lohengrin4
28.03.07, 22:41
Oto autentyczne sytuacje z ostatnich tygodni które świadczą dobitnie o słuszności moich tez (dla informacji Nocnego Pitera mowa o systemie publicznym; po ostatnich niby niejasnościach wolę to powiedzieć wprost).
1. odmowa wyjazdu pogotowia do pacjenta 75 letniego z bełkotliwą mową i zaburzeniami równowagi od kilkunastu godzin, poza tym z gorączką i kaszlem. Wizyta sprowadziła się do rozpoznania podejrzenia zapalenia płuc i podejrzenia udaru mózgu, chory i tak pojechał karetką, w stanie ciężkim przebywał w szpitalu 2 tygodnie. Wnioski o celowości wizyty domowej: godzina czasu lekarza POZ zużyta dla wypisania 2 druków i dla opóźnienia o godzinę hospitalizacji pacjenta w ciężkim stanie.
2. wezwanie do pacjenta w środku nocy- przedłużająca się od 3 tygodni infekcja, objawy zapalenia oskrzeli/płuc, lekka duszność. Zaaplikowano leczenie, wobec utrzymywania się objawów chory skierowany 5 godzin później z POZ do szpitala, gdzie przebywa leczony na zapalenie płuc, istnieje podejrzenie procesu npl.
3. wezwanie do pacjentki leczonej na infekcję dróg oddechowych od kilku dni antybiotykiem, z wywiadem usunięcia raka nerki i rozsiewem npl. Telefonicznie ustalono ewidentne wskazania do hospitalizacji, które pacjentka przyjęła jako słuszne, chora odesłana transportem medycznym, bez zbędnego przybycia lekarza, które to przybycie również oznaczałoby jedynie sporządzenie dwóch druczków.
4. wezwanie 3 raz w ciągu 2 tygodni do silnego bólu krzyża u starszej pacjentki.
Chora uprzednio konsultowana na SOR, wypisana do domu, koktail wszystkich możliwych nienarkotycznych leków p/bólowych w użyciu. Niezdiagnozowana, diagnoza przy jej praktycznie zerowych możliwościach ruchowych w warunkach POZ nierealna, jednak SORu to nie przekonuje. Całość obrazu przemiawiała za przerzutem npl do kręgosłupa. Wysłana ponownie do SOR, ponownie odesłana bez diagnostyki, zmarła po 2 tygodniach. Wnioski o celowości wizyty: tu wyjątkowo pierwszy kontakt z tą chorą kwalifikował się do wizyty. Każdy następny, wobec nieskuteczności terapii i braku diagnozy, był kontaktem bezcelowym poza decyzją o hospitalizacji. Postawy SORu nie komentuję.
A inne przypadki "zamawiania" wizyt kończyły się albo wynegocjowaniem przyjazdu chorego (jakoś zawsze się dało, co przy ilości aut w Polsce nie powinno dziwić, powtórzę, wizyty to relikt z czasów gdy aut było 10 x mniej!), albo w przypadku wizyty stwierdzeniem że została ona bezczelnie i chamsko wyłudzona, chory był chodzący i w pełni zdolny do dotarcia do gabinetu.
Na okres kilku miesięcy nie mam wątpliwości co do jednej wizyty (stwiedzenie zgonu) oraz mam niewielkie wątpliwości co do wizyty u starszej pani z silnymi bólami krzyża (w takiej Norwegii odbyła by się na pewno tylko wizyta do stwierdzenia zgonu, do silnych bóli w przypadku praktycznie nieruszania się chorej - być może, z akcentem na może, po negocjacjach, każdy inny przypadek byłby ewidentnie zakwalifkowany jako wizyta pacjenta u lekarza, bez isotnych szans- w przeciwieństwie do Polski- na sens składania jakichkolwiek skarg w związku z odmową).