nie chce mojej rodzinnej pediatry!

12.10.06, 22:16
może macie jakis pomysł:
z praktyki lek.rodzinnego jestem bardzo zadowolona-miło i bez kolejek. Mam
dwóch pediatrów. Do jednej zawsze sa numerki, do drugiej nie ma nigdy. A ja
chce chodzic do tej do której chorobe dziecka trzeba planowac tydzień
wcześniej!!! /zapisy są/. Tylko, że wróżka nie jestem i choroby przewidziec
nie potrafię.
Jest jakis sposób, żeby chodzić do lekarza do którego się chce?
Dodam, że ta pani bez wzięcia jest kierownikiem ośrodka.
    • conveyor Re: nie chce mojej rodzinnej pediatry! 12.10.06, 22:56
      Musisz wszystkich od razu op.ierdolic, jak pokazesz personelowi gdzie jest ich miejsce to bedziesz mogla chodzic bez zapisywania sie.
    • do.ki Re: nie chce mojej rodzinnej pediatry! 13.10.06, 05:15
      Znaczy tak: jednym z powodow, dla ktorych jestes zadowolona z rodzinnego, do
      ktorego chodzisz jest brak kolejek. Nie jestes w stanie przewidziec choroby
      dziecka na tydzien naprzod- OK, malo kto potrafi. A jednak wolisz omijac
      pediatre, do ktorego nie ma kolejki i chodzic do tego, do ktorego sa zapisy.

      Chyba musisz mi to jakos lepiej wytlumaczyc, w przeciwnym przypadku moge dojsc
      do wniosku, ze to przyklad kobiecej logiki.

      Pytanie poboczne: po co chodzic do pediatry bez powodu, tzn z byle goraczka?
      Rodzinny tez to przeciez zalatwi (znaczy kwitek, ze dziecko chore)?
      • anatemka Re: nie chce mojej rodzinnej pediatry! 13.10.06, 09:36
        hehe, brak kolejek jest faktem: pacjenci zapisani sa na konkretna godzine i nie
        czekaja dłużej niz 5 minut. O ile uda się wczesniej do obleganej pani doktor
        zapisać.
        Nie chodze do lekarza z byle gorączką. I owszem, gdy nie mogę dostać się do dr
        K. ide do rodzinnego.
        A dlaczego omijam pewnego pediatrę? Bo nie mam do niego zaufania. Kilka razy
        jej diagnozy czy decyzje wywołały zaskoczenie u znajomych pediatrów klinicznych.

        Mogę domagac się wizyty u lekarza u którego chcę??
        • snajper55 Re: nie chce mojej rodzinnej pediatry! 13.10.06, 09:57
          anatemka napisała:

          > A dlaczego omijam pewnego pediatrę? Bo nie mam do niego zaufania. Kilka razy
          > jej diagnozy czy decyzje wywołały zaskoczenie u znajomych pediatrów klinicz
          > nych.

          No widzisz. Inni też ją omijają, dlatego nie ma do niej kolejek. Idą do tego
          drugiego, dlatego do niego robią się kolejki.

          > Mogę domagac się wizyty u lekarza u którego chcę??

          Domagać się możesz, ale dostaniesz się, jeśli się zapiszesz i będziesz miała
          numerek. Co ma zrobić lekarz, jeśli dziennie domaga się od niego porady 200
          osób ? Może tylko wprowadzić zapisy.

          S.
    • lohengrin4 Re: nie chce mojej rodzinnej pediatry! 14.10.06, 19:02
      Zaraz, zaraz.
      Co do płacenia za wizytę domową - zgoda, w 99 % albo odmowa wizyty, albo wizyta
      prywatna, bo tak naprawdę prawie nie ma powodów do wizyt domowych (poza
      wygodnictwem pacjentów, które można zaspokoić za godziwe wynagrodzenie). Ale:

      > To poroś o numer telefonu w rejestracji i zamów wizytę prywatną
      > w razie choroby dziecka, za którą rzec jasna trzeba zapłacić

      Nie w rejestracji, skoro mówimy o POZ działający w oparciu o umowę z NFZ. Bo
      albo są wskazania do wizyty i ona będzie za darmo (tzn w ramach ubezpieczenia),
      albo wskazań nie ma i wizyty nie będzie (Aron czekam na odpowiedź!). Ale nie
      można przyjmować prywatnej wizyty w ramach kontaktu pacjent-lekarz związanego z
      działaniem w oparciu o kontrakt z NFZ. Tzn. nie można oczekiwać, że pani w
      rejestracji takiego POZ poda nr telefonu pod którym pani doktor prywanie się
      umówi, bo to jest wykroczenie, - spowodowane użyciem "państwowej" placówki
      (choćby w 100 % prywatnej, to jednak działającej w oparciu o Ustawę o
      świadczeniach opieki zdrowotnej finansowanych ze środków publicznych) w celu
      odniesienia korzyści z działalności prywatnej - czyli kłania się tu całość
      zagadnień związanych z nieuczciwą konkurencją, zakazem wykonywania innych
      czynności zarobkowych w czasie pracy, która jest wynagradzana ze środków
      publicznych (umawianie się na wizytę prywatną w czasie przeznaczonym na
      świadczenie usług zakontraktowanych przez NFZ ze środków publicznych!),
      nieuzasadnionym i zabronionym reklamowaniem (nawet mimowolnym) prywatnych usług
      konkretnej lekarki przez instytucję która ma kontakt z potencjalnym jej
      klientem (pacjentem) z racji formy działalności, która to z kolei działalność
      jest jednak finansowana ze środków publicznych itd.

      Jednym słowem, gdy piszesz

      > Nic bardziej
      > oczywistego i prostego w użyciu nie da się wykombinowac

      to nie jest prawda.
      Można iść do tej pani doktor prywatnie, ale tak naprawdę nie jest tak prosto
      legalnie zdobyć dane o jej praktyce. Nie wiem nawet, czy do końca legalne jest
      gdyby ktoś zainteresowany jej prywatnymi usługami podszedł do niej o 18:01 gdy
      opuszcza gabinet (ten w którym przyjmuje w oparciu o kontrakt z NFZ) i zapytał
      o prywatną praktykę. Chyba nie może ona (przynajmniej teoretycznie i z
      formalnego punktu widzenia) udzielić takiej informacji, bo znowu wykorzystałaby
      fakt świadczen finansowanych ze srodków publicznych (pacjent nie ma telefonu
      prywatnego? Nie ma. Idzie tam gdzie pani dr przyjmuje państwowo i tam ją po
      godzinach pracy pyta. No dobrze. Ale skąd wiedział gdzie będzie? No bo tam jest
      przychodnia. A jaki jest sens, zasada działania i podstawa działania
      przychodni? Kontrakt z NFZ. Czyli wiedza o tym że doktor X można zastać w
      przychodni Y wynika z kontraktu i ze srodków publicznych, Czy może ona udzielić
      informacji o swej praktyce prywatnej Z, skoro wiedza pacjenta o miejscu
      przebywania dr X w przychodni Y wynika z finansowania tegoż przebywania ze
      środków publicznych? Pytanie do prawników.
      • anatemka Re: nie chce mojej rodzinnej pediatry! 14.10.06, 19:44
        a to ciekawe co piszesz, bo owa pani przyjmuje prywatnie w tejże praktyce /to
        POZ przy którym sa gabinety prywatne/. I wiem, że mozna do niej dostać się
        prywatnie w czasie jej godzin pracy w przychodni.
        • lohengrin4 Re: nie chce mojej rodzinnej pediatry! 14.10.06, 19:49
          > prywatnie w czasie jej godzin pracy w przychodni.

          To znaczy, w czasie pracy w przychodni gdzie przyjmuje w ramach ubezpieczenia?
          Czy może zaraz po? To bardzo ważne.
          Może jest tak, że np. przyjmuje do 15:00 z ubezpieczenia, a od 15:01 w tym
          samym gabinecie, który wynajmuje, jako praktyka prywatna? Jeśli tak, to jest OK.
          I trudno wtedy nie informować o tej praktyce (no, mieści się w tym samym
          budynku, co przychodnia z kontraktem z NFZ. To już plus dla pani doktor, że
          działanie marketingowe się jej "samo rozgrywa" przez fakt tego samego miejsca,
          ale to legalne, choć były i są zakusy zakazu takiej współlokalizacji).
          Co innego, gdy przyjmuje do 15:00 z kontraktu, a już o 14 załatwia chorych
          prywatnie, np. "przeplatając" ich z pacjentami z ubezpieczenia. To oczywiście
          zabronione.
          Napisz jak to jest w szczegółach- może być tak i tak.



          • snajper55 Re: nie chce mojej rodzinnej pediatry! 14.10.06, 20:30
            lohengrin4 napisał:

            > Co innego, gdy przyjmuje do 15:00 z kontraktu, a już o 14 załatwia chorych
            > prywatnie, np. "przeplatając" ich z pacjentami z ubezpieczenia. To oczywiście
            > zabronione.

            Jesteś pewien ? Jeśli przyjmuje pacjentów za których płaci Fundusz i pacjentów
            prywatnych, to nie musi najpierw przyjmować tych pierwszych. Ważne jest tylko,
            aby za pacjentów przyjmowanych prywatnie nie brała z Funduszu kasy.

            S/
            • lohengrin4 Re: nie chce mojej rodzinnej pediatry! 14.10.06, 21:01
              jestem pewien, bo mówimy o POZ. POZ--->finansowanie wg stawki kapitacyjnej
              --->środki nie "na poradę" tylko "na pacjenta w przedziale czasu"
              ---->funkcjonowanie poradni nie na "liczbę porad" tylko "od godziny do godziny".

              POZ to ZAKONTRAKTOWANE przyjmowanie chorych od 8:00 do 18:00 w dni robocze, z
              zagwarantowanym dostępem do lekarza dyżurnego poza tym czasem. Czyli cały czas
              spędzony przez pediatrę w POZ to czas wykupiony przez NFZ, nieważne, czy pani
              doktor przyjmuje 10 osób na godzinę, czy pije kawę. To jest godzina kupiona
              przez NFZ, który płaci - dla jasności - ok. 55 złotych rocznie na pacjenta,
              czyli wartość jaką 1 pacjent wnosi swą deklaracją dla jednej godziny
              funkcjonowania POZ to 2 grosze! Tak 2 grosze - NA CAŁY POZ, lekarz może mieć z
              tego powiedzmy 10%. Ktoś jeszcze powie mi o dobrej sytuacji lekarzy rodzinnych?

              Koniec dygresji. Czyli - w POZ nie ma czegoś takiego, że "najpierw" z
              ubezpieczenia, potem prywatni, czy cokolwiek innego w tym duchu kombinatorstwa.
              Dany gabinet jest od konkretnej do kontretnej godziny tylko POZetowski na
              kontrakcie z NFZ, jeśli ktoś przyjmuje na kontrakcie od np. 8 do 13, i o 12 ma
              wolną poczekalnię i w związku z tym przyjmuje prywatnie, to BIERZE za to
              pieniądze z NFZ, bo bierze pieniądze za siedzenie w gabinecie do 13 niezależnie
              od faktu przyjmowania pacjentów.
              • snajper55 Re: nie chce mojej rodzinnej pediatry! 14.10.06, 23:01
                No to za mało wiem. :) Byłem przekonany, że Fundusz wykupuje określoną ilość
                usług, a nie czas pracy. Tak jak w szpitalach.

                S.
                • p.atryk Gruba pomylka... 14.10.06, 23:19
                  Umowa z NFZ ma gwarantowac jedynie dostepnosc(!) uslug dla zdeklarowanych i
                  ubezpieczonych pacjentow. Nie wylacznosc(!). Az takich bzdur urzednicy z NFZ
                  nie wymyslili (jeszcze. Niechze wobec tego ich w tym lohengrin nie wyrecza .
                  Takie samo prawo do przyjecia w POZ ma np.nieubezpieczony bez prawa do zasilku
                  (odplatnie),ubezpieczony w innym kraju UE czy ubezpieczony (ale zdeklarowany w
                  innym POZ).
                  Jedynym wymogiem NFZ jest nieprzekraczalny czas oczekiwania na wizyte
                  zdeklarowanego pacjenta (nie pamietam czy to jest 24 h czy 48).

                  • lohengrin4 Re: Gruba pomylka... 15.10.06, 00:01
                    > Umowa z NFZ ma gwarantowac jedynie dostepnosc(!) uslug dla zdeklarowanych i
                    > ubezpieczonych pacjentow. Nie wylacznosc(!).

                    Oczywiście że jest sformułowana wyłączność, nie pamiętam w którym miejscu, ale
                    na pewno jest przepis z którego wynika, że skoro POZ działa od 8 do 18, to
                    lekarz pracujący w POZ jeśli udziela świadczeń kontraktowanych z NFZ, to nie
                    może w tym samym czasie wykonywać innych świadczeń. Podobnie np. z dyżurami
                    opieki całodobowej, znane są sytuacje że ktoś dyżuruje np. jako lekarz
                    wyjazdowy dla okreslonej populacji POZ i w tych samych godzinach dyżuru
                    dodatkowo jeszcze jest lekarzem wyjazdowym pełniącym dyżur dla prywatnej firmy
                    (świadczącej ekstra usługi dla określonej grupy ludzi którzy wykupili
                    abonament, i mogą sobie np. wezwać lekarza w nocy do katarku). To nie jest
                    legalne!

                    >Niechze wobec tego ich w tym lohengrin nie wyrecza

                    Nie wyręczam tylko uściślam.

                    > Takie samo prawo do przyjecia w POZ ma np.nieubezpieczony bez prawa do
                    > zasilku (odplatnie),ubezpieczony w innym kraju UE czy ubezpieczony (ale
                    > zdeklarowany w innym POZ

                    Niewątpliwie, ale co to ma do rzeczy ???
                    • p.atryk Re: Gruba pomylka... 15.10.06, 00:40
                      lohengrin4 napisał:



                      > > Takie samo prawo do przyjecia w POZ ma np.nieubezpieczony bez prawa do
                      > > zasilku (odplatnie),ubezpieczony w innym kraju UE czy ubezpieczony (ale
                      > > zdeklarowany w innym POZ

                      > Niewątpliwie, ale co to ma do rzeczy ???

                      Nie widzisz zwiazku? Przyznajac racje,przeczysz swoim poprzednim tezom.Tzn.ze
                      prawo do przyjecia w POZ w godzinach 8-18 maja tylko pacjenci ubezpieczeni i
                      zadeklarowani (jak rozumiem) w danym POZ.

                      • lohengrin4 Re: Gruba pomylka... 15.10.06, 09:20
                        > Nie widzisz zwiazku? Przyznajac racje,przeczysz swoim poprzednim tezom.Tzn.ze
                        > prawo do przyjecia w POZ w godzinach 8-18 maja tylko pacjenci ubezpieczeni i
                        > zadeklarowani (jak rozumiem) w danym POZ.

                        Nigdy nie wygłosiłem takiej tezy, na miłość boską.
                        Proszę bez konfabulacji!
                        Żadnej swojej tezie nie zaprzeczyłem, ale P.atryk! Ty także dołączasz do grupy
                        forumowiczów pozbawionej umiejętności czytania? Gdzie pisałem o
                        nieubezpieczonych czy zdeklarowanych gdzie indziej? Piszemy o "czystej
                        prywacie" w czasie pracy w ramach POZ, a nie formach pracy POZ (przyjmowanie
                        nieubezpieczonego czy pacjenta innego POZu)!
                        • p.atryk Zabawne... 15.10.06, 15:00

                          To twoja wypowiedz:

                          forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=305&w=50248542&a=50347855
                          Mam wrazenie,ze nie wiesz o czym piszesz. To wrazenie jest zreszta dosc
                          uporczywe w odniesieniu do twoich postow.
                          Nie chce mi sie dalej brnac w jalowa dyskusje.

                          Tu sa dostepne tzw."Ogolne warunki umow o udzielanie swiadczen zdrowotnych"

                          www.nfzwarszawa.pl/download/ko2007/ogolne_warunki_wszystkich_rodzajow.pdf
                          W swietle tego rozporzadzenia mozna przyjmowac w POZ (czy tez specjalistyce)
                          kogokolwiek kogo sie chce, o ile nie spowoduje to ograniczenia dostepnosci lub
                          przerwy w udzielaniu swiadczen swiadczeniobiorcom. Na przeszkodzie moze jedynie
                          stac statut SPZOZ,NPZOZ to nie dotyczy.
                          Zakladam,ze jednak celowo nie wypisujesz tych beztroskich nadinterpretacji
                          obowiazkow POZ.
                          • lohengrin4 Re: Zabawne... 15.10.06, 16:55
                            > Mam wrazenie,ze nie wiesz o czym piszesz. To wrazenie jest zreszta dosc
                            > uporczywe w odniesieniu do twoich postow.

                            I vice versa. Widać że nie ma odniesień do tego o czym piszesz w przykładowym
                            poście który podałeś, niemniej jednak właśnie ten post podajesz jako przykład
                            na to, czego w nim nie ma. Kto nie wie co robi, ocenią inni czytelnicy.

                            > W swietle tego rozporzadzenia mozna przyjmowac w POZ (czy tez specjalistyce)
                            > kogokolwiek kogo sie chce, o ile nie spowoduje to ograniczenia dostepnosci
                            > lub przerwy w udzielaniu swiadczen swiadczeniobiorcom.

                            POnownie pytam, co ma wspólnego powyższe - niewątpliwie słuszne - stwierdzenie,
                            z naszym dociekaniem? JEdna sprawa, że nie może ograniczac, a druga sprawa, że
                            nie można jednoczasowo czerpać dochodów z kontraktu z NFZ i innych źródeł.
                            Skoro mam płacone jako lekarz POZ do 13:00 (nieważne czy pełna poczekalnia czy
                            pusta przychodnia), to nie mogę wykonywać prywatnej praktyki (choćby umawiać
                            się na wizytę) o 12:45, bo za prywatną praktykę będę miał dochód, a o 12:45
                            czerpię dochód ze środków publicznych - jestem opłacany przez kontrakt z NFZ.
                            Nie rozumiesz naprawdę że to nie ma nic wspólnego z ograniczeniem dostępu itp?

                            > Zakladam,ze jednak celowo nie wypisujesz tych beztroskich nadinterpretacji
                            > obowiazkow POZ

                            Co to znaczy "celowo". No nie piszę losowo stukając palcem w klawiaturę, więc w
                            tym sensie celowo. Wypowiadaj się ściśle, proszę!
                            • p.atryk Re: Zabawne... 15.10.06, 17:23
                              lohengrin4 napisał:

                              Jedna sprawa, że nie może ograniczac, a druga sprawa, że
                              > nie można jednoczasowo czerpać dochodów z kontraktu z NFZ i innych źródeł.

                              Czy mozesz podac jakiekolwiek umocowanie prawne tego zakazu? Bo ja twierdze (w
                              przypadku NZOZ) ze nie tylko mozna ,a wrecz trzeba. O ile nie jest to
                              tzw. "rownolegly kontrakt" z NFZ.

                              > Skoro mam płacone jako lekarz POZ do 13:00 (nieważne czy pełna poczekalnia
                              czy pusta przychodnia), to nie mogę wykonywać prywatnej praktyki (choćby
                              umawiać się na wizytę) o 12:45, bo za prywatną praktykę będę miał dochód, a o
                              12:45 czerpię dochód ze środków publicznych - jestem opłacany przez kontrakt z
                              NFZ.

                              Uscislij moze o jakiej sytuacji piszesz. O SPZOZ (i jego ograniczeniach
                              statutowych),czy o NZOZ ?

                • slav_ Re: nie chce mojej rodzinnej pediatry! 15.10.06, 00:04
                  Jest jeszcze ciekawiej bo w POZ w zasadzie nie wykupuje ani okreslonej ilości
                  usług ... ani czasu. Płaci "per capita" za zadeklarowanego pacjenta. Oczywiście
                  POZ musi sie wykazać (godzinową) "dostepnością" dla pacjenta (czyli od - do, po
                  połdniu, wizyty domowe, nocna pomoc itp) ale jest to tylko grafik narzucany
                  przez umowę.
                  "Od pacjenta" (a w zasadzie "punkty za procedurę" co daje czasem dziwaczne
                  efekty) NFZ płaci specjalistyce, oczywiście do wysokości limitu zakontraktowanego.
                  Ale - jesli lekarz jest zatrudniony przez osobę która zawarla umowę z funduszem
                  to rozliczenie z lekarzem może już być "godzinowe" - np. jesli to umowa o pracę
                  - a więc pensja za okresloną ilośc godzin pracy.
                  • zielona.gumka Re: nie chce mojej rodzinnej pediatry! 17.10.06, 23:32
                    To ciekawe, kierownicy przychodni chyba zapomnieli juz jak się leczy. Pracuję
                    w aptece, ktora jest w przychodni i kierownik tej przychodni jest pediatrą.
                    Przyjmuje raczej rzadko (może to jest jednym z powodów) i zapisuje zawsze
                    Diphergan albo Clemastin, z antybiotyków jakąs amoksycylinę lub Augmentin. Do
                    tego nie zna się na dawkach. Wypisuje np kilkuletniemu dziecku Augmentin bez
                    dawki, w związku z czym mogę wydac najmniejszą(156mg). ide więc do niego się
                    pytać, a on na to, ze skoro nie napisal dawki to mam dać najmniejszą. Wtdy
                    pytam czy dla takiego dziecka nie będzie za mała, no to on zmienia na 457(bez
                    zmiany dawkowania).
                    itp itd

                    Co do ulubionej (tj godnej zaufania) lekarki - tez są kolejki w przychodni do
                    ktorej chodzę. Ale mam dziecko z autyzmem, z którym wchodze bez kolejki , więc
                    nie wiem, czy w związku z dużą liczba pacjentów dostep do niej jest utrudniony.
                    • lohengrin4 Re: nie chce mojej rodzinnej pediatry! 18.10.06, 13:13
                      trochę nie na temat, ale zawsze mnie rozczulają te posty farmaceutów.
                      Wierzę że to co napisałaś mogło się zdarzyć. Ale ten ton, zawsze ten sam, ci
                      lekarze którzy nie znają leków (z wyjątkiem stałych pięciu) i nie znają dawek,
                      no i jeszcze do tego piszą nieczytelnie (to ostatnie to akurat prawda).

                      A czy farmaceuci łaskawie nie mogliby stosować się do tego co jest napisane na
                      recepcie? Np. wpisywać na opakowania dawkowanie zgodnie z tym co jest napisane
                      na recepcie po skrócie D.S.? W 99 % przypadków tego nie robią.

                      Nie mówiąc już o tym, że nie znają leków - co w przypadku lekarza nie jest
                      zawsze złe, jest kilkanaście tysięcy preparatów, ale aptekarze nie dość że nie
                      znają tego co jest głównym przedmiotem ich pracy , to jeszcze są gotowi kłócić
                      się zajadle o lek lub jego postać obecną od miesięcy na rynku, zarejestrowaną i
                      przyjmowaną już przez chorych. Np. Gopten w dawce 1 mg, farmaceutka nie chciała
                      przyjąć do wiadomości istnienia tego leku i kwestionowała receptę.

                      Nie piszę tu tego w przekonaniu, że lekarze są nieomylni a cała reszta na czele
                      z farmaceutami tak. Chodzi mi o to, że - z moich doświadczeń- błąd wytknięty i
                      udowodniony lekarzowi na ogół przynosi skutek w postaci przeprosin i czasami
                      nawet zbytniego kajania się, błąd farmaceutów jest co najwyżej przemilczany, o
                      ile nie skutkuje natychmiastową pyskówką.

                      To w temacie który forsuję od jakiegoś czasu - przekonania społeczeństwa że
                      lekarze są jednymi z bardziej pokornych ludzi, a już przypisywanie im
                      wywyższania się i innych takich zachowań zakrawa na kpinę (oczywiście wyjątki
                      się zdarzają!).
                      • zielona.gumka Re: nie chce mojej rodzinnej pediatry! 18.10.06, 21:39
                        E tam, szkoda czasu na dyskusję.
                        Ograniczę się do banalnego stwierdzenia, ze są lekarze i lekarze(nawet na
                        przykładzie jednej przychodni) oraz farmaceuci i farmaceuci.

                        Co do Goptenu 1mg - jeszcze mi się nie zdarzyła recepta. Oczywistym jest dla
                        mnie w takiej sytuacji sprawdzenie w wykazie lub bazie lekow BLOZ, ew. w
                        hurtowni,a nie twierdzenie ze czegoś nie ma.
                        A za pomyłki swoje i pracowników zawsze przepraszam.
                        • lohengrin4 Re: nie chce mojej rodzinnej pediatry! 18.10.06, 22:54
                          > E tam, szkoda czasu na dyskusję.

                          E tam, od tego jest forum.

                          > Ograniczę się do banalnego stwierdzenia, ze są lekarze i lekarze(nawet na
                          > przykładzie jednej przychodni) oraz farmaceuci i farmaceuci.

                          Niewątpliwie masz rację, jasne i sensowne podejście. Ja też staram się nie generalizować.

                          > A za pomyłki swoje i pracowników zawsze przepraszam.

                          To tak jak ja.
                          Pozdrawiam.
                          • zielona.gumka Re: nie chce mojej rodzinnej pediatry! 19.10.06, 16:09
                            a jak tak, to ja tez pozdrawiam :)
Pełna wersja