Specjalizacje... czy zgodne z Konstytucją ??

14.12.06, 22:26
Taka mi się nasuwa refleksja po analizie dokonań Ministerstwa Zdrowia w tej
materii. Otóż przypatrując się listom dostępnych miejsc specjalizacyjnych we
wszystkich województwach widzę kompletny chaos i brak jakiejkolwiek logiki.
Pomijam sprawę rezydentur, bo to już omawialiśmy. Nie ma pieniędzy i koniec.
Nie rozumiem jednak czemu limitowane są miejsca specjalizacyjne w ramach
etatu? A już zupełnie nie rozumiem tego dziwnego zjawiska podziału na lekarzy
"bez specjalizacji" i lekarzy "po pierwszym stopniu specjalizacji". Otóż w
jednej dziedzinie jest np. dziesięć miejsc dla lekarzy bez specjalizacji i
jedno miejsce dla lekarza z "jedynką", w innych dziedzinach jest odwrotnie.
Myślę, że taka uznaniowość ministerstwa (czy też może konsultantów krajowych i
wojewódzkich) jest bezprawna. Równie dobrze mogliby ustanowić, że może się
specjalizować 10 brunetów, 15 blondynów a tylko jeden łysy :). Według mnie
jest to dyskryminacja ze względu (o zgrozo!) na wykształcenie i kwalifikuje
się do zaskarżenia do Rzecznika Praw Obywatelskich. A jakie jest Wasze zdanie?
Mnie ta sprawa na szczęście już nie dotyczy, ale jeśli mielibyście jakieś
problemy z otwarciem specjalizacji "z etatu", to intuicja podpowiada mi, że
coś tu jest nie tak i warto zapytać choćby radcę prawnego w izbach lekarskich,
może coś da się zrobić z tym bałaganem...
    • extorris Re: Specjalizacje... czy zgodne z Konstytucją ?? 14.12.06, 23:59
      izby lekarskie podnosily ten problem

      z wlasciwa sobie skutecznoscia
      • nocny_piter Re: Specjalizacje... czy zgodne z Konstytucją ?? 18.12.06, 16:02
        Byłem przekonany, że to bardzo ważny problem, ale przez kilka dni tylko jeden Ex
        się odezwał, reszta ma to wyraźnie gdzieś. Zdumiewające...
        • maverick777md Re: Specjalizacje... czy zgodne z Konstytucją ?? 18.12.06, 16:32
          Pańskie poglądy odnośnie: rezydentów, miejsc specjalizacyjnych, oraz liczby
          lekarzy w Polsce są już zapewne powszechnie znane, stąd niechęć forumowiczów do
          dyskusji ;)
        • young_doc Re: Specjalizacje... czy zgodne z Konstytucją ?? 07.01.07, 10:44
          Nie, nie mam tego gdzieś, byłem po prostu trochę zajęty.
          Pozwolę podjąć sobie polemikę może nie z samym pytaniem o zgodność systemu specjalizacyjnego z konstytucją ale z zarzutami co do samego systemu specjalizacyjnego w Polsce (trochę jako advocatus diaboli, ale Twoje lekarstwo jest gorsze od choroby):
          - szkolenie specjalizacyjne wymaga nadzoru; w USA przecież za fundament programów specjalizacyjnych uważa się raport Flexnera, który nie był niczym innym niż właśnie regulacją "wolnego rynku" zdobywania wiedzy medycznej. Zgoda że w Polsce nadzór ten jest sprawowany w sposób wysoce niekompetentny, ale to nie powód żeby go likwidować, lecz by go poprawić.
          - Wiąże się to zawsze z ograniczaniem liczby miejsc szkoleniowych. W USA np. zawsze będzie mniej programów szkolenia np. w takiej kardiochirurgii, chirurgii plastycznej czy bardzo modnej tam dermatologii niż chętnych. Różnica polega jedynie na mechaniźmie naboru - tam rezydentów wybiera zakład pracy, u nas ministerstwo z konsultantem (na marginesie - oczywiście system rezydencki w Polsce i USA wspólną ze sobą ma jedynie nazwę, nie identyfikuję ich ze sobą a jedynie wskazuję różnice).
          - limity miejsc ustalane przez ministerstwo są dziwne, nieprzewidywalne, ale zawsze mają najwięcej wspólnego z zapotrzebowaniem zgłaszanym przez konsultantów wojewódzkich. W tym kontekście można powiedzieć że to pracodawcy ustalają zapotrzebowanie na pracowników.
          - W USA też więcej osób byłoby chętnych do szkolenia się powiedzmy w neurochirurgii, więcej specjal;istów na rynku obniżolyby cenę, zadziałałyby mechanoizmy rynkowe... tam podaż reguluje AMA (przez swoją Coucil on Medical Education), pełniąca w praktyce rolę związku zawodowego lekarzy o niewyobrażalnych w Europie wpływach, skutecznie od wielu lat blokująca wszelkie próby obniżenia kosztów opieki zdrowotnej i poszerzenia dostępu do niej...

          Więc nie nazywajmy systemu amerykańskiego wolnorynkowym - bo podaż jest tam ściśle regulowana i zaniżana w celu podbicia cen (klasyczny przykład kartelu).

          Zgadzam się ze wiele zarzutów w stosunku do polskiego systemu jest prawdziwych, ale to nie tyle prawo jest złe, co ludzie je wypaczają.
          I proszę wybaczyć, że odnoszę się tutaj do Ameryki, o której nić nie wspomniałeś w tytułowym poście, ale próbuję dyskutować z całością Twoich poglądów na rozwiązania systemowe dotyczące szkolenia lekarzy które już wielokrotnie tutaj prezentowałęś.
          • nocny_piter Re: Specjalizacje... czy zgodne z Konstytucją ?? 08.01.07, 20:21
            Masz dużo racji, system amerykański nie jest dobry. Ale jest najlepszym z
            istniejących (po raz kolejny sprawdza się powiedzenie, że najlepszy nie znaczy
            dobry :)). Podobnie jak z demokracją, system fatalny, ale nikt lepszego nie
            wymyślił.
            Spróbuj w USA powiedzieć, że jest gdzieś zapotrzebowanie na 20 lekarzy
            specjalistów i jest 20 miejsc szkoleniowych, z tego 15 miejsc dla białych a 5
            dla Murzynów... U nas coś podobnego ma właśnie miejsce i to napiętnuję jako
            niezgodne z konstytucją. Poza tym interesuje mnie metodologia określania tegoż
            "zapotrzebowania" na specjalistów stosowana przez konsultantów wojewódzkich,
            jakoś nie mogę nigdzie znaleźć wiążących kryteriów w tej kwestii i podejrzewam,
            że to czysta uznaniowość, czyste widzimisię i science-fiction.
            • aron2004 Re: Specjalizacje... czy zgodne z Konstytucją ?? 09.01.07, 05:35
              przede wszystkim powinno się wprowadzić opłaty za specjalizacje dla lekarzy np.
              100 000 zł niech bierze kredyt a nie podatnik ma mu fundować nie dość że studia
              to jeszcze specjalizację. Te pieniądze mogłyby pójść np. na badania dla
              pacjentów.
            • young_doc Nocny Piterze... 09.01.07, 20:15
              (...) system amerykański nie jest dobry. Ale jest najlepszym z
              istniejących (...)
              Pozwolę się nie zgodzić. Lekarzy moim zdaniem lepiej szkolą Niemcy (abstrahując od pozostałej części systemu opieki zdrowia).
              Osiągają oni podobny poziom umiejętności bez bezsensownych zarówno z ekonomicznego jak i merytorycznego punktu widzenia wielogodzinnych, a nawet wielodobowych zmian - z czego korzysta zarówno lekarz, jak i pacjent;
              dalej, w zasadzie nie limitują oni w żaden sposób dostępu do specjalizacji - zatrudnienie na akredytowanym oddziale jest równoznaczne z rozpoczęciem specjalizacji, szpitalom zaś opłaca się starać o akredytację gdyż dzięki temu mogą zatrudniać niżej opłacanych specjalizantów;
              dalej, egzaminy kończące specjalizację nie mają nic wspólnego z tą bezsensowną chińską torturą uprawianą w Polsce;
              ponadto, choć sam z racji braku znajomości niemieckiego nie mogłem osobiście zapoznać się z tamtejszymi warunkami, wielu moich znajomych pracujących w BRD jednogłośnie zachwala jakość szkolenia - nie ma miejsca tam zjawisko powstrzymywania młodych przed zdobywaniem nowych umiejętności i chowanie własnych przed nimi! Problemem bywa ponoć szowinizm, stosunkowo niższe płace niż w innych krajach, pozycja szefa - ale nigdy nie spotkałem się ze skargami na jakość nauczania zawodu. To o czymś świadczy.

              > Spróbuj w USA powiedzieć, że jest gdzieś zapotrzebowanie na 20 lekarzy
              > specjalistów i jest 20 miejsc szkoleniowych, z tego 15 miejsc dla białych a 5
              > dla Murzynów... U nas coś podobnego ma właśnie miejsce i to napiętnuję jako
              > niezgodne z konstytucją.
              Zgoda, ale program specjalizacyjny czarnego i białego Amerykanina jest identyczny, a lekarza z jedynką i po stażu nie - teoretycznie może istnieć baza dla szkolwnia jedynie tylu a tylu lekarzy po jedynce, a tylu nowym trybem.
              Podaję ten argument bez przekonania - bo oba programy są czystą fikcją, ale tak możnaby argumentować z prawnego punktu widzenia broniąć się przed zarzutem niezgodnością z ustawą zasadniczą.

              > Poza tym interesuje mnie metodologia określania tegoż
              > "zapotrzebowania" na specjalistów stosowana przez konsultantów wojewódzkich,
              > jakoś nie mogę nigdzie znaleźć wiążących kryteriów w tej kwestii i podejrzewam,
              > że to czysta uznaniowość, czyste widzimisię i science-fiction.
              Obawiam się niestety że liczba miejsc specjalizacyjnych nie bierze się z powietrza. Mam wręcz (przynajmniej jeśli chodzi o niektóre specjalizacje) pewność że jest ona co do sztuki zgodna z zapotrzebowaniem podanym przez ordynatorów oddziałów... i nie ma ani jednego miejsca nieprzewidzianego już przed rozpoczęciem sesji dla nie daj Boże jakiegoś czarnego konia.

              I właśnie dlatego bronię programu rezydentur, a ściśle systemu naboru dla nie: max. 200 punktów z LEPu + max 15 z rozmowy ustnej oznacza że osoba mająca 166 punktów z LEPu na 100% będzie przed synem profesora ze 150 punktami... Natomiast miejsce pozzarezydenckie i tak zostanie przyznane temu z kim dyrektor szpitala podpisał umowę o etat, niezależnie od wyniku LEPu.
              Do samego LEPu też można mieć bardzo wiele zarzutów, ale jest on w jakimś stopniu obiektywnym sprawdzianem wiedzy - z cała pewnością nieporównanie obiektywniejszym niż rozmowa ustna.
              • p.atryk Dwa drobne zastrzezenia... 13.01.07, 14:52

                > Pozwolę się nie zgodzić. Lekarzy moim zdaniem lepiej szkolą Niemcy
                (abstrahując od pozostałej części systemu opieki zdrowia).
                > Osiągają oni podobny poziom umiejętności bez bezsensownych zarówno z
                ekonomicznego jak i merytorycznego punktu widzenia wielogodzinnych, a nawet
                wielodobowych zmian...

                Sredni tygodniowy czas pracy rezydenta to ok.80 godzin (dane z NY) ,przez 3
                lata. Dyrektywa unijna (ktorej podlegaja tez Niemcy) dopuszcza 48 godzin pracy
                w tygodniu. Porownujac czas pracy i zakladajac podobna intensywnosc -poziom
                wyszkolenia rezydentow niemieckich mozna porownac po +/- 5,5 roku . Generalnie
                odpowiada to rzeczywistosci ( interna w Niemczech 6 lat,inne specjalizacje 5
                lat). Ale trudno mowic o roznicy na lepsze czy gorsze -umiejetnosci sa wg. mnie
                rownorzedne.

                > > Spróbuj w USA powiedzieć, że jest gdzieś zapotrzebowanie na 20 lekarzy
                > > specjalistów i jest 20 miejsc szkoleniowych, z tego 15 miejsc dla białych
                > a 5 dla Murzynów


                Programy w USA maja spora autonomie,a wiele z nich wpisuje w swoj
                statut "cultural diversity". Jest to zgodne z prawem i konstutucja .Oznacza
                to,ze np. nie przyjmuje sie teoretycznie najlepszych kandydatow z najlepszymi
                wynikami,ale paradoksalnie stosuje sie kryteria pozamerytoryczne (np.kraj
                pochodzenia). Stad moze nie podzial 15 bialych/5 czarnych,ale np.10 absolwentow
                amerykanskich/trzech Azjatow/trzech Hindusow/trzech z Europy/jeden z Afryki.W
                pewnym zakresie dowolnosci,oczywiscie.
                • young_doc Re: Dwa drobne zastrzezenia... 18.01.07, 06:17
                  (...) Porownujac czas pracy i zakladajac podobna intensywnosc - poziom
                  wyszkolenia rezydentow niemieckich mozna porownac po +/- 5,5 roku. (...)

                  Drobne wyjaśnienie moich intencji - uważam że wtedy rezydent niemiecki ma szansę być lepiej wyszkolonym, gdyż w ciągu jednego 32-godzinnego dyżuru człowiek jest jednak w stanie wchłonąć zdecydowanie mniej informacji 9 atakże zdobyć mniej doświadczenia - choć na pewno nieco innego) niż podczas 4 normalnych dni pracy po 8 h. W dodatku pracując regularnie i będąc wyspanym nie tylko lepiej się leczy pacjentów, ale też efektywność nauki w tzw. czasie wolnym jest nieporównanie większa. Oczywiście dla tych którzy chcą się uczyć.
                  Pozdrowienia.
    • maverick777md Re: Specjalizacje... czy zgodne z Konstytucją ?? 18.12.06, 19:12
      A odnośnie dyskryminacji ze względu na wykształcenie. Hm... Czy fakt, że
      lekarzem może zostać tylko posiadacz matury też "podpada pod ten paragraf"?
      • nocny_piter Re: Specjalizacje... czy zgodne z Konstytucją ?? 18.12.06, 19:48
        Widzę maverick, że po raz kolejny niewiele zrozumiałeś z tego co napisałem...
        ale poczekajmy jeszcze trochę, może inni zrozumieli ciut więcej :)
        • maverick777md Re: Specjalizacje... czy zgodne z Konstytucją ?? 18.12.06, 20:09
          Wnioskując z poczynionych na tym forum obserwacji wnoszę, że może się Pan mylić
          odnoiśnie tego, że "inni" przeprowadzą tok myśli podobny do Pańskiego. To, że
          został Pan niewłaściwie niezrozumiany jest bardzo częstym "motywem" Pańskich
          postów. Cóż, może społęczeństwo jeszcze nie dorosło do tych światłych idei:)
          Pozdrawiam ;)
          • maverick777md Re: Specjalizacje... czy zgodne z Konstytucją ?? 18.12.06, 22:08
            ale się zapętliłem:) Tak to jest, jak człowieka wyloguje przed wstawieniem wątku
            zamiast "myśli" winno być "myślenia"
            zamiast "niezrozumiany" - "zrozumiany"
    • extorris Re: Specjalizacje... czy zgodne z Konstytucją ?? 01.01.07, 12:45
      watek zszedl trocze na boczne tory bo autor czyms tam sie narazil, ale podnosze
      go bo uwazam ze warto

      wiemy ze miejsc na specjalizacje jest zazwyczaj mniej niz absolwentow,
      szczegolnie jesli doliczyc tych, ktorzy skonczyli studia wczesniej
      problem nie dotyczy miejsc rezydenckich, ale wszystkich miejsc
      specjalizacyjnych, rowniez etatowych, doktoranckich, czy wolontariatowych

      rozumiem sens ograniczania ilosci rezydentur, tak jak ogranicza sie ilosc miejsc
      na studiach dziennych bezplatnych
      budzet dysponuje ograniczonymi srodkami na studia i na etaty rezydenckie, wiec
      kwalifikacja odbywa sie na zasadach konkursu
      nie rozumiem jednak dlaczego ogranicza sie mozliwosc specjalizacji lekarzom
      zatrudnionym juz na etatach, ktorzy koszty kursow pokrywaja z wlasnej kieszeni,
      a pracodawca zgadza sie na udzielenie urlopu na czas stazu, koszty jakie ponosi
      zatem budzet sa minimalne

      jaka jest podstawa prawna tych ograniczen?
      jest to zgodne z konstytucja?
      • lohengrin4 Re: Specjalizacje... czy zgodne z Konstytucją ?? 01.01.07, 14:30
        > rozumiem sens ograniczania ilosci rezydentur

        A ja nie.
        W najbardziej rozwiniętych (i najbardziej wolnorynkowych) krajach świata
        rezydentury czekają na zdecydowaną większość absolwentów.
        Dlaczego?
        Ano dlatego, że skoro już wpompowało się setki tysięcy dolarów w absolwenta,
        ale jeszcze nie ma się pełnowartościowego lekarza, to pompuje się dalsze setki
        tysięcy, by go wykształcić do końca, profesjonalnie, do bólu (znam z pierwszej
        ręki zasady pracy rezydentów w Kanadzie i Stanach).
        Żadna forma zatrudnienia nie pozwala tego zrobić porządnie.
        Inna sprawa, jak wyglądają staże w Polsce- ale te załatwia się tak z
        wolontariatu, jak i z etatu czy rezydentury, najważniejsza jest własciwa
        pieczątka pod właściwym wpisem (te biedne panie z ośrodków doskonalenia kard,
        liczące, czy aby w 2002 roku z jakiegoś stażu nie brakuje komuś jednego dnia,
        bo było akurat święto, a delikwent na stażu w ogóle był jeden dzień, z butelką
        wódki w zamian za pieczątkę, mój Boże). I to jest do zmiany!
        Za oceanem jest tak- rzetelne staże, ustawiczne kształcenie, praktycznie brak
        możliwości pracy poza rezydenturą. Konkurs jest nie o rezydenturę, tylko o to,
        gdzie i z czego się ją będzie odbywać.
        Każda inna forma kształcenia to przeżytek.
        Nie można po zainwestowaniu grubej kasy zostawiać ludzi bez niczego, bo oni nie
        są jeszcze zdolni do samodzielnej pracy, a już strasznie dużo kosztowali. Więc
        myślenie wolnorynkowe to jest zapewnienie im kształcenia do końca, zakończenie
        inwestycji po prostu.
        Pozbawianie absolwentów rezydentur to typowo socjalistyczne rozgrzebanie placu
        budowy i zostawienie go by niszczał.

        > budzet dysponuje ograniczonymi srodkami

        likwidacja rezydentur to DALSZE USZCZUPLANIE BUDŻETU, prosze to sobie wreszcie
        uświadomić.
        Bo ten sam budżet finansuje kształcenie.
        Likwidacja rezydentur to kształcenie lekarzy dla pozostałych krajów Europy,
        głównie Niemców, którzy z lubością biorą polskich lekarzy po LEPie i kształcą
        ich po swojemu! Dla siebie.
        • extorris Re: Specjalizacje... czy zgodne z Konstytucją ?? 01.01.07, 14:43
          calkowicie sie za toba zgadzam

          jednak ograniczenie rezydentur jest prawnie mozliwe, choc glupie i grozi tym o
          czym piszesz

          ale mi chodzi o zgodnosc z prawem urzedowego ograniczeniaq mozliwosci
          ksztalcenia wogole (celowo wylaczam tu rezydentury, aby ograniczyc uzytecznosc
          idiotycznego skadinad argumentu o "braku pieniedzy na ksztalcenie lekarzy")

          to jeszcze wiekszy absurd
          • nocny_piter Też tak to widzę... 01.01.07, 15:15
            > ale mi chodzi o zgodnosc z prawem urzedowego ograniczenia mozliwosci
            > ksztalcenia w ogole

            Mnie też o to chodzi, ale widzę jeszcze dodatkowy problem, mianowicie w ramach
            ograniczonej puli miejsc specjalizacyjnych dokonuje się jeszcze zdumiewającego
            wewnętrznego podziału na lekarzy bez specjalizacji i lekarzy z jedynką,
            manipulując w sposób dziwaczny ilością tych miejsc w różnych województwach.
            Analizowałem listy miejsc specjalizacyjnych dostępne tutaj :

            www.mz.gov.pl/wwwmz/index?mr=b2&ms=0&ml=pl&mi=0&mx=0&mt=&my=459&ma=07275
            i nie widze w nich żadnej logiki, widzę natomiast samowolę i uznaniowość
            konsultantów, którzy te listy układali nie kierując się chyba żadnymi
            merytorycznymi przesłankami.
            Oto przykład, dwa województwa: małopolskie i wielkopolskie, przeanalizujmy ilość
            miejsc np. na psychiatrii gdzie rezydentur nie ma w ogóle. I cóż widzimy? W
            małopolskim może otworzyć specjalizację z psychiatrii 24 lekarzy, z tego 20 bez
            jedynki i 4 z jedynka. Teraz wielkopolskie: tam specjalizację może otworzyć 8
            lekarzy, w tym 8 bez specjalizacji i 0 (słownie:zero) z jedynką. Dla mnie jest
            to oczywista dyskryminacja, lekarz z jedynką jest szykanowany w wielkopolskim,
            musi przenieść się do małopolskiego żeby otworzyć specjalizację, podczas gdy w
            jego rodzimym wielkopolskim może nie być tych 8 chętnych na miejsca
            specjalizacyjne i część miejsc może po prostu być niewykorzystana.
            Moim skromnym zdaniem złamana zostaje konstytucyjna zasada równości obywateli i
            sprawa kwalifikuje się do RPO (= Rzecznika Spraw Obywatelskich). Lekarzy,
            których spotkałaby taka szykana, zachęcam do walki o swoje prawa, inaczej w tym
            kraju nigdy nic się nie zmieni (chyba że na gorsze...).
            • nocny_piter Re: Też tak to widzę... 02.01.07, 22:23
              Oczywiście RPO= Rzecznika Praw (a nie Spraw) Obywatelskich, ach ten Sylwester...
              :)))
              • sithicus Luka pokoleniowa 03.01.07, 16:12
                30 tys. za okulistykę, 70 tys. za ginekologię

                "Życie Warszawy": Za rozpoczęcie specjalizacji z okulistyki - ok. 30 tys. zł. Za
                ginekologię i położnictwo - od 50 do 70 tys. zł.
                "Życie Warszawy" twierdzi, że taka jest taryfa łapówek płaconych przez młodych
                lekarzy ubiegających się o specjalizację. Jej istnienie jest tajemnicą poliszynela.

                Samorząd lekarski bije na alarm: chirurdzy się starzeją, a młodzi mają znikome
                szanse na zrobienie specjalizacji. Za kilka lat nie będzie miał nas kto
                operować. "Życie Warszawy" przytacza dowcip krążący wśród lekarzy: Jaki wiek
                jest przeciwwskazaniem do operacji? Pacjent może mieć nawet sto lat,
                przeciwwskazaniem jest wiek chirurga.

                Jak pokazuje życie, nie jest to wcale abstrakcyjny dowcip. Na 609 lekarzy
                operujących w mazowieckich szpitalach 273 ma ponad 55 lat. - Oznacza to, że w
                ciągu najbliższych 10 lat blisko połowa chirurgów odejdzie na emeryturę lub na
                "wieczny dyżur" - mówi dr Andrzej Włodarczyk, przewodniczący warszawskiej izby
                lekarskiej i wiceprezes Naczelnej Izby Lekarskiej.

                Właśnie on wpadł na pomysł, by zajrzeć w metryki lekarzom. Na razie przyjrzał
                się wiekowi chirurgów, ale chce to zrobić również w stosunku do przedstawicieli
                innych specjalności. Dane te mają uświadomić ministrowi zdrowia, jakie grozi nam
                niebezpieczeństwo. Biorąc pod uwagę emigrację młodych lekarzy, za kilka lat nie
                będzie miał nas kto leczyć.

                Zaczyna się tworzyć luka pokoleniowa, ostrzega dr Włodarczyk. Napisał list
                otwarty do ministra zdrowia. Powodem jest decyzja resortu - w tym roku na
                Mazowszu przyznano tylko... dwa miejsca rezydencyjne do rozpoczęcia
                specjalizacji w chirurgii ogólnej. Podobnie jest zresztą w innych dziedzinach
                medycyny.- Jest to spowodowane m.in. brakiem pieniędzy, tłumaczy Paweł
                Trzciński, rzecznik ministra.
                • aron2004 Re: Luka pokoleniowa 07.01.07, 12:00
                  a cóż to 50 tysięcy? Przecież taki specjalista odrobi to w rok z łapówek!
                  • sithicus Re: Luka pokoleniowa 13.01.07, 13:48
                    Na 609 lekarzy operujących w mazowieckich szpitalach 273 ma ponad 55 lat. -
                    Oznacza to, że w ciągu najbliższych 10 lat blisko połowa chirurgów odejdzie na
                    emeryturę lub na "wieczny dyżur".
                    Dr Włodarczyk wpadł na pomysł, by zajrzeć w metryki lekarzom. Na razie przyjrzał
                    się wiekowi chirurgów, ale chce to zrobić również w stosunku do przedstawicieli
                    innych specjalności. - Biorąc pod uwagę emigrację młodych lekarzy, za kilka lat
                    nie będzie miał nas kto leczyć. Zaczyna się tworzyć luka pokoleniowa - ostrzega
                    dr Włodarczyk, który napisał list otwarty do ministra zdrowia Zbigniewa Religi.
                    • 1.2345e Re: czy specjalizacja... 15.01.07, 00:56
                      ...specjalizacja(rezydencja) musi sie KONSTYTUCJA podpierac?
                      • nocny_piter Re: czy specjalizacja... 15.01.07, 13:40
                        Podpierać się nie musi, ale musi być z nią zgodna, to pewne :)
                        • sithicus Re: czy specjalizacja... 23.01.07, 01:04
                          Religa robi wstęp do kampanii prasowej przed planowanymi strajkami. Znów media
                          będą trąbić ze pracownicy w służbie zdrowia to pazerne pijaki, lenie i nieuki.
                          Ale jak powojenny wyż demograficzny wejdzie w wiek emerytalny za 5 - 10 lat to
                          wtedy nasze prywatne usługi będą w cenie. Wystarczy poczekać przy emigracji
                          lekarzy i wzroście liczby osób przewlekle chorych nikt nie zmusi lekarzy po
                          specjalizacji do pracy za darmo w szpitalach. Każdy zrobi co potrzebuje i
                          przejdzie na własne zatrudnienie. A chorego z przepicia ministra trzeba będzie
                          kłaść na leżankę, na dostawkę, na korytarzu na przeciwko zapchanego WC, to
                          wówczas doceni efekty swoich działań.
Pełna wersja