nocny_piter
21.09.06, 23:19
Dużo mówi się o studiach pielęgniarskich, o braku kwalifikacji naszych
"sióstr" do pracy na Zachodzie. Powiem tak: studia pielęgniarskie to po prostu
głupota i przerost formy nad treścią. Żeby zrobić zastrzyk, umyć pacjenta czy
podać tabletkę nie trzeba wcale kończyć uniwersytetu i mieć tytułu magistra.
Co to za "pani magister", która myje tyłek pacjentowi i zmienia pampersa? Inna
"pani magister" w prześciela łózko, jeszcze inna podkłada basen. To są prace
dla magistra? Przecież to jest paranoja! Nie powinniśmy naśladować Unii we
wszystkich idiotyzmach. Całkowicie wystarczyły nasze licea medyczne, które
bardzo dobrze przygotowywały do zawodu. Pięć lat nauki, matura i do roboty! No
powiedzcie sami, która kobieta po wyższych studiach z dyplomem uniwersyteckim
będzie chciała ścielić łóżka i podkładać baseny pod tyłki? Oczywiście można
obarczyć pielęgniarki bardziej skomplikowanymi obowiązkami, tylko po co? Od
tego są lekarze.
Nic dziwnego, że w Unii brakuje pielęgniarek. Jeśli nic się w tej kwestii nie
zmieni, to bedzie ich z pewnością coraz mniej. A w Polsce sytuacja z roku na
rok staje się coraz bardziej dramatyczna, np. w mojej dawnej przychodni
najmłodsza pielęgniarka ma obecnie 47 lat... Za kilka lat może być naprawdę
nie wesoło.