aron2004
17.02.08, 16:31
Jak tak można?! Jak można doprowadzić do takiej sytuacji?! — z
płaczem pyta Izabela Lazer, mama 7-letniego Filipa. Pani Izabela i
jej synek mieszkają w Lipowinie. Do szpitala w Elblągu mają ponad
pięćdziesiąt kilometrów. — Jak my będziemy dojeżdżać? — zastanawia
się. — Zamykamy się — mówi Hanna Piotrowska, ordynator oddziału
dziecięcego w braniewskim szpitalu. Lekarka mówi, że nie może już
dłużej sama pracować przez całą dobę.Pracownicy szpitala nie dostali
wypłat za grudzień, placówka nie ma dyrektora, w sobotę przestanie
działać oddział dziecięcy. Tak wygląda sytuacja w braniewskim
szpitalu.
W szpitalu nie funkcjonuje chirurgia ani oddział ginekologiczno-
położniczy. Renata Bednarczyk, p. o. likwidatora szpitala,
zrezygnowała ze swojej funkcji. Pracownicy szpitala od grudnia nie
dostali wypłat. I chociaż są pieniądze na ten cel, to wypłat nie ma
kto podpisać.
Więcej w czwartkowym "Dzienniku Elbląskim"