andnow2
29.12.07, 22:33
Żeby nie pisać tylko o wypadkach, gdy ratownicy zawiedli, jak w
wypadku Huberta, pozwalam sobie założyć nowy wątek celem gromadzenia
pozytywnych relacji z akcji ratowania życia.
Oto pierwsza z serii relacja o tym, jak wskazówki telefoniczne
dyspozytorki bielskiego pogotowia udzielone dziewięcioletniej
dziewczynce pozwoliły uratować jej rodzinę:
wiadomosci.onet.pl/1665285,11,item.html
obszerny cytat z relacji:
"Dziewięciolatka z Bielska-Białej, wzywając pogotowie, uratowała
życie sobie, 6-letniemu bratu, matce i krewnej. Wszyscy czworo
ulegli zatruciu tlenkiem węgla.
Dziewczynka widząc, że przebywające w kuchni kobiety tracą
przytomność, natychmiast powiadomiła pogotowie ratunkowe.
Dyspozytorka, która przyjęła zgłoszenie, poleciła dziecku otworzyć
okna w domu. - Dzięki rozwadze dziecka oraz szybkiej akcji pogotowia
rodzinę udało się uratować - podkreśliła rzeczniczka bielskiej
policji Elwira Jurasz. Pomiary przeprowadzone przez ratowników
pogotowia wykazały, że stężenie tlenku węgla w mieszkaniu miało
wartość śmiertelną dla ludzi. Wszyscy zatruci przeżyli, bo szybko
trafili do szpitali. Ich życiu obecnie nic nie zagraża."