Naczelna Rada Lekarska chroni doktora

25.08.07, 19:40
miasta.gazeta.pl/torun/1,35576,4432475.html
ZA GW

Naczelna Rada Lekarska chroni dr. Macieja Czerwińskiego. W piątek
nie zgodziła się na zwolnienie go z toruńskiego szpitala
psychiatrycznego. - Korporacja swojego ruszyć nie pozwoli -
komentuje dyrekcja.

- Co tu dużo mówić, spodziewałam się, że tak będzie - stwierdziła
szefowa lecznicy Ewa Skonieczna, gdy poinformowaliśmy ją o werdykcie
NRL. Zdziwiony nie był też Czerwiński. - Domyślałem się tego, bo
Rada podejmuje decyzje z poszanowaniem prawa - powiedział.

Skonieczna chce go zwolnić za szereg nieprawidłowości na kierowanym
przez niego oddziale przy ul. Mickiewicza, których skutkiem była -
jej zdaniem - lipcowa ucieczka chorego psychicznie 21-latka.
Mężczyzna rzucił się potem z nożem na kobietę z małym dzieckiem i
ciężko oboje poranił. Jednak dyrektorka Wojewódzkiego Ośrodka
Lecznictwa Psychiatrycznego nie może ot tak wręczyć ordynatorowi
wypowiedzenia, bo chroni go członkostwo w NRL. Przed tygodniem
poprosiła Radę, aby zaakceptowała jej wniosek o zwolnienie
Czerwińskiego. Wczoraj jej prezydium powiedziało: Nie. Dlaczego? - Z
faktów przedstawionych przez panią dyrektor nie wynika, że należy
podejmować aż tak radykalne kroki, zwłaszcza że w listopadzie 2008
r. wygaśnie umowa dr. Czerwińskiego - tłumaczy Tomasz Korkosz,
rzecznik prasowy NRL. - Argumenty na jego zwolnienie są
niewystarczające i niedostateczne.

Jak Rada doszła do tego wniosku? Wystarczyła jej: • analiza
uzasadnienia wniosku Skoniecznej • dołączony do niego raport z
kontroli, jaką po ucieczce 21-latka przeprowadził na oddziale
wojewódzki konsultant psychiatrii prof. Aleksander Araszkiewicz •
rozmowa z samym Czerwińskim. Osobiście dzwonił do niego prezes NRL
dr Konstanty Radziwiłł. Jak ordynator przekonał go do swoich racji? -
Nie mogę tego powiedzieć - mówi Korkosz. - Jednak Rada nie
rozstrzygała o winie czy niewinności dr. Czerwińskiego, tylko o tym,
czy stawiane mu zarzuty są na tyle wiarygodne i ciężkie, żeby
zwolnić go z pracy. Nie ocenialiśmy, czy robił dobrze czy też źle, a
jedynie stanowiska obu stron. I przychyliliśmy się do tego, które
przedstawił doktor Czerwiński.

Werdykt NRL wiąże ręce Skoniecznej, bo praktycznie blokuje możliwość
zwolnienia ordynatora. Tymczasem dyrektorka WOLP właśnie od tego
uzależniła wprowadzenie zmian personalnych na jego oddziale przy ul.
Mickiewicza. Twierdzi, że dopóki będzie tam Czerwiński jest to
niemożliwe, bo wielu lekarzy i pielęgniarek nie chce z nim
współpracować. Również ona. - Muszę znaleźć jakieś rozwiązanie tej
sytuacji, ale niczego nie będę robić na łapu capu - mówiła
Skonieczna. - Decyzję podejmę po naradzie z prawnikami. Ale jak tu
kierować szpitalem, kiedy korporacja lekarska tak mocno chroni
swoich ludzi?

- Modlę się, aby pani dyrektor odwołała się od decyzji NRL do
Naczelnego Sądu Administracyjnego - ripostuje Czerwiński. - Wtedy
wyszłyby na jaw wszystkie dowody na to, jakie bałaganiarstwo panuje
w lecznicy.

- Ale przecież z orzeczeniem NRL nie można tego zrobić - wtrącam.

- W Polsce wszystko można zaskarżyć - odpowiada doktor.

Czy widzi możliwość współpracy z dyrektor Skonieczną? A może w tej
sytuacji sam ustąpi? Czerwiński: - Absolutnie. Przez wiele lat
pracowałem z tyloma ludźmi, że nie ma tu żadnego problemu. Praca to
praca i nie trzeba kochać dyrektora, żeby być w jednej firmie. Tylko
według tej dyrekcji w firmie trzeba być janczarem.

Pat trwa, a Urząd Marszałkowski, który jest organem założycielskim
WOLP, milczy. W połowie sierpnia, po spotkaniu z personelem oddziału
Czerwińskiego, który go broni i winą za wszystko obarcza dyrekcję
lecznicy, odpowiedzialny za służbę zdrowia wicemarszałek Edward
Hartwich (PO) nie wykluczył, że może być konieczna kolejna...
kontrola w lecznicy. Tym razem miałby ją przeprowadzić ktoś spoza
województwa. Ale decyzji ciągle nie ma. Rzecznik prasowa urzędu
Beata Krzemińska zapowiada, że zapadnie ona dopiero po spotkaniu
rady społecznej lecznicy, które ma się zebrać w przyszłym tygodniu. -
Nie boję się żadnej kontroli - mówi Skonieczna.

Co nie gra na oddziale?

Według raportu prof. Araszkiewicza: • przestarzałe okna umożliwiają
pacjentom ucieczki • praca lekarzy i personelu medycznego jest źle
zorganizowana • ordynator skupił w swoim ręku leczenie wszystkich
chorych, ale nie jest w stanie poświęcić im wystarczającej ilości
czasu. Skutkiem tego są błędne diagnozy jak w przypadku wspomnianego
21-latka.

Przed tygodniem dyrektorka lecznicy zarządziła na oddziale kilka
zmian organizacyjnych, ukarała też naganą swojego zastępcę ds.
lecznictwa a pielęgniarka naczelna dostała upomnienie.

CO ZA PODLI DZIENNIKARZE OPISUJA JAKIES BZETY ZE JEGO PODOPIECZNY
PRAWIE ZABIL 2 OSOBY, GDYBY NIE MATKA DZIECKO BY ZGINELO
DLACZEGO CI PODLI DZIENNIKARZE OPISUJA TAKIE GLUPOTY A NIE NP MOJA
NIEUDOLNOSC
OSTATNIO NIE ZAUWAZYLEM ZE W NAPEDZIE MIALEM WLOZONA PLYTE I
WLOZYLEM TAM DRUGA
I TO MI SIE TO ZDARZYLO - INFORMATYKOWI
O TYM JAKOS NIE PISZA
TO NAGONKA NA SRODOWISKO LEKARSKIE I PRAWDOPODOBNIE MAFIA
INFORMATYCZNA MA W KIESZENI WSZYSTKICH DZIENNIKARZY W POLSCE
SLAV CZEKAM NA TWOJA SOCZYSTA RIPOSTE

    • dwimmerling Re: Naczelna Rada Lekarska chroni doktora 25.08.07, 23:02
      A co tu ripostowac?Usmiechnij sie,szlachcic,jestes w ukrytej komorze:)

      A tak swoja droga,zabawne:
      "(dyrektorka-przyp moj)ukarała też naganą swojego zastępcę ds.
      lecznictwa a pielęgniarka naczelna dostała upomnienie."-czyzby pani dyrektor
      sobie nie radzila?:)

      Poza tym,zdaje sie,ze ten 21latek nie dostal zwolnienia,tylko UCIEKL.Od
      pilnowania jest zdaje sie jakas ochrona szpitala,czy jakos tak?Za stare okna
      (vide,za budynek),odpowiada zdaje sie dyrektor,wiec-o co chodzi?:)
      • szlachcic Re: Naczelna Rada Lekarska chroni doktora 26.08.07, 12:07
        dwimmerling napisał:

        >czyzby pani dyrektor sobie nie radzila?:)

        wielokrotnie juz pisalem co sadze o dyrektorach szpitali w polsce
        powiem ponownie
        Dyrektorem publicznego szpitala w Polsce moze zostac kazdy
        • dwimmerling Re: Naczelna Rada Lekarska chroni doktora 26.08.07, 16:09
          No dobrze,ale to nie lekarze wybieraja dyrektora,tylko urzad miasta,czy
          wojewoda.Wiec,o co chodzi?
        • loraphenus Re: Naczelna Rada Lekarska chroni doktora 26.08.07, 17:12
          wyjątkowo się zgodzę z wypowiedzią - swego czasu głośno było o tym jak Ziobro
          (nie ten od "sprawiedliwości") - w woj. podkarpackim odwołał dyrektora szpitala
          i powołał na jego miejsce byłego vicestaroste, który z zawodu jest historykiem a
          z zarządzania - ma doświadczenie bo hodował kilkaset tuczników

          Oczywiście dla władzy nie ma różnicy czy szpitalem zarządza manager czy hodowca
          świń...

          www.zycie.pl/pub/index.php?go=tresc&id=07_19_ty
          • szlachcic Re: Naczelna Rada Lekarska chroni doktora 26.08.07, 17:21
            >który z zawodu jest historykiem
            > a z zarządzania - ma doświadczenie bo hodował kilkaset tuczników

            wiec kwalifikacje ma na rzadzenie szpitalem ktory ma kilkaset lozek
    • slav_ Re: Naczelna Rada Lekarska chroni doktora 26.08.07, 00:26
      Zastałem wywołany to odpowiem.
      Mamy artykuł z gazety z którego NIE WYNIKA (!!!) kto w tym sporze ma rację.
      Tytuł:
      "Naczelna Rada Lekarska chroni doktora"

      Tytuł pozornie brzmi pejoratywnie (pokłosie nieustającej nagonki na lekarzy) ale
      może ta Rada broni go SŁUSZNIE ? (!)

      A poza tym, za stan budynku i stolarki okiennej która umożliwiła ucieczkę (co ma
      do tego jakaś "błędna diagnoza" ???) oraz personel pomocniczy (ochrona -
      nawiasem mówiąc czy pani dyrektor w ogóle kogoś takiego jak ochrona zatrudnia
      czy uważa że "wystarczą pielęgniarki" bo idę o zakład że nie), procedury
      nadzorowania niebezpiecznych pacjentów itp" odpowiada właśnie pani dyrektor...
      • szlachcic Re: Naczelna Rada Lekarska chroni doktora 26.08.07, 12:15
        slav_ napisał:

        > Tytuł:
        > "Naczelna Rada Lekarska chroni doktora"
        > Tytuł pozornie brzmi pejoratywnie (pokłosie nieustającej nagonki
        >na lekarzy)

        a jak ma brzmiec?
        dziennikarz zapoznal sie z opinia wojewodzkiego konsultanta ktory
        negatywnie wyraza sie o organizacji pracy na oddziale

        cytat
        "Znane są już wyniki kontroli przeprowadzonej na polecenie wojewody
        Zbigniewa Hoffmanna przez prof. Aleksandra Araszkiewicza -
        konsultanta wojewódzkiego w dziedzinie psychiatrii - na II Oddziale
        Psychiatrycznym Męskim Wojewódzkiego Ośrodka Lecznictwa
        Psychiatrycznego w Toruniu.

        Wyniki przeprowadzonej kontroli są zatrważające: w opinii
        konsultanta wojewódzkiego w dziedzinie psychiatrii, II Oddział
        Psychiatryczny Męski nie funkcjonuje prawidłowo. Oddział jest
        podzielony na dwie części rozlokowane na dwóch kondygnacjach, w
        porze popołudniowej i nocnej nie ma na piętrze na stałe pielęgniarki
        dyżurnej co uniemożliwia sprawowanie faktycznej opieki nad
        przebywającymi tam pacjentami. Zdarzające się nagminnie ucieczki
        pacjentów mogą świadczyć o niewłaściwym zabezpieczeniu oddziału
        przed samowolnym opuszczeniem przez nich miejsca leczenia.
        Niewłaściwie zorganizowana jest praca lekarzy: ordynator nie
        wyznaczając do prowadzenia chorych innych lekarzy oddziału i sam
        przejmując taką rolę nie jest w stanie w sposób odpowiednio dokładny
        i odpowiedzialny zajmować się każdym z czterdziestu chorych,
        pacjentów wymagających wielu godzin bezpośrednich rozmów i rozwagi
        przy wyborze terapii"

        Dodam ze pielegniarki monitowaly aby na meskim oddziale byli tez
        pielegniarze ktorych to nie ma ani jednego
        Do okien sie nie doczepiam, zakladam ze ordynator informowal ze
        trzeba je wymienic czy zabezpieczyc a dyrektorka powiedziala ze nie
        ma kasy
        Ale inne argumenty sa jednak przeciwko ordynatorowi
        • slav_ Re: Naczelna Rada Lekarska chroni doktora 26.08.07, 13:22
          tej części argumentacji nie ma w artykule ale i tak :

          >nie ma na piętrze na stałe pielęgniarki
          >dyżurnej co uniemożliwia sprawowanie faktycznej opieki nad
          >przebywającymi tam pacjentami.

          Obciąża to ordynatora WYŁĄCZNIE jeśli nie zgłaszał tego dyrektorce że jest za
          mało personelu i ona tego nie widziała (tego nie wiemy) - co jednak jest mało
          prawdopodobne. Zwykle dyrekcja doskonale wie o brakach kadrowych a CAŁA
          odpowiedzialność jest po jej stronie (!).
          Ordynator nie zatrudnia personelu - zwykle zgłasza że są braki i nie można
          rozpisać dyżurów (bo jest jedna dyżurna pielęgniarka na 100 osób i dwa piętra) i
          słyszy że "nie ma pieniędzy" albo "brak chętnych". Jak było w tym przypadku
          (tzn. czy dyrektorka to była taka "nieświadoma lelija" nie wiemy ale - idę o
          zakład - wiedziała).

          >Zdarzające się nagminnie ucieczki
          >pacjentów mogą świadczyć o niewłaściwym zabezpieczeniu oddziału
          >przed samowolnym opuszczeniem przez nich miejsca leczenia.

          WYŁĄCZNA wina dyrekcji - niezbędne zabezpieczenie organizacyjne i sprzętowe i
          sfinansowanie tego (!)- oczywiście przy sugestiach ordynatora - to JEJ i tylko
          jej (!) "działka".
          Nawet bez sugestii ordynatora dyrektorka chyba wie czym szpital sie zajmuje, że
          ma niebezpiecznych pacjentów i powinna SAMA monitorować sprawy bezpieczeństwa (!).

          >Dodam ze pielegniarki monitowaly aby na meskim oddziale byli tez
          >pielegniarze ktorych to nie ma ani jednego

          Skoro monitowały to znaczy że dyrektorka o tym widziała i mimo to nie zatrudniła
          pielęgniarzy - JEJ WINA - na zatrudnienie pielęgniarzy (poza monitami i
          domaganiem się) ordynator nie ma żadnego wpływu.

          >Niewłaściwie zorganizowana jest praca lekarzy: ordynator nie
          >wyznaczając do prowadzenia chorych innych lekarzy oddziału i sam
          >przejmując taką rolę nie jest w stanie w sposób odpowiednio dokładny
          >i odpowiedzialny zajmować się każdym z czterdziestu chorych,
          >pacjentów wymagających wielu godzin bezpośrednich rozmów i rozwagi
          >przy wyborze terapii"

          To JEDYNY (!) z tych zarzutów "obciążający" bezpośrednio ordynatora - czy na
          pewno wymaga to "wyrzucenia z pracy" - a tylko przed tym (!)"broni go" Rada -
          może wystarcza zmiany organizacyjne i poprawa współpracy personelu ?

          Dodam - nie znam człowieka i nie wiem jakim jest lekarzem czy ordynatorem.
          Ale zarzuty i argumentacja w artykule są bzdurne i nie dające przesłanek do
          rzetelnej oceny sytuacji (ani za ani przeciw). A większość "zarzutów"
          podnoszonych przez dziennikarza i dyrektorkę tak na prawdę obciąża JĄ własnie (!).
          • dwimmerling Re: Naczelna Rada Lekarska chroni doktora 26.08.07, 16:16
            O nie!Bo jest jeden argument,ktory przekresla ordynatora,okresla,ze on MUSI byc
            winny i JEST winny.Otoz:

            Ordynator jest LEKARZEM.

            A przeciez wszystkie dzieci dobrze wiedza,ze kazdy lekarz jest
            BEE,kradnie,zabija,bierze lapowki i wogole jest niedobry,wiec-nalezy go wylac z
            pracy,zabrac mu wszystko,co ma-bo napewno z lapowek!!I na koniec zamknac w
            wiezieniu,zeby nie mogl juz wiecej nikomu zaszkodzic!!!


            LUDZIE,CZERWONA REWOLUCJA PRZEMINELA!!!!!!CHCECIE JEJ SPOWROTEM,CZY JAK?!
            Bo poki co,tak brzmi wszystko,co wyrabiacie...o ironio,rownoczesnie krzyczac
            "precz komuno"-szczyt hipokryzji...


            Slav,daj spokoj,szlachcicowi nie wyjasnisz,wlasnie z powodow,ktore podalem
            wyzej-gosc jest zbyt slepy zeby to zrozumiec.
            • slav_ Re: Naczelna Rada Lekarska chroni doktora 26.08.07, 17:58
              Co do szlachcica - nie mam złudzeń.
              To jeden z tych którzy gdy zimą w szpitalu nie grzeją kaloryfery pomstuje na
              lekarzy że przez nich marznie.

              Zareagowałem na artykuł - dziennikarz jak zwykle lekcji nie odrobił ale swoją
              wierszówkę wziął. Ale na to trudno nie reagować.
              • dwimmerling Re: Naczelna Rada Lekarska chroni doktora 27.08.07, 02:44
                > Zareagowałem na artykuł - dziennikarz jak zwykle lekcji nie odrobił ale swoją
                > wierszówkę wziął. Ale na to trudno nie reagować.

                Niby tak...ale mnie juz to przestaje powoli obchodzic.W tym kraju NIC sie nie
                zmieni.Nie siedze tu dluzej,niz bede musial...
              • szlachcic Re: Naczelna Rada Lekarska chroni doktora 27.08.07, 09:31
                slav_ napisał:

                > Co do szlachcica - nie mam złudzeń.
                > To jeden z tych którzy gdy zimą w szpitalu nie grzeją kaloryfery
                >pomstuje na lekarzy że przez nich marznie.

                bez komentarza
          • szlachcic Re: Naczelna Rada Lekarska chroni doktora 26.08.07, 17:45
            > Skoro monitowały to znaczy że dyrektorka o tym widziała i mimo to
            >nie zatrudnił

            byli pielegniarze na oddziale, zostali zwolnieni
            monitowaly ale byc moze ordynatora ktory to zlekcewazyl
            uwazasz ze ordynator nie jest wladny wymusic na dyrekcji aby
            zostawic zabezpieczenie kilku pielegniarzy ktorzy "fizycznie" maja
            podniesc bezpieczenstwo pacjentow i samego personelu?
            uwazasz ze ordynator protestowal a dyrekcja powiedziala - nie,
            bedziemy mieli piekny personel, a ze od czasu do czasu bedzi jakas
            chodzila z podbitym okiem nic sie nie stanie?
            Jedyny argument jaki mozna z czystym sumieniem odeprzec to te okna

            > Ordynator nie zatrudnia personelu

            ordynator pozwolil zwolnic wszystkich pielegniarzy, jego obowiazkiem
            jest powiedziec - musza byc faceci tez
            nie wierzysz chyba ze dyrektorka by sie nie zgodzila ratujac wlasna
            d... bo finansowo zadna roznica

            > Nawet bez sugestii ordynatora dyrektorka chyba wie czym szpital
            >sie zajmuje, że ma niebezpiecznych pacjentów i powinna SAMA
            >monitorować sprawy bezpieczeństwa

            przesadzasz, za sprawy oddzialu przede wszystkim odpowioada ordynator
            to on przede wszystkim wie jakich ma pacjentow, to on spedza na
            oddziale cale swoje zawodowe zycie i on wie najlepiej czego brakuje
            i co nalezy zmienic
            Minelo juz sporo czasu jakos ordynator nie przedstawil dowodow na
            niekompetencje czy opieszalosc dyrekcji

            > To JEDYNY (!) z tych zarzutów "obciążający" bezpośrednio
            >ordynatora

            a te obciazenia posrednie to dzialaja na rzecz ordynatora?
            liczy sie calosc, a faktycznie te argumenty przekreslaja go bo jak
            napisal konsultant ci pacjenci byli zle leczeni bo nie mogli byc
            dobrze leczeni jak sam sie nimi zajmowal i nikogo nie dopuszczal

            >to "wyrzucenia z pracy" - a tylko przed tym (!)"broni go" Rada -
            > może wystarcza zmiany organizacyjne i poprawa współpracy
            >personelu ?

            zwlaszcza ze za kilkanascie miesiecy konczy ....
            Dobre
            konczy za kilkanascie miesiecy wiec dostal od Rady Licencje na
            burdelowanie 007

            >nie dające przesłanek do
            > rzetelnej oceny sytuacji (ani za ani przeciw)

            ale Twoj komentarz jest jednoznaczny
            winna dyrekcja a to ze wzial na siebie zbyt duzo obowiazkow czym
            zaniedbywal pacjentow to pikus



            • extorris Re: Naczelna Rada Lekarska chroni doktora 26.08.07, 17:57
              przeciez ta dyskusja nie ma sensu
            • slav_ Re: Naczelna Rada Lekarska chroni doktora 26.08.07, 18:08
              >byli pielegniarze na oddziale, zostali zwolnieni

              przez ordynatora ?

              >uwazasz ze ordynator nie jest wladny wymusic na dyrekcji aby
              >zostawic zabezpieczenie kilku pielegniarzy ktorzy "fizycznie" maja
              >podniesc bezpieczenstwo pacjentow i samego personelu?

              nie tylko "uważam" ale WIEM że nie jest "władny wymusić"

              >uwazasz ze ordynator protestowal a dyrekcja powiedziala - nie,
              >bedziemy mieli piekny personel, a ze od czasu do czasu bedzi jakas
              >chodzila z podbitym okiem nic sie nie stanie?

              Tak uważam.
              Że dyrekcja zredukowała personel z powodu oszczędności nie licząc sie z ryzykiem
              dla pielęgniarek i poziomem bezpieczeństwa.
              KAŻDY pracownik opieki zdrowotnej Ci potwierdzi że takie rzeczy (bezpieczeństwo
              personelu i fizyczny brak rąk do faktycznego wykonania pracy) są uwzględniane na
              ostatnim miejscu albo w ogóle.

              >ale Twoj komentarz jest jednoznaczny
              >winna dyrekcja a to ze wzial na siebie zbyt duzo obowiazkow czym
              >zaniedbywal pacjentow to pikus

              Oczywiście że CAŁA wina w sprawie opisywanych zdarzeń poza (EWENTUALNYMI
              podkreślam) zastrzeżeniami do terapii leży po stronie dyrekcji.
    • szlachcic Re: Naczelna Rada Lekarska chroni doktora 26.08.07, 18:08
      fakty ciag dalszy, za lokalna prasa

      "......że był to pacjent ciężko chory psychicznie, w stanie
      psychotycznym, który zgłaszał wielokrotnie myśli samobójcze i
      prześladowanie przez głosy, które każą mu atakować bliźnich. - Dla
      dobra pacjenta i ewentualnych ofiar, powinien być on szczególnie
      chroniony - pilnowany i pozbawiony możliwości wyjścia - komentuje
      profesor"

      "A. Araszkiewicz przypomina, że mężczyznę często poddawano
      przymusowi - wiązano na łóżku pasami. Podczas jednej z ucieczek
      próbował się utopić w Wiśle. Cały czas, co odnotowano w
      dokumentacji, mówił o zagrożeniu, o swych lękach. - A na koniec
      wystawiono dokument całkowicie z tym sprzeczny. W mojej ocenie,
      ordynator nie zachował wystarczającej staranności w ocenie stanu
      psychicznego tego pacjenta i możliwych konsekwencji jego zachowania -
      komentuje profesor."

      "Ordynator II oddziału twierdzi, że słowo ucieczka lepiej zastąpić
      łagodniejszym: oddalenie"

      parskniecie ze smiechu to moj komentarz
      podczas oddalenia stalowe noze zamieniaja sie w gumowe?
      komentarz konsultanta na ta wypowiedz
      "Prof. Araszkiewicz twierdzi, że to zwykłe odwracanie kota ogonem. -
      Tak, otwórzmy drzwi, ale nie dla wszystkich i nie w każdym stanie"


      Prof. Araszkiewicz przytacza mocny argument - na zamkniętym oddziale
      sądowo-psychiatrycznym, gdzie przebywa obecnie były pacjent dr.
      Czerwińskiego, zachowanie chorego nie uległo zmianie: - Chłopak jest
      nadal w stanie ciężkiej psychozy, mimo że tam bez wątpienia
      narkotyków nie ma. Wszystko to wiem od prowadzącego go lekarza

      "Ten bardziej doraźny finał może nastąpić niebawem, bo doktor
      Mieczysław Janiszewski, wicedyrektor WOLP, nie ukrywa, że gdy - jak
      to określa - zdobędzie ostateczną pewność, iż ordynator Czerwiński
      źle rozpoznał chorobę młodego pacjenta - decyzja będzie jedna.
      - Ordynator zostanie odwołany - Janiszewski mówi wprost. - Taki błąd
      by go dyskwalifikował. Cała ta sprawa bije w psychiatrię.
      Przedstawia krzywy jej obraz. Nawet ją ośmiesza. Jak mówić
      o „otwieraniu drzwi” po czymś takim? Czy ludzie zrozumieją, że mimo
      wszystko ta idea jest słuszna?
      Chyba nie. Raczej obśmieją luminarzy nauki, która na poważną w tym
      przypadku przestaje wyglądać. A matki dziecka, z którym w stanie
      szoku trafiła do szpitala, przekonać do tej szczególnej akcji chyba
      się nigdy nie uda."



Pełna wersja