gamdan 07.12.06, 23:12 miasta.gazeta.pl/lodz/1,35136,3777010.html Co Wy na to? Odpowiedz Link Zgłoś czytaj wygodnie posty
vlad Re: Takie tam, ale zawsze coś. 08.12.06, 00:34 W wielu poradniach pojawiają sie teraz POlacy pracujący w UK, IRE, Włoszech. Przyjeżdzają, ida do dentystów, ginekologow, okulistów i nie narzejkaja na polskich lekarzy. W Holandii głownym lekiem jest ibuprofen, w UK paracetamol. Lecza wszystko. POlki w ciąży chca miec "usg genetyczne" 4 czy 5D a najlepiej "na kase chorych" . Przyjechała do domu kobitka w 30 tyg ciąży. Była 5 razy u połoznej , 1 raz u lekarza ginekologa, nie była badana ani raz , nie robiono usg przez całą ciąże. Taki jest standard unijny. POzytywnie zaskoczyła mnie pare miesięcy informacja od młodych ludzi mieszkających w Irlandii od 3 lat . bezskutecznie starali sie o dziecko. Po rzejściu faktycznie biurokratycznej gehenny mają 4 próby IVF w ramach ubezpieczenia. Odpowiedz Link Zgłoś
dinozaur47 Re: Takie tam, ale zawsze coś. 08.12.06, 09:17 Łoj , jo nie wim … wiem za to jedno : jakby Dinozaur w Neandertalu tylko spróbował zapisywać takie drogie lekarstwa jak w Polsce to by go tak potrącili , że by się nie pozbierał . Pozdrowienia Dinozaur ( z Neandertalu ) Odpowiedz Link Zgłoś
nocny_piter Re: Takie tam, ale zawsze coś. 08.12.06, 20:02 > Taki jest standard unijny. Nie przesadzasz...? Odpowiedz Link Zgłoś
vlad Re: Takie tam, ale zawsze coś. 08.12.06, 23:10 Może i troszke przesadzam, bo w róznych krajach róznie ustawiona jest opieka perinatalna czy dostęp do programów profilaktycznych etc. W UK antykoncepcje dostajesz za friko , nie wiem czy tak jest w innych krajach Unii. Ale generalnie jesteśmy "rozbestwieni" łatwy dostępem do specjalistów, łatwy m dostępem do leczenie antybiotykami o szerokim spektrum, oczekiwanie na izbie przyjęc na lekarza powyżej 20 minut kończy się awantura , skarga do NFZ itd. Dla Polaka łatwy dostęp do lekarza jest zdobycza socjalizmu, której nie da sobie łatwo wyrwać. Odpowiedz Link Zgłoś
lek4rz Re: Takie tam, ale zawsze coś. 08.12.06, 19:16 Artykuł z British Medical Journal: GP or travel agent? Trisha Greenhalgh, professor of primary health care, University College London The Evening Standard recently carried an article, "We'd rather go back to Poland to see a doctor." Three young Polish mothers had been interviewed on the dreadful state of Britain's NHS. They came to Britain for a better life, but if they or their children became unwell, they took the next plane back to Warsaw, where the medical care was of an altogether better standard. GPs in the UK apparently "just give out paracetamol," whereas in Poland they take illness more seriously (by doing more tests, making more specialist referrals, and prescribing antibiotics). Our maternity units routinely discharge a healthy mother and baby back into the community after only 24 hours, whereas in Poland, good (hospital based) postnatal care continues for several days after the baby is born. And a sick child in the UK must wait several weeks to see a paediatrician, meanwhile making do with "only a GP," whereas in Poland access to a proper doctor is available immediately. In the past three years, London has welcomed around 300 000 immigrants from what used to be known as Eastern Europe. They have enriched the capital in numerous ways-restoring a lost tradition of local supermarkets, taking the unglamorous service sector jobs that indigenous low skilled workers had turned their noses up to, and adding to the diversity in our communities with music, dance, art, and a range of restaurants. You haven't lived till you've eaten Lithuanian in Camden Town after an Ukrainian folk dancing festival. Our new immigrants have also brought memories of a healthcare system in which general practice is often the last refuge of the failed physician, and the middle classes access specialist care without encountering significant gatekeeping hurdles. Like many GPs, I tend to get at least one "travel agent" consultation per surgery these days, often conducted through an interpreter, in which the patient's sole goal is to get past me (and my health visitor, community midwife, practice based counsellor, podiatrist, physiotherapist, etc) in order to access proper medicine in a centre of excellence. Knowing what I know about cultural symbols, I've located an old white coat from my student days, ironed it to a crisp and gleaming finish, and have taken to pulling it out of a drawer when a consultation reaches the sticky point. I put it on, present a business card with lots of letters after my name, and ask the interpreter to convey the message that I am a clever specialist myself and will see the patient now. Odpowiedz Link Zgłoś
gamdan Re: Takie tam, ale zawsze coś. 11.12.06, 00:36 Sądzę, że jedną z przyczyn takich sytuacji jest brak standardów postępowania w systemach opieki zdrowotnej w Europie Wschodniej. Tu wszystko nadal opiera się na zasadach sztuki lekarskiej. Te zasady są oczywiście modelowane roszczeniowością i zasobnością kieszeni polskiego pacjenta. Na Zachodzie jest określony standard i koniec. Który system jest lepszy? Łatwe pytanie. Trudna odpowiedź. Odpowiedz Link Zgłoś
savar Re: Takie tam, ale zawsze coś. 12.12.06, 14:27 Odpowiedź jest prosta: dla "ogólnej zdrowotności populacji" i płatnika pośredniego między pacjentem a lekarzem (wszystko jedno czy państwowego, czy prywatnej ubezpieczalni) lepszy jest system obowiązujących standardów, bo proporcje kosztów do ilości wyleczeń są najlepsze. Dla pacjenta lepszy jest system oparty o sztukę lekarską, gdzie lekarz standard zna, ale nie jest do niego ograniczony, bo pacjent nie wie, czy jest pacjentem standardowym, i lepiej dla niego żeby lekarz zamiast wydać w 2 minuty po diagnozie receptę z aktualnym standardem na np. nadciśnienie trochę musiał pomyśleć nad tym, co przepisuje. Odpowiedz Link Zgłoś
gamdan Re: Takie tam, ale zawsze coś. 14.12.06, 10:25 No to nadal nie wiem, który system jest lepszy. Odpowiedz Link Zgłoś
savar Re: Takie tam, ale zawsze coś. 14.12.06, 16:06 W każdym "systemie opieki", czyli płaceniu pośrednim, lepszy jest ten oparty o standardy. Także dla pacjentów, bo mało kto jest zupełnie niestandardowy i może za swoje wpłacone do systemu pieniądze nie będzie miał najlepszego dla niego leczenia np. nadciśnienia, ale za to bedzie miał tanie i dobre dla niego leczenie astmy, choroby wrzodowej itd. a za "myśleniogodziny" lekarza w kwestii nadciśnienia sobie najwyżej dopłaci prywatnie. Jeśli "system opieki" jest rynkowy a nie państwowy to w dodatku leczenie będzie jeszcze szybko dostępne, bo przy braku limitów i wytworzeniu istotnej czasowo kolejki natychmiast opłaci się komuś zwiększyć przerób. Natomiast najlepiej przy leczeniu być tak bogatym, żeby zawsze móc sobie zafundować leczenie u wybitnego specjalisty nieograniczonego standardem. A jeszcze lepiej jest mieć pieniądze i nie chorować :) Odpowiedz Link Zgłoś
aron2004 Re: Takie tam, ale zawsze coś. 11.12.06, 19:27 to jakiś absurd. Czy lekarz rodzinny w GB nie może przepisywać antybiotyków? Odpowiedz Link Zgłoś