Dodaj do ulubionych

Czego lekarze uczą się od pielęgniarek...

06.03.08, 23:33
Taka informacja:
Jeden z Uniwersytetów Medycznych prowadzi zajęcia na wydz. Lekarskim
(dla lekarzy) siłami pp. Pielęgniarek dyplomowanych i
doktoryzowanych w pielęgniarstwie.
Zajęcia dotyczą anatomii człowieka.

Co o tym myślicie?
Obserwuj wątek
    • sonic84 Re: Czego lekarze uczą się od pielęgniarek... 07.03.08, 18:57
      Tzn która uzcelnia? Jeśli jest tak naprawdę uważam,iż jest to przykrym
      przykładem nieudolności i braku profesjonalizmu szkolnictwa wyższego.Anatomia
      jest przerabiana na pielęgniarstwie w zakresie nieporównywalnie mniejszym niż na
      wydziale lekarskim (i żaden doktorat zrobiony po pielęgniarstwie tej luki w
      wiedzy nie wypełni ).Ponadto asystent prowadzący ów przedmiot powinien
      dysponować wiedzą,w jaką wyposaża się absolwentów tylko i wyłącznie
      medycyny,gdyż podczas zajęć padały często pytania zahaczające o tematy typowo
      'kliniczne',na które pielęgniarka nie była by w stanie
      odpowiedzieć.Owszem,pośród nauczycieli akademickich jest sporo absolwentów
      pielęgniarstwa ale na wydziale nauki o zdrowiu (czyli pielęgniarstwie,dietetyce
      itd).Doprawdy żałosne.
      • extorris Re: Czego lekarze uczą się od pielęgniarek... 07.03.08, 20:00
        nie jest do konca tak, ze prowadzacy zajecia na wydziale lekarskim musza byc
        zawsze lekarzami

        nie jest tez tak, ze ktos, kto studiowal medycyne bedzie zawsze lepiej
        przygotowany do prowadzenia zajec z anatomii niz pielegniarka, bo wiedza z
        poczatku studiow w malym stopniu pozostaje w glowie po 10 latach

        zgadzam sie, ze lepiej, aby anatomii uczyl lekarz, najlepiej ze specjalnoscia
        chirurgiczna (a nie np genetyka kliniczna)

        ale na polskich panstwowych uczelniach jakosc kadry ma drugorzedne znaczenie

        poza tym sa lepsze zajecia dla lekarzy, niz asystentura w katedrze anatomii
        krotko mowiac - bedzie gorzej, a na razie i tak nie jest bardzo zle
        • sonic84 Re: Czego lekarze uczą się od pielęgniarek... 07.03.08, 20:50
          nie jest tez tak, ze ktos, kto studiowal medycyne bedzie zawsze lepiej
          > przygotowany do prowadzenia zajec z anatomii niz pielegniarka, bo wiedza z
          > poczatku studiow w malym stopniu pozostaje w glowie po 10 latach

          Śmiem twierdzić,że jednak będzie lepiej przygotowany.Zwłaszcza iż napisałam
          wyraznie,iż trakcie omawiania poszczególnych działów zahaczaliśmy czasem o
          klinikę.Poza tym było pośród nas całkiem sporo osób,które wkuwały bohenka zdanie
          po zdaniu i czasami zaginały nawet asystenta (lekarza-chirurga.Zresztą sporo
          asystentów,którzy uczyli kiedy ja byłam na 1 roku, było chirurgami).Miałam też
          kilkukrotnie zastępstwo z pielęgniarką i były to śmieszne zajęcia bo kobieta nie
          była w stanie odpowiedzieć na większą część naszych pytań (dotyczących stricte
          anatomii).
          • sonic84 Re: Czego lekarze uczą się od pielęgniarek... 07.03.08, 21:06
            Chciałam jeszcze nadmienić,iż nie chcę w rzadnym wypadku dyskredytować wiedzy
            pielęgniarek.Uważam tylko ,iż wykształcenie danego asystenta powinno
            korespondować z rangą przedmiotu,jaki prowadzi.Jeśli jest to anatomia człowieka
            na wydziale lekarskim to siłą rzeczy nie może prowadzić jej ktoś ,kto tej
            anatomii miał na studiach tyle,co kot napłakał.Nie może to być ani pielęgniarka
            ani biolog -podsumowując nikt,kto by nie był lekarzem.
                • zzz12 abstrahujac od anatomii 07.03.08, 22:11
                  w UK bylam swiadkiem cwiczen studentow medycyny, prowadzonych
                  (zajecia, nie studenci) przez pielegniarke. Taki to byl przedmiot i
                  taki oddzial, gdzie lekarz wpadal raz-dwa razy w tygodniu, a sam
                  oddzial prowadzony byl glownie przez pielegniarki, z wspoludzialem
                  rehabilitantow. W Szwecji zupelnie normalne jest, ze w ramach
                  szkolenia podyplomowego kurs dla lekarzy-specjalistow
                  prowadzi..podpielegniarka (w Szwecji sa pielegniarki,
                  podpielegniarki,a pielegniarki rowniez moga miec swoje
                  specjalizacje, dajace im spora samodzielnosc). Nie z braku
                  personelu, ale dlatego, ze w praktyce funkcjonuje pojecie zespolu
                  medycznego, w ktorym kazdy czlonek zespolu ma swoj zakres obowiazkow
                  i kompetencji, a w ramach kompetencji pewien zakres samodzielnosci,
                  przy czym w niektorych obszarach podpielegniarka miewa lepsze
                  doswiadczenie, niz lekarz.I te wiedze przekazuje podczas kursow.
                  • felinecaline Re: abstrahujac od anatomii 07.03.08, 22:32
                    Podjawszy we Francji przerwane w PRLu studia bylam bardzo
                    hm...niezdarna i przerazona, jesli "wypadalo na mnie" dokonac
                    jakiegokolwiek rekoczynu na delikwencie.
                    Szczesliwie jedna z pielegniarek,("opatrunkowa" na chir. visc.)
                    rewelacyjny fachowiec w swojej dziedzinie zapalala "powolaniem
                    mentorskim wobec "egzotycznej niezdary" i uczyla mnie nieslychanie
                    cierpliwie - najpierw opanowania wlasnego leku a potem wlasnie
                    techniki owych "rekoczynow".
                    Chyba nigdy jej sie nie "wyplace" (w sensie moralnym, oczywiscie).
      • marcinoit Re: Czego lekarze uczą się od pielęgniarek... 08.03.08, 23:49
        sonic84 napisała:

        > Tzn która uzcelnia? Jeśli jest tak naprawdę uważam,iż jest to przykrym
        > przykładem nieudolności i braku profesjonalizmu szkolnictwa wyższego.Anatomia
        > jest przerabiana na pielęgniarstwie w zakresie nieporównywalnie mniejszym niż n
        > a
        > wydziale lekarskim (i żaden doktorat zrobiony po pielęgniarstwie tej luki w
        > wiedzy nie wypełni ).Ponadto asystent prowadzący ów przedmiot powinien
        > dysponować wiedzą,w jaką wyposaża się absolwentów tylko i wyłącznie
        > medycyny,gdyż podczas zajęć padały często pytania zahaczające o tematy typowo
        > 'kliniczne',na które pielęgniarka nie była by w stanie
        > odpowiedzieć.Owszem,pośród nauczycieli akademickich jest sporo absolwentów
        > pielęgniarstwa ale na wydziale nauki o zdrowiu (czyli pielęgniarstwie,dietetyce
        > itd).Doprawdy żałosne.
        mniemam ze cie troche popie..ło. z tresci postu wnosze ze albo student albo swierzy doktor :)
          • marcinoit Re: Czego lekarze uczą się od pielęgniarek... 09.03.08, 00:13
            cava85 napisał:

            > mniemam ze cie troche popie..ło. z tresci postu wnosze ze albo
            > student albo swierzy doktor :)
            >
            > O rany, oi-cie, kto tu jest "świerzy" !!???
            > Jakaś maturka była?
            >
            > I z czym konkretnie w wypowiedzi elokwentnej i kumatej koleżanki
            > polemizujesz?
            nie dobijaj mnie choc Ty jak tychczas twoje wypowiedzi wydawaly sie logiczne. Czy ty rowniez uwazasz ze wykladnikiem kompetencji inteligencji i wiedzy jest znajomosc ortografi??? jestem pewien ze znane ci jest pojecie dysgrafi, dysleksji, dysortografii itd???. no ale nie wazne . nie bede wiecej dyskutował na temat formy moich wypowiedzi a co do tresci. faktycznie bywam zbyt frywolny w wyrazaniu mysli :)ale ad rem . kolezanka jak najbardziej elokwentna co do tego czy kumata to mamo dmienne zdanie. wiedza zdobyta na studiach to dopiero zaczatek i podstawa do dalszej nauki wiec nie rozumiem jakie znaczenie dla kompetencji pielegniarki wykladajacej anatomie ma fakt ze w czasie studiow miala ja w malym zakresie? mozna chyba domniemac ze po studiach zglebila problem dokladnie? prawda? rozumujac jak nasza "kumata kolezanka" nalezalo by zakazac nauczania biochemi, fizjologii, genetyki, histologii
            nie-lekarzom bo to przeciez wszystko ma wiekszy lub mniejszy zwiazek zklinika. A swoja droga ciekaw jestem jakie to zawile kwestie kliniczne omawiala kolezanka na zajeciach z anatomii?
            uf przpraszam wszystkich za taki dlugi post

            • cava85 Re: Czego lekarze uczą się od pielęgniarek... 09.03.08, 00:41
              Niezupełnie Cię rozumiem...
              Kolezanka uważa, tak jak ja, że pielęgniarka nie powinna uczyć
              anatomii lekarzy.
              Biochemia i informatyka to co innego, bo to nie klinika dokonywana
              na pacjencie żywym czy martwym, o czym już pisałem.
              Nie piszesz wprost, że legitymujesz się dysortografią i odnosisz się
              do znajomości ortografii - to jak, nie znasz czy nie możesz?
              Gdy ja zdawałem maturę, nikt z takim błędem nie zdałby (sam miałem
              kłopoty z orto i musuałem im stawić czoła)- czyżby epidemia dys-ów
              była wówczas uleczalna? A w każdym razie errare humanum est, jednak
              nie warto kpić z innych - ich wieku czy stażu, jeśli ...humanum
              debet esse.Pozdrowienia na OIT.
              • marcinoit Re: Czego lekarze uczą się od pielęgniarek... 09.03.08, 00:56
                cava85 napisał:

                > Niezupełnie Cię rozumiem...
                > Kolezanka uważa, tak jak ja, że pielęgniarka nie powinna uczyć
                > anatomii lekarzy.
                > Biochemia i informatyka to co innego, bo to nie klinika dokonywana
                > na pacjencie żywym czy martwym, o czym już pisałem.
                > Nie piszesz wprost, że legitymujesz się dysortografią i odnosisz się
                > do znajomości ortografii - to jak, nie znasz czy nie możesz?
                > Gdy ja zdawałem maturę, nikt z takim błędem nie zdałby (sam miałem
                > kłopoty z orto i musuałem im stawić czoła)- czyżby epidemia dys-ów
                > była wówczas uleczalna? A w każdym razie errare humanum est, jednak
                > nie warto kpić z innych - ich wieku czy stażu, jeśli ...humanum
                > debet esse.Pozdrowienia na OIT.
                dziekuje za przyznanie prawa do bladzenia. ile kosztowala mnie moja przypadlosc nie bede wspominał:)w kazdym razie zrobila sie popularna juz dawno po moej maturze :)
                pewnie masz racje ze jestem zbyt frywolny i obcesowy w swoich wypowiedziach . nie mniej nie mialem zamiaru obrazac kolerzanki. jeli sie poczula urazona- przeprasza. a co do meritum to nie zgadzam sie z wami w calej rozciaglosci. uzasadnienie znajduje sie we wczesniejszych watkach. to co mnie rozdraznilo to bijace z wypowiedzi Kolezanki poczucie wyzszosci. no chyba ze dokonuje nadinterpretacji.
                to straszne ale chyba zatracamy zdolnosc do tego zeby sie "pieknie roznic"
                pozdrawiam
                  • marcinoit Re: Czego lekarze uczą się od pielęgniarek... 09.03.08, 01:09
                    Lekarz to lekarz a pielęgniarka to pielęgniarka
                    trudno sie z tym nie zgodzic. nadal jednak twierdze ze na pewnym etapie, ta przyslowiowa juz anatomia, dobrze przygotowana pielegniarka, biolog itp doskonale spelni swoje zdanie jako nauczyciel przyszlych lekarzy. moim zdanie odrobine przesadzasz z tym ksztaltowaniem przyszlego lekarza na zajeciach z anatomii prawidlowej. choc masz napewno racje ze coraz trudniej o mistrza ktory pokaze jak byc lekarzem. nie mniej mysle ze 1- 2 mozna sobie bez wiekszej szkody odpuscic. :)
                    a roztargniony bywam , fakt ale nie bardzo rozumiem jak sie to ma do mojej wypowiedzi
                    • maverick777md Re: Czego lekarze uczą się od pielęgniarek... 09.03.08, 09:50
                      > Lekarz to lekarz a pielęgniarka to pielęgniarka
                      > trudno sie z tym nie zgodzic. nadal jednak twierdze ze na pewnym etapie, ta pr
                      > zyslowiowa juz anatomia, dobrze przygotowana pielegniarka, biolog itp doskonal
                      > e spelni swoje zdanie jako nauczyciel przyszlych lekarzy.

                      Nie miałem zajęć z biologiem. Mieli koledzy. To było niesamowicie frustrujące jak ta baba czepiała się głupich szczegółów, pomijając rzeczy ważne. Uważam, że nauczyciel anatomii powinien mieć jednak jakąś praktykę kliniczną, by wiedzieć co można odpuścić (a nie robić kartkówki z częstości procentowej występowania wariantów odejścia tętnic z łuku aorty z rysunkami). Najlepsze "wzięcie" i poważanie jako nauczyciele anatomii na mej uczelni mieli praktykujący dr ortopeda i praktykująca dr neurochirurg. Wiedzieli czego chcieli nauczyć, byli twardzi wymagający, ale i sprawiedliwi.
    • cava85 Re: Czego lekarze uczą się od pielęgniarek... 08.03.08, 07:08
      Studia na I roku kształtują postawę zawodową LEKARZA, również "przy
      okazji" zajęć z anatomii.
      To jest czas, gdy buduje się wizerunek zawodu, podejście do pacjenta
      i w ogóle szacunek do profesji i jej podmiotu (pacjenta) oraz misji
      zawodowej (nie: tzw. powołania, bo to co innego).

      Moim zdaniem, kształcenie anatomii przez osoby nie mające zobowiązań
      i etyki lekarza nie jest w stanie wypracować właściwej postawy
      lekarza i już od początku wpływa na traktowanie studiów przez
      młodych adeptów(ZWŁASZCZA przy okazji nauki anatomii, dokonywanej
      na "corpus cadaveri") jak technikum mechanicznego.
      Plus absolutna abstrakcja pomiędzy "szpilkami" a aspektami
      klinicznymi - a taki przecież jest sens i cel anatomii medycznej, to
      nie jest ASP!

      Widzicie jakiś związek pomiędzy takim trybem nauczania i zasobem
      kadry a zjawiskami opisywanymi w prasie i naszymi dyskusjami na
      forum (np. o ratowaniu życia)????

      PS Nie ma znaczenia, czy anatomii uczy pielęgniarka, czy psycholog -
      obie te profesje wchodzą w skład zepołów medycznych, podobnie jak
      kierowca karetki, co nie znaczy że ma sens, aby robili coś, co nie
      jest zw. z ich FUNKCJĄ w tym zespole.Każdy ma swoje miejsce, a
      dowartościować się można doktoratem a nie próbami udawania kogoś,
      kim się nie jest.
      To dedykuję pp. pielęgniarkom, z odpowiednio głębokim szacunkiem dla
      sztuki i nauki o pielęgnacji (ja też od Nich nauczyłem się drobnych
      zabiegów medycznych, ale nie tego, jak być lekarzem).
        • sonic84 Re: Czego lekarze uczą się od pielęgniarek... 08.03.08, 11:15
          Ludzie ale co wy chcecie w większości tutaj przeforsować.Polacy jeszcze nie
          dorośli do tego,aby zrozumieć bardzo prostą prawdę:każdy ma swoje
          miejsce.Wybaczcie przedszkolną składnie ale banały trudno jest wykładać w sposób
          skomplikowany.Jak ktoś skończył (w Polsce) jakikolwiek kierunek paramedyczny,to
          tej anatomii (i innych przedmiotów medycznych)na studiach miał ciut ciut.Ot tak
          ogólne pojęcie na poziomie jakiegoś skryptu no może jednotomowej anatomii.Więc,
          jak podpowiada logika,gó.. na ten temat wie(żeby lepiej to zobrazować tak jak
          gó.. o matematyce wie ekonomista,jeśli porównać go z matematykiem itd) .A skoro
          z danej dziedziny wie tak mało,to trudno,aby pózniej pełnił rolę nauczyciela
          akademickiego i prowadził studentów,którzy przerabiają materiał znacznie
          bardziej rozbudowany niz ten,który ich "mentor" opanowywał w trakcie swojej
          edukacji.Owszem o pielęgniarek można się sporo nauczyć ale spraw związanych
          tylko i wyłącznie z ich z ich zawodem.Dalej-to że gdzież zagranicą jakaś
          pielęgniarka prowadzi jakieś szkolenia dla medyków.Tylko że nie należy mieć na
          uwadze,iż pomiędzy studiami pielęgniarskimi w Polsce a zagranicą jest niekiedy
          wieeelka i ziejąca przepaść-na niekorzyść tych pierwszych oczywiście.No i sam
          fakt ,iż jest tak gdzież na zachodzie nie oznacza ,iż jest to słuszne i powinno
          być naśladowane.Bo dla wielu z was zachód zaczął być synonimem doskonałości i
          nieomylności co jest bardzo zgubne.
          • madzia.te Re: Czego lekarze uczą się od pielęgniarek... 08.03.08, 12:01
            wygląda na to,że ustanawianie wydziałów na AM czy UM- to przeżytek.
            studia interdyscyplinarne załatwiłyby sprawę-
            absolwent miałby dyplom "medyk" i byłby wszystkim po
            trochu.pielęgniarką, doktorkiem, rehabilitantem- a i tak leczeniem
            zajmują się farmaceuci- sorki- to przecież też w worku medycznym.
            jeśli można się wymieniać zajęciami w zespole ratunkowym- to ja chcę
            siedzieć za kierownicą- zawsze chciałam się karnąć na czerwonym
            świetle- a kierowca niech odwala moją robotę.
            cudnie!
      • extorris Re: Czego lekarze uczą się od pielęgniarek... 08.03.08, 19:30
        zgadzam sie z toba w ogole, ale nie w szczegole

        nie sadze, aby wykonywanie zawodu lekarza bylo konieczne do zachowania szacunku
        wobec zwlok

        studenci w dalszym toku studiow beda miec mnostwo kontaktow z lekarzami, zreszta
        wykazujacymi cale spektrum postaw i wartosci moralnych

        osobiscie malo wierze w to, ze studia moga w jakims znaczaym stopniu
        uksztaltowac w czlowieku "dobro" - to dzieje ste troche wczesniej
        mozna nauczyc zasad deontologii, omowic KEL, ale na jaki grunt to padnie, zalezy
        od innych czynnikow - wrodzonych, domu, srodowiska, rodzicow, kolegow, szkoly,
        nauczycieli, zainteresowan itd...
        nie wierze w to, ze ludzi daje sie latwo "naprostowac"

        anatomia jest takim przedmiotem, gdzie z pewna strata, ale w miare bezpiecznie
        mozna powierzyc nauczanie pielegniarkom

        wykladajacy biochemie, czy nawet fizjologie tez nie musza byc koniecznie
        lekarzami (i lepiej zeby nie byli pielegniarkami), bardziej kompetentni w pewnym
        zakresie moga byc chemicy, czy biolodzy
        • sonic84 Re: Czego lekarze uczą się od pielęgniarek... 08.03.08, 20:30
          anatomia jest takim przedmiotem, gdzie z pewna strata, ale w miare bezpiecznie
          > mozna powierzyc nauczanie pielegniarkom

          Oczywiście ,że można powierzyć pielęgniarkom nauczanie anatomii ale tylko i
          wyłącznie na farmacji i kierunkach dostępnych na wydziale nauki o zdrowiu
          (pielęgniarswto,dietetyka,ratownictwo medyczne,techniki dentystyczne i tak dalej).

          wykladajacy biochemie, czy nawet fizjologie tez nie musza byc koniecznie
          > lekarzami (i lepiej zeby nie byli pielegniarkami), bardziej kompetentni w pewny
          > m
          > zakresie moga byc chemicy, czy biolodzy

          Biochemię prowadzili głównie biotechnolodzy,biolodzy i farmaceuci.Jeśli chodzi o
          fizjologię człowieka ..z pewnością niektóre działy mógłby poprowadzić biolog ale
          tylko niektóre.Inne wymagają typowo lekarskiej wiedzy.
          Czy wy już kompletnie zapomnieliście jak wyglądały te nieszczęsne,przedkliniczne
          przedmioty.
        • cava85 Narodziny P I E L Ę K A R Z A 08.03.08, 21:56
          Studia podstawowe skończyłem dość dawno, teraz odwzajemniam się
          innym w tej kwestii.Dlatego odpowiem Ci szerzej, dziękując za
          ciekawy post.
          Mam wrażenie, że obecnie lekarzom i w ogóle zawodom medycznym trudno
          się połapać w tym, czym są i po co...
          1/ Lekarz nie jest mechanikiem samochodowym a anatomia to nie lekcje
          budowy pantofelka. Różnica polega na tym, że przedmioty zw. z
          pacjentem (również martwym) - dla lekarza stanowią szczególne
          memento co do jego misji, posłannictwa i ODPOWIEDZIALNOŚCI za życie,
          jakiej nie ma nikt inny, w tym biochemik i pielęgniarka. To nie to,
          co biofizyka medyczna czy teleportacja ekg. Topografię naczyń wskaże
          każdy, dzięki wikipedii, sens i cel nauki w kontekście lekarskim nie
          jest osiągalny dla np. pielęgniarki (i nie powinien być).
          2/ Pierwsze kontakty z nauczycielem i przedmiotem na studiach są
          niepowtarzalną okazją wpływu autorytetu na postawy i zachowania
          zawodowe. Takim mentorem i mistrzem nie powinna być pielęgniarka,
          jeśli mówimy o kontakcie z życiem, śmiercią i pacjentem (bo: jw.)
          Ten okres decyduje o kompetencjach i postawie zawodowej dorosłej
          osoby uczącej się (cóż, prawo andragogiki).
          3/ Postaw etycznych i deontologicznych nie uczy się czytając skrypty
          lecz budując doświadczenie w działaniu, podążając za przykładem
          osobistym autorytetu oraz hołdując (!) normom i wzorcom społecznym i
          środowiskowym. Ta norma i przykład jest łamana już od pierwszych dni
          nauki na tymże Uniwersytecie (sic!).
          4/ Dyskutowane szeroko przykłady anormalnych zachowań i postaw
          lekarzy (ratowanie życia i zdrowia, stosunek do pacjenta, patologie
          podyplomowego wypalenia zawodowego) mają źródło w kompletnej
          izolacji od wiedzy i praktyki wyznaczających rolę i misję zawodową
          współczesnego lekarza.
          5/ Obawiam się, że to źródło, poza negatywną selekcją na studia,
          bije zwłaszcza w systemie edukacji, nastawionym na
          kształcenie...hmmm...pięlękarzy?
          I to jest temat postu.
          • luisa99 Re: Narodziny P I E L Ę K A R Z A 08.03.08, 22:25
            Sądzę że wkradł się pewien błąd już na samym początku. Pielęgniarki
            dyplomowane nie są wykładowcami. Jeśli rozmawiamy o uczelniach
            wyższych to wykładowca musi "mieć" stopień naukowy. Tytuł zawodowy
            (lekarz, mgr pielęgniarstwa,położnictwa) w zakresie medycyny jest
            dopuszczalny z przedmiotów zawodowych (praktyk, ćwiczeń-pracownie
            zawodowe)[ustawa o szkoln. wyższym, ustawa o stopniach naukowych i
            tytułach naukowych]. Dlatego uważam że doktor
            pielęgniarstwa,położnictwa ma odpowiednie kwalifikacje, wiedzę
            medyczną, doświadczenie (i zapewniam że mie ma "luk" z zakresu
            anatomii,fizjol.patol.,kliniki)do prowadzenia zajęć ze studentami
            medycyny.
            • cava85 Re: Narodziny P I E L Ę K A R Z A 08.03.08, 22:32
              Fajnie, że wyrażasz swoje zdanie jednoznacznie.
              Szkoda, że nie rozumiesz, tego, o czym pisałem.
              A pisałem właśnie o tym: czego nie rozumie ten, który nie jest tym,
              kim myśli że jest, ale o tym nie wie.
              To się nazywa naukowo: nieświadoma niekompetencja.
              I żadna ustawa tego nie zmieni, niestety.
              • luisa99 Re: Narodziny P I E L Ę K A R Z A 08.03.08, 23:14
                Masz rację nadal się nie rozumiemy. Chodzi mi o to że pielęgniarka
                dyplomowana (wykształcenie średnie zawodowe) NIE MOŻE prowadzię
                żadnych zajęć ze studentami (odnosząc się do pyt. podstawowego że
                prowadzi zajęcia z anatomii). Natomiast wiedza i wykształcenie
                medyczne, doświadczenie zawodowe doktora pielęgniarstwa jest
                wystarczające do prowadzenia takich zajęć i nadal potrzymuję swoje
                zdanie. A powołanie się na ustawy było w celu że uczelnia wyższa nie
                ma prawa zatrudniać osoby bez odpowiednich kwalifikacji.
                • cava85 Re: Narodziny P I E L Ę K A R K I 08.03.08, 23:54
                  Ja rozumiem Cię świetnie, i dlatego nie zgadzam się z tym systemem,
                  ani z Tobą.
                  Ty nie rozumiesz o co chodzi w tym wątku i moich postach i za to Ci
                  dziękuję, bo świetnie ilustrujesz swymi wypowiedziami dramat
                  polskiej medycyny.
                  Nawet lepiej, niż wypadki komentowane w prasie, bo przyczynowo.
                  • luisa99 Re: Narodziny P I E L Ę K A R K I 09.03.08, 00:05
                    Jestem wykładowcą i osobiście nie znam uczelni medycznej gdzie
                    zajęcia ze studentami prowadzi pielęgniarka dyplomowana. A co do
                    doktora pielęgniarstwa nie zmieniam zdania. Uważam że ma odpowiednią
                    wiedzę i może prowadzić zajęcia z przyszłymi lekarzami. Dla jasności
                    chodzi o anatomię.
                    • cava85 Re: Narodziny P I E L Ę K A R K I 09.03.08, 00:46
                      Powiem żartobliwie, aby podsumować Twoją nieświadomą niekompetencję:
                      zgadzam się na takie zajęcia z Anatomii Super Prawidłowej, pod
                      warunkiem świecenia żywym przykładem przez wykładającego ją
                      wykładowcę - ale na ASP.
                      Ja w kazdym razie na to się piszę, jeśli wykładowca nie doktoryzował
                      się przed emeryturą...:))
                • cava85 Re: Narodziny P I E L Ę K A R Z A 09.03.08, 00:01
                  Ależ nic nie szkodzi...to drobiazg, wobec innych postów.
                  Gorzej, że merytorycznie się nie zgadzamy wcale.
                  No i - nie czytasz ze zrozumieniem (np. ja pisałem o pielęgniarkach
                  doktoryzowanych a nie o średnich).
                  Jakoś Cię lubię, mimo ze się nie zgadzam, i to lubię najbardziej :))
                  • luisa99 Re: Narodziny P I E L Ę K A R Z A 09.03.08, 00:21
                    Pisałeś o pielegniarkach dyplomowanych i doktoryzowanych w
                    pielęgniarstwie. Ktoś pisał również o "lukach" w wykształceniu tych
                    doktoryzowanych. Ja tylko nie chcę żebyś wrzucał wszystkie
                    pielęgniarki do "jednego worka".Lekarze też nie powinni myśleć że są
                    najlepsi pod każdym względem i może czasem doktor pielęgniarsta też
                    wie dużo na temat medycyny. Nie chcę żebyś pomyślał że porównuję
                    zawód lekarz do pielęgniarki. Uważm tylko że są pielęgniarki z
                    doktoratem wykształcone i posiadają odpowiednia wiedzę żeby mieć
                    pewne zajęcia ze studentami na wydziale lekarskim. I mimo ze sie nie
                    zgadzamy też jakoś Cię lubie.
            • loraphenus Pielegniarki pracują co najmniej na trzech AM w Po 08.03.08, 22:43
              lsce.

              luisa99 napisała:

              > tytułach naukowych]. Dlatego uważam że doktor
              > pielęgniarstwa,położnictwa ma odpowiednie kwalifikacje, wiedzę
              > medyczną, doświadczenie (i zapewniam że mie ma "luk" z zakresu
              > anatomii,fizjol.patol.,kliniki)do prowadzenia zajęć ze studentami
              > medycyny.

              tylko pielęgniarkom można było "sprzedać" nerw naprężacz rzepki (nervus tensor
              patellae) czy opłucną grasiczą a także śródpiersie najniższe (mediastinum
              inferioris) jak i mięsień zębaty najmniejszy...

              O ich kompetencji swiadczyły tzw. "jaja" które byle student robił, czasami ktoś
              nie zdawał kolokwium ale raczej z powodu takiego ze nie mógł utrzymac powagi
              słysząc bzdury, które kolega/koleżanka referowała pielegniarce - i która te
              bzdury za dobrą monetę brała.
    • cava85 Re: Narodziny P I E L Ę K A R Z A 09.03.08, 00:53
      Jednak pozostanę przy swoim zdaniu na ten temat.
      Pisałem o dyplomowanych i doktoryzowanych jako koniunkcji
      sekwencyjnej w konstrukcie logotematycznym.
      Więc oczywiste, że nie sugerowałem dysjunkcji propedeutycznej zdania
      złożonego.
      Nie spotkałem jeszcze pielęgniarki, która nie wyszeptałaby w
      najmniej odpowiednim momencie:
      "...Lekarze też nie powinni myśleć że są najlepsi pod każdym
      względem..."
      Szkoda, że między nami też się tak frustracyjnie i kompleksowo
      ułożyło, szkoda...
        • luisa99 Re: Dla Luizy... 09.03.08, 01:26
          A mogę zadać Ci pytanie???? To że jesteś lekarzem to jest oczywiste
          więc chciałabym wiedzieć jaka specjalizacja???? Może coś "pokrewna"
          do mojej???
          • cava85 Re: Dla Luizy... 09.03.08, 01:48
            Specjalizuję się we wdrażaniu standardów certyfikacyjnych zgodnych z
            normami UE w kształceniu podyplomowym aktuariuszy.
            I nic z tego nie wynika, bo na forum jestem prywatnie.
        • luisa99 Re: Dla Luizy... 09.03.08, 01:44
          Widzę że nie potrzebnie włączyłam się do dyskusji. Wyraziłam swoje
          zdanie, którego nie zmieniam. Dyskutuja tu osoby które za "punkt
          honoru" mają jedynie obrażanie innych. Tak jestem doktorem
          pielęgniarstwa i nie mam się czego wstydzić. Z Toba dyskutowało mi
          sie bardzo miło i myślę że choć nie zgadzasz się z moim zdanie to
          nie uważasz za żadną "obrazę" to ze pisałam do lekarzy. Pozdrawiam.
      • luisa99 Re: Narodziny P I E L Ę K A R Z A 09.03.08, 01:17
        Nie chciałam Cię uraźić. A to że nie wszyscy lekarze powinni uważać
        się za najlepszych to tylko moja obrona przed "wrzuceniem do worka".
        Nie jest miło słyszeć że ma się "luki" i nie powinno się pracować z
        przyszłymi lekarzami. Szacunek powinien być po obu stronach.
        Przecież pielęgniarki są Wam lekarzą potrzebne. I te doktoryzowane
        też. A rozmowa rozwinęła się tak żeby uznać nas za głupie. Ja mam
        parę lat nauki i pracy naukowej. I myślę że nie szkodziłam i nie
        szkodzę przyszłym lekarzą. Nie mam zajęć z anatomii ale uważam że
        jeśli pielęgniarka doktoryzowała się w odpowiednim kierunku może
        prowadzić taki zajęcia. Takie jest moje zdanie.
        • marcinoit Re: Narodziny P I E L Ę K A R Z A 09.03.08, 01:21
          nie stety masz duzo racji co do rozwoju dyskusji. niepotrzebnie dals sie podpuscic :) co do meritum , to ni etaki czy inny tytul ma znaczenie ale z(RZ*)etelna wiedza i umiejetnosci maja znaczenie.
          pozdrawiam
          *-niepotrzebne skreslic
          • cava85 Re: Narodziny P I E L Ę K A R Z A 09.03.08, 01:34
            Rzetelna wiedza i umiejętności nie wystarczą do wielu rzeczy,
            zwłaszcza jeśli dotyczą pielęgnacji.
            Skończmy z demagogią - opinia, że ktoś nie powinien czegoś robić to
            nie jest wyraz braku szacunku czy poczucia wyższości.
            (Lekarz nie powinien być managerem, bo nie ma o tym pojęcia, np.)
            Ale jeśli ktoś robi to, o czym nie ma pojęcia, to swoje frustracje i
            kompleksy przerzuca na otoczenie a zwłaszcza podmiot działania.
            Nazywa się to syndromem zaniżonej wartości i wyraża postawą
            manipulatywną demonstrowaną w warstwie behawioralnej mechanizmami
            przeniesienia ("Lekarze się czują lepsi!!!").
            Nie próbujmy wynaleźć koła w dziedzinie psychologii klinicznej.
            Te uwagi odnoszę do zjawiska, a nie do jakiejkolwiek osoby,
            zwłaszcza przemiłej Luizy.
            • marcinoit Re: Narodziny P I E L Ę K A R Z A 09.03.08, 01:52
              wszystko by sie zgadzalo gdyby nie male "ale"
              zadjesz sie nie zauwazac lub celowo nie chesz zauwazyc tego ze ktos moze zdobyc odpowiednia wiedze w dziedzinie nie zwiazanej z jego pierwotnym wyksztalceniem. pielegniarka nigdy nie bedize lekarzem co nie wymaga udawadniania ale to nie jest rownoznaczne z tym ze pielegniarka nigdy nie bedzie w stanie posias pewnej wiedzy przypisanej lekarzowi.
              nie znam sie na psychologii klinicznej. cos mi sie jednak wydaje ze przyznanie prawa ludziom z poza "kregu wtajemniczonych" wykonywania pewnych czynnosci odbiera troche poczucia wyjatkowosci i oslabia dume z bycia w "kregu" . a my przeciez lubimy byc wyjatkowi lubimy byc jedynymi powiernikami wiedzy tajemnej :) prawda
              a co do menagera znam lekarzy ktorzy sie doskonale spisali w tym fachu.
              • cava85 Re: Narodziny P I E L Ę K A R Z A 09.03.08, 10:29
                Chodzi mi o to, aby każdy robiło to, do czego jest profesjonalnie
                przygotowany a nie żeby mu się "udawało", bo nie na tym polega
                cywilizowane społeczeństwo.
                Nieświadoma niekompetencja prowadzi do poszukiwania rozwiązań
                kosztownych i szkodliwych jednocześnie, a tymczasem koło wynaleziono
                jakiś czas temu.
                Kształcenie lekarzy przez pielęgniarki to jest całkowite
                niezrozumienie zasad i praw rządzących zarówno kształceniem, jak
                pielęgnowaniem oraz leczeniem.
                Dlatego m.in. "sużba" suży tak, jak suży.
                I proces się pogłębia, aż to wszystko szl...g trafi.
                • marcinoit Re: Narodziny P I E L Ę K A R Z A 09.03.08, 17:27
                  byc moze obecnosc nie-medykow w procesie ksztalcenia lekarzy ma jakies znaczenie dla funkcjonowania "słuzby" ale stanowczo go przeceniasz. powiedzial bym ze jeseli ma wogole jakies znaczenie to marginalne. problem lezy w zupelnie innym miejscu.
        • loraphenus Re: Narodziny P I E L Ę K A R Z A 09.03.08, 01:21
          pracownik dydaktyczny, doktorant (pielęgniarstwa) pisze lekarzą ?

          Już wiem skąd te kompleksy.

          Ale po czymś takim - wątpimy jeszcze bardziej. A piszesz Luizo o rzeczach o
          których pojęcia nie masz, wzbudzając u niektórych politowanie u niektórych
          agresję....

          Ale tu na forum dużo profesorów, zwłaszcza z katedry rolnictwa, katedry
          transportu lądowego.

          Ja w pewne rzeczy nie uwierzę.
            • loraphenus Re: Narodziny P I E L Ę K A R Z A 09.03.08, 01:34
              mieliśmy tutaj rożnych ekspertów kolego - jeden profesor od rolnictwa, honoris
              causa z wydajności...

              po stylu wypowiedzi luizy wątpię po prostu. Jedyne w co nie wątpię to to że nie
              wie o czym pisze...

              a pan cava85 to mi przypomina pewnego Macieja...po sgh i AM...

              Marcinoit : Nie denerwuj się! Ty masz przekaz i jasność myśli...dodatkowo nie
              "owijasz w bawełnę"

              • cava85 Re: Narodziny P I E L Ę K A R Z A 09.03.08, 01:42
                "...Pogarda dla ekspertów, wykształcenia i stopni naukowych,
                nominowanych jako inwektywy, jest charakterystyczna dla
                reprezentantów zamkniętych społeczeństw plemiennych (op. cit.)..."
                To z habilitacji.
                Jeśli w ten insynuacyjny sposób pytasz, czy mam na imię Maciej - to
                nie, sgh i inne lokalne szkoły omijam szerokim łukiem, AM mam za
                sobą od bardzo dawna jako podmiot kształcenia.
                A jak Ty masz na imię - bo mi przypominasz pewnego eksperta, którego
                wielce szanuję?
                • loraphenus Re: Narodziny P I E L Ę K A R Z A 09.03.08, 01:45
                  doktorze, pilnuję anonimowości na forum.

                  A ekspertem nie jestem, raczej frustratem wściekłym na polską adaptację.

                  Etologia mówi że kura A może dziobać kurę B i w tym porzadku a nie odwrotnie.

                  Mamy lobby profesorsko-ordynatorskie, gerontokracje, wszyscy są szczęśliwi...
                    • loraphenus Re: Narodziny P I E L Ę K A R Z A 09.03.08, 01:56
                      od miesięcy mówiłem na forum.
                      tak sobie większość narzeka ale znakomicie dostosowała się do panującego stanu
                      rzeczy. W szpitalu w którym byłem - proszę sobie wyobrazić że gdyby ordynator
                      wyciągnął dłoń by któregoś ze swoich piesków pogłaskać

                      to pieski najpierw miedzy sobą by się pogryzły by potem dłoń ordynatora
                      pogłaskać....miodem smarować,

                      Proszę też zauważyć że to forum jest raczej forum niepokornych, emigrantów i
                      tych, którzy na panujący feudalizm ze swoich powodów obrazili się...

                      Video meliora proboque, deteriora sequor (?)

                      taka dygresja na rozluźnienie
                      • marcinoit Re: Narodziny P I E L Ę K A R Z A 09.03.08, 02:09
                        pax. pax
                        ludziska czy my sie musimy tak okładac?
                        czy nie mozna porozmawac i zostac przy wlasnym zdaniu??
                        a Ty lorafenusie co robisz jescze w robocie ktora zatruwa ci umysł??
                        rzuc to w cholere ,jest na swiecie tyle miejsc gdzie pracuje sie spokojnie i nikomu nie trzeba dupy miodem smarowac.
                        ale uprzedzam w wielu z nich pielegniarki sa na ty z doktorami.
                        luiso skarbie podzielam twoj punkt widzenia, p[oza jednym , wiecej o kompetencjach, mniej o tytułach. na wiekszosci z nas doktorat nie robi wrazenia ale kompetencje zawsze. wez na ten przyklad J.K facet z doktoratem a kompetencje zadne :)no moze przesadzilem zna sie troche na kotach.
                        • cava85 Re: Narodziny P I E L Ę K A R Z A 09.03.08, 10:33
                          Nareszcie złapałeś o co chodzi...???
                          Rządzić i mieć autorytet też trzeba umieć a co dopiero leczyć - to
                          coś innego, niż pielęgnować lub odpytywać z dołów czaszki.
                          I nic nie pomogą doktoraty i habilitacje, bo nie od tego są.
          • luisa99 Re: Narodziny P I E L Ę K A R Z A 09.03.08, 01:35
            Doktor pielęgniarstwa pisze lekarzą!!!!! Ja tylko grzeczni broniłam
            swojego zdania. A może trafiłam z tymi hormonami????, czerwonymi czy
            białymi?????? A może przypomniałeś sobie oblany egzamin u
            zakompleksionej doktorantki???? Myślę że każdy ma prawo wypowiedzieć
            się a pytanie nie było skierowane tylko do lekarzy. Profesor katedry
            rolnictwa też może mieć swoje zdanie. Chyba że Ty jesteś jedynym
            autorytetem w tej dziedzinie. Próbuj się doktoryzować!!!!
            • sonic84 Re: Narodziny P I E L Ę K A R Z A 09.03.08, 12:42
              Ponieważ wszystko zostało już powiedziane ,a uważam iż twoja sprawność
              intelektualna jest chyba wystarczająca do zrozumienia powyższych postów (o ile
              nie zadziała silnie mechanizm wypierania..) postaraj się,idąc za przykładem
              koleżanek z Cudownej Krainy Zachodu,zaakceptować swoje miejsce w hierachii
              służby zdrowia.Jak na razie odnoszę wrażenie ,iż twoje ambicje są
              niewspółmiernie zawyżone w stosunku do wykształcenia ,jakie zdobyłaś.I
              wściekłość ,jaką z tego powodu odczuwasz i być może nawet żywisz do samej
              siebie przenosisz na grupę zawodową o większych kompetencjach niż te ,jakie
              posiadają przedstawiciele twojej (w domyśle grupy).Wymyślasz na siłę jakieś
              przykłady ignorancji lekarskiej po to tylko aby przeforsować swoje tezy.Sama
              siebie oszukujesz?Popatrz na koleżanki na zachodzie.Tam większość wybiera
              pielęgniarstwo świadomie,zdaje sobie mniej więcej sprawę w jaką wiedzę zostanie
              tam wyposażona i co będzie po studiach robić.I co najważniejsze czerpie
              satysfakcję z takiego stanu rzeczy i nie atakuje kogoś,kto wie więcej bo i też
              skończył bardziej "obszerne' pod względem wiedzy studia.Trochę dojrzałości i
              samokrytyki.Pamiętaj,że tego typu dyskusja nie może stanowić antidotum na
              niską samoocenę.
              • marcinoit Re: Narodziny P I E L Ę K A R Z A 09.03.08, 18:06
                sonic84 napisała:

                > Ponieważ wszystko zostało już powiedziane ,a uważam iż twoja sprawność
                > intelektualna jest chyba wystarczająca do zrozumienia powyższych postów (o ile
                > nie zadziała silnie mechanizm wypierania..) postaraj się,idąc za przykładem
                > koleżanek z Cudownej Krainy Zachodu,zaakceptować swoje miejsce w hierachii
                > służby zdrowia.Jak na razie odnoszę wrażenie ,iż twoje ambicje są
                > niewspółmiernie zawyżone w stosunku do wykształcenia ,jakie zdobyłaś.I
                > wściekłość ,jaką z tego powodu odczuwasz i być może nawet żywisz do samej
                > siebie przenosisz na grupę zawodową o większych kompetencjach niż te ,jakie
                > posiadają przedstawiciele twojej (w domyśle grupy).Wymyślasz na siłę jakieś
                > przykłady ignorancji lekarskiej po to tylko aby przeforsować swoje tezy.Sama
                > siebie oszukujesz?Popatrz na koleżanki na zachodzie.Tam większość wybiera
                > pielęgniarstwo świadomie,zdaje sobie mniej więcej sprawę w jaką wiedzę zostani
                > e
                > tam wyposażona i co będzie po studiach robić.I co najważniejsze czerpie
                > satysfakcję z takiego stanu rzeczy i nie atakuje kogoś,kto wie więcej bo i też
                > skończył bardziej "obszerne' pod względem wiedzy studia.Trochę dojrzałości i
                > samokrytyki.Pamiętaj,że tego typu dyskusja nie może stanowić antidotum na
                > niską samoocenę.
                no,no ,no....
                musze powiedziec ze dawno nie czytalem takiej dawki ubranej w gladkie slowa pogardy, zarozumialosci i poczucia wyzszosci.
                rozumiem ze Kolezanka zostałą wychowana w atmosferze apoteozy stanu lekarskiego ale czlowiek dojrzewa i powinien umiec rozroznic co jest prawda a co legenda.
                kochanie moze warto by sobie uswiadomic ze ludzie konczacy inne studia niz medyczne zdobywaja wiedze INNA a nie MNIEJSZA czy GORSZA.
                Ta przyslowiowa pielegniarka ma kompetencje INNE a nie MNIEJSZE.
                a swoja droga jestes pewna ze umiala bys wypelnic kompetencje pielegniarki??
                dla jasnosci obstrachuje tu od kwesti wykladow z anatomii.
                a jesli juz mowa o samoocenie to twoja jest zpewnoscia bardzo wysoka ale czy napewno wspolmierna do mozliwosci|??
                pozdrawiam cieplo
                • sonic84 Re: Narodziny P I E L Ę K A R Z A 09.03.08, 18:21
                  Problem w tym,misiaczku,że ja wcale nie twierdzę iż pielęgniarka jest czymś
                  gorszym od lekarza.Jakbyś się,kochanieńki bardziej wczytał w mój
                  post,zauważyłbyś iż ja nie podkreślam w nim niższości pielęgniarek tylko chcę
                  właśnie inność ich zawodu uwidocznić.Wielokrotnie zresztą podkreślam ,zarówno tu
                  jak i w realu ,iż pielęgniarka i lekarz są dwoma,wzajemnie uzupełniającymi się
                  zawodami.Problem pojawia się wtedy,kiedy ich przedstawiciele,zamiast zajmować
                  się swoją działką usiłuję POZA NIą WYKROCZYć I PRZEJMOWAC KOMPETENCJę DRUGIEGO
                  ZAOWDU,MIMO Iż NIE POSIADAJą W TYM KIERUNKU ODPOWIEDNICH KOMPETENCJI.Czy teraz
                  jest to zrozumiałe?

                  a swoja droga jestes pewna ze umiala bys wypelnic kompetencje pielegniarki?

                  Wypełniałam je w większości po pierwszym roku studiów na praktykach
                  pielęgniarskich dzięki pomocy przedstawicielek tego właśnie zawodu i do dziś
                  jestem im za to bardzo wdzięczna.
                    • marcinoit Re: Narodziny P I E L Ę K A R Z A 09.03.08, 18:40
                      alez ja rozumiem od samego poczatku. tyle ze mam wrazenie ze ty mieszasz pojecia.
                      cieszy mnie ze dostrzegasz subtelna roznice miedzy kompetencjami i wyksztalceniem.
                      i dzieki tej subtelnej a jednak fundamentalnej roznicy pielegniarka( biolog etc.) moze doskonale sprawdzic sie w roli wykladowcy anatomii poniewaz moze zdobyc odpowiednia wiedze ( wyksztalcenie) a jednoczesnie nie wkracza w kompetencje lekarza poniewaz Slonko nauczanie przedmiotow nieklinicznych nie jest ( w przeciwienstwie do leczenia) zarezerwowane jedynie dla lekarzy- dla jasnosci :nie stanowi ich wylacznych kompetencji.
                      a co do wykonywania obowiazkow pielegniarki po 1 roku , to wybacz ale to brzmi mniej wiecej jak bys powiedziala ze w trakcie 2 miesiacznego starzu na OIT ( ze tak bede sie trzymal swojej dzialki :)) wykonywałas obawiazki lekarza intensywisty.
                      pozdrawiam z goracego kraju
                      • sonic84 Re: Narodziny P I E L Ę K A R Z A 09.03.08, 20:04
                        i dzieki tej subtelnej a jednak fundamentalnej roznicy pielegniarka( biolog etc
                        > .) moze doskonale sprawdzic sie w roli wykladowcy anatomii poniewaz moze zdoby
                        > c odpowiednia wiedze ( wyksztalcenie) a jednoczesnie nie wkracza w kompetencje
                        > lekarza poniewaz Slonko nauczanie przedmiotow nieklinicznych nie jest ( w przec

                        Widzę,że jednak masz odporność żelbetonu na bardzo proste i wielokrotne
                        tłumaczenie ,dlaczego tak być nie może.Niestety nie jestem w stanie prościej
                        tego wyłożyć,mój drogi.Tkwij w tym przekonaniu natomiast tłumaczenie ci,iż jest
                        zupełnie błędne nie ma sensu.Być może obecność na zajęciach w ramach wolnego
                        słuchacza na akademii medycznej pozwoliłoby ci zrozumieć ,dlaczego tak być nie może.

                        a co do wykonywania obowiazkow pielegniarki po 1 roku , to wybacz ale to brzmi
                        > mniej wiecej jak bys powiedziala ze w trakcie 2 miesiacznego starzu na OIT ( ze
                        > tak bede sie trzymal swojej dzialki :)) wykonywałas obawiazki lekarza intensyw
                        > isty.

                        Część obowiązków a oczywistym nawet dla pieciolatka jest,że nie
                        wszystkie.zajrzyj sobie na stronę pierwszej lepszej AM i poczytaj program
                        praktyk.Nie będę tego wszystkiego wypisywać.
                • extorris Re: Narodziny P I E L Ę K A R Z A 09.03.08, 21:33
                  nie uwazam aby studia wyzsze byly jedynym zrodlem wiedzy, tak lekarz, jak i
                  pielegniarka musza przygotowac sie do prowadzenia zajec z anatomii - tu sie zgadzamy

                  uwazam, za absurdalne twierdzenie, ze magisterium lub doktorat daja wiedze i
                  kompetencje do prowadzenia jakichkolwiek zajec ze studentami

                  wrecz idiotyzmem jest twierdzenie, ze pielegniarka z doktoratem ma wieksza
                  wiedze w zakresie anatomii niz pielegniarka z magisterium

                  nie zgadzam sie jednak z tym, ze pielegniarki moga posiadac rowny lekarzom
                  zakres wiedzy
                  tak, zajmuja sie inna czescia medycyny, ale ta inna czesc jest tez prostsza i
                  latwiejsza
                  zakres studiow jest mniejszy, mniejsze sa wymagania wobec kandydatow, mniejsze
                  tez wobec absolwentow
                  zakres wiedzy skromniejszy itd
                  sa kierunki latwiejsze i trudniejsze
                  pielegniarstwo jest mniej wymagajacym kierunkiem niz medycyna


                  sonic jest pewnie studentka medycyny
                  jesli uwaza, ze asystenci nie-lekarze prowadza zajecia na nizszym poziomie niz
                  lekarze to ma prawo tak uwazac
                  ona jest klientka, a uczelnia uslugodawca
                  to uczelnia ma dbac o poziom wykladow tak, aby studenci byli z niego zadowoleni
                  (wlasciwe to nalezaloby sprywatyzowac uczelnie i wpowadzic tuition na poziomie
                  amerykanskim, wowczas i studenci ceniliby to co dostaja, i uczelniom oplacaloby
                  sie dbac o poziom)
                • dwimmerling Buehehehehehe...:) 10.03.08, 00:54
                  > kochanie moze warto by sobie uswiadomic ze ludzie konczacy inne studia niz medy
                  > czne zdobywaja wiedze INNA a nie MNIEJSZA czy GORSZA.

                  Tak.Np.kulturoznastwo.Dwie godziny zajec tygodniowo od 2go roku.

                  > Ta przyslowiowa pielegniarka ma kompetencje INNE a nie MNIEJSZE.

                  G... prawda.No,chyba ze jestes pielegniarka i potrafisz zdiagnozowac i zoperowac np.wrzod drazacy do trzustki?/calkiem czeste rozpoznanie na chirurgii,zeby nie bylo/


                  > a swoja droga jestes pewna ze umiala bys wypelnic kompetencje pielegniarki??

                  ...z palcem w d...Nie wiem jak Ty,ale dla mnie nie stanowilo problemu nawet na praktykach wakacyjnych po 1szym roku noszenie basenow/kaczek,zakladanie venflonow,czy podawanie lekow tak,jak KTOS INNY powiedzial.

                  > a jesli juz mowa o samoocenie to twoja jest zpewnoscia bardzo wysoka ale czy na
                  > pewno wspolmierna do mozliwosci|??

                  Mysle,ze w jej przypadku wspolmierna.W Twoim-szczerze watpie.Ot,zwykla pigula z przerostem ambicji,ale zbyt glupia,zeby je wypelnic...
                  • marcinoit Re: Buehehehehehe...:) 10.03.08, 02:14
                    musze przyznac ze mnie zasmuciles. :(
                    > Tak.Np.kulturoznastwo.Dwie godziny zajec tygodniowo od 2go roku
                    czemu ma sluzyc ten przyklad?? niby ty po medycynie wiesz wicej niz ten po kulturoznastwie?? o medycynie napewno (znaczy mam nadzieje) ale o kulturoznawstwie nie wiesz zgola nic. wiec jestescie ekspertami w swoich dziedzinach. ani lepsi od siebie ani gorsi.

                    > G... prawda.No,chyba ze jestes pielegniarka i potrafisz zdiagnozowac i zoperowa
                    > c np.wrzod drazacy do trzustki?/calkiem czeste rozpoznanie na chirurgii,zeby ni
                    > e bylo/
                    dla czego niby pielegniarka miala by to potrafic? rozumiesz pojecie kompetencji zawodowych? obawiam sie ze nie bardzo. uwazasz ze fakt iz pielegniarka nie potrafi operowac czyni z niej kogos gorszego?? ( abstarchujac znam chirurgow ktorzy nie umiejo operowac choc powinni umiec )
                    co do czestosci wrzodu drazacego to jakos nie paietam zeby szczegolnie czesto sie zdarzal na stole pacjent z takim rozpoznaniem. traz bylo podac przyklad wyrostka no chyba ze to zbyt banalna dla ciebie choroba .:)

                    ...z palcem w d...Nie wiem jak Ty,ale dla mnie nie stanowilo problemu nawet na
                    > praktykach wakacyjnych po 1szym roku noszenie basenow/kaczek,zakladanie venflon
                    > ow,czy podawanie lekow tak,jak KTOS INNY powiedzial.
                    co gorsza masz przestarzale i schematyczne wiadomosci na temat pracy pielegniarki. jesli juz mowisz o wenflonach to ide o zaklad ze wymiekasz przy pigułach :)

                    > Mysle,ze w jej przypadku wspolmierna.W Twoim-szczerze watpie.Ot,zwykla pigula z
                    > przerostem ambicji,ale zbyt glupia,zeby je wypelnic...

                    jestes pewien ze ta ostatnia uwaga byla skierowana do mnie?? co prawda juz od dawna nie czuej potrzeby udowadniania calemu swiatu swoich kompetencji anietwoim wzorem, dowartosciowywac sie kosztem pielegniarek . nie mniej mam wrazenie ze pomyliles adresata .

                    mam nadziej ze wrocisz do farmy bo strasznie zanizyles poziom
                    • cor99 Re: Buehehehehehe...:) 10.03.08, 13:05
                      Kolego pełny szacunek i zgadzam się z twoimi wypowiedziami.Trzeba
                      mieć swoje zdanie ale należy również szanować zdanie innych.Narazie
                      tylko czytałem ale mam prośbę więc piszę. Odpuście już ten temat.
                      Nie takie było założenie tego forum (-kto kogo bardziej obrazi i
                      pokaże gdzie jego miejsce).Widzę że luisa99 tak sprytnie was wciągła
                      że teraz można z waszych wypowiedzi wywnioskować kto jest lekarzem a
                      kto go tyko udaje i nie ma nawet pojęcia o kształceniu w tym
                      kierunku, zaliczali anatomię na zastępstwie u pielęgniarek i co może
                      wam jeszcze wpisała ocenę w indeks?Może dobrze napisała co niektórym
                      żeby zanim się wypowiedzą zerkneli do ustaw.I masz rację my nie
                      musimy udowadniać i dowartościowywać się zwłaszcza anonimowo.
                    • nurse_manager Re: Buehehehehehe...:) 10.03.08, 14:31
                      Coz, te "denne pielegniarki" tylko umieja podawac kaczki i baseny (vide Kasia
                      Figura w "Karierze Nikosia Dyzmy").
                      Moze kilka nieco innych rzeczy robionych przez "glupie pielegniarki":
                      - monitorowanie hemodynamiczne (nie pamietam lekarza poza kardiochirurgami i ew.
                      niektorymi - subspecjalistami - anestezjologami, ktory potrafi wyliczyc i
                      zinterpretowac Swan Ganza).
                      - usuwanie tegoz Swan Ganza,
                      - zakladanie PICC (Peripherally Inserted Central Catheter), roznica miedzy
                      podobojczykowym, IJ czy udowym dojsciem jest tylko w dlugosci. PICC zasadniczo
                      nie grozi pneumothorax, chociaz i to mozliwe, wiec ryzyko to samo.
                      - dawkowanie "pigul". Znam przypadki, kiedy to lekarz napisal "Dopa at 5
                      mcg/min" czy "Adenosine 6 mg POWOLI dozylnie"
                      - Pierwsza Asysta (RNFA), w kompleksowych zabiegach (np. CABG) RNFA czesto
                      pobiera saphenous vein.
                      - anestezja (CRNA).
                      - podstawowa opieka zdrowotna (NP) z prawem przepisywania lekow.
                      - zakladanie linii tetniczej (art. line).
                      - kliniczna ocena pacjenta i przygotowanie zawczasu przed telefonem odpowiednich
                      lekow/sprzetu (konkretny przyklad: CVP 18 mmHg, PAP 28/16 mmHg, PAWP 8 mmHg, UO
                      - 10 mL w ostatniej godzinie, rzezenia - chyba Furosemide jest dobrym
                      rozwiazaniem. A jesli ten sam pacjent jest czysty, tez nie ma prawie moczu a CVP
                      2 mmHg. Moze najpierw sprawdzic Hgb i HCT, warto popatrzec na wyniki nerkowe jak
                      BUN/Creat a wtedy myslec o plynach, ew. krwi. A z kolei nagly rzuty czesoskurczu
                      kmorowego, jesli wraca do rytmu zatokowego to szybkie elektrolity, szczegolnie
                      potas/magnez i ew. 40 mEq KCl i 2 gm MgSO4, dla informacji, POZA CELA SMIERCI
                      KCl podaje sie 20 mEq/godz przez Cenral Line....
                      - wiele innych czynnosci, od venflonu po zastepowanie policji przy pacjencie z
                      DT (konkretny przyklad, pacjent schizoidalny i 4 doba po ostatnim "dowozie"
                      alkoholu).
                      Troche zmienilo sie od czasow Florence Naghtingale, chociaz i ona juz byla
                      prekursorka KLINICZNEGO pielegniarstwa. Radze przeczytac "Notes on Nursing",
                      Florence Nightingale, pierwsze wydanie 1860.
                      • marcinoit Re: Buehehehehehe...:) 10.03.08, 20:25
                        nurse_manager napisał:............
                        ehhh i co ja mam teraz zrobic??? tyle sie nameczylem narazilem sie konfratrom zeby wykazac ze pielegniarka tez czlowiek. a ty jednym swoim postem wszystko zepsułes :(nie wiem za bardzo co chciales wykazac przedstawiajac te litanie ??? mam nadzieje ze nie byla to proba wykazania swoich kwalifikacji?? no bo jesli tak to nie zuciles mnie na kolana :)
                        kazdy rozsadny doktor wie na czym polega praca pielegniarki i ja szanuje przyjmujac do wiadomosci ze jest fachowcem w SWOJEJ dziedzinie.po co wiec te wyliczanki ,nota bene, zawierajace niedomowienia i pewne stwierdzenia swiadczace dobitnie ze sprawa jest Ci znana jedynie z teorii :)
                        i jeszcze jedna sprawa , ze skrucha przyznaje sie do pewnych luk w wyksztalceniu i nie wszystkie zastosowane prze ciebie skroty sa mi znane . mogł bys mi wyjasnic np. co oznacza - anestezja (CRNA)?
                        bedzie to wspaniala ilustracje do tematu" czego doktor moze sie nauczyc od pielegniarki"
                        pozdrawiam
                        • nurse_manager Re: Buehehehehehe...:) 10.03.08, 21:21
                          Nie zamierzam RZucac nikogo na kolana.
                          Wyliczanki... wiekszosc z tych rzeczy jest mi znana z PIERWSZEJ REKI,
                          (szczegolnie ostatni akapit).
                          Nie jestem NP - Nurse Practitioner,
                          Nie jestem CRNA - Certified Registered Nurse Anesthesia
                          Ne jestem PICC Nurse (Peripherally Inserted Central Catheter).
                          Te trzy sa specjalnosciami PIELEGNIARSKIMI i wymagaja niezlego wyksztalcenia,
                          np. NP to 5-6 lat studiow, CRNA - 5 lat studiow (+ 1-2 lat pracy na ICU -
                          Intensive Care Unit) a potem 2 letnia SZKOLA ANESTEZJI (razem min. 8-10 lat).
                          Nadal chcialbym wiedziec, CO jest mi znane TYLKO z teorii?
                          V.Fib? Interpretacja PA Catheter? Rzezenia (uzywam TUTAJ nazwy "crackles")?
                          Dawki Dopaminy? (w tym przykladzie powinno byc oczywiscie 5 mcg/kg/min)? Sposob
                          podania Adenocard? A moze uwazasz, ze 40 mEq KCl mozna podac dozylnie (to zyly
                          peryferyjnej) w ciagu 2 min? Magnesium Sulfate w sytuacjach ACLS podaje sie ok.
                          1-2 min 2 gramy, w stanach NIE zagrozenia zycia 2 gramy przez godzine. Na
                          marginesie, jesli trafi sie pacjentka poloznicza z preeklampsja (w calym swoim
                          zyciu pamietam 2 takie) to zeby podac 10 gram Mag. Sulfate to wola sie
                          PIELEGNIARKI z Poloznictwa. Jeszcze jedno, do chemioterapii tez przychodza
                          pielegniarki wyspecjalizowane i certyfikowane w onkologii.
                          • marcinoit Re: Buehehehehehe...:) 10.03.08, 22:05
                            ehhh
                            najwidoczniej jednak nie dotarło do ciebie przesłanie mojego postu. sprobuje moze bardziej wprost unikajac frywolnosci
                            - z tego co napisales wynika ze nie obracasz sie w warunkach polski( ja od jakiegos czasu zreszta tez nie) wiec wypowiedz nie jako nie przystaje do realiow i glownego watku.
                            - nie zarzucam pielegniarkom brakow wiedzy i nie uwazam ze znaja sie jedynie na wynoszeniu basenu- jesli bys zechcial przestudiowac moje posty napewno bys to zauwazył.
                            - kazdy z zawodow medycznych ma swoje kompetencje czestokros sie uzupeniajace a czasami zazembiajoce co nie oznacza ze zawsze mozna wejs w role 2 strony i dla jasnosci dotyczy to zarowno doktorow jak i pielegniarek
                            - w przeciwienstwie do wiekszosci obecnych tu kolegow po fachu nie uwazam aby nie-lekarz nie mogł prowadzic nieklinicznych zajec dla studentow medycyny
                            - podawanie licznych przykladow dzialalnsci stricte medycznej łacznie z dawkami, opisem technik itd jest bezsensowne na tym forum poniewaz z zasady nie da sie ujac wszystkich niuansow zwiazanych z tematem co wywołuje niepotrzebne polemiki i wywarzanie dawno otwartych drzwi. a jednoczesnie niejest zadnym dowodem popierajacym teze co najwyzej moze zostac odebrane jako proba chwalenia sie lub dowartosciowywania ( nie twierdze ze jest tak w twoim przypadku)
                            - wymienione przez ciebie specjalizacje pielegniarskie oraz liczne kompetencje zazebiajace sie z lekarskimi nie czynia z tychrze pielegniarek lekarzy
                            - > Nadal chcialbym wiedziec, CO jest mi znane TYLKO z teorii?- otorz z powodow o ktorych pisalem wyzej zawsze mozna zarzucic Ci ze to co piszesz znasz tylko z opowiadan lub ksiazek i nie zmieni tego podawanie dawek i mnozenie kolejnych lczb. po prostu nie jestes w stanie udowodnic ze to co mowisz wiesz z autopsji.
                            - teraz troche odnosnie licznych podanych przez ciebie dawek i procedur:)
                            - tak, uwazam ze mozna podac 40 mEq KCL do zyly obwodowej w 2 minuty
                            - ja w swoim zyci zawodowym widzialem conajmniej kilkanascie stanow przed i rzucawkowcy a niektore z nich nawet leczylem
                            - dawki i sposob podania magnezu zmienialy sie i zmieniaja stale w zaleznosci od wskazania a takze stanowiska krajowych towarzystw medycznych. nie bardzo rozumiem po co woła sie te pielegniarki z połoznictwa ,ale widocznie co kraj to obyczaj.
                            i na sam koniec dziekuje za lekcje ortografi ale marnujesz czas jestem w tej dziedzinie stracony
                            pozdrawiam cieplo
                            ps. wiemy km nie jestes ale nadal nie wiemy kim jestes :)

                            • nurse_manager Re: Buehehehehehe...:) 11.03.08, 00:54
                              Zaskoczyles mnie.
                              KCl < 2 min. Znam jedno miejsce, gdzie podaje sie (bodaj) 100 mEq KCl < 2 min.
                              Nazywa sie to Huntsville, TX, a konkretnia cela smierci.
                              Mam WIELKIE watpliwosci, czy my sie rozumiemy. 40 mEq KCl < 2 min =
                              natychmiastowy zgon.
                              A kim jestem? Chyba nick cos Ci mowi.
                              Udowodnic moglbym swoim sluzbowym e-mail, ale jakos nie mam tego zamiaru.
                              • marcinoit Re: Buehehehehehe...:) 11.03.08, 07:30
                                nurse_manager napisał:

                                > Zaskoczyles mnie.
                                > KCl < 2 min. Znam jedno miejsce, gdzie podaje sie (bodaj) 100 mEq KCl <
                                > 2 min.
                                > Nazywa sie to Huntsville, TX, a konkretnia cela smierci.
                                > Mam WIELKIE watpliwosci, czy my sie rozumiemy. 40 mEq KCl < 2 min =
                                > natychmiastowy zgon.
                                > A kim jestem? Chyba nick cos Ci mowi.
                                > Udowodnic moglbym swoim sluzbowym e-mail, ale jakos nie mam tego zamiaru.
                                no coz reakcja niestety standardowa i zgodna z tym co pisalem- podawanie dawek i innych szczegolow ma forum wywołuje tylko niepotrzebna dyskusje :) ciesze sie ze masz watpliwosci ale nie oznacza to ze masz racje ,widzisz bywaja na swiecie zeczy o kturych filozofa sie nei śniło. a e tym przypadku wlasnie jest granica co wolno lekarzowi a co pielegniarce :)
                      • extorris Re: Buehehehehehe...:) 11.03.08, 03:07
                        no coz, droga siostro przelozona (czy jak tam tlumaczyc twoj nick)

                        trafilas tymi argumentami jak nie przymierzajac gownem w deske

                        absolutnie kazda z tych czynnosci nie moze byc wykonywana przez jakakolwiek
                        pielegniarke swiezo po studiach magisterskich, bo tam tego nie ucza
                        do tego wymagane sa wyzsze kwalifikacje, zdobycie odpowiedniej specjalnosci i
                        wlasciwy staz pracy
                        kazdy lekaz swiezo po studiach, gdyby, hipotetycznie, przeszedl taka sama droge
                        ksztalcenia podyplomowego jak pielegniarka, moglby wykonac z powodzeniem kazda z
                        tych czynnosci
                        lekarz nie ma zadnych brakow w wyksztalceniu zdobytym na studiach, ktore to
                        umiemozliwialyby podjeca pracy jako pielegniarka i zdobycia dowolnej
                        specjalnosci pielegniarskiej

                        natomiast pielegniarka z mgr nie zastapi lekarza, nie zrobi specjalizacji i nie
                        bedzie mogla leczyc, tak jak lekarz
                        abstrahujac od kwestii prawnych - studia pielegniarskie nie daja wyksztalcenia
                        pozwalajacego "zastapic" lekarza

                        tak wiec lekarz moze teoretycznie "wejsc w buty" pielegniarki, ale nie odwrotnie!

                        taka jest roznica miedzy zakresem studiow lekarskich i pielegniarskich
                        • nurse_manager Re: Buehehehehehe...:) 11.03.08, 15:51
                          natomiast pielegniarka z mgr nie zastapi lekarza, nie zrobi specjalizacji i nie
                          bedzie mogla leczyc, tak jak lekarz
                          abstrahujac od kwestii prawnych - studia pielegniarskie nie daja wyksztalcenia
                          pozwalajacego "zastapic" lekarza

                          Prosze przeczytac o NP (Nurse Practitioner) - tu wlasnie PIELEGNIARKA robi to
                          samo co i LEKARZ.
                          A co do tego potasu dozylnie przez zyle obwodowa, pusty smiech mnie ogarnia.
                          Jakos zaczynam watpic w wiedze Marciniot.
                          Ech.
                          • marcinoit Re: Buehehehehehe...:) 11.03.08, 17:12
                            > A co do tego potasu dozylnie przez zyle obwodowa, pusty smiech mnie ogarnia.
                            > Jakos zaczynam watpic w wiedze Marciniot.
                            > Ech
                            widzisz szanowny bracie przełozony. pewno juz dlugo pracujesz w innym swiecie. swiecie wierzysz w procedury i schematy. napisali ze nie wolno podac to nie wolno i kropka. :) i bardzo bobrze ze tak jest bo taka jest rola pielegniarki trzymac sie scisle procedur i wypełniac polecenia lekarza. doktor natomiast czasami moze odstapic od tych ze procedor jesli oczywiscie ma odpowiednia wiedze i doswiadczenie - ma do tego prawo i robi to na wlasna odpowiedzialnosc.
                            a twoj pusty smiech nie robi na mnie wrazenia taksamo jak nie maja dla mnie znaczenia twoje watpliwosci co do mojej wiedzy. :)
                            • nurse_manager Re: Buehehehehehe...:) 11.03.08, 17:21
                              marcinoit napisał:

                              > > A co do tego potasu dozylnie przez zyle obwodowa, pusty smiech mnie ogarn
                              > ia.
                              > > Jakos zaczynam watpic w wiedze Marciniot.
                              > > Ech
                              > widzisz szanowny bracie przełozony. pewno juz dlugo pracujesz w innym swiecie.
                              > swiecie wierzysz w procedury i schematy. napisali ze nie wolno podac to nie wol
                              > no i kropka. :) i bardzo bobrze ze tak jest bo taka jest rola pielegniarki trzy
                              > mac sie scisle procedur i wypełniac polecenia lekarza. doktor natomiast czasami
                              > moze odstapic od tych ze procedor jesli oczywiscie ma odpowiednia wiedze i dos
                              > wiadczenie - ma do tego prawo i robi to na wlasna odpowiedzialnosc.
                              > a twoj pusty smiech nie robi na mnie wrazenia taksamo jak nie maja dla mnie zna
                              > czenia twoje watpliwosci co do mojej wiedzy. :)
                              Jak narazie to paru pacjentow ZMARLO po podaniu 40 mEq KCl szybko.
                              A moze np. przy cisnieniu 280/140mmHg podamy 1 mg Nipride IV push?
                              Zeby nie byc goloslownym, przypadki osobiscie obserwowane (przy stalym pomiarze
                              BP przez a.line) przy NIECO SZYBSZYM Nipride. Pcajent spadal z 280 SBP do 60 mmHg.
                              A moze inne. Dopamine 8 mcg/kg/min przy cisnieniu 62/40mmHg. W ciagu 5 min
                              pacjentka miala 190/110 mmHg. Wylaczenie tego (w tytm czasie moj inny pacjent
                              sie zatrzymal i wszyscy byli TAM zajeci) doprowadzilo do spadku 72/30mmHg. Na
                              marginesie - Dopamine sensitivity.
                              To sa przypadki NIE Z KSIAZEK ale z WLASNEGO zycia zawodowego.
                              • marcinoit Re: Buehehehehehe...:) 11.03.08, 20:38
                                wierze ze to przypadki z zycia
                                ale nie wiem po co je podajesz??
                                maja swiadczyc o twojej wybitnej wiedzy medycznej czy mojej niekompetencji??
                                zreszta nie wazne. jak juz zaznaczylem wczesniej nie czuje motrzeby udawadniania kim jestem , co wiem i co umiem.jesli sprawi ci to przyjemnosc mozesz uwazac ze w sprawie intensywnej terapi stosowania katecholamin czy leczenia przelomu nadcisnieniowego wiesz wiecej odemnie. mnie od tego nic nie ubedzie a ty moze poczujesz sie lepiej.
                                szkoda tylko ze nasza "rozmowa" potwierdza teze gloszona przez czesc forumowiczow o osobach z niespelnionymi ambicjami.
                                moja Św pamieci Babcia mawiala o takich " wyzej sra niz dupe ma"
                                • nurse_manager Re: Buehehehehehe...:) 11.03.08, 21:00
                                  Tylko jedno.
                                  Migdy NIE twierdzilem, ze jestem LEKARZEM (MD), natomiast jestem RN.
                                  A co RN robia (amerykanskie/kanadyjskie) mozna sprawdzic bardzo latwo.
                                  Raz jeszcze: RN SA na pozycji rownej lekarzowi (Nurse Practitioner) o CRNA nie
                                  wspomne. Nie represzentuje zadnej z tych specjalnosci.
                                  Przypomne raz jeszcze, co mowila Doktor (!!!!) Laura Gasparis-Vonfrolio, RN,
                                  MSN, PhD - "You need a nurse to savbe your life".
                                  FYI - powtarzam sie - DOKTOR Vonfrolio jest PIELEGNIARKA.
                                  A teraz to juz zegnam i znikam.
                                  • marcinoit Re: Buehehehehehe...:) 11.03.08, 21:26
                                    ehhh . chyba za duzo czerwonego wina wypilem bo nicholery nie rozumiem o co czlowiekowi chodzi?
                                    i o czym wlasciwie swiadcza jego wypowiedzi??
                                    bo przeciez nie chce mi sie wierzyc ze probuje udowodnic ze pielegniarka to tosamo co lekarz??
                                    :)
    • nurse_manager Re: Czego lekarze uczą się od pielęgniarek... 09.03.08, 16:41
      Ponieważ wszystko zostało już powiedziane ,a uważam iż twoja sprawność
      intelektualna jest chyba wystarczająca do zrozumienia powyższych postów (o ile
      nie zadziała silnie mechanizm wypierania..) postaraj się,idąc za przykładem
      koleżanek z Cudownej Krainy Zachodu,zaakceptować swoje miejsce w hierachii
      służby zdrowia.Jak na razie odnoszę wrażenie ,iż twoje ambicje są
      niewspółmiernie zawyżone w stosunku do wykształcenia ,jakie zdobyłaś.I
      wściekłość ,jaką z tego powodu odczuwasz i być może nawet żywisz do samej
      siebie przenosisz na grupę zawodową o większych kompetencjach niż te ,jakie
      posiadają przedstawiciele twojej (w domyśle grupy).Wymyślasz na siłę jakieś
      przykłady ignorancji lekarskiej po to tylko aby przeforsować swoje tezy.Sama
      siebie oszukujesz?Popatrz na koleżanki na zachodzie.Tam większość wybiera
      pielęgniarstwo świadomie,zdaje sobie mniej więcej sprawę w jaką wiedzę zostanie
      tam wyposażona i co będzie po studiach robić.I co najważniejsze czerpie
      satysfakcję z takiego stanu rzeczy i nie atakuje kogoś,kto wie więcej bo i też
      skończył bardziej "obszerne' pod względem wiedzy studia.Trochę dojrzałości i
      samokrytyki.Pamiętaj,że tego typu dyskusja nie może stanowić antidotum na
      niską samoocenę.

      Moja odpowiedz dotyczyla TEGO postu.
      A co do NIEKTORYCH lekarzy to przemilcze.
        • vena002 Re: Czego lekarze uczą się od pielęgniarek... 09.03.08, 19:54
          WitAm.Powiem szczerze że poczytałem i ja też nie zrozumiałem.
          Tryskasz jadem i dokopałaś pielęgniarce.Zabawna sprawa bo chodziło o
          doktora nauk medycznych zajmującego się pracą naukową.Dla Ciebie
          pielęgniarka to tylko ograniczona działka.Nie może być wykształconą
          i kompetentną osobą jeśli nie zajmuje się tylko pielęgniarstwem
          czynnie.Jeśli ten twój post dotyczył dyskusji tejże pielęgniarki to
          nie wiem o co to halo.Wypowiedziała się,argumentowała to dodatkowym
          wykształceniem,pracą naukowa i po co ja obrażać?Nie doczytałem się
          nic STRASZNEGO.A może nasza doktorantka świetnie sobie radzi jako
          wykładowca i swoją wiedzę umie przekazać studentom?To nie ona ma
          kompleksy koledzy.Jestem lekarzem czasów PRL i powiem że anegdotka z
          czerwonymi hormonami czy ładnym kształtem mięśni nóg to pikuś.I w
          naszym zawodzie są >>>>>>. A na moim roku to opowiadało się o takich
          do potęgi co mieli tylko rodziny z dobrymi układami i ustawieni
          politycznie.Teraz mam styczność z oddziałami klinicznymi i osobiście
          znam doktorantów pielęgniarstwa i szacuneczek.Pozim wysoki.I jeszcze
          tak dla ścisłości pracownik naukowy ma chyba miejsce w tej
          hierarchii właśnie na uczelni.
          • sonic84 Re: Czego lekarze uczą się od pielęgniarek... 09.03.08, 20:09
            To skoro nie rozumiesz to nie widzę sensu rozmowy z tobą.jak pojmiesz,to daj
            znać.Wszystko już zostało napisanie wyżej i nie tylko w moim poście.Jeśli to co
            piszę,jest niejasne-może bełkotliwe,inne posty dostępne w tym wątku z pewnością
            zgrabniej i dobitnej przyblizą ci to,co chiałam powiedzieć...Upraszam tylko o
            włączenie myślenia.Tylko o to.Nie boli.
            • marcinoit Re: Czego lekarze uczą się od pielęgniarek... 09.03.08, 20:48
              no prosze ,prosze.
              nareszcie jasnosc sytuacji. kolezanka jest tak gleboko przekonan o swojej racji ze nie dopuszcza nawet mysli ze mogla by sie mylic lub przynajmniej dopatrzec sie prostej prawdy : ze racja zwykle lezy gdzies miedzy skrajnymi opiniami. nie ,dla naszej posiadaczki jedynej slusznej teorii, wszyscy ktorzy maja odmienne zdanie to "betony" :)
              nie bede cie wzywał do właczenia myslenia bo oczywistym jest ze myslisz , szkoda tylko ze jednotorowo.
              a tak abstrachujac od meritum dyskusji. czy w tym kraju nie da sie podyskutowac ,wymienic argumenty i rozstac nie obrazajac sie wzajemnie nawet jesli pozostajemy przy swoim zdaniu??
              czy kazdy kto mysli inaczej musi byc betonem??
    • p.atryk Zastanawia mnie 09.03.08, 21:07
      Kryterium minimum, by prowadzic zajecia ze studentami to opanowanie
      wymaganego curriculum zakresu materialu.

      Wg. informacji na stronie Uniwersytety Medycznego w Lodzi:

      www.umed.lodz.pl/root.php?go=stu&mn=stu_dok_pls
      - kurs anatomii prawidlowej dla studentow pielegniarstwa trwa jeden
      semestr (zakonczony egzaminem) i obejmuje 25 h wykladow + 35 h
      cwiczen i seminariow

      -kurs anatomii prawidlowej dla studentow wydz. lekarskiego trwa dwa
      semestry i obejmuje 60 h wykladow i 150 godzin cwiczen i seminariow

      Do szczegolowego curriculum nie znalazlem dostepu, ale z uwagi na
      powyzsze, musi sie duzo roznic na niekorzysc pielegniarstwa.

      Zastanawia mnie, czy (i jak?) zostaly nadrobione tak duze roznice w
      wiedzy, zanim absolwentom pielegniarstwa pozwolono nauczac studentow
      wydz. lekarskiego.
        • p.atryk Sprawdzilem wystarczajaco 09.03.08, 22:29
          mmadzia-1-2 napisała:

          > Nie sprawdziłeś dobrze.Pielęgniarstwo jest podzielone na studia I
          i II stopnia.

          Owszem, sa podzielone, ale nic z tego nie wynika.

          Absolwent pielegniarstwa (czy po studiach licencjackich czy po
          magisterskich) ma jedynie 25 h wykladow, 35 h cwiczen (plus 10 h
          tajemniczego "samoksztalcenia").
          Mowiac innymi slowy, na studiach uzupelniajacych (zarowno
          stacjonarnych jak i zaocznych) nie ma dodatkowych zajec z anatomii.
          Licecjat czy magister, wiedze z anatomii maja na tym samym poziomie.
      • zzz12 Re: Zastanawia mnie 11.03.08, 08:54
        ha, zainspirowales mnie, p.atryk, az zajrzalam sobie do naszych
        indeksow. Kilkanascie lat temu 60 godz wykladow i 150godz cwiczen z
        anatomii miala stomatologia ( 3 semestry), wydzial lekarski mial 80h
        wykladow i 235 h cwiczen (4 semestry). Czyzby tak bardzo sie
        studentom poprawilo? ;-)

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka