Pomoc dermatologiczna na drodze

24.02.08, 19:57
Idąc z ogólnym trendem forum, zwracam się wyłącznie do kol. Lekarzy
z zapytaniem o taki autentyczny przypadek.
Pytanie brzmi: co robić.
Jedzie sobie lekarz dermatolog rano do pracy swoim samochodem.
Pracuje w poradni która nie ma z NFZ kontraktu na pomoc doraźną ani
wizyty poza miejscem pracy.Jest już niemal spóźniony do pracy.
Samochód prowadzi jego żona, księgowa.
Nagle na ulicy inny samochód uderza w przechodnia, ten pada i nie
wstaje. Samochód sprawcy ucieka. Dzieje się to w dzielnicy
podmiejskiej z dala od szipitali i stacji PR. Zbiera się tłum gapiów.
Co robić?
    • maverick777md Re: Pomoc dermatologiczna na drodze 24.02.08, 20:11
      Miałeś prawo medyczne na studiach? Chyba nie, skoro zadajesz takie pytania. Dla każdego lekarza jednoznaczne jest, co ma zrobić
      • extorris Re: Pomoc dermatologiczna na drodze 24.02.08, 20:53
        pytanie czy kawa jest lekarzem nabiera coraz wiekszej wagi
        • cava85 Re: Pomoc dermatologiczna na drodze 24.02.08, 21:50
          Skoro tak Cię to dręczy, to ulżę Ci - ja też znam odpowiedź i to z
          autopsji oiomowej - 85% lekarzy nie umie reanimować, intubować,
          założyć kąta i zorganizować sprawnie pomocy, biorąc pod uwagę kogo i
          w jakim stanie "pomocy" przywozi nam PR albo oddziały niezabiegowe.
          Te pozostałe 15% to oiomowcy, anestezjolodzy i pewien procent ludzi
          z pogotowia, co mogę bez trudu ocenić po skutkach ich działania;
          profesjonalistę poznaje się w działaniu a nie po wygibasach na
          forum.Ja laryngoskop i ambu z rurkami wożę w prywatnym bagażniku,
          niestety parę razy na drodze musiałem zastąpić "dermatologów" bo
          stali i czekali na przyjazd karetki! Widocznie tego ich uczyli na
          studiach.
          A ty zrewanżujesz się małym CV?
          • extorris Re: Pomoc dermatologiczna na drodze 24.02.08, 22:47
            nie wszyscy dobrzy lekarze sa anestezjologami i woza laryngoskop w
            bagazniku

            jesli byles swiadkiem nieudzielenia wlasciwej pomocy ofierze wypadku
            przez lekarza, to twoje postepowanie reguluja przepisy prawa i KEL
            powinienes wiedziec co masz robic, a nie zalic sie na forum

            ja nie dyskredytuje anestezjologow, ktorzy maja blade pojecie o
            leczeniu chorych z mojej specjalnosci, choc taka wiedza bylaby im
            bardzo przydatna i z pewnoscia wplynelaby na rokowanie ich pacjentow
            mi wystarczy, ze wiedza kiedy maja do mnie dzwonic, tak jak ja wiem
            kiedy mam prosic o pomoc anestezjologa

            wiec uprzejmie prosze nie wysmiewaj sie z dermatologow, ktorych
            pracy nie potrafilbys zastapic, tak jak oni nie sa w stanie
            zastapic twojej

            i nie zadawaj glupich pytan, co ma zrobic lekarz, gdy jest
            bezposrednim swiadkiem wypadku, bo robisz z siebie glupka
            • cava85 Re: Pomoc dermatologiczna na drodze 24.02.08, 23:08
              Wiesz, gdybyś miał jakąkolwiek specjalizację, to by znaczyło że
              czegoś się kiedyś musiałeś uczyć.
              Wiedziałbyś wtedy, że głupie bywają tylko odpowiedzi
              i nie napisałbyś kolejnego zarozumiałego i niekompetentnego zawodowo
              postu, zamiast dyskutować merytorycznie.
              Poza tym, obrażanie innych prymitywnymi epitetami nie sprawia
              wrażenia że jesteś lekarzem, tylko sam sobie jak widać tego nie
              uświadamiasz.
              Nie ma dobrych lekarzy nie podejmujących ratowania życia i żadne
              przepisy które żałośnie cytujesz tego nie zmienią.
              Twoje pojęcie o wiedzy innych lekarzy,anestezjologów czy
              dermatologów, nie umożliwia Ci zrozumienia najprostszej prawdy -
              ratowanie życia to nie jest element jakiejkolwiek specjalizacji
              ale "psi" obowiązek w zakresie wiedzy i umiejętności każdego, kto
              pretenduje do miana lekarza, nawet Twój.
              I bez tego właśnie, a nie bez laryngoskopu w bagażniku, nie będziesz
              lekarzem w ogóle, a co dopiero dobrym (nie mylić z posiadaniem
              dyplomu).
              A to dedykacja, którą zastosuję, gdybyś dalej obdarzał kolegów na
              forum obraźliwymi epitetami:
              "...Nie odpisuj na posty łamiące regulamin! Lepiej zgłoś je,
              klikając na czerwony kosz..."
              • extorris Re: Pomoc dermatologiczna na drodze 24.02.08, 23:20
                widze ze znajdujesz radosc w dyskredytowaniu innych

                nie wiem, gdzie nabrales przekonania, ze "ratowanie zycia" jest
                umiejetnoscia posiadana przez 15% lekarzy
                musisz byc bardzo nieszczesliwym i sfrustrowanym czlowiekiem
                • cava85 Re: Pomoc dermatologiczna na drodze 24.02.08, 23:27
                  Dzięki za współczucie, zwłaszcza że dzielisz się deficytowym dla
                  siebie towarem.
                  Jest gorzej niż myślisz.
                  Pacjenci tych 85% fachowców mają szansę jak 1:3 że zdążą dotrzeć
                  cali na oiom i przeżyć, a to mnie jeszcze bardziej wkurza niż
                  frustruje.
                  A wkurzony potrafię dać z siebie więcej, więc proszę wkurzaj mnie
                  dalej na forum, tylko do diabła naucz się intubować i nie
                  przyprawiaj mi niepotrzebnej roboty.
                  • extorris Re: Pomoc dermatologiczna na drodze 24.02.08, 23:37
                    nie masz prawa zarzucac mi bezpodstawnie niekompetencji

                    nie kazdy lekarz po 15 latach pracy w sanepidzie, osrodku
                    psychoterapii, poradni W, czy stacji krwiodastwa bedzie umial dobrze
                    zaintubowac chorego, zreszta nikt od lekarzy pracujacych w takich
                    miejscach nie wymaga umiejetnosci intubacji, czy zakladania CVC

                    jezeli ich dyskredytujesz, jest to najdelikatniej mowiac
                    niekulturalne

                    PS. ja umiem intubowac
                    • cava85 Re: Pomoc dermatologiczna na drodze 25.02.08, 00:27
                      "...pytanie czy kawa jest lekarzem nabiera coraz wiekszej wagi
                      mi wystarczy, jak ja wiem kiedy mam prosic o pomoc anestezjologa
                      ja nie dyskredytuje anestezjologow, ktorzy maja blade pojecie o
                      leczeniu chorych z mojej specjalnosci
                      widze ze znajdujesz radosc w dyskredytowaniu innych
                      musisz byc bardzo nieszczesliwym i sfrustrowanym czlowiekiem..."

                      A propos kompetencji, kultury i dyskredytowania - spórz na własne
                      cytaty powyżej i zastanów się, jakie masz prawo pouczać innych o
                      kulturze i sposobach odnoszenia się do kolegów.
                      Cieszę się, że pomimo "15 latach pracy w sanepidzie, osrodku
                      psychoterapii, poradni W, czy stacji krwiodastwa " umiesz intubować.
                      chociaż "...nikt od lekarzy pracujacych w takich miejscach nie
                      wymaga umiejetnosci...".
                      Ja uważam, że lekarzem się jest niezależnie od miejsca pracy i ma
                      się cytowane przez Ciebie samego obowiązki (KK,KEL Ust O zaw lekarza
                      etc). Oczywiście, nie każdy może i umie intubować, ale zapewniam
                      Cię , że każdy lekarz musi umieć skutecznie udzielić pomocy np.
                      nieprzytomnemu. Tylko, jak nie umie/chce wentylować skutecznie to
                      bez intubacji i założenia wkłucia ma większy problem i to jest jego
                      problem.
                      Ty, bezpodstawnie i bezprawnie już od 1szego postu wypowiadasz się
                      lekceważąco o moich kompetencjach, stanie emocjonalnym - bez
                      znajomości i badania, co zacytowałem.
                      Tak samo ja, na podstawie Twoich wypowiedzi stwierdzam Twoją
                      niekompetencję, cbdo. Skoro to sobie wyjaśniliśmy, to proponuję
                      kulturalną i treściwą rozmowę, skoro już wiem, że umiesz intubować,
                      także:))
                      • extorris Re: Pomoc dermatologiczna na drodze 25.02.08, 07:00
                        > A propos kompetencji, kultury i dyskredytowania - spórz na własne
                        > cytaty powyżej i zastanów się, jakie masz prawo pouczać innych o
                        > kulturze i sposobach odnoszenia się do kolegów.

                        zatem przepraszam za wszelkie moje nieuzasadnione i dyskredytujace oceny

                        > Oczywiście, nie każdy może i umie intubować, ale zapewniam
                        > Cię , że każdy lekarz musi umieć skutecznie udzielić pomocy np.
                        > nieprzytomnemu

                        tak - i w miejscu pracy stosuje ALS (przy czym wykonanie pewnych zabiegow, czy
                        podanie lekow bedzie w naturalny sposob ograniczone doswiadczeniem lekarza,
                        dostepnoscia lekow i sprzetu)

                        ty caly czas probujesz wmowic mi i innym swoim adwersarzom, ze nie potrafimy lub
                        nie chcemy pomoc choremu, ktory sie na przyklad zatrzyma w naszej przytomnosci
                        a tu nie o to chodzi
                        to nie o to chodzi, co ma zrobic lekarz widzac wypadek (bo to dla kazdego
                        lekarza jest oczywiste, jesli jakies swoje negatywne doswiadczenia uogolniasz,
                        czy przenosisz na uczestnikow tego forum, nie masz do tego podstaw)
                        twoje pytanie zaczynajace ten watek bylo nie na miejscu, ja na przyklad nie mam
                        watpliwosci, ze kazdy lekarz zna swoje powinnosci
                        (inna sprawa, ze byc moze sa tacy, co wypelnienia tych powinnosci unikaja)

                        cala ta wielowatkowa dyskusja zaczela sie nie od tego co ma robic lekarz w
                        przypadku stanu zagrozenia zycia (bo to kazdy lekarz wie, przynajmniej ja wiem i
                        sadze, ze kazdy z lekarzy piszacych na tym forum), tylko co ma robic swiadek
                        zdarzenia nie bedacy lekarzem
                        i chodzi tu o to, aby wyltumaczyc narodowi, ze w takiej sytuacji nalezy wezwac
                        pomoc (pogotowie), a nastepnie zaczac samemu BLS
                        chodzi o to, aby oduczyc ludzi poszukiwania lekarzy po domach, czy poradniach,
                        bo po prostu nie kazdy lekarz ma w domu laryngoskop, ambu, CVC, nie kazdy ma to
                        tez w pracy
                        i ze prowizorka bedzie zawsze gorsza niz wezwanie pogotowia

                        gdy ktos bedzie uprzejmy zrobic NZK w twojej przytomnosci pewnie bedzie mial
                        szczescie, ale jesli sugerujesz, ze kazdy lekarz ma moralny obowiazek noszenia
                        ze soba laryngoskopu, to ja sie jednak z toba nie zgodze

                        jesli czujesz sie zaatakowany przez piszacych tu lekarzy, wynika to tylko z
                        pewnej nieadekwatnosci twoich wpisow do rozwazanej w tym momencie na tym forum
                        sytuacji
          • slav_ Re: Pomoc dermatologiczna na drodze 24.02.08, 23:25
            Źle cava robisz, źle.
            Ludzie mają zapamiętać:

            zobacz czy jesteś bezpieczny - oceń czy poszkodowany jest przytomny i czy oddycha - wezwij pomoc - jak nie oddycha reanimuj

            i KONIEC

            a Ty im mieszasz w głowach. Każesz im szukać jakiegoś szeryfa z rurkami intubacyjnymi w bagażniku. Ludzie zapamiętują dziwne rzeczy. Nadal przywożą zranionych z krępulcem z drutu "żeby nie krwawiło" bo to gdzieś sie w mózgi wryło. Zapamiętają tego "szeryfa" i Twoje apele i zamiast wykręcić numer Pogotowia będą się rozglądać gdzie jest najbliższa przychodnia albo szpital i będą czekać na tego kowboja który przyleci i pomoże zamiast sami coś sensownego zrobić. Bo taki kowboj to jest o wiele bardziej malowniczy a jak się lata po okolicy to się wydaje że się pomaga bardziej niż gdyby zabezpieczyć poszkodowanego i zaczekać na ratowników.

            Źle robisz.
            • cava85 Re: Pomoc dermatologiczna na drodze 24.02.08, 23:43
              "Źle cava robisz, źle,Źle cava robisz, źle,Źle cava robisz,
              źle......Ty im mieszasz w głowach. Każesz im szukać jakiegoś szeryfa
              z rurkami intubacyjnymi w bagażniku..."

              Z pokorą przyjmuję reprymendę, tylko skąd wziąłeś pomysł,że ja komuś
              każę szukć jakichś szeryfów? Jakie apele?
              Ja przejechałem w życiu kilka milionów km samochodem, więc wożę to,
              co wożę i używałem nie raz. Nie każdy z nas oczywiście tak musi.
              Sam piszesz: jak nie oddycha reanimuj - no właśnie, tyle, że
              resuscytację można zrobić lepiej lub gorzej, więc warto coś umieć w
              tym posłużyć się np. ambu, a rurką to już jak kto chce i umie.
              Ja bym tylko proponował: nie stój bezczynnie, nie chowaj się za
              przepisami i nie czekaj na karetkę, jeśli niepodjęcie działania
              znaczy życie ofiary wypadku.
              Twoja porada odnosi się do nielekarzy, trudno mi sobie wyobrazić
              koncepcję jakiegokolwiek lekarza niekompetentnego w udzielaniu
              pomocy bo ma doktorat z cytofizjologii i specjalizację z hematologii
              i pracuje w szpitalu położniczym np. albo i nawet nie to.
              Jeśli lekarz, jako lekarz nie musi być kompetentny w ratowaniu
              życia, to chyba komuna wróciła w dwójnasób.
              A już mi się zdawało(?) że to se ne vrati.
              • slav_ Re: Pomoc dermatologiczna na drodze 25.02.08, 00:09
                To jest forum dla nie-lekarzy i przekaz powinien być czytelny.
                Lekarz (każdy) ma być kompetentny w udzielaniu pomocy ale ludzi powinni JASNO wiedzieć gdzie i jak maja się po te pomoc zwrócić.

                Jak widać mają z tym problem i należy im głupie pomysły wybijać z głowy a nie mieszać.

                Jestem PEWNY że nikt z tutaj piszących lekarzy nie odwrócił by się na pięcie i nie odmówił udzielenia pomocy w jakiejkolwiek sytuacji nagłej. Wszyscy piszą tylko w jednym celu - aby przekonać (jak zauważyłeś zapiekłych okropni) żeby nie szukali jej w niewłaściwym miejscu bo to POGARSZA sytuację i traci się cenny czas.

                Nie wożę na co dzień ambu. W samochodzie mam maskę "kieszonkową" w zgrabnym pudełku. Umie ją obsłużyć (oraz BLS) zarówno moja żona jak i dzieci bo sam ich nauczyłem. Nie musiałem jej dotychczas ani raz użyć. W domu jest druga i ambu. I tak pewno zostanie użyta przede wszystkim na mnie jak mnie szlag trafi z powodu pracy.
                • cava85 Re: Pomoc dermatologiczna na drodze 25.02.08, 00:36
                  Ja zaznaczyłem w wątku, że proszę o wypowiedzi lekarzy.
                  I tak duża część z dyskutantów to lekarze.
                  Twoja pewność co do reakcji wszystkich uczestników przynosi Ci
                  chwałę, jednak treść postów nie jest tak jednoznaczna.
                  Nie jestem pewny, czy wszyscy piszący mają takie intencje, jak Ty
                  piszesz.
                  Mój post wynika z doświadczeń osobistych zw. z różną (mówiąc
                  delikatnie) gotowością do udzielania pomocy.
                  Ja uważam,że najbardziej ew. może mieszać w głowie postronnym
                  publiczny przykład, jaki dajemy w działaniu a nie różnice zdań na
                  forum.
                  Czuję, że szlag trafiłby nas obu tylko w jednej sytuacji - gdybyśmy
                  byli obojętni i wykonywali zawód bez pasji, cholera. Czego Ci
                  serdecznie nie życzę.
    • andnow2 podrapać swędzące miejsca swoje i ofiary 24.02.08, 20:50
      cava85 napisał:

      > Co robić?
      • cava85 Re: podrapać swędzące miejsca swoje i ofiary 24.02.08, 22:44
        W przypadku tej kolejności drapania załóż rękawiczki zanim się
        zabierzesz za pacjenta, żartownisiu ;)
        Primum non nocere.
    • nico72 Re: Pomoc dermatologiczna na drodze 24.02.08, 21:09
      To chyba podpucha. Nie wierzę żeby lekarz zadawał takie pytania.
      • cava85 Re: Pomoc dermatologiczna na drodze 24.02.08, 22:43
        Boś małej wiary i horyzontów Pattonie?
        Zamiast próbować dokopać starszym kolegom, rusz głową i odpowiedz,
        co byś potrafił zrobić?
        Bo ja znam bardzo różne reakcje w takiej sytuacji i to z autopsji.
    • cava85 Re: Pomoc dermatologiczna na drodze 24.02.08, 21:19
      A jaka jest odpowiedź?
      O które "prawo medyczne" chodzi?
      W jaki sposób to prawo medyczne dotyczy pasażerów samochodu?

      Zadawanie pytań nie świadczy o mniejszej wiedzy niż nie udzielanie
      odpowiedzi. Ja się nie uważam za kogoś, kto wie wszystko, ale ciekaw
      jestem co inni by zrobili. Do tego przecież służy również forum.

      • nico72 Re: Pomoc dermatologiczna na drodze 24.02.08, 21:26
        Ale pytasz się czy udzielić pomocy potrąconemu czy gonić sprawcę czy żonę do
        pracy zawieźć i wrócić?
      • p.atryk Jest tylko jedna opcja 24.02.08, 21:28

        Zatrzymac sie i postepowac zgodnie z zasadami pierwszej pomocy w
        naglych wypadkach.

        Specjalizacja lekarza, szczegoly dotyczace kontraktu z NFZ jego
        miejsca pracy, jak rowniez kto w danym momencie siedzial za
        kierownica, nie maja w tej sytuacji zadnego znaczenia.
        • st.lucas Nie zgadzam się! 24.02.08, 21:44
          Absolutnie nie jest tylko 1 opcja!!! Prawo - idotyczne - nie ma nic
          do rzeczy. Nie to, żebym nie udzielił pomocy. Ale: n i e jest tylko
          1 opcja!!! Do miłosierdzia nie można zmusić. Właśnie takie naiwne
          pojmowanie miłosierdzia w Polsce jest źródłem naszych kłopotów.
          Pisałem już o tym.
          • p.atryk Ja zupelnie nie rozumiem... 25.02.08, 00:18
            To nie jest zadne milosierdzie. To czynnosc zupelnie naturalna,
            zabezpieczenie pacjenta i ew. resuscytacja do czasu przybycia
            karetki to 15-30 min. max.-czy te pol godziny to takie straszne
            milosierdzie?
            Jest mi glupio, gdy czytam takie rzeczy.
            • st.lucas Wobec tego wyjaśniam: 25.02.08, 19:55
              Czym innym jest odruch serca a czym innym zmuszanie do niego. Jak
              napisałem, zapewne pomógłbym w miarę możliwości. Robiłem to już
              zresztą w przeszłości. Ale nie zgadzam się na "prawo" zmuszające
              mnie do niewolniczego udzielania takiej pomocy. PS.Przy okazji
              pozdrawiam, bo cenię posty Kolegi. Ale w tym wątku już się nie
              odezwę, aby nie karmić bezczelnego trolla podszywającego się pod
              lekarza.
              • p.atryk OK 26.02.08, 14:01
                Mi jest wszytsko jedno,czy prawo karze czy nie za nieudzielenie
                pomocy innemu czlowiekowi (nie jest to wspolne dla wszystkich
                systemow prawnych). Bo i tak i tak takiej pomocy udziele.

                Nie odbieram tez tego prawnego nakazu, jako "niewolniczego", ze
                wzgledu na jego niska uciazliwosc. Zasady CPR sa proste, dostep do
                srodkow ochrony osobistej jest, dziala tzw "good Samaritan law",nie
                jest to tez jakos nadzwyczaj czasochlonne.

                Ciesze sie,ze sie zgadzamy. Rowniez pozdrawiam.
        • cava85 Re: Jest tylko jedna opcja 24.02.08, 22:00
          Kurde, wreszcie ktoś coś konkretnie powiedział.
          Jeśli myślicie, że to takie oczywiste, to czemu na samochodach nie
          ma jak dawniej nalepek "lekarz"?
          Ja już wiele razy reanimowałem na drodze i to niestety czasem w
          asyście spanikowanego tłumu, wśród którego byli bierni lekarze (co
          się okazywało po przyjeździe "R"ki dopiero), bo jak ja działałem, to
          oni dzwonili anonimowo po karetkę!!! (a pomoc by się przydała).
          Trzeba sobie jasno powiedzieć - lekarz to jest ktoś! a nie urzędas
          trzęsący d... na etacie.Pomocy się udziela i już, tylko trzeba mieć
          j..a i umiejętności.
          Dzięki P.atryk za wyklarowanie sytuacji!
          • andnow2 Ty jednak jesteś spoko gość! 24.02.08, 22:04
            cava85 napisał:

            > Trzeba sobie jasno powiedzieć - lekarz to jest ktoś! a nie urzędas
            > trzęsący d... na etacie.Pomocy się udziela i już, tylko trzeba
            > mieć j..a i umiejętności.
            > Dzięki P.atryk za wyklarowanie sytuacji!
          • st.lucas Lekarz to jest gość 24.02.08, 22:09
            a nie wypierdek od ratowania każdego umierającego na własne życzenie
            pijaczka z rozbitą po raz setny głową. I dlatego taki gość - lekarz -
            zarbia w USA minimum 6 średnich krajowych jako specjelista i nie
            dotyka nikogo leżącego na ulicy. Nawet mu tego nie wolno robić. I
            słusznie. Medycyna to nie partyzantka.
            • cava85 Re: Lekarz to jest ??? 24.02.08, 23:57
              "...Lekarz to jest gość a nie wypierdek od ratowania każdego
              umierającego..."

              No, przed Tobą jeszcze dłuuuuuuga droga.
              Oby w przeciwnym kierunku.
          • super-reset Re: Jest tylko jedna opcja 24.02.08, 22:17
            Cava, od początku twój fach wydawał się być mało wiarygodny, teraz
            padł zupełnie...
            "już wiele razy reanimowałem na drodze"-masz wyjątkowe szczęście-
            repem jesteś,czy jak? Ja jeżdżę sporo-w tym niemało na jednej z
            najruchliwszych polskich tras-i wypadek widzę raz na parę
            miesięcy.Konieczność reanimacji mi się nie zdarzyła,oczywiście może
            się trafić innemu .Zastanówmy się,ile takich przypadków może się
            zdarzyć przeciętnemu użytkownikowi dróg? Jeden-dwa razy w życiu?
            Ale "wiele razy"?to ile-pięć, dziesięć? Jeździsz w kółko codziennie
            po ruchliwej trasie,aż zdarzy się ciężki wypadek, z koniecznością
            reanimacji?
            • ament Re: Jest tylko jedna opcja 24.02.08, 22:37
              Wydaje mi się, że cava jest ratownikiem medycznym. Stąd jego wiedza medyczna ograniczająca się głównie do medycyny stanów nagłego zagrożenia życia.
              Przestaje też dziwić mocno krytyczne podejście do lekarzy, bo większość znanych mi ratowników medycznych uznaje, że lekarz w karetce jest głównie balastem dobrym do utrzymania środka ciężkości w samochodzie.
              • cava85 Re: Jest tylko jedna opcja 24.02.08, 22:49
                a mi się wydaje, ze mam też krzywy r..j i przykry zapach z ust.
                A co ci się wydaje misiu w sprawie tematu wątku?
                A może zamieścisz ksero jakiejś specjalizacji, co?
                • ament Re: Jest tylko jedna opcja 24.02.08, 23:22
                  Misiu to ja mogę być dla kogoś innego a nie dla Jaśnie Wielmożnego Pana Kolegi
                  Starszego Prowokatora.
                  Zakładasz wątek z oczywistym rozwiązaniem i masz nadzieję,że ktoś sie na to
                  nabierze?
                  • cava85 Re: Jest tylko jedna opcja 25.02.08, 00:06
                    Jednak - bez ksero uznam, że Szanowny jest Kolegą i porzucił
                    insynuacje co do moich kompetencji zawodowych, co i ja czynię.

                    Jak się okazuje, wcale nie jest oczywiste co zrobić, co widać w
                    dyskusji.
                    Nie ma w tym żadnej prowokacji, znam sporo przypadków nieudzielenia
                    pomocy (w tym na oddziale szpitalnym) i zawsze - obficie
                    uzasadnianego cudacznymi wymówkami.
                    Pozdrawiam Kolegę oraz Inne Osoby, z przeprosinami za nadużycie ich
                    uprawnień do Misia.
              • st.lucas Nie jest nawet ratownikiem! 24.02.08, 23:16
                Ratownik wiedziałby, że nie reanimuje się już metodą usta-usta.
                • maverick777md Re: Nie jest nawet ratownikiem! 24.02.08, 23:18
                  U nas też ratownicy są naprawdę biegli w wytycznych....
                • cava85 Re: Nie jest nawet ratownikiem! 24.02.08, 23:22
                  No proszę,
                  więc nawet nie wiesz, że metodą usta-usta się nie reanimuje (bo to
                  wynik wielu czynności) tylko zapwenia wentylację?
                  Rozumiem, że ty w takich sytuacjach wzywasz Świętego Łukasza?
                  Współczuję, nawet taki święty ma przechlapane.
                  • extorris Re: Nie jest nawet ratownikiem! 24.02.08, 23:25
                    stary
                    idz spac, odpocznij, zamiast stukac w kalwisze
                    wez urlop, albo zwolnienie

                    frustracja moze minac
                    • cava85 Re: Nie jest nawet ratownikiem! 24.02.08, 23:50
                      A nauczyłeś się już intubować i wkłuwać?
                      Bo mi to sen spędza z powiek, ha ha!

                      Jeśli "stary" to może Tobie na pożegnanie można by napisać:

                      Ucz się synku, a kiedyś będziesz mógł dawać rady...

                      Ale to by było co najmniej niegrzeczne wobec kolegi po fachu, więc
                      tak nie napiszę.
                  • super-reset Re: Nie jest nawet ratownikiem! 24.02.08, 23:25
                    Lekarz, który czepia się skrótu myślowego,czytelnego dla wszystkich
                    (lekarzy).To ma wpłynąć na twoją wiarygodność?
            • nico72 Re: Jest tylko jedna opcja 24.02.08, 22:39
              Wiesz co, mam kumpla. Jest bankowcem ale z zamiłowania ratownikiem. Wozi ze sobą
              walizkę w samochodzie. W dodatku umie się z tym wszystkim obchodzić.
              Wielokrotnie się z niego śmiałem że ściąga wypadki bo na pewno ponad 5 razy
              reanimował na drodze tylko w ciągu ostatniego roku.
            • cava85 Re: Jest tylko jedna opcja 25.02.08, 00:50
              Wiesz, chyba sobie dorabiasz w IPNie - wszędzie spiski i podstępy...
              Nie miałem żadnego szczęścia, tylko zatrzymuje się gdy jest wypadek!
              Przez 4 lata dojeżdżałem do pracy 60 km w jedną stronę najruchliwszą
              dwupasmówką, no i co?
              Masz pojęcie że tam codziennie zdarza się kilka wypadków?
              Codziennie!!
              A ja przez 4 lata trafiłem na min. 8-10 szt, to dużo?
              Reanimowałem też TIRowca w drodze na urlop, na Węgrzech oraz
              dziecko, które wpadło pod koła mojego kolegi kardiochirurga, tuż
              przed szpitalem. Dlaczego? Bo to mój zawód.I co?
              Może po prostu mniej zwracasz uwagę na wypadki (?) albo jeździsz
              bezpieczniejszą drogą. Ja przejechałem ponad milion km (mam rodzinę
              za granicą) a Ty? - ile km to dla Ciebie dużo? Bo znam takich co się
              podszywają pod lekarzy a są pielęgniarkami w rejestracji i jeżdżą
              tramwajem...
              Wiesz, piszę to bo mnie zdumiewa, jak bardzo jesteś podejrzliwa, co
              to za jaja z tymi repami?
              Mam ochotę Cię przeegzaminować na forum z paru zabiegów i
              diagnostyki zaburzeń rytmu albo farmakoterapii wpw tylko po co?
              I tak zaraz będziesz podejrzewać że jestem agentem CBA?
              • super-reset Re: Jest tylko jedna opcja 25.02.08, 16:41
                Rozumiem,że nie biorąc udziału w reanimacji na drodze, moja
                wiarygodność jako kierowcy- gorzej ,jako lekarza też-spada do zera?
                Mam żałować,że dotąd nikt nie rozwalił się fest autem na tych
                drogach,które użytkuję,wtedy,kiedy przejeżdzam?
                Rozumiem,że pisząc w jednym miejscu o przejechaniu ponad miliona, a
                w drugim-kilku milionów kilometrów nie czujesz drobnej róznicy
                pomiędzy tymi wartościami i nadal zachwycasz się swoją
                wiarygodnością?
                Zasadzasz wątek z tak głupim wstępem,że wszyscy się zastanawiają, o
                co temu gościowi chodzi i jeszcze się dziwisz,że parę osób nie
                wierzy w to,że jesteś lekarzem? Założywszy,że post miał mieć cele
                edukacyjne(choć skierowany był do lekarzy)-co ma do rzeczy żona-
                księgowa, albo kto prowadził auto? Gdyby wspomniany dermatolog
                szedł piechotą do pracy, lub jechał hulajnogą to coś zmienia w
                przypadku ofiary,o której piszesz?
                Wiesz, po co jesteś na tym forum? Głównie po to,żeby się
                dowartościować.Grzmisz o lekarzach,którzy nie potrafią intubować,
                tak jakby to była jakaś ujma.To chyba logiczne,że ktoś,kto nie
                robił tego od stażu podyplomowego nie umie, a nawet nie powinien
                próbować tego robić? Na podstawie pojedynczej sytuacji-prawdziwej
                czy urojonej, z rzeczonym dermatologiem-wyciągasz szybkie wnioski o
                mnożących się tego typu sytuacjach? A może ci się rozmnożyły,
                tak,jak kilometry w dwóch postach tego samego wątku? Po cholerę
                chwalisz się laryngoskopem, wożonym w bagażniku-czujesz się lepiej
                dzięki temu? A podręczny zestaw do tracheotomii albo porodu też
                wozisz?
                A egzaminować to możesz pielęgniarki na swoim oddziale-jak ci szef
                pozwoli.Chyba,ze sam nim jesteś, to już im współczuję...
                Nie obraź się-może jesteś dobrym fachowcem i nieocenionym ratunkiem
                na drodze-jako człowiek jesteś po prostu bufonem i tyle.
                • cava85 Re: Jest tylko jedna opcja 25.02.08, 18:45
                  "...Rozumiem,że nie biorąc udziału w reanimacji na drodze, moja
                  wiarygodność jako kierowcy- gorzej ,jako lekarza też-spada do
                  zera?..."

                  Chociaż to zrozumiałaś.
                  W Twoim przypadku rzeczywiście - może jesteś bardziej wiarygodna
                  jako kierowca niż jako lekarz, kto uwierzy, wyjdzie bez strachu na
                  ulicę.
                  Reszta Twojego postu mówi sama za siebie - troll kliniczny.
                  Nie będę więc odpowiadać na posty łamiące regulamin.


                  • maverick777md Re: Jest tylko jedna opcja 25.02.08, 19:27
                    Ja zaś przy całym szacunku dla wszystkich Kolegów starszych stażem podzielam zdanie Super-reset
        • cava85 Re: Jest tylko jedna opcja 24.02.08, 22:39
          Patryk,
          ty chyba wyjechałeś już z tego kraju, co?
          Piszesz krótko i do rzeczy, aż miło czytać.
          Pzdr ;-))
          • nico72 Re: Jest tylko jedna opcja 24.02.08, 22:41
            Bo na twoje pytanie jest tylko jedna logiczna odpowiedź, tylko szczerze mówiąc
            pytanie wydało mi się dziwne jak na medyka.
            • cava85 Re: Jest tylko jedna opcja 24.02.08, 22:47
              To może powiesz, jaka jest logika medyka,
              bo ja szanowny kolego jestem lekarzem
              a medycy to również inne profesje, co warto pamiętać z zajęć z
              historii medycyny.
              • nico72 Re: Jest tylko jedna opcja 24.02.08, 22:51
                To skoro szanowny kolego jesteś lekarzem to tym bardziej dziwny jest ten wątek.
                Co byś zrobił bez pytania na forum? Ciekawy jestem. Bo różne widziałem
                zachowania lekarzy jeżdżąc ładnych kilka lat "na erce".
                • cava85 Re: Jest tylko jedna opcja 24.02.08, 23:15
                  A w jakiej roli szanowny pan w tym pojeździe się przemieszczał?
                  Z przodu, czy z tyłu? I po stronie lewej, czy prawej? :)))
                  Powiem, zakładając że nasze koleżeństwo wynika ze wspólnoty zawodu
                  lekarza:
                  Nie co bym zrobił, tylko co zrobił d..ek jadący z żoną do przychodni
                  w samochodzie : wezwał mnie, czyli Rkę, kolego miły, a potem
                  pojechał do przychodni, bo był spóźniony!
                  Co ja zrobiłem z poszkodowanym, to już inna historia.
                  W każdym razie temu wzywającemu d...kowi nie zrobiłem nic z tego co
                  bym chciał.
                  Jeśli nas łączy wspólny ethos, to pozdrawiam. Ja już nie jeżdżę od
                  paru lat.
                  • nico72 Re: Jest tylko jedna opcja 25.02.08, 00:25
                    Czasem siedziałem z przodu po prawej a czasem z tyłu jak trzeba było. Nie jeżdżę
                    prawie od roku z powodu wyjazdu.
                    Niestety też spotkałem się z takimi d...kami. I przy wypadkach i zabierając
                    pacjentów z przychodni. Spotkałem się też w szpitalu ze specjalistami właśnie
                    dermatologami. Jak byłem wezwany do resuscytacji bo chory w przychodni "się
                    zatrzymał". Pani doktor się zmyła a resuscytację prowadziły pielęgniarki "chwała
                    im za to".
              • super-reset Re: Jest tylko jedna opcja 24.02.08, 23:02
                Ja pierniczę, gość z długoletnim stażem w zawodzie powołuje się na
                zajęcia z historii medycyny (1 rok studiów)? No ciekawe,
                naprawdę...
                • cava85 Re: Jest tylko jedna opcja 24.02.08, 23:09
                  super-reset napisała:

                  > Ja pierniczę, gość z długoletnim stażem w zawodzie powołuje się na
                  > zajęcia z historii medycyny (1 rok studiów)? No ciekawe,
                  > naprawdę...

                  Nie każdy się tak szybko resetuje, jak widać.
                  • super-reset Re: Jest tylko jedna opcja 24.02.08, 23:15
                    Lepiej resetować to, co zbędne, bo głowa (zwłaszcza lekarza) to nie
                    śmietnik.
                    • cava85 Re: Jest tylko jedna opcja 24.02.08, 23:44
                      Ok,
                      o swoim śmietniku każdy decyduje sam.
    • tara34 żart lub kpina 26.02.08, 15:23
Pełna wersja