obs2
16.04.07, 18:57
wroclaw.naszemiasto.pl/wydarzenia/719966.html
"Niestety, lekarz powiedział, że za 10 minut kończy pracę i nie przyjmie
naszego syna – opowiada roztrzęsiona matka."
a chamstwo komentuje to tak
"Wszyscy winni ,tylko nie jeo wysokość pan lekarz.Jak ja wyjdę 10 min przed
koncem pracy to mnie zwolnią ,a panu doktorkowi wolno się spóżnić czy też
bezkarnie wyjść wzceśniej. "
chamstwo nie potrafi nawet czytać. ono nie wie, że co innego odmowa
przyjęcia, co innego wyjście przed czasem. Nikt nie pisze, że lekarz chciał
wyjść przed czasem. Chodzi o to, że on mógł stwierdzić, że w 10 minut nie
zdąży przyjąć (i pewno miał rację), a w imię czego ma przyjmować choć 1
minutę po końcu pracy?
Pani z tym dzieckiem adres pomyliła. POZ nie jest od stanów nagłych, stanów
zagrożenia życia. To w ogóle nie jest zadanie POZ, POZ pracuje planowo.
Jakiekolwiek pretensje do lekarza są wyrazem kompletnego niezrozumienia
rzeczywistości. Pretensje należy mieć do matki, że od razu z domu nie
dzwoniła po pogotowie.
Zachowanie pani motorniczy jest co najmniej dwuznaczne. Pytanie jak jechała
tym tramwajem. Czy tylko nie zatrzymywała się na przystankach, czy jechała
jak wariat? Od jechania jak wariat jest pogotowie, jest to coś bardzo
dziwnego - docieranie karetki na pętlę i czekanie tam na przyjazd tramwaju,
który z łamaniem szeregu procedur wykonuje jakąś dziwną akcję. OK, rozumiem,
klęska żywiołowa, coś takiego, ale rutynowo?
Oczywiście panią motorniczy prawdopodobnie nagrodzą, chyba że przegięła jakoś
mocno po drodze i dopiero wyjdzie coś na jaw (jakaś wywołana przez jej jazdę
kolizja itp.).
Czytamy dalej, i cóż mówi kierowniczka przychodni ?
"Powiedział jedynie, że matka musi poczekać 10 minut, aż skończy przyjmować
innego pacjenta. Ona jednak podjęła decyzję, że nie będzie czekać"
Oczywiście można łatwo postawić zarzut, że ta wersja powstała już potem, na
potrzeby obrony, ani udowodnienie tej, ani przeciwnej tezy jest niemożliwe
(słowo przeciw słowu).
Ale w sytuacji, w której motornicza powoduje (być może) zagrożenie w ruchu,
matka (na pewno) wykazuje się brakiem czujności (niewezwanie pogotowia), a
lekarz zupełnie do tego nie powołany ma pecha nie zetknąć się z pacjentem,
oskarżony jest lekarz, a motornicza zrobiona bohaterem.
Paranoja, czy po prostu Polska?