ku uwadze Arona i innych matkontentów

27.09.06, 20:41
znalazłem ciekawy wpis w blogu
co wy na to ;)
marzenkowonyc.blox.pl/2006/09/Mieso-i-krew-czyli-amerykanska-sluzba-zdrowia.html
    • nocny_piter Re: ku uwadze Arona i innych matkontentów 27.09.06, 21:49
      Mam rozumiec, ze wedlug Ciebie jest ten docelowy model, ten amerykanski wzorzec
      opieki medycznej, ktory mamy sobie tutaj zaszczepic na polski grunt?
      • aelithe Re: ku uwadze Arona i innych matkontentów 28.09.06, 20:56
        Nocny Piter - póki co w USA lekarz najlepiej zarabia i najwięcej tam się
        zarabia.
        A co możesz zaproponować w Polsce w zamian??
        • nocny_piter Re: ku uwadze Arona i innych matkontentów 28.09.06, 22:50
          Pokazujac jakas patologie w USA chcesz udowodnic, ze w Polsce nie jest wcale tak
          zle, bo gdzie indziej jest podobnie lub jeszcze gorzej? Czy moze zachecasz
          naszych lekarzy, zeby zaczeli troszczyc sie o pacjentow "po amerykansku" ???
          • aneste Re: ku uwadze Arona i innych matkontentów 29.09.06, 11:10
            Opisana sytuacja nie jest wcale wyjatkowa.Podobnie wyglada rzeczywistosc w wielu
            krajach europejskich(mysle o UE).Pacjenci w Polsce naprawde nie maja wyobrazenia
            ze znajduja sie w dosc komfortowej sytuacji-maja BEZ POROWNANIA lepszy dostep do
            lekarza.Zwazywszy wysokosc skladek na ubezpieczenie zdrowotne w PL(zenujaco
            niskie) jest to kompletnie niezrozumiale.
    • aron2004 Re: ku uwadze Arona i innych matkontentów 28.09.06, 06:47
      w USA nie ma wizyt domowych?
      • dinozaur47 Re: ku uwadze Arona i innych matkontentów 28.09.06, 20:02
        Oczywiście że nie , a już na pewno nie ma w miastach .
        • do.ki Re: ku uwadze Arona i innych matkontentów 29.09.06, 18:56
          Admin czuwa i wywalil post arona, w ktorym tenze twierdzil, ze wizyty domowe
          owszem sa. I tu przyznaje aronowi racje- sa, ale dodatkowo, i wysoko platne.
          Proponuje zgooglac sobie "boutique doctors", bo tak to sie nazywa. Dla przykladu
          tylko jeden link:

          www.aarp.org/bulletin/yourmoney/a2004-11-11-boutique.html
          "In this controversial new approach to medicine, patients pay an out-of-pocket
          fee, usually ranging from $1,500 to $10,000 a year, for promised access to their
          doctors at any hour, any time."

          Niechby pacjenci, ktorzy chca miec wizyty domoze, placili, powiedzmy,
          rownowartosc 1000 dolarow rocznie (nie badzmy pazerni) za gotowosc lekarza do
          wizyt domowych na zadanie. Wizyty moglyby byc platne wedlug normalnych stawek,
          chocby i NFZtowych. To wtedy mozemy rozmawiac.
          • felinecaline Re: ku uwadze Arona i innych matkontentów 29.09.06, 20:27
            Aron zostal uprzedzony wg jakich kryteriow jego posty beda usuwane. Przez
            jakis czas sie pilnowal a od niedawna widac pamiec go zawodzi albo zachcialo mu
            sie uprawiac ryzykowny sport. Owszem, admin czuwa.
          • aron2004 Re: ku uwadze Arona i innych matkontentów 30.09.06, 08:09
            czyli co? Nawet jeżeli ktoś ma ubezpieczenie zdrowotne to MUSI DOPŁACAĆ ZA
            WIZYTY DOMOWE???
            A może to chodzi o wizyty domowe specjalistów a nie rodzinnych?
            • do.ki Re: ku uwadze Arona i innych matkontentów 30.09.06, 08:54
              aron2004 napisał:

              > czyli co? Nawet jeżeli ktoś ma ubezpieczenie zdrowotne to MUSI DOPŁACAĆ ZA
              > WIZYTY DOMOWE???

              Przeczytaj artykul, do ktorego link podalem. Po pierwsze, nie wszystkich stac na
              ubezpieczenie, bo ubezpieczenia sa drogie. To pierwsza roznica miedzy USA a
              Polska. W Polsce "ubezpieczenia zdrowotne" sa zabawnie tanie. Zdaje sie, ze w
              tym artykule byla mowa o 350 dolarach miesiecznie. I w ramach takiego
              ubezpieczeniu z pewnoscia nie ma wizyt domowych. Mozesz sobie pojsc do
              polikliniki (po uprzednim umowieniu sie) lub na emergency (i odczekac pare
              godzin po to, by byc odeslanym do domu).

              Dla tych, ktorych nie stac na ubezpieczenie, butikowy doktor za 1500 dolarow
              rocznie to po prostu tansza opcja.

              > A może to chodzi o wizyty domowe specjalistów a nie rodzinnych?

              Zartujesz sobie? Wizyty domowe specjalistow nie maja sensu, ani w USA, ani
              nigdzie indziej, wiec tego sie nie robi. Oczywiscie, na specjalne zyczenie
              mozesz zaprosic specjaliste do domu, ale to bedzie cie kosztowalo znacznie
              wiecej niz takie ryczaltowe pseudoubezpieczenia.

              Lekarz, ktory idzie do pacjenta to sytuacja wyjatkowa, a o zaistnieniu takiej
              sytuacji decyduje lekarz. Nie rob z tego rozwiazania systemowego, bo jest to
              nonsens.

              U mnie specjalisci chodza na wizyty domowe do swojej rodziny/przyjaciol, a i to
              bardziej z kurtuazji. Poza tym wizyty domowe zalatwiaja rodzinni, a ich
              relatywnie duza czestosc wynika z konkurencji na rynku rodzinnych. Jest to
              sytuacja zupelnie inna niz w Polsce, gdzie rodzinnych jest malo.

              Jesli masz do czynienia z sytuacja, gdzie pacjent nie moze isc do lekarza, bo np
              jest sparalizowany, to sa dwie mozliwosci: albo nie wymaga leczenia
              specjalistycznego, i wtedy wystarczy lekarz rodzinny, albo wlasnie wymaga, i
              wtedy potrzebny jest lekarz rodzinny, ktory stwierdzi potrzebe takiego leczenia
              i zorganizuje transport do szpitala, gdzie leczenie specjalistyczne sie odbywa.
              Zauwaz jednak, ze dotyczy to pacjentow, o ktorych wiadomo, ze maja trudnosci w
              poruszaniu sie. Dla nowych przypadkow (np udary) jest nr 112.
              • felinecaline Re: ku uwadze Arona i innych matkontentów 30.09.06, 14:50
                Catch, prosze powstrzymaj sie od prowokowania i karmienia trolla.Postaraj sie
                wprowadzic na forum cos konkretnego merytorycznie, ciekawego, zabawnego.
                Pozdrawiam.
                • v.meduza Re: Drodzy lekarze, 30.09.06, 16:50
                  zadnego z was nie oburzylo (swiecie i slusznie), ze owa Marzenka odwiedzala ER
                  sroda po srodzie? To nie z opieka zdrowotna w US jest zle, to z Marzenka jest
                  cos nie tak. Mam nadzieje, ze rachunek ze szpitala ja wyprostuje i nastepnym
                  razem poszuka pomocy w XYZ School of Medicine Free Clinic.
              • aron2004 Re: ku uwadze Arona i innych matkontentów 30.09.06, 20:57
                to się nie chce wierzyć. Przecież wizyta domowa to PODSTAWOWY OBOWIĄZEK
                LEKARZA!
                • felinecaline Re: ku uwadze Arona i innych matkontentów 30.09.06, 21:56
                  Bynajmniej, podstawowym obowiazkiem lekarza jest leczenie pacjenta, w
                  interesie ktorego jest to, by proces leczenia odbywal sie w najlepszych po temu
                  warunkach tj w gabinecie lekarskim. Wizyta domowa to wg ktoregos tam
                  przykazania podstawowy obowiazek chrzescijanina ('chorych nawiedzaj") czyli
                  ciosi, wujka, szwagra, kuzynki - pod warunkiem, ze rozsadnie dawkowane i
                  spokojne, zgoda. Oraz pod warunkiem, ze cale to towarzystwo "krewnych i
                  znajomych krolika" nie miesza sie do procesu leczenia ustalonego przez
                  lekarza, o ile ktos z owych gosci nie jest lekarzem "jasniejoswieconym".
                  • v.meduza Re: Feline,na Twoim miejscu... 30.09.06, 22:05
                    przestalabym sie bawic w : zandarma, moralizatora, uzdrowiciela(forum), alfe i
                    omege. Na Twoim miejscu dalabym... zyc.
                    • do.ki to zajmij miejsce Feline 01.10.06, 08:02
                      i przestan marudzic. My tu probujemy oswiecic jednego durnia, idzie ciezko, ale
                      tez nikt nie mowil, ze bedzie latwo.
                • lohengrin4 Re: ku uwadze Arona i innych matkontentów 30.09.06, 23:09
                  Choć to karmienie trolla, ale ten temat nigdy nie pozostawi mnie obojętnym, i
                  każdemu, nawet Aronowi, będę odpowiadał.

                  Wizyta domowa w systemie opieki zdrowotnej z ubezpieczenia to fundamentalna
                  bzdura, skrajny idiotyzm, dowód chamstwa i wygodnictwa, a często bezmózgowia
                  pacjentów. Od tego jest ok. 0.2% wyjątków, wielokrotnie tu omawianych.

                  Wizyta domowa to produkt luksusowy na który - w normalnych warunkach - nie
                  byłoby stać ogromnej większości Polaków.

                  Wizyta domowa w ramach ubezpieczenia to katorżniczy obowiązek nałożony na
                  lekarza w ramach ogólnego szykanowania i upodlenia zawodu lekarza
                  (najprawdopodobniej systemowego, prowadzonego świadomie od dziesięcioleci).

                  Wizyta domowa to sytuacja w której chory albo w ogóle nie jest chory, albo o
                  ile jest chory, to może dotrzeć do gabinetu (w domu na ogół sa 2-3 samochody,
                  ale i pacjent, i teściu i szwagier i sąsiad są zalani), a jeśli nie ma
                  samochodu (co przy masowej zwózce megalimuzyn za 3 patyki jest naprawdę już
                  rzadko widywanym przeze mnie kuriozum), to są jeszcze środki transportu
                  publicznego. Chorych obłożnie leżących są jednostki na dziesiątki tysięcy i do
                  tych chorych jeździmy bez mrugnięcia okiem i bez słowa.
                  Aron tego nigdy nie zrozumie.
                  Ja nigdy nie przestanę reagować na posty o wizytach domowych.

                  • v.meduza Re: ku uwadze Arona i innych matkontentów 30.09.06, 23:21
                    Hej, koles. wymadrzasz sie, nie na temat.
                    • lohengrin4 Re: ku uwadze Arona i innych matkontentów 01.10.06, 09:00
                      naucz się czytać i dopiero komentuj.
                      Nie jestem twoim kolesiem.
                      Temat jest też o wizytach, piszę o wizytach.
                      Ja się nie wymądrzam tylko mam coś do powiedzenia w przeciwieństwie do ciebie.
                      Napisałaś 7 słów, a ile radości z komentowania bzdur.
                  • aron2004 Re: ku uwadze Arona i innych matkontentów 01.10.06, 06:47
                    lohengrin4 napisał:

                    > Wizyta domowa w ramach ubezpieczenia to katorżniczy obowiązek nałożony na
                    > lekarza w ramach ogólnego szykanowania i upodlenia zawodu lekarza
                    > (najprawdopodobniej systemowego, prowadzonego świadomie od dziesięcioleci).

                    Tak oczywiście. Jak lekarz podjedzie 5 km samochodem w zimie do chorego dziecka
                    to jest katorżniczy obowiązek. Weź koleś przestań.
                    • do.ki Re: ku uwadze Arona i innych matkontentów 01.10.06, 08:09
                      > Tak oczywiście. Jak lekarz podjedzie 5 km samochodem w zimie do chorego dziecka
                      > to jest katorżniczy obowiązek. Weź koleś przestań.

                      Nie chodzi o katorge, tylko o zasade. Jesli pojedziesz bez powodu do jednego
                      pacjenta, to musisz do wszystkich. Kwestia zwyklej uczciwosci- pacjentow nalezy
                      traktowac jednakowo i nikogo nie faworyzowac.
                      • aron2004 Re: ku uwadze Arona i innych matkontentów 23.01.07, 17:55
                        do.ki napisał:


                        > Nie chodzi o katorge, tylko o zasade.

                        Zasada głowna lekarza jest taka, że dobro pacjenta ( W tym dziecka) ważniejsza
                        jest niż kasa. Jeżeli lekarz chce zaoszczędzić kilka złotych kosztem chorego
                        dziecka, to po prostu nie nadaje się do tego zawodu.

                        >Jesli pojedziesz bez powodu do jednego
                        > pacjenta, to musisz do wszystkich.

                        Chore dziecko to jest powód.

                        > Kwestia zwyklej uczciwosci- pacjentow nalezy
                        > traktowac jednakowo i nikogo nie faworyzowac.

                        Dzieci należy faworyzować.
                    • lohengrin4 Re: ku uwadze Arona i innych matkontentów 01.10.06, 09:06
                      > Tak oczywiście. Jak lekarz podjedzie 5 km samochodem w zimie do chorego
                      > dziecka to jest katorżniczy obowiązek.

                      W jakimś sensie tak, chociaż dzieci traktuję inaczej, nawet jak nie są (a ile
                      jest?) obłożnie chore.
                      Ponieważ ja przyjmuję w gabinecie, a nie w domach.
                      Jeśli ktoś chce mieć ten hiperluksus, niech płaci.
                      I nie szantażuj nas dzieckiem i zimą. Chodzi o pacjenta.
                      99 % pacjentów chodzi tak? Tak. Gabinet jest w konkretnym miejscu, tak? Tak.
                      Chory jest pacjent czy lekarz? Pacjent.
                      Skoro tak, to zadanie z cyklu zadań na bardzo przeciętne IQ: to kto przychodzi
                      do kogo?

                      • aron2004 Re: ku uwadze Arona i innych matkontentów 23.01.07, 17:53
                        lohengrin4 napisał:


                        > W jakimś sensie tak, chociaż dzieci traktuję inaczej, nawet jak nie są (a ile
                        > jest?) obłożnie chore.
                        > Ponieważ ja przyjmuję w gabinecie, a nie w domach.
                        > Jeśli ktoś chce mieć ten hiperluksus, niech płaci.

                        TO żadnen hiperluksus.
                        każdy ubezpieczony w Polsce ma prawo do wizyty domowej lekarza rodzinnego w
                        ramach ubezpieczenia czyli nie musi dopłacać.

                        > I nie szantażuj nas dzieckiem i zimą. Chodzi o pacjenta.
                        > 99 % pacjentów chodzi tak? Tak. Gabinet jest w konkretnym miejscu, tak? Tak.
                        > Chory jest pacjent czy lekarz? Pacjent.

                        No a jak nie ma autobusu albo najbliższy jest za 3 godziny to co? A jak pada
                        śnieg i nie da się dojechać rowerem?

                        > Skoro tak, to zadanie z cyklu zadań na bardzo przeciętne IQ: to kto
                        >przychodzi do kogo?

                        Lekarz musi zapewnić wizyty domowe.
                    • aelithe Re: ku uwadze Arona i innych matkontentów 01.10.06, 13:58
                      Aron jeśli dziecko rzeczywiście jest chore rodzic szybciej dowiezie dziecko do
                      przychodni, niż dojedzie lekarz. Poza tym przyjmij, że czas dojazdu do chorego
                      pomniejsza czas, w którym można przyjąć innych chorych.
                      Na świecie ilość wizyt u lekarza w ciągu dnia jest limitowana. Robi się to w
                      różny sposób; w Niemczech minima formalne na poszczególne usługi; np. 52 minuty
                      na badanie ciężarnej; w USA jest top kontrola sądowa - zbyt duża ilość porad w
                      danym dniu jest faktem obciążającym w razie pozwu. Tzn, jeśli lekarz powinien w
                      okresie pracy przyjąć 12 chorych a przyjął 2 kolejnych; to przyjmuje się, że
                      źle wykonywał swoją usługę.
                      W polsce lekarza traktuje się jako niewolniczą siłę niewykwalifikowaną i ilość
                      przyjmowanych chorych przekracza jakiekolwiek logiczne ilości. Dzięki czemu
                      nasza władza się nie martwi, że jest zbyt mało lekarzy; ponieważ 1 lekarz
                      wykonuje pracę przewidzianę dla 3 a czasem nawet 6 czy 7 lekarzy.
                      Czas dojazdu do chorego jest czasem pracy. Zakładając, że lekarz znajdzie
                      miejsce od razu to musi przeznaczyć na to czas 4-8 porad w przychodni.
                      Druga sprawa, to często stwioerdza się, że chory wymaga badan ekg czy
                      czegokolwiek więcej; więc i tak musi jechac do przychodni.
                      Sens, wizyty domowej jest wprzypadku chorych, których koszt transoprtu
                      przekracza koszty dojazdu.
                      • anna6131 Re: ku uwadze Arona i innych matkontentów 23.01.07, 05:09
                        do.ki:
                        "Zdaje się, że w tym artykule była mowa o 350 dolarach miesięcznie"...

                        Oj, wątpię. Znaczyłoby to, że nisko zarabiający pracownik musiałby za takie
                        ubezpieczenie zabulić 1/4 swojej wypłaty.
                        A jeśli chodzi o wizyty domowe, to w Polsce są inne warunki niż w Stanach. Tam
                        prawie każdy ma samochód, u nas jeszcze nie. Kto miał znosić z III piętra mego
                        obłożnie chorego tatę i wnosić go do taksówki? To wzywało się rodzinnego i
                        pielęgniarkę, bo trzeba było robić analizy krwi, moczu itd.
                        • sithicus Re: ku uwadze Arona i innych matkontentów 23.01.07, 05:27
                          I dlatego tak wiele osób nie ma ubezpieczenia. Albo podejmują się pracy na 2
                          etat tylko po to aby na nie zarobić.
                          Wg danych z 2004 roku około 46 MILIONÓW Amerykanów NIE MA ŻADNEGO ubezpieczenia.
                          Czyli ok 15.7%. W latach 2000 - 2004 ta liczba wzrosła o 6 milionów.

                          Nie chcę mi się tłumaczyć całego artykułu. :)
                          Dane z 2004 roku - jest 2007 a z tego co czytałem to jest teraz gorzej niż lepiej.

                          Facts on Health Insurance Coverage

                          Introduction

                          Most Americans have health insurance through their employers. But, employment is
                          no longer a guarantee of health insurance coverage.

                          As America continues to move from a manufacturing-based economy to a service
                          economy, and employee working patterns continue to evolve, health insurance
                          coverage has become less stable. The service sector offers less access to health
                          insurance than its manufacturing counterparts. Further, an increasing reliance
                          on part-time and contract workers who are not eligible for coverage means fewer
                          workers have access to employer-sponsored health insurance.

                          Due to rising health insurance premiums, many small employers cannot afford to
                          offer health benefits. Companies that do offer health insurance, often require
                          employees to contribute a larger share toward their coverage. As a result, an
                          increasing number of Americans have opted not to take advantage of job-based
                          health insurance because they cannot afford it.

                          Who are the uninsured?

                          * Approximately 46 million Americans, or 15.7 percent of the population,
                          were without health insurance in 2004 (the latest government data available).
                          * The number of uninsured rose 800,000 between 2003 and 2004 and has
                          increased by 6 million since 2000 (1).
                          * The increase in the number of uninsured in 2004 was focused among working
                          age adults. The percentage of working adults (18 to 64) who had no health
                          coverage climbed from 18.6 percent in 2003 to 19.0 percent in 2004. An increase
                          of over 750,000 in 2004 (1).
                          * Nearly 82 million people - about one-third of the population below the age
                          of 65 spent a portion of either 2002 or 2003 without health coverage (1).
                          * The percentage of people with employment-based health insurance has
                          dropped from 70 percent in 1987 to 59.8 percent in 2004. This is the lowest
                          level of employment-based insurance coverage in more than a decade (2, 3).
                          * In 2004, 27 million workers were uninsured because not all businesses
                          offer health benefits, not all workers qualify for coverage and many employees
                          cannot afford their share of the health insurance premium even when coverage is
                          at their fingertips(4).
                          * The number of uninsured children in 2004 was 8.3 million - or 11.2 percent
                          of all children in the U.S. (1).
                          * Young adults (18-to-24 years old) remained the least likely of any age
                          group to have health insurance in 2004 - 31.4 percent of this group did not have
                          health insurance (1).
                          * Based on a three year average (2002-2004), people of Hispanic origin were
                          the least likely to have health insurance. An average of 32.7 percent of
                          Hispanics were without health insurance during that period (1)

                          Why is the number of uninsured people increasing?

                          * Millions of workers don't have the opportunity to get coverage. A third of
                          firms in the U.S. did not offer coverage in 2004 (2).
                          * Nearly two-fifths (38 percent) of all workers are employed in smaller
                          businesses, where less than two-thirds of firms now offer health benefits to
                          their employees. (4)It is estimated that 266,000 companies dropped their health
                          coverage between 2000-2005 and 90 percent of those firms have less than 25
                          employees.
                          * Rapidly rising health insurance premiums is the main reason cited by all
                          small firms for not offering coverage. Health insurance premiums are rising at
                          extraordinary rates. Over the past five years the average annual increase in
                          inflation has been 2.5 percent while health insurance premiums for small firms
                          have escalated an average of 15 percent annually (2).
                          * Even if employees are offered coverage on the job, they can't always
                          afford their portion of the premium. Employee spending for health insurance
                          coverage (employee's share of family coverage) has increased 143 percent between
                          2000 and 2005. (5)
                          * Losing a job, or quitting voluntarily, can mean losing affordable coverage
                          - not only for the worker but also for their entire family. Only seven (7)
                          percent of the unemployed can afford to pay for COBRA health insurance - the
                          continuation of group coverage offered by their former employers. Premiums for
                          this coverage average almost $700 a month for family coverage and $250 for
                          individual coverage, a very high price given the average $1,100 monthly
                          unemployment check (6).
                          * Coverage is unstable during life's transitions. A person's link to
                          employer-sponsored coverage can also be cut by a change from full-time to
                          part-time work, or self-employment, retirement or divorce (7).
                          * About 58 percent of uninsured adults report having changed or lost jobs in
                          2003. "Job lock" keeps others in positions they might have left if not for fear
                          of losing coverage. Job mobility of husbands is 25 percent to 32 percent lower
                          when their wives do not have employment-based health insurance (7).

                          How does being uninsured harm individuals and families?

                          * Lack of insurance compromises the health of the uninsured because they
                          receive less preventive care, are diagnosed at more advanced disease stages, and
                          once diagnosed, tend to receive less therapeutic care and have higher mortality
                          rates than insured individuals (8).
                          * Regardless of age, race, ethnicity, income or health status, uninsured
                          children were much less likely to have received a well-child checkup within the
                          past year. One study shows that nearly 50 percent of uninsured children did not
                          receive a checkup in 2003, almost twice the rate (26 percent) for insured
                          children (9).
                          * Over one-third of uninsured adults say they did not fill a drug
                          prescription in 2003 and over a third went without a recommended medical test or
                          treatment due to cost (4).
                          * The uninsured are increasingly paying "up front"
                          • sithicus Re: ku uwadze Arona i innych matkontentów 23.01.07, 05:30
                            I jeszcze 1 artykulik

                            The number of moderate-to-middle-income Americans of working age who lack health
                            insurance has risen dramatically in recent years, a study to be released today
                            found.

                            Forty-one percent of adults with incomes between $20,000 and $40,000 a year did
                            not have health insurance for at least part of 2005, up from 28 percent without
                            coverage in 2001, according to the report by the Commonwealth Fund, a New
                            York-based health care policy foundation.

                            The report illustrates how employers are dropping health coverage or are
                            offering insurance plans that are too expensive for many workers to afford,
                            according to the authors.

                            "These findings paint a disturbing picture of the day-to-day impact of being
                            uninsured on the physical as well as financial health of millions of Americans,"
                            Sara Collins, the Commonwealth Fund's senior program officer and lead author of
                            the study, said in a statement.

                            The Commonwealth study found that the percentage of individuals earning less
                            than $20,000 a year without insurance rose to 53 percent, up from 49 percent in
                            2001. Overall, the percentage of people without insurance rose to 28 percent in
                            2005 from 24 percent in 2001.

                            About 45.8 million Americans did not have health insurance in 2004, according to
                            the U.S. Census Bureau. Almost 7 million Californians are uninsured.

                            Nationwide, fewer employers offer coverage. And those that do are asking workers
                            to pay more for what is, in most cases, less coverage.

                            The percentage of businesses offering health benefits to their workers dropped
                            to 60 percent in 2005 from 69 percent in 2000, according to the latest annual
                            report on employer-sponsored health insurance by the Kaiser Family Foundation
                            and Health Research and Educational Trust.

                            That report found the $10,880 average annual premium for a family of four in
                            2005 surpassed the yearly gross earnings of $10, 712 for a full-time
                            minimum-wage worker. While employers pay most of that premium, workers are
                            covering about 25 percent.

                            More than half of 4,350 people surveyed in the Commonwealth study said they had
                            medical debt or bill problems. More than a third reported problems or delays in
                            getting care due to costs. Nearly two-thirds of adults with problems paying
                            medical bills said they or a family member was insured when they incurred the debt.

                            Medical debt has become a growing problem among people with insurance. A Harvard
                            University study released last year found that almost half of those who filed
                            for bankruptcy in five states, including California, cited illness and medical
                            bills as a major reason. More than 75 percent had insurance at the onset of illness.

                            The Commonwealth report also found that 59 percent of uninsured people with
                            chronic conditions such as asthma or diabetes either skipped a dose of their
                            medicine or went without it because it was too expensive.

                            The same group also was more likely to visit a medical emergency department.
                            About 35 percent of uninsured adults with a chronic condition went to an
                            emergency room, sometimes staying overnight in a hospital, compared with 16
                            percent of insured Americans with a chronic condition.

                            "The uninsured are more likely to go without preventative care or screening
                            tests that could prevent more serious and costly health problems," Collins said.

                            Health advocates said the findings confirmed their own observations.

                            "Between employers dropping coverage and health care costs going up, the
                            uninsurance crisis is reaching more broadly across the population," said Anthony
                            Wright, executive director of Health Access, a coalition of California community
                            and labor groups. "That's especially true in California, which already has one
                            of the highest costs of living."
                            • sithicus Re: ku uwadze Arona i innych matkontentów 23.01.07, 05:32
                              I nowsze dane z 2006

                              Number of Americans without Health Insurance Continues to Grow

                              WASHINGTON - One of the nation's most vexing public-health problems deepened
                              last year as the number of Americans without health insurance jumped by 1.3
                              million to 46.6 million, the Census Bureau reported Tuesday.

                              Children accounted for 8.3 million of the uninsured, up from 7.9 million in
                              2004. Nearly 1 in 5 impoverished children lacked coverage in 2005, and 22
                              percent of Hispanic children were uninsured.

                              The new estimates, part of an annual census survey, mark the fifth straight year
                              that the ranks of the uninsured have increased. The new data, which show that
                              nearly 16 percent of Americans lack health coverage, caught many by surprise
                              because unemployment rates were fairly stable last year.

                              "I thought we'd have a little reprieve," said Dr. Catherine Hoffman, senior
                              researcher at the Kaiser Commission on Medicaid and the Uninsured. "But the
                              problem doesn't seem to be abating even though the economy seemed to have
                              settled in 2005."

                              The spike in uninsured children, from 10.8 percent in 2004 to 11.2 percent in
                              2005, is the first in nearly a decade, Hoffman said.

                              Most experts cited the cost-driven decline of employer-based health coverage and
                              private insurance for the overall increase.

                              The report also had more upbeat news. After increasing for four straight years,
                              the nation's poverty rate held steady at 12.6 percent in 2005.

                              And the median household income - the point at which half of households earn
                              more and half less - increased for the first time since 1999, by 1.1 percent to
                              $46,326.

                              But a closer look tells a more complex story. For the second straight year,
                              full-time male employees saw their earnings decline in 2005, while their female
                              counterparts took a similar hit for the third straight year. The median earnings
                              for men fell 1.8 percent to $41,400. Women saw a 1.3 percent decline to $31,900.

                              "It's a bizarre situation where the pie is growing pretty dramatically but most
                              people's slices are getting smaller," said Harry Holzer, a visiting fellow at
                              the Urban Institute and former chief economist for the U.S. Department of Labor.

                              That wasn't true, however, for high-income workers. The 20 percent of U.S.
                              households with the highest income accounted for more than half the total U.S.
                              household income in 2005. That disparity has widened over the last 10 years,
                              "indicating a higher level of income inequality than in 1995," said David
                              Johnson, the chief of housing and household economic statistics at the Census
                              Bureau. "Also, the share of total income received by the highest 20 percent of
                              households has increased, while the shares received by those in the lowest 60
                              percent have declined."

                              The conflicting data reflect growing concern that despite 2 million new jobs in
                              2005 and consistent gains in productivity, real wages for working Americans
                              haven't kept pace with inflation. Rising costs for food, energy and health care
                              are eroding a greater share of wages for the middle class and working poor.

                              Those concerns could weigh on voters in the fall.

                              "Today's numbers are more proof that middle-class life is growing less
                              affordable and less secure under this Republican Congress," said Senate Minority
                              Leader Harry Reid, D-Nev. "It is time to take this country in a new direction,
                              with a Congress that responds to the challenges the American people face every day."

                              The Bush administration and Republican congressional leaders focused on the
                              report's positive data to deflect Democratic attacks and tout the economy's
                              strength.

                              "While we still have challenges ahead, our ability to bounce back is a testament
                              to the strong work ethic of the American people, the resiliency of our economy
                              and pro-growth economic policies, including tax relief," said Rob Portman, the
                              director of the Office of Management and Budget at the White House.

                              Said Carolyn Weyforth, a spokeswoman for Senate Majority Leader Bill Frist,
                              R-Tenn.: "Yes, there are some disconcerting numbers that Senator Frist feels
                              that Congress must continue to address, but by no means do these numbers mean
                              that the economy is anything but strong and continuing to grow."

                              The accuracy of census poverty figures has come under scrutiny because they
                              exclude family expenses such as out-of-pocket medical costs and child care. They
                              also don't adjust for cost-of-living differences in urban and rural areas or
                              consider the effects of federal anti-poverty programs such as food stamps, the
                              Earned Income Tax Credit and housing subsidies. As a result, "there are a lot
                              fewer poor families over time than the official measures indicate," said Bruce
                              Meyer, a professor of public policy at the University of Chicago and an expert
                              on welfare and unemployment policy.
                          • tomekjot Re: ku uwadze Arona i innych matkontentów 23.01.07, 17:27
                            Bo to jest tak: płace lekarzy w ameryce podobnie jak adwokatów są niebotycznie
                            wysokie. Nie każdego więc stać na korzystanie z takich usług. Operacje w
                            Ameryce wykonuje się od reęki- zaraz po niej pacjent wraca do domu, ponieważ
                            nie każdego stać żeby płacił stawki hotelowe za nocleg i wyżywienia. A tak się
                            tam płaci za pobyt w szpitalu.
                          • tango45 Re: ku uwadze Arona i innych matkontentów 23.01.07, 22:52
                            co za bzdury sithicus wypisuje! Jakie ty masz pojecie o Ameryce? LOL!
                            Takie "Metro Plus" Ubezpieczenie dla nisko i nic nie zarabiajacych.
                            Doskonale ubezpieczenie obejmujace wszystko spital, dentyste, okuliste i
                            bezplatne leki!
                            Ano balwanie jak nieznajesz to sie nie wymadrzaj.
                      • aron2004 Re: ku uwadze Arona i innych matkontentów 23.01.07, 17:51
                        aelithe napisał:

                        > Aron jeśli dziecko rzeczywiście jest chore rodzic szybciej dowiezie dziecko
                        >o przychodni, niż dojedzie lekarz.

                        Rowerem w zamieci śnieżnej?

                        >oza tym przyjmij, że czas dojazdu do chorego
                        > pomniejsza czas, w którym można przyjąć innych chorych.

                        Dziecko jest ważniejsze.


                        > Na świecie ilość wizyt u lekarza w ciągu dnia jest limitowana.

                        Czyli co, jak lekarz miał danego dnia 5 wizyt, to na 6 nie pojedzie choćby
                        dziecko było chore?

                        > Robi się to w
                        > różny sposób; w Niemczech minima formalne na poszczególne usługi; np. 52
                        >inuty na badanie ciężarnej; w USA jest top kontrola sądowa - zbyt duża ilość
                        >porad w danym dniu jest faktem obciążającym w razie pozwu. Tzn, jeśli lekarz
                        >powinien w okresie pracy przyjąć 12 chorych a przyjął 2 kolejnych; to
                        >przyjmuje się, że
                        > źle wykonywał swoją usługę.

                        Na jakiej podstawie?

                        > W polsce lekarza traktuje się jako niewolniczą siłę niewykwalifikowaną i
                        >ilość przyjmowanych chorych przekracza jakiekolwiek logiczne ilości. Dzięki
                        >czemu nasza władza się nie martwi, że jest zbyt mało lekarzy; ponieważ 1
                        >lekarz wykonuje pracę przewidzianę dla 3 a czasem nawet 6 czy 7 lekarzy.

                        Bzdura. W USA rodzinny pracuje 24 h na dobę i jakos żyje, poza tym opiekuje się
                        swoimi pacjentami jak leżą w szpitalu. A nasz o 18.00 w terenówkę i do domu i
                        ma wszystkich w d...

                        > Czas dojazdu do chorego jest czasem pracy. Zakładając, że lekarz znajdzie
                        > miejsce od razu to musi przeznaczyć na to czas 4-8 porad w przychodni.

                        5 km dojazdu to 5 minut czyli żadne 4-8 porad w przychodni

                        > Druga sprawa, to często stwioerdza się, że chory wymaga badan ekg czy
                        > czegokolwiek więcej; więc i tak musi jechac do przychodni.

                        A lekarz nie może wziąć ekg ze sobą i zrobić w domu pacjenta?

                        > Sens, wizyty domowej jest wprzypadku chorych, których koszt transoprtu
                        > przekracza koszty dojazdu.

                        No i tak jest.
                        Załóżmy że chore dziecko jest 5 km od lekarza. Bilet autobusowy na odległość 5
                        km kosztuje 2-3 złote, czyli tam i z powrotem matka zapłaci ok. 8 zł. A ile
                        terenówka spali lekarzowi benzyny na odległość 10 km? Litr albo półtora czyli 4-
                        6 zł. Więc taniej będzie jeżeli lekarz pojedzie do pacjenta, a nie naraża go na
                        niepotrzebne koszty.
                        • sithicus Re: ku uwadze Arona i innych matkontentów 23.01.07, 18:35
                          > Czyli co, jak lekarz miał danego dnia 5 wizyt, to na 6 nie pojedzie choćby
                          > dziecko było chore?

                          Nie pojedzie.

                          > Bzdura. W USA rodzinny pracuje 24 h na dobę i jakos żyje, poza tym opiekuje
                          > się swoimi pacjentami jak leżą w szpitalu.

                          Aron ty siedź pod swoim Lublinem bo pieprzysz bez sensu. Może jeszcze na
                          wizyty domowe do szpitala przychodzi.

                          > 5 km dojazdu to 5 minut czyli żadne 4-8 porad w przychodni

                          Wyjedź z centrum w czasie szczytu w 5 minut. Chyba rowerem. :)

                          > Więc taniej będzie jeżeli lekarz pojedzie do pacjenta, a nie naraża go na
                          > niepotrzebne koszty.

                          To zależy komu taniej. Zresztą to chory ma przyjść do lekarza :)
                          A matka to na wódkę ma a na bilety na autobus nie ma?
                          • aron2004 Re: ku uwadze Arona i innych matkontentów 23.01.07, 18:43
                            sithicus napisał:


                            > Nie pojedzie.

                            I co będzie z dzieckiem?


                            > Aron ty siedź pod swoim Lublinem bo pieprzysz bez sensu. Może jeszcze na
                            > wizyty domowe do szpitala przychodzi.

                            Czytałem, że lekarz rodzinny w USa jest dostępny dla pacjenta 24 h na dobę,
                            oczywiście wizyty domowe i jescze jak pacjent jego jest w szpitalu to się nim
                            opiekuje. NIe sądzisz chyba że jest tak u nas że jest tylko w dni powszednie 8-
                            18 a poza tym ma wszystko w d...


                            > Wyjedź z centrum w czasie szczytu w 5 minut. Chyba rowerem. :)

                            Mi chodzi o teren wiejski albo mało miasteczkowy. Wtedy 5 km to właśnie 5 min
                            jazdy terenówką.


                            > To zależy komu taniej. Zresztą to chory ma przyjść do lekarza :)
                            > A matka to na wódkę ma a na bilety na autobus nie ma?

                            Może i ma na bilety, ale autobus kursuje np. raz dziennie. Czyli np. dziecko
                            zachorowało o 8.00 a aautobus jest o 17.00. I co ma robić?



                            • sithicus Re: ku uwadze Arona i innych matkontentów 23.01.07, 18:51
                              > I co będzie z dzieckiem?

                              Jutro też jest dzień :)

                              > Czytałem, że lekarz rodzinny w USa jest dostępny dla pacjenta 24 h na dobę,
                              > oczywiście wizyty domowe i jescze jak pacjent jego jest w szpitalu to się nim
                              > opiekuje.

                              Zależy jakie ma ubezpieczenie. Nie ma ubezpieczenia - nie ma leczenia. I
                              amerykański lekarz ma w dupie czy dziecko jest chore i jest zima. Nie stać cie
                              to szoruj do publicznego szpitala i czekaj parę godzin aż ktoś się tobą
                              zainteresuje. A w szpitalu leczy personel szpitala. Rodzinny może co najwyżej
                              zadzwonić i zapytać o stan zdrowia.

                              > Może i ma na bilety, ale autobus kursuje np. raz dziennie. Czyli np. dziecko
                              > zachorowało o 8.00 a aautobus jest o 17.00. I co ma robić?

                              Niech dzwoni na pogotowie. :)
                              • sithicus Re: ku uwadze Arona i innych matkontentów 23.01.07, 19:18
                                www.ncfamilydoctor.com/
                                Czas pracy 8 rano do 16 tej. O opiece całodobowej nic nie ma bo doktór musi
                                pojeździć swoim nowym porszakiem :) alno popływać na jachcie.
                                Podoba mi się zwłaszca ten fragment ze jeśli pacjent nie będzie mógł przyjść i
                                nie odwoła zaplanowanej wizyty to płaci 50$ za marnowanie czasu lekarza.
Pełna wersja