Łamanie prawa.

28.07.07, 11:27

Sąd Rejonowy w N. Sączu Wydział IV Pracy ogłosił w dn. 17 lipca 2007 r. wyrok
w procesie z powództwa dr Czesława Misia o odszkodowanie i rekompensatę za
naruszenie prawa do nieprzerwanego dobowego i cotygodniowego odpoczynku z
powodu takiej organizacji czasu pracy i dyżurów, która uniemożliwia
skorzystanie z przewidzianych w Kodeksie pracy norm czasu odpoczynku.
Art. 218 § 1 kodeksu karnego ma następującą treść:
Kto, wykonując czynności w sprawach z zakresu prawa pracy i ubezpieczeń
społecznych, złośliwie lub uporczywie narusza prawa pracownika wynikające ze
stosunku pracy lub ubezpieczenia społecznego, podlega grzywnie, karze
ograniczenia wolności albo pozbawienia wolności do lat 2.

Czy naruszanie norm czasu pracy i czasu odpoczynku lekarzy w Polsce od 2004 r.
będzie przedmiotem zainteresowania polskich prokuratur ?

Moim zdaniem nie, dopóki tekę ministra nosi Ziobro.
Zainteresowanym podsuwam link:
www.ozzl.org.pl/index.php?option=com_pressroom&view=one&id=370&r=2007&Itemid=99999999&lang=pl
    • aron2004 Re: Łamanie prawa. 28.07.07, 15:46
      w przypadku lekarzy kodeks pracy nie ma zastosowania, bo dyżur nie jest pracą
      tylko przygodą. Ileż można to powtarzać?
      • sithicus Re: Łamanie prawa. 28.07.07, 16:25
        Aron, zamknij się. Ileż można to powtarzać?
        Wiesz, mam nadzieję że kiedyś twój bus wjedzie na czołówkę z tirem :)
        • obs2 Re: Łamanie prawa. 29.07.07, 08:43
          dajcie spokój Aronowi. We love Aron.

          > Wiesz, mam nadzieję że kiedyś twój bus wjedzie na czołówkę z tirem :)

          Toż trzeba by forum zamknąć?
          Z kim będziemy polemizować?
          Ze szlachcicem, z alergenzb? Wolne żarty. Aron przynajmniej ma styl, raz na
          czas przypomni nam o wydajności, raz na czas o Grecji i Alpach.

          Ręce precz od Arona!
      • dradam2 przygoda ? 28.07.07, 18:59
        Dla pacjenta to moze i przygoda.

        Tak na marginesie tego problemu chcialbym opisac jak to "dyzurowanie" wyglada w
        USA czy Kanadzie.

        W szpitalu (takim ponad 200 lozek) znajduje sie wylacznie jeden
        "pelnolicencjonowany" lekarz. Moze byc on na etacie szpitala ( dostaje wtedy
        okolo 1200 dolarow za 17 godzin), albo jest on "samozatrudniony" i robi "billing".

        Poza tym w szpitalu sa rezydenci, ktorzy maja czas dyzuru oplacany przez
        instytucje szkolaca ( i znowu, nie jest to dany szpital !). Zarabiaja oni od
        $40k rocznie w gore.

        Moze ktos powiedziec, ze przeciez rezydenci nie lecza pacjentow, ale sie ucza. I
        slusznie...

        Sa wiec lekarze (attending) pod "telefonem", to znaczy siedza albo w domu, albo
        jada pod miasto na ryby, ale ida na koncert do filharmonii ( co kto lubi). I jak
        sa potrzebni, to rezydenci sie z nimi kontaktuja (telefonicznie) , referuja
        problem i od czasu do czasu prosza o przyjazd do szpitala.

        I tu zaczyna sie interesujaca sytuacja. Szpital nic tym attending nie placi (
        nie sa "attending" bowiem pracownikami szpitala !)

        Za kazdy taki przyjazd placi albo pacjent albo jego ubezpieczenie. I nie sa to
        male pieniadze , im pozniej ( na przyklad po polnocy ) tym wiecej. Ciecie
        cesarskie po polnocy kosztuje setki albo i tysiace dolarow.

        Ale tak juz jest i system zdaje egzamin. I unika sie placenia lekarzom za
        siedzenie w szpitalu i udawanie, ze oni odpoczywaja.

        Pozdrawiam


        dradam 1/2

        PS. Kto z polskich lekarzy pracuje w Am. Polnocnej ( a jest ich dobrze ponad 6
        tysiecy, za poczatkow lat osiemdziesiatych glownie) ten zna ten system doskonale.
      • do.ki Re: Łamanie prawa. 28.07.07, 19:25
        aron, daj spokoj. Polski system prawny (i nie tylko polski) nie zna pojecia przygody.
    • gamdan Re: Łamanie prawa. 30.07.07, 00:55
      Poproszę o wypowiedzi na temat.
Pełna wersja