szlachcic
25.08.07, 19:40
miasta.gazeta.pl/torun/1,35576,4432475.html
ZA GW
Naczelna Rada Lekarska chroni dr. Macieja Czerwińskiego. W piątek
nie zgodziła się na zwolnienie go z toruńskiego szpitala
psychiatrycznego. - Korporacja swojego ruszyć nie pozwoli -
komentuje dyrekcja.
- Co tu dużo mówić, spodziewałam się, że tak będzie - stwierdziła
szefowa lecznicy Ewa Skonieczna, gdy poinformowaliśmy ją o werdykcie
NRL. Zdziwiony nie był też Czerwiński. - Domyślałem się tego, bo
Rada podejmuje decyzje z poszanowaniem prawa - powiedział.
Skonieczna chce go zwolnić za szereg nieprawidłowości na kierowanym
przez niego oddziale przy ul. Mickiewicza, których skutkiem była -
jej zdaniem - lipcowa ucieczka chorego psychicznie 21-latka.
Mężczyzna rzucił się potem z nożem na kobietę z małym dzieckiem i
ciężko oboje poranił. Jednak dyrektorka Wojewódzkiego Ośrodka
Lecznictwa Psychiatrycznego nie może ot tak wręczyć ordynatorowi
wypowiedzenia, bo chroni go członkostwo w NRL. Przed tygodniem
poprosiła Radę, aby zaakceptowała jej wniosek o zwolnienie
Czerwińskiego. Wczoraj jej prezydium powiedziało: Nie. Dlaczego? - Z
faktów przedstawionych przez panią dyrektor nie wynika, że należy
podejmować aż tak radykalne kroki, zwłaszcza że w listopadzie 2008
r. wygaśnie umowa dr. Czerwińskiego - tłumaczy Tomasz Korkosz,
rzecznik prasowy NRL. - Argumenty na jego zwolnienie są
niewystarczające i niedostateczne.
Jak Rada doszła do tego wniosku? Wystarczyła jej: • analiza
uzasadnienia wniosku Skoniecznej • dołączony do niego raport z
kontroli, jaką po ucieczce 21-latka przeprowadził na oddziale
wojewódzki konsultant psychiatrii prof. Aleksander Araszkiewicz •
rozmowa z samym Czerwińskim. Osobiście dzwonił do niego prezes NRL
dr Konstanty Radziwiłł. Jak ordynator przekonał go do swoich racji? -
Nie mogę tego powiedzieć - mówi Korkosz. - Jednak Rada nie
rozstrzygała o winie czy niewinności dr. Czerwińskiego, tylko o tym,
czy stawiane mu zarzuty są na tyle wiarygodne i ciężkie, żeby
zwolnić go z pracy. Nie ocenialiśmy, czy robił dobrze czy też źle, a
jedynie stanowiska obu stron. I przychyliliśmy się do tego, które
przedstawił doktor Czerwiński.
Werdykt NRL wiąże ręce Skoniecznej, bo praktycznie blokuje możliwość
zwolnienia ordynatora. Tymczasem dyrektorka WOLP właśnie od tego
uzależniła wprowadzenie zmian personalnych na jego oddziale przy ul.
Mickiewicza. Twierdzi, że dopóki będzie tam Czerwiński jest to
niemożliwe, bo wielu lekarzy i pielęgniarek nie chce z nim
współpracować. Również ona. - Muszę znaleźć jakieś rozwiązanie tej
sytuacji, ale niczego nie będę robić na łapu capu - mówiła
Skonieczna. - Decyzję podejmę po naradzie z prawnikami. Ale jak tu
kierować szpitalem, kiedy korporacja lekarska tak mocno chroni
swoich ludzi?
- Modlę się, aby pani dyrektor odwołała się od decyzji NRL do
Naczelnego Sądu Administracyjnego - ripostuje Czerwiński. - Wtedy
wyszłyby na jaw wszystkie dowody na to, jakie bałaganiarstwo panuje
w lecznicy.
- Ale przecież z orzeczeniem NRL nie można tego zrobić - wtrącam.
- W Polsce wszystko można zaskarżyć - odpowiada doktor.
Czy widzi możliwość współpracy z dyrektor Skonieczną? A może w tej
sytuacji sam ustąpi? Czerwiński: - Absolutnie. Przez wiele lat
pracowałem z tyloma ludźmi, że nie ma tu żadnego problemu. Praca to
praca i nie trzeba kochać dyrektora, żeby być w jednej firmie. Tylko
według tej dyrekcji w firmie trzeba być janczarem.
Pat trwa, a Urząd Marszałkowski, który jest organem założycielskim
WOLP, milczy. W połowie sierpnia, po spotkaniu z personelem oddziału
Czerwińskiego, który go broni i winą za wszystko obarcza dyrekcję
lecznicy, odpowiedzialny za służbę zdrowia wicemarszałek Edward
Hartwich (PO) nie wykluczył, że może być konieczna kolejna...
kontrola w lecznicy. Tym razem miałby ją przeprowadzić ktoś spoza
województwa. Ale decyzji ciągle nie ma. Rzecznik prasowa urzędu
Beata Krzemińska zapowiada, że zapadnie ona dopiero po spotkaniu
rady społecznej lecznicy, które ma się zebrać w przyszłym tygodniu. -
Nie boję się żadnej kontroli - mówi Skonieczna.
Co nie gra na oddziale?
Według raportu prof. Araszkiewicza: • przestarzałe okna umożliwiają
pacjentom ucieczki • praca lekarzy i personelu medycznego jest źle
zorganizowana • ordynator skupił w swoim ręku leczenie wszystkich
chorych, ale nie jest w stanie poświęcić im wystarczającej ilości
czasu. Skutkiem tego są błędne diagnozy jak w przypadku wspomnianego
21-latka.
Przed tygodniem dyrektorka lecznicy zarządziła na oddziale kilka
zmian organizacyjnych, ukarała też naganą swojego zastępcę ds.
lecznictwa a pielęgniarka naczelna dostała upomnienie.
CO ZA PODLI DZIENNIKARZE OPISUJA JAKIES BZETY ZE JEGO PODOPIECZNY
PRAWIE ZABIL 2 OSOBY, GDYBY NIE MATKA DZIECKO BY ZGINELO
DLACZEGO CI PODLI DZIENNIKARZE OPISUJA TAKIE GLUPOTY A NIE NP MOJA
NIEUDOLNOSC
OSTATNIO NIE ZAUWAZYLEM ZE W NAPEDZIE MIALEM WLOZONA PLYTE I
WLOZYLEM TAM DRUGA
I TO MI SIE TO ZDARZYLO - INFORMATYKOWI
O TYM JAKOS NIE PISZA
TO NAGONKA NA SRODOWISKO LEKARSKIE I PRAWDOPODOBNIE MAFIA
INFORMATYCZNA MA W KIESZENI WSZYSTKICH DZIENNIKARZY W POLSCE
SLAV CZEKAM NA TWOJA SOCZYSTA RIPOSTE