Skrzywdzone na Starynkiewicza? - powalczmy

02.06.07, 22:17
Cześć Dziewczyny, a może, Drogie Panie,
w połowie stycznia wraz z żoną rodziliśmy w warszawskim szpitalu przy pl.
Starynkiewicza. Poród trwał 30 godzin i zakończył się cięciem. Żona ledwo żywa
(wycieńczenie, utrata krwi), dziecko w kiepskim stanie (poważne deformacje
czaszki) - konsekwencje zdrowotne ciągną się do dziś. Poród siłami natury nie
miał szans powodzenia - dziecko było źle ułożone. Gdyby żonę właściwie zbadano
cięcie odbyłoby się pół godziny po przyjęciu do szpitala, a żona i dziecko
byliby zdrowi. Niestety lekarze nie byli zainteresowani swoją pracą.
Od momentu porodu minęło już kilka miesięcy. Zebraliśmy siły i chcemy sprawić
by sprawiedliwości stało się zadość, a niefrasobliwi lekarze zostali ukarani.
NIE CHODZI O NAS (bo nam się udało - stan zdrowia małej się poprawia) ale o
wszystkie rodzące, które trafią na Starynkiewicza w przyszłości.

Prośba do wszystkich Pań (a może i Panów) na forum, które miały zastrzeżenia
do opieki w tym szpitalu o maila. Z nieformalnych informacji, którymi
dysponujemy prawie wszystkie komplikacje w tym szpitalu dzieją się przy
udziale 2 lekarzy (nie zdradzę płci) - jeśli są winni, trzeba sprawić by nie
mogli dalej leczyć.

UWAGA:
nie przez przypadek nie zdradzam personaliów ani płci tych dwóch lekarzy.
Każda negatywna opinia na forum jest bowiem podstawą do oskarżenia o
zniesławienie. Z tego samego powodu proszę Was o maile a na forum opisujcie
najwyżej Wasze przypadki ale bez personaliów. Chcemy wszytko zrobić zgodnie z
prawem. Zebrać dokumentację, oddać do analizy specjalistom, a potem podjąć
odpowiednie kroki prawne. Mamy już chętnego prawnika. Zróbmy to.

JAN KOWALSKI (oczywiście to nieprawda)
starynkiewicza@gazeta.pl
    • wahb Re: Skrzywdzone na Starynkiewicza? - powalczmy 04.06.07, 14:55
      olac to za malo. proponuję zastrzelic!
      Skoro z tak wybitną i bezsporną łatwością przyszło Panu postawienie rozpoznania-
      wnioskuję aby ukarac Pana za nie wykonanie własnoręcznie cesarskiego cięcia u żony.
      zwykle wątpliwości nie mają : patolog i rodzina chorego
      • starynkiewicza Re: Skrzywdzone na Starynkiewicza? - powalczmy 04.06.07, 16:04
        tak się składa Słoneczko, że już przypadek był konsultowany ze specjalistami
        i oni wątpliwości nie mieli, że popełniono błędy. Wątpliwości nie mieli także
        inni lekarze z tego oddziału, którzy zgodzili się w przypadku sprawy w sądzie
        zeznawać przeciw tym konkretnym lekarzom.

        Dzieki zatem za wsparcie
        pozdrawiam
        • maretina Re: Skrzywdzone na Starynkiewicza? - powalczmy 04.06.07, 21:33
          idz do sadu a nie na forum.
          • andnow2 A dlaczego nie na forum?! 14.06.08, 09:32
            maretina napisała:

            > idz do sadu a nie na forum.
            • dr01 i dlatego jest coraz mniej ginekologów... 14.06.08, 23:06
              ponieważ ginekolodzy są najczęściej oskarżani przez pacjentów, ich liczba w USA
              spada a cena wizyty u lekarza znacząco wzrosła, ponieważ lekarze muszą sobie w
              cenę wliczyć koszty wysokich składek ubezpieczeniowych.

              W medycynie zawsze będą powikłania - nie ma na to siły. Drodzy pacjenci...
              atakując lekarzy i domagając się odszkodowań nie cofniecie czasu, nie
              doprowadzicie do zmniejszenia liczby powikłań. One były, są i będą - tylko że
              rosnące koszty ich "obsługi" ZAWSZE będą przerzucane na pacjentów. Chcecie
              wysokich odszkodowań? Nie ma sprawy - wliczymy w cenę... już widzę, jak wizyta
              prywatna w warszawie kosztuje 2000 pln a NFZtowi brakuje pieniędzy na leczenie
              nowotworów, bo trzeba wypłacać odszkodowania....


              Oczywiście należy odsuwać lekarzy NIEKOMPETENTNYCH, ale co innego ZANIEDBANIE a
              co innego POWIKŁANIE - a granica pomiędzy nimi często wcale nie jest taka
              wyraźna, jak się wydaje...

              A udowadnianie, że się nie jest wielbłądem, zniechęca do dalszej pracy i
              powoduje zespół wypalenia zawodowego, co wymaga odreagowania... na pacjentach
              • andnow2 ogół wszystkim jednostka niczym, to socjalistyczna 15.06.08, 22:55
                zasada, którą próbujesz argumentować w swoim poście

                dr01 napisał:

                > ponieważ ginekolodzy są najczęściej oskarżani przez pacjentów, ich
                liczba w USA
                > spada a cena wizyty u lekarza znacząco wzrosła, ponieważ lekarze
                muszą sobie w
                > cenę wliczyć koszty wysokich składek ubezpieczeniowych.

                Myślę, że w tendencji może i masz rację, ale odszkodowania zasądzane
                przez sądy polskie i amerykańskie to cały czas jeszcze absolutnie
                nieporównywalne wartości.


                > W medycynie zawsze będą powikłania - nie ma na to siły. Drodzy
                pacjenci...

                Odszkodowania dochodzone są z powodu błędów i zaniedbań, a nie z
                powodu powikłań.


                > atakując lekarzy i domagając się odszkodowań nie cofniecie czasu,
                nie
                > doprowadzicie do zmniejszenia liczby powikłań. One były, są i
                będą - tylko że
                > rosnące koszty ich "obsługi" ZAWSZE będą przerzucane na pacjentów.

                Też co do zasady prawda. Ty chciałbyś jednak przerzucić koszty
                błędów i zaniedbań lekarskich na ofiary tych błędów i zaniedbań w
                myśl zasady, że najważniejsze dobro ogółu, a co tam jednostka, niech
                cierpi, z nią i tak można się nie liczyć.


                > Chcecie
                wysokich odszkodowań? Nie ma sprawy - wliczymy w cenę... już widzę,
                jak wizyta
                > prywatna w warszawie kosztuje 2000 pln a NFZtowi brakuje pieniędzy
                na leczenie
                > nowotworów, bo trzeba wypłacać odszkodowania....

                Ofiary błędów i zaniedbań lekarskich nie szukają okazji do
                wzbogacenia się. Sama nazwa "odszkodowanie" świadczy, że dochodzą
                oni jedynie rekompensaty strat i szkód wyrządzonych im przez błąd
                lub zaniedbanie lekarza.


                > Oczywiście należy odsuwać lekarzy NIEKOMPETENTNYCH, ale co innego
                ZANIEDBANIE a
                > co innego POWIKŁANIE - a granica pomiędzy nimi często wcale nie
                jest taka
                > wyraźna, jak się wydaje...

                Dlatego należy zapewnić uczciwe postępowanie służące wyjaśnieniu,
                czy doszło do zaniedbania, czy tylko do powikłania.


                > A udowadnianie, że się nie jest wielbłądem, zniechęca do dalszej
                pracy i
                > powoduje zespół wypalenia zawodowego, co wymaga odreagowania... na
                pacjentach

                Nie chodzi o udowadnianie, że lekarz nie jest wielbłądem, a o
                uczciwe postępowanie wyjaśniające bez gubienia historii choroby, z
                rzetelnymi i weryfikowalnymi opiniami biegłych, z dostępem
                pokrzywdzonego do akt postępowania i z możliwością zaskarżenia
                decyzji faworyzujących obwinionych lekarzy.
                • dr01 Re: ogół wszystkim jednostka niczym, to socjalist 16.06.08, 18:07
                  > Myślę, że w tendencji może i masz rację, ale odszkodowania zasądzane
                  > przez sądy polskie i amerykańskie to cały czas jeszcze absolutnie
                  > nieporównywalne wartości.
                  >
                  >
                  w USA jest zdecydowane przegięcie w jedną stronę - ludzie płacą a zyskują...
                  prawnicy (i nikt inny)

                  > > W medycynie zawsze będą powikłania - nie ma na to siły. Drodzy
                  > pacjenci...
                  >
                  > Odszkodowania dochodzone są z powodu błędów i zaniedbań, a nie z
                  > powodu powikłań.
                  >
                  tylko że w tzw "świadomości społecznej" umorzenie postępowania wynikające z
                  udowodnienia powikłania a nie zaniedbania jest odbierane jednoznacznie: "mafia
                  lekarska chroni samych siebie" więc niezależnie od tego, czy było to powikłanie
                  czy zaniedbanie, lekarz i tak dostaje w plecy a za utracony czas związany z
                  włóczeniem się po sądach pacjent mu przecież nie zwróci...

                  >
                  > > atakując lekarzy i domagając się odszkodowań nie cofniecie czasu,
                  > nie
                  > > doprowadzicie do zmniejszenia liczby powikłań. One były, są i
                  > będą - tylko że
                  > > rosnące koszty ich "obsługi" ZAWSZE będą przerzucane na pacjentów.
                  >
                  > Też co do zasady prawda. Ty chciałbyś jednak przerzucić koszty
                  > błędów i zaniedbań lekarskich na ofiary tych błędów i zaniedbań w
                  > myśl zasady, że najważniejsze dobro ogółu, a co tam jednostka, niech
                  > cierpi, z nią i tak można się nie liczyć.
                  nie chce na nikogo przerzucać kosztów. Po prostu uważam, że w PL powinien
                  istnieć system podobny do istniejącego w krajach skandynawskich - część składek
                  na izby lekarskie idzie na specjalny fundusz, z którego są wypłacane ewentualne
                  odszkodowania pokrywające RZECZYWISTE a nie wydumane koszty ewentualnego
                  leczenia i rehabilitacji. Nie ma możliwości zlicytowania lekarza do zera, bo nie
                  odpowiada on swoim majątkiem - w rażących przypadkach można mu zabrać prawo wyk
                  zawodu i to chyba wystarczy. Jestem za eliminowaniem z zawodu ludzi, którzy się
                  do niego nie nadają, bo swoim nieodpowiedzialnym postępowaniem wystawiają
                  świadectwo całej grupie w tym również i mnie.

                  Tak się składa, że żaden lekarz nie popełnia błędów SPECJALNIE. Przeważnie każdy
                  się stara, tylko że każdy lekarz jest człowiekiem a każdy człowiek popełnia
                  błędy. Nie spotkałem się z głosami, żeby zlicytować murarza za krzywo postawioną
                  ścianę, natomiast wszyscy najeżdżają na lekarzy, często w bardzo nieobiektywny
                  sposób. Taka nagonka na naszą pracę i na nasz zawód powoduje tylko jedno - teraz
                  na pacjenta zaczynamy patrzeć w pierwszej kolejności jako na potencjalnego
                  oskarżyciela, a dopiero potem jak na chorego człowieka. Dlatego na pierwszym
                  miejscu jest dokumentacja medyczna, zgodność ze standardami medycznymi itd..
                  potem długo, długo NIC, a dopiero potem dobro pacjenta...
                  nie wiem, czy o to wam wszystkim chodzi...

                  >
                  >
                  > > Chcecie
                  > wysokich odszkodowań? Nie ma sprawy - wliczymy w cenę... już widzę,
                  > jak wizyta
                  > > prywatna w warszawie kosztuje 2000 pln a NFZtowi brakuje pieniędzy
                  > na leczenie
                  > > nowotworów, bo trzeba wypłacać odszkodowania....
                  >
                  > Ofiary błędów i zaniedbań lekarskich nie szukają okazji do
                  > wzbogacenia się. Sama nazwa "odszkodowanie" świadczy, że dochodzą
                  > oni jedynie rekompensaty strat i szkód wyrządzonych im przez błąd
                  > lub zaniedbanie lekarza.
                  >
                  niestety, ludzie chcą się wzbogacić. To tłumaczy fakt, że najbardziej
                  roszczeniową grupą pacjentów są bezrobotni menele i z pacjentami z tej grupy
                  trzeba obchodzić się jak z jajkiem - np. wykonując CT głowy przy najmniejszym
                  podejrzeniu urazu, za co płacą tak naprawdę wszyscy...
                  > > Oczywiście należy odsuwać lekarzy NIEKOMPETENTNYCH, ale co innego
                  > ZANIEDBANIE a
                  > > co innego POWIKŁANIE - a granica pomiędzy nimi często wcale nie
                  > jest taka
                  > > wyraźna, jak się wydaje...
                  >
                  > Dlatego należy zapewnić uczciwe postępowanie służące wyjaśnieniu,
                  > czy doszło do zaniedbania, czy tylko do powikłania.
                  >

                  uczciwe, czyli bez wściekłej nagonki prasowej
                  >
                  > > A udowadnianie, że się nie jest wielbłądem, zniechęca do dalszej
                  > pracy i
                  > > powoduje zespół wypalenia zawodowego, co wymaga odreagowania... na
                  > pacjentach
                  >
                  > Nie chodzi o udowadnianie, że lekarz nie jest wielbłądem, a o
                  > uczciwe postępowanie wyjaśniające bez gubienia historii choroby, z
                  > rzetelnymi i weryfikowalnymi opiniami biegłych, z dostępem
                  > pokrzywdzonego do akt postępowania i z możliwością zaskarżenia
                  > decyzji faworyzujących obwinionych lekarzy.
                  dodajmy jeszcze do tego zwrot kosztów lekarzowi w przypadku nieuzasadnionego
                  pomówienia...

                  w tym kraju mówi się dużo o prawach pacjenta a niewiele o prawach lekarza... a
                  relacja lekarz-pacjent to relacja OBUSTRONNA. Owszem, pacjent powinien mieć
                  zaufanie do swojego lekarza, ale również lekarz powinien mieć zaufanie do
                  pacjenta, że ten go nie zaskarży. Inaczej bez sensu generujemy koszty a prawnicy
                  i dziennikarze (których osobiście uważam za najbardziej skorumpowane gnidy w tym
                  kraju - może się mylę?)... tylko na to czekają.
    • kubulek2002 Re: Skrzywdzone na Starynkiewicza? - powalczmy 04.06.07, 16:12
      Ja swoje drugie dziecko rodzilam na Zelaznej - lekarka, ktora odbierala porod
      nie umiala zalozyc samodzielnie kleszczy (kobieta doswiadczona, ktora udziela
      porad w niektorych gazetach dla mam). Nie bede opisywala jak przebiegal porod i
      czym sie zakonczyl, bo to jakby nie na temat. Chcialam tylko dac znac, ze w
      innych szpitalach (popularnych ze wzgledu na, podobno, swietny personel itp)tez
      zdarzaja sie rzeczy skandaliczne.

      Trzymam kciuki, aby udalo Wam sie doprowadzic sprawe do konca i by ukarac tych,
      ktorzy sa winni.
      • agatahev Re: Skrzywdzone na Starynkiewicza? - powalczmy 04.06.07, 17:43
        rozstrzelac- koniecznie rozstrzelac
      • nico72 Re: Skrzywdzone na Starynkiewicza? - powalczmy 04.06.07, 21:16
        Akurat udzielanie porad w gazetach dla mam nie jest miarą doświadczenia
        lekarza...
        • seniorita15 Re: Skrzywdzone na Starynkiewicza? - powalczmy 05.06.07, 20:00
          Za to niezla reklama.
    • starynkiewicza Re: Skrzywdzone na Starynkiewicza? - powalczmy 15.06.07, 10:37
      wyciągam temat
      • starynkiewicza1 Re: Skrzywdzone na Starynkiewicza? - powalczmy 17.06.07, 19:54
        Witam.
        Jestem w bardzo podobnej sytuacji. Rodziłam na starynkiewicza przed dwoma
        miesiącami. Mialam zalozone vakum poniewaz dziecko bylo podduszone. Prosilam o
        ciecie ale nikt nie chcial mnie sluchc. Dziecko urodzilo sie na 8 punktow i
        teraz musze chodzic do neurologia. Napisz na priva ktorzy to lekarze byli tacy
        powolni. Jesli to ci sami to ja tez chyba pojde do sadu. Moze zglosimy to razem.
        Pozdrawiam.
        • koral777 Re: Skrzywdzone na Starynkiewicza? - powalczmy 14.06.08, 08:59
          ja rodziłam w 2005 też poród przeciągano, ale tylko :-))) 18 godzin, też było
          Vacuum, nie wiem kto był nanocnej zmianie kiedy się męczyłam, ale ekipa która
          przyszła o 8 rano (może 7 rano) już porządnie mną się zajęła - to było z 5 os +
          pilęgniarka i lekarz dziecięcy na czas zakładania vacuum!!!!, ale nikt nie
          uznał, że mój przypadek kwalifikuje się na cesarkę, w końcu o 13 założono
          vacuum. Na szczęście skończyło się wszystko ok. Te vacuum przejawiało się wwielu
          wywiadach lekarskich u pediatry neurologa, ale nic nie zaszkodziło dziecku.

          Ciesze się że to vacuum było na Starynkiewicza, bo jakby mnie to spotkalo na
          żelaznej to mogło by się nie skończyć na 9-10 pkt Apgar.

          Chociaż swoja drogą ciekawa jestem kto nocą się mną zajmował, kojażę tylko jedną
          położną która przepiła mi pęcherz, podpięła oksytocynę i zostawiła z mężem.

          b3.lilypie.com/O4UDp2.png
          • hr.monte Re: Skrzywdzone na Starynkiewicza? - powalczmy 14.06.08, 15:53
            skad ta pewnosc, ze vaccum nie zaszkodzilo dziecku. bedzie mialo klopoty z nauka
            za pare lat, moze dzieki nieudolnosci lekarzy.
            • snajper55 Re: Skrzywdzone na Starynkiewicza? - powalczmy 14.06.08, 16:48
              hr.monte napisała:

              > bedzie mialo klopoty z nauka za pare lat

              Potem ożeni się brzydką babą a na starość wypadną mu wszystkie zęby oraz włosy.

              S.
              • slav_ Re: Skrzywdzone na Starynkiewicza? - powalczmy 14.06.08, 18:08
                > Potem ożeni się brzydką babą a na starość wypadną mu wszystkie zęby oraz włosy.


                Zapomniałeś dodać "dzięki nieudolności lekarzy".
                Generalnie w Polsce lekarze są przyczyna wszystkich nieszczęść i w zasadzie
                jedyną przyczyną zgonów.
                • hr.monte Re: Skrzywdzone na Starynkiewicza? - powalczmy 14.06.08, 18:27
                  _M_O_Z_E_ dzieki nieudolnosci lekarzy. jestes pewien, ze te wszystkie
                  "przyduszenia" i inne niedopatrzenia i opoznienia okoloporodowe nie maja zadnego
                  wplywu na dalszy rozwoj?
                  • slav_ Re: Skrzywdzone na Starynkiewicza? - powalczmy 14.06.08, 19:45
                    Reasumując - kobiety powinny rodzic w domu unikając kontaktu z lekarzem i
                    szpitalem gdyż powoduje to zwiększenie ryzyka okołoporodowego.

                    Wtedy nie było by żadnych niedopatrzeń i opóźnień okołoporodowych i związanych z
                    tym problemów rozwojowych.
                    • hr.monte Re: Skrzywdzone na Starynkiewicza? - powalczmy 14.06.08, 20:33
                      nie, kobiety nie powinny rodzic w domu, ani w polu, ani w zadnym innym miejscu.
                      kobieta powinna rodzic w szpitalu i miec zapewniona profesjonalna opieke.
                      gratuluje dobrego samopoczucia i pewnosci siebie.
                      • connie1 Re: Skrzywdzone na Starynkiewicza? - powalczmy 14.06.08, 20:42
                        Jak to w szpitalu? w tym zbiorze mordercow i zlodziei?
                        • snajper55 Re: Skrzywdzone na Starynkiewicza? - powalczmy 14.06.08, 20:46
                          connie1 napisała:

                          > Jak to w szpitalu? w tym zbiorze mordercow i zlodziei?

                          No tak, w szpitalu, bo dzięki temu potem wszystko będzie można zwalić na lekarzy.

                          S.
                          • connie1 Re: Skrzywdzone na Starynkiewicza? - powalczmy 14.06.08, 20:47
                            No tak , zapomniałam...
                            Czy dinozaury tez wyginęły przez lekarzy????
                            • slav_ Re: Skrzywdzone na Starynkiewicza? - powalczmy 14.06.08, 21:04
                              Oczywiście.
                              Po prostu na swoje nieszczęście zaczęły sie leczyć.
                            • dinozaur47 Re: Skrzywdzone na Starynkiewicza? - powalczmy 15.06.08, 22:11
                              Dinozaur protestuje , wcale nie uważa się za wymarłego !!!
                              Dinozaur ( z Neandertalu ).
                      • slav_ Re: Skrzywdzone na Starynkiewicza? - powalczmy 14.06.08, 21:13
                        Nie wiem o co ci chodzi.
                        Mój post jest logiczną konstatacją wypowiedzi na forum (nie dotyczy to tylko
                        tego tematu). Nie zauważyłem żeby ludzie skarżyli się na jakieś problemy z
                        powodu chorób. Zgłaszane problemy są związane wyłącznie z kontaktami z opieką
                        zdrowotną. Wiosek jest prosty.
                        • hr.monte Re: Skrzywdzone na Starynkiewicza? - powalczmy 14.06.08, 21:21
                          chodzi mi o to, ze tylko krowa nie ma watpliwosci, a i to nie jest pewne. to
                          forum ma to do siebie, ze wszystkiego potrafi zrobic szmbo.
                          • snajper55 Re: Skrzywdzone na Starynkiewicza? - powalczmy 14.06.08, 21:46
                            hr.monte napisała:

                            > to forum ma to do siebie, ze wszystkiego potrafi zrobic szmbo.

                            Nie forum, tylko niektórzy forumowicze. Nie ze wszystkiego, tylko z lekarzy. No
                            i nie robią, tylko co pewien czas usiłują zrobić. Reszta się zgadza.

                            S.
                • andnow2 No wreszcie odrobina samokrytyki 14.06.08, 22:35
                  slav_ napisał:

                  > Generalnie w Polsce lekarze są przyczyna wszystkich nieszczęść i w
                  zasadzie
                  > jedyną przyczyną zgonów.
                  • suzan77 Re: No wreszcie odrobina samokrytyki 16.06.08, 08:40
                    Nie jedyną, ale znaczącą. Boję się, że jeśli zajdę w ciążę, to nie
                    zaufam na tyle ginekologowi, żeby spokojnie przejść ten stan. Jeśli
                    nie spotkałam do tej pory lekarza, któremu można zaufać, to wątpię,
                    żebym zaufała w przyszłości. Wszystko to jedna sitwa.
                    • anka5515 Re: No wreszcie odrobina samokrytyki 16.06.08, 17:44
                      A po co ci ginekolog, ciąża to fizjologia. A jeśli nie - to cóż, widać Bóg tak
                      chciał.
                      • snajper55 Re: No wreszcie odrobina samokrytyki 16.06.08, 20:12
                        anka5515 napisała:

                        > A po co ci ginekolog, ciąża to fizjologia. A jeśli nie - to cóż, widać Bóg tak
                        > chciał.

                        Do tego taki ginekolog może się, nie daj Boże, uśmiechnąć.

                        S.
                        • suzan77 Re: NNo wreszcie odrobina samokrytyki 17.06.08, 07:34
                          Nie bądź zgryźliwy, bo ja nie zabraniam się do mnie uśmiechać, ale
                          są momenty, gdy ten śmiech jest nie na miejscu.
                    • liton Re: No wreszcie odrobina samokrytyki 17.06.08, 23:25
                      skarbie złoty - to wolny kraj - nie masz obowiązku się leczyć

                      nie ufasz ginekologom i innym lekarzom - nie chodź do nich - to przecież takie proste
                      • suzan77 Re: No wreszcie odrobina samokrytyki 18.06.08, 07:34
                        Niestety muszę, jeśli jestem chora, wolę jednak położyć sie na
                        trochę w szpitalu, żeby faktycznie się mną zajęli, ale udało się
                        tylko raz, bo tak to tylko mówią, że niby stan nie jest tak
                        poważny, żeby mnie hospitalizować. Nie wierzę w to, bo czasami
                        czujeę się naprawdę źle, ale wy pewnie uważaciel, że wszystko w jak
                        najlepszym porządku jest.
                        • nico72 Re: No wreszcie odrobina samokrytyki 18.06.08, 08:09
                          A na to przeziębienie też cię ci dranie nie położyli do szpitala? Skandal!
                        • slav_ Re: No wreszcie odrobina samokrytyki 18.06.08, 13:36
                          Kolejne Twoje posty utwierdzają mnie że należysz go sporej grupy pacjentów (lub potencjalnych pacjentów) którzy NIGDY nie będą zadowoleni z opieki zdrowotnej. Twój problem (tak - Twój, nie systemu) nie polega na tym że działa on źle (choć działa żle mniej lub bardziej w różnych obszarach) tylko że lekarze "nie robią tego czego Ty byś chciała" (nawiasem mówiąc - całe szczęście).

                          Czytają Twoje wpisy (świadczące o podejściu do problemu) ręczę Ci że system z reguły NIE BĘDZIE tak działał (nawet jeśli jego funkcjonowanie sie poprawi) i Twoje oczekiwania będą się rozmijały z tym co otrzymujesz - tym bardziej im mniejsze będziesz miała "zaufanie". Opieka zdrowotna nie służy do spełniania życzeń tylko do ograniczania skutków chorób a priorytetem nie jest oczekiwanie pacjenta tylko efektywności i celowość procedur. O stwierdzeniu "bo ja wolę" zapomnij. To co "Ty wolisz" ma tak na prawdę niewielkie znaczenie (choć oczywiście może w jakiejś mierze być uwzględnione jeśli jest zgodne z zalecanym postępowaniem). Możesz to zaakceptować i zmienić swoje nastawienie lub nie i cały czas żyć we frustracji.
Pełna wersja