vlad
01.03.07, 15:23
Kolejny crossposting z Esculapa , tak dla przedstawienia jak wyglądąją
"negocjacje" i "próby zażegnania konfliktu" w wykonaniu dyrechcji:
Chcemy przypomnieć, że nadal trwamy!
Dziś przede wszystkim chcemy przedstawić zachowanie Pana Dyrektora Wojciecha
Martuli wobec zespołu i poszczególnych lekarzy.
Wielu kolegów nie rozumie, czemu chcemy pracować w szpitalu. Pobudki nasze
głównie dotyczą zobowiązań wobec pacjentów. Nie trzymamy się szpitala z uporem
masochisty, czujemy jednak, że Oddział stworzony przez szefa- seniora,
rozwijany przez jego następców i uczniów powinien dalej istnieć. Pan Dyrektor,
choć w mediach kreuje się na osobę skłonną do kompromisów i ugody, bardzo
rzadko prezentuje wobec nas podobne chęci. Rozmowy dwustronne sprowadzają się
li tylko do expose Pana Dyrektora Wojciecha Martuli.
Proponowane przez niego rozwiązania są niemożliwe do przyjęcia. Początkowo,
jeszcze w obecności Pana Profesora Mariana Zembali, próbował narzucić nam
nowego szefa- z zewnątrz, bez konkursu. Zaprotestował przeciw temu Pan
Profesor, uznając kwalifikacje naszego dotychczasowego Ordynatora za
wystarczające. Wobec porażki, po wyjeżdzie Profesora, Pan Doktor Martula
poszedł dalej : zaproponował rozbicie zespołu i zatrudnienie nas w Oddziałach
Wewnętrznych, Poradni Kardio oraz Pracowni Hemodynamiki.
Rozumiecie Państwo, że się nie zgodziliśmy na propozycję rozbicia zespołu.
Pan dr Martula nie przystępuje do dialogu, a nawet go unika. Poza tym nie
dopuszcza się nas do przedstawienia żadnych propozycji, czy przemyśleń.
Rozmowy toczą się półformalnie z Panią Marszałek Elżbietą Płonką, ( to też
lekarz- odpowiedzialna za ochronę zdrowia w województwie), w towarzystwie
księży, którzy swoje powołanie równają z naszym wolnym zawodem. Nie ma żadnych
konkretów, tylko puste obietnice.
Dyrektor w różny sposób wywiera presję na lekarzach pozostałych jeszcze w
szpitalu. Kolegę z OZZL, z powodu jego działalności związkowej i czynnego
poparcia dla naszego postępowania, przeniósł do pracy na pulmonologię, choć to
chirurg, proktolog.
Mamy nadzieję, że nauczy się chłop w inne dziurki zaglądać, a jeszcze i
związek lekarski wzmocni pracą w oddalonym Oddziale.
Pan Dyrektor przedstawił swoją, zakłamaną i jednostronną wersję wydarzeń
Ministrowi Relidze, który natychmiast z sejmowej mównicy obwieścił ją całej
Polsce.
W dniu 26.02. w gazecie "Fakt" ( brukowiec, ale poczytny) ukazał się
szkalujący Oddział oraz Ordynatora artykuł.
Nie wiemy, kto dziennikarzom tak przedstawił szpitalną rzeczywistość. Wiemy,
że z nami żaden dziennikarz "Faktu" nie próbował nawet rozmawiać i wiemy, że
ksero artykułu po szpitalnych Oddziałach roznosił Pan Dyrektror Martula.
Media, które nie boją się rozmawiać z nami i starają się przekazać opinii
publicznej obiektywny obraz sytuacji w szpitalu, nie uzyskują informacji od
Dyrektora, natykając się na zamknięte drzwi gabinetu. W szczególności dotyczy
to lokalnej TVP3.
Ocenę takiego postępowania pozostawiamy Państwu.
Zawiesiliśmy rozmowy, bo zbyt wiele dobrej woli z naszej strony spotkało się
ze zbyt silnym lekceważeniem.
Sprawa otwarcia Oddziału Kardiologii w Gorzowie jest otwarta.
Z telefonów od kolegów z całej Polski wiemy, że dyrektor rozpaczliwie
poszukuje lekarzy na nasze miejsca - dziękujemy za dotychczasową postawę i
gesty poparcia!
W międzyczasie zmarł Pacjent, o którym pisaliśmy poprzednio. W tej sprawie
toczy się postępowanie prokuratorskie.
Czy działania Pana Dyrektora-lekarza oraz Pani Marszałek-lekarza zgodne są z
etyką lekarską?
Serdecznie pozdrawiamy
Lekarze byłego Oddziału Kardiologii w Gorzowie Wielkopols