barabara6
10.02.07, 22:40
Medycy do kasy za nocki
Łukasz Antkiewicz
2007-02-09, ostatnia aktualizacja 2007-02-08 20:23
Metro
Nawet trzy tysiące lekarzy w kraju domaga się od szpitali rekompensaty za zbyt długi czas pracy. - To nas całkowicie pogrąży w długach - załamują ręce szefowie placówek
Po groźbie zajęcia kont szpitali przez komorników niebawem spadną na nie kolejne zobowiązania. Lekarze żądają od nich zapłaty za przepracowane dyżury. I to od 2004 r., od chwili wejścia do UE. Teraz wbrew unijnemu prawu lekarze pracują na dyżurach praktycznie za darmo. Nie są one wliczane do czasu pracy, w efekcie czego lekarz może pracować bez odpoczynku nawet kilka dni z rzędu. Unijne przepisy jasno mówią, że medycy mogą maksymalnie pracować 48 godzin w tygodniu.
- Jeśli je zastosujemy, nie będzie już groźby, że pacjentów będzie leczył przemęczony lekarz - twierdzi Krzysztof Bukiel, szef Ogólnopolskiego Związku Zawodowego Lekarzy.
Jak się szacuje, pozwy w sądach o zapłatę za przepracowane dyżury złożyło już 3 tys. lekarzy. Najwięcej na Dolnym Śląsku, bo prawie pół tysiąca. W Małopolsce - 340.
Każdy z nich ubiega się średnio o 10 tys. zł. Np. w szpitalu wojewódzkim nr 2 w Rzeszowie będzie procesować się ok. 70 lekarzy. Żeby było oszczędnie, wszystkich będzie reprezentował jeden prawnik. - Nie mamy wyjścia, jeśli chcemy wywalczyć sprawiedliwość - mówi dr Zdzisław Szramik z rzeszowskiej placówki.
Dyrektorzy szpitali załamują ręce. - Do tej pory nie możemy sobie poradzić z zaległościami z tzw. ustawy 203, a teraz przyjdzie nam ponosić skutki kolejnego zaniedbania polityków - denerwuje się Artur Flejterski, wiceszef szpitala w Tomaszowie Mazowieckim. Zastanawia się, skąd wziąć pieniądze, bo placówka ma aż 50 mln zł długu.
Z pomocą na pewno nie przyjdzie Ministerstwo Zdrowia. Wiceminister Bolesław Piecha nie poczuwa się do winy. - Od roku pracujemy nad nowelizacją ustawy, która dostosuje nasze przepisy do unijnych. Proszę mieć pretensję do poprzedniego ministra.