, zaraz, ja czegoś nie rozumiem - czy rzecz ma miejsce w szpitalu czy
                              > pensjonacie?
                              > Bo w szpitalu przebywają raczej ludzie chorzy, nie wszyscy oblożnie, ale
                              jednak
                              >
                              > chorzy.

                              Wyobraź sobie że w szpitalu chorub płuc, jest park i lekarze oraz pielęgniarki,
                              proszą pacjentów aby wychodzili do parku na swieże powietrze, nawet mój mąż z
                              zapaleniem płuc, jak czuł się lepiej i spadła gorączka, to także prosili, aby
                              wychodził do parku na świeże powietrze. A ci co niechcieli wyjść, kiedy prosiły
                              pielęgniarki, przychodził lekarz i prosił pacjenta, że ma wychodzić na
                              powietrze.

                              >dyskusji wyszliśmy nie od odwiedzania rodziny w ciągu dnia ( co też może
                              > być uciążliwe, bo np. pielęgniarka traci czas na poszukiwanie Twojego męża
                              > przebywającego na świeżym powietrzu)
                              Nie traci czasu, ponieważ wie gdzie jest pacjent, skoro sama prosi aby wyszedł
                              do parku na świeże powietrze. Oczywiście jak poprawi się stan zdrowia, co
                              zaznaczyłam wczesniej.

                              > tylko OBŁOŻNIE CHORYCH, LEŻĄCYCH.
                              > I jesli do LEŻĄCEGO pacjenta, wśród innych równie ciężko chorych, przychodzi
                              > na wiele godzin rodzina, to może to wykończyć innych pacjentów.
                              > Oni też mają prawo do intymności!!!

                              Trochę filozofujesz i tragizujesz z tym wykończeniem innych pacjentów-nie
                              uogólniaj.

                              Jak przeszkadzają tobie odwiedziny rodzin, to korzystaj z prywatnej kliniki z
                              osobnym pokojem i będziesz zadowolona.
                              Wybór w Polsce co do klinik prywatnych czy państwowych jest duży.
                              Ja korzystam z pobytów w prywatnej klinice, tylko dlatego, że jestem bardzo
                              szybko zdiagnozowana, szybko jest podjete leczenie, szybko "wstaje na nogi" i
                              mogę iść do pracy, aby utrzymać rodzinę i zapewnić im normalne życie.
                              Nie stać mnie na długie pobyty w szpitalu i oczekiwanie na badania.


                                • felinecaline Re: dwie strony medalu 09.09.06, 14:29
                                  Przyznam sie, ze juz mnie swierzbilo, zeby (znooowu!) napisac jak to jest "u
                                  mnie, zgodnie z Charte du malade hospitalisé", na szczescie dla wszystkich,
                                  ktorych od dawna moje "u mnie" przyprawia o niepohamowany odruch wymiotny
                                  zajrzalam do polskiej bazy danych nt praw pacjenta hospitalizowanego. I
                                  okazuje sie, ze ocalila mnie wczorajsza inwestycja - zakup nowego fotela do
                                  biurka - bylabym bowiem niehybnie spadla z mojego dawnego koslawego krzesla
                                  dowiedziawszy sie tego, co nastepuje:
                                  publikacje.pl/publikacje/spiz/node/node423310.html#pytanie
                                  www.wssd.olsztyn.pl/szpital/prawo/opieka_najbliz.htm
                                  www.wssd.olsztyn.pl/szpital/prawo/opieka_najbliz.htm
                                  Najwyrazniej jestem ograniczona, ale nie wyobrazam sobie - powtarzam nie
                                  wyobrazam sobie ...nie....wyobrazam ...sobie (to aby nie uzyc majuskulow)
                                  obecnosci krewnych chorego przy jego lozku 24godz/24.
                                  "Moja" Charte du malade hospitalisé, ktorej przestrzegam od dawniej jeszcze niz
                                  zostala uchwalona, ratyfikowana i zaczela oficjalnie obowiazywac mowi bowiem,
                                  ze "rodzina moze byc obecna przy chorym przez czas nieograniczony" (wiec i owe
                                  24h/24) tylko w ptreypadkach i sytuacjach extremalnych (np ewidentna koncowa
                                  faza zycia), poza tym odwiedziny sa mozliwe jedynie w okreslonych godzinach
                                  (tj.12.00 -20.00) - nie wczesniej, by nie zaklocac porzadku dnia na oddziale,
                                  badan, zabiegow itd, po prostu "nie paletac sie pod reka etatowego personelu" i
                                  nie pozniej, juz chociazby ze wzgledu na poszanowanie intymnosci pozostalych
                                  pacjentow. Z waznych powodow moze byc udzielona zgoda na odwiedziny poza tymi
                                  godzinami.
                                  Obecni przy chorym czlonkowie rodziny powinni bez specjalnego zwracania im
                                  uwagi przez personekl wychodzic z pokoju na czas wykonywania jakichkolwiek
                                  badan czy zabiegow u pacjenta (jakiegokolwiek pacjenta obecnego w tym samym
                                  pokoju).Co do specjalnej opieki nad pacjentem - "moja" Charte milczy, widocznie
                                  albo personel pielegniarski ma tu niewyczerpana energie albo rodziny sa
                                  bardziej leniwe (skape?), nie ma jednak tloku u wejscia spowodowanego
                                  przyplywem pomocy zewnetrznej - po prostu "nie ma takiego zwyczaju" w skali nie
                                  szpitala ale...ogolnokrajowej.
                                  Jak przypuszczam tam, gdzie w Polsce ogranicza sie pomoc rodziny w pielegnacji
                                  chorego ma to miejsce znowu w zwiazku z problemem ubezpieczenia - szpitala,
                                  rodziny, samego chorego wreszcie.
                                  Nota bene - cisnie mi sie pod palce pewne pytanie: czy ty aby nie
                                  nazbyt ...infantylizujesz meza?
                                  • snajper55 Re: dwie strony medalu 09.09.06, 15:00
                                    felinecaline napisała:

                                    > Przyznam sie, ze juz mnie swierzbilo, zeby (znooowu!) napisac jak to jest "u
                                    > mnie, zgodnie z Charte du malade hospitalisé", na szczescie dla wszystkich,
                                    > ktorych od dawna moje "u mnie" przyprawia o niepohamowany odruch wymiotny
                                    > zajrzalam do polskiej bazy danych nt praw pacjenta hospitalizowanego. I
                                    > okazuje sie, ze ocalila mnie wczorajsza inwestycja - zakup nowego fotela do
                                    > biurka - bylabym bowiem niehybnie spadla z mojego dawnego koslawego krzesla
                                    > dowiedziawszy sie tego, co nastepuje:
                                    >
                                    > Najwyrazniej jestem ograniczona, ale nie wyobrazam sobie - powtarzam nie
                                    > wyobrazam sobie ...nie....wyobrazam ...sobie (to aby nie uzyc majuskulow)
                                    > obecnosci krewnych chorego przy jego lozku 24godz/24.

                                    Bo i wyobrażać sobie nie musisz. To co czytałaś, to jedynie teoretyczne prawo
                                    (coś jak prawo do bezpłatnej nauki i opieki zdrowotnej). Natomiast ustawa daje
                                    dyrektorowi ZOZ uprawnienia do ograniczania tego prawa, co we wszystkich
                                    znanych mi szpitalach ma miejsce i taka całodobowa opieka jest zakazana.

                                    > "Moja" Charte du malade hospitalisé,ktorej przestrzegam od dawniej jeszcze niz
                                    > zostala uchwalona, ratyfikowana i zaczela oficjalnie obowiazywac mowi bowiem,
                                    > ze "rodzina moze byc obecna przy chorym przez czas nieograniczony"(wiec i owe
                                    > 24h/24) tylko w ptreypadkach i sytuacjach extremalnych (np ewidentna koncowa
                                    > faza zycia), poza tym odwiedziny sa mozliwe jedynie w okreslonych godzinach
                                    > (tj.12.00 -20.00) - nie wczesniej, by nie zaklocac porzadku dnia na oddziale,
                                    > badan, zabiegow itd, po prostu "nie paletac sie pod reka etatowego personelu"

                                    W Polsce jest to zostawione do decyzji ordynatora ZOZ lub upoważnionego lekarza
                                    i ja bym bronił takiego rozwiązania.

                                    > Jak przypuszczam tam,gdzie w Polsce ogranicza sie pomoc rodziny w pielegnacji
                                    > chorego ma to miejsce znowu w zwiazku z problemem ubezpieczenia - szpitala,
                                    > rodziny, samego chorego wreszcie.

                                    Ogranicza się wszędzie i raczej ubezpieczenie nie jest tego powodem. Robi się
                                    to raczej, tak jak mówi ustawa, "ze względu na warunki przebywania innych osób
                                    chorych".

                                    S.
                                    • felinecaline Re: dwie strony medalu 09.09.06, 15:05
                                      Ustawa ustawa a przed chwila mogles sie zorientowac, jaki stosunek do ustaw
                                      maja Rodacy ;-P.
                                      A niech mi tam! U MNIE ;-D na korytarzu kazdego oddzialu, w kazdej poczekalni,
                                      w kazdym "pokoju dziennym" jest ogolnie dostepny tekst "karty", ludzie sa z nia
                                      oswojeni i nikt nie kwestionuje, pacjenci maja sie dobrze "opiekowani" tylko
                                      przez etatowy (zreszta przemeczony) personel a zony (i mezowie) nader czuli w
                                      chwili wypisu ;-D
                                      • snajper55 Re: dwie strony medalu 09.09.06, 15:52
                                        felinecaline napisała:

                                        > Ustawa ustawa a przed chwila mogles sie zorientowac, jaki stosunek do ustaw
                                        > maja Rodacy ;-P.

                                        No cóż, niektórzy uważają, że prawo prawem a im i tak wszystko się należy. Są
                                        gotowi swoje żądania zaspakajać kosztem innych, bo co ich inni obchodzą...

                                        > A niech mi tam! U MNIE ;-D na korytarzu kazdego oddzialu, w kazdej poczekalni,
                                        > w kazdym "pokoju dziennym" jest ogolnie dostepny tekst "karty",ludzie sa z nia
                                        > oswojeni i nikt nie kwestionuje,

                                        Niestety, u nas w szpitalach wiszą powyrywane z kontekstu zdania mówiące
                                        jedynie o prawach pacjenta, bez tych mówiących o prawie lekarzy do ich
                                        ograniczania. To tak dla polepszenia pacjentom samopoczucia ?

                                        > pacjenci maja sie dobrze "opiekowani" tylko
                                        > przez etatowy (zreszta przemeczony) personel a zony (i mezowie) nader czuli w
                                        > chwili wypisu ;-D

                                        I w chwili wizyt, też zresztą na niektórych oddziałach zabronionych.

                                        S.
                                        • alergenzb Do snajper55 09.09.06, 16:03
                                          Proszę przeczytać wszystko, co zawiera link ze zrozumieniem.

                                          Wydaje mi się, że wszystko zależy jak bardzo chce się pokazać wyższość.
                                          Przecież nie o to chodzi.
                                          Wiesz mi, w szpitalach nikt nie broni opieki dodatkowej nad dorosłym pacjentem,
                                          Przecież nie lekarz ją sprawuje, tylko pielegniarka.
                                          Chyba, że ktoś chce pokazać jak bardzo jest ważny i zna prawo, a wiesz mi
                                          lekarze najmniej mają pojęcia o prawie, chyba że ich dotyczy i słusznie od tego
                                          sa prawnicy.
                                          • alergenzb Re: Do snajper55 09.09.06, 16:20
                                            Dlaczego przyjmuje Pan postawę roszczeniową i prowokacyjną?
                                            Może taka postawa wzbudza w pacjentach zlość i powstają konflikty.
                                            Uważam, że kompromis między lekarzem a pacjentem jest najlepszy i tworzy
                                            problemów.
                                            Pana postawa napewno prowokuje do problemów, czy jeszcze mało ich macie???
                                            Czy szacunek nie powstaje z postawy lekarza i kompromisu????
                                              • snajper55 Re: Do snajper55 Dodam 09.09.06, 17:13
                                                alergenzb napisała:

                                                > że taką postawą, słuzba zdrowia sama tworzy problemy i kto wie czy nie brak
                                                > szacunku do siebie???

                                                Jaką postawą ??? Troską o dobro wszystkich pacjentów ??? No i chyba nie służba
                                                zdrowia, tylko ustawodawca, bo to ustawodawca oddał w ręce kierownika ZOZ
                                                decyzję o ograniczaniu opieki nad pacjentami przez osoby z zewnątrz.

                                                S.
                                            • snajper55 Re: Do snajper55 09.09.06, 17:11
                                              alergenzb napisała:

                                              > Pana postawa napewno prowokuje do problemów, czy jeszcze mało ich macie???

                                              Kto "wy" ???

                                              Czy mogłaby pani odpowiadać jednym postem ? Taka biegunka listowa jest dość
                                              uciążliwa dla innych.

                                              S.
                                          • snajper55 Re: Do snajper55 09.09.06, 17:10
                                            alergenzb napisała:

                                            > Wiesz mi, w szpitalach nikt nie broni opieki dodatkowej nad dorosłym pacjente
                                            > Przecież nie lekarz ją sprawuje, tylko pielegniarka.

                                            We wszystkich szpitalach, jakie znam, nie ma możliwości sprawowania przez
                                            rodzinę całodobowej opieki nad pacjentem. Bardzo dobrze, że nie ma takiej
                                            możliwości, ponieważ taka opieka byłaby uciążliwa dla innych pacjentów.

                                            S.
                                  • alergenzb do felinecaline 09.09.06, 15:12
                                    > Nota bene - cisnie mi sie pod palce pewne pytanie: czy ty aby nie
                                    > nazbyt ...infantylizujesz meza?
                                    Z całą pewnością Nie.
                                    Kocham swoje mężą ponad 20 lat i jego zdrowie i szybki powrot do niego jest dla
                                    mnie najważniejszy.
                                    A co do pozostałego tekstu masz racje, tyle ze w Polsce pracuje w nocy jedna
                                    pielęgniarka i są przypadki, że chory potrzebuje opieki w nocy, a tak jak już
                                    pisałam takich może być wielu na oddziałach.
                                    Jak to widzisz w nocy z jedną pielęgniarka, przecież się nie rozdwoi.
                                    Co innego, kiedy dochodzi do zdrowia i może samodzielnie wstawać?????
                                • agawamala Re: do agawamala 10.09.06, 09:38
                                  Dużych liter się nie czepiam, ale słowo "chorób" oc choroba pisze się przez "ó".
                                  Nie tragizuję, nie histeryzuję. Chory w szpitalu ma prawo do spokoju,
                                  intymności i odpoczynku. To w pierwszej kolejności.
                                  Odwiedziny innych chorych są dopuszczalne pod warunkiem, że nie przeszkadzaą
                                  innym. I jak ktoś chce przesiadywać ze swoim krewniakiem dzień i noc, to niech
                                  właśnie on wybierze wariant prywatnej kliniki, bo jest to pobyt w warunkach
                                  ponadstandardowych.
                                  Jeżeli jesteś pielęgniarką ( a mam co do tego wątpliwości) to chyba wiesz, że
                                  choremu człowiekowi może przeszkadzać, może go krępować, gdy współmałżonek
                                  sąsiada asystuje w dość intymnych czynnościach np. defekacji.
                                  Może chcieć spać w ciągu dnia i nie wysłuchiwać innych. Może nie życzyć sobie
                                  odsłaniania pośladka,, gdy obok stoi obcy facet/baba.
                                  Może nie chcieć walczyć z mdościami i obecności osób postronnych.
                                  Szpial to nie miejsce spotkań towarzyskich.
                                  P.S. Ciekawa jestem czy dobrze byś się czuła, gdyby np, pielęgniarka wyjmowała
                                  Ci cewnik w obecności męża sąsiadki i jej dwóch dorastających synów, a po łóżku
                                  drugiej sąsiadki skakało 2 rozbawinych chłopaczków i bawiło się w wojnę ( bo
                                  stęskniki się za mamuśką).
                                  • alergenzb Re: do agawamala :-)))) 10.09.06, 14:24
                                    > Dużych liter się nie czepiam, ale słowo "chorób" oc choroba pisze się
                                    >przez "ó"

                                    Przepraszam za te "ó" skoro przeszkadza, muszę wymienić klawiaturę, ponieważ
                                    nie odbija dobrze klawisz ALT, natomiast ja nie lubię krzyku, chyba że traci
                                    Pani kontrolę na nerwami!!!!. Szczerze zycze opanowania.
                                    Nie powinnam tego pisać, proszę sprawdzić swoje błędy w postach, a jest ich
                                    dużo.
                                    Nadmieniam, że za dobrze jeszcze nie znam języka polskiego, ale nadal się ucze,
                                    kazda uwaga jest cenna i bardzo dziękuję, ale nie o to chodzi na forum.

                                    > Jeżeli jesteś pielęgniarką ( a mam co do tego wątpliwości)

                                    I słusznie, nie jestem pielegniarką.
                                    Nie stać by mnie było na prywatne kliniki z pensji pielegniarki.

                                    > Szpial to nie miejsce spotkań towarzyskich.

                                    To akurat wiemy wszyscy, nawet małe dzieci!!!!!
                                    Zgadza się, nikt nie przesiaduje z przyjemności, są bardziej przyjemne
                                    miejsca :-)))

                                    > P.S. Ciekawa jestem czy dobrze byś się czuła, gdyby np, pielęgniarka
                                    >wyjmowała Ci cewnik w obecności męża sąsiadki i jej dwóch dorastających synów,

                                    Po pierwsze nie pisze się "Ci"
                                    Po drugie, Od kiedy cewnik wyjmuje się na sali chorych, myślałam że w gabinecie
                                    zabiegowym. No ale mogę się mylić, może w Polsce wyjmuje się na sali :-))))
                                    Gdzie poszanowanie intymności chorego, wobec tylko pozostałych pacjentów i nie
                                    mówię tu o rodzinie


                                    • agawamala Re: do agawamala :-)))) 11.09.06, 08:19
                                      Polecam słownik Języka Polskiego . ( Nie tobie się wkłada, wyjmuje, podaje; a
                                      właśnie podaje ci się, wyjmuje ci się, podaje ci się- to tak na marginesie).
                                      Nie jestem lekarzem, nie jestem pielęgniarką, cewkika może się nie wyjmuje na
                                      sali, a może wyjmuje- nie wiem.
                                      Wiem , natomiast, że ludzi może krępować np. konieczność skorzystania z basenu,
                                      gdy sąsiada okupuje rodzina, może nie móc spać, gdy krewni sąsiada się
                                      przekrzykują.
                                      Widzę, po Twoich postach, że jesteś osobą nastawioną krańcowo egoistycznie, że
                                      nie obchodzą Cię inni ludzie. Tkwiłabyś przy mężu kosztem innych chorych. A to
                                      jest zwyczajnie wstrętne.
                                      W Polsce w szpitalach są takie warunki a nie inne. I nie jest to wina ani
                                      personelu, ani chorych. Można dywagować o wieloletnich zaniedbaniach,
                                      niedoinwestowaniach itp. Tym nie mniej jest to pozbawione ( tu i teraz) sensu.
                                      Do szpitala nie trafiają ludzie zdrowi i dla przyjemności.
                                      Zróbmy więc wszystko, aby ten pobyt był jak najkrótszy i jak najmniej uciązkiwy
                                      ( także dla innych).
                                      • alergenzb Re: do agawamala :-)))) 11.09.06, 08:56
                                        > Nie jestem lekarzem, nie jestem pielęgniarką, cewkika może się nie wyjmuje na
                                        > sali, a może wyjmuje- nie wiem.

                                        Jak nie wiesz to nie pisz.

                                        >Tkwiłabyś przy mężu kosztem innych chorych

                                        Już tkwię przy mężu ponad 20 lat i wiesz, podoba mi się to!!!. Mam nadzieję na
                                        następne 20 lat. Co do chorych, napatrzyłam się na starszych płaczących ludzi,
                                        że rodziny ich nie odwiedzają, Jak bardzo z utesknieniem czekali na swoje
                                        rodziny, jak w nocy prosili o picie lub podanie basenu itd, nie ma nic gorszego
                                        jak płacz starszego człowieka, może dla ciebie to jest obojętne, ale dla mnie
                                        nie, probowli do rozmów włanczać moje dziecko, ponieważ tak bardzo tęsknili za
                                        rozmowa.. Uważam że Pani jest egoistyczna, ponieważ dla Pani dobra cała sala
                                        pacjentów zakaz odwiedzin, bo Pani przeszkadza, nie można być tak samolubnym i
                                        egoistycznym, proszę czasami pomyśleć o innych. Proponuję prywatną klinikę, tam
                                        można być samemu na sali.
                                        > Wiem , natomiast, że ludzi może krępować np. konieczność skorzystania z basenu
                                        Sama osobiście podawałam niektórym "kaczki", ponieważ nie mogli się podnieść,
                                        oczywiście zachowanie intymności drugiego, polega na wyjściu z sali, kiedy
                                        załatwia potrzeby fizjologiczne, ale to chyba normalne, wywodzi się z
                                        wychowania i nie ma potrzeby o tym dyskutować.

                                        > W Polsce w szpitalach są takie warunki a nie inne. I nie jest to wina ani
                                        > personelu, ani chorych.
                                        Tu się zgodzę z Pania.
                                        • agawamala Re: do agawamala :-)))) 11.09.06, 10:36
                                          "Włączać" , a nie "włanczać" -w języku polskim nie ma takiego słowa
                                          jak "włanczać"!!!!!!!!!!!!!!!!
                                          Może jestem egoistyczna, ale szpital to nie miejsce spotkań towarzyskich ani
                                          rodzinnych. Szkoda, że stęskniona za mężem nie kopulowałaś z nim na szpitalnym
                                          łóżku.
                                          Po raz kolejny powtarzm - od podawania basenu, picia i pielęgnacji chorego jest
                                          personel szpitalny, a nie osoby postronne.
                                          I to lekarze i pielęgniarki ponoszą odpowiedzialność za zdrowie i pelęgnację
                                          chorych a nie pani alergenzb czy ktokolwiek inny.
                                          Wszędzie trzeba kierować się rozsądkiem i poszanowaniem prawa do odpoczynku i
                                          intymności.To jest najważniejsze, a nie zaspokojenie czyjegokolwiek prawa do
                                          towarzystwa czy rozrywki ( a może także, i tu będę złośliwa, seksu).
                                          Gdyby rodzina innych chorych przeszkadzała mi w rekonwalescencji czy śnie,
                                          zwrócilabym się z prośbą do lekarza o usunięcie tych ludzi z sali.
                                          Bo zdecydujmy się- czy ktoś jest chory czy zdrowy.
                                          I zrozum , kobieto, że Twoja wolność kończy się tam, gdzie zaczyna wolność
                                          innych ludzi.
                                          Mój mąż jest chirurgiem. Przeczytał Twoje wypowiedzi i powiedział, że uciążliwe
                                          rodziny usuwane są z oddziału, także przy pomocy ochrony, a informacja o ich
                                          zachowaniu, umieszczana w raporcie lekarza dyżurnego.
                                          • alergenzb Re: do agawamala :-)))) 11.09.06, 14:46
                                            >, że stęskniona za mężem nie kopulowałaś z nim na szpitalnym
                                            > łóżku.
                                            Ten tekst mówi o Pani wszystko i obraża.
                                            Proszę się nie wyżywać na forum, tylko uregulować swoje prywatne sprawy lub
                                            skorzystać z wizyty u lekarza.
                                            Zachowuje się Pani jak super Troll forumowy.
                                            Czy naprawdę nie potrafi Pani spokojnie rozmawiać?????
                                            Jeżeli stres bieże gorę, jeszcze raz proszę skorzystać z pomocy lekarza.
                                            Dokucza Pani większości, czy po to jest forum?????
                                            Ja kończę dyskusję z Panią, ponieważ to tylko Panią pobudza i jeszcze rozbije
                                            Pani monitor, a szkoda :-)))))))))))
              • snajper55 To prawo może być ograniczone. 08.09.06, 18:10
                alergenzb napisała:

                > Zakaz przebywania jest tylko wewn. wymyslem kogoś, kto nie zna przepisów.
                > Nie można tylko przebywać z pacjentem, po oficjalnym stwierdzeniu przez sane
                > pid epidemii.

                Nieprawda.

                "5. W przypadku zagrożenia epidemicznego lub ze względu na warunki przebywania
                innych osób chorych w szpitalu kierownik zakładu opieki zdrowotnej lub
                upoważniony lekarz może ograniczyć prawo pacjenta do kontaktu osobistego z
                osobami z zewnątrz, w tym do sprawowania opieki przez osoby określone w ust.
                3 pkt 1."
                USTAWA z dnia 30 sierpnia 1991 r. o zakładach opieki zdrowotnej

                Tak więc także kierownik ZOZ lub upoważniony lekarz ma pełne prawo ograniczyć
                to prawo pacjenta, także "ze względu na warunki przebywania innych osób chorych
                w szpitalu".

                Polecam czytanie całości aktów prawnych, a nie tylko wybranych, i pasujących do
                przyjętej z góry tezy, fragmentów.

                S.
                • alergenzb do snajper55 08.09.06, 18:19
                  > "5. W przypadku zagrożenia epidemicznego lub ze względu na warunki przebywania
                  > innych osób chorych w szpitalu kierownik zakładu opieki zdrowotnej lub
                  > upoważniony lekarz może ograniczyć prawo pacjenta do kontaktu osobistego z
                  > osobami z zewnątrz, w tym do sprawowania opieki przez osoby określone w ust.
                  > 3 pkt 1."
                  > USTAWA z dnia 30 sierpnia 1991 r. o zakładach opieki zdrowotnej

                  Czy to jest Pana komentarz?, proszę podać konkretny artykuł i paragraf,
                  upoważniający lekarzy do ograniczenia kontaktu rodziny lub konkretnego opiekuna
                  z chorym przebywającym w szpitalu??
                  Komentarz jaki Pan zacytował jest tylko i wyłącznie prywatną interpretacja
                  przepisu, ale nie ma mocy obowiązującej.
                  • snajper55 To nie jest komentarz, to jest prawo. 08.09.06, 18:32
                    alergenzb napisała:

                    > > "5. W przypadku zagrożenia epidemicznego lub ze względu na warunki przeby
                    > > wania innych osób chorych w szpitalu kierownik zakładu opieki zdrowotnej lub
                    > > upoważniony lekarz może ograniczyć prawo pacjenta do kontaktu osobistego z
                    > > osobami z zewnątrz, w tym do sprawowania opieki przez osoby określone w ust.
                    > > 3 pkt 1."
                    > > USTAWA z dnia 30 sierpnia 1991 r. o zakładach opieki zdrowotnej
                    >
                    > Czy to jest Pana komentarz?, proszę podać konkretny artykuł i paragraf,
                    > upoważniający lekarzy do ograniczenia kontaktu rodziny lub konkretnego opieku
                    > na z chorym przebywającym w szpitalu??

                    To nie jest żaden mój komentarz. Toż podałem źródło: USTAWA z dnia 30 sierpnia
                    1991 r. o zakładach opieki zdrowotnej, Art.19 ust.5. (Dz.U. nr 91, poz. 408,
                    1991). To jest obowiązujące prawo.

                    > Komentarz jaki Pan zacytował jest tylko i wyłącznie prywatną interpretacja
                    > przepisu, ale nie ma mocy obowiązującej.

                    Nie jest to żadna interpretacja. Tak stanowi ustawa.

                    S.
                • alergenzb Re: To prawo może być ograniczone. 08.09.06, 18:24
                  > Polecam czytanie całości aktów prawnych, a nie tylko wybranych, i pasujących
                  do
                  >
                  > przyjętej z góry tezy, fragmentów.
                  >

                  Ja także polecam czytanie całości ustaw i ich nowelizacji, a nie dopasowywanie
                  do Pana tezy.
                  Z tego co pan pisze nie jeden prawnik by się uśmiał.
                  Przepraszam, ale niestety ustawy i paragrafy należy czytać ze zrozumieniem, lub
                  skorzystać z porady prawnika, który wyjaśni wszystko czego się nie rozumie.
                  Trudno, aby lekarz znał prawo.
                  Szpitale tylko cytują odpowiadające im artykuły.
                    • alergenzb do snajper55 08.09.06, 18:40
                      > Jest coś śmiesznego w zacytowanym przeze mnie fragmencie ustawy ?
                      Ależ nie!!, tylko czasami bawi interpretacja tej ustawy przez ludzi nie
                      znających prawa.
                      Najlepiej ustawę rozumie prawnik, a nie zapomnijmy, że każde slowo w ustawie
                      można dwojako interpretować.
                • alergenzb Re: To prawo może być ograniczone. 08.09.06, 18:33
                  > "5. W przypadku zagrożenia epidemicznego lub ze względu na warunki przebywania
                  > innych osób chorych w szpitalu kierownik zakładu opieki zdrowotnej lub
                  > upoważniony lekarz może ograniczyć prawo pacjenta do kontaktu osobistego z
                  > osobami z zewnątrz, w tym do sprawowania opieki przez osoby określone w ust.
                  > 3 pkt 1."
                  > USTAWA z dnia 30 sierpnia 1991 r. o zakładach opieki zdrowotnej

                  Ograniczenie prawa ze względu na warunki przebywania innych chorych nie znaczy
                  zabronić.
                  Może ograniczyć ilość osob odwiedzajacych jednocześnie chorego, ale nie
                  zabronić.
                    • snajper55 Re: To prawo może być ograniczone. 08.09.06, 18:39
                      alergenzb napisała:

                      > Podaj ustawę, która daje upoważnienie lekarzom do wydania zakazu kontaktu lub
                      > sprawowania opieki nad chorym czlonkiem rodziny przebywającym w szpitalu.
                      > Konkretną ustawę zakazującą lub zabraniająca :-)))

                      Już podałem:
                      forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=305&w=47667589&a=48293310

                      Mam jeszcze raz podać ?

                      S.
                        • snajper55 Re: do snajper55 08.09.06, 19:23
                          alergenzb napisała:

                          > To co podałeś dotyczy ograniczenia, a nie zakazu.

                          Po pierwsze: zakaz jest jedną z form ograniczania.

                          Po drugie: w żadnym szpitalu nie spotkałem się z zakazem opieki sprawowanej
                          przez osoby spoza personelu. Zwykle jest jedynie ta opieka ograniczona do
                          pewnych godzin i nie ma mowy o całodobowej obecności takiej osoby przy chorym.

                          S.
                          • alergenzb Re: do snajper55 08.09.06, 20:07
                            >Po drugie: w żadnym szpitalu nie spotkałem się z zakazem opieki sprawowanej
                            > przez osoby spoza personelu.

                            Zgadzam się z tobą w pełni.

                            >Zwykle jest jedynie ta opieka ograniczona do
                            > pewnych godzin i nie ma mowy o całodobowej obecności takiej osoby przy chorym

                            Tu się mylisz!!!!, w niejednym szpitalu można sprawować opiekę całodobowo przy
                            chorym członku rodziny, o ile jej wymaga.
                            Nawet jest to wskazane, ze wzgledu na brak personelu pielęgniarskiego.
                            Chyba że ktoś ma jakieś "widzimisie"
                            • alergenzb Re: do snajper55 08.09.06, 20:10
                              >Po drugie: w żadnym szpitalu nie spotkałem się z zakazem opieki sprawowane
                              > j
                              > > przez osoby spoza personelu.
                              >
                              > Zgadzam się z tobą w pełni.
                              Może nie w pełni??
                              Ja tego doświadczyłam w CZD W-wa, moglam skorzystać z płatnej opieki
                              pielęgniarki z oddziału, w nocy przy dziecku a nie spoza szpitala.
                            • snajper55 Re: do snajper55 08.09.06, 20:11
                              alergenzb napisała:

                              > Tu się mylisz!!!!, w niejednym szpitalu można sprawować opiekę całodobowo przy
                              > chorym członku rodziny, o ile jej wymaga.
                              > Nawet jest to wskazane, ze wzgledu na brak personelu pielęgniarskiego.
                              > Chyba że ktoś ma jakieś "widzimisie"

                              Może i są takie. W każdym razie nie jest obowiązkiem szpitala zgadzać się na
                              taką opiekę.

                              S.
                  • snajper55 Re: To prawo może być ograniczone. 08.09.06, 18:38
                    alergenzb napisała:

                    > Ograniczenie prawa ze względu na warunki przebywania innych chorych nie znaczy
                    > zabronić.

                    Nie, nie znaczy. Znaczy - ograniczyć. Na przykład do konkretnych godzin.

                    > Może ograniczyć ilość osob odwiedzajacych jednocześnie chorego, ale nie
                    > zabronić.

                    Może też zabronić.

                    S.
                    • alergenzb do snajper55 08.09.06, 18:47
                      > Nie, nie znaczy. Znaczy - ograniczyć. Na przykład do konkretnych godzin.
                      Mylisz sie, i to bardzo.
                      Znajdz mi lekarza który napisze na piśmie, że ogranicza prawo do kontaktu i
                      opieki nad chorym :-)))
                      Akurat tym co piszesz rozbawiłes kilku prawników siedzacych obok, szkoda że
                      rodziny z tym problemem nie idą do prawnika, to dopiero były by zarobki
                      dodatkowe, poza oficjlnymi :-)))
                    • alergenzb do snajper55 08.09.06, 19:05
                      A tak z innej strony, jak myślisz, że pielegniarki np. na chirurgi nie mają co
                      robić, biegają wokół chorych, kto poda pić choremu w nocy jeeli nie może się
                      podnieść samodzielnie. Takich chorych może być wielu na oddziale, czy
                      pielęgniarki się nudzą i dodatkowo biegają do każdego potrzebującego w nocy
                      pacjenta, aby napoić co pół godziny, podać basen itd.
                      Jeżeli na noc zostaje jedna pielęgniarka, to uważasz że jest w stanie każdemu
                      choremu w nocy pomóc????
                      Pomyśl troche o innych. Przecież nie lekarz biega wokół pacjentów tylko te
                      biedne pielęgniarki.
                      Może pielęgniarkom kupić rolki, aby szybciej się wyrabiały w pracy, ponieważ
                      lekarz wydał osobisty zakaz opieki rodziny nad chorym.
                      • snajper55 Re: do snajper55 08.09.06, 19:28
                        Powtórzę:

                        Ze względu na warunki przebywania innych osób chorych w szpitalu kierownik
                        zakładu opieki zdrowotnej lub upoważniony lekarz może ograniczyć prawo pacjenta
                        do kontaktu osobistego z osobami z zewnątrz, w tym do sprawowania dodatkowej
                        opieki pielęgnacyjnej sprawowanej przez osobę bliską lub inną osobę wskazaną
                        przez siebie.

                        Tak mówi prawo.

                        S.
                      • white-laguna4 Re: do snajper55 10.09.06, 17:55
                        Z tą wypowiedzią też niestety muszę się zgodzić.Swojego czasu miałam też operację.Tak się złożyło, że na 4osobowej sali wszystkie miałyśmy operację tego samego dnia.Zresztą tego dnia było ich wiele i trwały do póżnego popołudnia.W nocy, dyżurowały 2 pielęgniarki.Jak wyglądała ich noc, nie muszę chyba tłumaczyć,naprawdę biedaczki musiały się nabiegać, ale i tak zdarzały się sytuacje, kiedy słychać bylo jęki chorych i błagalne "pić".Wtedy byłam wdzięczna matce dziewczyny(po operacji), która widząc co się dzieje, wybłagała u lekarza i pielegniarek pozwolenie, by w nocy mógł pozostać ktoś z rodziny.
                        Oczywiscie osoba ta zajmowała się wszystkimi na naszej sali, głównie zwilżając usta( po operacji w znieczuleniu ogólnym to najważniejsza rzecz na świecie).
                        W dużych szpitalach klinicznych pielęgniarki mają naprawdę ogrom pracy i pomoc kogos z rodziny jest wybawieniem nie tylko dla nich, ale też innych pacjentów.
      • white-laguna4 Re: Nie1 przesiadywaniom w salach chorych... 10.09.06, 13:55
        Niedawno wróciłam z kliniki bardziej chora niż tam pojechalam.Sala wieloosobowa, wszyscy przyjęci tego samego dnia-przyjezdni w towarzystwie blizszej i dalszej rodziny.Oddział na którym przeprowadza sie głównie badania, równiez dzieci.W sali gorąco, duszno (temp. pow.29*)nie mozna otworzyć okien, bo zawieje dziecko(nie pacjent),na łóżku leży mężczyzna (gość)odpoczywa, bo czeka go długa droga, młoda matka glośno opowiada historię choroby synka, starsza pani mówi o tym jak poważną przeszla operację,momentami krzyczy,aby zagłuszyć krzyk dzieci,nastolatka leży wyzywająco na łóżku ,jej chłopak nie wytrzymuje i zaczyna namiętnie calować...,starsza pani odwrócona do ściany chyba się modli,matka nastolatki śmieje się głośno, patrząc na młodych, którzy wciąż namiętnie całują się.Chcę się przebrać w szpitalny mundurek, ale gdzie?Nogi jak z waty, nie moge iść.Wyjmuję butelkę napoju, ale zabiera mi ją maluch,zanosi matce, która otwiera butelkę mówiąc"to pani nie wolno"maluch pije mój sok.Chcę odpocząć,bo zaraz wezwą mnie na badania,nie ma mozliwości.Krzyk, śmiech, płacz trwały 2 dni i 2 noce.Przepłaciłyśmy to pogorszeniem stanu zdrowia i dłuższym pobytem w szpitalu.
      • white-laguna4 Re: Nie1 przesiadywaniom w salach chorych... 10.09.06, 13:55
        Niedawno wróciłam z kliniki bardziej chora niż tam pojechalam.Sala wieloosobowa, wszyscy przyjęci tego samego dnia-przyjezdni w towarzystwie blizszej i dalszej rodziny.Oddział na którym przeprowadza sie głównie badania, równiez dzieci.W sali gorąco, duszno (temp. pow.29*)nie mozna otworzyć okien, bo zawieje dziecko(nie pacjent),na łóżku leży mężczyzna (gość)odpoczywa, bo czeka go długa droga, młoda matka glośno opowiada historię choroby synka, starsza pani mówi o tym jak poważną przeszla operację,momentami krzyczy,aby zagłuszyć krzyk dzieci,nastolatka leży wyzywająco na łóżku ,jej chłopak nie wytrzymuje i zaczyna namiętnie calować...,starsza pani odwrócona do ściany chyba się modli,matka nastolatki śmieje się głośno, patrząc na młodych, którzy wciąż namiętnie całują się.Chcę się przebrać w szpitalny mundurek, ale gdzie?Nogi jak z waty, nie moge iść.Wyjmuję butelkę napoju, ale zabiera mi ją maluch,zanosi matce, która otwiera butelkę mówiąc"to pani nie wolno"maluch pije mój sok.Chcę odpocząć,bo zaraz wezwą mnie na badania,nie ma mozliwości.Krzyk, śmiech, płacz trwały 2 dni i 2 noce.Przepłaciłyśmy to pogorszeniem stanu zdrowia i dłuższym pobytem w szpitalu.
        • white-laguna4 Re: Nie1 przesiadywaniom w salach chorych... 10.09.06, 14:00
          Drogie rodziny pacjentów,wczujcie się w sytuację osób chorych!Czy wam na ich miejscu sprawiałby przyjemność przebieranie się ,korzystanie z basenu itp.przy tak szerokim audytorium?Nie jestem przeciwniczka zakazu odwiedzin, ale jestem zwolenniczką korzystania z tego przywileju z umiarem i taktem!